potrzebuję pomocy.

15.07.07, 08:06
Dziewczyny- opiszę sytuację, może Wy pomożecie mi ją rozwiązać...

Mój syn był wychowywał się bez ojca. Zajmowała się nim cała moja rodzina:
matka, ojciec, babcia i mój brat. Oraz ja.
Wszyscy za niego wszystko robili. Babcia karmiła, prababcia ubierała itp. Syn
był kompletnie niesamodzielny- umiał wszystko zrobić, ale nie robił, bo zawsze
ktoś zrobił to za niego.
Dwa lata temu wyprowadziłam się od rodziców z synem, przenieśliśmy się do
narzeczonego, teraz męża, i zaczął się kłopot. Syn nie chce nic robić sam.
Ma 6 lat, przy jedzeniu zupy jest płacz i złość, przy ubieraniu się jest płacz
i złość, on w ogóle się bardzo często złościsad
Próbowałam już wielu metod, zwłaszcza przy jedzeniu: zakazywałam mu oglądania
telewizji, jeśli nie zje, chowałam klocki Lego, które uwielbia, jeśli nie zje.
Potrafi siedzieć nad zupą ze dwie, trzy godziny. Jest niejadkiem do tego, więc
kiedy widzę, że siedzi nad zimnym posiłkiem, płakać mi się chce.
Nerwy mi puszczają coraz częściej, bo jest uparty jak osioł, nie można mu
niczego wytłumaczyć.
Chodzi do przedszkola, dodam, z jedzeniem samodzielnym jest taki sam problem.

Co mam zrobić, zeby wszystkie czynności wykonywał sam- chętnie? Próbowałam już
obrócić to wszystko w zabawę, żeby go zainteresować, ale nie przynosi to efektu.

Nie wiem, co robić- syn idzie od września do zerówki, potem będzie szkoła, a
on jest taki ciapowaty, taka sierotka, którą wszystkie dzieci będą popychać i
bić, bo on się nie obronisad

Odnoszę wrażenie, ze problem jest złożony i zastanawiam się, czy pójść do
psychologa.
Czy któraś z Was miała podobny problem z dzieckiem?
    • scher Re: potrzebuję pomocy. 15.07.07, 23:36
      Nie zmuszaj dziecka do jedzenia, to jakaś sadystyczna obsesja wielu matek!
      Postaw, zje to zje, nie zje to nie zje. Ale jak nie zje, to zero słodyczy.
      Będzie głodne, to samo zawoła. Czy znasz dziecko, które umarło z głodu, bo nie
      chciało jeść?
      Pytaj dziecko, co lubi i co chce jeść. Wiele dzieci lubi proste potrawy typu
      suche ziemniaki, chleb czy makaron, a matki katują je wyszukanymi frykasami.
      • mama_kotula Re: potrzebuję pomocy. 15.07.07, 23:43
        scher napisał:


        > Czy znasz dziecko, które umarło z głodu, bo nie
        > chciało jeść?

        Ja znam tongue_out
        Niejaki Michaś z wierszyka w linku poniżej:

        pszoniak.strefa.pl/projekty_wlasne/h_hoffmann/obrazy/15.jpg
      • pani_pasztetowa78 Re: potrzebuję pomocy. 15.07.07, 23:47
        scher- problem polega nie na tym, ze syn nie chce jeść _w ogóle_, tylko nie chce
        jeść _sam_. Kiedy go karmię- zjada wszystko, bez problemów.
        Kiedy ma jeść sam, siedzi przy stole dwie, trzy godziny.

        • scher Re: potrzebuję pomocy. 16.07.07, 00:36
          pani_pasztetowa78 napisała:

          > Kiedy ma jeść sam, siedzi przy stole dwie, trzy godziny.

          - Masz pół godziny na zjedzenie posiłu, potem zabieram i czekasz do następnego
          posiłku.
          • green_land Re: potrzebuję pomocy. 16.07.07, 08:55
            Dokładnie tak - dostaje przed nos, nie zjada po 15 minutach, albo komunikuje,
            że nie będzie jadł - zabierasz jedzenie i czeka do kolacji.

