problemy z przeżuwaniem ... :-(

30.08.07, 08:20
Moja córka ma prawie 3 lata i problem z jedzeniem. Czasami mam wrażenie, ze to
dziecko nie odczuwa nigdy głodu. Moze czerpie energię z kosmosu wink?
Jak sie ja uda zagonic do stołu, to owszem weżmie do buzi kęs, ale trzyma go w
buzi nawet 10 minut. Cały czas muszę jej przypominac o żuciu ! Sredni czas
zjedzenia jednej kromki chleba (bez skórki) to jedna godzina ! Żeby nie było
watpliwości, słodycze gryzie bardzo sprawnie wink
W czasie jedzenia posiłku nie ma oczywiscie oglądania telewizji ani zabawy, bo
to tylko pogarszało sprawę - zupełnie zapomina wtedy o jedzeniu. Niestety
nawet wyłaczenie wszelkich zewnętrznych bodzców nie powoduje, ze córka zajmuje
sie jedzeniem. Potrafi bawic sie nawet łyżką czy widelcem, zagaduje mnie itd.
Problem urósł do mega-problemu od kiedy córka zaczęła chodzic do przedszkola,
od połowy sierpnia. Córka chętnie chodzi do przedszkola.
Jednak zjedzenie sniadania w domu to jest prawdziwy koszmar ! Atmosfera jest
nerwowa, co chwila ktos ja popędza, cały czas trzeba siedziec przy niej i jej
pilnowac, zeby zjadła. Skutek jest taki, ze córka płacze, my spózniamy sie do
pracy. Wstajemy o godz. 6 rano, zeby wyjechac o 7.15. Spózniamy sie
codziennie. Na początku próbowałam zamiast kanapki serwowac na sniadanie
słodkie płatki z mlekiem licząc na to, ze w przedszkolu, jak zobaczy inne
jedzące dzieci, zje kanapkę. Nic z tego! Przez 5 godzin w przedszkolu córka
nic nie chce zjesc ani nawet wypic, twierdząc, ze nie jest głodna. Wrócilismy
więc do kanapki na pierwsze sniadanie a do przedszkola dałam jej dzisiaj
knopersa ..... Zobaczymy .....
Problem nadal jest taki, ze ona nie przeżuwa .... i dzisiaj rano znowu było
popędzanie i płacz sad Czy mam miksowac jej sniadanie i zapodawac rurką do
żołądka wink?
Pomocy !!!!!!!!!!!
Czy ktos przeszedł przez to samo albo miał podobny problem ?
Jak sobie z tym poradziłyście ?
    • olamazur Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 30.08.07, 09:18
      > Wstajemy o godz. 6 rano, zeby wyjechac o 7.15.

      Już od 6 rano zaczynasz córce fundować ten horror?! A Ty jesteś
      głodna tak rano? Już od 6 rano szykanujesz dziecko wmuszaniem
      jedzenia, swoimi nerwami, popędzaniem itp. i chcesz, żeby lubiła
      jeść?
      Przepraszam, że tak ostro, ale przede wszystkim musisz się
      zastanowić nad sobą. Pytanie pomocnicze: chciałabyś być swoją córką
      w sytuacji, kiedy je? Jakbyś się czuła?

      Mój syn ma teraz 27 m-cy, postępuję tak od dawna:

      Wstajemy 5:30-6:00 rano. Pytam syna, czy chce pić, zazwyczaj chce,
      daję mu kubek mleka lub herbaty. Nie patrzę, czy pije, nie pytam,
      nie otwieram niekapka, by sprawdzić, ile wypił. Dostał i robi z tym
      co chce. DZIECKO DECYDUJE.

      Wyjeżdżamy z domu między 6:30 a 7:00 - nie daję mu nic do jedzenia.
      Niemożliwością wydaje mi się, żeby mu KAZAĆ jeść, żeby namawiać,
      żeby wmuszać. Żeby sobie co rano taką akcję fundować.

      Potem jedziemy do babci i tam albo babcia od razU proponuje
      śniadanie, albo jeszcze muszą pójść do sklepu coś na to śniadanie
      kupić. Wracają, myją rączki i syn je śniadanie - około 1,5-2 godz.
      po wstaniu - jak większość ludzi. Do tego czasu na kubku mleka
      egzystuje znakomicie.

      W weekendy sprawa ze śniadaniem wygląda podobnie, najpierw pije
      (przeważnie mleko, czasem sok lub herbatę), potem czeka aż wreszcie
      się z mężem wygrzebiemy, umyjemy, coś zakupimy i około 1,5 godz. po
      wstaniu jemy śniadanie.
      Syn je co chce i ile chce. Po prostu się mu proponuje albo przed nim
      stawia. Siedzi w swoim siodełku, my przy stole. Ile zje, a ile
      rozrzuci - jego sprawa. Nie zjadł - znaczy się głodny nie był. Jego
      żołądek - jego decyzja. Dziecko musi się tego nauczyć, musi mieć do
      tego prawo.
      Przy obiedzie to samo. Myje ręce, wchodzi do siodełka, obiad na
      talerzu przed nim, widelec w łapce. Ja się zajmuję swoim obiadem,
      mąż swoim, rozmawiamy. Nikt nie śledzi, ile mały zjadł, nie namawia,
      nie krzyczy, nie denerwuje się, nie wpada w rozpacz. Nikt nad nim
      nie wisi ze swoją niezpokojoną potrzebą "muszę nakarmić dziecko, bo
      się załamię".
      Czasem mały nie je nic, a przynajmniej na oko tak to wygląda -
      jedzenie jest na ubraniu, na stole, na podłodze. Nie przejmuję się
      tym. Dostał i zrobił z tym, co chciał. JEGO DECYZJA.

      Jedyne, czego pilnuję - nie ma picia bezpośrednio przed posiłkiem i
      do posiłku. Jak wypije - nie zje na pewno. Jak widzę, że syn się już
      głównie jedzeniem bawi, to pytam, czy będzie jeszcze jadł. Gdy pada
      odpowiedź, że nie, zabieram talerz i wtedy dopiero proponuję picie.

      Polecam takie postępowanie, bo szkoda byście miały nerwicę - Ty
      i Twoja córka. Pozdrawiam smile
      • molla7 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 31.08.07, 08:45
        święte słowa, które stanowią wrota do braku problemów w tym temacie.
        Nie woła jeść znaczy nie jest głodne, mam spokojną głowę, nie
        zaprzątnietą dramatam, a może teraz coś zje, no choć troszeczkę.
        Przecież mozna oszaleć w ten sposób.
        • molla7 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 31.08.07, 08:46
          a chodziło o słowa olamazur:
          Syn je co chce i ile chce. Po prostu się mu proponuje albo przed nim
          stawia. Siedzi w swoim siodełku, my przy stole. Ile zje, a ile
          rozrzuci - jego sprawa. Nie zjadł - znaczy się głodny nie był. Jego
          żołądek - jego decyzja. Dziecko musi się tego nauczyć, musi mieć do
          tego prawo.
    • optymist1 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 30.08.07, 10:05
      Dzięki za odpowiedz smile
      Oczywiscie, ze nie podoba mi sie, to ze fundujemy dziecku HORROR na sniadanie !
      Własnie dlatego próbuje znaleść inne wyjscie z sytuacji smile
      Do tej pory postępowalismy podobnie jak Wy ! Najpierw mleczko a pózniej po ok.
      godzinie, półtorej od pobudki było sniadanie. Teraz po prostu nie mozemy jeść
      sobie sniadanka o 9 a wychodzic do przedszkola i pracy o 10 czy 11. W
      przedszkolu przez 5 godzin nic nie je ! Moze to jest jakis przesąd, ale zawsze
      mi sie wydawało, ze rano powinno sie cos zjeść. Mozna nie jesc kolacji, ale
      sniadanie to jednak podstawa.
      Faktem jest, ze podajemy jej picie do posiłku i często pije przed jedzeniem.
      Wyrażnie prosi o herbatkę, bo chce jej sie pic. To mam jej nie dawac ? Podaje
      jej tez picie w trakcie jedzenia bo to przyspiesza przeżuwanie. "Na sucho" wcale
      nie miele wink
      Chyba muszę kiedys spróbowac w weekend takiej metody, ze stawiam przed nią, jak
      nie je, to wyrzucam i sprawdzic kiedy zgłodnieje i tak cały weekend. Do tej pory
      raz zrobilismy taką próbę ale wiele miesięcy temu i nie jadła nic ! do kolacji
      .... Na kolacje zjadła kaszke manną, której nie trzeba przeżuwać .... Troche nas
      to przeraziło, bo chyba nie mozna tak funkcjonować codziennie, ze je sie tylko
      kolację ? Chyba, ze mozna ......
      Czy to prawda, co słyszałam, ze dziecku moze sie obkurczyc żołądek jeśli bedzie
      sie mu pozwalac na niejedzenie ? Pytam poważnie ! Słyszałam to ust Doroty
      Zawadzkiej !
      • olamazur Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 30.08.07, 10:53

        > Do tej pory postępowalismy podobnie jak Wy ! Najpierw mleczko a
        pózniej po ok.
        > godzinie, półtorej od pobudki było sniadanie.

