niejedzenie - mój problem?

20.08.07, 09:10
nie wiem juz jak sobie z tym radzić
moja 20-miesięczna córeczka je bardzo mało albo wogóle
a juz nie cierpi jeść obiadów
wszystkie porady typu, pozwalaj jeść przy stole ze wszystkimi, sama,
to co my itp nieskutkują
jestem załamana ostatni obiad (czyli około 100 ml jakiegoś ciepłego
obiadowego dania ) mała jadła w zeszły poniedziałek (dzisiaj jest
niedziela)
biore ja na głoda ale ona i tak nie chce jeść
bez względu czy ja jej gotuje, czy ktos z rodziny, czy sa to gotowe
dania mała odmawia jedzenia obiadu
niedokarmiam w żaden sposób, nie podjadamy, nie zapycham
np dzisiejszego dnia zjadła:
- mała parówke na śniadanie, mleko 240 ml, pół banana, i chyba 7
łyżeczek pomidorówki, teraz na kolacje kaszka 90 ml i mleko 240 ml
to wszystko do tego powiedzmy około 300 ml napojów (najczęściej
żadkie kompoty lub herbatki)
chyba nikt nie powie że to duzo dla wiecznie biegającej i skaczacej
dziewczynki
mała nie wygląda na wuchudzoną ale naprawde je bardzo mało no i
najgorsze że nie je obiadów
mnie to poprostu wykańcza
nie sposób z nia gdzies pojechac bo zawsze jest problem z jedzeniem
juz nie moge słuchac tych wszystkich skarg mojej rodziny że ona nie
je
wszyscy ciagle jeszcze bardziej mnie nakręcaja że to moja wina
nie robie awantur nie zmuszam jak nie chce to nie daje
ale jak widze że mała nawet nie chce zjeść jednej łyżeczki z tego co
przygotowałam to najchętniej mam ochote ...sama nie wiem po prostu
jestem załamana
może mi coś doradzicie

pisze pod wpływem odwiedzin koleżanki z bliźniaczkami w wieku mojej
gosi
nie potrafie opsiać tego jaka radośc sprawiło mi to że jak
naszykowałam dla dziewczynek przekąski to one wszystko zjadły i
prosiły o jeszcze a moje dziecko nawet nie spojrzało na to pomimo że
wczoraj nie jadła nic przez 9 godzin!
    • kanna Re: niejedzenie - mój problem? 20.08.07, 10:07
      Podstawa - zrób badania podstawowe, zeby wyeliminowac ew. chorobę.
      Jeżeli wszystko bedzie ok - odpuść. Podajesz małej 5 posiłków,
      posiłek powinien trwać max 10 min. (nie dłuzej siedzenia przy
      stoliku). Stawiasz jedzenie, obok możesz dla siebie, ale nie musisz.
      Mówisz "smnacznego" i jesz swoje. Nie karmisz, nie namawiasz, nie
      zachecasz. Nie chwalisz, jak cos zje. Potem wstajecie i do
      nastepnego posiłku nie ddajesz NIC (poza wodą - sok to tez
      jedzenie).

      Im mniej cyrków wokół jedzenia tym lepiej. Niektóre dzieci jedza
      mało, nic na to nie poradzisz. Taka ich uroda.

      Mozesz tez poszukac zajec dla mam z dziecmi, gdzie w trakcie jest
      przekąska - jak popatrzy, że inne dzieci jedza, to moze pomóc.

      Jestes dobra matka, ja wiem, że trudno jest wytrzymac z upierdliwa
      rodziną.

      Powodzenia.

      Ania
    • martucha90 Re: niejedzenie - mój problem? 20.08.07, 10:27
      takaja3 napisała:
      > jestem załamana
      > mnie to poprostu wykańcza
      > ...sama nie wiem po prostu jestem załamana

      Nie reaguj tak. Dajesz dziecku sygnał: jak jest pora mojego
      jedzenia, moja mama jest nieszczęśliwa, smutna, załamana, to moje
      posiłki mnie unieszczęśliwiają. Dziecko ma skojarzenie: jedzenie to
      nic fajnego, napięta atmosfera, smutek mamy, nie chcę!
      To wszystko na poziomie nieświadomym oczywiście. Za to niezmiennie,
      od urodzenie, nigdy inaczej - gdy jedzenie, to zawsze w połączeniu z
      pretensjami, załamaniem, Twoim smutkiem, brakiem zadowolenia.

      Rady kanny są super.
      I może jeszcze taka - minutnik. Wytłumacz córce, że nastawiasz
      minutnik i że jak on zadzwoni, zabierzesz jedzenie. Posadź córkę w
      krzesełku (nie ucieknie smile), podaj jej talerz z jedzeniem, nastaw
      minutnik na 10 minut i wyjdź. Jak zadzwoni, wróć i zrób tak jak
      obiecałaś - zabierz talerz, nie karz dziecka złą miną, nadąsaniem,
      załamaniem swoim. Uśmiechnij się i pochwal cokolwiek, choćby to, że
      nie nakruszyła za bardzo.
      Po pewnym czasie ona nauczy się nowych obyczajów: że się siada w
      krzesełku, że mama wychodzi, że minutnik tyka, że po 10 minutach
      dają spokój i nikt się na nią nie denerwuje, a jak mama wraca, to
      się uśmiecha i chwali. Może z czasem zacznie Ci ufać, uwierzy, że
      jedzenie nie musi się źle kojarzyć, że nie będziesz na nią zła w
      związku z jedzeniem.
      • jola_ep Re: niejedzenie - mój problem? 20.08.07, 21:21
        > Rady kanny są super.

        Popieram. To o atmosferze towarzyszącej jedzeniu też.

        > I może jeszcze taka - minutnik.

        A minutnik odradzam.
        Z doświadczenia mamy niejadka. Sądzę, że raczej trzeba wypracować i
        utrzymać prawidłowy mechnizm: jestem głodny -> jem. A nie wprowadzać
        gotowe pory posiłków. To będzie dobre raczej dla starszego dziecka.

        To co opisujsz, to byłby totalny stres dla mojego małego w tym
        wieku. On nawet minuty nie był w stanie wysiedzieć. A co dopiero 10
        minut.

        Pozdrawiam
        Jola
    • takaja3 Re: niejedzenie - mój problem? 20.08.07, 11:25
      wielkie dzieki za konstruktywne porady i słowa pociechy
      moze wykorzystamy minutnik chociaz do sniadania
      bo obiadu i kolacji mała nie je sama tylko ja karmię
      może powinnam próbowac żeby jadła obiad i kolacje sama?
      ale wiem że wtedy nie zje nawet tych 5 łyżeczek....
      jak podaje małej zupę i ona nic nie chce jeść to później robie
      drugie podejście z naszym obiadem (my jemy później)
      i wtedy jej nie karmię tylko daje na talerzyk to co my
      ale ona i tak przewaznie nie je (czasami np weźmie jeden kęs czegos
      i to tyle)
      z drugiej strony kiedy dam jej jogurt to jakoś potrafi zjeść tyle
      ile chce...
      bo bałagan mnie nie przeraża, wole żeby była cała brudna ale żeby
      jadła
      mąż twierdzi że przecież może jej cos nie smakowac (jakaś zupa)
      ok, ale ja urozmaicam posiłki i podaje małej wszystko i z czosnkiem
      i szpinakiem i na słodko i kwaśno
      a ona nie może chyba nie lubiec wszystkiego?
      naprawde nie ma ani jedej potrawy, którą gosia zjadłaby ze smakiem
      no może oprócz czekolady - poadje ją bardzo żadko i tylko po
      kosteczce gorzkiej
      • paacynka Re: niejedzenie - mój problem? 20.08.07, 12:11
        u mnie dzieci najadały się piciem, pilnowałam by nie piły przed
        jedzeniem, słodkie zmniejsza apetyt n o i smak, widać, że słodkie
        zje a niesłodkie nie. Jak ograniczyłam słodycze do niepodawania
        wcale nagle apetyt wrócił. Ale ogólnie moja córka nie jadła nawet
        takich ilości jak twoja, bo moja nawet sniadań nie zjadała i nie
        piła mleka i kaszki, a twoją trzyma to mleko!!!! do 2 roku zycia od
        około 11 miesiąca. Koszmar, ale nie jadła i już a później poczuła
        smaki czy nie wiem co i je smile
      • jola_ep Re: niejedzenie - mój problem? 20.08.07, 21:26
        > może powinnam próbowac żeby jadła obiad i kolacje sama?

