Matka z dzieckiem niemile widziana?

03.08.07, 13:42
Jakiś czas temu przeczytałam w Wysokich Obcasach list matki, która żaliła
się, że ludzie na widok matek z wózkami dziecięcymi z zawartością oczywiście,
reagują źle, co by nie powidzieć-po chamsku. "Gdzie się pcha z
dzieciakiem", "Urodziła, nic nie robi"-zrozumiałam, że leciały tego typu
teksty. W najlepszym razie matki są ignorowane-zero pomocy np. przy
przenoszeniu wózków. JA dosyć dużo jeżdżę komunikacją publiczną z dwojgiem
dzieci, w tym jednym w wózku i naprawdę nigdy nie spotkałam się z negatywną
reakcją. Przeciwnie, zawsze znajdzie się ktoś, kto mi wniesie wózek do
tramwaju, czy do autobusu, pomoże posadzić starsze dziecko na siedzeniu,
przepuści w kolejce. I to często bez żadnego proszenia z mojej strony.
Naprawdę spotykam się z uśmiechem i życzliwością. Jedyny przypadek odmienny
to kanar, który koniecznie chciał mnie wysadzić z autobusu razem z dziećmi.
Miałam bilet, ale nie zdążyłam go skasować przed zablokowaniem kasowników.
Inni pasażerowie ujęli się za mną i gościa zakrzyczeli. Jakie są Wasze
doświadczenia?
    • iwonag25 Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 03.08.07, 13:54
      A u mnie właściwie obojętnie. Ludzie uśmeichają się do nas, gdyż córka jest
      komiczna, ale jeśli chodzi o kolejki, jazdę pociągiem itd., to jesteśmy
      ignorowane. Nie oczekuję żadnych orzywilejów z racji posiadania dziecka, ale
      owszem, nieraz taka uprzejmość ze strony innych byłaby mile widziana. Tylko raz
      w życiu przepuścili nas w sklepie, gdyż mała darła się w niebogłosy.
      Natomiast bardzo mile wspominam czas ciąży - przepuszczano mnie zawsze i
      wszędzie, nawet nie prosiłam.
      • pani_pasztetowa78 Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 03.08.07, 14:11
        Nie mam żadnych ulg w związku z posiadaniem uroczego, młodego człowieka. A
        komentarze ostatnio zdarzyły mi się, kiedy poszliśmy do przychodni po receptę i
        zapytałam jedną panią, czy mogę z nią wejść do gabinetu po ten jeden świstek.
        Pozostałe panie (na oko 70- 80 lat) odkrzyknęły, ze one też czekają i ze dziecko
        już jest na tyle duże, by stać w kolejce. Jedna z tych pań próbowała mi nawet
        opowiedzieć, ze rano, do ginekologa, ona też z dzieckiem czekała. Wydaje mi się,
        że jej dziecko ma minimum trzydzieści lat, ale to już inna sprawasmile
        Do absolutnego szału natomiast doprowadzają mnie emerytki w laboratorium np.
        kiedy idziemy na pobieranie krwi. Na drzwiach wisi kartka, że dzieci do lat 7
        wchodzą bez kolejki- i za każdym razem słyszę to samo, ze one się spieszą, a ja
        się z tym dzieckiem wpycham.
        A dokąd się spieszą, pytam. Dzieci im w domu nie płaczą raczej...
        No ale to niezbyt często się nam zdarza, więc podchodzę do tego spokojnie.
        smile
        • karola1008 Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 03.08.07, 14:41
          Pani_pasztetowo, emerytki w przychodniach to zupelnie inna sprawa. Żeby Cię
          wpuściły bez kolejki, to musiałabyś wjechać najnowszym modelem transpora
          opancerzonego albo wlecieć F-16. Albo mieć uzi, albo list polecający od o.
          Rydzuka. Chodzenie do lekarza to ich największa zyciowa pasja-nie oczekuj, że
          łatwo zrezygnują. A w ogóle tak na przyszłość-nie oczekuj kochana ani odrobiny
          humanitaryzmu czy współczucia w przychodni rejonowej. Nie ma bardziej
          odhumanitaryzowanych miejsc w cywilizowanym świecie.
          • a_weasley Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 03.08.07, 15:47
            karola1008 napisała:

            > musiałabyś wjechać najnowszym modelem transpora
            > opancerzonego albo wlecieć F-16. Albo mieć uzi, albo list polecający
            > od o. Rydzyka. Chodzenie do lekarza to ich największa zyciowa pasja-nie
            oczekuj, że

            Mnie się jakoś udaje. A przepustkę mam słabszą, bo legitymację krwiodawcy.
            Prawda, że pojedynczy człowiek z legitymacją jest mobilniejszy od mamy z
            dzieckiem... To pewne, że stanowczym trza być, nie pytać, tylko oznajmiać, że
            się wchodzi bez kolejki i dlaczego.
          • pani_pasztetowa78 Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 04.08.07, 08:44
            karola1008- kiedy się nad tym zastanawiam, to rzeczywiście- przychodnie to
            niemiłe miejscasmile

            Wczoraj zostaliśmy z synem mile zaskoczeni w banku, pewien starszy Pan
            przepuścił nas, bo zanosiło się na deszcz, a my nie mieliśmy parasola. I ów Pan,
            z własnej, nieprzymuszonej woli, zaproponował, byśmy szybko załatwili sprawę,
            żeby nie zmoknąć.

