yenna_m
30.06.03, 09:34
Sama nie wiem, jak mam reagować.
Sytuacja: 9-miesieczne niemowlę się bawi. Dotyka zakazanego przedmiotu
(rowerek dwuipółlatka).
Dwuipółlatek podbiega i z całej siły uderza niemowlaka kijem w głowę.
A potem widząc moją złość - przerażony ucieka.
Chora sytuacja.
Inna zdarzenie - niemowlak się bawi, dwuipółlatek przejeżdza mu po palcach
rowerkiem. Zeby sprawdzić, czy tym razem też niemowlak zaniesie się płaczem.
Faktem jest, że dzieci też potrafią się razem bawić, ale... przerażają mnie
sytuacje, gdy starszy robi krzywdę młodszemu.
Gdzieś popełniłam błąd. Może nie powinnam pozwolić dziadkom na indywudualne
zabawianie obojga dzieci?
Sama nie wiem.
Nie wiem, jak reagować w takich sytuacjach.
Klapsy nie są dobrym rozwiązaniem, nie skutkują.
Z resztą ileż można?
Tłumaczyć? I liczyć, że załpie? No tak, ale ileż może być tych razów, tych
uderzeń kijem w głowę młodszego (gdyby to nie był kij plastikowy a od rowerka
dwuipółlatek zwyczajnie ZABIŁBY niemowlaka). Ja wiem, że dwuipółlatek to
maleńkie dziecko, ale cholera, przecież nie mogę mu pozwolić na takie
zachowanie!
Zupełnie sobie nie radzę.
Zdecydowanie się na drugie dziecko chyba było moim największym błędem...