Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde?

05.08.07, 14:20
mam 2 corki, jedna 4 latka i druga prawie rok. ostatnio doszlam do wniosku,
ze chyba popelnilam blad. nie widze juz nic zabawnego w posiadaniu dzieci,
tylko wrzeszcza, robia balagan, ciagle trzeba za nimi chodzic i
sprzatac,podcierac tylki itd, itp. kazdy dzien wyglada tak samo, kazdy dzien
poswieca sie dzieciom a matki nie maja nic z zycia. ktos przyjdzie w
odwiedziny, nawet nie mozna usiasc i normalnie porozmawiac bo jedno wola jesc
albo cos mu nie pasuje i placze a drugie truje i truje. nie mam juz sily,
ostatnio zostawiam wszystko, jak zawsze mialam posprzatane,
ugotowane,poprasowane i jakos potrafilam znalezc troche czasu dla siebie.
odkad druga corka nabrala ochoty na chodzenie nie wiem w co rece wlozyc.
ostatnio chrzanie to...siadam jak mam chwile i placze. skonczylam studia i co
z tego...teraz moge sobie je w tylek wsadzic. zanim pojde do pracy to wyjde z
tematu a dyplom zostanie tylko papierkiem, w glowie juz nic nie bedzie..nie
mowiac o doswiadczeniu, ktore juz powinnam zdobywac. po co nam dzieci? tylko
wkurzaja, ciagle cos chca, trzeba sie z nimi uzerac. jak Boga kocham, gdybym
miala sie jeszcze raz urodzic nigdy nie zdecydowalabym sie na dzieci. maja co
jesc, maja w co sie ubrac, maja wiecej niz inne dzieci, maja bardzo duzo ale
od jakiegos czasu po prostu nie maja dobrej matki.mam ich dosyc i nie wiem
jak sobie z tym poradzic.czasem mam ochote wyjsc i nie wrocic.
    • lolinka2 Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 05.08.07, 14:27
      Ustosunkowując się do tematu: jest pięknie, ale dokładnie tak pięknie, jak
      pięknie potrafisz to sobie zorganizować (emocjonalnie, psychicznie,
      logistycznie, zawodowo itp.). Ja twierdzę, że pięknie mam w zupełności, bo
      opieka nad dziećmi porozdzielana, ja się zawodowo realizuję mimo wszystko (a
      może właśnie z powodu tego wszystkiego...?), dzieci mieć chciałam wiedząc, co,
      jak, dlaczego i na jak długo mnie czeka więc z losem (a kowalem jego jestem)
      pogodziłam się od startu. Ot, co. Pozostaje zmaganie się z codziennością.

      Ustosunkowując się do treści: olej poświęcenia, rób coś dla siebie. Matka nie
      równa się cierpiętnica, to tylko skrzywione myślenie napchane jak trociniasty
      misiek pseudonarodową ideologią.
    • twarz2 Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 05.08.07, 16:13
      eeeeeeeee
      słaba podpucha wink

    • scher Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 05.08.07, 16:34
      Dobra matka to matka troszkę egoistyczna. Warto o tym pamiętać smile
      Dzieci też muszą respektować twoje potrzeby i uszanować twój czas dla siebie.
    • agnimagni-wroc Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 05.08.07, 18:28
      Moja mama byla wspaniala matka dla mnie i dla mojego brata ale byla tez bardzo
      sflustrowana kobieta. Ja nie jestem zdolna do poswiecen, wiem ze jesli bede miec
      poczucie ze dziecko mi cos zabiera to bedzie sie to odbijac na moim stosunku do
      niego. Moja ciaza byla wpadka wiec bardzo sie balam jak to bedzie z tym
      posieceniem... Jest dobrze ale to chyba dlatego ze potrafie tez zadbac o swoje.
      Pomaga mi moj facet. - to tzreba przyznac. Bez niego byloby ciezej. No i chodze
      do pracy - to mnie rozni od ciebie. Moze warto zastanowic sie nad zlobkiem czy
      opeikunka? Nawet na kilka godzin... Wtedy wroci uczucie tesknoty za dzieckiem.