        Czy córka się dopominała o jedzenie?
        Nie mam tu na myśli sytuacji między mlekiem a śniadaniem, ale w
        ogóle kiedykolwiek zdarzyło jej się powiedzieć, że chce, byś jej
        dała coś do zjedzenia?

        > Teraz po prostu nie mozemy jeść
        > sobie sniadanka o 9 a wychodzic do przedszkola i pracy o 10 czy
        11. W
        > przedszkolu przez 5 godzin nic nie je !

        Skoro zjadła w domu śniadanie, a z reguły ma mały apetyt, to
        oczywiście, że w przedszkolu nic nie zje. Poza tym ona ma
        prawdopodobnie uraz na tle jedzenia. Od kiedy pamięta, jedzenie =
        nerwy ukochanej osoby, jej zdenerwowanie, niezadowolenie, zawód. To
        nawet jak jest głodna, woli unikać sytuacji nieprzyjemnych i nie
        prosi o jedzenie.

        Przykład z mojego podwórka, kiedyś byłam bardzo głodna, ciocia
        postawiła przede mną obiad, pyszności, zaczęłam jeść z apetytem.
        Chwilę później się pokłóciłyśmy i - nie byłam w stanie nic
        przełknąć. Odsunęłam talerz, nie zjadłam. I nie chodziło o
        ostentację "nic nie zjem, bo mnie wkurzyłaś" - po prostu _nie byłam
        w stanie nic przełknąć_. Twoja córka ma tak chyba często...


        > Moze to jest jakis przesąd, ale zawsze
        > mi sie wydawało, ze rano powinno sie cos zjeść. Mozna nie jesc
        kolacji, ale
        > sniadanie to jednak podstawa.

        Niektórzy nie jedzą śniadań. Większość moich znajomych je kilka
        godzin po obudzeniu. Przede wszystkim trzeba jeść jak się jest
        głodnym, a nie - jak ktoś wmusza.

        > Faktem jest, ze podajemy jej picie do posiłku i często pije przed
        jedzeniem.
        > Wyrażnie prosi o herbatkę, bo chce jej sie pic. To mam jej nie
        dawac ? Podaje
        > jej tez picie w trakcie jedzenia bo to przyspiesza
        przeżuwanie. "Na sucho" wcale
        > nie miele wink

        Spróbuj nie dawać. Mój też prosi, ale go zagaduję lub
        oszukuję: "już, już, zaraz, zaraz, teraz nie mogę ci podać, nakładam
        jajecznicę, jak tylko ci nałożę, to zajmę się piciem, o już zaraz,
        jeszcze chwilę poczekaj, muszę wyjąć talerzyki" - itd. - udaję, że
        to picie będzie "już, już, zaraz", a tak naprawdę to się ociągam, by
        jak najdłużej jadł bez picia.


        > Chyba muszę kiedys spróbowac w weekend takiej metody, ze stawiam
        przed nią, jak
        > nie je, to wyrzucam i sprawdzic kiedy zgłodnieje i tak cały
        weekend. Do tej pory
        > raz zrobilismy taką próbę ale wiele miesięcy temu i nie jadła
        nic ! do kolacji
        > .... Na kolacje zjadła kaszke manną, której nie trzeba
        przeżuwać .... Troche nas
        > to przeraziło, bo chyba nie mozna tak funkcjonować codziennie, ze
        je sie tylko
        > kolację ? Chyba, ze mozna ......

        Z moich obserwacji wynika, że matki, które tak reagują na niejedzące
        dzieci, mają skłonność do nieprawdziwego oceniania, że dziecko NIC
        nie zjadło. Notuj, a zobaczysz, że nie jest to nic.

        > Czy to prawda, co słyszałam, ze dziecku moze sie obkurczyc żołądek
        jeśli bedzie
        > sie mu pozwalac na niejedzenie ? Pytam poważnie ! Słyszałam to ust
        Doroty
        > Zawadzkiej !

        Nie, nie słyszałam. Słyszałam za to, jak Dorota Zawadzka matce
        zawodzącej, że dziecko "cały dzień nic nie jadło" wymieniła
        wszystko, co dziecko zjadło tego dnia, a było tego sporo.
    • kicia031 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 30.08.07, 11:19
      Ja bylam takim dzieckiem. Nie odczuwalam potrzeby jedzenia, jak juz
      musialam jesc, to sie jedzeniem bawilam, zulam godzinami. Mialam
      potezna niedowage i przez cale dziecinstwo i mlodosc na podworku
      wolano za mna Oswiecim.

      Moj starszy sym mial tez tak, ze przezuwal godzinami. Pamietam, jak
      mial 5 - 6 lat i potrafil godzine jest srednich rozmiarow banana ;-
      )). Syn nie byl niejadkiem, po prostu wolno jadl.

      Nie podpowiem ci, jak sobie z tym poradzic, oprocz tego ze z tego
      sie wyrasta. a zanim dziecko wyrosnie, rodzice musza miec swieta
      cierpliwosc.

      I jeszcze jedno - jesli corka ma prawidlowa wage, toolamazur ma
      racje, nie ma co jej zmuszac do jedzenia. Jednak jesli z
      przybieraniem na wadze so problemy, to niestety dziecku trzeba
      podtykac jedzenie czesciej, znajdujac rozne sposoby (zastanow sie,
      kiedy je chetniej, co jej smakuje, czy ma ulubione potrawy, jak
      skoncentrowac posilek, by w niewielkiej porcji zawrzec sporo
      kalorii) No i na milosc boska, nie odmawiaj dziecku picia, to chyba
      najbardziej nieludzkie, co moze byc - dostaniesz pic dopiero jak
      zjesz, brrrr.
      • olamazur Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 30.08.07, 11:44
        > No i na milosc boska, nie odmawiaj dziecku picia, to chyba
        > najbardziej nieludzkie, co moze byc - dostaniesz pic dopiero jak
        > zjesz, brrrr.

        Kiciu - żeby nie było: nie jest potworem smile Mały zaczyna dzień od
        picia, wypija kubek-niekapek czegoś tam. Jeśli pół godz. czy godzinę
        później znów chce pić, to odmowa nie jest okrucieństwem. Zwłaszcza
        jeśli wiem na 100%, że jak wypije to nie zje. Bo mleko jest syte.

        I jeszcze to mnie dręczny:

        > Sredni czas zjedzenia jednej kromki chleba (bez skórki) to
        > jedna godzina !

        Mój boże, jakże można dziecko godzinę przy stole trzymać?
        Przy stole, przy którym nie dzieje się nic miłego?
        Ja pozwalam odejść od stołu mojemu dziecku, jak tylko wyrazi takie
        życzenie. (Poza stołem jedzenia nie ma).
    • optymist1 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 30.08.07, 12:14
      Zdaję sobie sprawe z tego, ze córka moze miec po prostu uraz do jedzenia, bo żle
      jej sie kojarzy. Zastanawiam sie jak wyjsc z tej nieszczęsnej sytuacji.
      W kwestii picia : bez picia w ogóle nie żuje ! Trzyma w ustach ! Wiec opóźnianie
      momentu podania czegos do picia tylko przedłuża całą nieprzyjemną scenę. Poza
      tym po prostu wydaje mi sie to troche nieludzkie ......
      jesli chodzi o to, czy coś zjadła, wtedy kiedy robilismy próbę : Za każdym razem
      pytalismy ją czy bedzie cos jadła, pokazując zawartość talerza. Zapewniam Cie,
      ze oprócz porannego mleka i napojów w ciągu dnia (głównie woda i herbata), nie
      zjadła naprawdę NIC ! Az do kolacji.
      Nie przypominam sobie, zeby sama poprosiła o cos do jedzenia, oprócz słodyczy.
      Jesli chodzi o słodycze to ustalilismy juz dawno, ze moze jesc słodycze ale
      tylko po posiłku a nie zamiast. Mimo tego czesto sie zdarza, ze nie chce jesc
      obiadu ale prosi o słodycze. Zawsze wtedy odmawiam a ona prawie zawsze płacze
      sad No koszmar .....
      Jesli chodzi o wagę, to ma lekka niedowagę, tj. wzrost odpowiada 75 centylowi a
      waga 25 centylowi, czyli miesci sie w normie ale w odniesieniu do wzrostu waga
      jest troszkę za niska.
      Zgadzam sie, ze to jest bardzo niefajne siedziec przez godzine przy stole. Ale
      co konkretnie powinnam Twoim zdaniem (do olamazur) zrobic ? Jak nie zacznie w
      ogóle jesc, pozwolic odejsc i czekac do nastepnego posiłku ? A potem do nastepnego ?
      A jeszcze w kwestii sniadania : któregos dnia zjadła na sniadanie tylko dwie
      łyżki płatków z mlekiem i i tak w przedszkolu przez 5 godzin nic nie zjadła !
      Nic, bo w przedszkolu nie ma stołówki i dzieci zabierają ze soba jedzenie z
      domu, wiec wiem co jej dałam i co przyniosła z powrotem.
      Tak bym chciała, zebysmy kiedys usiedli całą rodziną przy stole i normalnie, w
      spokoju, zjedli obiad. Bez ciągłego przypominania "gryź", "nie odchodz od stołu
      jesli nie skonczyłaś", karmienia i czekania godzine az córka przezuje .....
      To chyba rzeczywiscie bedzie wymagało jakiejs rewolucji wink Sprawe utrudnia
      fakt, ze do tej pory córka opiekowała sie babcia, dla której jedzenie jest
      najwazniejszym punktem dnia i zapewniam Was, ze ona to dopiero ma na tym
      punkcie bzika, który mi sie niewatpliwie udzielił ...
      • olamazur Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 30.08.07, 12:40
        > Jesli chodzi o wagę, to ma lekka niedowagę, tj. wzrost odpowiada
        > 75 centylowi a waga 25 centylowi, czyli miesci sie w normie ale
        > w odniesieniu do wzrostu waga jest troszkę za niska.