    • green_land Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 03.08.07, 14:37
      Staram się, gdziekolwiek idę z dzieckiem /i nie tylko oczywiście/ być miła i
      uprzejma dla innych. Uśmiecham sie, żartuję, proszę. Nie jestem chamska, nie
      patrzę spode łba, nie traktuję siebie czy dziecka lepiej - wchodząc do sklepu
      przepuszczam osoby wychodzące, mówię głośno dzień dobry, trzymam dziecko za
      rękę, by nie plątało się pod nogamin itd. To wystarcza, by ludzie reagowali na
      małą uprzejmie. Zagadują ją, uśmiechają się - jest dla nich Osobą, a nie
      dzieciakiem plączącym się pod nogami i wrzeszczącym: mamooo! Jasne, że bywa
      niegrzeczna, jednak chodzi o szacunek dla innych - daj innym żyć, a pozwolą
      tobię - z regułysmile
      Zdarzają się wyjątki, ale generalnie uprzejmość popłaca.
      Mnie samej krew zalewa widząc matkę z dzieckiem, które wrzeszczy a ona nie
      reaguje, bo "on taki jest" - ludzie się denerwują, sprzedawczyni nic nie
      słyszy, a matka wszystkich ma w nosie.

      Podejrzewam, że gdyby owa pani z listu mówiła - chcą przejechać - przepraszam i
      uśmiechała się przy tym grzecznie, bardzo niewiele osób zareagowało by
      niechęcią. A kobiety pchające się wszędzie z wózkami znam dobrze - ani
      przepraszam, zdarza się, że popchnie, najedzie kołem, zatarasuje chodnik, bo
      rozmawia z koleżanką - no i jak potem być dla takiej uprzejmymsmile ?
      • kropkacom Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 03.08.07, 14:58
        > A kobiety pchające się wszędzie z wózkami znam dobrze - ani
        > przepraszam, zdarza się, że popchnie, najedzie kołem, zatarasuje chodnik, bo
        > rozmawia z koleżanką - no i jak potem być dla takiej uprzejmymsmile ?

        Hmmm... Ja się tam "pchałam" wszędzie z wózkiem. Nie miałam wyjścia i to z
        bliźniaczym. Siła rzeczy jak był chodnik wąski to go tarasowałam. Też nie ze
        złośliwości ale na ulice z wózkiem nie chciałam wjeżdżać. Nie raz i nie dwa
        musiałam ludzi prosić żeby się odrobinkę przesunęli bo nie mogę przejechać.
        Reakcje pół na pół. Jedne miłe drugie na granicy uprzejmości. A ja zawsze
        starałam sie uśmiechać i być grzeczna.

        Pamiętam jak targałam po schodach wózek (złożony ale i tak ciężki, dzieci szły
        obok) i nikt nie spytał czy pomóc. Wrażenia nie zapomniane. Oczywiście zawsze
        można powiedzieć po co po tych schodach szłam.
        • green_land Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 03.08.07, 15:57
          Taaa, mogłaś przecież frunąć, a dzieci sama sobie zrobiłaśuncertain
          Podobno najlepiej działa, gdy zwracamy się do konkretnej osoby, wtedy są bardzo
          małe szanse, że dostaniemy odmowną odpowiedź. Ja nigdy nie proszę o taką pomoc,
          bo po prostu nie chcę usłyszeć : nie, albo być zignorowana. Ale za to na stacji
          benzynowej uśmiecham się i pytam przepraszająco: mógłby mi pan zatankować?
          A poza tym,staram się być uczynna /ale palnęłam:p/ dla innych, bo mam wrażenie,
          że wraca to potem do mnie, no i cieszy mnie, gdy moge komuś bezinteresownie
          pomóc. O kurcze, ale zabrzmiałosmile
    • marysienka110 w polsce 03.08.07, 17:32
      tez raczej spotkalam sie z zyczliwoscia. tu gdzie miszkamy raczej z niezyczliwoscia
      • molla7 Re: w polsce 03.08.07, 18:07
        raz w zyciu zostałam brzydko potraktowana tahając dziecko, ale nie wracajmy do tego. Własciwie nie zdarzylo mi sie by na moją uprzejmośc ktos odpłacił mi nieuprzejmoscią. Ludzie poproszeni o pomoc, zazwyczaj odruchowo chca byc pomocni, ale jak zawsze moga zdarzac sie wyjątki.
        nie oczeekuje zadnych przywilejów, bom matka dziecku. Zazwyczaj proponowano mi bym skorzystała bez kolejki, nie musiałam o to prosic
        • asidoo Re: w polsce 03.08.07, 19:44
          Ja jestem zdania, że od nikogo nie powinno się oczekiwać pomocy przy taszczeniu
          wózka, bo wózek jest ciężki a nie znamy zdrowia innych osób. Mogą mieć problemy
          z kręgosłupem np.
          Ja kiedyś pomagałam wnosić wózki do autobusu, ale już tego nie robię odkąd
          kiedyś strzeliło mi w kolanie. I nie obchodzą mnie prośby ani złe spojrzenia
          otoczenia.
          Ja swojego wózka nie będę dźwigała. Stelaż będzie zostawał na klatce schodowej
          lub w piwnicy, a na dłuższe odległości to samochodem należy jeździć a nie
          autobusami.
          • kropkacom Re: w polsce 03.08.07, 20:50
            > Ja jestem zdania, że od nikogo nie powinno się oczekiwać pomocy przy taszczeniu
            > wózka, bo wózek jest ciężki a nie znamy zdrowia innych osób. Mogą mieć problemy
            > z kręgosłupem np.