    • deela no to chyba faktycznie 05.08.07, 21:06
      trzeba bylo sobie oszczedzic dzieci
      ja tam podcieram dupsko sprzatam zabawki i wcale W OGOLE mi to nie przeszkadza
      w ogole nie tesknie za zyciem "przeddzieciowym" chociaz dzieci nie chcialam miec
      wcale i to to byla leTka wpadka (wiem skad sie biora dzieci)
    • marysienka110 to wyjdz i nie chrzan. 05.08.07, 21:14
    • wiedzma15 Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 06.08.07, 01:19
      Dzieci - to nie tylko brzmi pięknie, ale JEST piękne

      - że tylko przez tę krótką chwilkę jesteś dla nich całym światem, a dzięki temu wierzą że cały świat należy do nichsmile
      - że tylko ty możesz nakarmić, ubrać, umyć, utulić, ukoić ból pocałunkiem...
      - że dzięki tobie wierzą w bajki, św. Mikołaja i własną moc
      - że tylko ty, choć padajaca na nos, niczego im nie odmówisz...
      - że nawet kiedy ciebie już na świecie nie będzie, pozostaniesz w sercach swoich dzieci


      a tak zupełnie poważnie, proza życia może odebrać urok wszystkiemu - myślę, że możesz mieć jakiś początek depresji - możesz to próbować leczyć, możesz też poszukac pracy a dzieci posłać do przedszkola i żłobka lub zatrudnić opiekunkę

      popatrz na słodkie buzie twoich dzieci kiedy śpią... to twój zapas sił i optymizmu na następny dzień...



    • karola1008 Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 06.08.07, 09:40
      Mam wrażenie, że większość matek przezywa tego typu watpliwości. Ja mam synka 4
      latka i półroczną córeczkę. Czasem jest tak, że jedno ryczy, drugie ryczy,
      jedno spakowało się w pampersa, drugie siedzi na kibelku i ćwiczy samodzielne
      wycieranie tyłka rozmazując sobie wszystko na plecach. A jeszcze obiad, a
      jeszcze spacer, a jeszcze sprzątanie i do tego permanentny dzień świataka. W
      takich chwilach mam ochotę wrzucić granat i uciec.
      Kochana Mamo, zrób coś dla siebie, jak Ci słusznie dziewczyny radzą. Możesz
      zostawić na kilkagodzin dzieci z ich ojcem, a może z babcią? Jeśli tak-zrob to
      i wyjdź gdzieś. Jeśli masz ku temu okazję, postaraj się nawiązać znajpomość z
      innymi mamami w sytuacji takiej jak Twoja. Nie chodzi mi o przyjaźń po grób,
      ale o to by mieć z kim pogadać, z kimś, kto będzie Cię rozumiał,gdy jedno z
      dzieci siedzi w piaskownicy, a drugie za bardzo w tym czasie nie marudzi.
      A praca i rozwój zawodowy? Ja pracuję w domu i naprawdę nie jest mi łatwo. Taka
      praca też ma swoje "plusy dodatnie i plusy ujemne", choć dostrzegam więcej tych
      dodatnich. Jesli bardzo Ci na tym zależy, to poszukaj pracy, znajdź kogoś do
      dziecka. Nawet jeśli mialaby na opiekę iść cala Twoja pensja, to potraktuj to
      jako inwestycję w przyszłość, w zdobywanie doświadczenia zawodowego.
      Sprzątanie olewaj, gotowanie-też olewaj, oczywiście w granicach rozsądku,
      roczne dzieci niestety nie mogą się ciągle żywić zamawianą pizzą. Prasowanie
      wal centralnie, prasuj to, co Ci jest w danej chwili potrzebne, a reszta i tak
      gniecie się w szafie.
      Po co nam dzieci? To pytanie wiele razy pojawiało się na różnych forach. Tyle
      odpowiedzi, ile ludzi. Ponieważ z natury jestem zadufaną w sobie egoistką,
      odpowiem tak: cieszę się, że mam dzieci, bo swoje zajebiste, niepowtarzalne i
      jedyne w swoim rodzaju geny przekazałam dalej i bardzo jestem ciekawa, co z
      tego będzie.
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. Katarzyna
    • pimpusia77 Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 06.08.07, 13:16
      Ja przez bardzo długi czas nie chciałam mieć dzieci. Ja po prostu nie przepadam za dziećmi. Tzn. nie
      jest tak, że ich nie lubie ale nie pieję z zachwytu na widok każdego malucha i posiadanie dziecka
      odkładałam dośc długo.
