mama26
18.07.07, 13:54
Może i tym razem coś poradzicie....
Od pewnego czasu przestałam sobie radzić z synkiem 5 latkiem
Problem - nie słucha mnie ani męża ale właściwie sa to konkrtne sytuacje tzn
szczególnie daje sie nam we znaki poranek, kiedy to szykujemy synka do
przedszkola - mąż odprowadza go i jedzie do pracy wiec wiadomo zalezy mu na
czasie a tu sie zaczyna...wszystko trwa i trwa zanim synek zdecyduje sie umyc
zęby , zjesc, ubrac się itd my do niego mowimy on jakby nie slyszy i dalej
siedzi lub robi cos innego, wyglada to tak ze my go prosimy : Mikolaj do
lazienki ząbki a tu niestety nic zero reakcji
i dzis znowu piekną atmosferę poranka zakonczyla awantura
To samo wieczorem sprzatanie pokoju ( oczywiscie mu pomagamy ), mozemy
namawiac, prosic, grozic i z reguly konczy sie tak ze synek jest juz tak
zmeczony ze faktycznie nie ma sily posprzatac
poza tym to bardzo grzeczne i rozsadne dziecko i strasznie mi zawsze zle i
smutno kiedy takie sytuacje koncza sie moim krzykiem co wiem ze nie jest
wskazane, ale nie mam juz pomyslów jak mu tlumaczyc
czytam te wszystkie madre ksiazki o wychowaniu a jednak zawsze strace
cierpliwosc w takich chwilach, moze po prostu nie mam dobrego sposobu.