Faworyzowanie jednego z dzieci.

09.08.07, 16:46
Przyjechała do nas rodzinka. Wszystko jest fajnie tylko że wszyscy goście
zajmują (interesują, bawią) się tylko z moją córka. Natomiast syna ignorują.
Córka jest z natury spokojniejsza i taka typowa "przytulanka". A syn jest
gwałtowny i porywczy. Często nie może poradzić sobie z nagromadzonymi
emocjami. Jednak widzę że mały stara sie nad sobą pracować. Niestety nikt tego
nie widzi. Dochodzi do tego że prawie staje na głowie żeby go ktoś docenił i
zauważył. Ale wszystko w próżnie.
Co o tym myślicie?
    • mama_kotula Re: Faworyzowanie jednego z dzieci. 09.08.07, 17:13
      U nas jest sytuacja podobna.

      Szymon ma ZA, bardzo długo się oswaja, ma napady agresji i tzw. "dziwnego
      zachowania".
      Młoda też aniołem nie jest tongue_outP, ale - no właśnie - jest typową przytulanką, np.
      podejdzie, wgramoli się na kolana z książeczką i zażąda "czytaj, ciocia".
      Starszy nie tylko się nie pcha na kolana, ale np. staje w progu pokoju, i
      obserwuje zgromadzonych - wierz mi, ciężko jest znieść ten wzrok big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
      Wszyscy zdecydowanie chętniej zagadają, czy podejdą do córki, niż do syna.

      Wydaje mi się, że dziecko spokojniejsze z reguły jest uważane za mniej
      problemowe w zabawie - ludzie się obawiają kontaktu z małym cholerykiem,
      ponieważ uważają, że nie dadzą sobie z nim rady "jakby co". Jest to przykre, ale
      naturalne, niestety.
      O wiele przyjemniej i łatwiej jest obcować z kimś grzecznym, ułożonym i
      przytulaśnym, niż z kimś, kto patrzy spode łba, krzyczy i buntuje się.
      • kropkacom Re: Faworyzowanie jednego z dzieci. 09.08.07, 17:19
        > naturalne, niestety.
        > O wiele przyjemniej i łatwiej jest obcować z kimś grzecznym, ułożonym
        i
        > przytulaśnym, niż z kimś, kto patrzy spode łba, krzyczy i buntuje się.

        Pewnie to naturalne ale czy prawidłowe? Ja wiem ze jak synowi poświęci się czas
        to to procentuje "dobrym" zachowaniem.
        • rycerzowa Re: Faworyzowanie jednego z dzieci. 09.08.07, 18:09
          >Ja wiem ze jak synowi poświęci się czas
          > to to procentuje "dobrym" zachowaniem.

          Ale czy otoczenie o tym wie?
          Jako "ciotka" unikam kontaktów z dzieckiem, które mnie "olewa", gdyż mam
          wrażenie, że ono nie życzy sobie zabawy ze mną. Nikt nie lubi się narzucać,
          nawet małemu dziecku.

          Po prostu porozmawiaj z gośćmi, wytłumacz.
          Zawsze na początku znajomości, wizyty, w krótkich słowach opowiedz o
          charakterze, zwyczajach swoich dzieci, tak w ramach przedstawienia.
          Będzie mniej nieporozumień.
          • kropkacom Re: Faworyzowanie jednego z dzieci. 09.08.07, 18:23
            > Jako "ciotka" unikam kontaktów z dzieckiem, które mnie "olewa", gdyż mam
            > wrażenie, że ono nie życzy sobie zabawy ze mną. Nikt nie lubi się narzucać,
            > nawet małemu dziecku.

            To nie chodzi o to że on gości olewa. Co prawda przekonuje się do rzadko
            widzianych ludzi dłużej niż córka. No i bywa onieśmielony ale na pewno nie
            ignoruje gości i chce z nimi kontaktu. Po prostu nie jest typem przytulaka.
        • mama_kotula Re: Faworyzowanie jednego z dzieci. 09.08.07, 19:38
          kropkacom napisała:
          > Pewnie to naturalne ale czy prawidłowe?
          Zapewne nie.