      Moja ciąża była zaplanowana i wiedziałm w co się pakuję bo prawie wszyscy znajomi już to przerabiali.
      Wiedziałam, xe dziecko to nie lalka którą ładnie ubiorę, poprzytulam i odłożę na półkę.
      Mój synek dał nam w kość przez pierwsze 3 miesiące. Miał takie kolki, że długo je będę wspominać. On
      tylko spał, jadł i darł się wniebogłosy... Spałam po 3 godziny na dobę bo nie umiałam zasnąć ze
      zmęczenia. Mąż miał "dyżur", nosił malucha w chuście żeby nie płakał a ja leżałam i ryczałam bo nie
      mogłam zasnąć...
      Po 3 miesiącach kolki przeszły a dziecko zamieniło się w anioła... I tak zostało do dziś a ma 19
      miesięcy. Owszem, ma swoje humorki i czasami daje w kość ale po tym co przeszłam na początku to
      jest pikuś. Mam 3 tony cierpliwości i potrafię zapanować nad nerwami i przetłumaczyć sobie, xe to
      normalne, przejściowe itp. Wykazuję się ogromną cierpliwością i konsekwencją. Oczywiście zdarza mi
      się wybuchnąć bo jestem człowiekiem. Kocham mojego synka strasznie i uwielbiam spędzać z nim czas
      ale każdego dnia mniej więcej od godz. 17-tej czekam na godzinę 20-tą kiedy to mały jest kąpany i
      idzie spać... Jak już leży w łóżeczku i zasypia to ja siadam z ulgą na kanapię i w spokoju delektuję się
      ciszą i spokojem. a potem spędzam przyjemnie czas z mężem. I właśnie te wieczory dają mi siłę na
      kolejny dzień. To, że każdego wieczoru robię wszystko aby siebie rozpieścić. Oglądam ulubiony film,
      albo czytam, albo gadam z mężem, albo wcinam ulubione ciacho- wszystko żeby poprawić sobie
      nastrój i naładowac akumulatory.
      Żadna matka nie jest idelana i zapewne każda z nas miała taki moment, że miała swojego dziecka
      serdecznie dość.
      Acha- zapomniałam o najważniejszym. Dziadkowie i weekendy! Co mniej więcej drugi weekend synek
      ląduje u dziadków. Raz u jednych raz u drugich. Dziadkowie szczęśliwi a my jeszcze bardziej. Wtedy
      idziemy na imprezę albo do pracy (pracujemy czasami razem w tzw. wolnym zawodzie. Ja na codzień
      nie pracuję)- czyli też na imprezę bo nasza praca jest nasza pasją i świetną zabawą dla nas smile
      Mam nadzieję, że w mojej przydługiej opowieści znajdziesz jakieś wyjście dla siebie smile
      Może niania na wieczór a Ty z mężem do kina?
      Albo dziadkowie na cały dzień a Ty na ploty do koleżanki?
      Codziennie rób coś dla siebie. Nawet jakiś drobiazg, który Cię uszczęśliwi.
      I bez obawy. Na pewno jesteś najlepszą matką dla swoich dzieci i nie zamieniłyby Cię na żadną inną!
    • kicia031 To idz do pracy 06.08.07, 13:46
      Nie rozumiem, na co czekasz? Jak jestes od 4 lat z dziecmi w domu, to rozumiem,
      ze nie wyrabias, ja bym juz wyladowala w psychiatryku mimo calej milosci do
      moch skarbow.