            Możesz go też pytać, co chciałby zjeść na obiad i to mu robić. Wtedy nie będzie
            wymówki, że nie zjadł, bo chciał coś innego. I zachowaj przy tym stoicki spokój.
        • mama_kotula Re: potrzebuję pomocy. 16.07.07, 00:37
          pani_pasztetowa78 napisała:
          > Kiedy ma jeść sam, siedzi przy stole dwie, trzy godziny.

          Nie wiem, czy to byłby dobry pomysł, ale - pamiętam jak superniania tongue_out używała
          minutnika. Oczywiście dziecię było informowane, że obiad trwa 20 minut ("aż
          zadzwoni"), jeżeli w tym czasie nie zje, zabieramy talerz.
          I konsekwentnie - po 20 minutach zabieramy talerz, bez względu na protesty (i
          własne wyrzuty sumienia, że pozbawiamy dziecko posiłku tongue_out).

          6-latek jest na tyle kumaty, że po kilku razach zrozumie, iż karmienie i
          przeciąganie posiłku nie wchodzi w grę, a głodny też zapewne nie będzie chciał
          chodzić smile
    • faith.no.more Re: potrzebuję pomocy. 16.07.07, 09:01
      Ciekawi mnie jednak, dlaczego wszyscy dookoła wychowywali Ci dziecko i dopiero
      teraz widzisz tego efekty. Naprawdę nie zdawałaś sobie sprawy wcześniej?

