Ciężkie życie Matki........

30.07.07, 23:06
Witam wszystkich!!!!
Od razu pisze ze nie oczekuje porad ,chcialam sie tylko wygadac.Otóż mój 3.5
letni synek,jest bardzo mądrym chlopcem,i bardzo szybko zrozumiał że mame
mozna podejśc płaczem i wszystko możne osiągnać przez swój płacz.Madre rady
psychologow zeby przeczekac histerie dziecka nie pomagaja,najgorzej jest gdy
jestesmy na miescie i przechodzimy obok lodziarni ,syn wtedy musi dostac loda
a kiedy odmawiam to sie zaczyna......płacz ,kladzenie sie na ulicy i
histeria.Ostatnio zaczęłam udawać że nic sie nie dzieje i gdy moj synek leży
na chodniku ja sobie ide dalej jakby nic sie nie dziło.Ale wiecie co jest
najgorsze ze wszyscy ludzie wtedy wychodza ze sklepów i patrza na mnie jak na
wariatke,wyrodną matke która odmawia dziecku głupiego loda.No tak cieżkie
jest zycie matki!!!!!
    • d.o.s.i.a Re: Ciężkie życie Matki........ 30.07.07, 23:17
      Ale lody sa zdrowe - dlaczego po prostu dziecku nie kupisz? wink

      Nie wiem co w tych lodach takiego, ale to takze moje dzieciece marzenie. Czekalo
      sie na te lody i czekalo, i prosilo sie rodzicow i prosilo. I w koncu dostawalo
      sie dwie kulki. I ciagle bylo malo. Jakas magia w lodach chyba jest.

      A teraz niespecjalnie przepadam. I mysle, ze tak naprawde nie wiem o co rodzicom
      chodzilo z tymi lodami. Daliby sie zapchac trzema kulkami i bylby spokoj.
      Spowszednialyby mi szybciej te lody i bym im tak nie wiercila dziury w brzuchu...
    • makurokurosek Re: Ciężkie życie Matki........ 30.07.07, 23:35
      nie sądzę aby ktokolwiek patrzył na ciebie jak na wariatkę, chyba tylko z tego
      powodu że tak długo pozwalałaś na takie zachowanie. Większość rodziców
      przechodzi tego rodzaju bunt dziecka, więc potrafią zrozumieć to co się dzieje.
      Sądzę, że to jest twoja subiektywna ocena wynikająca z faktu, że sama nie
      czujesz się dobrze w takiej sytuacji ( zresztą chyba jak każda matka). Nie
      przejmuj się i wyluzuj się , to ty jesteś rodzicem i jak my wszyscy czasami
      tracisz kontrolę nad sytuacją.
      • stala2 Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 00:04
        no tak lody sa pyszne no i moze zdrowe tylko nie dodalam ze moja pociecha
        potrafi nic nie jesc tylko lody przez caly dzien,zreszta lody to tylko
        przyklad ,chodzilo mi o to ze jak juz cos chce to potrafi sie uprzec i nie
        odpuszcza.
        • kaska099 Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 00:24
          mam tak samo jak ty jak sie corka uprze to darcie i ryk na zawolanie np.pora
          namycie a ona sie drze i placze by jej pomoc zapiac buta bo wybiera sie na
          dwor.....nie zawsze tak jest.....ale jak jest puszczaja mi nerwy.pozdrawiam
        • d.o.s.i.a Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 00:34
          A gdybys mu obiecala tego loda np. po obiedzie? Rozumiem, ze to nie rozwiaze
          sytuacji, bo bedzie chcial jeszcze wiecej? No ale mozecie chyba jakies zasady
          wprowadzic pt. idziemy na loda codziennie, ale tylko po obiedzie.
        • wiedzma15 Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 01:15
          znam to z opowiadań, ale... podobno jak miałam 4 lata to poczułam taką chęć na lody, że jednego dnia zjadłam 17 (siedemnaście!!!) włoskich z automatu, mmmmmniammmm, wujek mi je fundował i nie wierzył, że taka mała dziewczynka może tyle zjeść...
          żyję, nawet się nie pochorowałam, lody uwielbiam do tej pory, jem codziennie co najmniej jednego i w życiu nie miałam anginy, moja córka ma to samo