    • bonny_m Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 06.08.07, 22:20
      Też mam 2 córki. 2 latka (wieeelki szał) i 4 miesiące (jeszcze
      spokojna). Wiem co czujesz tez czasem na moją głową zbieraja sie
      takie same czarne chmury. Jestem praiwe na IV roku studiów. Gdybym
      miała studia za sobą tak jak Ty poszłabym do pracy. Tobie też to
      radzę zanim oszalejesz lub znienawidzisz to wszystko. Każdy ma jakąś
      granicę tolerancji na pewne "czynniki". Jeśli czujesz że niedługo ją
      osiagniesz wyrwij się z tego. Pamietaj: Szczęśliwa mam to szczęsliwe
      dzieci"
    • takasobiemama1 Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 08.08.07, 21:48
      w sumie to chyba dla kazdej matki przychodzi taki dzien albo takie
      dni...moment zalamania, gdzie czuje, ze tylko wszyscy korzystaja z
      jej "uslug" i nic wiecej, i co pozniej z tego mamy? racja, wyjsc,
      zajac sie czyms...tylko, ze ja akurat nie mam z kim dzieci zostawic,
      maz pracuje a w poblizu mieszkaja tylko rodzice meza, ktorzy
      twierdza, ze nie maja sily ale poniedzialki,srody i piatki wychodza
      sobie z pzyjaciolmi wieczorkami.no, juz nie istotne.na szczescie
      starsza corka idzie do przedszkola od wrzesnia to bedzie troche
      spokoju. dzidza musi jeszcze poczekac jakies 2 latka na
      przedszkole...zlobkow tutaj nie ma, zreszta takiego malucha szkoda
      mi by bylo do zlobka oddac. dzieki za odpowiedzi i pozdrawiam
      wszystkie sfrustrowane mamy i nie tylko, mam nadzieje, ze ten stan
      minie jak najszybciejsmile
      • haganna Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 08.08.07, 22:30
        Może teściowie zajęliby się maluchami przez 2-3 godziny raz w
        tygodniu? Może dadzą się namówić wink?
        A do września już niedaleko - będziesz miała przez parę godzin tylko
        jedną "zawodniczkę". Trzymaj się ciepło!
    • haganna Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 08.08.07, 22:26
      Zostaw z kimś dzieci na parę godzin i zrób coś tylko dla siebie - co
      tylko chcesz. Możesz gdzieś wyjść - na kawę, do kosmetyczki,
      fryzjera albo kina. Możesz zostać w domu i oglądać telewizję,
      rozwiązywać krzyżówki, albo gapić się w sufit. Whatever.
      I tak minimum raz w tygodniu przez jakiś czas.
      Terapia skuteczna w 90%.
      Jeśli mimo tego stwierdzisz, że masz dość, to niech sprząta i użera
      się z dziećmi kto inny a ty idź do pracy.
      A swoją drogą, może warto 4latkę wysłać na parę godzin do
      przedszkola?
    • kerry_weaver Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 09.08.07, 01:20
      Teraz jest najkoszmarniejszy etap macierzyństwa - starsze jeszcze
      małe a młodsze zaczyna chodzić - na tym etapie byłam dokładnie tak
      umęczona jak Ty i miałam ochotę ich oddać pierwszej przechodzącej
      osobie smile
      teraz moje mają 4 i 8 lat i... nie mam dzieci smile wszystko robią
      razem, a mama może sobie gotować prasować i co tam jeszcze do głowy
      przyjdzie... czasem to aż mi głupio jak się dwie bite godziny bawią
      w pokoju a ja nie mam co ze sobą zrobić smile oczywiście czasem są
      męczący, biją się, przezywają, kłócą, bałagan oczywiście robią na
      potęgę - ale w porównaniu z tym co było 2-3 lata temu mam sielankę.

      a wlaściwie dlaczego nie możesz iść do pracy, to tak z ciekawości?
      ja chyba dzięki pracy przetrwałam ten najgorszy etap, dzięki temu że
      mogłam choć na parę godzin wyjść do dorosłych ludzi.
    • martucha90 Idź do pracy!!! 10.08.07, 08:50
      Ja bardzo chciałam mieć dzieci, przepadałam za cudzymi dziećmi,
      zawsze chciałam je na ręce brać. Mojego synka też uwielbiałam i
      uwielbiam. Zaskoczeniem było dla mnie to, że nie wyrabiam na
      wychowawczym, że się męczę, mam dość, głównie chce mi się spać itp.