      > Wszyscy za niego wszystko robili. Babcia karmiła, prababcia ubierała itp. Syn
      > był kompletnie niesamodzielny- umiał wszystko zrobić, ale nie robił, bo zawsze
      > ktoś zrobił to za niego
      Ręce opadają:///
      • verdana Re: potrzebuję pomocy. 16.07.07, 09:15
        Czyli innymi słowy od dwóch lat karmisz dziecko, albo kazesz mu siedzieć trzy
        godziny, a potem karmisz? Ja się nie dziwię, ze dziecko jest niejadkiem.
        Daj jedzenie, jak nie chce jeść, to zabierz talerz (minutnik wydaje mi się
        okropny - to nie chodzi o to, by zabierać dziecku talerz w trakcie jedzenia,
        nawet jak je wolno, tylko zabrac jak nie je). Zareczam, ze po tygodniu bedzie
        jadło.
    • joakal Re: potrzebuję pomocy. 16.07.07, 11:03
      idź do psychologa, ale nie z dzieckiem
      najpierw pójdź sama, czasami rozmowa ze specjalistą wyjaśni na tyle dużo, że nie będziesz musiała stresować dziecka
      • franklin76 Re: potrzebuję pomocy. 16.07.07, 12:11
        A gdzie ty byłaś jak ktoś inny wychowywał twoje dziecko?!
        Nie chcę sądzić, ale czy przypadkiem tak nie było wygodniej?
        Mam 4letnią córkę i oczekuję drugiego dziecka. Córkę wychowuję od początku
        sama, tata się anagazuje ewentualnie w zabawę a teraz od półtora roku widujemy
        go raz na kilka miesięcy. Mieszkam sama, więc nie mam na kogo zwalić winy za
        jej wychowanie - usiłują ją psuć babcie - ale ja wkraczam do akcji jeśli uważam
        że przeginają z "głaskaniem kotka".
        Trzeba się zaangażować całym sercem i nie bać się popełniania błędów, żeby
        wychować swoje dziecko.
        Wizyty u psychologa radziłabym Tobie, bo wyraźnie to z otoczeniem Twojego synka
        coś jest nie tak,a nie z nim samym. Ja bym się tego bała, że syn zacznie myśleć
        że to z nim jest coś nie tak.
        Nie da się dziecku wynagrodzić braku ojca. U nas sytuacja jest o tyle trudna że
        tata wpada na chwilę i ma wtedy wakacje - więc nigdy nie nauczy dzieci pracy,
        obowiązkowości. U nas problem jest także taki, że wychowuję córkę tak jak umiem
        tzn. uczę ją modlitwy, chodzimy do kościoła...A mąż jakoś tak się zbuntował -
        ślub był kościelny, był chrzest, a teraz 4letnia córka musi radzić sobie z tym
        że tata jest na "NIE". mimo tego że były kłopoty z jej zdrowiem na początku
        kiedy od sfiksowania ratowała mnie tylko modlitwa...
        Poza tym jak przyjeżdza to odpoczywa, więc szara codzienność to działka mamy.
        Nie zastąpię dzieciom ojca, ale nie mówię o nim nigdy źle i staram się
        traktować ten stan rzeczy ze spokojem.
        Nawet jeśli ja mam do niego żal, w końcu na zawsze będzie ojcem Agi i
        maleństwa...
        Porozmawiaj z kimś...
        Staraj się zabierać synka na plac zabaw, na spacery, żeby odtworzyła się wasza
        więź...Okazuj mu że go kochasz, żeby nie widział w twoich oczach strachu "Boże
        co z niego wyrośnie". Porozmawiaj z nim szczerze. Moja córka ma 4 lata, ale ja
        jej raz powiedziałam, że tata wyjezdza do pracy, ze robi to bez mojej zgody i
        chcialabym zebysmy byli razem. I ze oboje ja kochamy.
        W waznych sprawach trzeba dzieci traktowac serio - dostosowujac slowa do ich
        wieku.
        A jeśli chodzi o jedzenie - moja córka od 10 miesiąca je z doroslymi przy stole
        i jesli nie jest glodna, nikt jej nie karmi.
        Jak zglodnieje, to zje. Duzo radości daje wspolne przygotowywanie posilkow i
        wspolne jedzenie.
        Trzymaj sie pozdrawiam
    • franklin76 Re: potrzebuję pomocy. 16.07.07, 12:49
      Przeczytałam sobie Twój post jeszcze raz i wiesz co?
      Aż mi ciarki po plecach przeszły:
      "kompletnie niesamodzielny", "on w ogóle bardzo często się złości", "uparty jak
      osioł", "on jest taki ciapowaty, taka sierotka, którą wszystkie dzieci będą
      popychać i bić, bo on się nie obronisad"
      dziewczyno, Ty mówisz o swoim synku, 6latku, któy nie radzi sobie widocznie z
      sytuacją...
      Naprawdę dużo możesz!!!
      Czy Twój synek nie czuje, że jest dla Ciebie ciężarem?

      Przepraszam, nie chcę Cię urazić, ale jesteś matką! Nikt nie zastapi dziecku
      kochającej matki!!!
      • pani_pasztetowa78 Re: potrzebuję pomocy. 16.07.07, 19:38
        W tym czasie, kiedy "ktoś inny" zajmował się moim synem, ja pracowałam na nasze
        utrzymanie. Rano jechałam do pracy do innego miasta, wracałam wieczorem.
        Poświęcałam wtedy i poświęcam teraz synowi maksymalnie dużo swojego czasu, nigdy
        nie myślałam o tym, ze jest dla mnie ciężarem.
        Wiem, jakie błędy popełniłam i gdybym mogła cofnąć czas, wiele rzeczy zrobiłabym
        inaczej.
        Ale nie mogę go cofnąć.
        Jestem w stanie zrozumieć Wasze wzburzenie, że pozwoliłam komuś innemu zajmować
        się dzieckiem. Nie każdemu życie układa się cudownie i jest usłane różami, nie
        proszę Was o komentarze nt. moich czynów, bo nie wiecie, dlaczego i co się
        wydarzyło.