            Czy mamy prawo oczekiwać więc cokolwiek od kogokolwiek? W końcu nawet
            najdrobniejszy gest może kosztować nas utratę zdrowia. Nie mówiąc już o tym ze
            lepiej nie wychylać sie gdy ktoś kogoś napadnie bo wtedy życie można stracić.
            A tak poważnie, to staruszków i niepełnosprawnych o pomoc nie proszę.

            > na dłuższe odległości to samochodem należy jeździć a nie
            > autobusami.

            No teraz to strzeliłaś. A jak samochodu się nie posiada to w domu siedzieć?
            • asidoo Re: w polsce 03.08.07, 20:57
              Samochody są tak tanie, ze dziwi mnie rodzina bez jednego choćby samochodu.

              Także o tym, że nikt postronny nie musi pomagać w taszczeniu wózka podtrzymuję.
              • kropkacom Re: w polsce 03.08.07, 21:03
                > Samochody są tak tanie, ze dziwi mnie rodzina bez jednego choćby samochodu.

                A mnie nie dziwi. Bo i czemu by miało dziwić? Bo samochód typu grat można już za
                kilkaset złotych kupić. I czego to ma dowodzić? Że każda rodzina POWINNA
                posiadać go na staniu a jak nie to głupia?

                > Także o tym, że nikt postronny nie musi pomagać w taszczeniu wózka podtrzymuję.

                Oczywiście nikt nikomu pomagać nie musi. Na szczęście są ludzie którzy chcą.
                • green_land Re: w polsce 04.08.07, 09:04
                  Mnie zaś dziwi takie myślenie, nie dowodzi bynajmniej rozsądku a może i
                  zwykłego myślenia. Dowodzi za to niezyczliwości.
                  • asidoo Re: w polsce 04.08.07, 09:15
                    Ja patrzę na te sprawy inaczej. Jesteś matką, powinnaś sobie radzić a nie być z
                    powodu dziecka skrzywdzoną społecznie biedulką. Mam koleżankę, która w pracy
                    stale chciała mieć fory, bo ma małe dziecko. Jej dziecko było małe również w
                    wieku 5 lat. Dla mnie to żałosna postawa, bo oprócz niej w domu był mąż, rodzice
                    mężą a w odległości niecałego kilometra jej siostra i rodzice.
                    To taka typowo polska postawa myśleć, że się należy z powodu dziecka. Ustrój
                    socjalistyczny zniszczył niestety sposób my ślenia wielu osób.
                    Inaczej potraktowałabym niedołężną, ślepą matkę dziecka.
                    Zdrowe kobiety niech sobie radzą. Trzeba mieć trochę poukładane w głowie, żeby
                    wiedzieć jak ułatwiać sobie życie. Niestety widzę, ze wśród was zrobienie prawa
                    jazdy jest trudne jak doktorat co najmniej.
                    • green_land Re: w polsce 04.08.07, 09:30
                      Niestety widzę, ze wśród was zrobienie prawa
                      > jazdy jest trudne jak doktorat co najmniej.

                      Chyba wiesz, ile kosztuje? Jak kobieta, zarabiającva 700 zł ma opłacić kurs,
                      egzaminy i kupić samochód + ponieść wszystkie opłaty z tym związane /a
                      przewyższają one cenę samochodu/ za takie pieniądze?
                      To, że Ty żyjesz na jakimś tam poziomie nie oznacza, że innym też przychodzi to
                      łatwo. Tylko nie pisz, że nie powinna się w takim wypadku decydować na
                      dziecko...

                      Remontujemy dom, moje auto skasował jakiś biedak, który zagapił się na
                      skrzyżowaniu i nie stać mnie na kupno nowego auta!!! Czy z tego względu mam
                      czuć się gorsza, nieporadna życiowo czy jak? Dlaczego kobietę pchającą wózek
                      uważasz za kogoś gorszego z samego tylko faktu, że nie jedzie autem? A może ma
                      przebite koło, jest sama w domu a do pediatry musi dojechać, wiec tłucze się
                      tramwajem. Może pomoc we wnoszeniu byłaby wtedy na miejscu?

                      Proponuję, zanim ktokolwiek zacznie pomagać kobiecie z dzieckiem, szczegółowo
                      ją wypytać czy leniwa, bo prawka nie zrobiła, czy ma żądaniowy stosunek do
                      świata czy też jest obłożnie chora.
                      I tylko w tym trzecim przypadku zaoferować jej pomoc, bo inaczej na nią nie
                      zasługuje.
                      • asidoo Re: w polsce 04.08.07, 09:38
                        Jeśli człowiek skasował twoje auto, to z jego ubezpieczenia dostajesz pieniądze
                        na remont auta, ostatecznie, jeśli to bezdomny wjechał w ciebie swoją dwukołówką
                        to jest AC. Nie rozumiem problemu.
                        Mnie chodzi o to, ze wiele kobiet nic nie robi ze swoim życiem a roszczenia mają
                        jakby były księżnymi.
                        Ja się nie skarżę, bogaczką nie jestem, ale wszystko u mnie jest przemyślane na
                        miarę moich sił.
                        Ty próbujesz przytaczać przykłady ekstremalne - biedna, samotna itd...
                        Jednak każdy może zrobić coś, żeby z marazmu życiowego wyjść. J. Rowling też
                        była biedną samotną matką a stała się milionerką...
                        Niestety, z taką postawą, która polega na usiłowaniu wzbudzenia litości to
                        dojdzie się tylko do Mopsu po 50 zł.
                        • green_land Re: w polsce 04.08.07, 09:54
                          Kochana, ja czekam ponad miesiąc na kasę i w ogóle na to, by zacząć naprawę, bo
                          jeszcze nikt z ubezpieczalni do auta nie przyjechał! Tłumaczyć się nie będę,
                          dlaczego tak się stało, bo widzę że wolisz wyskoczyć z tekstem o bezdomnym z
                          dwukółką.
                          • asidoo Re: w polsce 04.08.07, 10:05
                            "Proponuję, zanim ktokolwiek zacznie pomagać kobiecie z dzieckiem, szczegółowo
                            ją wypytać czy leniwa, bo prawka nie zrobiła, czy ma żądaniowy stosunek do
                            świata czy też jest obłożnie chora.
                            I tylko w tym trzecim przypadku zaoferować jej pomoc, bo inaczej na nią nie
                            zasługuje."