      Poszłam do pracy, jak miał koło roku. W dawce popołudniami i w
      weekendy bycie mamą jest o wiele strawniejsze smile W dawce 24 godz.
      na dobę to męczarnia. Idź do pracy!!! Powodzenia smile
      • takasobiemama1 Re: Idź do pracy!!! 10.08.07, 10:13
        dlaczego nie moge isc do pracy? od 2 lat mieszkam w niemczech i
        musze najpierw zrobic porzadny kurs niemieckiego zeby znalezc dobra
        prace. juz sie zapisalam 5 dni w tygodniu po 4 godzinki.to tak jak
        praca, przynajmniej wyjde do ludzi.wczesniej nie bylo mowy bo
        tesciowa nie chciala zostac z dziecmi ale po rozmowie z moim mezem
        zmienila zdanie.a z praca i tak bede musiala czekac az druga pojdzie
        do przedszkola - tutaj dopiero od 3 roku zycia. cala rodzina w
        polsce, malo znajomych tutaj. tak to wyglada.ale juz nabralam sil
        jak dowiedzialam sie, ze bede mogla zrobic ten kurs a to wazne dla
        mnie. bez tego moglabym isc tylko sprzatac.
        • martucha90 Re: Idź do pracy!!! 10.08.07, 10:26
          To super, że pójdziesz na kurs. 4 godziny dziennie to Ci naprawdę da
          oddech smile
          Wiesz, myślę, że o nie tylko dzieci psują Ci humor, to może być cały
          zespół okoliczności: życie poza ojczyzną, brak rodziny, znajomych,
          zła znajomość lokalnego języka, brak perspektyw dobrej pracy, wizja,
          że będziesz musiała sprzątać itd. Ten kurs języka załatwi większość
          wymienionych problemów i da Ci nadzieję smile Powodzenia bardzo życzę!
        • mim288 Re: Idź do pracy!!! 24.08.07, 11:45
          Coś mi się nie zgadza, dzieci mojej przyjaciółki mieszkającej w
          niemczech poszły do przedszkola przed ukończeniem 1,5 roku i
          mówiła, ze to absolutnia norma w Berlinie (gdzie mieszkają).
          Myślę, że pójście do pracy może by coś dało. Sama mam dzieci w
          takim wieku jak Ty, ale pracuję na dwóch etatach (to jest akurat
          przegięcie w drugą stronę). Ale jak juz jestem z dziećmi to się
          cieszę i raczej nie oprzeszkadza mi, że robia bałagan, że nie moge
          spokojnie pogadac ze znajomymi i podobne rzeczy. Z Twojego postu
          wydaje się, że problem to nie dzieci jako takie, ale raczej
          monotonia codziennego zajmowania się nimi bez żadnej przerwy i
          dodatkowo brak liczniejszych zanajomych, kontaktów międzyludzkich,
          jakiego "oderwania się" choc na chwilę od dzieci.
    • emiola71 Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 10.08.07, 18:41
      cieszę się że już jesteś w lepszym nastroju.Myślę że oprócz tego że
      masz już czasami dość tego wszystkiego to jeszcze miałaś okropnego
      doła w tym momencie kiedy to pisałaś ale na pewno ći pomogło.Ja
      chciałam Ci powiedzieć że mam 5-kę dzieci z wyboru (bardzo ich
      kocham)nikogo nie mam do pomocy więc mnóstwo roboty i straszny
      bałagan i też czasami mam dość.Oprócz tego nie chodzę nigdzie do
      pracy więc ciądle jestem z nimi i prowadzę papierową robotę w firmie
      męża też mnóstwo obowiązków ale kidyś doszłam do wniosku że to
      wspaniale że nie muszę chodzić do pracy i być ciągle z nimi bo to ja
      jestem dla nich najważniejsza, słyszę pierwsze ich słowa, widzę
      pierwsze kroki itd. itd. a kiedy mam dość to jeśli to moźżliwe to do
      kogoś dzwonię a ponieważ z tym coraz gorzej z tąd znalazłam to forum
      i już znalazłam pierwszą koleżankę z którą spotykamy się na gg lub
      po prostu jak wszyscy śpią czasami koło 23 przychodzę i czytam jakie
      inni mają problemy i wtedy stwierdzam źże ze mnie to dopiero
      szczęściara.Może i Ty znajdziesz przyjaciółkę i na gg wylejesz swoje
      problemy.Zyczę Ci tego z całego serca i pozdrawiam,
      • takasobiemama1 Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 11.08.07, 11:52
        nie spodziewalam sie tylu odpowiedzi i w dodatku tak budujacych,
        okazuje sie, ze rozumie mnie wiecej osob (matek) niz myslalam. to
        mile i fajnie jest wiedzeic, ze nie jestem sama. dzieki za dobre
        slowa i pozdrawiamsmile
        • oliwciu Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 11.08.07, 22:16
          bedzie ci o wiele lżej kiedy starsza pójdzie do przedszkola-wiem z
          doswiadczenia, a jesli to nie wystarczy pomysl poważnie o opiekunce
          i powrocie do pracy-wszystkim dobrze robi spotkanie z innym
          człowiekiem na innym gruncie niz dom, bez wrzeszczących dzieciaków i
          tej monotoni.Pozdrawiam
        • oliwciu Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 11.08.07, 22:17
          a mamą to ty jesteś zupełnie normalną
    • mamajulki080506 Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 24.08.07, 12:36
      Wlaściwie mamy poprzedniczki powiedziały Ci to, co ja też
      zamierzałam...wyjście do ludzi to jest odskocznia od prozy domowej...
