Problem z 9 latkiem-zaufanie

28.08.07, 11:16
Straciłam zaufanie do swojego syna, niestetysad
Od pierwszej klasy próbowałam go usamodzielnić czyli najpierw
odprowadzanie i odbieranie ze szkoły, zajęć, po roku zaczął chodzić
sam (ma bardzo blisko). Potem pozwalałam wychodzić na podwórko, pod
blok, widziałam go z okna balkonu. I zaczęło się. Nie wracał po
szkole do domu, tylko odprowadzał kolegów i pojawiał się po
godzinie, dwóch. Wypuszczałam na dwór z przykazaniem: masz być tylko
tu i tu, muszę Cię widzieć. Po minucie znikał i nie wiedziałam gdzie
jest. Pytałam dlaczego, bo koledzy idą na inne podwórko on tez chce.
Ja na to: spytaj mnie, powiedz gdzie idziesz pozwolę Ci. Dawałam
zegarek, umawiałam się o której ma wrócić, nie wracał. Dzień w dzień
szukałam go po różnych podwórkach. Przed wakacjami przegiął bo jak
wyszedł o 11 to znaleźlismy go o 19. Głód, pragnienie, chłód nie
zmuszą go do pójścia do domu, on tego po prostu nie odczuwa. Poza
tym ciągnie go najbardziej do chłopców o kiepskiej reputacji. Nie
jest moim zamiarem obrażanie tych dzieci, ale jesli widzę, ze skaczą
po samochodach, grzebią w śmietnikach, palą papierosy,przeklinają,
podpalają meble wyrzucone przez mieszkańców siłą rzeczy-nie chcę by
mój syn się z nimi bawił.A "grzecznych" dzieci na podwórku
praktycznie nie ma, no może jeden by się znalazł. Od tej
całodziennej nieobecności zakazałam synowi wychodzenia samemu z
domu. Wychodzi na podwórko tylko ze mną, a więc rzadzej i na krócej.
Tłumaczyłam mu wielokrotnie dlaczego, ale do niego to chyba nie
dociera, tylko szuka co by tu wykombinowac by postawić na swoim.
Zamierzam wychodzić po niego po lekcjach, ale długo to nie potrwa bo
zaczynam szukać pracy. I co dalej? Boje się, ze teraz jeszcze
utrzymam go w ryzach, zakazy, kary itp. Ale czuję w kościach, ze
zacznie się buntować i znikać na całe dnie i nie będę miała pojęcia
co robi. Cały rok prosiłam, tłumaczyłam, mówiłam mu jak boli mnie
to, ze ja mu ufam, a on mnie oszukuje i skończyło się, po prostu mu
nie wierzę. Jest z tych dzieci co to lecą do kolegów na oślep, nie
patrzą kto, co, najważniejsza jest zabawa.Wiem z całą pewnością, ze
jak kolega powie mu odprowadź mnie, albo chodź do mnie po lekcjach
mój syna pójdzie nie bacząc na cokolwiek.
I jeszcze jedna sprawa. W szkole dzieci kupują sobie sodycze
(najwstrętniejsze jakie mogą być). Poświęcają całe przerwy by stać w
kolejce. Ja synowi nie pozwalam na kupowanie zamrożonej kolorowej
wody, czipsów i innych takich, bo już to nie raz odchorował.
Tłumaczę mu dlaczego nie pozwalam, a najczęściej nie daję pieniędzy.
Tylko, ze mój cwaniaczek albo zaczął naciagać kolegów by mu kupowali
te "lody", albo tamci się nad nim litują i się z nim dzielą, nie
wiem jak to jest, ale znajduję papierki w tornistrze. I nie mogę mu
wytłumaczyć, ze to co chce jeść jest wręcz trujące, a kolegów się
nie naciąga. Co ja robię źle??? POMOCY!
    • makurokurosek Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 12:26
      obyś nie przejechała sie na tych zakazach. Nie możesz kontrolować syna w taki
      sposób,ty mu nie pozwalasz żyć, nie dziw się że się buntuje, nie słucha, kłamie
      lub nie mówi wszystkiego. To nie on stracił twoje zaufanie to ty straciłaś jego
      zaufanie. Opanuj się zanim będzie za późno.
      Nie zastanawiałaś się co mu może imponować w podwórkowych chuliganach? Oni mają
      wszystko to co ty zabrałaś swojemu dziecku. Pozwól mu dokonywać wyborów i brać
      za nie odpowiedzialność, a kary powinny być odpowiednie do wieku, mieć początek
      i koniec. Powiedz mi czego ma nauczyć go zakaz samodzielnego wychodzenia na
      podwórko?
      Zastanów się co ty robisz.
      • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 12:35
        Chyba mnie nie zrozumiałaś.
        Zabroniłam dziecku wychodzić samemu na podwórko po roku codziennego
        dawania nowej szansy. Codziennego. Bo codziennie nie wracał do domu
        po szkole, bo codziennie znikał z podwórka bez żadnego powiadomienia
        mnie. Mówimy tu o 8 letnim dziecku, teraz skończy 9 lat. Przeciez to
        tylko dziecko. Mam mu pozwolić na wszystko? Ma znikać na całe dnie
        bez jedzenia? Za co ma brać odpowiedzialność. Za nie wracanie do
        domu o określonej godzinie? Jaką?
        Prosiłam o pomoc o przykłady postępowania. Zjechanie mnie z góry na
        dół bez żadnej wskazówki mi nie pomoże.
        I jeszcze jedno: do łobuzów ciągneło syna od zawsze, nie od teraz.
        Stąd też moje obawy. Inaczej zastanawiałabym się skąd się to wzięło,
        szukała przyczyn. Mój syn nie jest zły,nie jest łobuzem, jeszcze nie
        naśladuje tych dzieci, ale moze w końcu zacząć, za namową.
        I proszę o odpowiedź: co takiego mu zabrałam???
        • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie i jeszcze jedno 28.08.07, 12:55
          Moje dawanie szansy polegało na tym: syn wracał spóźniony o np.
          godzinę ze szkoły. Pytam gdzie był-odprowadzał kolegę, poszedł na
          podwórko itd. Mówię: przecież bym Ci pozwoliła iść na podwórko czy
          do kolegi tylko przyjdź najpierw do domu, zostaw ten ciężki plecak,
          zjedz coś, odrób lekcje i potem możesz do wieczora być na dworze. I
          nic z tego, na drugi dzień to samo. Ja rozumiem tę potrzebę
          odprowadzania, gdyby to było tak, ze codziennie spóźnia się o pół
          godziny zniosła bym to. Ale zdarzało się, ze nie było go i po trzech
          godzinach i wtedy zaczynałam się po prostu bać. Czy to tak trudno
          zrozumieć?
          • paacynka Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie i jeszcze jedno 28.08.07, 13:06
            myślę sobie o jeszcze jednej sprawie...
            niektóre dzieci, mało tego, niektórzy ludzie potrzebują w życiu
            kontroli, nie mają sami tego w sobie i potrzebują jej, bo nie mierzą
            czasu, nie pamiętają o obowiązkach itd.
            czy Twój syn mógłby mieć komórkę? Może łatwiej by mu się
            funkcjonowało pod "komendę"?
            Ty być mu przypominała o Bożym świecie bo on zwyczajnie się zatraca
            w swoich sprawach, nie pamięta o umowie, obowiązkach, jest po prostu
            dzieckiem takim - tak myślę.
            Najważniejsze - nie wyczytałam że Ciebie okłamuje, jedynie nie
            dotrzymuje umowy i zapomina się. To jest ważne pilęgnuj to by nie
            zaczął kłamać.
            • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie i jeszcze jedno 28.08.07, 13:22
              dziękuję, jesteś bardzo miłasmile
              mój syn niestety kłamał, ale nie pisałam o tym w głównym wątku, bo
              próbowalismy go z tego wyleczyć i chyba , tfu, tfu nam się udało,
              ale nie piszę już nic więcej bo nie chcę zapeszać.
              Komórkę ma, ale nie dawałam mu jej na podwórko bo po prostu bałam
              się, ze zgubi, zniszczy a potem będzie lament, ze coś się stało.
              Dostał taką wypasioną na komunię, a teraz strach dziecko wypuścić z
              tym z domu (coś mi się wydaje, ze zamienimy ją na gorszy model).
              Zresztą mój syn, nie szanuje tego co ma. Marzył o piłce z
              mistrzostw świata, dostał, a teraz zostawia piłkę gdziekolwiek i
              leci za dziećmi, co tam piłka.
              Moje dziecko jest takim typem człowieka, którego trzeba non stop
              kontrolować. Gdybym go nie pilnowała, nie jadłby, siedział cały
              dzień na dworze, zmarznięty lub przemoczony, nie odrabiałby lekcji
              oczywiście, nie sprzątał w pokoju, itd, itd. Wszystko trzeba palcem
              pokazać, szkoda gadać.
              Rozmawiałam, tłumaczyłam, pisałam w punktach obowiązki, dawałam
              nagrody, gó..no. Przepraszam, ale jestem już bezsilna.
              Mogę dojść do ładu ze swoim dzieckiem tylko wtedy, gdy jest non stop
              ze mną i mówię mu co ma robić. "Spuszczony ze smyczy" jest
              nieobliczalny. Nie wiem gdzie jest, co robi i kiedy wróci, a to
              przeciez dopiero 9 latek.
              • weronikarb Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie i jeszcze jedno 28.08.07, 14:30
                hmmmmmmm smierdzi mi tu zlewactwem, typu: mama i tak w koncu sie
                zlituje i pozwoli.

                Jezeli tak to powiedz mu ze stracilas do niego zauafnie i nie bedzie
                wyjscia na dwor,, bedziesz przychodzic do szkoly i pelna kontrola
                jak nad dzieckiem bo tak sie zachowuje.
                Zaczniesz mu odpuszczac jak zacznie pracowac nad Twoim zaufaniem.
                Byc moze Twoja twarda postawa otworzy mu oczy ze z matka niema juz
                zartów smile
                A teraz czytam dalej ....
        • paacynka Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 12:55
          nie mam pojęcia jak cię pocieszyć i pomóc.
          Są dzieci które mają charakter luzaka i takie odpowiedzialne,
          chowane w ten sam sposób będą zawsze sobą jedne karne drugie nie.
          Nie wiem co zrobić by zrozumiał szlaban. Taki wyznaczony i po
          kroczku na nowo budowanie relacji i uczenie odpowiedzialności. Może
          jak u małych dzieci zbieranie punktów, takie codzienne.
          czyli tak: synek wracasz punktualnie ze szkoły 1 punkt, zrób tablicę
          na lodówce albo słoiczek ze szklanymi kulkami, po punktualnym
          powrocie przysługuje godzinny pobyt samodzielny na podwórku,
          na koniec tygodnia rozliczenie.
          Niezastosowanie się do wspólnie ustalonych zasad będzie skracało
          czas na podwórku oraz go skracało do 0 jeśli nie wróci na czas ze
          szkoły.
          Teraz zasady: siadacie razem przy stole i je omawiacie jak strategię.
          Może umówcie się w tej rozmowie, że każde z was idzie do swoich
          zajęć i obmyśla czego od siebie oczekujecie. Ty od niego on od
          ciebie.
          Męska rozmowa i respekt - czy jest w domu mężczyzna?
          Musicie razem trzymać front z mężem
          • joa66 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 13:11
            Zastanawiam sie jeszcze nad jednym...syn opuszcza szkołę zaraz po
            lekcjach...może on potrzebuje pobyc z rówieśnikami...Myslisz, że
            zmiana w rozkładzie wymagań pomogłaby, np. gdyby syn miał po szkole
            1, 5 godziny na odprowadzanie kolegów, podwórko? A dopiero potem
            dom, lekcje, obiad.