                            Ten twój tekst jest głupszy niż dwukołówka. Zanim mnie skrytykujesz, przemyśl co
                            sama napisałaś.
                            • green_land Re: w polsce 04.08.07, 11:20
                              Czyżbyś nie zauważyła ironii?
                              Ale chyba nie powinno mnie to dziwić...

                              • asidoo Re: w polsce 04.08.07, 13:27
                                Ty nie zauważyłaś ironii w określeniu bezdomny z dwukołówką...
                                Czemu mnie to nie dziwi?
                                • green_land Re: w polsce 04.08.07, 15:00
                                  Nie śmieszą mnie teksty o bezdomnych z dwukołówką, nieważne czy jako przykłady
                                  czy pisane z ironią /o zgrozo/.
                        • kropkacom Re: w polsce 04.08.07, 10:10
                          > Mnie chodzi o to, ze wiele kobiet nic nie robi ze swoim życiem a roszczenia mają
                          > jakby były księżnymi.
                          > Ja się nie skarżę, bogaczką nie jestem, ale wszystko u mnie jest przemyślane na
                          > miarę moich sił.

                          Zaczynam myśleć ze to że urodziły mi sie bliźniaki było z mojej strony bezczelne
                          a na pewno ponad siły. Bo wózek ciężki był strasznie a ja niziutka, słaba i bez
                          auta. No nic tylko głupota.

                          > Niestety, z taką postawą, która polega na usiłowaniu wzbudzenia litości to
                          > dojdzie się tylko do Mopsu po 50 zł.

                          To już sie tam wybieram. Bo przecież do niczego się nie nadam i tego samochodu
                          nie mam.
                          • rivia hehe kropka com jak sie postarasz 04.08.07, 10:53
                            i szybko polecisz do MOPSu to moze stówke na dwojke dostaniesz a jak ładnie
                            poprosisz to moze asidoo matka doswiadczona cos ci jeszcze podpowie smile
                            a moja siostra sie szwęda autobusem bo ma niestety taką przypadłosc ze nie moze
                            zrobic prawka-powiem jej przy najblizszej okazji zeby wszystkim
                            wyzwolonym-niematkom wspominała o epilepsji...paradoks normalnie..
                            a asidoo z tymi kolanami to raczej chyba nikt juz o pomoc nie poprosi..
                            pozdrówko
              • karola1008 Re: w polsce 06.08.07, 08:31
                Asido, nie obraź się, ale małą masz wyobraźnię. Jeśli matka i ojciec zarabiają
                po 1000 zł, albo i mniej (nie taki rzadki przypadek w naszym kraju)to naprawdę
                samochód może okazać się wydatkiem pod ich mozliwości. Był taki okres czasu, że
                mojego męża i mnie po prostu nie było stać na samochód, bo nasz synek, wówczas
                malutki, miał alergię i był po wirusowym zapaleniu mięśnia sercowego i
                zwyczajnie większość środków pochłaniały wizyty u dobrego pediatry (pani w
                przychodni na widok dziecka tak histeryzowała, że dałam sobie spokój),
                kardiologa i alergologa. Poza tym może byc tak, że jedno z rodziców nie ma
                prawa jazdy, albo oboje i nie chcą robić bo np. uważją, że byliby kierowcami do
                bani. Wreszcie może być tak, że samochód jest, ale potrzebny jednemu z
                rodzicow, nie temu akurat, które chce się wybrać gdzieć z dziecmi.
                Oczywiście nikt postronny nie musi taszczyć wózka. Tyle tylko, że jak w
                pierwszym poście napisałam, ludzie często pomagają sami z siebie, bez
                proszenia. A nawet jeśli muszę o pomoc poprosić to robię to uprzejmie,
                wychodząc z założenia, że właśnie-może mi ktoś pomocy odmówić z różnych powodów
                i wcale nie musi się tłumaczyć. Nie patrzę krzywo na młodych ludzi siedzących
                na siedzeniach, bo każdy może się źle czuć albo byc po prostu zmęczony. Proszę
                o pomoc, a nie-żądam jej, choć oczywiście jest mi bardzo miło, że zawsze tę
                pomoc jak na razie uzyskiwałam. A gdybym nie uzyskała, to też bym sobie jakos
                poradziła, np. poczekała na autobus niskopodłogowy.
                A tak na marginesie-gdybyś była osobą zupełnie zdrową, bez żadnych problemów z
                kręgosłupem itp. nie pomogłabyś kobiecie z wózkiem? Nie chodzi mi o taszczenie
                wózka przez pół miasta, ale o wstawienie do autobsu. Trwa to chwilę i rzadko
                powoduje powstanie trwałego uszczrebku na zdrowiu, uzasadniajacego przyznanie I
                grupy inwalidzkiej. Oczywiście samo schylenie się i podniesienie wozka może
                spowodowac, że coś "strzeli" w kręgosłupie, ale nie jest to chyba aż tak
                powszechne, bo jakoś nie zauwazyłam, żeby na widok matki z wózkiem, osoby
                niepelnosprawnej, albo obarczonej dużą ilością zakupów ludzie uciekali z
                krzykiem.
                • asidoo Re: w polsce 06.08.07, 10:45
                  Pisałam, że dawniej pomagałam. Z kolanem od tamtej pory mam jednak problemy.
              • scher Re: w polsce 06.08.07, 09:26
                asidoo napisała:

