zwracanie uwagi

19.08.07, 21:55
Czy pozwalacie, żeby ktoś inny zwracał uwagę Waszym dzieciom?
Na przykład w piaskownicy- kiedy matka innego dziecka do Waszego mówi: "nie
rób tak, nie wolno".
Albo kiedy Wasze dziecko jest niegrzeczne w miejscu publicznym i inna osoba
się wtrąca, mówiąc: "Zaraz Cię zabiorę, jeśli się nie uspokoisz".
    • d.o.s.i.a Re: zwracanie uwagi 19.08.07, 22:04
      Uwazam, ze "nie wolno" i "nie rusz" (pisownia oryginalna) powinno byc karane
      chlosta. Czasami sie zastanawiam jak ubogi jezyk maja niektorzy rodzice.

      A odpowiadajac na temat watku - gdyby mi jakas taka do mojego dziecka tak
      powiedziala to bym chyba wzrokiem zabila. Nie mialabym natomiast nic przeciwko
      gdyby inna matka kulturalnie zwrocila mojemu dziecku uwage np. "kochanie, jak
      bijesz Zuzie lopatka to ja boli, moze sprobuj innej zabawy".
      • nangaparbat3 Re: zwracanie uwagi 19.08.07, 22:46
        Chyba troche przesadzasz. Jest czas i na "nie wolno" (zwłaszcza kiedy nie ma
        czasu), i na "nie ruszaj", i na łagodne, spokojne tłumaczenie. A wychowujacy
        musi być przede wszystkim elastyczny i dostosować metode do konkretnej sytuacji.
        • d.o.s.i.a Re: zwracanie uwagi 19.08.07, 23:00
          Kazdy specjalista od technik wplywania na ludzi powie Ci, ze mozg ludzki
          zbudowany jest w ten sposob, ze ignoruje slowo "nie". Jezeli powiesz komus "nie
          mysl o niebieskim drzewie", to osoba ta bedzie myslala wlasnie... o niebieskim
          drzewie. Dlatego wlasnie, jezeli chcesz aby sila Twego przekazu byla jak
          najwieksza, w przekazie tym musi znalezc sie jak najmniej slow "nie".

          Dziecko, ktoremu powiesz "nie rzucaj lopatka" na 99% ta lopatka rzuci, bo ono
          "nie slyszy" slowa "nie". Mozg skupia sie na drugiej czesci przekazu. Dziecko
          "nie slyszy" nawet polecenia "nie wolno", albo "nie ruszaj". Jego mozg ignoruje
          takie przekazy, kazac mu wlasnie robic dokladnie odwrotnie.
          Sumujac - wartosc wychowawacza takich przekazow jest zadna, po prostu wink Lepiej
          powiedziec "odloz lopatke" zamiast "nie rzucaj lopatka". A juz na pewno "nie wolno".
          Ale to niestety wymaga treningu, aby nauczyc sie nieuzywania takich skrotowych
          "nie ruszaj", "nie wolno".
          • scher Re: zwracanie uwagi 20.08.07, 00:29
            d.o.s.i.a napisała:

            > Kazdy specjalista od technik wplywania na ludzi

            Nie szukam wśród zaleceń takich specjalistów swoich drogowskazów
            życiowych.

            > powie Ci, ze mozg ludzki zbudowany jest w ten sposob, ze ignoruje
            > slowo "nie"

            Powątpiewam w tę teorię.

            > Ale to niestety wymaga treningu

            Akurat trochę wiem o wychowawczym doświadczeniu i życiowej mądrości
            nangaparbat (choć w wielu kwestiach się różnimy), więc mogę Ci z
            czystym sumieniem napisać: nie ucz księdza pacierza smile
            • d.o.s.i.a Re: zwracanie uwagi 20.08.07, 00:47
              Skad sie bierze w Tobie taka przekora??? Jak zwykle jestes najmadrzejszy na
              swiecie, a Twoje decyzje zawsze sluszne.

              Rozumiem, ze uwazasz, ze bardziej efektywne jest "nie rzucaj lopatka" od "odloz
              lopatke"? Spoko. Masz prawo. Tylko nie rozumiem co zlego w tym drugim. Mozesz to
              jakos wytlumaczyc?