        Mój syn ma wzrost w 90 centylu lub wyżej, wagę w 50 centylu. Mój
        komentarz był: jaki wysoki! przystojniak! Na wagę nie zwróciłam
        specjalnej uwagi. Ja się tym naprawdę nie przejmuję i twierdzę z
        całą mocą - DA SIĘ nie fiksować. To przecież nic nie da, że się
        bedziesz martwiła, a wręcz skutek będzie odwrotny. Dziecko będzie
        miało natychmiastowe skojarzenie: jedzenie - uuu! będzie niemiło.

        > Zgadzam sie, ze to jest bardzo niefajne siedziec przez godzine
        > przy stole. Ale co konkretnie powinnam Twoim zdaniem (do
        > olamazur) zrobic ? > Jak nie zacznie w ogóle jesc, pozwolic odejsc
        > i czekac do nastepnego posiłku ? A potem do nastepnego ?

        Dokładnie tak. Ważne zasady:
        1) Dziecko musi się nauczyć rozpoznawać, kiedy jest głodne. Nikt mu
        tego nie mówi, nikt nie decyduje za niego. Pytamy: chcesz? Odpowiedź
        nie znaczy nie. Szanujemy to.

        2) Nie zabijamy w dziecku naturalnej umiejętności dobierania ilości
        posiłków do potrzeb. Zjadł dwa kęsy, znaczy się nie potrzebował
        więcej.
        Moje dziecko po dniu pobytu u babci, która go przekarmia - daje
        budynie, wciska jedzenie sposobikami i inne takie, potrafi
        następnego dnia przez pół dnia odpoczywać od jedzenia! Robi się
        głodny dopiero pod wieczór. Babcia załamuje rece - "wczoraj tak
        ładnie jadł". Tłumaczę jej: no właśnie, wczoraj jadł, dziś nie
        będzie. Dostał tyle, że na potrzeby jego organizmu wystarczy na 20
        godzin naprzód.

        > A jeszcze w kwestii sniadania : któregos dnia zjadła na sniadanie
        > tylko dwie łyżki płatków z mlekiem i i tak w przedszkolu przez
        > 5 godzin nic nie zjadła! Nic, bo w przedszkolu nie ma stołówki
        > i dzieci zabierają ze soba jedzenie z domu, wiec wiem co jej
        > dałam i co przyniosła z powrotem.

        Dwie łyżki zjadła - pusto w żołądku nie było. Odpuść jej. Pozwól jej
        decydować. W razie czego daj mleko z wapniem. W przedszkolu z czasem
        zacznie naśladować inne dzieci, podążać za rytmem dnia, zacznie
        jeść, zobaczysz.

        > Tak bym chciała, zebysmy kiedys usiedli całą rodziną przy stole
        > i normalnie, w spokoju, zjedli obiad. Bez ciągłego przypominania
        > "gryź", "nie odchodz od stołu jesli nie skonczyłaś", karmienia
        > i czekania godzine az córka przezuje .....

        To zależy tylko od Ciebie smile No bo przecież nie od Twojej córki.
        Stawiaj przed nią jedzenie, po 10-15 minutach zabieraj. Po kilku
        godzinach stawiaj znów, znów po 10-15 minutach zabieraj. Nie
        powtarzaj, że ma gryźć, panna ma 3 lata - doskonale to wie. Pozwól,
        by poczuła się panią sytuacji.
        Pytaj: wolisz z dżemem czy z szynką? Niech wybierze sama.

        I co jeszcze - kupuję synkowi to, co lubi. Na serek capri przeważnie
        się skusi, wiec kupuję, choć drogi. Albo idziemy razem do sklepu -
        wybierz co chcesz jeść na kolację.
    • optymist1 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 31.08.07, 08:38
      Słuchaj olamazur, a moze Ty jesteś taka mądra wink bo po prostu nie masz i nigdy
      nie miałaś takiego problemu jak dziecko, które nie ma apetytu, co ? Moze Twoje
      dziecko zwyczajnie ma apetyt i chetnie je i łatwo Ci udzielac takich rad ? To
      wszystko mozna wyczytac w książkach, a w praktyce nie jest to juz takie proste,
      oczywiste i łatwe .....
      • molla7 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 31.08.07, 08:52
        optymist1 napisał:

        > Słuchaj olamazur, a moze Ty jesteś taka mądra wink bo po prostu nie
        masz i nigdy
        > nie miałaś takiego problemu jak dziecko, które nie ma apetytu,
        co ? Moze Twoje
        > dziecko zwyczajnie ma apetyt i chetnie je i łatwo Ci udzielac
        takich rad ? To
        > wszystko mozna wyczytac w książkach, a w praktyce nie jest to juz
        takie proste,
        > oczywiste i łatwe .....

        najpierw dziekujesz za rady i przyznajesz ze nawyki zywieniowe
        kultywowane w Twojej rodzinie sa nie halo, a potem, jak wyzej.....
        Męcz się babo sama. Życze Ci zeby hasło żuj twoja córka przypominała
        ci kiedy stracisz zeby.....
        • optymist1 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 31.08.07, 09:52
          Ja moze jestem babą, ale Ty widze jesteś bardzo agresywną babą ! smile)) Niech
          zgadnę. Do tego jeszcze jesteś wszystkowiedząca i na tym forum wcale nie szukasz
          odpowiedzi na pytania dotyczące wychowania i postepowania ze swoim
          dzieckiem/dziećmi, tylko chcesz odreagowac swoje niepowodzenia życiowe dołując
          inne forumki .....
          • molla7 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 31.08.07, 10:03
            optymist1 napisał:

            > Ja moze jestem babą, ale Ty widze jesteś bardzo agresywną babą ! :-
            ))) Niech
            > zgadnę. Do tego jeszcze jesteś wszystkowiedząca i na tym forum
            wcale nie szukas
            > z
            > odpowiedzi na pytania dotyczące wychowania i postepowania ze swoim
            > dzieckiem/dziećmi, tylko chcesz odreagowac swoje niepowodzenia
            życiowe dołując
            > inne forumki .....


            droga optymist, taaak -koniecznie chce cie zdołowac, uwielbiam to
            robić.
            zauważ prawie nie zakładam rozpaczliwych wątków lub wcale. Bo wiem
            jak radzić sobie ze swoim dzieckiem, bo w końcu ono jest moje, a kto
            jak nie ja bedzie najlepiej wiedział jak pomóc swojemu dziecku.
            Ty tez nie szukasz odpowiedzi, udowodniłaś swoim beznadziejnym
            postem chcąc zakwestionować mądrość życiowa olamazur. Więc po co
            pytasz skoro i tak wiesz że inni są głupi i się nie znają
            • optymist1 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 31.08.07, 10:07
              gratuluję megalomanii wink
      • olamazur Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 31.08.07, 09:21
        optymist1 napisał:

        > Słuchaj olamazur, a moze Ty jesteś taka mądra wink bo po prostu
        > nie masz i nigdy nie miałaś takiego problemu jak dziecko, które
        > nie ma apetytu, co ? Moze Twoje dziecko zwyczajnie ma apetyt
        > i chetnie je i łatwo Ci udzielac takich rad ? To wszystko mozna
        > wyczytac w książkach, a w praktyce nie jest to juz takie proste,
        > oczywiste i łatwe .....