                > Samochody są tak tanie, ze dziwi mnie rodzina bez jednego choćby samochodu.

                Zdziwienie godne rozpieszczonej nastolatki.
            • lolinka2 asidoo 03.08.07, 21:35
              A ja nie mam samochodu.
              Czy mam nie posiadać dzieci w związku z tym??
              A może nie wozić ich w wózkach??

              A w ogóle to po jaką gnidę powstał transport publiczny????
              • lolinka2 P.S. 04.08.07, 07:46
                Wiedziałam po ostatniej sztuce epistolarnej, że masz nierealne pomysły, ale żeby
                aż tak...
                Ciesz się, że Cię nigdy przysłowiowa bida w zadek nie kopnęła i módl się o
                kontynuację tego stanu. Natomiast wyrażanie tak naiwnego zdziwienia
                "Barbie-świńsko-różowo-blond" (to nazwa tego szczególnego rodzaju zdumienia -
                przyp.aut.) jest co najmniej nie na miejscu, choćby dlatego, że psuje Ci opinię
                osoby myślącej i zorientowanej w świecie... no a poza tym może być nieprzyjemne
                dla przedstawicieli 'niższego stanu' (czyli niezmotoryzowanych rodzin i
                posiadaczek wózków-nie-paralotni).
          • wieczna-gosia Re: w polsce 06.08.07, 15:06
            > Ja kiedyś pomagałam wnosić wózki do autobusu, ale już tego nie robię odkąd
            > kiedyś strzeliło mi w kolanie. I nie obchodzą mnie prośby ani złe spojrzenia
            > otoczenia.

            a to napewno kolano bylo co ci strzelilo? A moze nie strzelilo tylko odbilo?
    • rivia asidoo ty chyba jeszcze dzieci nie posiadasz co? 03.08.07, 21:38
      to pogadamy jak bedziesz posiadac-oswiecę cie tylko ze do głupiego osrodka
      zdrowia trzeba czasem samemu wózek zataszczyc po schodach,a taki z blizniakami
      to juz przekichane-wystarczy czołg typu tako i inne mu podobne to raz.(szyny na
      wózki montowane często w takich budowlach pasują zazwyczaj do wózków z czasów
      komuny-patrz-inny rozstaw.)
      uprzedzając twoje pytanie po co taki kupowałam to mam lekki chicco bo mieszkam
      na 4 pietrze i zostawiam wozek w aucie to dwa.
      sam "grat" ktory wg ciebie powinien byc w posiadaniu kazdej rodziny to nie
      wszystko-trzeba miec-fotelik-a czasem dwa- prawko i wazny przeglad a w autach za
      500 zł ciezko go uzyskac bez posmarowania a legalnie-bez wymiany połowy częsci
      to trzy -mam tez autko 2 foteliki i prawko by the way.
      a tak podsumowując zakupy + drugie dziecko+ torba z
      pieluchami,chusteczkami,butelką itp dupslami tez wazy no i dzieciak tez.
      POczekaj-sama zobaczysz.Zyczwe realizacji tych pranów ktore sobie
      załozyłas,hehe.A jaki to wózek dla siebie wybrałas?Ja głeboki miałam lekkiego
      bebe conforta a jak raz przypiełam na klatce to przyszłam na ostatni moment zeby
      mi nie została sama gondola.A tylko wnosiłam fotelik na góre..
      Pozdrawiam.
      p.s moja kumpela jako ze ma dom i "nie musi sie wspinac po schodach"zakupiła
      sobie slicznego roana marite-nie mój typ,ale ładny- i ma problem bo własnie do
      osrodka nie umie wtaszczyc,ani do sklepu co ma wąskie drzwi-wiem jest wiele
      innych -ale na wsi raczej wybór ograniczony wiec czasem zycie weryfikuje nasze
      poglądy
      • asidoo Re: asidoo ty chyba jeszcze dzieci nie posiadasz 03.08.07, 21:57
        O matko! To się teraz dowiedziałam tego o czym od dawna wiem.
        Jak lubicie tak jeździc autobusami to nikt wam nie broni przecież.
        Ale dziwne jest oczekiwanie, zeby postronne osoby te wózki wam wnosiły do autobusów.
        • asidoo Re: asidoo ty chyba jeszcze dzieci nie posiadasz 03.08.07, 22:01
          Zakupy to mąż może zrobić. Po co samej się zaharowywać? Dla mężczyzn to lżejsze
          zajęcie niż dla matki z dzieckiem w wózku. A jak się chce samej to poczekać
          można do wieczora, niech ojciec zostanie z dzieckiem, w samochód i do sklepu.
          Masz zakupy zrobione po swojemu.
          • avantti Asidoo jesteś żałosna!!! 05.08.07, 22:56
            No nie wytrzymałam, żeby nic nie napisaćsmile
            Asidoo oby nie przyszedł dla ciebie taki czas, w którym zatęsknisz
            za "zaharowywaniem" się jako matka, bo być może nigdy nie będzie ci dane zostać
            MATKĄ!!! i wtedy dopiero nabierzesz szacunku do życia i ludzi!.
            Żałosne są twoje wywody co kto powinien robić i mieć, wg mnie jesteś
            zfrustrowaną nadętą dziewuchą, która nie ma pojęcia o tym co pisze. pozdrawiam
            • asidoo Re: Asidoo jesteś żałosna!!! 06.08.07, 08:26
              Już jestem matką. Nie sfrustrowałam się. Dziwne?
        • kropkacom Re: asidoo ty chyba jeszcze dzieci nie posiadasz 03.08.07, 22:14
          > Jak lubicie tak jeździc autobusami to nikt wam nie broni przecież.

          Na prawdę twierdzisz że samochód to dziś tak dostępna rzecz że stać na nią
          każdego? Liczyłaś kiedyś ile kosztuje utrzymanie auta? A poza tym to nie ważne.
          Ważne jest to że faktycznie oczekuje że jeśli będę potrzebowała pomocy to
          znajdzie sie ktoś kto mi ją udzieli. Oczywiście nikogo do tego nie zmuszę i
          nawet nie zamierzam. Ale już moje dzieci wychowuje tak żeby chciały pomóc i taki
          też daje im przykład.
          • rivia wiesz tak sie składa ze mój robi a to co ja 03.08.07, 22:22
            kupie a jest ciezkie to zaostawiam w aucie i on zabiera,ale czasem masz cukier
            ktory potrzebujesz juz do kawy,paczke flipsów dla młodszego,napój bo jest 32
            stopnie a pod dachem 40 itp.
            a wielbicielka nocnych wyskoków do sklepu nie jestem,wole w lokalnym sklepie a
            wieczorem posiedziec i cos fajnego obejrzec...
            a ciekawe czy twoj idealny mąż robi tak idealne zakupy ze kupi ci idealnie
            wszystko co ci potrzebne?nawet z kartka?ja zawsze zapomne cos wpisac...
            pozdrawiam.
    • vharia na plus 04.08.07, 01:17
      Ja mam pozytywne obserwacje. Były pojedyncze przypadki, ze ktoś był niemiły, ale to również nie-matkom i generalnie ludziom bez dzieci się zdarza- trafić na gbura. W zdecydowanej większości ludzie są mili a często z własnej inicjatywy uczynni. Napewno nie mam obserwacji jak w tym liście.
      • ledzeppelin3 Re: na plus 04.08.07, 14:23
        Różnie bywa, ja tam żyję zgodnie z zasadą umiesz liczyć-licz na siebie. Tak
        jest zdrowiej
    • flinstonek Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 04.08.07, 19:55
      a mnie nie wpuszczono z synkiem w wózku do hurtowni z artykułami dla dzieci ...
      ręce mi opadły. pozdrawiam.
    • karola1008 Asido, absolutnie uważam, że 06.08.07, 09:14
      z racji posiadania dwojga dzieci szczególne przywileje mi sie naprawdę NIE
      należą i nie oczekuję, że społeczeństwo padnie przede mną na kolana, bo oto
      (fanfary)URODZIŁAM. Moje dzieci-moja sprawa. Tak staram się podróż zawsze
      planować, aby innym i sobie sprawiać jednak jak najmniej kłopotu. Czytając w WO
      list, o którym pisałam w pierwszym poście, odniosłam wrażenie, że autorka
      uważa, że jej się wszystko nalezy i jesli czegoś natychmiast, już nie dostanie-
      to będzie się skarżyć na złych, nietolreancyjnych, leniwych ludzi. Co do prawa
      jazdy i samochodu to cóż, posiadam i jedno i drugie, ale od czasu gdy byłam
      świadkiem dosyć makabrycznego wypadku samochodowego, boję się prowadzić.
      Poruszanie się kominkacją publiczną uważam za łatwe, generalnie nie mam duzych
      wymagań, a dzięki uprzejmości ludzi także za przyjemne.
      Nie każda matka, która nie ma samochodu i czasem prosi o pomoc w autobusie
      (prosi, podkreślam)jest kandydatką na kilentkę opieki społecznej. Ja pracuję w
      domu, pojawiam się w pracy tylko raz na jakiś czas, oddać to co zrobiłam,
      często w towarzystwie dzieci właśnie i naprawdę świadczenia państwa, gmin,
      powiatów itp. mam w d... Nie wybieram się do opieki ani po 50 zł, ani po
      więcej.
      • kropkacom Re: Asido, absolutnie uważam, że 06.08.07, 09:39
        > z racji posiadania dwojga dzieci szczególne przywileje mi sie naprawdę NIE
        > należą i nie oczekuję

        O jakich my tu przywilejach mówimy? Chodzi tylko o ludzką uprzejmość i odrobinę
        empatii. Tylko tyle.
        • karola1008 Re: Asido, absolutnie uważam, że 06.08.07, 11:04
          Kropko, oczywiście, że chodzi tu tylko o uprzejmość i zyczliwość. Mam wrażenie
          tylko, że Asido uważa, że każda matka, która prosi o pomoc we wstawieniu wóżka
          do autobusu uważa, że wszyscy powinni padać przed nią na kolana i jest
          przekonana, że jest pępkiem świata. Takie "padanie" mialam na myśli pisząc o
          przywilejach. Chciałam tylko wyprowadzić Asido z błędu.
      • joakal Re: Asido, absolutnie uważam, że 06.08.07, 15:27
        jest niestety dużo matek które uważają że im się należy...
        sama mam małe dziecko więc wiem jak czasami jest trudno, mam również sporo doświadczeń z 'matkami' które uważają że pomaganie kobiecie z dzieckiem to narodowy obowiązek
        i niestety te głupie, wygodne kobiety powodują tyle, że czasami nie chce mi się schylić do ich wózków



        • kropkacom Re: Asido, absolutnie uważam, że 06.08.07, 19:54
          > jest niestety dużo matek które uważają że im się należy...