          Ja wiem ze jak synowi poświęci się czas
          > to to procentuje "dobrym" zachowaniem.

          Zgoda. Ja też to wiem smile))
          Ale może inni o tym nie wiedzą.
          Myślę, że warto im o tym powiedzieć, zachęcić jakoś. Zwłaszcza, że chodzi o rodzinę.
    • asidoo Re: Faworyzowanie jednego z dzieci. 09.08.07, 20:36
      To zależy czy syn przez to cierpi i czuje się gorzej.
      Pamiętam z dzieciństwa, ze byłam jak twój syn a moja siostra jak twoja córka. Ja
      byłam szczęśliwa jak moja siostra obcałowała dziadka i ciotki i na mnie nie
      zwracali uwagi. Moim problemem był nadwrażliwy węch - wszyscy dla mnie
      śmierdzieli po prostu (papierosami, cebulką, dezodorantem itp.) i naprawdę
      wolałam kontaktować się z daleka. Może twój syn ma swoje powody niebycia
      przytulakiem?
      • asidoo Re: Faworyzowanie jednego z dzieci. 09.08.07, 20:43
        A, dopiero doczytałam, że ma zespół Aspergera. Zatem tylko rozmowy z rodziną
        pozostają.
        • mama_kotula Re: Faworyzowanie jednego z dzieci. 09.08.07, 21:16
          asidoo napisała:
          > A, dopiero doczytałam, że ma zespół Aspergera.

          To mój syn ma, a nie autorki wątku smile)

          Ale niezależnie od tego, są ludzie, którzy po prostu nie lubią być przytulani,
          dotykani. I warto to uszanować, bez pretensji, że ktoś nie chce dac buzi
          "ukochanej cioci Jadzi" - za to chętnie się z tą ciocią pobawi klockami Lego.
    • andziulindzia Re: Faworyzowanie jednego z dzieci. 09.08.07, 21:01
      Gdy goście nie zauważają jednego z moich dzieci zawsze głośno mówię
      np: zobacz ciociu jaki piękny rysunek Niuńka ci pokazuje, babciu
      Wnusia cię woła, posłuchajcie jak mała opowiada bajkę itp. W ten
      sposób wymuszam na gościach uwagę na dziecku. Najczęściej skutkuje.
    • yuffa Re: Faworyzowanie jednego z dzieci. 09.08.07, 22:46
      jesli wolno mi sie tu wypowiedziec...to wlasnie jest ogromny problem
      przewaznie takjest ze mlodszemu dziecku poswieca sie wiecej uwagi..u
      mnie bylo inaczej...a potem narasta tylko chec pokazania ze jest sie
      lepszym...za wszelka cene..jednak zalu nie da sie
      zalagodzic...zaczyna sie robic wszystko dla kogos nie dla siebie..a
      to jest prosta droga w dol...jato wiem zawsze chcialam byc lepsza od
      mojej siostry..teraz kiedy wszyscy wiedza ze taka jestem to juz nie
      ma znaczenia..sukcesy juz nie ciesza sa tylko codziennoscia
    • rycerzowa Re: Faworyzowanie jednego z dzieci. 10.08.07, 09:45
      kropkacom napisała:


      >
      > To nie chodzi o to że on gości olewa. Co prawda przekonuje się do rzadko
      > widzianych ludzi dłużej niż córka. No i bywa onieśmielony ale na pewno nie
      > ignoruje gości i chce z nimi kontaktu. Po prostu nie jest typem przytulaka.

      Goście - jak dzieci - bywają różni. Jedni lubią przytulaki, inni wprost
      przeciwnie: nie przepadają za dziećmi, które "lepią się" do każdego. Czyli tym
      bardziej trzeba porozmawiać. Najprawdopodobniej wśród rodzinki jest ktoś, w
      którym rogata dusza twego synka budzi zainteresowanie i sympatię, ale, jak
      mówiłam, nie chciałby się narzucać.

      Gdy w domu są goście, to są i "długie nocne rodaków rozmowy", gdy dzieciaki
      śpią. Dobry moment do dyskusji nie tylko o polityce, ale i do opowiedzenia o
      troskach i radościach , związanych z dziećmi. Mądry gość załapie.
Pełna wersja