        Na śniadanie/kolację czasem zje dużo, czasem tylko plaster żółtego
        sera. Czasem kupuję wspomniany serek capri (taki twarożek), odkrawam
        mu z połowę, a on raz ugryzie, a resztę rozrzuci. Wczoraj poprosił o
        kromkę chleba podpieczonego w tosterze. Proponowałam: posmaruję
        masłem, dam ci dżemu od babci, sera - nie chciał. Myśmy z mężem
        pożarli pół bochenka chleba i cały słoik babcinego dżemu, a synek
        siedział z tą swoją telegrzanką. I to było wszystko, co zjadł na
        kolację. Wyjadł środek, a skórkę ze sporym zapasem rozkruszył na
        stoliku.
        • optymist1 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 31.08.07, 10:03
          No z tego co piszesz, to raczej Twój synek tez nie jest specjalnym łasuchem smile
          Nie piszesz tylko, czy takie opuszczanie posiłków lub wybieranie tylko
          niektórych skłądników zdarza sie sporadycznie czy jest codzienna normą. Gdyby to
          sie zdarzało sporadycznie to też bym nie była zaniepokojona.
          Wczoraj córka nie chciała zjesc drugiego sniadania, wiec jej nie namawiałam. Za
          to rewelacyjnie zjadła obiad (i tu sie zdziwiłamsmile. Kolacje zakonczyła po 3
          łyczeczkach kaszki - troche mało, w koncu ma juz 3 lata, ale tez uznałam, ze
          skonczyła. Dzisiaj rano zapytałam co chce na sniadanie. Sama wybrała co chce
          jesc. Co nie oznacza, ze zjadała całą kanapke małego chlebka, ale pół zjadała
          smile Nie poganiałam jej i obyło sie bez nerwów i łez, ale troche jej pomagałam
          ..... W przedszkolu pierwszy raz od dwóch tygodni coś zjadła !! smile No dobra,
          dałam jej to co lub, czyli kinder pingui i surową marchewkę, ale wczoraj na
          batonika sie nie skusiła, a dzisiaj owszem smile
          Ale mam jeszcze pytanie o słodycze, bo i Ty i molly77 piszecie, zeby pozwalac
          dziecku jesc to na co ma ochotę. A jesli ma tylko ochote na słodycze ? Czy
          dajesz słodycze jesli synek nie zjadł np. obiadu, albo zjadł pół ziemniaczka ?
          Ja nie jestem prokuratorem i uważam, ze mozna zrobic wyjatek od reguły i czasmi
          dac dziecku cos słodkiego nawet jesli nie zjadło obiadu, ale chyba nie moze to
          byc reguła ? Bo wtedy to moze i jest wygodne dla rodzica, ale chyba niezbyt
          korzystne dla dziecka.
          • molla7 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 31.08.07, 10:12
            jednak chcesz w koncu dowiedziec się czegos konstruktywnego. uwierz
            nie jeste foremka czyhająca na inne, by je wysmiac lub ubliżyc. Ale
            czasem się nie da.
            jesli dziecko ma problemy z nawykami zywieniowymi to rozwiązanie
            typu, to chociaz nie zje słodycze jest nie do przyjęcia. niech
            przymiera głodem, ale zadnychsłodyczy. Sama zacznie prosic o coś
            konkretniejszego do jedzenia!!!!!
            Nie lituj się nad nią, nie zamorzysz jej. spokój, konsekwencja i
            przeniesienie odpowiedzialnoiści za syty brzuch na własne całkiem
            juz duże dziecko. To nie niemowlak.
          • olamazur Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 31.08.07, 10:33
            > No z tego co piszesz, to raczej Twój synek tez nie jest
            > specjalnym łasuchem smile

            W mojej ocenie on je dużo na śniadanie, (prawie) nic na obiad i
            średnio na kolację. Ale ja to oceniam tylko w weekendy smile

            W tygodniu, u jednej z babć synek je obiady - zupy, mięso,
            ziemniaki, u drugiej babci obiad je tylko wtedy, o ile nie da mu
            budyniu czy innych słodyczy między śniadaniem a spaniem. Ta
            babcia "słodyczowa" kupuje też słodkie soki, np. kubusie. Jak od
            niej kiedyś odbierałam małego, to przeważnie się dowiadywałam, że
            nie jadł obiadu, a potem u nas w domu na kolację chciał tylko mleko.
            Ostatnio już ją przekonaliśmy i przestała mu dawać budynie i
            ciastka, wtedy zjada i u niej obiad. Druga babcia
            jest "niesłodyczowa", u niej obiad zawsze chętnie zje i to z
            dokładką, ale wtedy właściwie nie chce kolacji.

            > Nie piszesz tylko, czy takie opuszczanie posiłków lub wybieranie
            > tylko niektórych skłądników zdarza sie sporadycznie czy jest
            > codzienna normą.

            Codzienną normą. Kolacja przeważnie marna - albo tylko mleko, albo
            chleb chrupki czy telegrzanka, z tym że w mojej ocenie więcej z niej
            rozkruszone niz zjedzone.
            Jakbym zaproponowała jajko, "jasienicę" (jajecznicę po Antosiowemu)
            albo parówkę, to by zjadł. Ale że niezdrowo, to sporadycznie podaję.
            Bo mi szczerze mówiąc nie zależy, by zjadł cokolwiek, byle zjadł.
            Uważam, że jak jest głodny, to chlebem z dżemem nie powinien
            pogardzić.

            > Gdyby to sie zdarzało sporadycznie to też bym nie była
            > zaniepokojona. Wczoraj córka nie chciała zjesc drugiego
            > sniadania, wiec jej nie namawiałam. Za
            > to rewelacyjnie zjadła obiad (i tu sie zdziwiłamsmile.

            Idzię ku dobremu smile To super smile

            > Kolacje zakonczyła po 3 łyczeczkach kaszki - troche mało, w koncu
            ma juz 3 lata, ale tez uznałam, ze
            > skonczyła. Dzisiaj rano zapytałam co chce na sniadanie. Sama
            wybrała co chce
            > jesc. Co nie oznacza, ze zjadała całą kanapke małego chlebka, ale
            pół zjadała
            > smile Nie poganiałam jej i obyło sie bez nerwów i łez, ale troche
            jej pomagałam
            > ..... W przedszkolu pierwszy raz od dwóch tygodni coś zjadła !! :-
            ) No dobra,
            > dałam jej to co lub, czyli kinder pingui i surową marchewkę, ale
            wczoraj na
            > batonika sie nie skusiła, a dzisiaj owszem smile

            Super smile

            > Ale mam jeszcze pytanie o słodycze, bo i Ty i molly77 piszecie,
            > zeby pozwalac dziecku jesc to na co ma ochotę. A jesli ma tylko
            > ochote na słodycze ? Czy dajesz słodycze jesli synek nie zjadł
            > np. obiadu, albo zjadł pół ziemniaczka ?
            > Ja nie jestem prokuratorem i uważam, ze mozna zrobic wyjatek od
            > reguły i czasmi dac dziecku cos słodkiego nawet jesli nie zjadło
            > obiadu, ale chyba nie moze to byc reguła ? Bo wtedy to moze
            > i jest wygodne dla rodzica, ale chyba niezbyt
            > korzystne dla dziecka.

            Ze słodyczy to lody jadamy w sobotę i niedzielę. Czasem lu petitki
            synek je czy inne herbatniki. Ale to po śniadaniu, na spacerach, nie
            po obiedzie. Nie, nie daję ciastek po obiedzie, żeby zrekompensować
            to, że obiadu nie zjadł.
          • dobrakobieta3 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 01.09.07, 20:04
            optymistt - ustalmy jedno, aby nie tracić Twojego i naszego czasu:
            Ty jako mama masz problem z postrzeganiem kwestii jedzenia u swojego
            dziecka. Nie wiem, czemu, dziewczyny, dajecie się wciągać w dyskusję
            ile, kiedy, czego jej córka ma jeść, skoro optymist jest niezdrowo
            przewrażliwiona na punkcie samego faktu i okoliczności. Niestety,
            takie przypadki zdarzają się coraz częściej - i są psychologicznie
            uzasadnione, lecz stanowią pewne odstępstwo od normy. Spróbuj
            popracować nad własnym rozumieniem problemu i nastawieniem nad jego
            rozwiązaniem zamiast stresować dziecko i rodzinę każdym posiłkiem.
            Przecież się zamęczycie...

            Co z tego, że któregoś tam dnia mała nie jadła przez 5 godzin??? No
            to zje po 8 - wcześniej czy później się upomni. Wciskanie pociechom
            na siłę cudownych norm i smaków to budowanie piramidy strachu, złych
            nawyków, skojarzeń na lata - po co?
            Odwróć na chwilę uwagę od dziecka - zastanów się, skąd i czemu w
            Tobie taka nadwrażliwość i skupienie akurat na tym temacie... A
            potem spróbuj powalczyć, odpuszczając dziecku i sobie... O ile się
            przyznasz, że tak jestsmile Aha - i to nie znaczy, ze jesteś złą mamą,
            lecz coś się tylko na chwilę zachwiałosmile Na pewno dasz radęsmile
            • optymist1 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 01.09.07, 20:32
              Tak, jestem niezdrowo przewrażliwiona w kwestii jedzenia mojego dziecka. Do tego
              co dziecko zje i ile zje przywiązuję zbyt duzą uwagę.
              Troszkę nie doczytałaś ..... kiedyś tam dziecko nie jadło nic od porannego
              mleczka do kolacji, czyli jakies 12 godzin, a jesli uznac mleko nie za posiłek a
              za napój, to jakies 24 godziny.
              Tak, nie jestem złą mamą. Myslę, ze jestem dobrą mamą, normalną, nie pozbawioną
              wad i popełniającą błędy i dostrzegającą je .....
              Jakies nawiedzone na tym forum jesteście wink
              • dobrakobieta3 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 01.09.07, 22:46
                Doczytałam - po prostu nie ma w tym nic złego i nie robi wrażenia,
                że dziecko nie zjadło (o la boga!) nawet przez dobę...
                W takim razie inaczej - złą czy nie to nie nam osądzać. Ale mądra to
                nie jesteś.

