jul27
06.08.07, 12:26
Udało sie odstawiłam swoja prawie dwuletnią coreczke (za 2 tygodnie ma
urodziny) od piersi

) obydwie to bardzo lubiłysmy, ale ja gdzies
podswiadomie czulam ze to juz pora na rozstanie z cycem i spróbowałam. Pisze
o tym, bo wiem ze wiele mam ma taki sam problem, sama przeszukalam wszystkie
fora z opisami jak sobie z tym radzic. Pocieszalam sie ze nie jest sama i
wiele mam jest tez dlugodystansowych i karmi maluchy dluzej. Ja tez sie
nasłuchałam od znajomych, rodziny, ze to juz najwyzsza pora, ze tak duza
dziewczynka i przy cycu, ze zobacze jak to bedzie dobrze, bo sie uwolnię (ale
od czego, pytalam, ja sie nie czulam uwieziona, ja robilam cos co bardzo
lubilam, cos czego potrzebowalo moje dziecko, wiec co za uwolnienie).
Moje dziecko jak mialo "swoj dzien" to moglo ssac non stop!! Az nawet ja
mialam dosyc. Wielkie oczy i "mama mniam, mniam", ale co pytalam chcesz
herbatkę, kanapeczkę?. Wtedy moja myszka wskakiwala na kolana, tulila sie i
mówila "nie cycy". Noce - tez bez "cycy" byly nierealne, pobudka 2-3 czasami
nawet 4 razy. Ssama dyrygowala z ktorego bedzie pila i mówila "mama tu, ja
tu" i pokazywala kto z ktorej strony ma lezec i ktorego cycy bedzie pila.
Co spowodowalo, ze sie zdecydowalam? Nie wiem poczulam, ze to juz teraz jest
ten moment, lubilam to bardzo, ale chcialam sprobowac bez cycy, wiedzialam,
ze to jest dobry moment dla nas obydwu, nie wiem skad, ale wiedzialam... Poza
tym moja pociecha to maksymalny niejadek, i mialam nadzieje, ze to pomoze,
ciagle bieganie za nia z jedzeniem robilo sie bez sensu i nie dawalo zadnego
rezultatu, miala dni ze nic nie jadla, tylko cycy, to to zawsze

)
Tylko podkreslam to ja poczułam i zdecydowalam, bez namowy i dobrych rad
nikogo. Jak to zrobilam, pewnego ranka, za rada (ale to byla rada co do
pomyslu na odstawienie, a nie momentu zrobienia tego, a to bardzo ważne)
bardzo fajnej, energicznej, bardzo kompetentnej pediarty lekko posmarowałam
piersi gencjaną i wytłumaczyłam mojej rybce, ze jak dzieci mają dwa latka (a
moja pociecha umie juz powiedzec, ze ma 2 latka) to wlasnie tak sie dzieje.
Bo dzieci wtedy sa juz duze i bardzo dzielne i nie pija cycy. Mocno ja
przytuliłam i zaczelysmy sie bawic. Oczywiscie byla lekko markotna, ale nie
plakala, choc widac ze jest jej przykro, nie mogla sobie znalezc miejsca, ale
nie pytala juz o cycy.
Najgorzej bylo z zasypianiem. Pierwsze dwa dni nie spala w dzien (wczesniej
zasypiala ok. 13 przy cycy oczywiście) wieczorem tez nie bylo łatwo, ale
wyciszamy cale mieszkanie i jakos sie udaje. Jedyne co, to nie chciala przez
pierwszy tydzien spac w pokoiku, w ktorym spalysmy dotychczas, wiec spalysmy
w drugim, uznalam ze skoro tak jest jej latwiej to nie ma problemu. dzis mija
dwa tygodnie i spi juz w sypialni, oczywiscie z nami

)
Przez pierwszy tydzien nie robila uników, nie chodzilam do pracy, nie
uciekalam jej na kilka godzin, bylysmy caly czas razem, tuliłysmy sie kiedy
tylko chciala. Nie bylo nam czasami latwo, ale dalysmy razem. Tearaz wiem, ze
to byla dobra decyzja, moja coreczka zaczela lepiej jesc, przesypia na ogol
cala noc (czasami sie raz budzi), jest wesola, zadowolona, radosna!! A ja
razem z nia. Ale nasz proces odstawiania (tego psychicznego) jeszcze trwa,
ona jeszcze pamieta, ja zreszta tez. Czasmi wracamy do tego tematu, jak
widze, ze chce zapytac czy mam jeszcze kuku, mowie, ze to nie jest kuku,
tylko tak po prostu sie dzieje, jak dzieci sa juz takie duze jak Ola. Mocno
ją przytulam, a ona robi "cycy pa, pa"
Na koniec sie do czegos przyznam. W pierwszym tygodniu dwa razy sie zlamałam,
i dalam sie jej napic w nocy. to było z wtorku na srode i z czwartku na
piatek (a zaczelysmy w poniedzialek). Wczesniej rozmawialm z bardzo madra i
rzeczowa kobita z poradni laktacyjnej, to ona mi powiedziala - nic na sile.
Wytlumaczyla, ze konsekwencja jest bardzo wazna, i nie mzona dziecku mieszac
w glowce i raz zabierac, a raz dawac, ale jesli poczuje, że zlamanie tej
zelaznej konsekwencji bedzie lepsze dla dziecka, to bardzo wyjatkowo mozna
dopuscic do takiej sytuacji, ale wytlumaczyc maluchowi dlaczego tak sie
dzieje. Ja wtedy czulam, ze tak jest. i wiedzialm, ze to sa wlasnie te dwa
krytyczne momenty mojej corci i dalam, ale powiedzialam szeptem do uszka, ze
to tylko tak wyjatkowo, zeby Ola sie lepiej poczula, ale moze pic tylko
troszeczke i zeby jak juz nie bedzie chciala pic to zeby puscila i sama
zasnela bez cycy. Moj maluszek pil, pil i w pewnym momenie powiedzial "mam
juz", puscila, odwrocila głowke, mocno sie przytulila i usneła... Wiem, ze to
bylo dla niej, dla nas dobre i nie zaszkodzilo nam zlamanie konsekwencji.
Musialam o tym wszystkim napisac, bo to dla mnie bylo i jest bardzo wazne
wydarzenie, a nikt jak inne mamy tego nie zrozumie. Trzymam kciuki, za te
ktore sie maja zamiar zdecydowac. To sie udaje, trzeba tylko wybarc moment, i
dac z siebie bardzo duzo ciepla maluszkowi. One to rozumieja
jul27