        Chciałabym, by mój syn był bardziej samodzielny, nie wiem, jak go do tej
        większej samodzielności zachęcać. Kwestia jedzenia jest jedną z kilku.
        Będę wdzięczna za podpowiedzi.
        • verdana Re: potrzebuję pomocy. 16.07.07, 20:28
          Ale przez ostatnie dwa lata to Ty zajmowalas sie synem. Prawde mówiac,
          oduczenie 4-latka złych nawyków nie powinno zajmować dwoch lat - nawet skrajnie
          zaniedbane dzieci z Domow Dziecka daje się w tym czasie mniej-wiecej
          doprowadzic do normy. A wynika z Twojego postu, ze przez dwa lata nie udalo Ci
          sie niczego zmienic w jego zachowaniu.
          Wyglada to, na najprawdopodobniej niezawinony, calkowit brak talentow
          wychowawczych. radzilabym iść do psychologa - samemu.
          • pani_pasztetowa78 Re: potrzebuję pomocy. 16.07.07, 20:50
            verdana- wielu rzeczy syn się nauczył, tylko nie chce tego robić. Jest mu
            wygodnie, kiedy go ubieram, karmię itp.
            Kiedy mu mówię: "Tutaj są ciuchy, ubierz się sam", zrobi to, ale niechętnie,
            marudząc, ze skarpetki za ciasne, ze koszulka za mała itp.wink
            Tak samo jest z jedzeniem- kiedy go karmiłam, zjadał wszystko. Odkąd stawiam
            przed nim miseczkę z zupą, siedzi nad nią dwie, trzy godziny- jak wspominałam.

            Nie wiem, czy się rozumiemy: syn potrafi niemal wszystko sam, ale tego nie robi,
            bo wygodniej mu było dotychczas, kiedy inni robili to za niego. Zdaję sobie
            sprawę z tego, ze nie było to najlepsze rozwiązanie, ale stało się. Chciałabym
            teraz zachęcić go do wykonywania wielu czynności i mamy z tym problem.
            Wydawało mi się, ze dzieci często chcą robić same wszystko to, co widza u
            dorosłych- a syn odwrotnie. Nie chce być samodzielny.
            Szukam sposobów na zmianę tego stanu rzeczy.
            smile
            • verdana Re: potrzebuję pomocy. 16.07.07, 21:13
              To znaczy, ze Tobie bardziej zależy, aby wszystko bylo sprawnie, a nie żeby on
              był samodzielny. No, bo jak rozumiem, przez ostatnie dwa lata syn nauczył się,
              ze jak zacznie marudzic, to przyjdzie mama i pomoze. Nie masz go do niczego
              zachęcać, tylko przestać za niego robic i już. Marudzi - no to marudzi - w czym
              problem? Nie zwracaj uwagi. Nie je? On bedzie glodny, nie Ty.
            • mama303 Re: potrzebuję pomocy. 17.07.07, 10:44
              pani_pasztetowa78 napisała:

              Nie chce być samodzielny.
              > Szukam sposobów na zmianę tego stanu rzeczy.

              Moja rada- kwestie jedzenia olać. Im mniej zamieszania przy jedzeniu tym
              dziecko lepiej je. Podac jedzenie i jak nie zje zabrać, bez komentarza.
              Inne rzeczy typu ubieranie się - konsekwencja i nie wyreczanie go nigdy - jak
              sie nie ubierze nie wyjdzie itd.
              • szarsz Re: potrzebuję pomocy. 17.07.07, 12:30
                dokładnie. On ma sześć lat. To jego problem, czy będzie głodny, to jego
                problem, że nie wyjdzie z domu, bo się nie ubrał.
                • pani_pasztetowa78 Re: potrzebuję pomocy. 17.07.07, 14:00
                  Dziękuję za dobre rady.

                  Sniadanie syn zjadł dziś bez większego grymaszenia, potem zapytałam, co będzie
                  jadł na obiad. Poprosił o zupę pomidorową i dostał ją.
                  Przed chwilą zabrałam pełną miskę, bo uznał, ze bolą go zęby, zupa jest niedobra
                  i w ogóle jadł nie będzie.
                  Powiedziałam mu, ze kiedy będzie głodny, ma powiedzieć- dostanie znów zupę.