                Mam od wielu lat do czynienia także z wieloma obcymi dziećmi i ich
                rodzicami i wiem jedno: taka postawa, jak Twoja nie wróży nic
                dobrego dla malucha na przyszłość i dlatego fajnie by było, abyś
                zechciała sobie radzić ze swoimi problemami już dziś. Jak dziecko ma
                potrafić dobrze żuć, skoro się je karmi głównie mlekiem i
                kaszkami???? I mówi się ciągle "mleczko" zamiast "mleko"...???

                Jeśli my nawiedzone to Ty zapatrzona wyłącznie w swoją matczyną
                doskonałość. Amen.
                • optymist1 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 19:01
                  Nie napisałam, ze jestem matką doskonałą, tylko normalną smile))))))
                  Rozpoczęcie tego wątku chyba wskazuje na to, ze właśnie chcę COŚ zrobic z
                  opisaną sytuacją wink))))))) i chce radzic sobie ze swoimi problemami, w
                  przeciwieństwie do co niektórych nawiedzonakobieta3 wink))))))
                  Niniejszym uważam ten watek za zakończony, bo oprócz kilku niewatpliwie cennych
                  rad, spotkałam sie tu z jadem i frustracją, których sie nie spodziewałam .....
                  sad Poszukam pomocy gdzie indziej smile Dzięki wink

              • kura17 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 18:08
                optymist1 napisał:


                > Troszkę nie doczytałaś ..... kiedyś tam dziecko nie jadło nic od
                > porannego mleczka do kolacji, czyli jakies 12 godzin, a jesli uznac
                > mleko nie za posiłek a za napój, to jakies 24 godziny.

                ale to przeciez nic strasznego! nie umrze corka, jesli przez 24 godziny nic
                procz mleka nie zje smile moj syn nie umarl wink
                a jesli chodzi o scislosc, to w "roznych madrych ksiazkach" pisza, ze takiemu
                dziecku-niejadkowi trzeba dac szanse niejedzenia przez TYDZIEN (sic! tydzien!),
                a nie jeden dzien, ale ze tego nie jest w stanie wytrzymac ok 90%... MAM... wink
                naprawde, wyluzuj, przestan ciagle myslec o jedzeniu cory, pozwol jej jesc kiedy
                chce i ZADNYCH nerwow oraz slodyczy (i slodkich sokow, do picia tylko woda -
                wtedy zobaczysz, kiedy jest spragniona! soki i slodkie napoje zabijaja apetyt!)...
                ... przez tydzien smile sporbuj!
          • jola_ep Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 03.09.07, 15:56
            > A jesli ma tylko ochote na słodycze ? Czy
            > dajesz słodycze jesli synek nie zjadł np. obiadu, albo zjadł pół ziemniaczka ?

            1. Ograniczasz wszelkiego typu "podgryzaki" - czyli tzw. puste kalorie. Także słodkie kaszki, serki (np. danonki - brrr), nawet soczki. Do oporu owoce (nie musi jeść, mój jadał minimalne ilości, ale były dostępne), także suszone owoce.
            2. Unikaj argumentu: "słodycze po obiedzie" - bo to podnosi słodycze do rangi nagrody, a obiad sprowadza do obowiązku.

            Ja ustaliłam dzień słodyczowy - niedziela (na czerwono w kalendarzu). Wszystkie słodycze, jakie dzieci dostawały lądowały na szafie i czekały. Rodzina błyskawicznie nauczyła się, że dzieciom lepiej kupić arbuza wink W niedzielę jadły je kiedy chciały i jak chciały. Mimo początkowego oburzenia, gdy przekonały się, że zasada jest stała, nie buntowały się.

            Pozdrawiam
            Jola
            PS Dwójka tzw. niejadków. Synek:
            - 6 miesięcy - 90 centyl wagi
            - 2 lata - 75 centyl wzrostu, 15 centyl wagi
            - 6 lat - 13 centyl wzrostu i coś koło tego wagi. Na podchwytliwe pytanie pani doktor czy lubi jeść, westchnął, że lubi, ale w przedszkolu tylko 3 razy jeść dają.
            Czy jestem wiarygodna?
    • mama303 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 19:53
      Jeśli w przedszkolu nie ma normalnego posiłku i nikt nie pilnuje
      dzieciaków aby cos tam zjadły to ja bym jednak jakies niewielkie
      śniadanko rano dała ale cos co mała zje napewno chetnie i w miare
      szybko. Może to być chociażby mleko, czy kakao czy pare łyżeczej
      twarożku. I potem niech nie je przez te piec godzin, a co z obiadem?
      Ma w przedszkolu czy juz w domu?
      • optymist1 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 20:08
        Dzięki za jakąś merytoryczna i w koncu zyczliwą wink odpowiedz smile
        Obiadu w przedszkolu nie mają. Jak córka wraca do domu to zazwyczaj jemy jakies
        drugie śniadanie. Staram sie robic to co lubi, czyli np. gotowane warzywa
        (marchewka, kukurydza), deserek jogurtowy, budyń, racuchy, nalesniki itp. Obiad
        jemy dopiero ok. 16-17.
        Na śniadanie czasami życzy sobie płatki sniadaniowe z mlekiem smile Nawet kilka
        łyżek to zawsze nie jest juz pusty żołądek smile
        • mama303 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 21:16
          optymist1 napisał:

          > Na śniadanie czasami życzy sobie płatki sniadaniowe z mlekiem smile
          Nawet kilka
          > łyżek to zawsze nie jest juz pusty żołądek smile

          No i OK, u mojej tez ze sniadaniami fatalnie ale wprzedszkolu razem
          z dziećmi cos tam podobno zjada za to na obiad nadrabia więc
          przestałam sie przejmować tymi skapymi śniadaniami zwłaszcza że moja
          córcia raczej chudziaczkiem nie jest smile i poza sniadaniami ma
          apetyt.
          Z tym przeżuwaniem to wiele dzieciaków ma problem bo to szczęki
          muszą troszke popracowac i niektórym sie nie chce.
          Generalnie dbaj aby jadła choćby niewielkie ilości z podanej porcji
          tzn żeby cos tam w brzuszku miała. Ja osobiscie nie podzielam
          modnego teraz trendu że jak nie chce niech nie je jesli to "nie
          chce " pojawia sie czesto a juz napewno nie zgodze sie że zdrowe
          dziecko może nie jeść przez całą dobę. Słodyczy dawaj jak niejmniej -
          w miare mozliwosci wyeliminuj a zobaczysz że zauważysz poprawę
          apetytu u małej

        • jola_ep Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 03.09.07, 15:57
          > Dzięki za jakąś merytoryczna i w koncu zyczliwą wink odpowiedz smile

          Życzliwych i merytorycznych było więcej.

          Pozdrawiam
          Jola
    • d.o.s.i.a Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 21:22
      A ja mysle, podobnie jak kilka moich przedmowczyn, ze to nie corka ma problem,
      tylko Ty. I to ona powinna zalozyc tu watek pt. "moja matka zeswirowala, bo
      kontroluje kazdy kes, ktory biore do buzi. Jak jej tego oduczyc".

      Jak Boga kocham, naprawde nie rozumiem dlaczego Ty sie tak martwisz tym
      niejedzeniem. Toz przeciez corka sie nie zaglodzi! widzialas kiedys dziecko,
      ktore sie samo zaglodzilo?? Powiedz dlaczego tak naprawde zalezy Ci na tym, zeby
      corka zjadla? Co takiego sie stanie jak nie zje nawet przez 24 godziny? No co?
      Oprocz tego, ze Ty dostaniesz kociokwiku?
      • mama303 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 21:30
        d.o.s.i.a napisała:

        >> corka zjadla? Co takiego sie stanie jak nie zje nawet przez 24
        godziny? No co?

        Spadnie bardzo poziom cukru we krwi, cisnienie, ciepłota ciała, może
        sie pojawic ból głowy, osłabienie, podatnośc na infekcje/ generalnie
        dzicko powinno zostac w domu pod opieka rodziców a nie wychodzic do
        grupy ludzi/. objawiac sie to może płaczliwoscią, zbytnim uporem,
        agresją, brakiem mozliwości skoncentrowania sie na czymkolwiek itd,
        itp.
        • d.o.s.i.a Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 21:50
          Jaaaasne smile))
          I co dalej? Spiaczka i smierc?
          A moze po prostu dziecko zglodnieje i zje?
          • mama303 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 22:07
            d.o.s.i.a napisała:

            > A moze po prostu dziecko zglodnieje i zje?

            a jeśli nie?
            i po co wystawiać dzieciaka na takie szkodliwe próby? chyba po coś
            jestesmy rodzicami.
            • d.o.s.i.a Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 22:20
              Nie, no lepiej mu fundowac poranna psychoze...
              • mama303 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 22:27
                d.o.s.i.a napisała:

                > Nie, no lepiej mu fundowac poranna psychoze...

                Nie nazwałabym tego psychozą.
                Ponadto Ty proponujsz inną skrajnośc totalna olewka - je czy nie je -
                jego sprawa.
                • d.o.s.i.a Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 22:32
                  > Ponadto Ty proponujsz inną skrajnośc totalna olewka - je czy nie je -
                  > jego sprawa.