        Myślę, że tak. Ewentualnie niech zacznie sama (np. razem zasiadacie
        do obiadu, ona też dostaje swoją porcję, a Wy jecie sobie w miłej,
        rodzinnej atmosferze), a potem możesz spróbować ją dokarmiać. Ale
        przerwij na pierwsze oznaki sprzeciwu.

        > mąż twierdzi że przecież może jej cos nie smakowac (jakaś zupa)

        Dzieci w tym wieku dopiero przyzwyczają się do nowych smaków. Czasem
        mija dłuższy okres, gdy tylko próbują nowego smaku, albo go
        odmawiają.

        > no może oprócz czekolady - poadje ją bardzo żadko i tylko po
        > kosteczce gorzkiej

        Hmmm, a jakbyś postawiła sobie za zadanie nakarmić ją całą tabliczką
        czekolady - udałoby Ci się? smile

        Pozdrawiam
        Jola
    • mama_motyla Re: niejedzenie - mój problem? 20.08.07, 12:05
      Z doswiadczenia krotkiego ale jednak wiem, ze dzieci przechodza
      pewne etapy, dotyczy to zachowania ale rowniez apetytu badz jego
      braku
      napewo zrob Malej badania, moze jednak gdzies tam jest problem, oby
      nie oczywiscie ale zrobic trzeba, zebys wiedziala co dalej

      wiesz co? moj synek (2,5) to rezygnuje wogole ze sniadan niestety,
      ewentualnie prosi o mleko lub kakao no i oczywiscie wspomniany i
      chetnie jedzony takze przez Twoja corke JOGURT, reszta moglaby nie
      istniec
      czytalam ze nie podkarmiasz niczym corki wiec nie ma sie
      czym "zapchac"; przyszlo mi tez do glowy ze skoro Mala biega; bawi
      sie i ma humor, to moze poprostu nie jest naprawde glodna? wiem co
      to moze absurdalnie brzmiec ale moze rzeczywiscie ma tak malutkie
      zapotrzebowanie?
      jedno jest pewne: zrob badania, a potem bedziemy sie martwic wink

      badz dzielna i zaufaj sobie, bedzie dobrze
    • default Re: niejedzenie - mój problem? 20.08.07, 13:00
      takaja3 napisała:

      > np dzisiejszego dnia zjadła:
      > - mała parówke na śniadanie, mleko 240 ml, pół banana, i chyba 7
      > łyżeczek pomidorówki, teraz na kolacje kaszka 90 ml i mleko 240 ml
      > to wszystko do tego powiedzmy około 300 ml napojów (najczęściej
      > żadkie kompoty lub herbatki)