              Rozumiem, ze w ogole generalnie nie wierzysz w nic, co stworzyla nauka,
              psychologia, socjologia, ekonomia, biologia, astronomia, fizyka, matematyka itp.
              itd.?
              • nangaparbat3 Re: zwracanie uwagi 20.08.07, 01:40
                Pamietam, ze moja córka całkiem wcześnie (na pewno zanim skończyła rok)
                wiedziała, co znaczy "nie wolno" i reagowała jak trza. Chociaz tym "nie wolno"
                na pewno nie szafowalismy, ograniczajac zakazy do wymogów bezpieczeństwa. Moze
                dlatego działało, że niezbyt często?

                Przyznam sie, że nie lubie "wywierania wpływu na ludzi" - bardzo bym nie
                chciala, by ktos ze mna postępował w ten sposób. Widzisz, nawet jeśli pewne
                wskazówki sa tym samym co dawniej naywalismy "dyplomacją" - jest w tym wiele
                manipulacji.
                Wracajac do "nie wolno" - uwazam, ze wychowujac małe dziecko musi sie miec do
                dyspozycji zrozumiały przekaz "stop" - i dzialajacy natychmiast i skutecznie.
                Znowu - wymogi bezpieczeństwa.
                Moja siostra chowała córke jak Ty - łagodnie i długo tłumaczac - wiec moja,
                młodsza, wielokrtnie obrywała od tamtej - zabrakło tego jasnego, wyraźnego "stopa".
                My chowalismy dziecko bezstresowo - niemal niczego nie broniac, co tylko sie
                dalo pozostawiajac jej decyzji, wiele rozmawiajac. Nasza córka rysowala
                pościanach (bardzo pieknie), sama decydowała, ile zje, w co sie ubierze. Ale tez
                uczyłam ja, ze topiaca sie w kałuzy osę mozna przy pomocy listka bezpiecznie
                wyciagnać i uratować, i nie nalezy sie jej bać, bo to ona, maleńka, sie boi.
                Kiedy córka miała około 3 lat oberwała od naszej kotki po buzi pazurami -
                przybiegła do mnie, zeby powiedzieć, że "Kicia miała rację" - choc do dzis nie
                wiem, co ona wtedy Kici zrobiła.

                Wraccajac do łopatki - nie wiem jak Scer, ale ja uwazam, ze faktycznie bardziej
                efektywne jest "nie wolno" (byle powiedziane pewnie i stanowczo) od "odłóż
                łopatkę" - i w ogóle dlaczego ma odkładać, moze przecież sie nią bawić, byle nie
                rzucał, nawet rzucać może, byle nie tak, by kogoś (w tym zwierzęta) zranić.

                I wiesz, w wychowaniu oprócz wiedzy trzeba też pokory, cierpliwosci i luzu.
                • rysa9 Re: zwracanie uwagi 20.08.07, 09:06
                  Mnie też się wydaje, że "nie wolno" jest trafniejsze od "odłóż
                  łopatkę". Jeśli dziecko bije inne łopatką, to słysząc "odłóż
                  łopatkę" nie otrzymało istotnej informacji, że robi źle, że tak nie
                  wolno.
                  A co jak odłoży łopatkę i będzie dalej bić rączką albo wiaderkiem wink
                  • d.o.s.i.a Re: zwracanie uwagi 20.08.07, 09:53
                    Chyba nie bardzo zrozumieliscie moj przekaz. Nie chodzi mi o to, ze dziecku nie
                    mozna niczego zakazywac, bo inaczej sie nie nauczy. Chodzi o efektywnosc
                    przekazu "nie wolno". Jest zadna. Zauwazyliscie, ze jak juz matka zaczyna mowic
                    do dziecka "nie wolno", to prawdopodobienstwo tego, ze powie to ze 20 razy jest
                    spore? Ja czesto widze matki, ktore tym "nie wolno" operuja jak zdarta plyta, a
                    dziecko swoje. I chodzi mi tylko i wylacznie o to, ze taki przekaz nie jest
                    wystarczajaco silny dla dziecka. Mnie osobiscie krew zalewa jak ktos tylko "nie
                    wolno" i "nie wolno" bo zaczynam sie zastanawiac, czy ten rodzic w ogole
                    dysponuje jakims innym jezykiem... I sama juz nie wiem, czego nie wolno.

                    W koncu, jak sie zastanowic to tak naprawde nic nie znaczy i moze oznaczac
                    milion rzeczy. Moze dziecko mysli "nie wolno patrzec", "nie wolno mowic", "nie
                    wolno spac". Skojarzenie, ze to wlasnie lopatka bic nie wolno, wymaga wysilku
                    intelektualnego (ktorego bron Boze dzieciom nie odmawiam). Skoro dziecko bije
                    lopatka, to dlatego, ze nie zdaje sobie sprawy z konsekswencji swego zachowania.
                    Mowiac do niego "nie wolno" nie mowimy wyraznie, co tak naprawde jest zlego w
                    jego zachowaniu. Lapiemy go za reke, stanowczo mowimy "nie wolno", a ono dalej
                    nie kuma czego nie wolno. Powiesz dziecku "nie bij lopatka", uslyszy, "bij
                    lopatka", i uderzy.

                    Zamiast "nie wolno bic lopatka" , albo "nie wolno" lepiej powiedziec "bicie
                    lopatka boli". Dziecko od razu wie o co chodzi.

                    Mam nadzieje, ze jasniej to wytlumaczylam.

                    Ja nie mowie, ze jak sie powie 30 razy "nie wolno" to dziecko i tak nie zakuma.
                    Po n-tym razie pewnie tak - w koncu skojarzy o co ten caly raban. Ale bardziej
                    efektywne bedzie uzycie innego sformulowania, ktore od razu wyjasnia sytuacje.
                    Od biedy "nie wolno bic lopatka, bo to boli", albo "jezeli bedziesz bil lopatka,
                    to bede musiala Ci ja zabrac, bo bicie boli", ale samo "nie wolno" jest tylko
                    marnotrawieniem energii rodzica. Ale oczywiscie, nie zabronie rodzicom
                    marnotrawienia energii, tam gdzie moznaby "mniej sie nameczyc" - w koncu to ich
                    wybor ile czasu maja... wink
                    • rysa9 Re: zwracanie uwagi 20.08.07, 10:11
                      Dosiu, a ja myślę, że słowa generalnie coraz rzadziej trafiają do
                      dzieci, bo... matki za dużo mówią. A gdzie konsekwencje czynu? Jeśli
                      na dziecko nie działają słowa i dalej robi swoje, to chyba trzeba do
                      niego dotrzeć z innej strony? Są matki, które tak robią, np.
                      ostrzegają dziecko, że jak jeszcze raz tak zrobi, to zabiorą je do
                      domu a potem tak właśnie czynią. Ale są też takie, które jak
                      katarynka powtarzają wciąż te same słowa.
                      • scher Re: zwracanie uwagi 20.08.07, 10:25
                        rysa9 napisała:

                        > Dosiu, a ja myślę, że słowa generalnie coraz rzadziej trafiają do
                        > dzieci, bo... matki za dużo mówią. A gdzie konsekwencje czynu?

                        Ano właśnie.
                    • nangaparbat3 Re: zwracanie uwagi 20.08.07, 10:38
                      Dosiu,
                      mijamy sie jakoś.
                      Przecież napisałam, ze "nie wolno" uzywałam bardzo rzadko, bo dziecko,
                      wychowywane bezstresowo, praktycznie robiło co chciało - poza tym, co było
                      niebezpieczne, moglo kogos skrzywdzic czy spowodować zniszczenie.
                      I daje Ci slowo honoru, ze córka "nie wolno" rozumiała zanim nauczyla sie mówić.
                • d.o.s.i.a Re: zwracanie uwagi 20.08.07, 10:02
                  nangaparbat3 napisała:


                  > Przyznam sie, że nie lubie "wywierania wpływu na ludzi" - bardzo bym nie
                  > chciala, by ktos ze mna postępował w ten sposób. Widzisz, nawet jeśli pewne
                  > wskazówki sa tym samym co dawniej naywalismy "dyplomacją" - jest w tym wiele
                  > manipulacji.