                  Nic takiego nie powiedzialam. Dziecko, ktoremu jedzenie nie kojarzy sie z
                  nieprzyjemnosciami, nie bedzie mialo problemu z niejedzeniem przez 24 godziny...
                  Rola rodzica jest zwracac uwage, przede wszystkim na to CO dziecko je, a to jak
                  czesto podpowie mu jego organizm.
                  Jakos nie slyszy sie o doroslych z syndromem niejadka - kazde dziecko z tego
                  wyrasta, predzej czy pozniej. Sama bylam niejadkiem, mialam niedowage, i nikt z
                  tego nie robil afery i zyje.
                  • mama303 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 22:48
                    d.o.s.i.a napisała:


                    > Nic takiego nie powiedzialam. Dziecko, ktoremu jedzenie nie
                    kojarzy sie z
                    > nieprzyjemnosciami, nie bedzie mialo problemu z niejedzeniem przez
                    24 godziny..

                    Niektóre dzieci mają jednak problem z jedzeniem, odmawiają ciagle i
                    nic im nie smakuje i rodzice sa od tego aby o to zadbać tak jak sie
                    dba o higienę, rozwój intelektualny itd itp. Wcale sie nie dziwie że
                    rodzce niejadków są przewrazliwieni i nie znosze rad typu - jak nie
                    chce niech nie je, nie zagłodzi się
                    > .
                    > Rola rodzica jest zwracac uwage, przede wszystkim na to CO dziecko
                    je, a to jak
                    > czesto podpowie mu jego organizm.

                    O ile dziecko ma problem z jedzeniem rodzice powinni także dbac o
                    częstotliwość jedzenia np lepiej czesciej a mniej.

                    > Jakos nie slyszy sie o doroslych z syndromem niejadka

                    Dorosli kieruja sie w tej kwestii rozumem.

                    - kazde dziecko z tego
                    > wyrasta, predzej czy pozniej.

                    Byc może ale po drodze może miec troche problemów np, czesciej niz
                    inni choruje, jest tzw trudnym dzieckiem z problemami wychowawczymi
                    itp itd
                    Nie mówie o powaznych problemamch - u nas na osiedlu jest chłopczyk,
                    który odmówił jedzenia przez kilka dni i ..... trafił do szpilala
                    totalnie osłabiony i odwodniony.
            • jola_ep Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 03.09.07, 15:56
              > i po co wystawiać dzieciaka na takie szkodliwe próby? chyba po coś
              > jestesmy rodzicami.

              Właśnie smile

              Dlatego super ważne jest, aby nie zaburzyć naturalnego mechanizmu głód - jem. Dziecko powinno odczuć głód i przyjemność z jego zaspokojenia. Jest to bardzo ważne, szczególnie gdy mamy "niejadków". Pojęcie to pojawia się, gdy ułożymy sobie plan ile to ma zjeść nasze dziecko i jeszcze lepiej w jakich częstotliwościach. A przecież nawet dorośli są różni: moją pierwszą czynnością po przebudzeniu jest śniadanie. Mój mąż obejdzie się spokojnie bez niego, moja koleżanka z pracy nic nie przełknie choćby chciała. Ja jem często i po trochu, mój mąż woli konkretniej, ale gdy on już nie je, ja biegnę do kuchni.

              Nie licząc bardzo rzadkich sytuacji związanych z chorobami dzieci rodzą się z uczuciem głodu. Niemowlę płacze lub w inny sposób domaga się butelki. Problemy z niejadkami zazwyczaj zaczynają się, gdy zaczyna się odżywiać w bardziej dorosły sposób i zaczynamy - może nieświadomie - przykładać do niego inną miarę. I niech tylko w nas powstanie myśl, że je za mało ...

              Dzieci - szczególnie maluszki - niesłychanie silnie chłoną nasze emocje. Jeśli mama denerwuje się przy jedzeniu, to pewnie coś w tym jest. Dlatego bardzo ważny jest spokój matki.

              Długo pisać. Myślę, że mamy doradzające spokój i wyluzowanie mają zupełną rację. Dodałabym, że warto jeszcze dostosować się do dziecka. Nie zgadzam się, że dziecko ma siedzieć przy jedzeniu. W pewnym wieku nie musi. Mój mały wręcz nie mógł. On przez pierwsze lata swojego życia jadł na siedząco. Niemal w biegu. Obiad zajmował mu trzy godziny wink - bo lubił poskubać i gnać do zabawy. Przeżuwał przy klockach. Teraz jak o tym piszę, to uświadomiłam sobie, że mój też miał problemy z przeżuwaniem (jako dwulatek). Potrafił chomikować w buzi jedzenie (jak dostał nadmiar i nie chciało mu przeżuwać). Kiedyś wystraszył opiekunkę, bo zasnął z jedzeniem. Ja byłam uczulona na jego chomikowatą buzię i jak wstał, to mogłam mu wydłubać z buzi i sprawdzić co jadł przed snem. Na szczęście moja opiekunka dostosowywała się do moich wymagań, jakkolwiek nie wydałaby się jej dziwne: nie zmuszać, pozwalać jeść jak chce i kiedy chce. Jedzenie stawiałam na niskim stoliku w pokoju dziennym. Dzieci zjadły, a jak nie, to się nie przejmowałam. Dobry jest pies - do zjadania resztek wink

              Wiem, jak trudno wyluzować. Moja pierwsza córa była niejadkiem. W wieku 3-4 lat przy każdej wizycie u pediatry wysyłali na badania w kierunku anemii, albo komentowali jej chudość. Myślałam, że jestem odporna. Ale w wieku 10 miesięcy mój synek nadal poprzestawał wyłącznie na mleku. To bardzo trudne zachować spokój i normalne podejście do jedzenia. Wiem jak bardzo i wiem, jak się opłaca. Mój synek z czasem nauczył się (sama nie wiem kiedy) usiąść do stołu i zjeść obiad. Bardzo lubi jeść - niezależnie od ilości. Mimo, że jest szczupły, jest szybki i sprawny. Przeżyłam dumę, gdy zakwalifikowano go w pierwszej klasie do klasy sportowej - gimnastyki na przyrządach (inna sprawa, że go do niej nie przeniosłam). I nawet najbardziej zalatany przecież w końcu przychodzi do domu i je smile

              A tak w ogóle to mogłaby długo wink

              Pozdrawiam
              Jola
    • dunia71 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 22:05
      Optymist,
      kobieto, ty sobie trochę wrzuć na luz smileI przede wszystkim nie przejmuj sie
      złośliwymi komentarzami ! Jak widac stara, wypróbowana metoda rzucania kamieniem
      nadal cieszy sie powodzeniem i podnosi niektórym własne ego, hehe wink)))
      Nie ty pierwsza i nie ostatnia masz dziecko-niejadka. Nie jest tu istotne
      rozwodzenie sie na temat tego, kto ma większy problem, ty czy twoja córka, bo w
      pewnym sensie obie macie problem. Nie jestes pierwsza ani ostatnia, która wie
      ile kęsów zjadło jej dziecko, bo to zupełnie naturalne, ze jesli cos cie w
      zachowaniu czy zwyczajach własnego dziecka niepokoi, to obserwujesz to i
      zwracasz na to wieksza uwagę niz inni.
      Dla mnie dziwne by było gdybys tarktowała to zupełnie niefrasobliwie i nie
      przywiązywała uwagi do tego czy dziecko jadło cos przez ostatnie 24 godziny czy
      nie !!!!!! No, ludzie !!!!!!!!!
      Do ostatniego postu mogr dodać jeszcze, ze owszem, długotrwałe "nicniejedzenie"
      lub jedzenie w mikroskopijnych ilościach moze spowodowac obkurczenie sie żołądka
      i dziecko wcale nie odzyska apetytu a wręcz przeciwnie.
      Piszę, bo miałam podobny problem z synem. W trakcie kazdego posiłku zajmował sie
      10 innymi sprawami, a to zabawki, a to musiał pilnie wyjrzec przez okno, a to
      siusiu itd. posiłki przeciągały sie do godziny itd. Kiedy pytałam czy juz
      skonczył jesc, odpowiadał, ze nie. I każdy kęs przezuwał w nieskonczoność !
      Guzdrał sie niemiłosiernie i wiesz co ????? przeszło mu smile))) Po prostu wyrósł
      z tego. Zalecam cierpliwosc, cierpliwosc i jeszcze raz cierpliwosc i
      wyluzowanie. Jak najmniej słodyczy, bo to psuje apetyt na inne rzeczy.
      No i nie zmuszaj jej do jedzenia, bo to u każdego wywołuje reakcje odwrotną !!
      Powodzenia smile)))
      • d.o.s.i.a Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 22:26
        > Do ostatniego postu mogr dodać jeszcze, ze owszem, długotrwałe
        "nicniejedzenie" lub jedzenie w mikroskopijnych ilościach moze spowodowac
        obkurczenie sie żołądka i dziecko wcale nie odzyska apetytu a wręcz przeciwnie.


        Na dowod czego przytaczasz nastepujaca historie:

        > Piszę, bo miałam podobny problem z synem. (...) i wiesz co ????? przeszło mu
        smile)))


        Niemozliwe. Nie umarl, nie zaglodzil sie, nie spadla mu cieplota ciala, ani
        cisnienie, tylko po prostu, zwyczajnie mu przeszlo...??!
        • mama303 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 22:30
          d.o.s.i.a napisała:

          > Niemozliwe. Nie umarl, nie zaglodzil sie, nie spadla mu cieplota
          ciala, ani
          > cisnienie, tylko po prostu, zwyczajnie mu przeszlo...??!