      Ja mam jedno dziecko 15 mcy, pierwsze 3 mce ryczałysmy obie, ona bo
      miała mega kolki, na które nic nie poamagało, ja bo nie mogłam jej
      pomóc i znieść psychicznie tego strasznego płaczu, dosłownie
      odliczałam dni, kiedy skończy 3 mce, bo słyszałam ,ze wtedy kolki
      przechodzą...przeszły...jak skonczyła 4,5 mca wróciłam do
      pracy...wiedziałam, że długo w domu bym nie wytrzymała, nowe miasto,
      brak rodziny, znajomych, nie było do kogo buzi otworzyć, mąż późno
      wracał z pracy...łapałam doła...

      Uważam, że wszystko da się pogodzić, macierzyństwo,
      pracę ,studia...i nie trzeba sie poswięcać dla idei, trzeba też
      robić coś dla siebie, bo to wyjdzie na dobre nam, dziecku i
      mężowi ...
      Powodzenia, Trzymam kciuki
      • ania67 Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 27.08.07, 13:26
        Kochane!
        Dobrze, za ktos napisal taki post, bo ja przerabiam to samo!
        Dodam, ze mam trojke dzieci (corka 20 miesiecy, dwoch chlopakow
        prawie 3 miesiace).
        Tez sie zastanawiam, po co ja chcialam miec dzieci. Nie lepiej bylo
        zostac we dwojke z mezem, jezdzic na wakacje gdzie nam tylko
        przypadnie na to ochotna, wychodne kazdego wieczoru... troche za tym
        tesknie przyznam sie szczerze.
        Wiem tez, ze nie jestem zdolna do poswiecen. Ja WRACAM do PRACY!
        HURRRRAAAAA!!!! Na szczescie mam taka mozliwosc, bo bym chyba
        oszalala!
        • mamajulki080506 Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 28.08.07, 12:33
          Tak z ciekawości pytam, jak sobie zorganizujesz dzień po powrocie do
          pracy, kto zostaje z maluchami???
          Planuję 2gie dziecko i po macierzyńskim zamierzam wrócic do pracy,
          przy pierwszym tak zrobiłam, udało się wszystko fajnie zorganizować,
          fajna niania, mała szczęśliwa, ja zadowolona, bo dziecko szczęśliwe,
          mąż zadowolony, bo żona szczęśliwa...pod koniec macierzyńskiego
          łapałam już doła, co odbijało sie na wszystkich, a mała chyba
          wyczuwała moja nerwowość i płakała jeszcze bardziej...blędne koło...

          No ale jedno dziecko, to nie dwoje, czy troje, dlatego jestem bardzo
          ciekawa Twojej opinii...i może rad, na co zwrócić uwagę, jak to
          zorganizować, żeby wszyscy byli zadowoleni...
          • mrj77 Re: Dzieci - brzmi pieknie ale jak jest naprawde? 30.08.07, 23:41
            to może ja odpowiem, jak ja to zrobiłam smile
            wróciłam na pół etatu 7.00 - 10.30 (pół godziny na karmienie czyli wychodziłam
            wcześniej), mąż szedł do pracy na 10.00 - 18.00 (dogadał się z szefem na
            niezmiennie taką zmianę) - czyli babcia zostawała sama z dwoma dziewczynkami (4
            m-ce i 22 m-ce) 9.30 - 11.30, ale jednak to była jazda, szczególnie, że praca
            musiała być zabierana do domu sad
            teraz starsza idzie do przedszkola, kilka dni była na adaptacji i to dopiero
            jest luz smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja