wychowywanie dziecka przy teściach

05.09.07, 19:00
Piszę bo mam dość. Jeśli moderator uzna że to nie temat na to forum
to niech wykasuje. Jestem mamą czterolatki. Jest to fajna,
żywiołowa dziewczynka, tyle, że "rozdarta". Czasami drze się o byle
co. Ja wychodzę z siebie żeby ją uspokoić a jednocześnie
wyegzekwować pewne zachowania ( np. że nie wolno wchodzić na meble,
czy takie tam). Mała się drze. Przychodzi teściowa z tekstem:" co ty
robisz temu dziecku, jak nie umiesz z nią postępować to mi ją daj"
Po pierwsze, ja nie krzywdzę swojego dziecka. Kocham ją bardzo.
Dlatego tak mnie boli to co teściowa mówi. Po drugie jak mam być dla
córki autorytetem, skoro teściowa go co jakiś czas perfidnie
podważa? Dziś otrzymałam komendę "daj już spokiój temu dziecku" Mała
darła się bo pokazałam jej jak układać puzle a ona nagle
przypomniała sobie, że przecież nie chciała żebym ją uczyła No i się
drze. Nie mam z kim pogadac. Wielka klucha siedzi mi w gardle. Na
wsparcie męża nie mam co liczyć, on nie sprzeciwi się mamusi. Mam
totalnego doła... Przecież ja nie robię dzieciom krzywdy, dlaczego
jestem o to posądzana?
    • elf1977 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 05.09.07, 19:05
      A ile masz lat? 16?
      Ja również mam nieraz problemy z teściową, zwracam jej wówczas
      kulturalnie uwagę, że to ja jestem matką dziecka i to ja będę
      decydować o tym, co dziecko robi.
      Porozmawiaj z teściową, powiedz, że nie życzysz sobie podważania
      swojego autorytetu przed córką.
      • ewa.z1 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 05.09.07, 19:17
        wiesz, wiem ,że tak sprawa wyglądać powinna: porozmawiać i
        powiedzieć że nie chcę tego czy tamtego. Tylko są ludzie,którzy
        takie rozmowy ucinają awanturą i słowa nie wypowiesz. ale mniejsza z
        tym. dlaczego myslisz, ze mam 16 lat. Odczytałaś że aż taka
        niedojrzała jestem? A to nie jest prawda
      • camel_3d Re: wychowywanie dziecka przy teściach 06.09.07, 08:57

        > Ja również mam nieraz problemy z teściową, zwracam jej wówczas
        > kulturalnie uwagę, że to ja jestem matką dziecka i to ja będę
        > decydować o tym, co dziecko robi.


        taaa..ale problem w tym, ze mozesz sie mylic... skad wiesz, ze to co ty
        zdecydujesz jest wlasciwe? czasem warto poprosic o rade kogos ktos juz dzieci
        wychowal. a twoja tesciowa wychowala niewatpliwie twojego meza...
      • charlee80 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 10.09.07, 22:28
        ja mówię krótko; to ja jestem matką i ja decyduje o moim dziecku-zaczęłam tak
        robić od kiedy moja teściowa próbowała (mimo mojego sprzeciwu bo miałam co do
        jego urodzin inne plany) po swojemu urządzić 1 urodziny mojego syna oczywiście
        wszystko to było dla "dobra " dziecka; a ja to niby nie pragnę dobra mojego
        syna? zagroziłam że skoro we własnym domu nie mogę decydować o swojej rodzinie
        to wywiozę syna do moich rodziców i tam mu zrobię takie urodziny jakie ja
        zaplanowałam. poskutkowało ale teściowa się obraziła; ale nie przejmuje się tym,
        najważniejszy jest dla mnie mój syn i dla niego zrobię wszystko. Według mojej
        teściowej nie zawsze właściwie opiekuję się moim dzieckiem ale nie dam sie,
        dodam ,ze z zawodu jestem pedagogiem.
        • rozmowy_kontrolowane Re: wychowywanie dziecka przy teściach 11.09.07, 09:25
          charlee80 napisała:

          > dodam ,ze z zawodu jestem pedagogiem.

          To akurat o niczym nie świadczy- bez urazy.

          Matki i teściowe wyznają taką dziwną zasadę, ze skoro one wychowały
          dzieci, to będą nas zasypywały dobrymi radami, bo co my możemy
          wiedzieć o dzieciach.
          Z moją matką nie mam w tej chwili kontaktu, dopóki miałam, każda jej
          wizyta była koszmarem. Dla mnie, dla męża i chyba dla dziecka też.
          Syn przestał jeździć do niej na wakacje, bo przyjeźdżał stamtąd
          kompletnie rozregulowany, jak nie nasze dziecko.
          Potem nastąpił krach w kontaktach i przynajmniej ze strony matki mam
          spokój.
          Natomiast teściowa, złota kobieta, czasami doradzi, ale czasami
          widzę, ze ją na miejscu szlag trafia, kiedy robimy coś po swojemu.
          Ale nie zmienia naszych decyzji, jak moja matka, nie podważa
          autorytetu rodziców.

          Dla autorki wątku mam tylko jedną radę: konsekwentnie powtarzaj
          teściowej, żeby się nie wtrącała. Spokojnie, grzecznie, ale
          stanowczo. Chocby marudziła pod nosem, choćby robiła miny i
          mamrotała. Na pewno będzie dobrze.

          I apel do rozmówców: nie radźcie dziewczynie: "wyprowadź się", bo
          gdyby mogła, to pewnie by się wyniosła. Może na razie nie może, z
          róznych powodów.

          Miłego dnia życzęsmile
          • beotia Re: wychowywanie dziecka przy teściach 15.10.07, 19:45
            Dokładnie jakbym czytała o sobie - z moją matką jest identycznie, powiem więcej:
            uważa, że dokładnie wszystko robimy przy dziecku źle - źle je karmimy (wręcz
            głodzimy! - sic!), że jest za chude i niedożywione (synek, owszem, od urodzenia
            jest drobny, ale każdy lekarz mówi, że to super-zadbane dziecko, okaz zdrowia, w
            wieku 20 miesięcy waży 12 kg, więc chyba ok); że wcale się nim nie opiekujemy, a
            jeśli już się to zdarzy, to robimy to beznadziejnie, a nawet, że jesteśmy
            popierd*** (dosłownie), i ogólnie jesteśmy beznadziejnymi rodzicami. Dodam, że
            mój synek rozwija się świetnie, fizycznie i intelektualnie: jeszcze zanim
            skończył półtora roczku, świetnie mówił, nie zdaniami wprawdzie, ale za pomocą
            pojedynczych słów umiał wyrazić już niemal wszystko, jest bardzo bystry,
            rozgarnięty, grzeczny, samodzielny emocjonalnie... - wygląda na zadowolonego z
            życia, szczęśliwego bobasa... Po ostatnich wakacjach, kiedy przywieźliśmy od
            matki totalnie rozregulowane dziecko (dopiero niedawno zaczęło z powrotem
            przesypiać noce, bo babcia nauczyła małego bawić się o 4.10, bo "jak można nie
            wstawać w nocy do małego dziecka???!"), też ograniczyliśmy kontakty. Do tej pory
            jest spokój. Z wakacji wyjechałam dosłownie z pogruchotana psychiką, tym
            bardziej, że moja matka ma mi za złe, że jestem w ciąży, czego nie omieszkała
            przypominać na każdym kroku, wręcz wzbraniała mi kontaktów z rodziną, żeby o
            ciąży nikt się, broń Boże, nie dowiedział, bo to obciach nieziemski... Twierdzi,
            że wyrządzam tym wielką krzywdę starszemu synkowi, bo jest za mały na rodzeństwo
            (młodszy braciszek urodzi się, kiedy starszy będzie miał prawie równo 2 latka,
            ja też nie jestem już pierwszej młodości, do tego mam problemy zdrowotne, które
            z wiekiem się nasilają, szkodząc dziecku i mnie, więc nie było mowy, żebym
            dłużej zwlekała z decyzją o kolejnym dziecku).)
            • megasia24 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 14.11.07, 21:17
              Witam ja mysle ze to glupota myslec ze dziecko jest zamale na
              rodzenstwo.Ja jestem matka dwujki dzieci najstarszy skonczy w marcu
              4 latka oskarek a kacperek skonczyl 2 latka w czerwcu dokladnie jest
              miedzy nimi roznica wiekowa rok i trzy miesiace,i ja mialam ten
              problem ze jak wrucilam z kacperkiem ze szpitala to oskarek wlasnie
              zaczol probowac chodzic musialam pilnowac na kazdym kroku.A wtej
              chwili jeden za drugim bardzo sa jak niema jednego to drugi sie pyta
              kiedy przyjdzie bawia sie razem oczywiscie sa bitwy ale jak w kazdym
              rodzenswie.A co do tesciowej to tez mieszkam z tesciowa w jednym
              domu ona na dole ja na gorze i oskarek starszy syn bardzo sie
              buntuje co domnie bo babcia go zawsze broni i co syn chce babcia da
              to jest sraszne kto to przezywa to wie,a kacperek jest bardziej
              wyrozumialy wie co mama powie to sie liczy rozumie kiedy zle zrobi i
              ma kare to odsiedzi swoje a puzniej przychodzi i przeprasza,kocha to
              jest najcudowniejsze bo oskar nierozumie czegos takiego jak ukaranie
              i przemyslenie wpada wtedy w furie i jest jeszcze gorzej.pozdrawiam
              kobitki niepozwulcie tesciowej na takie intrygi .
    • kropkacom Re: wychowywanie dziecka przy teściach 05.09.07, 19:10
      Ja też od teściowej słyszałam że krzywdzę swoje dzieci i wile innych przykrych
      słów. Potrafiła nadawać non stop. Zaznaczę że potrafię odróżnić dobrą radę od
      ciągłego kwękania nad moją głową. Postąpiłam brutalnie. Ograniczyłam kontakty.
      Czasami tylko to pomaga.
    • ma_ma_aga Re: wychowywanie dziecka przy teściach 05.09.07, 21:32
      Bardzo Ci współczuję,że znalazłaś się w takiej sytuacji.Nie dziwię
      Ci się,że masz doła.Szkoda,że nie możesz liczyć na wsparcie męża,bo
      to by znacznie ułatwiło sprawę.A może jednak spróbuj najpierw
      porozmawiać z nim spokojnie, powiedz mu co czujesz.
      Na pewno nie jesteś niedojrzała to teściowa zachowuje się
      niestosownie.
      Rozmowa z nią jest nieunikniona, ona musi wiedzieć, że nie powinna
      podważać Twojego autorytetu, że to Ty jesteś matką i Ty wraz z mężem
      wychowujecie Wasze dziecko.Najlepszym rozwiązaniem,według mnie
      byłoby,gdyby to Twój mąż w sytuacji kiedy teściowa przychodzi ze
      swoimi "radami",powiedział jej w delikatny sposób,to co pisałam
      wcześniej, że to Wasze dziecko,że w ten sposób podaważa Twój
      autorytet.Jeśli mąż nie zdobędzie się na odwagę,niestety będziesz
      musiała jej to powiedzieć sama.
      Zyczę Ci dużo siły i cierpliwości.
      Pozdrawiam
      Aga
      • ewa.z1 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 05.09.07, 22:33
        dzięki, Mamusie, za wsparcie
    • camel_3d a moze...tesciowa ma racje? 06.09.07, 08:59
      moze rzeczywiscie nie potrafisz wyhcowywac dziecka? ona jednak przez to przeszla
      i zdaje sie ze z jej rezultatow korzystasz ... mowie o twoim mezu.

      opisalac to tak, jakby ona niszczyla twoj swiat..a moez po prostu jestes kiepska
      w te klocki i musisz zwalic wine na kogos?
      • kropkacom Re: a moze...tesciowa ma racje? 06.09.07, 09:55
        > moze rzeczywiscie nie potrafisz wyhcowywac dziecka? ona jednak przez > to przeszla
        > i zdaje sie ze z jej rezultatow korzystasz ... mowie o twoim mezu.