                  Czy jezeli ktos Ci poradzi, abys uzywala slowa "prosze" kierujac do kogos
                  prosbe, dlatego, ze uzycie tego slowa wzmacnia sile Twojego przekazu i sprawia,
                  ze osoba chetniej Ci pomoze - czy uwazasz, ze ktos wlasnie uczy Cie manipulacji???

                  Wplywanie na ludzi nie jest tozsame z manipulacja. Wplywasz na ludzi codziennie
                  w tysiacach sytuacji, nawet na Pania w okienku. Wiedza o magicznym slowie
                  "prosze" jest chyba pomocna prawda?
              • scher Re: zwracanie uwagi 20.08.07, 07:39
                d.o.s.i.a napisała:

                > Skad sie bierze w Tobie taka przekora??? Jak zwykle jestes
                > najmadrzejszy na swiecie, a Twoje decyzje zawsze sluszne.

                Wyluzuj, po prostu dyskutujemy, każdy ma prawo przedstawić swoje
                zdanie smile

                > Rozumiem, ze uwazasz, ze bardziej efektywne jest "nie rzucaj
                > lopatka" od "odloz lopatke"?

                Zależy od dziecka i okoliczności.

                > Rozumiem, ze w ogole generalnie nie wierzysz w nic, co stworzyla
                > nauka

                Ale jaka nauka? Nauka wywierania wpływu na ludzi? Że niby mózg
                ludzki jest tak zbudowany, że ignoruje słowo nie???
    • yenna_m Re: zwracanie uwagi 19.08.07, 22:10
      Wszystko zalezy od kontekstu

      jesli dzieciak broi na placu zabaw i robi krzywde czyjemus dziecku i
      ja tego nie widze - to matka tego krzywdzonego dzieciaka oczywiscie
      ma prawo mojemu zwrocic uwage i niech zwraca uwage - od tego
      dzieciaka nie ubedzie, a nauczy sie, ze nie jest nietykalny i ze
      nieprawda jest, ze kazdy obcy moze mu skoczyc wink

      jesli zwraca mojemu dzieciakowi uwage ktoras z kolezanek
      piaskownicowych - tym bardziej pelne blogoslawienstwo. Bo wiem, jaki
      stosunek maja do wychowania moje kolezanki i sie nie obrazamy
      nawzajem na siebie za to, ze ktoras zwroci uwage dzieciakowi
      nieswojemu wink

      natomiast nie lubie uwag w stylu "Zaraz Cię zabiorę, jeśli się nie
      uspokoisz" wypowiadabych przez zupelnie obcych ludzi. Chociaz staram
      sie reagowac spokojnie i tlumaczyc dziecku, ze nieprawda jest, ze
      pani go zabierze, bo pani nie moze go zabrac. A pani zwracam
      grzecznie (z ujmujacym usmiechem) uwage, ze dziecko, tak samo jak i
      dorosly, ma prawo miec gorszy dzien. Zwykle dziala.
    • nangaparbat3 Re: zwracanie uwagi 19.08.07, 22:49
      W przypadku pierwszym, gdyby miala racje, podziekowałabym (usmiech i skinienie
      głową), do dziecka nic bym nie powiedziała albo poparlabym zwracajacą uwagę.
      Gdybym uwazala, ze racji nie ma, powiedzialabym, że nie zgadzam się, ze może -
      mam nadzieje, ze spokojnie, ale to tylko nadzieja.
      "Zaraz cie zabiorę" słyszalam wielokrotnie, zawsze wtedy mowiłam, przytulajac
      małą: ale ja jej nikomu nie oddam, to jest moja kochana córeczka.
    • rysa9 Re: zwracanie uwagi 19.08.07, 23:36
      Jeśli moje dziecko broi, to nie widzę przeszkód, żeby ktoś na to
      zareagował. Czasami pewnych rzeczy człowiek zwyczajnie nie zauważy.
      Natomiast nie rozumiem rodziców, którzy ze stoickim spokojem patrzą
      jak ich dziecko tłucze inne, psuje jego dzieło w piaskownicy albo
      zabiera mu bez pytania zabawki. Dlaczego taki rodzic nie reaguje???