            A druga sprawa...czy jest możliwe , żeby syn przyjmował kolegów w
            domu? Czy jets możliwe "wymieszanie" mu towarzystwa, tak, żeby
            przychodzili do Was i "łobuzy" i np. koledzy ze szkoły, których lub
            on i ty też akceptujesz?
            • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 13:29
              wiesz,ten czas po szkole to jest dobry pomysł, tylko miałby on
              szansę powodzenia tylko w połączeniu z komórką, bo dla mojego syna
              nie ma czegoś takiego jak półtora godziny, on nie ma poczucia czasu
              biduleksmile))
              Koledzy mogą do niego przychodzić to nie jest problem, zresztą on
              woli grać w piłkę na dworze i ja też chcę, zeby grał, bo wolę to niż
              siedzenie przed kompem czy telewizorem, a do tego właściwie
              sprowadzają się te wizyty kolegów. Teraz dzieci nie rozmawiają ze
              sobą, nie bawią się tylko grają. A że mój syn ma u siebie komputer i
              dostęp do internetu chętnych nie brakuje...
        • makurokurosek Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 13:22
          nie dałam ci rady bo sądzę, że rodzice znają najlepiej swoje dziecko i wiedzą
          jaka kara za jakie przewinienie jest najlepsza. mogę powiedzieć ci co ja bym
          zrobiła. Nie zabroniłabym kontaktów z łobuzami,ale krytykowałabym ich rodziców
          za brak opieki, czasami wyśmiała ich pomysły, porównała do obleśnych pijaczków.
          Po za tym te łobuzy mogą również dużo dać twojemu chłopakowi, pokazać szkołę
          życia i wartość pieniędzy, sądzę że ich chodzenie po śmietniku to szukanie
          złomu, który późnij sprzedają ( stąd może mały ma kasę na chipsy), jeżeli tak to
          może to mu wyjść na dobre, zarobione pieniądze mają inną wartość . Czasami do
          dziecka łatwiej docierają komunikaty powiedziane nie wprost, wypowiedziane tak
          aby dziecko przejęło nasze poglądy i uznało je za własne.
          zabraniając mu kupowania chipsów i niezdrowego jedzenia nic nie zyskujesz, robi
          to ty tylko bez twojej wiedzy, a ty nie masz nad tym żadnej kontroli, dodatkowo
          może czuć się wyalienowany w szkole, gdzie wszyscy na przerwie biegną do
          sklepiku. Sądzę, że sklepik jest rytuałem, nie ważne co się kupi ważne, że sie
          stoi w kolejce że coś się dzieje. Powinnaś dawać mu tygodniówki, albo dniówki,
          kieszonkowe z którym będzie mógł zrobić co będzie chciał.
          Wyluzuj z czkaniem na niego co do minuty. Umów się z nim, ze po szkole, może
          odprowadzać kolegów, przyciesz to normalne że dzieciaki mają wtedy mnóstwo spraw
          do omówienia. Jednak jeżeli chodzi o wyjścia popołudniowe konsekwentnie pilnuj
          aby mówił kiedy odchodzi poza wyznaczony teren, za wyjście bez uprzedzenia ,
          karą może być zakaz wychodzenia na dwór przez dwa dni. Za nie przyjście na
          obiad, samodzielne odgrzanie obiadu i zakaz wychodzenia na dwór.
          Powinnaś z nim rozmawiać , a z tego co piszesz można wnioskować, że prowadzisz
          monolog, spróbuj go zrozumieć, wysłuchać. warto by było aby ojciec z nim
          porozmawiał o typowo męskich sprawach, aby zabrał go na ryby i pogadał, zbliżył
          się do niego.
          Na pocieszenie powiem ci że mój 18 letni brat, miał kolegę z naszej klatki,
          straszny łobuz, teraz tamten ma nad sobą kuratora, pobyt w poprawczaku( teraz
          nie wrócił po przepustce więc co jakiś czas policja przyjeżdza, go szukać)Cały
          czas sie z młodym kumpluj, ale młody jest całkowici normalnym nastolatkiem nie
          mającym na bakier z prawem i w tym roku szykującym się do matury. Wiele zależy
          od tego czy dziecko ma w tobie wsparci, czy ma dobry kontakt z tobą, u was chyba
          tego brakuje, i tym musisz się zając. Nie ważne z kim się spotyka ważne, że ty
          już nie odgrywasz w jego życiu większej roli,jeżeli tego nie zmienisz i nie
          poprawisz waszych stosunków (a możesz to zrobić tylko w jeden sposób przestać
          być żandarmem a być przyjacielem) to bardzo szybko stracisz go.
          • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 13:39
            I teraz napisałaś bardzo mądrze, dziękuję
            zdaję sobie sprawę, ze jestem żandarmem i nienawidzę tego
            ale to nie jest tak, ze chcę żeby tak było i nie obchodzą mnie
            uczucia mojego dziecka, ciągle o tym myślę
            naprawdę, ciągle myślę o nim, o jego zachowaniu (mam jeszcze córę,
            ale z nią odpukać jest inaczej, zresztą jest młodsza)
            i wiem że coś robię nie tak, ale nie wiem co! i to jest najgorsze,
            byłam u pedagoga, psychologa-usłyszałam: czepiam się, odpuścić
            dziecku, odpuściłam-nie zjadł, nie poszedł na zajęcia dodatkowe, nie
            odrobił lekcji.
            Kurcze, co ja mam mu odpuścić? Przepraszam, ale ja już jestem
            zrozpaczona, co można odpuścić a czego nie? Może ja mam jakieś mylne
            pojęcie o obowiązkach dziecka. Co można odpuścić 9 latkowi?

            I do makurokurosek: Nie mam idealnego kontaktu z synem, po części
            wynika to tez z tego, ze jest bardzo skryty, nadwrazliwy a
            jednocześnie bardzo oschły. I nigdy nie powiedział do mnie czy do
            męża więcej niż dwa zdania i to jeszcze ciągnięty za język.
            Oczywiście o grach czy zabawkach to gada ,buzia mu się nie zamyka,
            ale nie chce rozmawiac z nami i z nikim innym o tak nudnych sprawach
            jak jego zachowanie.
            • makurokurosek Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 13:59
              ale właśni o to chodzi, ty masz z nim porozmawiać o tym co go interesuje, nie
              złapiesz z nim połączenia jeżeli nie wejdziesz w jego świat. Rozmowa o grach i
              zabawkach wcale nie musi być nudna, a może dać pełny obraz tego co go
              interesuje, dzięki czemu będziesz wiedziała na jakie zajęcia dodatkowe go
              zapisać. Wierz mi już po samych grach i tym co go w nich najbardziej fascynuj
              możesz dowiedzieć się co interesuje twojego syna. Jeżeli są to militaria zapisz
              go do jakiejś organizacji tego typu, ( wiem, że dla nastolatków są to strzelcy
              może jest jakiś odpowiednik tej organizacji dla dzieciaków), jeżeli fantastyka
              to istnieją kluby fantastyki. Jeżeli dowiesz się co go naprawdę interesuj i
              zapiszesz go na zajęcia spełniające jego oczekiwania to możesz być pewna ż na
              nie na pewno zdąży i będzie w nich uczestniczył.
              Co możesz odpuścić 9 latkowi oprócz obowiązków szkolnych( tu mam na myśli tylko
              przygotowanie się do lekcji) i pomocy w obowiązkach domowych, wszystko.
              Ni porównuj dzieci, każde jest inne
              • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 14:19
                tak, ale jak sie syszy chciałbym mieć to czy tamto, to nie bardzo
                się chce rozmawiać, skoro szafa z zabawkami pęka w szwach. On ciągle
                chce coś mieć, ciągle coś nowego. To nie jest rozmowa tylko
                naciąganie. Poza tym wszystkim to syn ma to o czym zamarzy. Nie od
                razu oczywiście bo na to nas nie stać i w normie jako takiej, ale
                ma. Polubił koszykówkę-dostał piłkę, chodził rok na kosza. Chodzi na
                aikido od trzech lat. Zakochał się w piłce nożnej-kupujemy mu różne
                gadżety, piłkę, stroje, zapisałam go na treningi do klubu, czasem
                tam zaglądam, obserwuję, a potem rozmawiamy o grze. Co ja jeszcze
                mogę zrobić?
                Mój mąż pracuje do późna, czas dla dzieci ma 1,5 dnia w tygodniu,
                jest dla dzieci bardzo łagodny i wyrozumiały, więc sama się borykam
                z tym problemem.
                • makurokurosek Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 14:28
                  Co ja jeszcze
                  > mogę zrobić?
                  wyluzować się, nasze dzieci nie są ani naszymi kopiami ani idealne, a my musimy
                  je zaakceptować, taki jaki są. Czy ktoś ci każe kupować zabawki nie, rozmowa na
                  temat zabawek nie musi kończyć się ich kupnem. Marzenia są po to by marzyć,
                  spełnione często nas rozczarowują.
                • joa66 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 14:30
                  Ale chyba nie o to chodzi, żeby mu kupować wszystko czego chce,
                  tylko, żeby rozmawiać i o to, żeby razem z nim ...bawic się, używac
                  tych jego zabawek i gadzetów. Pograć z nim w grę komputerową, a nie
                  kupić nastepną, pograc w inne gry, w karty, robić zdjęcia...nie
                  wiem ...chodzić na basen....

                  Przepraszam, że tak piszę i moze się mylę, ale może syn nie ma
                  żadnego powodu, żeby się spieszyć do domu? Bo obiad i praca domowa
                  to nie są powody dla dziecka.
                • weronikarb Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 14:38
                  Pade powiedz mi a w jaki sposób on "zasłużył" sobie na te rzeczy???
                  Ma wsyztsko co chce o czym zamarzy, a co daje z siebie??
                  Mam synka tez, ale duzo mlodszego. Jednak on wie ze pieniadze z
                  nieba nie spadaja.
                  Wie ze etraz jego obowiazkiem bedzie chodznie do przedszkola tak jak
                  moim praca - to ma byc taka jego niby praca.

                  Dostaje zabawki nei że on chce tylko że zasłużył, tak jak ja na nie
                  zapracowalam smile

                  Moze nie zna wartosci obowiazku, ze to nie jest wymysl mamy tylko ze
                  tak jest w zyciu i ze jest to wazne

                  Niewiem jak ci to wytlumaczyc dokladnie co mam na mysli smile
                  • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 14:45
                    Wiem o co Ci chodzismile
                    Nie kupujemy zabawek bez okazji, dostaje to co chce na urodziny,
                    dzień dziecka, pod choinkę, w sumie rzadko, ale są to wtedy fajne,
                    wypasione , składkowe prezenty. Drobiazgi dostaje w wakacje, np. na
                    wyjeździe. I wtedy trudno mi myśleć, nie zasłużyłeś nie dostaniesz
                    nic na urodziny, tak się nie da.
                    Zna wartość pieniądza, dostaje czasem drobne, ale nieregularnie, nie
                    umie oszczędzać tylko od razu wszystko przehulasmile
                    Problem leży w tym co odpisałam joli-ep (mam nadzieję, ze nie
                    pomyliłam nicka).
                    • weronikarb Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 14:56
                      Pade a jak u neigo z odpowiedzialnoscia, moze warto w te strone
                      pojsc??

                      Warto wszystko rozwazyc, bo jak odpuscisz teraz to pozniej wogole z
                      nim nie ujedziesz. Musi wiedziec na ile moze sobei pozwolic i znac
                      granice.

                      A sprobuj porozmawiac, ze niewiesz dlaczego taki jest, ze jest ci
                      przykro ale musisz niestety pomyslec nad tym jak to zmienic, a skoro
                      on niechce pomoc to musisz podjac jakies drastyczne kroki aby wymoc
                      na nim posluszenstwo - skoro nei chce po dobroci.

                      Poprostu niech ponosi konsekwencje swoich czynow.
                      Moj wie ze kara to konsekwencja tego ze byl niegrzeczny.
                      Buntuje sie jak moze, a jest skkorpionem wiec charkter twardy i
                      trudno go ugiac wiec musimy meic duze kompromisy 9ja tez skorpion),
                      ale wole juz niech wie jakie sa jego obowiazki wobec rodziny, ze nei
                      jest on ziemia wkolo ktorej sie wszystko kreci smile
                      • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 15:26
                        właśnie o to mi chodzi, że boję się, że jak teraz odpuszczę to potem
                        już w ogóle do ładu nie dojdę.
                        Odpowiedzialności to synuś nie czuje żadnej.
                        Ale cieszę się, ze napisałam tu na forum, bo przemyślałam sobie co
                        nieco i spróbuję zastosować kilka sztuczek.
    • jola_ep Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 14:24
      Podobnie miałam ze starszą córką. Też znikała z koleżankami na podwórku. Nie było jednak źle. Jeśli musiałam jej szukać, to na jakiś czas ograniczałam jej samodzielne wychodzenie. A potem mówiłam: spróbuj jeszcze raz. Czyli oprócz gadania były jakieś konsekwencje (bardzo naturalne, bo martwiłam się o nią i nie chciałam znowu za szybko tego przeżywać wink ).
      To pierwsze co mi się nasunęło. Bo odniosłam wrażenie (może niesłusznie), że u Ciebie były to głównie rozmowy, przekonywania, reprymendy, a konsekwencje pojawiły się dopiero teraz. I to z grubej rury wink

      Scher polecał tu książkę: MacKenzie "Kiedy pozwolić, kiedy zabronić". Kupiłam smile Myślę, że może Ci się przydać. Opowiada o ustalaniu granic i ich pilnowaniu.

      > Ja synowi nie pozwalam na kupowanie zamrożonej kolorowej
      > wody, czipsów i innych takich, bo już to nie raz odchorował.
      > Tłumaczę mu dlaczego nie pozwalam, a najczęściej nie daję pieniędzy.

      Ja jestem przeciwnikiem "niezdrowej żywności". Nie kupuję (raczej). Podgryzaki, słodycze są jednak w moim domu. Zamiast zabraniać pokazuję różnicę i uczę co jest smaczniejsze smile W moim domu niemal non-stop są owoce, lody, kupuję orzechy, bywa czekolada. Ale jednocześnie daję dzieciom kieszonkowe i jak chcą, to sobie kupują. Taki szkolny sklepik to niemal magia. A chodzi o to, aby "odczarować" chipsy i mrożoną wodę. To tylko tanie zamienniki dobrych rzeczy. Nie warto z tym aż tak bardzo walczyć. Pochorował się? Trudno, jego wybór i jego ból. Przerzucasz w ten sposób
      odpowiedzialność za to, co je na niego. U moich dzieci to działa.

      Pozdrawiam
      Jola
      • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 14:36
        Masz rację nie wiem dlaczego tego nie napisałam. Syn miał kary, to
        nie były tylko same rozmowy. Np. nie wyszedł na drugi dzień na dwór,
        zakaz grania na kompie itd. Ale to nic nie dało, bo jak już mógł
        wyjść to znowu się zgubił i znowu musiałam go szukać. Po nim te kary
        spływały jak po kaczce, odczekał cierpliwie i dalej robił swoje. A
        jak mówiłam, że ma karę to jeszcze się obrażał i buntował, bo chyba
        uważał, ze nie zrobił niczego złego. I to jest mój największy
        problem.
        Słodycze są w domu i to dużo, ale jego ciągnie do tego świństwa. I
        jak pisałam już na emamie odpuszczę to sobie.
        • joa66 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 14:59
          pade- ale jak ty spędzasz wolny czas z dzieckiem? Nie pytam o to co
          kupujesz i jakie stosujesz kary i nagrody, tylko o zwykłe codzienne
          spędzanie czasu?
          • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 15:21
            Codzienne.. w ciągu roku szkolengo tego czasu jest mało. Zanim wróci
            ze szkoły..smile zjada obiad, w tym czasie rozmawiamy, odrabia lekcje,
            a potem chce iść na podwórko a nie bawić się z mamą. Około 16-17 ma
            zajęcia dodatkowe, potem idziemy na spacer, kolacja, kąpiel, spanie.
            W weekendy zazwyczaj gdzieś wychodzimy, a to piknik, a to grill na
            ogródku, spacer, rowery. Jak nie ma pogody to gramy w gry albo
            czytamy, ale to nie zajmuje nam cały dzień, tylko np. dwie trzy
            godziny. Oczywiście dzieci sporo czasu spędzają same ze sobą. Bo ja
            muszę kiedyś poprać, wyprasować, posprzątać, ugotować, a nie robię
            tego po nocach bo nie muszę. Czy to źle, ze są minuty, godziny
            podczas których bawią się same lub oglądają tv?
            • joa66 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 15:32
              Oczywiście, że to nie jest źle i nie trzeba spędzac całego czasu z
              dzieckiem. Ale z poprzednich postów odniosłam wrażenie, że syn może
              godzinami przesiadywac na dworze i nawet nie czuje, że mu zimno...do
              tego dochodzi szkoła, zajęcia dodatkowe, prace domowe , itd. Nie
              widziałam czasu na wspólną rozmowę i zabawę.

