jj09
30.07.07, 15:21
Jest jedynaczką. Opiekują się nią w czasie mojej nieobecności moi rodzice.
Pracuję tylko 20 godzin w tygodniu. Moi rodzice chwalą małą że jest baaardzo
grzeczna, słucha ich, chodzi za rączkę, wszystko je itp.
Przy mnie i mężu me dziecię jest inne!!! CZORT.
Co chwilę coś ją wkurza, a bo nie dam jej tego, każę jeść to i to,
nie puszczę bajki. Już nie wspominam o usypianiu - czasem trwa to godzinę,
a najkrócej 15 minut zdarzyło się mężowi. Przy dziadkach dziecko zasypia
w 5 minut.
Ja jestem padnięta po całym dniu z nią, dziadki chętnie biorą małą na weekend
trzydniowy.
Przecież tak nie powinno być. Ne wiem gdzie tkwi nasz błąd. Starałam
się być konsekwentna i uparta. "Stosuję" metody superniani.
Wczoraj w czasie spotkania dziadki, rodzice, dziecko i mały kuzyn
/o którego jest zazdrosna, ale to rozumiem/ moja dostała
histerii, nic ją nie potrafiło uspokoić,a tylko dlatego,że kazaliśmy
jej położyć widelec na stole.
CZY TO MINIE ????