          tak sobie myślę: dajmy dzieciom jak najwięcej radości w dzieciństwie, potem może ich życie nie będzie już takie różowe...
          • ibulka Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 01:21
            siedemnaście - respect smile

            mała, sześcioletnia ibulka wtrąbiła sześć kulek i przez tydzień miała sraczkę smile
    • asidoo Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 07:47
      Lody nie są zdrowe. Te robione w domu starymi sposobami są bardzo tuczące a te
      sprzedawane w sklepach to cukier + cholesterol. Co w nich zdrowego? Czyżby te
      śladowe ilości trudno przyswajalnego wapnia, który nie zneutralizuje próchnicy
      wywoływanej przez zawarty w lodach cukier? Wybaczcie, ale zdrowe lody to mit.
      • mama303 Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 08:05
        asidoo napisała:

        > Wybaczcie, ale zdrowe lody to mit.

        Oczywiscie że nie sa zdrowe. Raz na jakis czas można zjeść ale codziennie po
        obiedzie to gruba przesada.
        • kropkacom Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 08:37
          > Oczywiscie że nie sa zdrowe. Raz na jakis czas można zjeść ale codziennie po
          > obiedzie to gruba przesada.

          Zdrowe to trochę przesada. W porównaniu jednak z innymi słodkościami wypadają
          jednak całkiem dobrze. Najlepsze są myślę tak zwane sorbety. Powstają ze
          zmiksowanych owoców dzięki czemu nie zawierają tłuszczu. U mas w domu w ciepłe
          dni codziennie jest po obiedzie jest na deser gałka lodów.
          • mama303 Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 09:41
            kropkacom napisała:

            > Najlepsze są myślę tak zwane sorbety.

            Chemia, chemia, chemia, chyba że wyprodukowane w domu smile
            • kropkacom Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 09:44
              Wszędzie jest chemia. A sorbet akurat prosto jest zrobić w domu.
              • mama303 Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 10:32
                kropkacom napisała:

                > Wszędzie jest chemia.
                Ale w sorbecie /kupnym/ oprócz chemii i cukru nic nie ma

                • kropkacom Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 11:34
                  Obecnie, podobnie jak przed tysiącami lat, dominującym składnikiem sorbetów jest
                  woda. W sorbetach Zielonej Budki stanowi ona około 60 % składu. Pozostałą część
                  tworzą kawałki owoców, koncentraty i przeciery owocowe - około 22% oraz cukier -
                  około 18% zawartości. Dzięki dominującej zawartości mrożonej wody i owoców,
                  sorbety stanowią pyszny, orzeźwiający i pobudzający smakołyk.

                  Drugą zaletą sorbetów, obok mocy orzeźwiających, jest ich lekkość, która
                  sprawia, że możemy się nimi rozkoszować nawet podczas diety. Sorbety mają bowiem
                  nawet o połowę mniej kalorii niż lody mleczne czy też te produkowane na bazie
                  śmietany. Co równie ważne, są one całkowicie pozbawione tłuszczu!: 100 gram
                  sorbetu malinowego zawiera tylko około 110 kalorii, sorbetu cytrynowego - 144
                  kalorii, a sorbetu truskawkowego – 120 kalorii.
                  • pani_pasztetowa78 Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 12:00
                    O, sorbet malinowy bardzo lubię. I gruszkowy!
                  • mama303 Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 12:18
                    kropkacom napisała:

                    > Obecnie, podobnie jak przed tysiącami lat, dominującym składnikiem sorbetów
                    jes
                    > t
                    > woda. W sorbetach Zielonej Budki stanowi ona około 60 % składu. Pozostałą
                    część
                    > tworzą kawałki owoców, koncentraty i przeciery owocowe - około 22% oraz
                    cukier
                    > -
                    > około 18% zawartości.