              Dużo pisałaś o rzeczach, które mu kupujecie, a nie pisałaś o tym
              czy "używacie" ich razem.

              Dlatego zadałam to pytanie-bo nie wiedziałam

              Zwróciłam też uwagę na to, ze kiedy napisałaś o rozmowach z nim na
              poczatku, pisałaś, ze on nie chce rozmawiać o zachowaniu. Ale czy
              rozmawiacie z nim o tym , czym on się interesuje?
              • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 15:48
                Syn rozmawia z mężem o sporcie, ja o życiu, o swoim dzieciństwie
                (jako przykłady do rozmowy), o szkole, o kolegach. Nie jest tych
                rozmów dużo, bo syn nie jest typem gaduły.
                Odnoszę wrazenie, że mu się bez przerwy nudzi i musi mieć non stop
                zapewnioną rozrywkę, na maksa. Ale tak się po prostu nie da.
        • jola_ep Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 15:09
          > jak mówiłam, że ma karę to jeszcze się obrażał i buntował, bo chyba
          > uważał, ze nie zrobił niczego złego.

          W książce, którą Ci zapropowałam autor poleca nieco inne podejście. Nie kara (choć w zasadzie i tak na nią wyjdzie wink) tylko konsekwencja. Ustalasz, że jest na tyle duży, że może być na podwórku 2 godziny (przykładowo). Jeśli Cię zawiedzie, ograniczasz ten czas. Ale nie jako karę. To jego wybór: może wracać o czasie lub nie i w rezultacie wychodzić na krócej. Chcesz, aby po powrocie ze szkoły szedł prosto do domu? Może wracać sam i wykazać się odpowiedzialnością, albo możesz go przyprowadzać (w pewnym wieku to niemal obciach wink ). Tak samo jak przy pracy domowej. Przecież to on odrabia, a Ty tylko pilujesz, czy do nich zasiada. I on ponosi odpowiedzialność, gdy czegoś nie zrobi.

          Być może problem jest odrobinkę w tym, że dla Ciebie Twój synek jest nieodpowiedzialny i musisz go kontrolować. Napisałaś:
          "Gdybym go nie pilnowała, nie jadłby, siedział cały
          dzień na dworze, zmarznięty lub przemoczony, nie odrabiałby lekcji
          oczywiście, nie sprzątał w pokoju, itd, itd."

          Wybacz, ale czy to Twój problem, czy on je, czy nie? Może on wyczuwa Twoje zniechęcenie i nastawienie. Wie, że nie warto się starać? Czasem bardzo pomaga, gdy spróbujemy spojrzeć na nasze dziecko bez przyklejania mu etykietek. Pozwól mu być odpowiedzialnym w ramach wyznaczonych przez Ciebie granic. Jeśli je przekroczy? Trudno. On się tak uczy.

          Pozdrawiam
          Jola

          • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 15:32
            Wiem, ze tak się uczy.
            Ale to chyba łatwiej napisac niż wykonać.
            A jeśli dziecko ma w nosie to czy będzie miał codziennie brak
            zadania czy nie?
            A jeśli dziecko codziennie będzie jadło w szkole byle co zamiast
            śniadania i bedzie to odchorowywać a i tak nie odpuści?
            A jesli dziecko jest po prostu uparte i chce by było po jego myśli,
            tylko i wyłącznie?
            Ja nie wiem jak jest, bo on mi nie powie : mamo: jestem taki i taki.
            Ja tylko obserwuję go, wyciągam wnioski i się martwię.
            • jola_ep Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 15:43
              > A jeśli dziecko ma w nosie to czy będzie miał codziennie brak
              > zadania czy nie?

              Moje przejmowały się, jak im pani zaznaczała brak pracy domowej. Jeśli jest inaczej, pewnie warto sprawdzać, czy już odrobił lekcje. Ale tylko tyle.

              > A jeśli dziecko codziennie będzie jadło w szkole byle co zamiast
              > śniadania i bedzie to odchorowywać a i tak nie odpuści?

              Sprawę jedzenia przerabiałam z moim synem dość dogłębnie. Był niejadkiem. Naprawdę, najlepiej jak to jest jego problem. Odchoruje? Jak lubi...
              Myślę, że warto wybrać sobie parę spraw w których będziesz konsekentna, a z innymi trochę rozluźnić kontrolę.

              > A jesli dziecko jest po prostu uparte i chce by było po jego myśli,
              > tylko i wyłącznie?

              Mówi się: "konsekwentny" wink (mój synek odziedziczył tę cechę po swoim tacie, mam więc niejaką wprawę w postępowaniu z takimi egzemplarzami wink )
              Pewnie, że czasem bywa trudno. Ale jeśli już - jak piszesz - masz parę pomysłów, to życzę powodzenia przy ich wdrażaniu smile

              Pozdrawiam
              Jola
            • jola_ep Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 08:49
              > Ale to chyba łatwiej napisac niż wykonać.

              Rzeczy napisane rzeczywiście czasem trudno się wykonuje. Ale jeśli masz problem, to warto poszukać rozwiązania i natchnienia w lekturze. Ja polecam dwie pozycje: MacKeznie "Kiedy pozwolić, kiedy zabronić" i Faber "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały.
              Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły"

              > A jeśli dziecko ma w nosie to czy będzie miał codziennie brak
              > zadania czy nie?
              > A jeśli dziecko codziennie będzie jadło w szkole byle co zamiast
              > śniadania i bedzie to odchorowywać a i tak nie odpuści?

              > A jesli dziecko jest po prostu uparte i chce by było po jego myśli, tylko i wyłącznie?

              Ależ przecież dzieci dokładnie takie są. A co myślałaś???

              > Ja nie wiem jak jest, bo on mi nie powie : mamo: jestem taki i taki.

              Ale odniosłam wrażenie, że czujesz się nieco zawiedziona. I wtedy możesz niechcący wysyłać mu zniechęcające komunikaty. Odrobinę wyżej podałam przykład takiej odpowiedzi. Nie zirytował Cię tę dopisek "a co myślałaś???" (trzeba
              • jola_ep Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 09:17
                Przepraszam, wysłało mi się za wcześnie sad

                Nie zirytował Cię ten dopisek "a co myślałaś???" (trzeba jeszcze dodać odpowiedni ton głosu). Mam w realu taką znajomą. Mówi jedno, a do wypowiedzi wplata (chyba nieświadomie?) komunikat: nie znasz się, nie umiesz, ja potrafię lepiej. Normalnie od razu mnie telepie i mam ochotę na bunt (choć stara jestem i niby niebuntownicza wink ).
                Ważne jest co i jak mówimy. Łatwiej jest, gdy nie stracisz wiary w swoje dziecko smile

                Uczenie się odpowiedzialności (np. przy powrocie z podwórka) to proces. Nie możesz się zniechęcać brakiem efektów i oczekiwać od dziecka natychmiastowych sukcesów. Bycie odpowiedzialnym polega m.in. na podejowaniu decyzji dotyczących swojego zachowania i doświadczania ich skutków: pozytywnych i negatywnych. Pozwól mu ich doświadczyć. Określ konsekwencje i daj dziecku wybór: np. wraca o określonej porze lub przez jakiś czas (określ jaki) będzie mógł bawić się krócej. No nie wiem. Coś w tym stylu. Konsekwencje musisz dobrać do swojej sytuacji, powinny mieć określony czas (najlepiej z góry). I pozwól dziecku ich doświadczyć. Spokojnie. Nie za karę. Z wiarą w dziecko. Co mówisz, jak przyjdzie ze szkoły prosto do domu? Czy coś w tym stylu: "doceniam to, że przyszedłeś o czasie"? Zamiast wykładu o tym, jak powinien wracać do domu spokojnie spytaj, dlaczego wrócił tak późno? Spróbuj przerzucić część trudu rozwiązania problemu na dziecko. Co on zaproponuje? Może uda Wam się wspólnie znaleźć rozwiązanie? itd.itp.

                Granice muszą być, kontrola też. A jednocześnie dziecko musi mieć swobodę w obrębie tych granic i prawo do błędów. Są tacy, którzy muszą uczyć się na błędach.

                Pozdrawiam
                Jola
                • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 10:50
                  Jola masz zupełną rację, tylko ja mam już baaardzo ograniczoną
                  cierpliwość. Mam jeszcze córcię, która przez pierwsze dwa i pół roku
                  swojego zycia dała mi tak w kość, ze miałam dość wszystkiego. Potem
                  zaczęły się problemy z synem (pewnie jako konsekwencja). A ja po
                  prostu muszę iść do pracy i odpocząć od dzieci, nabrać dystansu i
                  wtedy chyba będzie mi łatwiej się zmienić. Tkwiąc w tym wszystkim po
                  uszy zaczynam się po prostu załamywać. Problem z synkiem nie jest
                  wielki, ale na razie nie rozwiązywalny i sa momenty kiedy mam ochotę
                  się poddać.
                  Wczoraj stwierdziłam, ze muszę coś zmienić, na lepsze, i dlatego
                  napisałam na forum. Mam nadzieję, ze starczy mi cierpliwości.

                  ps. odnośnie tonu głosu, tak, mam taki wstrętny kategotyczny, surowy
                  ton, dzieci same mnie go nauczyły
                  moze to śmieszne, ale zawsze prosiłam o wszystko: czyli synku prosze
                  posprzatać zabawki, proszę tego nie robić itd, ale guzik, grochem o
                  ścianę, moje dzieci nawet się nie odwrócą do mnie jak tak mówię, ale
                  jak krzyknę efekt jest, idiotyczne, nie?
                  • jola_ep Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 12:28
                    > Jola masz zupełną rację, tylko ja mam już baaardzo ograniczoną
                    > cierpliwość.

                    Jestem osobą bardzo spokojną i cierpliwą. Przynajmniej tak odbiera mnie otoczenie wink Ale jak moja córa miała około 9 lat, to zamieniałam się w tajfun... Pewnego dnia usiadłam i zaczęłam się zastanawiać, dlaczego miałam do niej ciepliwość, gdy miała 2 lata, 4, a teraz mi jej brakuje? Wymyśliłam wtedy, że podświadomie oczekuję od niej, że bedzie już mądra, odpowiedzialna, jednym słowem dojrzała i wychowana. Moje wymagania rosły być może też i przez kontrast z jej młodszym bratem.
                    A to przecież jest jeszcze dziecko. Ma prawo do błędów. Zastanów się, czy też nie powinnaś odnaleźć małego dziecka w swoim synie?

                    Razem z córką wymyśliłyśmy też, że gdy zaczyna mnie nosić, to mamy się od siebie odizolować. Na 5-10 minut. Ona w swoim pokoju, ja w kuchni. Jak ochłonęłyśmy, dużo łatwiej było rozwiązywać nasze problemy. Nie warto podejmować ważnych decyzji i próbować rozmów z dzieckiem, gdy jesteśmy bardzo zdenerwowani.

                    > ps. odnośnie tonu głosu, tak, mam taki wstrętny kategotyczny, surowy
                    > ton, dzieci same mnie go nauczyły

                    O nie wink Nie ma tak łatwo smile
                    To nie dzieci go Ciebie nauczyły. Razem wypracowaliście sobie taki model rozmowy. Jesteś dorosła i to Ty powinnaś nad sobą panować. Sposób rozmawiania to szutka. Można się nauczyć, można wynieść z domu. Ja mam to szczęście, że miałam dobre wzorce w mojej mamie smile

                    Nie musisz prosić dziecka. Możesz go po prostu poinformować, co ma zrobić i co Ty zrobisz, jak Ciebie nie posłucha. Nie wciągaj się w domowe przepychanki. Pamiętam taką scenę. Moja córa miałam jakieś 9 lat, syn prawie 4. Trzeba posprzątać. Razem bałaganiły, razem sprzątają. Syn stawia opór. Córa zachęca, każe, grozi, w końcu traci cierpliwość i krzyczy. Obserwując z boku ten "teatr" zrozumiałam, jak to mało efektywna technika. Dziwnie się patrzy na taką karykaturę siebie... Spokojnie wtedy zaproponowałam córze, aby zamiast kazać i grozić zamieniła sprzątanie w zabawę. Poszło znakomicie i świetnie działało przez długi czas smile

                    Krzyk jest zwodniczo łatwy i szybki, ale bardzo trzeba się starać, aby mu się nie poddać. Oczywiście kluczem jesteśmy tu my sami. Ja mam okresy, gdy ciężko pracuję, mam mało czasu, sił, cierpliwości. Zauważyłam, że wtedy dzieci mnie sie nie słuchają, a ja zbyt łatwo podnoszę głos. Ale w spokojniejszym okresie mam czas, to i pomysły na inne rozwiązania łatwiej przychodzą smile

                    Pomyśl więc o sobie. Niedługo pójdziesz do pracy, będzie to jakaś odskocznia, ale czy masz czas dla siebie? Jakieś hobby? Ja wyszywam (bo ładne, trwałe i NIEPRAKTYCZNE). Chodzę też na tai chi (polecam również pilates wink ).