      Teksty przygodnych ludzi na zasadzie "Zabiorę cię ze sobą", nie
      robią na mnie wrażenia. Rozumiem, że taki człowiek może nie mieć
      wyobraźni, co do znaczenia takich słów. Natomiast nie rozumiem jak
      pani przedszkolanka a więc osoba z odpowiednim wykształceniem może
      powiedzieć do dziecka: "Jak nie będziesz grzeczny, to mama po ciebie
      nie przyjdzie."
      • nangaparbat3 Re: zwracanie uwagi 20.08.07, 09:04
        rysa9 napisała:

        Natomiast nie rozumiem jak
        > pani przedszkolanka a więc osoba z odpowiednim wykształceniem może
        > powiedzieć do dziecka: "Jak nie będziesz grzeczny, to mama po ciebie
        > nie przyjdzie."
        >

        O!!!
        To widac taka metoda wychowawcza, bo znam dziewczynke, do ktorej pani w żlobku,
        w pierwszym tygodniu chodzenia do, tak wlasnie powiedziała.
        Dziewczynka miała niecale dwa lata, ale juz dobrze mówila, wieczorem była na
        imprezie urodzinowej dziadka i podeszła do 30 obecnych tam osób po kolei
        pytając: Czy mama mnie jutro odbierze ze żłobka?
        Poradzila sobie - 29 potwierdziło bez zastrzeżeń (tylko jedna ciotka ze
        slodkimusmiechem wycedzila: No nie wiem...) - bo umiała bardzo dobrze jak na
        swoj wiek mówić, bo nie miała oporów, żeby się tych 30 dorosłych zapytać, bo
        miała po temu okazję.
        Ale co z dzieckiem, które cos podobnego słyszy, rozumie juz przecież, ale nie
        umie jeszcze na tyle sie komunikować, by zweryfikować?
        Potem rodzice sa oskarżani o chowanie mieczaka, co to nie chce do żlobka chodzic
        - na przykład.
        acha, moja własne corka tez ten tekst słyszała, w przedszkolu, z ust pani z kuchni.
        widac to naprawdę metoda.
        Rece opadają.
    • agnes0101 Re: zwracanie uwagi 20.08.07, 09:17
      Nie mam nic przeciwko zwracaniu uwagi mojemu dziecku jeśli mnie przy
      nim nie ma. Jeśli jestem w momencie gdy dziecko broi to moim
      obowiązkiem jest zwrócenie uwagi maluchowi, a nie komuś obcemu.
      Druga sprawa ton wypowiedzi. Uwaga powinna być powiedziana łagodnie
      a do tego z komentarzem, a nie tylko suche: nie wolno. Bardziej
      przekonujące są słowa: nie wolno bo np. koleżankę będzie to boleć
      etc. Jeszcze jedno. Niektóre mamy na placach zabaw pozostawiają małe
      dzieci rzekłabym samopas. Jak zdarzy się sytuacja że jakieś dziecko
      popchnie ich maluchy to zaczyna się pretensja i ewnetulanie
      zwracanie uwagi "rozbójnikowi". Wg mnie to błąd, gdyż dzieci
      zwłaszcza małe są nieobliczalne i taka mama powinna jednak pilnować
      brzdąca a nie mieć pretensję później nie wiadomo do kogo. Pamiętam w
      ubiegłym roku na wczasach - moje dziecko miało wówczas 1,5 roku.
      Siedzielimy na stołówce , a że mały nie bardzo chciał jeść to
      poporstu chodził między stolikami. Oczywiście obserowawałam go non
      stop, wiedząc że różnie to bywa. Razem z nim chodziła roczna
      dziewczynka. Rodzice absolutnie nie zwracali uwagi co mała robi. I
      zdarzyło się, moje dziecko popchnęło małą , na co ja od razu
      zaregowałam łapiąc małą, tak że nawet nie upadła. Matka małej
      wyskoczyła z pretensjami jakie to mam agresywne dziecko, mało tego
      krzycząc ma małego, który oczywiście zaczał płakać. Oczywiście
      zaczęła się ostra wymiana zdań między nami. Gdyby kobieta
      powiedziała mojemu dziecku łagodnie że nie wolno popychać to ok. A
      ona poprostu wyskoczyła. Druga sprawa, tak samo jak ja powinna
      zwracać uwagę na swoje dziecko, zwłaszcza tak małe.
Pełna wersja