                    Owoców to tam uświadczysz tyle ile np w cukierku owocowym, albo kiślu owocowym
                    + oczywiscie woda i cukier
                    • kropkacom Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 12:39
                      > Owoców to tam uświadczysz tyle ile np w cukierku owocowym, albo kiślu owocowym
                      > + oczywiscie woda i cukier

                      Śmiem wątpićsmileW kisielu masz tzw. regulatory kwasowości, które tworzą kwas
                      cytrynowy i sok(syrop, koncentrat)z jakiegoś owocu np.z limonki(1,1 procent). I
                      to tyle na temat owoców w kisielu. Reszta to skrobia, aromat, barwniki, i często
                      substancja wzbogacającą: witamina c. Co do cukierków to zwłaszcza landrynki
                      bardzo psują zęby.
                      • kropkacom Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 12:41
                        Reasumując, wolę lody.
                      • mama303 Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 13:10
                        Kropka, owoców zarówno w lodzie /czy to sorbet czy inne g....kupne/ jak i w
                        cukierku, jak i deserku /np kiślu/ jest tyle co kot napłakał /moze z 1%/.
                        Smacznego, tez lubie czasem i loda i cukierka
    • pani_pasztetowa78 Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 08:48
      Nie oczekujesz porad?
      No to nie radzę nic.
      Mogę tylko napisać, ze sama do tej sytuacji doprowadziłaś i teraz ponosisz
      konsekwencje.
      I gdybym była świadkiem takiej sceny, rzeczywiście gapiłabym się na Ciebie jak
      na wariatkę. Nie dlatego, ze odmawiasz loda. Dlatego, ze Twój synek tak się
      zachowuje.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia w walce z dzieckiem.
      • kropkacom Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 08:59
        > I gdybym była świadkiem takiej sceny, rzeczywiście gapiłabym się na Ciebie jak
        > na wariatkę. Nie dlatego, ze odmawiasz loda. Dlatego, ze Twój synek tak się
        > zachowuje.

        A czemu byś się gapiła? Bo matka jest stanowcza i mówi nie? Czy dlatego że mały
        płacze? U mnie tez jest tak że jak mówię nie to nie ma zmiłuj się. Faktem jest
        że przy każdym spacerze ustalamy jasno co będziemy robić. Oczywiście zawsze jest
        miejsce na pewną elastyczność. Ale jeśli przedtem zgodziłam sie na pójście do
        jednego sklepu z zabawkami a małe opierają się potem również na kolejne to
        jestem stanowcza.
        • pani_pasztetowa78 Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 10:30
          kropkacom napisała:

          > A czemu byś się gapiła? Bo matka jest stanowcza i mówi nie? Czy dlatego że mały
          > płacze?

          Kropko- stanowczość rodziców jest akurat godna najwyższej pochwały. Stanowczość
          i konsekwencja, której czasami każdemu z nas brakujesmile
          Uzasadniłam- gapiłabym się jak na wariatkę dlatego, ze jej synek zachowuje się w
          taki sposób. Skoro dziecko rzuca się na chodnik i histeryzuje- to wydaje mi się,
          ze nie bez powodu wybiera taką metodę. Moim zdaniem już kiedyś tak zrobił, wtedy
          mama uległa i pewnie dlatego próbuje tego po raz kolejny.
          Nigdy w życiu nie miałam do czynienia z taką sytuacją u siebie. Z synem mogę
          wchodzić do każdego sklepu z zabawkami i nigdy nie zdarzyło się, żeby w ten
          sposób wymuszał na mnie kupno zabawki. W ogóle się nie zdarzyło, by wymuszał
          kupno czegokolwiek.
          Jeśli chce loda podczas spaceru- dostanie go pod warunkiem, ze nie złamał
          wcześniejszych zasad i wszystko było jak należy. No i nie przed posiłkiem, bo z
          tym miewamy problemywink
          Zawsze tak było i dlatego nie mam obaw, by wychodzić z nim na zakupy.

          > U mnie tez jest tak że jak mówię nie to nie ma zmiłuj się.