                    Pozdrawiam
                    Jola
                    • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 13:21
                      Święta racja. Nic innego nie mogę powiedziećsmile
                      Zazdroszczę Ci, poważnie.
                      Ja już mam tak zszarpane nerwy (bo to uciekanie z podwórka to tylko
                      wierzchołek góry lodowej), że nie mam siły i chęci na wymyślanie w
                      jaki sposób mam tym razem zakomunikowac synowi, zeby pościelił łóżko.
                      Też zamierzam zapisać się na pilatessmile i wybyć trochę z domu od
                      września, więc moze niedługo coś w naszych stosunkach zmieni się na
                      lepszesmile))
    • sloneczko2812 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 15:00
      To nie Ty masz problem, ale Twój syn. działaj do skutku, wpajaj
      zasady ile tylko mozna, rób dalej to co robisz, bo co innego możesz
      zrobić skoro nic nie przynosi korzystnych zmian?Ile to już trwa?
      Chyba nie od urodzenia, tylko od jakiegoś bliższego czasu odkąd
      zaczął się trudny - wydaje się nie do pokonania wiek dorastania i
      buntu. Poczekaj cierpliwie, wszystko przyjdzie w swoim czasie.
      Sytuacja się unormuje. Ja mam chrześniaka 8 latek, w maju do komuni
      pójdzie, niby dziecko - niby dorosły, mój mąż go określił -
      jako "spuszczony ze smyczy" i ja muszę mu przyznać rację. Wydaje mi
      się, że moja siostra własnie chciałaby mieć wszystko od razu,
      chciałaby mieć idealnego synka, który by ją słuchał i opowiadał o
      wszystkim. A tak nie jest, on jest właśnie takim typem
      zapominalskim, chudy jak patyk i wszędzie by tylko chodził z
      kolegami, dom na szarym końcu.
      Buduj relacje z synem powoli. Stosuj system kar i nie poddawaj się.
      Bądź cierpliwa, ale stanowcza. Nie mięknij.
      Kiedyś ktoś mi powiedział, że dobry rodzic to stanowczy rodzic. I
      miał rację.
    • bri Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 16:51
      Może się z nim umów, ale tak, żeby naprawdę jego zdanie miało jakieś
      znaczenie w tej rozmowie, że jeśli będzie punktualnie przychodził po
      szkole prosto do domu to wyznaczysz mu jakieś kieszonkowe? Jedno
      spóźnienie to brak kieszonkowego na przyszły tydzień.
      • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 19:10
        Bri, to by na pewno podziałałosmile))
        tylko mi jakoś skóra cierpnie jak mam syna przekupywać i przeginam
        chyba w drugą stronę...
    • d.o.s.i.a Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 18:23
      Jestes nadopiekuncza, kontrolujaca matka. Obawiam sie, ze na
      oddalaniu od domu sie nie skonczy...
      • pade do dosia 28.08.07, 21:01
        Mam pytanie: czy Ty masz dzieci? W jakim wieku?
        Nie jestem nadopiekuńcza, po prostu przeraża mnie to, ze nie wiem
        gdzie jest moje małe jeszcze , bo 9 latek to nawet nie nastolatek,
        dziecko.
        I szukam porady, chcę coś zmienić, więc może nie będzie tak źle jak
        mówisz.
        • joa66 Re: a może... 28.08.07, 21:14
          Jestem przeciwna kupowaniu zwierząt w celach wychowawczych i nie
          znam waszej sytuacji i możliwości, ale czy zastanawialiście się
          kiedyś nad tym, żeby syn miał jakieś zwierzę, za które byłby
          odpowiedzialny?

          Oczywiście na coś takiego musiałaby mieć chęć cała rodzina...


          Przyznaję się, że piszę to tylko na czuja , bo sama nie mam żadnego
          zwierzaka w domu, ale jeżeli ktoś ma , to może doradzi czy to ma
          sens?
        • d.o.s.i.a Re: do dosia 28.08.07, 22:44
          9-latek to male dziecko???

          Jak mialam 6 lat to sama z kluczem na szyi chodzilam do szkoly, sama sie z tej
          szkoly odbieralam, i sama po szkole sie wloczylam po osiedlu. Fakt, czasy byly
          inne, dzieci inaczej chowane, ale wydaje mi sie, ze Ty kontrolujesz syna za
          bardzo. A to, ze syn postepuje jak postepuje jest tego wyrazem. Nie widzisz tego?
          Wiem, ze sie martwisz, ale mam wrazenie, ze za wiele.
          Wychodzisz z 9letnim synem na podworko??? To juz jest chyba przesada. Naprawde.
          Nie chce Cie obrazic, ani krytykowac, tylko sklonic do refleksji. Jak widzisz z
          tej kontroli nic nie wynika, syn robi DOKLADNIE odwrotnie niz chcesz. Po prostu
          nie mozesz mu dyktowac calego zycia. Daj troche swobody, a przestanie pociagac
          to co zabronione. I to jest wlasnie porada. Odpusc, nie kontroluj, nie wypytuj,
          pozwol wrocic o tej, o ktorej chce i pochwal, ze nawet wczesnie wrocil. Niech
          sobie zje te niezdrowe rzeczy w szkole - w domu go karm zdrowo.
          Po prostu spusc dziecko ze smyczy, ktora sama mu ukrecilas. A niestety, smycz to
          ma do siebie, ze kazdy ma sie ochote z niej zerwac.
          Nie myl troski rodzica z nadmierna kontrola, bo skutek bedzie odwrotny, o czym
          wlasnie przekonujesz sie kazdego dnia...
      • scher Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 21:57
        d.o.s.i.a napisała:

        > Jestes nadopiekuncza, kontrolujaca matka.

        Och, jak ty lubisz proste diagnozy na odległość...
        • d.o.s.i.a Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 22:51
          Tresc posta Pade az kluje w oczy kontrola rodzicielska.
          Matka, ktora wychodzi na podworko z 9letnim synem? Prosze Cie Scher, nawet chyba
          Ty nie uwazasz, ze to normalne...? Dzieciak na pewno jest tym zachwycony i wcale
          zapewne nie czuje rodzicielskiej kontroli... wink

          Matka kontrolujaca na kazdym kroku jakie papierki przyniosl w tornistrze,
          biegajaca za nim po osiedlu codziennie? Przepraszam, ale dla mnie to jest
          nadmierna kontrola, ktora wlasnie msci sie na zalozycielce watku.
          • scher Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 28.08.07, 23:10
            d.o.s.i.a napisała:

            > Tresc posta Pade az kluje w oczy kontrola rodzicielska.

            Nie odniosłem takiego wrażenia. Pisze raczej, że chciała syna
            usamodzielnić i obdarzała go dużym zaufaniem, którego on notorycznie
            nadużywał.

            > Matka, ktora wychodzi na podworko z 9letnim synem?

            Ja zrozumiałem, że syn po prostu mocno przegiął i mają to być
            właśnie konsekwencje.

            > nadmierna kontrola, ktora wlasnie msci sie na zalozycielce watku.

            Bałbym się z lakonicznego opisu na formu wysnuć tak kategorycznego
            wniosku.
            • d.o.s.i.a Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 00:02
              Widzisz, ja odnioslam zupelnie inne wrazenie. I nawet nie musialam czytac miedzy
              wierszami.
              Autorka co chwila pisze o tym jak kontroluje dziecko:

              "próbowałam go usamodzielnić" - dziecka sie "nie usamodzielnia". Dziecko samo
              dojrzewa do samodzielnosci, jezeli mu sie na to pozwoli.

              po roku (!) zaczął chodzić sam - dlugo trwalo "zapracowanie" sobie na ten przywilej

              Potem pozwalałam wychodzić na podwórko, pod blok, widziałam go z okna balkonu. -
              no to na pewno dziecko sie doskonale czulo wiedzac, ze przed blok wychodzi POD
              WARUNKIEM. Dla mnie to nie jest lekcja samodzielnosci, a bardziej tresura
              wlasnie. Mozesz wyjsc, ale od razu zakladam, ze Ci nie ufam i masz bawic sie
              tak, zebym Cie widziala.

              Wypuszczałam na dwór z przykazaniem: masz być tylko tu i tu, muszę Cię widzieć.
              - patrz powyzej.

              Pytałam dlaczego - a co dziecko ma odpowiedziec? jakiej odpowiedzi matka
              oczekuje? Odprowadzil kolege, bo wszystkie dzieci zawsze po lekcjach sie
              odprowadzaja. Jest to bowiem jedyny moment po szkole, kiedy mozna nawiazac
              przyjaznie. Jak ma dziecko odpoweidziec na pytanie "dlaczego"? Bo chcialem Ci
              zrobic na zlosc mamusiu?

              powiedz gdzie idziesz pozwolę Ci. - o laskawa mama. Dla mnie to kontrola. Matka
              musi zawsze i wszedzie wiedziec ktorego wlasnie kolege syn odprowadza?

              Dawałam zegarek,
              zakazałam synowi wychodzenia samemu z domu. Wychodzi na podwórko tylko ze mną -
              no to juz komentowalam.

              Boje się, ze teraz jeszcze utrzymam go w ryzach, zakazy, kary itp - prosze,
              trzymanie dziecka w ryzach. Czy nie za daleko posuniete rozumowanie? Co tak
              naprawde zbroil syn, oprocz tego, ze lubi sie wloczyc z kolegami po szkole??? I
              kupuje niezdrowe slodycze???

              Ja synowi nie pozwalam na kupowanie
              tamci się nad nim litują i się z nim dzielą, nie wiem jak to jest, ale znajduję
              papierki w tornistrze - ale syn zyje w grupie rowiesniczej i jak grupa pragnie
              sie zachowywac. Matka moze co najwyzej wpoic zasady zywieniowe w domu, ale jak
              dziecko bedzie chcialo to sobie ta mrozone kolorowa wode kupi, jezeli beda robic
              to koledzy. A jak bedzie trzeba to oni mu zasponsoruja, albo kiedys ukradnie po
              prostu, jezeli matka bedzie mu ograniczac w tym celu kieszonkowe.

              I nie mogę mu wytłumaczyć, ze to co chce jeść jest wręcz trujące - dzieci glupie
              nie sa, wystarczy powiedziec raz. Poza tym nie kalkuluja w kategoriach trujace,
              czy nie, tylko czy koledzy jedza, a jezeli tak, to ja tez chce.

              mój syn niestety kłamał, ale nie pisałam o tym w głównym wątku, bo
              próbowalismy go z tego wyleczyć i chyba , tfu, tfu nam się udało" - jaaaasne.
              Ciekawe jak rodzice go oduczali... Az mi skora scierpla.

              Piszesz, ze matka obdarzyla syna duzym zaufaniem. W ktorym momencie? W ktorym
              momencie go tym zaufaniem obdarzyla? Ja tu nie widze kiedy syn tak naprawde mial
              sie wykazac dojrzaloscia, skoro matka, mam wrazenie, od razu zalozyla, ze sie
              nie wykarze i obwarowala to od razu tyloma warunkami, ze juz na wejsciu dziecko
              po prostu stwierdzilo, ze nareszcie mozna sie urwac.

              > > Matka, ktora wychodzi na podworko z 9letnim synem?
              >
              > Ja zrozumiałem, że syn po prostu mocno przegiął i mają to być
              > właśnie konsekwencje.

              No coz, dla mnie konsekwencja bylby zakaz wyjscia na podworka, a nie wyjscie z
              matka. Dlatego upatruje sie tu tej nadmiernej kontroli. Mamusia musi widziec z
              okna, mamusia bedzie szukac po osiedlu, mamusia za kare bedzie odprowadzac do
              szkoly i nawet na podworko z mamusia teraz bedziesz chodzi.


              • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 00:55
                Wiesz co, od Ciebie aż kipi agresją
                Wyciągnełaś z tego co napisałam najgorsze możliwe wnioski.
                Nie zawsze można wyrazić swoje przemyślenia w sposób czytelny i
                jasny dla innych. Pewnych rzeczy nie napisałam, inne dość
                chaotycznie.
                Nie zwróciłaś w ogóle uwagi na to, ze ja wcale nie chcę kontrolować
                mohego syna, ze mam obawy przed buntem. Sama bym się buntowała na
                jego miejscu. Tyle, ze ja będąc dzieckiem byłam bardziej
                odpowiedzialna, a szkoda, moze bardziej rozumiałabym swojego syna.
                Próbowałam go usamodzielnić oznacza: uczyłam samodzielności, a
                jeszcze inaczej: chciałam by miał stały rytm dnia i poczucie
                obowiązku. Dzieci się uczy samodzielności. Owszem, można się uczyć
                na własnych błędach, ale nie od małego, litości. Po coś Ci rodzice w
                końcu są, nieprawdaż?
                9 latek to małe dziecko. Duże dziecko to np. 12latek, a nastolatek
                ma wg mnie 14-15 lat. Może się mylę, ale dla mnie mój syn jest
                dzieckiem, wyrośniętym ale dzieckiem.
                Po roku czyli po skończeniu pierwszej klasy. Nawet w drugiej klasie
                rodzice przychodzili pod szkołę po dzieci. Ja tego nie robiłam.
                Wracał do domu sam. Nie potem tylko w tym samym czasie (czyli w
                klasie I) pozwalałam mu wychodzić na dwór samemu. Nie wiem gdzie Ty
                mieszkasz, ale u nas nikt nie wypuszcza na dwór bez opieki dziecka
                nie chodzącego jeszcze do szkoły. Nasze osiedle jest ogromne i
                niebezpieczne. PO osiedlowych uliczkach samochody jeżdżą z
                prędkością 60 km/h, spowalniacze nic nie dają. Czasami kierowcy
                jeżdżą nawet po chodnikach. Musiałam najpierw poobserwować syna czy
                na to zwraca uwagę. To takie dziwne?
                Dziecko nie wychodziło na dwór pod warunkiem. Zostało poinformowane,
                ze chodzi mi o jego bezpieczeństwo. Tylko i wyłącznie.
                " powiedz gdzie idziesz pozwolę Ci. - o laskawa mama. Dla mnie to
                kontrola. Matka
                > musi zawsze i wszedzie wiedziec ktorego wlasnie kolege syn
                odprowadza?" tym tekstem to już przegięłaś. Chyba normalne jest że
                informuje się bliską osobę gdzie się aktualnie przebywa, czy
                zamierza przebywać. Nie non stop, ale tak orientacyjnie. Nie
                wyobrażam sobie bym miała nie wiedzieć gdzie przebywa mój 9-latek.
                To nie jest dorosły! Zbyt dużo nasłuchałam się o przypadkach
                potrącenia dziecka samochodem,uprowadzenia, pedofilli, niedaleko
                nas, zeby,m miała to puścić mimo uszu i nie przejmowac się zupełnie
                dzieckiem. Po tym co napisałaś jestem przekonana, ze nie masz
                dzieci, żadna normalna matka nie napisałaby czegoś takiego.
                co do słodyczy, wypowiedziałam się już, nie wiem po co ta kontynuacja
                "
                > mój syn niestety kłamał, ale nie pisałam o tym w głównym wątku, bo
                > próbowalismy go z tego wyleczyć i chyba , tfu, tfu nam się udało" -
                jaaaasne.
                > Ciekawe jak rodzice go oduczali... Az mi skora scierpla." - to
                też przegięcie, ale odpowiem: rozmowami, prośbą, czasem krzykiem:
                mów najgorszą prawdę ale nie kłam bo to boli gdy nas oszukujesz-
                strraszne prawda?
                "> > Ja zrozumiałem, że syn po prostu mocno przegiął i mają to być
                > > właśnie konsekwencje"-forumka dobrze zrozumiała, Ty niestety
                niewiele, poprzenaczałaś fakty i wyciągnęłaś pochopne wnioski.
                • d.o.s.i.a Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 01:45
                  A teraz usiadz spokojnie, odetchnij i zastanow sie dlaczego syn robi dokladnie
                  odwrotnie niz go o to prosisz...
                  Nie wiem po co napisalas na forum jesli chcialas usylyszec same pochlebne opinie
                  na temat Twojego wychowania i to jak to Twoj syn zachowuje sie zle "zupelnie bez
                  przyczyny". A moze jednak jakas przyczyna istnieje?
                  Z Twoich postow niestety, ale wyziera obraz kontrolujacej matki - nic nie
                  poradze na to, ze wlasnie tak interpretuje Twoje slowa. Ja nie mowie, ze jestes
                  wyrodna albo zla matka. Ja mowie tylko tyle, ze za bardzo mylisz milosc i troske
                  z kontrola. I moze zamiast sie denerwowac, po prostu zastanow sie, czy
                  przypadkiem tak nie jest.
                  Mam wrazenie, ze bardzo na syna naciskasz, wszystko musisz wiedziec, syn ze
                  wszystkiego sie musi tlumaczyc, mowic wszystko, nawet "najgorsza prawde". Nic
                  nie poradze,ze tak wlasnie odbieram Twoje posty. A dziecko nie klamie bez
                  przyczyny...

                  Tak naprawde Twoje dziecko jeszcze nic zlego nie zrobilo. OK. NIe przyszlo na
                  kolacje, mialo wazniejsze sprawy z kolegami. Wloczy sie po lekcjach. A moze po
                  prostu troche odpusc? Zacznij chwalic zamiast ganic. Ze dzis wczesniej wrocil, a
                  kogo dzis odprowadzil, z kim rozmawial. Po prostu. Przeciez wiadomo, ze syn robi
                  codziennie dokladnie to samo i zapewne chodzi w dokladnie te same miejsca. Ja,
                  powiem szczerze, zaczynam sie zastanawiac, o co jest to wielkie halo... Ze
                  dziecko zjadlo slodycze w szkole? Ze zostalo pare godzin na dworze i nie czulo
                  glodu? Ze po lekcjach nie przyszlo odlozyc tornistra?

                  Rozumiem, ze osiedle niebezpieczne, ale przeciez nie zakryjesz syna kloszem,
                  albo nie zamkniesz w domu. A cos zlego moze sie stac nawet najbardziej
                  grzecznemu i samodzielnemu dziecku.
                  • joa66 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 08:20
                    dosiu - rodzice powinni wiedzieć gdzie przebywa ich 9 letnie
                    dziecko. Koniec i kropka.
                  • scher Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 09:05
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > Z Twoich postow niestety, ale wyziera obraz kontrolujacej matki

                    Nadal nie podzielam tego poglądu.
                    • makurokurosek Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 09:09
                      a ja owszem, a ja tak smile
                  • weronikarb Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 10:31
                    Dosia masz sporo racji, ale nie wzielas jednego pod uwage
                    Matka niema do syna zaufania, poniewaz jest on nieodpowiedzialny.
                    Najpierw musi w nim ta odpowiedzialnosc wyrobic, a dopiero nabierac
                    zaufania i ze tak powiem "popuszczac smyczy", niektorym dzieciom
                    mozna dac w tym wieku naprawde duza swobode, ale inne ucza sie jej
                    dduzo dluzej.
                    Ja opiekujac sie 5 lat mlodszym bratem i mieszkajac kolo parku - to
                    musialam byc odpowiedzialna. Ja sie nauczylam bardzos zybko, bo juz
                    jako 6 latka zostawalam z rocznym bratem sama jak mama leciala do
                    sklepu.
                    Zdarzaly mi sie glupie czasami wypadki - ale to normalne u dzieci -
                    nei byly notoryczne

                    Jako 9 latka jak bylam z bratem w parku zaczepil nas pedofil,
                    podprowadzilam go pod brame bloku i polecialam po mame hehehehe
                    • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 10:42
                      "
                      • weronikarb Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 10:43
                        czesto mamy to samo spojrzenie na wychowanie wink
              • paacynka Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 14:52
                d.o.s.i.a napisała:


                > po roku (!) zaczął chodzić sam - dlugo trwalo "zapracowanie" sobie
                na ten przy
                > wilej
                >
                > Potem pozwalałam wychodzić na podwórko, pod blok, widziałam go z
                okna balkonu.
                > -
                > no to na pewno dziecko sie doskonale czulo wiedzac, ze przed blok
                wychodzi POD
                > WARUNKIEM. Dla mnie to nie jest lekcja samodzielnosci, a bardziej
                tresura
                > wlasnie. Mozesz wyjsc, ale od razu zakladam, ze Ci nie ufam i masz
                bawic sie
                > tak, zebym Cie widziala.

                boże co ty za bzdury wypisujesz??? Ty masz dzieci chyba nie.
                Zawsze bawiliśmy się na podwórku wiedząc, że rodzice mogą zerknąć
                czy nic nam nie jest. NIC Nie dzieje się złego - to jest powód dla
                którego trzeba patrzeć na dziecko, nie bo mu się nie ufa, ale bo się
                nie ufa światu!!!
                na moim osiedlu pedofil porwał dziewczynkę, szła do domu, na chwilę
                oderwała się od grupki dzieci. Pedofil nie złapany, moje dziecko ma
                7 lat i nie pójdzie samo do szkoły pewnie nawet po roku bo ja nie
                chcę jej szukać jak szukali Magdy z Katowic, jak szukają innych
                dzieci bezskutecznie.
                Kobiety zacznij myśleć co piszesz. Dziecko to wyraźnie nie czuje
                zagrożenia, nie boi się i jest nieodpowiedzialne.
              • sceptyczna1 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 16:01
                d.o.s.i.a napisała:

                I nawet nie musialam czytac miedz
                > y
                > wierszami.
                Proponuję zacząć od nauki czytania ze zrozumieniem.
            • makurokurosek Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 08:50
              a ja właśnie mam podobne odczucia co d.o.s.i.a, może dlatego, że też jako 7
              latek chodziłam z kluczem na sznureczku, sama musiałam uszykować sie do szkoły,
              pilnować godziny wyjścia i sama z tej szkoły wracać odprowadzając koleżanki lub
              być odprowadzana przez nie. Dla mnie również wyjście 9 latka z matką na podwórko
              jest sporą przesadom, która jakby nie było utrudnia normalną zabawę dzieciaków.
              Pierwszy raz spotkałam sie z metodą usamodzielniania przez kontrole.
              • joa66 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 09:18
                1. Wiekszość pierwszoklasistów jest odprowadzana i odbierana ze
                szkoły

                2. w drugiej klasie syn pade chodzi do szkoły SAM w pzreciwieństwie
                to wielu innych dzieci

                3. Rozumiem, że syn pade najpierw wychodził na podwórko sam, ale
                poniewważ nie można było na nim polegać, konsekwencją (karą?) było
                to, że wychodził z mamą. To nie było tak, ze pade z zasady wychodzi
                z nim na podwórko.

                4. rodzice maja prawo i obowiązek wiedziec gdzie przebywa ich
                dziecko.
                • d.o.s.i.a Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 09:43
                  > 3. Rozumiem, że syn pade najpierw wychodził na podwórko sam, ale
                  > poniewważ nie można było na nim polegać, konsekwencją (karą?) było
                  > to, że wychodził z mamą. To nie było tak, ze pade z zasady wychodzi
                  > z nim na podwórko.
                  >

                  Kara, powinien byc zakaza wychodzenia na podworko. A nie wychodzenie z mama.
                  Naprawde nie widzicie roznicy? Matka jako wychowawca, a matka jako cerber? Jak
                  ma dziecko traktowac rodzica w tej sytuacji? Przyjaciela, czy dozorce? Zreszta
                  nie rozumiem, jak takie "dozorowane" wyjscia wygladaja. Dziecko sie bawi w
                  piaskownicy, czy jak? Bo chyba z dzieciakami nie bardzo sie wtedy da...?


                  > 4. rodzice maja prawo i obowiązek wiedziec gdzie przebywa ich dziecko

                  Oczywiscie, ze maja. Mniej wiecej. Niemozliwoscia jest, aby dziecko za kazdym
                  razem gdy dzieci chca przeniesc sie z boiska, na inne boisko, biegalo do domu i
                  sie tlumaczylo. Logistycznie, ze sie tak wyraze, jest to niewykonalne. Bo dzieci
                  nie beda czekaly na inne dziecko, tylko sobie pojda. Jak sobie to wyobrazacie?
                  Ja jako dziecko mialam dosc szeroki "zakres" spacerow, ze sie tak wyraze. Nie
                  wyobrazam sobie, zebym ja, czy jakiekolwiek dziecko mialo siedziec w jednym
                  miejscu caly czas. Dzieci maja rozne pomysly.

                  Moze niech mama zada sobie trud zapoznania kolegow, ktorych syn odprowadza -
                  wtedy bedzie wiedziala, gdzie syn jest i z ktorym kolega.

                  Jezeli matka uwaza, ze w jej wychowaniu jest wszystko dobrze, a jej syn jest po
                  prostu niegrzeczny, to po co pisze na forum? To nie moje dziecko i to nie ja sie
                  o nie martwie. I w sumie nie obchodzi mnie jak to autorka rozwiaze. Chce
                  kontroli? Prosze bardzo, tylko niech sie potem nie dziwi...

                  • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 10:26
                    Pierwsza najwazniejsza kwestia: 9 letni chłopiec a 9 letnia
                    dziewczynka to ogromna różnica wrozwoju emocjonalnym, psychicznym,
                    ogromna. Dziewczynki w tym wieku sa dużo bardziej samodzielne i
                    odpowiedzialne, chłopcy często się zapominają.
                    Kolega syna z klasy wychodzi na podwórko z dziadkiem, drugi i trzeci
                    z mamą, widać nie tylko ja "nie mam zaufania".
                    Znam kolegów syna z naszego podwórka i właśnie dlatego nie chcę by
                    się przenosili na inne bo wówczas ich zabawa polega na np.
                    wyciaganiu różnych rzeczy ze śmietników.
                    Mój syn wychodzi ze mną dopiero od tygodnia, a nie od roku jak to
                    opatrznie zrozumiałaś i nie chodze za nim krok w krok, nie
                    interesuje mnie o czym rozmawia z kolegami. On gra w piłkę, albo
                    jeździ na rowerze a ja mam tylko na niego oko. Przede wszystkim
                    zajmuję się młodszą córą.
                    "Jezeli matka uwaza, ze w jej wychowaniu jest wszystko dobrze, a jej
                    syn jest po
                    > prostu niegrzeczny, to po co pisze na forum? "
                    Odpowiedziałam na to pytanie kilkakrotnie w poprzednich postach,
                    skoro nie zrozumiałaś...
                • makurokurosek Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 10:13
                  a nie zastanowiłaś się, że może wymagania matki co do dziecka są zbyt
                  wygórowane. Nie sądzę aby chłopak odprowadzał całą klasę do domu, sądzę że ma
                  dwóch, trzech kolegów z którymi chce spędzić troszkę więcej czasu co za problem
                  ich poznać. Ja również chodziłam po szkole do koleżanek , i moi rodzice pomimo
                  iż nie przychodziłam i nie pytałam się ich o zdanie czy mogę odprowadzić Asię do
                  domu i chwilę się z nią pobawić, wiedzieli że prawdopodobnie spędzam z nią czas.
                  Znali zarówno samą Asię jak i jej rodziców. Sądzę, że autorka postu zamiast
                  wkurzać sie na chłopaka powinna poznać jego kolegów , dowiedzieć się gdzie
                  mieszkają, zapoznać się z rodzicami i wymienić numerami telefonów. A chłopak
                  skoro ma komórkę, to powinien ją dostawać na podwórko, i wtedy cała sytuacja
                  będzie już całkowicie rozwiązana, jeżeli komórka faktycznie jest tak wypasiona
                  wymieńcie lub kupcie mu jakąś gorszą i daj mu aby mieć z nim kontakt.
                  • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 10:40
                    Dziewczyny, ja się wcale nie gniewam za tę krytykę, wręcz jej
                    oczekiwałam.
                    Jak się próbuje znaleźć rozwiązanie jakiegoś problemu, raz drugi
                    piaty,próbuje różnych rzeczy, nic nie działa to można się porządnie
                    zamotać.
                    Zdaję sobie sprawę, ze moja kontrola zaszła za daleko i chcę się z
                    tego jakoś wyplątać, ale nie chcę tez całkiem odpuszczać.
                    Mogłabym opisać jeszcze wiele sytuacji, po których zmieniłybyście
                    troszkę zdanie, moze nawet na gorsze, ale tak się nie da. Musiałabym
                    napisać książkęsmile
                    Odnośnie kolegów, których syn odprowadza: odprowadza zwłaszcza
                    jednego, o którym nawet wychowawczyni nie ma dobrego zdania i
                    ostrzegała mnie przed nim. Nie wiem gdzie to dziecko mieszka bo:
                    zaprosił kiedyś mojego syna na urodziny zaraz po szkole. Trochę się
                    zdziwiłam, ze zaraz po szkole, ale to był nowy uczeń, syn się bardzo
                    ucieszył, więc poprosiłam tylko synka o adres i telefon tego
                    chłopca. Podał mi, więc umówiłam się z synkiem, ze po niego przyjdę
                    za dwie trzy godziny, dałam mu drobiazg dla chłopca i słodycze i
                    poszli. O umówionej godzinie zadzwoniłam pod podany numer okazało
                    się, ze to pomyłka. Zabrałam córcię z przedszkola i poszliśmy pod
                    wskazany adres...nawet nie było takiego adresu. Obdzwoniłam
                    wszystkie matki z klasy syna, nikt nie znał numeru telefonu, nikt
                    nie wiedział gdzie mieszka. Po dwóch godzinach przecesywania osiedla
                    znalazłam synka na naszym podwórku. Całe szczęście chłopak był na
                    tyle przytomny, ze go przyprowadził, bo sam nie wiem czy by trafił.
                    Okazało się, ze zaprowadził mojego syna do jakiegoś "wujka"
                    a "wujek" po godzince wywalił dzieci bo mu przeszkadzały. Włóczyli
                    się więc chłopcy po osiedlu...
                    Czy po takiej sytuacji nie przejmowałybyście się się tym gdzie jest
                    i co robi Wasze dziecko?
                    Podobnych było kilka i ja już straciłam cierpliwość, po prostu.

