Nie rozumiem mojej 2,5 latki

30.07.07, 15:21
Jest jedynaczką. Opiekują się nią w czasie mojej nieobecności moi rodzice.
Pracuję tylko 20 godzin w tygodniu. Moi rodzice chwalą małą że jest baaardzo
grzeczna, słucha ich, chodzi za rączkę, wszystko je itp.
Przy mnie i mężu me dziecię jest inne!!! CZORT.
Co chwilę coś ją wkurza, a bo nie dam jej tego, każę jeść to i to,
nie puszczę bajki. Już nie wspominam o usypianiu - czasem trwa to godzinę,
a najkrócej 15 minut zdarzyło się mężowi. Przy dziadkach dziecko zasypia
w 5 minut.
Ja jestem padnięta po całym dniu z nią, dziadki chętnie biorą małą na weekend
trzydniowy.
Przecież tak nie powinno być. Ne wiem gdzie tkwi nasz błąd. Starałam
się być konsekwentna i uparta. "Stosuję" metody superniani.
Wczoraj w czasie spotkania dziadki, rodzice, dziecko i mały kuzyn
/o którego jest zazdrosna, ale to rozumiem/ moja dostała
histerii, nic ją nie potrafiło uspokoić,a tylko dlatego,że kazaliśmy
jej położyć widelec na stole.
CZY TO MINIE ????


    • bulkazbananem Re: Nie rozumiem mojej 2,5 latki 30.07.07, 16:14
      Tak, to minie. A wiesz jaka moze byc przyczyna - babcia i dziadek na wszystko
      pozwalaja, wiec mala sie nie ma o co awanturowac i wg dziadkow (zgodnie z
      prawda)jest grzeczna...mam przecwiczone to samo smile

      pzdr
      • mamaemilii Re: Nie rozumiem mojej 2,5 latki 31.07.07, 22:47
        Wcale nie byłabym taka pewna, że dziecko jest grzeczne u dziadków, bo na
        wszystko pozwalają. Jeśli dziecko usypia w 5 minut u nich, to wygląda na to, że
        wie, czego oczekiwać i czuje się z tym dobrze.

        Ja bym się zastanowiła, czy nie za dużo stawiasz wymagań swojemu dziecku, czy
        nie kontrolujesz jej zbytnio? Może właśnie dlatego tak reaguje nawet na zwykłe
        polecenie odłożenia widelca. Czasem warto odpuścić swoje "widzimisię", a stawiać
        wymagania tam, gdzie to jest naprawdę potrzebne.
        • verdana Re: Nie rozumiem mojej 2,5 latki 31.07.07, 23:02
          Dziecko zasypia u dziadków i się nie awanturuje, bo jej na dziadkach nie
          zalezy. A na Was jej zależy - i tu tkwi problem.
          2,5 latka ma Was za mało (zeby nie było, ze Was winie, trudno, takie jest
          życie). Teskni. Ma po pierwsze podswiadoma pretensje, ze ją zostawiacia, a po
          drugie chce Waszej uwagi. A jak lepiej przyciagnąć uwage rodziców, niz
          awantura, niespaniem i histeriami.
          Zastanow sie, czy gdy dziecko jest idealnie grzeczne tez się nim zajmujecie?
          • jj09 Re: Nie rozumiem mojej 2,5 latki 01.08.07, 10:14
            Córką rodzice zajmują się od 2 lat. I od zawsze jak
            pamiętam do teraz codziennie jak ich widzi rano to
            zaczyna lament / nie przywitam się z babcią, mamo
            nie idz do pracy, jak nie mówiła to płakała/.
            W ogóle nigdy nie chce być z nimi.
            Jak ja się pojawiam na horyzoncie to nie da się dziadkom
            dotknąć.
            Przeciez jestem z nią długo/ pracuję tylko 20 godzin/.
            I wynika z tego że za mało "wydajnie" się z nią bawięsad((
            • verdana Re: Nie rozumiem mojej 2,5 latki 01.08.07, 14:10
              Wiesz, jakos nie wierze, zeby wina byla po Twojej stronie... Może cos jest nie
              tak z opieką dziadków? Moze sa zbyt opiekunczy, może krytykują dziecko albo
              Ciebie - pamietam to z dzieciństwa jako koszmar.
              Ja bym spróbowała posłać do przedszkola.
    • mama303 Re: Nie rozumiem mojej 2,5 latki 01.08.07, 09:03
      Moim zdaniem dziadkowie podchodzą do wychowania bardziej na luzie, Wy –
      bardziej ambicjonalnie. Dziecko wyczuwa różnicę.
      Różnica w podejściu do wychowania przez dziadków i rodziców nie jest wcale taka
      bardzo zła dla dziecka. Ja bym radziła wrzucić trochę /nie za dużo/ na luz.
    • kicia031 Re: Nie rozumiem mojej 2,5 latki 01.08.07, 14:13
      U nas niestety odwrotnie - po wakacjach, gdzie byl ze mna przez caly czas
      Groszkowiec (26 miesiecy) nie chce zostawac z ciocia i z babcia, nawet z tata
      niechetnie - nie chce jesc, w ramach protestu odmawia siusiania albo celowo
      leje na kanapy i fotele.
      ja wchodze do domu - dziecko ideal. Wszystko zjada, wola siusiu, wykonuje
      polecenia. Przerazaja mnie te strajki pod moja nieobecnosc, trwaja juz 3
      tygodnie, poprawa jest niewielka. Niestety, musze pracowac, ale caly czas po
      pracy spedzam z maluchem, podobnie weekendy. tez nie wiem co robic.
    • cyborgus Re: Nie rozumiem mojej 2,5 latki 07.08.07, 08:35
      najwyrazniej mala czuje sie przez Was porzucona, i nie ma to
      znaczenia ze pracujesz tylko 20 h. Ona nie rozumie dlaczego w ogole
      ja zostawiasz. Stad ta agresja. Moze sprobuj po powrocie z pracy
      spedzic np. godzine zajmujac sie wylacznie nia? bez przerw na
      zagladanie do garnkow, itp. po prostu czytac razem, pojsc na spacer,
      na lody - cos takiego co byloby jakby "nadrobieniem" czasu ktorego
      nie spedzilyscie razem. Moze wiecej przytulania?
      Poza tym na niektore dzieci dziala tez ton, jakim sie mowi - jak
      uzywasz tzw. stanowczo-rozkazujacego tonu, one wpadna w szal, i beda
      robic odwrotnie (moja corka tak ma). Na silna osobowosc takie
      rozkazy moga dzialac jak plachta na byka. Jak powiesz to samo
      bardziej miekko, zrobi to bez problemu i z usmiechem.