          Popieram. I podziwiam stanowczośćsmile)

          Pozdrawiam.
    • aluc Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 12:26
      hmmm... wczoraj młodszy położył się na ziemi i jęczał na środku alejki w
      centrum handlowym, przechodzący ludzie raczej się śmiali wink chili skoro czujesz
      się jak wariatka i niewydolna matka, to ci się wydaje, że ludzie też cię tak
      postrzegają wink

      twój syn chce wymusić na tobie określone zachowanie i korzysta ze środków,
      jakimi dysponuje, jedyne, co ci pozostaje, to powiedzieć sobie i jemu, że
      poczekasz aż mu przejdzie... i czekać, bo mam wrażenie, że nawet matka
      czekająca, ale ze zbolałą i zawstydzoną miną to jest właśnie to, o co tym
      diabłom chodzi wink moich w każdym razie moje rozbawienie otrzeźwia lepiej niż
      jakakolwiek przemowa pedagogiczna
    • camel_3d i w czym on taki madry??? 31.07.07, 12:52
      zawsze podobaja mi sie tekty..moj synek jest bardzo madry, moja corica jest
      bardzo madra..ale ....

      moze nie jest az tak madry??




      > Witam wszystkich!!!!
      > Od razu pisze ze nie oczekuje porad ,chcialam sie tylko wygadac.Otóż mój 3.5
      > letni synek,jest bardzo mądrym chlopcem,i bardzo szybko zrozumiał że mame
      > mozna podejśc płaczem i wszystko możne osiągnać przez swój płacz.Madre rady
      > psychologow zeby przeczekac histerie dziecka nie pomagaja,najgorzej jest gdy
      > jestesmy na miescie i przechodzimy obok lodziarni ,syn wtedy musi dostac loda
      > a kiedy odmawiam to sie zaczyna......płacz ,kladzenie sie na ulicy i
      > histeria.Ostatnio zaczęłam udawać że nic sie nie dzieje i gdy moj synek leży
      > na chodniku ja sobie ide dalej jakby nic sie nie dziło.Ale wiecie co jest
      > najgorsze ze wszyscy ludzie wtedy wychodza ze sklepów i patrza na mnie jak na
      > wariatke,wyrodną matke która odmawia dziecku głupiego loda.No tak cieżkie
      > jest zycie matki!!!!!
      • marysienka110 lody 31.07.07, 13:45
        my regularnie chodzimy na lody.
        Nam tez to sprawia przyjemnnosc, zwlaszcza na promenadzie.
        jasne ze jak po 300 metrach (lody juz zjedzone) slysze LLLLLOOOODDDDYYYY to mowie nie, czasem jest
        wtedy placz ale bez stresu.
      • stala2 Re: i w czym on taki madry??? 31.07.07, 15:36
        przepraszam cie bardzo,ale to chyba ty napisales ze uderzyles na ulicy cudze
        dziecko bo co wydawalo ci sie ze mozesz???ze matka tego pragnie??? wiesz to
        mnie smieszy, twoje zachowanie! czyli uwazasz ze moje dziecko moze jest
        glupiutkie a ty dorosly o tak bardzo madry! bo karzesz cudze dzieci za ich
        zachowanie??przepraszam ale bardzo mnie to poruszylo bo gdybys trafil na
        mnie ,to bym wezwala policje i nie darowalabym ci tego,zastanow sie wiec
        nastepnym razem co zrobisz i co powiesz....
        • camel_3d Re: i w czym on taki madry??? 31.07.07, 16:11
          znow kolejna analfabetka... nie napisalem ze twoje dziecko jest glupie... tylko
          napisalem, ze wszystkei mamy pisza, jaki to ich dzieci sa madre...a niektore nie
          sa...
          a poza tym ta matka dziecka na ulicy..najwyrazniej przyjela to z ulga..ze ktos
          ja wyreczyl.
          a gdybym zobaczyl ze jakis dzieciak rzuca sie na ulicy jak twoj madry synek to
          na pewno bym mu nie przylal tylko zastanawial sie jaka matka moze tak dziecko
          wychowacsmile)))