                    • joa66 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 10:53
                      Pade – a może problem wynika z tego, że wpadliście w jakieś błędne
                      koło? Syn nie dotrzymuje słowa, obawiasz się towarzystwa z którym
                      się zadaje, w efekcie coraz większa część Waszych rozmów koncentruje
                      się na problemach, co z kolei może powodować naturalną
                      chęć „ucieczki” od tych rozmów, domu…i koło się zamyka? A gdyby tak
                      zacząć „od początku”? Poprosić syna, że by powiedział jak sobie
                      wyobraża rozkład dnia, nie musi odpowiadać od razu, daj mu nawet
                      kilka dni do namysłu i powiedz, że musi uwzględnić tez obowiązki?
                      Może faktycznie po lekcjach chce pobyć z kolegami, ale ustalcie
                      wspólnie czy to ma być godzina czy 2? I postarać się przekonać go,
                      że musi przestrzegać WSPÓLNIE ustalonych zasad?
                      • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 11:03
                        To prawda, to jest błędne koło. Dlatego napisałam to teraz, przed
                        rozpoczęciem roku szkolnego, żeby sobie to wszystko poukładać,
                        poustalać z synem, a potem po prostu zacząć od nowasmile
                        Chciałam jeszcze coś dodać odnośnie kary czy tez konsekwencji.
                        Pisałyście często: to niech nie wychodzi na dwór. Gdybym non stop
                        stosowała taką karę mój syn nie wiedziałby jak wyglada podwórko,
                        poważnie. Uważam, ze zabranianie dziecku wychodzenia z domu jest
                        troszkę okrutne, dlatego wolałam już wychodzić z nim...smile
                        • weronikarb Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 11:07
                          Pade ale to nei jest kara jak widac, poprostu tylko tyle ze jestes
                          nic wiecej.
                          Moze nei wychodzenie na dwor, ale ustal ile czasu najdluzej moze
                          spedzac i ucinaj za kazde wieksze spoznienie smile
                        • makurokurosek Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 11:18
                          ale właśnie nie wychodzenie na dwór jest karą która uczy konsekwencji, jak
                          chcesz go czegoś nauczyć nie pozwalając mu doznawać konsekwencji, w ten sposób
                          sam wybiera czy będzie bawił sie z kolegami czy siedział w domu
                    • wieczna-gosia Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 11:22
                      pade- jednej informacji mi brakuje- mianowicie informacji zwrotnej, co do
                      zachowania syna. B na razie piszesz co ty mu mowisz, o co prosisz. A co on na to?

                      A w ogole ci wspolczuje sad
                      • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 13:14
                        smile
                        On na to: nie wiem, nie wiedziałem, zapomniałem, no bo tak, dobra
                        dobra i wrrrrsmile))
                        rozmowny to on nie jest, nigdy nie był
                        • wieczna-gosia Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 13:42
                          no wiec ja bym tu popracowala.
                          po pierwsze- wciagnelabym go w ustalanie zakresu samodzielnosci- spytaj sie po
                          prostu- jak on uwaza- na ile moze wyjsc? czy powinien sie meldowac na telefon?
                          Poszlabym na zywiol- ustalamy zasady- slucham twoich propozycji, dyskutujemy,
                          wypracowujemy.
                          Po drugie- zachecilabym go do wyceny czasu- idziesz na podworko? o ktorej
                          wrocisz? spyta sie ciebie o ktorej ma wrocic- nie stary- to TY mi powiedz.
                          Po trzecie- zachecilabym do wyceny kar. Niech ci wytlumaczy dlaczego wlasciwie
                          ty sie tak rzucasz, jak on nie wraca? Sprobuj go podjesc empatycznie.

                          Moim zdaniem trzeba zlamac uklad zaleznosci. on musi poczuc ze de facto on jest
                          panem sytuacji. I ze konsekwencje to sa faktycznie konsekcje JEGO postepowania a
                          nie widzimisie mamusi. I ze wymagasz okreslonych zachowan z okreslonych powodow.
                          Znasz swego syna najlepiej- wiec pokombinuj jak zlamac. Bo teraz faktycznie- on
                          sie moze czuc opresjonowany przez zaborcza mamusie, byc moze uwaza ze jestes
                          histeryczna i nieracjonalna.

                          I jeszcze na koniec- to TY jestes matka wiec mozesz oczywiscie miec ostatnie
                          slowo- wyznaczac granice- u mnie w domu na 15 l;atki taka granica to 21 w
                          tygodniu i 22 w weekendy. Poza tym mozemy dyskutowac. Co wazniejsze ona wie ze
                          odnosnie tej 22 tez mozemy pogadac, aczkolwiek potrzebuje wtedy uzasadnienia,
                          gwarancji ze ona wroci taksowka albo zadzwoni po mnie itd.
                          Usiadzcie z synem i orentacyjnie wyrysujcie plan dnia- szkola wiadomo. Kiedy
                          chcesz miec czas na kolegow. Kiedy na odrabianie lekcji? jak myslisz ile czasu
                          to ci moze znajac? Powiesilabym na drzwiach i wprowadzala poprawki w czasie
                          pierwszych tygodni, zeby widzial ze wiele rzeczy mozemy omowic.
                          Prace domowe zaczelabym zwalac na niego. Nie zrobi- trudno. niech mu plan wisi,
                          na ktory zgodziliscie sie razem, niech mu przypomina a nie ty na etacie aniola
                          stroza.
                          Takie mam pomysly na goraca- generalnie- dialog- tu bym pracowala bo moim
                          zdaniem tu wam nie styka.

                          Acha- ja to w ogole wredna jestem i jak dziecko zaczyna sie ze mna porozumiewac
                          monosylabami- to ja sie zaczynam porozumiewac jedna- NIE. Nie rozmawiasz ze mna
                          bo uwazasz ze nei ma o czym- to trudno. Ale brak komunikacji ma tez okreslone
                          konsekwencje, z ktorych jedna to po prostu szlaban na wszystko o czym nie uda
                          nam sie pogadac.
                          • jola_ep Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 14:14
                            > Moim zdaniem trzeba zlamac uklad zaleznosci. on musi poczuc ze de > facto on jest panem sytuacji. I ze konsekwencje to sa faktycznie >konsekcje JEGO postepowania a nie widzimisie mamusi.
                            > I ze wymagasz okreslonych zachowan z okreslonych powodow

                            Podba mi się, to co napisałaś (cały post). Myślę, że to dobre rozwiązanie.

                            Pozdrawiam
                            Jola
                          • sceptyczna1 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 15:57
                            Najmądrzejsza rada w tym wątku, pozbawiona krytyki i wymądrzania
                            się, jaka to ja - matka 2 latka, jestem mądra, a Ty pade niewink
                            Panie, Panowie - czapki z głów!!!Sama też skorzystamsmile
                          • pade dziękuję wieczna-gosiu:) 29.08.07, 16:24
                            wypróbuję i dam znać co i jaksmile
                    • d.o.s.i.a Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 11:57
                      > Odnośnie kolegów, których syn odprowadza: odprowadza zwłaszcza
                      > jednego, o którym nawet wychowawczyni nie ma dobrego zdania i
                      > ostrzegała mnie przed nim. Nie wiem gdzie to dziecko mieszka bo:
                      > zaprosił kiedyś mojego syna na urodziny zaraz po szkole.

                      Pade, ale z tego wynika, ze syn jednak zachowal sie powaznie w tej
                      sytuacji. Dowiedzial sie o adres, telefon, obiecal, ze wroci i
                      wrocil - znalazl sie wszakze na Waszym podworku. To nie jest jego
                      wina, ze kolega dal mu zly adres i telefon... Ktos moglby Ci
                      zarzucic, ze to Ty nie sprawdzilas np. w szkole, ze adres jest
                      poprawny...
                      Czy przypadkiem nie winisz go na wyrost? Ja naprawde w tej sytuacji
                      nie widze, ze synowi zabraklo samodzielnosci. Wrecz przeciwnie.

                      Moze sprobuj jakiegos eksperymentu - przez jakis czas mu po prostu
                      pozwolic "byc". Jezeli chce odprowadzic kolegow po szkole, niech
                      idzie. Chce zostac dluzej na podworku, niech zostanie. Chce zjesc
                      slodycze w szkole niech zje. Nie odrobi lekcji? Trudno. On sie musi
                      nauczyc tej samodzielnosci SAM. Pytaj go potem o wrazenia z dnia, co
                      u kolegow - z czasem syn bedzie Ci bardziej ufal i chetniej mowil
                      gdzie chodzi, bo nie bedzie czul sie winny z powodu kazdego wyjscia.
                      A moze i "zakazy owoc" przestanie tak smakowac jak teraz.

                      Bedzie Ci trudno, bo nie bedziesz wiedziala gdzie jest. Ale przeciez
                      tak naprawde wiesz gdzie jest. Przeciez codziennie syn nie znajduje
                      sobie nowych kolegow i nie chodzi w nowe miejsca. Dlaczego mam
                      wrazenie, ze Ty tych chlopcow i ich rodzicow nie znasz?

                      Daj mu komorke (taka mniej wypasiona) i powiedz "idz sie synu baw, a
                      jak bedziesz czegos potrzebowal, albo trzeba bedzie Cie skads
                      odebrac, albo cos sie bedzie dzialo, to dzwon". I tyle. Nie na
                      zasadzie "dzwon, bo ja chce wiedziec gdzie jestes".
                      • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 13:13
                        I znowu nadinterpretacja
                        Nie dowiedział się, jemu było wszystko jedno, ja mu kazałam się
                        dowiedzieć. I nie mam o tę sytuację do syna pretensji, tylko
                        uświadomiła mi ona, ze nie mogę się zgadzać na wcześniej nie
                        uzgodnione wizyty i że mogło się to wszystko skończyć naprawdę
                        nieciekawie.
                        Wszystkich rodziców nie znam, bo nie każdy chce być "znany".
                        Komórę dostanie na pewno.
                        • d.o.s.i.a Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 13:36
                          Ja wciaz mysle, ze martwisz sie za bardzo. Przestan bo osiwiejesz!
                          Oczywiscie COS zawsze sie moze zdarzyc, nawet jak bedziesz wiedziec
                          gdzie syn jest! Cos zlego moze mu sie przydarzyc takze pod Twoja
                          opieka...

                          Tutaj chodzi o to, ze syn traktuje Twoja troske jak dopust Bozy i
                          sie przeciw niej buntuje. On nie rozumie, albo nie chce zrozumiec,
                          ze Ty tak naprawde martwisz sie o niego. Ja tez mam wrazenie, ze
                          gdzies po drodze stracilas z oczu rzeczywisty sens troski o syna.
                          Przelewasz na niego swoje strachy, ale nie pozwalasz mu zrozumiec,
                          ze tak naprawde chodzi o NIEGO, a nie o Ciebie. Syn nie rozumie, ze
                          to w jego interesie jest aby byl bezpieczny. On to rozumie
                          jako "mama nie pozwala", "mama jest zla, wiec lepiej mamie nie
                          mowic". A on rozumie Twoja troske jak kare, a nie rzeczywista,
                          szczera troske rodzica. On, po prostu nie czuje sie podmiotem w tej
                          sytuacji.