          Dobre, a ja znam jednego co wypadł z drugiego pietra i tylko skrecił
          nogę to co można skakac z drugiego piętra?
          • d.o.s.i.a Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 22:33
            Nie, no Ty zapewne znasz tysiace takich, ktore sie zaglodzily...
      • optymist1 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 02.09.07, 22:32
        Czy ja napisałam, ze wciskam córce jedzenie na siłę ???????? Albo w inny sposób
        zmuszam ją, zeby jadła, jesli nie chce jeść ????????
        Moja córka bardzo powoli przeżuwa. Pilnuję ją i przypominam, ze jest w trakcie
        jedzenia i ma gryźć. Kiedy pytam czy juz nie chce wiecej jesc i skonczyła, to
        bardzo często twierdzi, ze jeszcze nie ! Jest jeszcze głodna i chce jesc, ale
        tak jakby czekała, az jedzenie samo jej sie rozpusci w ustach wink. Czasami ma
        tysiąc pilniejszych spraw na głowie niz jedzenie i mam problem z "zagonieniem"
        jej do stołu. No w takich sytuacjach rzeczywiscie zdarzało sie, ze przekonywałam
        ją do tych kilku łyżek "chodz, zobacz, taka zupa jak lubisz", "chodz zobacz,
        kotlecik ma kształt serduszka", "spróbuj czy bedzie ci smakować".
        Zgadzam sie z tym, ze chyba lepiej sobie troche odpuścić i spróbowac w spokoju,
        nie sugerując sie złośliwymi komentarzami, znaleść złoty środek smile Nie chodzi
        chyba o to, zeby popadać ze skrajności w skrajność smile
        • jola_ep Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 03.09.07, 15:59
          > Moja córka bardzo powoli przeżuwa. Pilnuję ją i przypominam, ze jest w trakcie
          > jedzenia i ma gryźć.

          To niech sobie siedzi i je wolniutko. Jak ma ochotę. Czy wiesz, że to dużo, dużo zdrowsze? Może Twoje dziecko ma lepsze nawyki od Ciebie?

          Pozdrawiam
          Jola
      • jola_ep Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 03.09.07, 16:45
        > Do ostatniego postu mogr dodać jeszcze, ze owszem, długotrwałe "nicniejedzenie"
        > lub jedzenie w mikroskopijnych ilościach moze spowodowac obkurczenie sie żołądka

        Wtedy będzie po prostu jadło częściej.
        Przy okazji: gratulacje dla przedszkola synka, w którym pani dyrektor wymyśliła, że zupa i drugie danie będą oddzielnie smile Dzieci miały więc posiłki co 2 godziny: śniadanie, drugie śniadanie (np. kisiel), zupa, drugie danie. Przedzielone zabawą na podwórku. Kucharki narzekały, ale nagle okazało się, że dużo mniej resztek zostaje - dzieciaki niemal wszystko wyjadają smile))

        > i dziecko wcale nie odzyska apetytu a wręcz przeciwnie.

        Moja dwójka mało jedzących dzieci w okresie ok. 5 lat nagle zaczęła jeść więcej. A to co robi moja starsza (12 lat) to już w ogóle pojęcie ludzkie przechodzi smile

        Pozdrawiam
        Jola
    • olamazur mamy niejadków ciągle karmią - tak zaobserwowałam 03.09.07, 10:06
      Moja koleżanka ma synka niejadka (około 4 lat). I wiecie co robi? -
      karmi go nieustannie. NIEUSTANNIE. Jak by to jeszcze napisać?... _n
      i e u s t a n n i e_. Wychodzimy gdzieś razem na spacer po
      śniadaniu, a ona ma spakowane banany, brzoskwinie, jajka na twardo,
      kanapkę z serem, pomidory, chrupki kukurydziane, wafelki. I zaczyna
      się. Wyciąga po kolei i mu daje, goni za nim, wciska, "chociaż
      kawałek", "tylko jeden kęs". I do mnie: "widzisz, on nic nie je!...,
      widzisz? ja mu daję, a on nic!" (tak naprawdę je po 1-2 kęsy
      wszystkiego plus chrupek całą paczkę). Tłumaczę jej, że ma odpuścić,
      ale ona nie może. ONA NIE MOŻE. ONA.

      Moje dziecko jest dużo młodsze, (2 lata) ja mu przez cały ten spacer
      nie daję nic, 3-4 godziny nic nie daję. Za to jak siadamy do obiadu,
      to mój synek je, a jej nie je (dzwine?). I ona płacze, załamuje ręce
      i łyka jakieś środki.

      Jak patrzę na nią z boku, to wszystko wydaje mi się takie proste.
      Ale ona uważa, że nie mam racji, bo ja nie mam niejadka. A prawda
      jest taka, że ja mojego niejadka wyciągnęłam z "niejadkostwa" bardzo
      prostą metodą: duże przerwy między posiłkami wypełnione aktywnością
      na dworze, brak picia przed jedzeniem, miła atmosfera podczas
      posiłków.

      Na placach zabaw to też widuję. Przychodzi taka jedna mama z
      pudełkiem kanapek z szynką, pokrojonych w małe kawałeczki i lata po
      całym placu zabaw za tą swoją Zosią z tymi kanapeczkami. Albo z
      jogurtem i łyżeczką w garści. Albo ma w pudełeczku rozdrobione
      mięsko i wciska córce na huśtawce czy zjeżdżalni. Na moje pytanie
      dlaczego, powiedziała "bo ona jest niejadkiem". ?!? A potem melduje
      komuś tam przez komórkę "tak, już zjadła, tak zaraz wracamy do
      domu". Jak mała zjadła - to wracają do domu! Tylko po to przyszli na
      plac zabaw.
    • optymist1 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 03.09.07, 18:59
      Ja nie karmię dziecka co chwila i nie biegam za nią cały dzien z przekąskami i
      nie zostawiam jej obiadu przez pół dnia, zeby sobie mogła skubac ! Daje jej
      jakis tam w miarę rozsądny, moim zdaniem, czas na posiłek, czyli ok. 45 minut i
      sprzatam. Czekam do następnego posiłku az zgłodnieje. Czasami to niestety nie
      następuje .... sad
      Wiem, ze to wcale niezdrowo łykać jedzenie bez dokładnego przezucia ale jest
      chyba różnica między powolnym żuciem a czekaniem az jedzenie samo sie rozpuści ?
      Jak widać wątek troche sie rozrósł i nie jest to wcale ale to wcale takie
      oczywiste, jak prawidłowo karmic dzieci, czy pozwalac im na własny rytm i
      jedzenie każdego posiłku godzinami czy przyzwyczajac dzieci do stałych pór
      posiłków i do uczucia głodu.
      • jola_ep Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 03.09.07, 19:13
        > Ja nie karmię dziecka co chwila i nie biegam za nią cały dzien z przekąskami

        I bardzo dobrze robisz smile

        > nie zostawiam jej obiadu przez pół dnia, zeby sobie mogła skubac !

        U mnie w pewnym wieku to doskonale się sprawdzało wink

        > Daje jej
        > jakis tam w miarę rozsądny, moim zdaniem, czas na posiłek, czyli ok. 45 minut i
        > sprzatam.

        Dobrze. Tylko nie musisz przy niej siedzieć i przypominać o przeżuwaniu smile
        (pamiętaj, że my Ciebie nie znamy, wiemy tylko to, co napiszesz, a z Twoich wypowiedzi odnosiło się wrażenie, że siedzisz nad dzieckiem i poganiasz)

        > Czekam do następnego posiłku az zgłodnieje. Czasami to niestety nie
        > następuje .... sad

        To następnego nie zje. I co się stanie? Oczywiście przypomnieć możesz, pod nos podstawiać - ale co z tym zrobi dziecko, to jego sprawa smile

        > chyba różnica między powolnym żuciem a czekaniem az jedzenie samo sie rozpuści ?

        Jak je słodycze? Jeśli potrafi je przeżuwać, to myślę, że wszystko OK i wtedy pozostanie Ci tylko wrzucić na luz.
        Pamiętaj, że dzieci są doskonałymi manipulatorami. Nie jest to zła cecha smile Ale doskonale wyczuwają Twoje słabe punkty. Jeśli odkryją, że jest nim jedzenie - mogą bez wahania to wykorzystać (np. specjalnie je wolno, mama się nim zajmuje - hurra i o to chodziło)

        > czy pozwalac im na własny rytm i
        > jedzenie każdego posiłku godzinami

        Moim zdaniem właśnie tak. Dla naszej wygody oczywiście dobrze jest przystosować dzieci do stałego rytmu. To się na pewno udaje w przypadku dzieci dobrze jedzących. Inne nabywają tej umiejętności z wiekiem.

        >czy przyzwyczajac dzieci do stałych pór
        > posiłków i do uczucia głodu.