          > przepraszam cie bardzo,ale to chyba ty napisales ze uderzyles na ulicy cudze
          > dziecko bo co wydawalo ci sie ze mozesz???ze matka tego pragnie??? wiesz to
          > mnie smieszy, twoje zachowanie! czyli uwazasz ze moje dziecko moze jest
          > glupiutkie a ty dorosly o tak bardzo madry! bo karzesz cudze dzieci za ich
          > zachowanie??przepraszam ale bardzo mnie to poruszylo bo gdybys trafil na
          > mnie ,to bym wezwala policje i nie darowalabym ci tego,zastanow sie wiec
          > nastepnym razem co zrobisz i co powiesz....
          • stala2 Re: i w czym on taki madry??? 31.07.07, 18:48
            no od razu widac ze nie masz dzieci ,bo jakbys mial to wiedzial bys ze niektore
            dzieci poprostu takie sa.Znam rodziny w ktorych jedno dziecko jast super
            grzeczne a drugie no coz,troche mniej....a kary cielesne nic nie pomagaja w
            wychowaniu .
        • monia145 Re: i w czym on taki madry??? 31.07.07, 17:24
          Wymuszanie poprzez histerię, jest tylko sposobem dziecka, na to, aby
          niekonsekwentna matka zrobiła to, co chce. Dorosli stosuja siłę perswazji,
          rzeczowe argumenty- dziecko, zwłaszcza tak małe, posługuje sie takimi
          narzędziami, w jakie sa dostępne dla jego wieku rozwojowego. Nie jest to oznaka
          żadnej mądrości..ot, niektóre dzieci tak mają.
    • iberka Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 14:01
      i co wtedy? ulegasz mu, bo ludzie patrzą?
      Nie łam się tylko wex go na ręce i idź dalej, uspokoi się. Nie zwaracaj uwagi
      na to ,że ludzie patrzą, to żaden wstyd. Lepiej zrobić tak niz dac klapsa a na
      to nikt by uwagi nie zwrócił.
      Trzymaj się dzielnie i nie ulegaj...to podstawa

      Iza
      • stala2 Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 18:58
        masz racje ,zawsze kiedy ma sie problem z dzieckiem wini sie rodzicow,a
        przeciez nie zawsze tak jest....oczywiscie nie ulegam mojemu synowi,ide
        dalej .Dobrze zauwazylas ze jakbym dala mu klapsa nikt by nie zwrocil na to
        uwagi (to straszne).
        • mama303 Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 20:18
          stala2 napisała:

          > oczywiscie nie ulegam mojemu synowi,ide
          > dalej.
          Można nie ulegac i jednocześnie nie pozwalac na histerię. jak raz pozwolisz,
          bedzie to powtarzał bo to spektakularne, inni sie gapią, mama wścieka.


          • iberka Re: Ciężkie życie Matki........ 31.07.07, 20:57
            w tym cała sztuka aby nie poddac się nerwom.Dzieci próbuja rodziców i nieraz
            widziałam mamy krzyczące na maluchy.....a to nic nie da, bo wtedy i mały
            wrzeszczy i mama się denerwuje. Oj wiem ile kosztuje zachowanie zimnej krwi ale
            ja cwiczyłam i się udałosmile chociaż nie mieliśmy az takich ataków. Niemniej
            jednak trzymam kciuki i na pewno Ci się udasmile.Będziesz z siebie dumna,że tak
            super się zachowałaś smile

            Pozdrawiam
            Iza
    • rysa9 Nie zostawiaj dziecka 31.07.07, 19:06
      Kiedyś przeczytałam w pewnym artykule, żeby pod żadnym pozorem nie zostawiać
      dziecka samego. Lepiej powiedzieć: "Idziesz, czy mam cię ciągnąć?"
      Nie wierzyłam w skuteczność tej metody, dopóki nie przekonałam się sama. I
      zapewniam, że moje dziecko ani razu nie pozwoliło, żebym je ciągnęła. Płakało
      ale szło naprzód trzymając mnie za rękę.
      • aluc Re: Nie zostawiaj dziecka 31.07.07, 20:29
        heh mój daje się ciągnąć i uważa to za bardzo dobrą zabawę
        zostawianie go samego uważa za zabawę jeszcze lepszą smile))
        • rysa9 Re: Nie zostawiaj dziecka 31.07.07, 22:28
          nie wiem, co w tym zabawnego, ale... dzieci są różne smile
          • wieczna-gosia Re: Nie zostawiaj dziecka 03.08.07, 05:36
            moj tez jak u aluc- ciagniecie albo zostawienie oznacza swietna zabawe. Wiec
            stoje jak ten glupek smile)
            • rysa9 Re: Nie zostawiaj dziecka 03.08.07, 08:36
              Aluc, napisała, że na histerię dziecka reaguje rozbawioną miną. Może więc
              dziecko całą tę sytuację traktuje jak zabawę?
              Ale już się nie wymądrzam, bo trudno coś oceniać na podstawie krótkiego opisu.
    • deela przesadzasz 02.08.07, 01:35
      odchodzisz kawalek i czekasz az mu przejdzie
      w koncu przejdzie: nauczysz ze tak wolno i dostanie sie wszystko to bedzie cie
      bral na ryk ze wszystkim
      ja jakbym zobaczyla taka scenke na ulicy to bym stwierdzila ze dziecko ma faze
      buntu i juz, zreszta ostatnio odporwadzalam swoje dziecko do zlobka a akurat
      jakies dziecko LEZALO na chodniku wyjac w nieboglosy, jakies piec metrow dalej
      siedziala matka i mowila co minute: jak skonczysz to do mnie przyjdz, mowie wam
      jak katarynka..... i co i nic? w koncu pewnie przyszla, nie wiem, nie zwyklam
      podziwiac takich widowisk
      a jakby jakis stary rupiec czy domorosla mamusia probowala cos namieszac w
      takich przypadkach to bym pogonila jak psa i wezwala policje za molestowanie
      dziecka jakby mi dziecko tknela
      ludzir to sie wtracaja wtedy jak nie trzeba, jak trzylatek histeryzuje na ulicy
      a nikt go nie bija ani nic z tych rzeczy to znajdzie sie zawsze jakas stara baba
      co to bedzie zalowala i jeszcze powie franca ze "mama niedobra" - zabilabym za
      taki tekst
      a jak w mieszkaniu obok ktos katuje dzieciaka to larwy nigdy nie slysza
      ergo: rob swoje i nie popuszczaj
      • kropkacom Re: przesadzasz 02.08.07, 06:53
        > a jakby jakis stary rupiec czy domorosla mamusia probowala cos namieszac w
        > takich przypadkach to bym pogonila jak psa i wezwala policje za molestowanie
        > ludzir to sie wtracaja wtedy jak nie trzeba, jak trzylatek histeryzuje na ulicy

        No, ja się też zawsze tego bałam jak dziecko miało atak histerii a ja dawałam mu
        czas na przeczekanie. W takim momencie bardzo łatwo się złamać i ustąpić albo
        dać na tyłek. A i jedno i drugie na dłuższą metę nic nie da. Najlepiej histeryka
        zignorować. Zawsze jednak może znaleźć się ktoś kto się wtrąci i tak jak w
        sąsiednim wątku uderzy małego za ciebie.
        • deela tamto to byl przypadek ekstremalny 02.08.07, 08:29
          rozchisteryzowany dzieciak zwyczajnie lał matke
          nie wiem czy to troll pisal czy nie troll.... ale ja nie wiem jakbym sie
          zachowala w takiej sytuiacji; to nie bylo uczenie czy wychowywanie tylko
          rozpasanie gowniarza do granic mozliwosci.... ogolnie to nie mam nic przeciwko
          klapsowi w tylek (nie jestem Superniania i mam swoje metody wychowawcze),
          czasami sie przydaje: pomaga opanowac histerie i uczy ze pewne zachowania sa
          niewybaczalne (pamietam z dziecinstwa), tylko klapsy podobnie jak nagrody trzeba
          stosowac rozsadnie i z umiarem bo traca swoj sens,
          jednego tylko nie wolno reglamentowac dziecku: milosci
          jesli ktos powie: jak tego nie zrobisz lub zrobisz mama nie bedzie cie kochac
          ... nie mam slow
          • kropkacom Re: tamto to byl przypadek ekstremalny 02.08.07, 08:52
            > rozchisteryzowany dzieciak zwyczajnie lał matke