                          Daj mu ta komorke, ale nie ze slowami "oto jest smycz dla Ciebie i
                          masz sie meldowac, bo JA sie martwie", tylko "synu, jak TY bedziesz
                          potrzebowal pomocy to zadzwon".
              • sceptyczna1 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 15:54
                makurokurosek napisała:

                > a ja właśnie mam podobne odczucia co d.o.s.i.a, może dlatego, że
                też jako 7
                > latek chodziłam z kluczem na sznureczku, sama musiałam uszykować
                sie do szkoły,
                > pilnować godziny wyjścia i sama z tej szkoły wracać odprowadzając
                koleżanki lub
                > być odprowadzana przez nie.

                Twoja samodzielność jako 7 latki powala na kolana, zwłaszcza ten
                klucz na szyi, podobnie jak na kolana powala bezmyślność i brak
                wyobraźni u Twoich rodziców. I to ma być przykład dla pade?
    • nangaparbat3 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 14:20
      Zawsze powtarzam, ze wychowanie to chodzenie po linie - z jednej strony
      nadopiekuńczość, z drugiej niedostateczna opieka, a rddzic z obłedem w oczach
      usiluje utrzymac równowagę. W sytuacji, która zmienia sie z dnia na dzień i
      wciaz na nowo trzeba zmieniac proporcje.
      Kiedys kiedys uczyłam dzieci w podstawowce. wysłano mnie na szkolenie, spędziłam
      kilka godzin w ławce na zajeciach i uświadomiłam sobie, jak okropnie meczaca
      jest sytuacja osoby zmuszonej do siedzenia i robienia tego, co inni mu kazą. a
      ja przeciez uczylam sie rzeczy, ktore najbardziej mnie interesowaly,
      pasjonowały. Dzieci ucza sie tego, co my im narzucamy, w dodatku jesli dorosla
      kobieta miała problem z brakiem ruchu przez kilka godzin, jak silnie musi to
      odczuwac kilkulatek.
      I dlatego uwazam, ze rytm: powrót ze szkoły, jedzenie, lekcje - jest zły. Po
      wyjsciu ze szkoły dziecko powinno mieć możliwość pobiegać, pojeździc na rowerze,
      pobawic się.
      Co więcej, dzieci wychodzą w gronie kolegow, są razem, razem sie bawią. To
      naturalne. Pamietam jak córka w szóstej juz klasie z calą grupą szla po szkole
      na plac zabaw, gdzie przez godzinę - dwie szaleli na hustwakach i drabinkach -
      trzynastolatkowie. Potem, kiedy rozejda się do domow, trudno im bedzie na powrót
      się zebrać.

      Inna sprawa to wyrabianie poczucia odpowiedzialności. U nas podziałało
      dopuszczenie córki do waznych domowych decyzji, Pamietam moment przelomowy -
      miala 8 lat, jej tato wyprowadził się od nas, robiłam remont i trzeba było kupic
      nowa szfke na buty. Poszlysmy razem do sklepu, ja chcialam inną, corka inna,
      zgodzilam się na jej wybór, choc wymagało to przemalowania mebla. Efekty byly
      zdumiewajace - nagle zaczela bez proszenia pomagąć, dbac o dom.
      To nie tak, ze juz zawsze wszystko jest OK, nic podobnego, ale im powazniej
      traktujemy dziecko, tym bardziej ono czuje sie odpowiedzialne, na pewno.

      I jeszcze - piszesz, ze znalazlas w tornistrze papierki po cukierkach - a co Ty
      robisz w jego tornistrze? Czy on zaglada do Twojej torebki?
      Uważam, ze oprocz zupełnie wyjatkowych sytuacji, prywatnośc dziecka zasluguje na
      taki sam szacunek jak prywatność dorosłych.
      Na koniec - wcale sie nie dziwię, ze niepokoja Cie kontakty syna z kolegami,
      przykład z urodzinami "u wujka" jest rzeczywiscie niepokojacy.
      Pogadalabym z rodzicami na najblizszej wywiadowce, powiedziała, ze jest wiele
      zagrożeń, ze dzieci wchodzą w trudny okres, ze proponujesz wymienienie sie
      adresami, telefonami.
      Jestem głęboko przekonana, ze rodzice powinni znać sie nawzajem, znać kolegów i
      koleżanki swych dzieci. Szkoła moze w tym pomoc, ale nie moze przeforsować
      niczego wbrew woli rodziców. Moze jesli to wyjdzie od Ciebie - matki - uda sie.
      • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 15:17
        Masz rację. To tak w skrócie, wieczorem rozwinę temat, bo teraz czas
        mnie goni.
        Poradź mi co zrobić w sytuacji, gdy lekcje musza być odrobione po
        szkole, po popołudniu syn ma codziennie zajęcia sportowe, a jak z
        nich wraca, to właściwie ma już tylko siłę na kolację i prysznic.
        Dlatego tak się uczepiłam obiadu po szkole i odrabiania lekcji. Bo
        odrabianie w późniejszym terminie po prostu mu nie wychodziło. Gdzie
        w ciągu dnia wcisnąć te lekcje?
        Poza tym chciałam mu wpoić "rytm dnia", żeby miał poczucie, ze po
        wykonaniu obowiązków może sobie z czystym sumieniem odpoczywać. A im
        szybciej to zrobi tym więcej ma czasu dla siebie.
        I jeszcze pozzostaje kwestia tego, ze jak nie odrobił lekcji po
        szkole potem już o nich zapominał...
        • nangaparbat3 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 15:57
          co zrobić w sytuacji, gdy lekcje musza być odrobione po
          > szkole, po popołudniu syn ma codziennie zajęcia sportowe, a jak z
          > nich wraca, to właściwie ma już tylko siłę na kolację i prysznic.

          To rzeczywiscie macie klopot.
          Nic madrego nie przychodzi mi do glowy.
          Chyba poradzilabym sie syna.
          Siadla z nim nad jego planem zajec i niech on sam sprobuje jakos ułozyc dzień,
          zeby na wszystko był czas.
          a Ty spróbuj swoje ingerencje ograniczyc do absolutnie niezmiennego minimum.
          Moze coś wymyslicie razem smile
    • bonkreta Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 15:12
      Przyznaję, że wątek przeczytałam dość pobieżnie więc nie mam
      pewności, czy ktoś juz o tym nie napisał. ale zaryzykuje, bo to mi
      się nasuwa jako pierwsza rzecz - dla mnie jest wręcz oczywiste, że
      syn nie wraca do domu przez długie godziny.
      Jak wróci spóźniony o pół godziny, to Ty mu trujesz, wypytujesz
      dlaczego, po co itp. - generalnie pytania, na które i tak nie
      potrafi odpowiedzieć, ale cały powrót do domu jest mocno
      nieprzyjemny. Więc tym łatwiej mu wybrac jeszcze odprowadzenie
      drugiego kolegi, co jest przyjemne, zwłaszcza w zestawieniu z tym,
      co będzie, jak wróci. A jak wróci po 3 godzinach, to juz gorzej nie
      będzie, więc po prostu mu sie to opłaca. Sama robiłabym identycznie.

      Ja przede wszystkim zadbałabym o to, żeby miał po co wracać, żeby
      myślał o powrocie do domu z przyjemnością, żeby cieszył się na to,
      co się tam będzie działo.

      Rady wiecznej gosi o uczynieniu go partnerem przy rozwiązywaniu
      problemu i przerzuceniu na niego odpowiedzialności uważam za
      wyśmienite, ale moim zdaniem ten element powyżej jest niezbędny.

      Co do odrabiania lekcji - jeśli uważasz, ze zwykła uwaga
      nauczycielki nie pomoże, żeby się przejął, możesz iść do niej,
      wyjaśnić rpoblem i poprosić o specjalną popisówkę - wzięcie go na
      bok i potrucie nieco na ten temat. Jak ktos obcy wytłumaczy
      dogłębnie, dlaczego trzeba jednak wypełniać obowiązki, to często
      działa to znacznie skuteczniej niż jak to powie rodzic.
      • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 15:20
        "Co do odrabiania lekcji - jeśli uważasz, ze zwykła uwaga
        nauczycielki nie pomoże, żeby się przejął, możesz iść do niej,
        wyjaśnić rpoblem i poprosić o specjalną popisówkę - wzięcie go na
        bok i potrucie nieco na ten temat. Jak ktos obcy wytłumaczy
        dogłębnie, dlaczego trzeba jednak wypełniać obowiązki, to często
        działa to znacznie skuteczniej niż jak to powie rodzic."
        zgadzam się, tylko nauczycielka niestety nie z tych, a szkoda, ale
        spróbuję raz jeszcze

        dziękuję za wszystkie Wasze radysmile

        • wieczna-gosia Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 21:25
          przyszlo mi jeszcze do glowy, zeby przyjrzec sie jego planowi zajec- piszesz ze
          nie ma gdzie odrabiania wcisnac bo zajecia sportowe po poludniu- no wiec musicie
          to koniecznie jakos opanowac- on musi miec w tygodniu czas na "przetracenie". I
          musi wiedziec ze go ma, rozumiec ze jesli zrobi pewne rzeczy- to ow czas
          nadchodzi i wtedy moze sie nudzic, gapic w ekran i zwisac z kumplami z trzepaka.

          I ze ja- jak mam jazdy z nastolatkami- to znaczy, ze za duzo gadam i moralizuje.
          Faceci sa zadaniowi, skupiaj sie wiec na problemie. A problem jest taki ze sie
          spozniles- dlaczego? Co mozemy zrobic zeby to sie nie powtarzalo? co mozesz
          zrobic TY a jak ja ci moge pomoc. Co zrobimy w sytuacji, gdy jednak problem
          znowu sie pojawi? Warto jest dac dziecku pytanie problemowe- ja tak non stop
          robie jak np idziemy do centrum handlowego- co zrobicie jak wam znikne z oczu? I
          dzieci wymyslaja- ze podejda do kogos z obslugi, co powiedza, ze jesli kogos z
          obslugi nie bedzie w zasiegu wzroku- to poczekaja, bo wiadomo ze mama bedzie
          wracala po wlasnych sladach- itd. W tej sytuacji tez warto pogadac z nim na
          zasadzie- ok- patrzysz na zegarek a tu czas ci sie konczy- co robisz zeby wilk
          byl syty i owca cala? Ja szczegolnie w okresie wakacyjnym punktualnosc bardzo
          czesto nagradzalam mowiac- o super ze jestes to mozesz jeszcze godzinke smile
          A jak jest ogolnie z jego samodzielnoscia? Bo dziecko musi dostawac sygnaly ze
          wchodzimy na inny pulap relacji z roznych stron. Jestes na tyle duzy zeby
          naszykowac sobie ubranie. By zaladowac pralke (tu zdarzaja sie ofiary.... rozowe
          majtki itd...) by zrobic mi herbate a sobie kolacje. By puscic cie z kolegami
          bez sprawdzania czy wlasnie jestes na podworku.
          Jeszcze o tych mrukach chcialam- ja mam dwa mruki. Moj 14 letni mruk wchodzi i
          milczy lub rzuca ironiczne uwagi- wtedy znaczy ze ma problem. Trzeba poczekac i
          toczyc nic nie znaczaca konwersacje az w koncu mruk w pozornie nieznaczace
          zdanie wplata clue problemu. Strasznie pracohclonne, ale mozna nauczyc mruka sie
          komunikowac. Moj drugi mruk jak sie obrazi umie 3 dni milczec smile Tez trzeba
          przetrzymac, nie nadskakiwac...

          polecam nieustannie "jak mowic zeby dzieci do nas mowily" oczywiscie po
          przetworzeniu na wlasne dziecko- ale pomysly bywaja dobre smile

          jak mi jeszcze cos przyjdzie do glowy to napisze.
    • joannka2 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 29.08.07, 22:41
      Pade,
      jestem mamą niemal 10-latka i wygląda na to, że wychowuję go w zupełnie inny
      sposób niż Ty. Nie wiem, czy lepszy, czy gorszy, po prostu w inny, nie chcę tego
      oceniać. Napiszę Ci, co szczególnie rzuciło mi się w oczy, kiedy czytałam Twoj
      post. Moze mój komentarz i spojrzenie z innej perspektywy wychowawczej pomoże Ci
      dostrzec coś, co pomoże Ci w kontaktach z synem.

      Moim zdaniem, traktujesz syna, jakby był znacznie starszy, niż faktycznie jest.
      9 lat to baaardzo mało, w takim chlopcu wiecej jest przedszkolaka, niż
      ucznia/nastolatka.
      To zbyt poważne traktowanie objawia się i w swobodzie, jaką mu zaoferowałaś
      (samodzielne powroty do domu, odprowadzanie kolegów, swoboda na podwórku), jak i
      w wymaganiach, które mu stawiasz (godzina powrotu, odpowiedzialność za to, co je
      na przerwach itp.). Opinie, które mu wystawiasz również pasują do kogoś o wiele
      starszego: jak można powiedzieć o 9-latku: "nie można mu zaufać"? Nawet ta
      wypasiona komórka- co to za prezent, do którego młody nie dorósł? Mam na
      dzieję, że nie usłyszał od Was: jesteś za mało odpowiedzialny, zeby jej uzywać·
      To nie on jest za młody do tego telefonu, to telefon nie jest własciwy dla tego
      chłopca.

      Brak zaufania wobec Twojego syna powinien brać się nie stąd, że wg Was mały jest
      "niedobry", ale dlatego, że jest jeszcze naprawdę malym dzieciakiem, który nie
      jest w stanie wielu rzeczy zrozumieć, wielu wymagań wypelnić.

      Mieszkam w duzym miescie i nie wyobrazam sobie, zeby mój syn sam wracal ze
      szkoły. Nie ma daleko (2 przystanki autobusowe), ale uwazam, ze jest jeszcze za
      mało dojrzały i za naiwny, żeby pokonywał taką trasę sam. To by było zwyczajnie
      niebezpieczne. Pomijam zboczeńców i chuliganów (choć tego boję sie najbardziej).
      Chodzi mi raczej o to, że młody wiecznie buja głową w chmurach, ma miliony
      głupich pomysłów, a jego poczucie rzeczywistości jest jeszcze bardzo
      ograniczone. Dodam, że żadne dziecko w jego klasie nie wraca samo do domu. Zadne.
      Podobnie ma sie sprawa z wyjściem na podwórko - Kuba wychodzi tylko z dziećmi,
      które dobrze znam, ustalamy wszyscy wcześniej gdzie będą i co jakiś czas
      kontroluję, tak zeby to widział, gdzie jest i co robi.
      Nie wymagam od niego, żeby był tak odpowiedzialny, jak ktoś dorosły, ale POMAGAM
      mu takim być. Wierzę, że tak właśnie uczy się odpowiedzialności i jak dotąd nie
      mogę narzekać.

