buzka5
06.08.07, 22:25
Nie wiem,czy to taki etap,czy mój syn rzeczywiście mnie nie
cierpi....Generalnie to ja ustalam zasady w domu,ja wychowuję
dzieci,mi czasem zdarzy się klaps,ja podnoszę głos.Mąż jest w domu
tylko w niedzielę,bawi się z synkiem,pozwala mu na dużo więcej.Kiedy
taty nie ma w domu,synek mówi że kocha tylko jego-mamy nie!!!!!Kiedy
mu czegoś zabraniam,woła tatę!!!!!!!Dziś rano godzinę płakał za
ojcem,nie pozwolił mi się dotknąć.Zresztą kiedy mąż jest w domu też
nie mam prawa się do niego zbliżyć.Jestem załamana...........