            Rożnie dzieci histeryzują. Jedne kładą sie na ziemie i tam wyją a inne wierzgają
            nogami i rękoma. Generalnie dzieci biorą przykład z rodziców nawet jeżeli chodzi
            o sposób histeryzowania smile Na prawdę. Także nasza odpowiedz na taki atak furii
            jest pilnie obserwowana przez dziecko. To też nie psychologia tylko obserwacja.
            • elske Re: tamto to byl przypadek ekstremalny 02.08.07, 21:18
              Moja cora ,zanim skonczyla dwa lata, jak cos jej nie pasowalo to rzucala sie na
              podloge, na brzuch i w ryk (zawsze w domu).wychodzilam zawsze do drugiego
              pomieszczenia i czekalam az jej przejdzie(jak nie miala widowni, to moment i
              przechodzilo).Pamietam jak raz poszlam z nia do Zabki na szybkie zakupy a ona
              stanela przed półką z napojami i jakas "sztuczna" pice chciala (jakiegos hop).Na
              moje nie, oczywiscie w ryk i na rzut na podloge.Odwrucilam sie i do kasy
              poszlam.Jak ona szybko wstala z tej podlogi.To byl jej pierwszy i ostatni taki
              wystep w sklepie.
    • kakuba Re: Ciężkie życie Matki........ 03.08.07, 09:58
      ja jestem dopiero na początku tej drogi (buntu)
      i musze powiedzieć, że jak moja córeczka (1,2 roku) sie złosci, krzyczy i tupie
      nogami to mnie to każdorazowo rozśmiesza
      to chyba dziwnie wygląda, bo jak byłam ostatnio na spacerze i mała chciała
      czegoś niemożliwego - i zaczeła awanturę, to ja po prostu stanełam obok i
      zaczęłam sie śmiać
      przechodnie dziwnie mi sie jakoś przyglądali, ale co tam wink

      jak widze takie sceny w sklepie, to zwykle się uśmiecham do rodziców, a jak
      dziecko robi coś widowiskowego (np jakiegoś fajnego Hendrixa na podłodze) to po
      prostu sie śmieję wink

      szkoda nerwów wink
      u nas śmiech dosć szybko rozładowuje sytuację smile
      nie jest łatwo być takim maluchem wink
      • rysa9 Tak się zastanawiam... 03.08.07, 11:20
        ...czy uśmiech czy wręcz rozbawienie matki i innych osób w takiej sytuacji jest
        właściwe. No bo jak się takie dziecko nauczy, że na czyjeś zdenerwowanie
        reaguje się śmiechem, to potem jak matce puszczą nerwy też się może śmiać.
        Wiem, że jak taki maluch tupie nóżką, zaciska piąstki, denerwuje się, rzuca się
        na ziemię może wyglądać zabawnie. Ale czy rekacja rodzica w postaci rozbawienia
        jest adekwatna wobec problemów emocjonalych dziecka?
        I przede wszystkim czy nie jest ośmieszająca dziecko?
        Co o tym sądzicie?
        • cyborgus Re: Tak się zastanawiam... 08.08.07, 00:38
          zgadzam sie z rysa9. Smiech (wysmiewanie sie) nie jest najlepsza
          metoda. teraz ten chlopczyk jest maly, ale za pare miesiecy juz sie
          kapnie ze sie z niego mama smieje,a bedzie przeciez wkurzony - to
          tylko spoteguje jego wscieklosc, i dopiero zacznie sie zabawa. Nie
          mowiac juz o tym, ze tak sie nauczy reagowac na zdenerwowanie
          innych, wlacznie z mamusia -a to mu kontaktow z ludzmi nie ulatwi.
    • mim288 Re: Ciężkie życie Matki........ 14.08.07, 12:22
      Olej innych, co Cię obchodzi co myslą. A Młodego przyzwyczaj, że sa
      sprawy, w których to Ty decyzujesz i kropka. To ty jesteś Mamą, jak
      raz poryczy przez nawet godzinę to potem szybciej będzie sie
      przekonywał, że nie ustapisz (co nie znaczy że nie będzie miał
      wcale takich napadów złości). Tak to z dziećmi jest i tyle, na
      pociechę pomyśl, że prawie wszyscy rodzice tak mają.
    • mama_motyla Re: oj znam to z autopsji 14.08.07, 12:47
      tylko moj 2,5 letni synek to robi cyrk na placu zabaw i kiedy np
      popycha inne dziecko, albo co gorzej uderzy kogos, to ja natychmiast
      mowiac mu oczywiscie ze tak nie wolno robic i ze teraz jest ukarany
      wleke go doslownie na lawke obok i mowie mu ze poki sie nie uspokoi
      bedzie siedzial na lawce i patrzyl jak inne dzieci sie bawia, do
      czasu kiedy sie zdecyduje uspokoic a i nawet gdy trzeba przeprosic
      poszkodowanego;
      czasem mowi ze to zrobi a jak stoi przed swoja ofiara i zaczyna sie
      na npwo ze nie przeprosi i bedzie lezal na ziemi wrzeszczac w
      nieboglosy to znow kolejny raz wleke go na bok ku wybauszonym oczom
      tych Mam, ktorych dzieci zupelnie sa niepodobne do mojego "Zboja"
      albo co gorsza wtracaja sie mowiac ze niewychowany i niegrzeczny ten
      dzieciak
      a co ja wlasnie robie? czy to nie wychowanie? jesli dziecko broi
      wkraczam i przerywam mu czynnosc do czasu kiedy kontroluje sytuacje
      a syn swoje zachowanie
      bywa ze mimo tego wychodze z nim z parku odchodze kilkanascie metrow
      znow go usadzam wrzeszczacego na lawce i czekam z "zimna krwia" az
      mu przejdzie i wtedy wracamy jesli uznam ze juz teraz sie historia
      nie powtorzy