      Sprawa jedzenia "śmieci" na przerwach w naszym wypadku została załatwiona ze
      szkołą - nie ma takich produktów w sklepiku. Wynikło to z tego, ze wszyscy
      rodzice, również tych starszych uczniów, zdają sobie sprawę, że kazdy normalny
      dzieciak nie jest w stanie oprzec się pokusie w postaci chipsów i cocacoli. Po
      prostu nie jest w stanie i ma do tego prawo. Rozumiem, ze w Waszej szkole takie
      rozwiązanie może nie przejść, nie po to o tym piszę. Chodzi mi, o to, abyś
      dostrzegła, że pewne zachowania dzieci są dla nich po prostu typowe i nie należy
      wymagać, żeby Twój 9-letni maluch był inny.
      Zaproponuj mu drobne (naprawdę drobne) kieszonkowe i daj swoje błogosławieństwo
      na tę drobną psotę, jaką jest kupno niedozwolonej słodkości.

      Piszesz, że syn jest oschły, nie rozmawia z Wami, podnieca sie tylko w kwestiach
      gier i zabawek. To dlatego, że to jest świat na jego miarę! Tym własnie powinien
      podniecać się 9-latek! Wejdź w ten jego świat i pokaż, ze rozumiesz, że jest dla
      niego wazny.
      Okaż mu trochę więcej tkliwości i czułości. Pozwól mu byc małym, psotnym
      chłopcem. Nie mów o braku zaufania, bo to temat dla nastolatka, a nie dla
      dziecka, które jeszcze nie potrafi zrozumieć tak abstrakcyjnych pojęć.

      Małe dzieci się pieści, przytula, ale i pilnuje i kontroluje. Taka kombinacja
      daje im poczucie bezpieczeństwa i wyznacza pewne ramy zachowań. Twój syn JEST
      małym chłopczykiem.
      On nie jest w stanie ocenić, ile czasu minęło od kiedy wyszedł na podwórko, bo
      dzieci w jego wieku nie mają poczucia czasu. Zwłaszcza, kiedy zabawa trwa w
      najlepsze.
      Określenie "złe towarzystwo" to kolejna abstrakcja. Złe towarzystwo wg niego to
      takie, które go odrzuca, a nie takie, które wymyśliło ekstra ubaw na śmietniku.
      Uwierz w niewinność małego, w jego niedojrzałość (ma święte prawo!) i zwykłą,
      dziecięcą skłonność do psot. Nie mów o nim, jak o człowieku, któremu nie można
      zaufać, bo to zaledwie zalążek człowieka, takie ludzkie pisklę, głupiutkie,
      naiwne, szukające okazji do zabawy.

      Mam jak dotąd świetny kontakt z synem. Rozrabia i psoci, próbuje mi czasem
      wcisnąc kit, zapomina prac domowych, kombinuje, jak tu się wywinąć od
      obowiązków... ale dla równowagi, jest wobec mnie szczery, co bardzo cenię,
      przychodzi pogadać o każdej pie.., jest czuły i ufny, wie, że ma we mnie
      oparcie, ze ja w niego wierzę i że go szanuję.
      Liczę na to, że takie poczucie sztamy i przyjaźni między nami pozostanie w nas
      jak najdłużej.

      Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię żadnym słowem, Pade. Chciałam tylko wskazać
      to, co najbardziej rzuciło mi sie w oczy w Twojej wypowiedzi. Być może mylę się
      w wielu kwestiach. Ale może taki inny, odmienny ogląd sprawy jakoś Cię zainspiruje.
      Przepraszam za literówki - klawiatura mi się zacina.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia!
      • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 30.08.07, 10:22
        Pięknie to napisałaśsmile Częściowo, bo chyba mnie nie do końca
        zrozumiałaś.
        Fakt, traktuję syna jakby był starszy, bo raz- sam tego od nas
        oczekuje, a dwa- w porównaniu do córy jest starszysmile
        Komórę ma taką a nie inną bo sam sobie taki model zażyczył. Nie jest
        to jakiś palmtop, mam nadzieję, ze nikt mnie źle nie zrozumiał, ale
        może nim robić zdjęcia i słuchac muzyki i bardzo się z tego cieszy.
        I sam nie chce brać komórki na podwórko po tym jak mu ostatnio
        wypadła z kieszeni.
        Zauważ też, że zarzucono mi w tym wątku nadopiekuńczość i nadmierną
        kontrolę. Oraz poinformowano, ze 9 latek to duży chłopak i mam mu
        dać więcej luzusmile))
        Ja tak jak Ty uważam, że to jeszcze małe dziecko (chyba nie
        doczytałaśsmile, ale próbuję go troszkę usamodzielnić bo on sam tego
        chce. I ja też. Niedługo nie będę miała dla niego tyle czasu a
        chciałabym mieć choć odrobinę pewności, ze coś mu w głowie zostało.
        Do szkoły, jak juz pisałam, mamy od 150-200 metrów- 3min drogi max.,
        myślisz że jest sens żebym go przyprowadzała i odprowadzała?
        Na odprowadzanie kolegów się nie zgadzam-tu tez chyba nie
        doczytałaś, to samo z tą swobodą na podwórku. Z resztą się zgadzam.
        • wieczna-gosia Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 30.08.07, 10:53
          byc moze chlopcy po prostu sa inni, i byc moze sie przekonam za 6 lat jak bardzo
          sa inni, ale znajomosc zegarka i umiejetnosc spojrzenia nanniego w czasie zabawy
          dziewczynki wyksztalcily w 1 klasie smile teraz mam debiutujaca pierwszoklasistke,
          ktora poinformowana ze ma wrocic za godzine- wraca za godzine. a to trzecie
          dziecko z kolei, ktore tak robi- ale mowie- wszystko dziewczynki.
          Moze chlopaki maja inaczej a moje rady sa do luftu, bo przetrenowalam je na
          dziewczynkach.

          Verdana GDZIE JESTES!!!!! Verdana ma jednego doroslego chlopca a drugiego cos 13
          lat, moze ona bedzie miala pomysly smile
        • joannka2 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 30.08.07, 14:05
          Pade, faktycznie, przegapiłam kilka faktów, ten wątek jest bardzo długi smile.
          Moim zdaniem, nadmierna kontrola , a opiekuńczość, to dwie różne rzeczy. Ale to
          zupełnie inna kwestia, na kolejny długi wątek.

          Zwróć, proszę, jeszcze uwagę, na kilka sformułowań z Twojego ostatniego posta:
          "traktuję syna jakby był starszy, bo sam tego od nas oczekuje"
          "komórkę ma taką, bo bo sam sobie taki model zazyczył"
          "próbuję go usamodzielnić, bo on sam tego chce".
          Moim zdaniem, to nie sią decyzje, które powinno podejmować dziecko w tym wieku.
          Gdyby kierowac się tym, czego dzieci chcą, maluchy jadłyby wyłącznie chipsy i
          colę, i grałyby na kompie przez całą dobę - a na to już sie nie godzisz, co w
          sumie oczywiste smile. Zgrzyta mi tu jednak różnica w poziomie kompetencji, jakie
          przyznajesz synkowi.
          Nie zgadzam się z opinią którejś z dyskutantek, że NIE NALEŻY zaglądać 9-latkowi
          do tornistra. Intymność intymnością, ale bez przesady! Tu nie chodzi o KONTROLĘ,
          ale właśnie o opiekę. Do komputera tez należy zaglądać od czasu, żeby upewnić
          się, czy mały nie jest nagabywany przez zboczeńców, czy nie trafia na strony
          pornograficzne itp. Czy to jest nadmierna kontrola? 9, 10, a nawet 11 latek
          powinien być pilnowany przez rodziców, bo jest jeszcze zwyczajnie głupiutki!
          Samodzielność, to nie tylko umiejętność samodzielnego powrotu ze szkoły,
          wysłania SMSa, czy kupna smietany w sklepie - to przede wszystkim zdolność
          podejmowania właściwych wyborów. Chłopcy w tym wieku mają prawo tego nie umieć.
          I nie są to wymysły nadopiekuńczej mamy, ale fakt zgodny z psychologią
          rozwojową. Większość psychologów i pedagogów wręcz odradza wypuszczanie chłopców
          samych na podwórko przed ukończeniem 10 roku zycia.
          Faktycznie, do szkoły masz rzut beretem, czego zazdroszczę. Z drugiej strony,
          łatwo dopilnować Ci, żeby mały wracał prosto do domu.
          Brak posłuszeństwa z jego strony, to jeden problem. Ale proszę, nie mów o
          utracie zaufania do dziecka. Równie dobrze możesz zarzucac mu, że przez brak
          jego umiejętności matematycznych jakaś pani w sklepie go oszukała. A jeśli
          chodzi o umiejętności matematyczne, to chyba nie wymagasz od niego tego, żeby
          błyskawicznie odejmował, dodawał itp. w zakresie ułamków dziesiętnych?

          Nie chcę byc zbyt kategoryczna w swoich ocenach, bo znam problem tylko
          pobieżnie. Wygląda na to, że Ty sama jesteś zmęczona długą opieką nad dziećmi,
          więc może i Twoje postrzeganie problemu jest, jakie jest. Byc może potrzebujesz
          odpocząć od rodzinki i tyle smile.

          Wtrącam się do Twojego wątku, ponieważ wielokrotnie widziałam dzieci nadmiernie
          obciążane oczekiwaniami rodziców i krzywdząco oceniane z powodu wymagań
          stawianych niewłaściwie do wieku. Jestem z wykształcenia pedagogiem, co mam
          nadzieję usprawiedliwia nieco moją nadwrażliwość na dziecięce problemy. Jeśli
          chodzi o wiedzę zawodową, to uważam, że pod tym względem każda przeciętna mama
          przerasta każdego doktora pedagogiki smile.
          Ja znam tylko teorie związane np. z psychologią rozwojową dziecka, a one mówią,
          że chłopcy w tym wieku to straszne dzieciuchy i że jest to ten moment w ich
          rozwoju, kiedy różnice między nimi, a koleżankami z klasy są największe. Dlatego
          nie należy chłopców w tym wieku porównywać z dziewczynkami z klasy.

          Pozdrawiam!
      • joanna35 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 30.08.07, 14:12
        Joannka2 mama 9 letniego syna i też uważam, ze chłopak w tym wieku
        to bardziej przedszkolak niż uczeń/nastolatek. W kwestii jego
        dojrzałości , odpowiedzialności i związanych z tym wymagań mam takie
        samo zdanie. Pozdrawiam.
    • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 01.09.07, 16:40
      Napiszę o tym co udało mi się zrobić do tej pory bo może to się
      komuś przydasmile
      Za radą forumki Joanny35 napisałam do syna list, przeprosiłam go w
      nim za swoje zachowanie, napisałam, ze go bardzo kocham i jest dla
      mnie bardzo ważny (to tak w skrócie). Przeczytał i baaardzo się
      ucieszył. Widać było,że chciał usłyszeć (przeczytać) akurat to co
      napisałam.
      Za radą wiecznej gosi odbylismy "męską " rozmowę. Uświadomiłam
      synkowi, ze dzień jest bardzo krótki, ze wiem, ze chciałby się
      nacieszyć kolegami, miec czas na zabawę itd, ale czas nie jest z
      gumy. Poleciłam by wybrał co woli: czy wracać do domu po
      szkole, "odbębnić" obowiązki a potem miec więcej czasu dla siebie,
      czy też poodprowadzać kolegów, pobyć z nimi trochę, np. 1,5 godziny
      ale zaznaczyłam, ze może się zdarzyć, ze zabraknie mu czasu na
      wyjście na podwórko. Sam z siebie wybrał wracanie po szkole. Pytałam
      kilka razy czy jest tego pewien, odparł, ze tak. Sam sobie ustalił
      plan dnia, co bedzie robił i ile czasu mu to zajmie (na wzór tego co
      kiedyś próbowałam mu wpoić, a właściwie zmusić go by się do tego
      zastosował). Teraz plan dnia ustalił sobie sam.
      Za radą bri ustaliliśmy z mężem i poinformowaliśmy od tym synka, ze
      za każdy tydzień, w którym wróci punktualnie ze szkoły dostanie
      kieszonkowe, za odrabianie wszystkich zadań domowych i przygotowanie
      do lekcji przez cały tydzień premięsmile
      Na dwór dostanie starą komórkęsmile
      To tyle na dzisiaj, dam znać czy przyniosło to jakieś efektysmile
      • pade Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 01.09.07, 16:42
        i jeszcze jedno: powiedziałam mu, że dostanie kieszonkowe i sam
        zdecyduje na co chce je wydać: czy to na gazetki, komiksy albo
        uzbiera na zabawkę czy też woli to wydać w sklepiku w szkole.
        • wieczna-gosia Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 01.09.07, 16:52
          trzymam kciuki smile)
          • joanna35 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 01.09.07, 20:04
            wieczna-gosia napisała:

            > trzymam kciuki smile)

            Ja teżsmile)Będzie dobrzesmile
        • joannka2 Re: Problem z 9 latkiem-zaufanie 01.09.07, 20:21
          Wow!
          Trzymam kciuki!
        • pade dziękuję:) 01.09.07, 20:40
          zmarnowałam cały rok...
          szkoda, ze wcześniej się Was nie poradziłamsmile
          mam nadzieję, że będzie dobrzesmile
Pełna wersja