      Ot, takie pare mysli mi sie nasunelo,na podstawie tego co napisalas,
      ale byc moze nie dotycza one Twojej sytuacji, wiec nie bierz tego
      do siebie.
      • jj09 Re: Nie rozumiem mojej 2,5 latki 08.08.07, 15:59
        No tak, rozumiem, ale:
        poi przyjściu zp pracy moja mała śpi. Wtedy wszystko
        doprowadzam do stanu używalności, i jestem tylko dla niej
        do godziny 19-ej / spacer, lody, sklep, piaskownica , sala zabaw itp/.
        Potem o 19-ej bajka, ja się wyłączam.
        Kąpiel, mleko, bajka na dobranoc.
        Cały piątek i weekend jest właściwie tylko ze mną.
        I wychodzi, że jej jeszcze za mało poświęcam czasu????
    • aska0303 Re: Nie rozumiem mojej 2,5 latki 08.08.07, 20:09
      moja zachowywała się podobnie i myslałam, że może potrzebuje więcej
      i uwagi i czasu. Swoją nieobecnośc wynagradzaliśmy prezentami. I nie
      mogliśmy patrzec jak płacze. Teraz ma 7 lat i jest małym
      potworem.Nie nauczyliśmy jej niczego. Cały czas myślałam że jest za
      mała, by od niej wymagac, że jeszcze się nauczy, ŻE MA CZAS.
      nAJWIĘKSZY BŁĄD, w jaki może wpaśc matka,Tak u dziadków była do rany
      przyłóż. Ale teraz jak myśle, dziadki jasno wyznaczyli granice i ona
      się przystosowała. Nie odpuszczaj przy ataku histerii, jak wiesz że
      nie dzieje jej się krzywda. Teraz mamy syna (2 lata) sama nie
      odpuszczam, czasem jest ciężko, ale wszystko rozumie i sama widze
      efekt swojej pracy. To naprawdę skutkuje, ale czym wcześniej
      zaczniesz, tym lepiej. Oby nie było za póżno.
      pozdrawiam
    • cyborgus Re: Nie rozumiem mojej 2,5 latki 08.08.07, 21:41
      brzmisz na sfrustrowana.smilesmile ja nie twierdze, ze za malo poswiecasz
      czasu, tylko ze twoja mala tak to odczuwa. Po prostu przy niektorych
      dzieciach czasami nawet nasze najlepsze starania sa dla nich za
      malo, no i tego nie przeskoczymy, dzieciaki musza sobie z tym
      poradzic. Zgadzam sie tez jak najbardziej z mama, ktora napisala ze
      trzeba pewnych zachowan wymagac. Stres stresem, ale corka tez musi
      sie nauczyc ze nie kazde zachowanie jest akceptowalne.

      Wiesz, ja tez mam 2.5 roczna coreczke - zaczela przedszkole, i jest
      to raptem 2 razy w tygodniu po 3.5 godziny, a i to powoduje u niej
      lekka agresje, niesubordynacje w te dni. Robimy tak samo jak wy,
      staraamy sie jej to emocjonalnie nadrobic, dac wsparcie,i byc
      wyrozumialymi, ale jak za bardzo zaczyna sie rzucac, to sa
      konsekwencje (najpierw ostrzezenie i liczenie do trzech, a jak nie
      pomoze, to jej pokoj na 2 minuty. na ogol uspokaja sie przy dwoch. a

      przy okazji - na histerie najlepszy jest brak reakcji. mozna
      probowac przez chwile uspokoic, ale jak nie dziala, to zostawic
      dziecko i dac mu szanse na dojscie do siebie i ochloniecie. czesto
      nic wiecej nie trzeba.

      Zycze duzo cierpliwosci i wyczucia.
Pełna wersja