      kiedys przejmowalam sie tymi spojrzeniami na siebie i moje dziecko
      ale w moim mniemaniu kompletna ignorancja zachowania dziecka nie
      rozwiazuje problemu, jednak nalezy byc stanowczym i pewnym siebie tj
      slusznosci tego co i jak sie robi

      i wierzcie mi to dziala, z "diabla wcielonego" synek zmienia sie
      stopniowo w uprzejmego, wesolego nei pozbawionego charakteru chlopca


      dziecko trzeba kochac madrze a nie bez pamieci


      stala2 doskonale Cie rozumiem ale nie rozgladaj sie na ludzi, nie
      sluchaj zlosliwosci, Ty sama wiesz jak wychowywac swoje dziecko,
      powodzenia zycze


    • agamonia Re: Ciężkie życie Matki........ 14.08.07, 15:34

      wiesz co? jakby cie było na to stac, to rabnij sie raz na podłoge -
      moze w jkims przytulnijesyzm miejscu niz ulica? - razem z nim, obok
      i zacznij tez płakac i wierzgac, wołaj: lody

      skutek murowany i długoterminowy( widziłam na YouTube)
      • mama_motyla Re: ;)))) 15.08.07, 12:48
    • 28buba Re: Ciężkie życie Matki........ 15.08.07, 14:02
      Witam!
      W odpowidzi na Twoje słowa , chciałam poinformować , że też mam 3,5
      letniego syna , który może nie kładzie się już na podłodze ( nie
      robił nigdy tego na ulicy), ale zapowiedział mi , że on słuchac mamy
      nie będzie tylko Pań w przedszkolu. Usłyszawszy to załamałam się.
      Faktycznie w przedszkolu zachowuje się grzecznie , słucha Pań i
      uczestniczy chętnie we wszystkich zabawach. Natomiast w domu
      odreagowuje wszystkie emocje i daje mi nieźle popalić. Przyznam
      szczerze , że nie bardzo wiem jak mam rozwiązać ten problem. Jak
      widzisz każda z nas - MATKI - mają większe problemy czy mniejsze.
      Myślę , że postąpiłabym tak samo jak TY , odeszłabym od dziecka
      które nie słucha co do niego się mówi. Sama tak często robię , kiedy
      mój syn ucieka , zawsze chce być pierwszy i daleko od mnie. Sama nie
      wiem , co z tym robić ? Może masz jakiś złoty środek na ucieczki
      dziecka??? - aż strach pomyśleć co będzie za kilkanaście lat .
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
      28buba
Inne wątki na temat:
Pełna wersja