          Właściwie to nie wiem co sie kryje pod takim stwierdzeniem. Jakie zachowania pod
          to podpinasz?
          Tu gdzie mieszkam bilety dla matek podróżujących z dzieckiem do trzech lat są
          darmowe (dzieci jeżdżą za darmo do szóstego roku życia). Wiecie jaka była
          argumentacja radnych za wprowadzeniem takich ulg? Stwierdzono że matki i tak
          mają dość roboty przy wsiadaniu z wózkiem a tu jeszcze bilety trzeba kasować. To
          tak trochę na poboczu tematu głównegosmile
          • joakal Re: Asido, absolutnie uważam, że 07.08.07, 10:31
            podpinam pod to zachowania typu: kolejka w sklepie, stoi kilka(naście) osób, niektóre z dziećmi
            wchodzi pani z wózkiem i od razu pcha się na początek (bez słowa), bo ona tylko chleb chciała i ma małe dziecko - nie zauważa tego że inne dzieci jakoś czekają (czasami tylko po lizaki)
            inne zachowanie (to jest dla mnie najgorsze): tłum ludzi na przystanku, między nimi pani z wózkiem, podjeżdża autobus, kobieta rusza torując sobie drogę wózkiem (po nogach, zakupach innych), dopada do drzwi i woła 'Proszę mi wnieść wózek', jest to najbardziej irytujące przy autobusach nieprzystosowanych do wózków
    • agava00 Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 06.08.07, 20:39
      Mi ludzie czasem pomagaja (zdarza sie, ze troche na sile, ale to
      mily gest- nie powiem), czasem nie zauwazaja (to mam akurat w nosie
      bo sobie jakos radze) a czasem poprostu sama mowie "prosze mi zrobic
      miejsce" etc. Wkurzyla mnie tylko jedna babka w autobusie, ktora
      moje mlodsze dziecko co chwile dotykalo w lydke a ona sie sie nie
      posunela tylko zniesmaczona patrzyla to na mnie to na moje malego
      choc kolo niej bylo mnostwo miejsca.

      Nie uwazam, ze naleza mi sie jakies specjalne przywileje, ale fajnie
      by bylo, gdyby moj szef zrozumial, ze:

      1. nie moge do konca zycia przyjezdzac do pracy wieczorami po dwoch
      godzinach spedzonych w domu z dziecmi, bo jestem matka i musze im
      poswiecic wiecej czasu
      2. nie czuje potrzeby miec wlaczonej komorki w weekendy, zeby
      omawiac z nim moje wyniki, bo on sie tym wczesniej nie interesowal a
      teraz je komus tam pokazuje i nie wie co powiedziec
      3. jestem na niego dalece wnerwiona, ze przez cale wakacje musze
      spedzac w pracy po 12 godzin i przychodzic do laboratorium w soboty
      i niedziele, zamiast wziac urlop tak jak on (4 tyg) i spedzic czas z
      rodzina
      4. ze przychodze do pracy przed 7 rano bo musze wyjsc przed 16 a on
      o 15 sobie przypomina, ze "cos tam"...
      "juz pani idzie???"

      Chcialabym, zeby w urzedach wisialy kartki jak kiedys, ze m.in.
      matki z dziecmi do ktoregostam roku zycia sa obslugiwane poza
      kolejnoscia.

      ---------
      • kocianna Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 06.08.07, 21:30
        Ostatnio sporo poruszałam się po Warszawie i poczyniłam interesujące obserwacje.
        A mianowicie: w dzielnicach "dzietnych", typu Tarchomin czy Kabaty, zawsze
        znajdzie się ze trzech chętnych do pomocy z wózkiem, w kolejkach same matki z
        dziećmi, więc przepuszczają się te, które akurat głośniej wrzeszczą big_grin, no i -
        co dla mnie ważne - nad dwulatką, która leży na chodniku i wyje, bo coś tam, a
        jej matka stoi metr dalej i usiłuje nie zwracać na to uwagi, nie zbiera się
        tłumek doradzających babć i cioć.
        W dzielnicach starszych, np. Żoliborz czy Ochota nie ma kogo poprosić o pomoc z
        wózkiem, bo same staruszki, za wysiusianie dwulatka na trawnik grozi lincz (to
        dziecko, a nie pies! won z trawnika!), a na placu zabaw nie wolno się śmiać.


        A w ogóle to mi się przypomniało, jak jechałam rodzić tramwajem (bo mnie się
        zdawało, że jadę tylko na KTG) i NIKT nie ustąpił mi miejsca...
        • luccio1 Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 07.08.07, 23:32
          kocianna napisała:
          > W dzielnicach starszych, np. Żoliborz czy Ochota nie ma kogo
          > poprosić o pomoc z wózkiem, bo same staruszki, za wysiusianie
          > dwulatka na trawnik grozi lincz (to dziecko, a nie pies! won z
          > trawnika!)...