        Właśnie jedzenie w rytmie dzieci zakłada, że dziecko je, gdy poczuje głód. Być może dzieci namawiane, zachęcane i karmione zanim go poczują, tracą ten naturalny związek jedzenia i głodu. Wtedy zapewne trzeba trochę czasu, aby go odbudować.

        Pozdrawiam
        Jola
        • optymist1 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 03.09.07, 20:24
          U nas w domu posiłki je sie wspólnie, czyli wszyscy siedzą przy stole i jedzą.
          Więc mozna powiedziec, ze siedzę nad córką i ją popędzam, tzn. siedzę obok niej
          i kiedy widzę, ze jeden kęs trzyma w ustach juz bardzo długo i bawi sie albo
          gada, to rzeczywiscie ją popędzam sad Wierz mi, ze strasznie tego nie lubię i
          właśnie dlatego próbuję znaleść inne wyjscie z sytuacji, ale raczej takie z tych
          mniej radykalnych wink czyli nie wchodzi w grę pozwalanie na "nicniejedzenie"
          przez tydzień !
          Słodycze przeżuwa bardzo sprawnie !!!!!
          Czytając wszystkie życzliwe odpowiedzi wink dochodze do wniosku, ze bycmoze jedna
          z przyczyn problemu tkwi w tym, ze córka dostaje za dużo słodyczy. Niełatwo
          będzie ją od tego odzwyczaic, tym bardziej, ze my z mężem też uwielbiamy
          słodycze smile))
          • jola_ep Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 03.09.07, 21:07
            > U nas w domu posiłki je sie wspólnie, czyli wszyscy siedzą przy stole i jedzą.
            > Więc mozna powiedziec, ze siedzę nad córką i ją popędzam, tzn. siedzę obok niej
            > i kiedy widzę, ze jeden kęs trzyma w ustach juz bardzo długo i bawi sie albo
            > gada, to rzeczywiscie ją popędzam sad

            Wspólne jedzenie posiłków to bardzo dobry pomysł smile Skoro jednak nie lubisz popędzać - to nie rób tego smile Możesz za to po zakończeniu jedzenia wstać od stołu i zostawić córę. Niech sobie je w swoim tempie. Jeśli się śpieszycie, to trudno, zostanie niezjedzone. Albo pozwól jej odejść, a potem wrócić i dokończyć. Jeśli Tobie też nie podoba się popędzanie, to tym bardziej tego nie rób. Im spokojniej podejdziesz do sprawy jedzenia, tym lepiej dla Ciebie i Twojego dziecka.

            > ale raczej takie z tych
            > mniej radykalnych wink

            Wydaje mi się, że proponuję rozwiązania mało radykalne smile
            Jeśli teraz uda Ci się emocjonalnie uporządkować sprawy jedzenia, to stworzysz bardzo dobrą bazę pod przyszłość Twojego dziecka.

            > czyli nie wchodzi w grę pozwalanie na "nicniejedzenie"
            > przez tydzień !

            A po co od razu czarne myśli? wink
            A jeśli nawet nie będzie jadł przez tydzień, to co się stanie????
            Mój synek jak miał prawie 3 lata złapał wirusa żołądkowego. Osłabiony był tylko pierwszego dnia - z powodu odwodnienia. Chorował przez dwa tygodnie. Jadł wcale albo bardzo mało (parę łyżeczek marchwianki). Pił. Poza tym normalnie się bawił i nie wyglądał na osłabionego i zagłodzonego. Potem przez parę dni jadł jak nigdy. Potrafił zjeść i 10 minut później opowiadał babci jaki to on głodny i znowu jadł. Wyrównał zapasy i znowu jadł jak wcześniej - czyli mało.
            Wiem, najtrudniej jest uspokoić siebie smile

            > dochodze do wniosku, ze bycmoze jedna
            > z przyczyn problemu tkwi w tym, ze córka dostaje za dużo słodyczy.

            Twoja córka ma pewnie jeszcze zachowany naturalny mechanizm kontrolujący ilość zjadanych kalorii. To bardzo dobrze!
            Słodycze są kaloryczne i zaspokajają jej niewielkie (wbrew pozorom) zapotrzebowanie w tym wieku. I nie starcza już "miejsca" na rzeczy bardziej wartościowe i jej potrzebne. Dążenie do słodkiego to atawizm z dawnych epok, gdy słodkie były wartościowe owoce. W dodatku niektórzy wykazują w badaniach, że cukier ma właściwości uzależniające (są pogłoski, że jego nagłe odstawienie powoduje objawy fizycznego głodu).

            > Niełatwo
            > będzie ją od tego odzwyczaic, tym bardziej, ze my z mężem też uwielbiamy słodycze smile))

            Więc pora zadbać o siebie smile Na głód słodyczy pomaga mi jedzenie owoców (szczególnie słodkich: winogrona, śliwki). Po jakimś czasie nie mam już gwałtownych napadów apetytu na słodkie - co najwyżej od czasu do czasu mam ochotę na czekladę smile

            Pozdrawiam
            Jola
            • kalosze2 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 04.09.07, 09:57
              Nie czytałam całego wątku, więc może sie powtórzę, sorki.
              Dziecko, które nie przeżuwa, tylko trzyma w buzi, to jak na moje oko albo
              niegłodne, albo jedzenie niedobre, albo gapi się w tv.
              Pozdrawiam!
              PS. był taki odcinek Super Niani z niejadkiem. Mama miała wieczny dramat, że NIE
              JE. S.N. mamie na to, żeby ta wyobraziła sobie rzeczywista wielkość dziecięcego
              żołądka- mniej więcej tak jak pięść (chyba dorosła) i ilość jedzenia z całego
              dnia, która miała być w dziecko wciśnięta. No smile
              • donna28 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 04.09.07, 13:20
                Moja niunia na razie ma 3,5 miesiąca, nie mam jeszcze tego problemu.
                Ale znam go z własnych doświadczeń smile
                Jak byłam mała to nie jadłam za dużo i mama się strasznie trzęsła żebym jadła.
                Sprowadzali z Niemiec jakieś kaszki z owocowymi smakami. Na każdym talerzyku byl
                na dole inny obrazek i musiałam zjeść całą michę kaszki, żeby obrazek zobaczyć
                smile ciekawość motywuje smile mama robiła twarożek ze szczypiorkiem, a tata się
                bawił ze mną, że szczypiorek to ludziki z kosmosu, twarożek to rakieta i ma
                wylądować w mojej buzi itp.
                Trochę tego pamiętam mgliście, a trochę znam z opowiadań.
                Tak więc są sposoby, żeby wcisnąć jakoś dziecku to jedzenie.
                Konsekwencji takiego postępowania nikomu nie życzę. Jak miałam 10 lat, ważyłam
                już 55 kg sad (ostatnio znalazłam swoją starą książeczkę zdrowia, to się
                przeraziłam). Całkowicie mam do dziś zaburzony ośrodek głodu i sytości. Choćbym
                była najedzona jak nie wiem, to coś tam jeszcze zjem i muszę się pilnować.
                Na szczęście na studiach (dopiero!) udało mi się znaleźć motywację, zebrać do
                kupy i schudnąć i tę wagę utrzymać i jakoś to sobie wyregulowałam.
                I wiem jedno, na pewno swojej córci nigdy do jedzenie nie będę zmuszać, nie będę
                jej oszukiwać obrazeczkami i innymi pierdółkami, dzieci mają to super
                wyregulowane czy chcą jeść czy nie. Wiem, czym to grozi i już.
    • re-maz Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 05.09.07, 12:55
      poczytał sobie co napisałyście
      ja nie mam niejadka, tylko.... pijacza mleka (bebilon pepti) z
      butelki. Ma prawie 3 lata, poszedł właśnie do przedszkola i je tylko
      bebilon pepti, a zjeść sobie lubi. Bo w koncu to przecież tylko
      woda, nie chce do tego żadnej kaszki ani nic, każda próba
      zagęszczenia powoduje odstawienie. Umie przeżuwać bo czasami daje
      się skusić na makaron lub żurek ... i to wszystko. Jak próbowaliśmy
      odstawić mu mleko to pił tylko wodę. Żadnego innego pożywienia.
      siada do posiłku i patrzy jak jemy. Nawet nie grzebie w talerzu bo
      cyt. "jedzenie to nie zabawka". W przedszkolu też nic nie kosztuje.
      Rano wypija butelkę mleka i tyle. po powrocie próbujemy dawać mu
      jakiś inne jedzonko, ale to na nic. Czeka na wieczorną porcję mleka.
      Muszę tylko zaznaczyć, że miał AZS i długo nie mogliśmy mu dawać nic
      innego, a teraz mamy takie skutki. Może macie jakieś pomysły?
      Pozdrawiam gorącosmile
      • mama303 Re: problemy z przeżuwaniem ... :-( 05.09.07, 13:40
        U mojej córki w przedszkolu był taki chłopczyk co tez tylko pił
        mleko z kaszką i w przedszkolu....bardzo powoli bo układ trawienny
        jak u niemowlaczka zaczął jeść inne rzeczy. Generalnie dotad jest
        chudziutki i chyba njmniejszy w przedszkolu ale je juz wiele
        rzeczy /maleńko i powoli/i jest zdrowy i całkiem nieźle sie rozwija.
Pełna wersja