                  Zobaczymy, jak to się skończy.
                  • franklin76 Re: potrzebuję pomocy. 17.07.07, 14:20
                    Powodzenia!
                    Będzie dobrze!
                    Wiesz co wspólne posiłki to naprawdę coś fantastycznego i jeśli są w dobrej
                    atmosferze, to każde dziecko będzie chętnie jadło.
                    Poza tym mam chrześniaka w wieku 12 lat, który mniej więcje do 8 roku życia był
                    strasznym niejadkiem - po prostu mu przeszło jak zaczął rosnąć, organizm sam
                    się upomnial i teraz jak widzę z jakim apetytem zjada posiłki, to az dziw
                    bierze!
                  • d.o.s.i.a Re: potrzebuję pomocy. 17.07.07, 14:47
                    > Przed chwilą zabrałam pełną miskę, bo uznał, ze bolą go zęby, zupa jest
                    niedobr
                    > a
                    > i w ogóle jadł nie będzie.
                    > Powiedziałam mu, ze kiedy będzie głodny, ma powiedzieć- dostanie znów zupę.
                    >

                    Po pierwsze idz z nim do dentysty.
                    Po drugie nie ucz syna, ze zupa bedzie na jego zawolanie. Nie zjadl teraz, wiec
                    albo sam sobie odgrzeje jak bedzie glodny, albo kolacja bedzie o 7.
                    • pani_pasztetowa78 Re: potrzebuję pomocy. 17.07.07, 14:51
                      U dentysty jesteśmy regularnie, zęby są wyleczone, wszystkie, więc to tylko
                      wymówka, by nie jeść.

                      Sam poprosił o ugotowanie pomidorowej, więc ją zje, kiedy zgłodnieje.
                      Na razie pije dużo wody, bo twierdzi, że mu się bardzo pić chce- co przy takiej
                      temperaturze jest możliwe.
                    • mama303 Re: potrzebuję pomocy. 17.07.07, 16:12
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > Po drugie nie ucz syna, ze zupa bedzie na jego zawolanie.
                      Bez przesady. To tylko dziecko. mam prawo nie jeśc jak nie chce ale ma tez
                      prawo dostac jedzenie od mamy jak poczuje że jest głodny
                      • pani_pasztetowa78 Re: potrzebuję pomocy. 17.07.07, 17:51
                        Sukces połowiczny: syn poprosił o coś do jedzenia, ale nie o zupęwink
                        Dałam mu to, o co prosił, płatki z mlekiem.
                        Zjada bez szemrania.
                        • pani_pasztetowa78 Re: potrzebuję pomocy. 17.07.07, 17:52
                          Aha- i jeszcze coś zauważyłam. Problem samodzielnego jedzenia jest głównie przy
                          zupach.
                          Nie są niesmaczne, sprawdzałam u kilku osób, więc nie wiem, na czym ten problem
                          polega.
                          Może więc warto przestać podawać mu zupy przez jakiś czas?
                          • franklin76 wszystko idzie ku dobremu! 17.07.07, 18:13
                            Tak trzymać!
                          • szarsz Re: potrzebuję pomocy. 17.07.07, 19:59
                            pani_pasztetowa78 napisała:
                            > Nie są niesmaczne, sprawdzałam u kilku osób

                            za dzieckiem nie trafisz, ja na przykład jak byłam mała nie znosiłam smażonej
                            cebuli (surową jadłam kilogramami) i nie tknęłam niczego, w czym była cebula.
                            Moje dziecko wybiera wszystko co zielone.
                            Mój mąż nie znosił miodu i koperku, moja teściowa musiała mieć wszystkie zupy
                            przecierane (a to przecież dużo ciężej było niż dziś, kiedy można w trzy
                            sekundy zmiksować) do bodajże 7go roku życia...