      Ja nie rozumiem o co Ci chodzi - przecież to fura żarcia jak dla
      takiego maluszka! Najpierw piszesz - "nic nie je", a potem wyliczasz
      takie menu! Moje dziecko w wieku ok. dwóch lat czasami nie jadało
      dziennie nawet połowy tego. Ja akurat nie stosowałam żadnych metod
      nakłaniania czy zachęcania, upewniwszy się (badania, konsultacje
      lekarskie) że dziewczyna jest zdrowa, olałam tę kwestię, nie chce -
      niech nie je. Dzieciak jakoś sam z siebie z czasem polubił jedzenie,
      już jako 5-6 latka rąbała wszystko jak maszyna.
      Tak że nie przesadzaj.
    • kanna Re: niejedzenie - mój problem? 20.08.07, 18:19
      NIE KARM! jedzenie to sprawa dziecka, nie Twoja smile
    • madzioras Re: niejedzenie - mój problem? 22.08.07, 00:23
      moj maluch ma 4 lata i je podobna ilosc jedzenia jak Twoja coreczka.
      ma niedowage od zawsze. zelazo w normie, innych badan nigdy lekarka
      nie polecala. powiedziala ze taka jego uroda. rodzina panikuje i
      moim zdaniem tylko w tym tkwi problem. stale slysze: 'och, a jak z
      jedzeniem?' co gorsza,babcie wciskaja mu jedzenie, karmia go (!!!) o
      ile im sie uda. On chyba juz uwierzyl ze nie lubi jesc... bo mu to
      wmowili juz dawno.
      ja sie zmartwilam dopiero jak jego waga spadla w ciagu m-ca o 0,8kg
      (z tym ze byl chory,a wczensiej ja lezalam na podrzymaniu ciazy w
      domu, wiec niewiele co jadl...) no i po tym wszystkim sama
      wprowadzilam system 'tuczenia', przy ktorym sie swietnie bawie i
      synek tez. maly ma w zoladku wyimaginowane miasto, zjada wiec
      koparki w postaci malych kanapek, polewaczke (sam ja wymyslil),
      buduje drogi, garaze, parkingi, codziennie maszyny musza miec
      wymieniane czesci, inaczej ida na zlom a maly tego nie moze przezyc
      wiec wsuwa smile w ciagu miesiaca przybral te stracone 0,8 kg + 0,2
      dodatkowo smile jego waga teraz to 14.0 kg, przy wzroscie 104cm. jest
      lepiej niz bylo. i nawet nie zawsze bawimy sie w to miasto.

      jak mala ma 20 m-cy to raczej za wczesnie na postacie w brzuszku,
      ale po prostu nie ma co jej wciskac. zawsze slyszalam ze dziecko
      samo sie zaglodzic nie da. i wierze w to. jak nie je to sie nie
      przejmuj. dzieci maja malutki zoladek, tam niewiele sie miesci. a
      nadmiar jedzenie bardziej szkodzi niz niedojadanie. ja tez walcze z
      rodzina wiec wiem jakie to denerwujace.

      powodzenia!
    • nangaparbat3 Re: niejedzenie - mój problem? 22.08.07, 02:21
      Ja bym posłuchała rad Kanny i Joli.
      Minutnik jakos mnie zaniepokoił - a co, jesli akurat zechce jeść i potrwa to
      dluzej niz 10 minut? Tez by trzeba zabrać.
      I jeszcze - przestań sie tak przejmować, liczyć mililitry i kęsy banana. Jesli
      jest zdrowa, niech je ile chce. I co chce (moja córka w drugim roku zycia miała
      na przemian i okresy miesne i mleczne, na przykład przez miesiac zero mleka i
      fura miesa, potem na odwrot).
      I przestań sie tak starać, niech je to co wszyscy, a wszyscy niech jedza to co
      sie szybko robi - latwiej Ci bedzie pogodzić sie z odmową.
      I oczywiście powinna jeść samodzielnie - bardzo sie przydaje pies w kuchni do
      zjadania tego, co spada. I do oddawania mu niezjedzonego posiłku - nie masz
      poczucia winy, ze wyrzucasz, jeden ruch zgarniecia do miski i klopot z głowy.
      Bo dla mnie do dzisiaj najgorszy jest moment, kiedy musze COś zrobić z
      niezjedzonym. A tak klopot z talerza i jeszcze stworzenie boże uszczęśliwasz.
    • dobrakobieta3 Re: niejedzenie - mój problem? 25.08.07, 22:01
      Zdecydowanie to Ty masz problem a nie Twoje dziecko. Niezdrowa
      nadopiekuńczość i kompletny brak wyobraźni wypacza to wszystko,
      niestety. Przecież je wystarczająco dużo! I absolutnie powinna już
      jeść sama - a fakt, że to ciągle Ty jej podtykasz pod nos, wciskasz,
      przecierasz do niczego jej nie motywuje i nie uczy. Tylko sobie
      zapełniasz niepotrzebnie czas, który można lepiej wykorzystać.
      Przepraszam za szczerość, ale jeśli chcesz sobie pomóc to zacznij
      radykalnie.
Pełna wersja