          Jedna z drugą Starsza Pani zapomniała już, jak to pół wieku temu
          była młodą mamusią odbywającą codzienną wielogodzinną rundę
          zakupową, z najmłodszym dzieckiem w wózku i jednym-dwojgiem dzieci
          starszych przy spódnicy, i jak z dala od domu musiała w nagłej
          potrzebie kucać na trawniku za krzaczkami, albo wprost na chodniku w
          kącie obok jakiegoś kiosku, zasłaniając się wózkiem i dziećmi...
          Wtedy ludzie udawali, że niczego nie widzą - a problemu nie dało się
          rozwiązać inaczej.

    • andziulindzia Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 07.08.07, 00:03
      Poruszam się wyłącznie komunikacją miejską i to z dwójką dzieci:
      trzylatką na nogach i półtoraroczniakiem w wózku. Staram się
      korzystać z autobusów niskopodłogowych, a jeśli nie mam innego
      wyjścia proszę o pomoc konkretną osobę - wyszukuję sobie młodego
      mężczyznę najczęściej. Bardzo często kobiety pomagają przy
      wysiadaniu mojej starszej córce, bo nawet w niskopodłogowych
      autobusach odstęp od krawężnika jest zbyt duży dla małych nóżek.

      Niedawno zaobserwowałam scenkę. W autobusie było niezbyt dużo ludzi.
      Jechałam z moją dzieciarnią i jak zwykle spokojnie omawialiśmy
      widoki za oknem. Wsiadła pani z podobnym zestawem wiekowym swojej
      dwóki dzieci. Tyle, że nieustająco warczała na swoje dzieci,
      pokrzykiwała i szarpała starszym dzieckiem zamiast zwyczajnie wziąć
      na ręce żeby dziecku pomóc usiąść. Wysiadałyśmy na tym samym
      przystanku. Jej nie pomógł nikt. Mnie pomogły dwie panie (z własnej
      woli nie proszone) jedna starszej córce przy wysiadaniu druga przy
      wózku. Wnioski można wysnuć samemu.
      • agava00 Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 07.08.07, 09:44
        nie oceniaj sytuacji za szybko
        moze ta pani byla mocno wnerwiona na dzieci, co jest normalne - sama wiem, bo
        czasem jakby oboje sie sprzysiegaja przeciwko mnie i mojemu zmeczeniu

        kiedy matka ma gorszy dzien, a ma do tego prawo bo jest czlowiekiem, to
        dodatkowe emocje serwowane przez nierozgarniete, marudzace, czasem wredne dzieci
        przepelniaja czare goryczy i nie ma co oczekiwac od niej, ze bedzie nad nimi
        szczebiotala


        ---------
        • green_land Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 07.08.07, 10:01
          Masz rację. Ale właśnie o to chodzi - chętnie pomogę matce, która ma
          więcej kultury, niż chamidłu, które krzyczy na dzieci - choćby z tej
          przyczyny, by nie zostać skrzyczaną przez nerwową matkę.
          Poza tym postawa roszczeniowa mnie zniechęca, i to bardzo.
          • andziulindzia Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 07.08.07, 20:24
            Właśnie o to mi chodziło. Nie oceniłam tej pani jakoś wyjątkowo
            negatywnie, bo sama wiem jak czasem łatwo stracić nad sobą
            panowanie. Jednak ludzie jej nie pomogli. Ja unikam kontaktu z
            niesympatycznymi ludźmi, inni też. Nawet jeśli to kobieta z wózkiem
            i dwójką dzieci.
            • agava00 Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 07.08.07, 20:56
              zgadzam sie w zupelnosci, ze "latwiej" sie pomaga osobom kulturalnym ale nie
              mowcie, ze kazda matka, wnerwiona na dzieci (w autobusie czy gdziekolwiek) to
              chamidlo - bardzo was prosze wink
              ---------
            • kropkacom Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 08.08.07, 17:34
              > Ja unikam kontaktu z
              > niesympatycznymi ludźmi, inni też. Nawet jeśli to kobieta z wózkiem
              > i dwójką dzieci.

              Albo starsza pani. Bo takie obrazki gdzie, rześka staruszka przepycha sie rękoma
              i łokciami do autobusu, też nie są rzadkością.

              • kinga2110 Re: Matka z dzieckiem niemile widziana? 15.08.07, 22:08
                Ja wogóle nikogo nie proszę o pomoc nikogo. Do autobusu wnoszę wózek
                sama. W kolejce stoje i czekam nawet jeśli mnie ktoś chce
                przepuscic. Codziennie chodzę na zakupy z dziecmi i chce żeby
                nauczyły się, ze muszą grzecznie stac i czekac. Ale wkurza mnie
                kiedy mi sie ktoś wpiernicza w kolejke, są takie wredne baby i
                zdarzyło i mi się to nie raz, że widza że stoje w sklepie tylko
                wychodze na momencik z kolejki, bo mi dziecko ucieka to juz się tak
                wepcha przede mnie. Nawet mi się zadarzyło, że pewna bardzo zagadana
                pani odwracając się wywinęła kozła potykającąc się o wózek. No
                przepraszam bardzo, ale wózek to nie igła i trudno go nie zauważyc.
                Owa pani miała jeszcze wielkie ptetensje o swój upadek. Miałam jej
                tylko jedno do powiedzenia, żeby myslała i patrzyła i co robi, a nie
                bojcyła zamiast robic zakupy.
Pełna wersja