Pozwalacie?

27.08.07, 22:20
Chciałam zapytać czy pozwalacie swoim dzieciom bawić się nie swoimi
zabawkami?Nie swoimi tzn. innych dzieci. W piasku - normalne każde
dziecko bawi się nie swoją zabawką, zabierają sobie nawzajem,
wyrywają, mówiąc "to nie twoje, tylko moje". Mój synek ma dopiero
14,5 mies i uczy się od dzieci uczestnictwa w zabawie np. w piasku,
z tym że on jest tym rozdającym zabawki a jak już wezmie czyjąś to
zostaje mu wyrywana z rąk. Dziś pożyczył sobie wózek dla lalek i
jeździł po chodniku, oczywiście chodziłam za nim krok w krok, wózek
nawet nie upadł. Usłyszałam mamusię w oknie z groźną miną: "Marcela
weź mu ten wózek". No i Marcela pobiegła z nadętą miną i szarpnęła
wózkiem odpychając małego, który się rozpłakał. Pomijając daną
sprawę, ok ten wózek był jej, mogłam przecież powiedzieć synkowi,
zostaw to nie jest twoja zabawka tylko dziewczynki, ale ta cała
Marcela (5 lat) jest tak zadufana w sobie, nikomu nie pożycza swoich
zabawek, nie odpowiada na pytania jesli ktoś jej zada, tylko idzie,
głowa do góry i targa za sobą swoje zabawki. Działa mi na nerwy ona
i jej mamusia. Podobne mamusie i ich dzieci widuję w piaskownicy
(mamunie na ławeczce). I teraz pytam, pozwalacie swoim dzieciom
dzielić się swoimi zabawkami z innymi dziecmi?W sumie to jedno z
drugim ma dużo wspólnego, bo jak np. cudze dziecko zniszczy w
sekundę zabawkę?Też miałam taką sytuację, ale nie będę się
rozpisywać, w skrócie napiszę, że mojemu dziecku pewna dziewczynka
zniszczyła jeżdżacą kaczkę. Przykro mi się zrobiło, bo to był mój
pieniądz, ale sama pozwoliłam jej się bawić.
Pozdr.
    • mathiola Re: Pozwalacie? 27.08.07, 22:23
      Generalnie stosuję zasadę, żeby dzieci same dogadywały się w
      zabawie. Nie wkraczam chyba że jakiś drastyczny wypadek się zdarza.
      Taka mądra mamusia jak ta od wózka na pewno spotkałaby się z
      humorystycznie wyartykułowaną krytyką z mojej strony (buractwo jest
      nieuleczalne, ale można przynajmnie dowalić z boku)
      • lila1974 Re: Pozwalacie? 27.08.07, 22:45
        Przeważnie zabieram więcej zabawek do piaskownicy niż jedna łopatka
        i wiaderko, własnie po to, by było czym sie dzielić. I podobnie jak
        poprzedniczka staram sie nie wtryniac dzieciom w paradę. Pilnuję
        tylko jednej zasady - "nie! dla wyrywania z rąk!" i dotyczy to
        zarówno moich dzieci zabierających innym, jak owych innych
        zabierających moim. Wówczas podchodzę i wyjmuję z małej łapki
        zabawkę, tłumaczę dlaczego i oddaję temu, któremu zostało wyrwane.

        Zabawek "cennych" po prostu nie zabieramy, a jesli dziewczynki uprą
        się zabrac, to staram się tak poprowadzić spacer, by nie wpadły w
        tłum dzieci, bo wówczas zabawka jest nie do upilnowania i byłoby mi
        jej szkoda.

        Zabawki mniej cenne, jesli zdecydują sie zabrać, to ostrzegam, że w
        zabawie mogą sie uszkodzić, więc proszę by na nią uważały, ale nie
        oznacza to, że mają się nie dzielić. Sama również zwracam na tę
        rzecz baczniejszą uwagę i jeśli widzę, że dzieci bawią się nią w
        sposób grożący uszkodzeniem delikatnie ostrzegam lub proszę o jej
        oddanie.

        Dla dwóch dziewczynek jednak nie mam litosci. Zauważyłam, że same
        nigdy nie wynoszą zabawek na dwór, za to zawsze zabierają zabawki
        Konstancji a w dodatku podpuszczają ją by przyniosła więcej. Są od
        niej starsze o trzy lata. Od kiedy zabroniłam córce zabierania
        zabawek dla nich i powiedziałam "jeśli Ania i Anetka chcą się bawić
        lalkami, to niech je sobie przyniosą z domu" moja córka ma u nich
        przechlapane smile

        I jeszcze coś. Irytują mnie mamy, które przesadzaja w drugą stronę.
        Czasami zdarzy mi się spotkac w piaskownicy jakiegoś malucha,
        którego mama wisi nad nim w gotowości do natychmiastowej reakcji,
        gdy tylko jej dziecko wyciągnie rączkę po nasza zabawkę. Zabiera ją
        i oddaje ze słowami "nie wolno, to nie twoje" oraz odnosi dziecko w
        drugi kąt piaskownicy. Dla mnie to niedorzeczne.

        Przecież taka w sumie jest idea piaskownicy - bratanie się dziecka z
        dzieckiem. Wiadomo, należy uczyć dzieci szacunku dla własności
        swojej i innych, ale żeby wcale nie pozwolić na zabawę cudzą
        zabawką, to przesada.
    • gacusia1 Zawsze pytam dziecka lub mamusi,czy moze 27.08.07, 22:44
      moj synek sie pobawic,a jak sam dopadnie to mowie-Przepraszam !-
      oddaje zabawke wlascicielowi.Jeszcze mi sie nie zdarzylo,zeby ktos
      odmowil pobawienia sie jego zabawka.Nie wyobrazam tez sobie,by moje
      dzieci BEZ PYTANIA braly czyjes rzeczy/zabawki!!!
    • ma_dre Re: Pozwalacie? 27.08.07, 23:22
      pozwalam moim dzieciom bawic sie nieswoimi zabawkami, pozwalam innym
      dzieciom bawic sie naszymi zabawkami, chlopcy radza sobie sami z
      pozyczaniem od innych zabawek jak i z dzieleniem sie wlasnymi.
      Interweniuje tylko na wyrazna prosbe moich dzieci, oraz w
      drastycznych sytuacjach, gdy dzieci zaczynaja sie szarpac lub,
      gorzej, bic! Po zabawie zbieram co moje, proszac brzdace z usmiechem
      o oddanie naszych zabawek, tlumaczac ze idziemy do domu, ale ze
      pewnie jutro tez tu bedziemy, z tymi samymi zabawkami. Nie pamietam,
      abysmy mieli jakies "zabawkowe" wieksze problemy... Staram sie nie
      zabierac do parku zbyt duzo zabawek, tak abym mogla sobie
      przypomniec, ktore sa moje... chyba je podpisze, bedzie z glowy wink
      U nas taka pani jak ta od Marceli to by nie przeszla, ze tak
      powiem... Francuzi od malego staraja sie wpoic dzieciom zasade ze
      swoja wlasnoscia nalezy sie dzielic a wszelkie odmowy pozyczenia
      koledze zabawki sa pietnowane.
Pełna wersja