kropkacom
01.09.07, 19:23
www.edziecko.pl/rodzice/1,79362,1634110.html?as=2&ias=2&startsz=x
" A co robić z młodszymi dziećmi, z którymi trudno się w ten sposób
porozumieć? Na przykład z półtorarocznym, które jest już bardzo sprawne, a
zupełnie nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństw. Rodzice często reagują
wtedy pojedynczym klapsem odstraszającym...
Nigdy bym tej metody nie polecała. Jeżeli dziecko jest kochane, szanowane,
akceptowane, jest kimś ważnym dla swoich rodziców, to jednorazowy klaps nie
zburzy jego świata, nie wywoła żadnych głębszych urazów. Jednak dawanie
publicznego przyzwolenia na ten pojedynczy klaps jest bardzo ryzykowne,
dlatego, że człowiek za każdym razem myśli: to właśnie jest ten jedyny raz.
Poza tym małe dziecko dostanie klapsa, przestraszy się, przerwie niepożądane
zachowanie, ale za drugim razem efekt może być słabszy i może trzeba będzie
dać dwa klapsy...
Znowu więc możemy się posunąć za daleko?
Właśnie. Dlatego nigdy nie polecałabym tej metody, ale równocześnie chciałabym
zdjąć poczucie winy z ojca czy matki, którzy myślą, np. kiedy mają kłopoty z
licealistą: "To dlatego, że kiedy miał dwa lata, nie zapanowałam nad sobą i
trzepnęłam go raz czy drugi". To nie tak. Takie pojedyncze zdarzenie, kiedy
ogólnie panuje klimat miłości i porozumienia, nie mogło mieć takiego wpływu.
A jaki sposób byłby dobry?
Skutecznym sposobem, które nie rani dziecka, jest przytrzymanie. Nawet kiedy w
ataku złości bije matkę, pluje, rzuca się na ziemię. Można użyć wtedy
przemocy, ale nie szarpać, tylko wziąć na ręce i otulić ramionami. Nie ze
złości, tylko żeby przerwać to, co robi. A kiedy awanturuje się w sklepie,
żeby mu kupić kolejnego lizaka, zamiast ustępować czy szarpać, żeby
"oprzytomniało", najlepiej wziąć je pod pachę i wynieść. Zmienić sytuację."
Dobry artykuł. Dokładnie to co chciałam przekazać w wątku Camela.