                            > Może więc warto przestać podawać mu zupy przez jakiś czas?

                            Myślę, że tak, na dwa trzy tygonie.
                          • mama303 Re: potrzebuję pomocy. 18.07.07, 15:50
                            pani_pasztetowa78 napisała:

                            > Może więc warto przestać podawać mu zupy przez jakiś czas?

                            A kto powiedział że musi byc zupa? Ja np. nie przepadam za zupami wiec u nas sa
                            rzadko.
                            • pani_pasztetowa78 Re: potrzebuję pomocy. 18.07.07, 16:07
                              mamo303- syn od małego jadał zupy, w przedszkolu są zupy, nasze obiady składały
                              się zawsze z zupy i drugiego dania, dotychczas zawsze tak jadł.
                              Od jakiegoś czasu były problemy z tymi zupami, na razie odstawiamy.
                              Wrócimy do zup za dwa, trzy tygodnie.
    • kakuba Re: potrzebuję pomocy. 17.07.07, 10:18
      mam dla Ciebie taki pomysł:
      jedzcie w miare możliwości posiłki razem we trójkę (albo chociaż obiad razem)
      niech mały widzi, że obiad jest gotowy, wszyscy siadaja i jedzą
      żadnych komentarzy, nie namawiaj go do jedzenia, po prostu niech was obserwuje
      jak skończycie, poczekajcie jeszcze chwilke (max 5 min)
      potem podaj fajny deser (ale synkowi daj go dopiero po zjedzeniu dania głównego)
      a po posiłku odchodzicie wszyscy od stołu
      jeśli synek nic nie zjadł - trudno - zabierasz talerze i sprzątasz

      i poinformuj go o której godzinie będzie następny posiłek
      tak jak pisały dziewczyny powyżej - dziecko Ci z głodu nie umrze

      wyobrażam sobie, że jeżeli 6 latek siedzi 3 godziny nad talerzem, to musi to
      być dla niego potwornie nudne, jeśli jeszcze w tym czasie prawisz mu 'kazanie'
      to wogóle posiłek kojarzy mu sie pewnie jak katorga

      odwróć sytuację, niech mały widzi, że Tobie i mężowi coś smakuje, że sie
      cieszycie jedzeniem, mozecie sie nawet nawzajem karmić (np. łańcuszek: synek
      Ciebie, Ty męża, mąż synka)
      mozesz też zrobić coś fajnego 'tylko dla tych którzy potrafia jeść samodzielnie'
      jedzcie 3 łyżkami z jednego talerza, kto chce, ten je, a kto nie chce - nie je
      choćby miskę sałatki owocowej - niech każdy wyjada to co lubi najbardziej
      albo duży talerz smażonych kawałkow kurczaka, frytki (wiem, wiem... niezdrowe),
      warzywka - wszystko wspólne na stole
      niech każdy zje tyle ile chce
      no i synek może Ci też chyba pomóc w przygotowaniu jedzenia, Ty smarujesz
      chleb, on obkłada go sałatą, szynką, serem, pomidorem... i niech powie dla kogo
      jest każda kanapka
      i pozwól synkowi nie dojadać... tzn jeśli juz nawet nałożysz mu jakąś porcję,
      to jeśli zje połowe, to ok, niech nie czuje że musi coś dokończyć
      ja wiem ze jeśli pracujesz to w tygodniu mało jest czasu na takie 'zabawy', ale
      spróbuj zaczać od urlopu albo weekendu
      potraktuj jedzenie lekko, niech mały ma z tego przyjemność, bez przymusu




