d.o.s.i.a
19.08.07, 21:02
Miejsce akcji - sklep typu SAM na dworcu PKS-u w malym miescie. Sobotnie,
nudne popoludnie. Nic sie nie dzieje. Nieopodal wejscia do sklepu trzy
krzeselka. Na dwoch siedzi matka i jej "kumoszka" i prowadza rozmowe. Obok
bawi sie dziewczynka, wiek ok. 5 lat. Bawi sie na knajpianej parasolce
trzymajac sie jej jedna reka i obchodzac parasolke dookola po betonowej
podstawce. Nic wiecej do roboty nie ma.
Nagle ni z tego ni z owego slysze krzyk matki "zlaz stad, zlaaaaz natychmiast
mowie, tu masz siedziec, siadaj na krzeslo bo jak Ci przyleje na tylek to
zobaczysz, slyszysz co ja do Ciebie mowie, zlaaaaaaz!"
Naprawde nie zazdrosze niektorym dzieciom rodzicow.