    • cynta Re: potrzebuję pomocy. 18.07.07, 13:20
      Mysle ze wszystkie powyzsze rady pedagogiczne pomoga i wkrotce bedzie wszystko
      dobrze. Ja tylko dorzuce jedna, dwie kwestie z wlasnego doswiadczenia: Tez bylam
      niejadkiem, 3 godziny, talerz z ciepla woda zeby nie ostyglo itp, podobno ze
      zlego charakteru nie chcialam jesc a potem sie okazalo ze po wycieciu ogromnych
      migdalow wszystko jadlam na czas i bez problemu. Po drugie, czeste picie wody
      jest jednym z objawow cukrzycy, brak apetytu tez (a karmiony to kazdy je). Ja
      mam takie "zboczenie" rodzicielskie bo jedna z moich corek ma cukrzyce, i wiem
      oczywiscie ze nie wszyscy zaraz musza miec ale jestem na takie objawy bardziej
      wyczulona teraz...... czyli reasumujac, upewnij sie ze syn jest zupelnie zdrowy
      i niejedzenie nie jest objawem czegos innego. powodzenia
      • verdana Re: potrzebuję pomocy. 18.07.07, 15:56
        Naprawde, czeste picie wody w upał 38 stopni i brak apetytu w tenze upał to
        fizjologia, nie cukrzyca. I karmiony nie kazdy je - moj syn nie jadł. Nic,
        niezleznie kto go karmił - nie chciał, nie jadł, tyle.
        I jeszcze jedno - o ile jestem za wspólnymi posilkami, to stanowczo odradzam
        dodawanie do tych posilkow smacznych deserów, na zasadzie - jak nie zjadłeś, to
        nie dostaniesz. Cała idea bezstresowego, przyjemnego wspólnego jedzenia
        upadnie, bo zamiast sympatycznej atmosfery będziecie mieli przy stole zaryczane
        dziecko i Was, ze scisniętym gardlem jedzacych ciastko na oczach pozbawionego
        go dziecka. Horror.
        Poza tym Pasztetowa, ty madra kobieta jestes.
        • pani_pasztetowa78 Re: potrzebuję pomocy. 18.07.07, 16:03
          verdana- dzięki za słowa uznaniasmile
          Wykorzystałam dziś minutnik, na próbę, żeby sprawdzić, czy syna to zmobilizuje.
          Niewiarygodne-i śniadanie, i obiad syn zjadł bez marudzenia i skończył, zanim
          minutnik zadzwonił.
          Teraz przygotowujemy się do wspólnej zabawysmile
          Dzięki jeszcze raz za podpowiedzismile
          • franklin76 Brawo! 18.07.07, 16:57
            Ty nie potrzebowałaśpomocy, tylko odrobinę wsparcia.
            Supermama!
        • cynta Re: potrzebuję pomocy. 20.07.07, 07:00
          Chcialam tylko uczulic ta mame na kwestie zdrowotne. A czeste picie wody i brak
          apetytu SA objawami cukrzycy nawet w 38 stopniach, plus lub minus. Tak jak
          zaznaczylam nie mysle zeby to byla cukrzyca ale nie wszystko jest zawsze tym na
          co wyglada i tylko to chialam przekazac Pasztetowej... Verdana, czy ty zawsze
          musisz mnie krytykowac czy moze wszystkich krytykujesz tak z zalozenia..
    • aqua37 Re: potrzebuję pomocy. 22.07.07, 18:19
      Witam,
      a mnie tak nasuwa sie jedno ... skoro piszesz, ze dziecko wychowywane bylo w
      przewadze przez "osoby drugie", Ty masz nowy zwiazek ... moze po prostu Twoje
      dziecko w ten sposob probuje miec Mame wreszcie wylacznie dla siebie ???
      Chce bys go karmila, ubierala, byla blisko i z nim - wlaczaj go w obowiazki
      rodzinne, spedzaj jak najwiecej czasu z nim, niech pomaga Tobie, ale tez
      wspolnie sie bawcie. Zobaczysz beda efekty, nawet sie nie obrocisz, a mlody
      poczuje sie pewnie i zacznie byc bardziej samodzielny na wlasna prosbe smile
      czego Ci goraco zycze smile
      pozdrawiam
      aqua37
Pełna wersja