        Po pierwsze, dzieci są rożne. Jedne przejdą przez dzieciństwo bez ryków i
        konwulsji a drugie na odwrót. Nie wszystko jest wbrew pozorom zasługą rodziców.
        Tak więc porównywanie dzieci nie ma większego sensu. A mówienie, moje dziecko
        nie ryczało, czemu Twoje ryczy, to już głupota. Poza tym nie wiesz czy mąż
        autorki został rzeczywiście tak super wychowany. Z tego co wyczytałam to raczej
        taki podporządkowany mamusi facet. Na takich ludzi mówi sie maminsynki. Żaden
        powód do dumy.

        Po drugie, toksyczne teściowe to nie mit. Co innego pomoc w wychowaniu a co
        innego zatruwanie życia młodej matce. Tak sie proponuje pomoc:" co ty robisz
        temu dziecku, jak nie umiesz z nią postępować to mi ją daj". Zaryzykuje
        stwierdzenie że teściowa jest sama kiepsko wychowana.

        PS. Sama przeszłam przez coś podobnego. Według mojej teściowej wszystko robiłam
        i robie źle. Zero pomocy i konstruktywnej rady. Tylko ciągłe nadawanie nad głową
        tekstów typu:robisz krzywdę dzieciom, co z nich wyrośnie. Kiedy na prawdę
        potrzebowałam pomocy jej nie było. Teraz przechodzi przez to samo bratowa męża.
        • camel_3d Re: a moze...tesciowa ma racje? 06.09.07, 11:45
          wiesz, ja bym nie zwalal wszystkiego na tesiowe...
          bo jest tez ogromna ilosc mamus, ktore sobie nie radza..a kazde zwrocenie uwagi
          traktuja jako atak na swojej osobe i wtedy zaczynaja zrzucac swojej
          niepowodzenia na inne osoby...
          dlatego skoro my nie znamy sytuacji LIVE to ciezko powiedziec... co sie dzieje w
          panswtei dunskim.
          • kropkacom Re: a moze...tesciowa ma racje? 06.09.07, 13:03
            > dlatego skoro my nie znamy sytuacji LIVE to ciezko powiedziec... co
            > sie dzieje w panswtei dunskim.

            No właśnie Camel. No właśnie. Z tą różnicą że mnie akurat spotkało to samo co
            opisuje autorka wątku. Tak więc trochę to państwo duńskie znam.
          • eska456 Re: a moze...tesciowa ma racje? 13.09.07, 16:35
            camel_3d, z Twoich wypowiedzi tak gorliwie broniących teściową odnoszę wrażenie,
            że sama jesteś taką upier....wą teściową, co to wychowała synusia , wobec tego
            zjadła wszystkie rozumy, a synowa nie zna się na niczym. Współczuję Twojej
            synowej (zięciowi) przyszłej lub obecnej
            • camel_3d Re: a moze...tesciowa ma racje? 14.09.07, 13:20
              to masz kiepskie wrazenie i w dodatku masz problemy z czytaniem.
              ciezko byc tesiowa, bedac 33 letnim facetem.

              mam super tesiowa i bardzo sobie cenie jej rady. a juz kompletnie nie trakttuje
              jako ataku na moja osobe uwagi, ze cos zle robie...czasem ma racje, a czasem
              nie... zawsze mozna z nia podyskutowac.


              > camel_3d, z Twoich wypowiedzi tak gorliwie broniących teściową odnoszę wrażenie
              > ,
              > że sama jesteś taką upier....wą teściową, co to wychowała synusia , wobec tego
              > zjadła wszystkie rozumy, a synowa nie zna się na niczym. Współczuję Twojej
              > synowej (zięciowi) przyszłej lub obecnej
              • kropkacom Re: a moze...tesciowa ma racje? 14.09.07, 17:13
                > .. zawsze mozna z nia podyskutowac.

                Nie z każdym można porozmawiać. I tu chyba tkwi sedno problemu. Co masz
                powiedzieć osobie która przychodzi do ciebie i mówi ze krzywdzisz dziecko? Że
                jest w błędzie czy przytaknąć? To chyba delikatnie mówiąc nie jest dobry
                początek dyskusji.
              • macoofka Re: a moze...tesciowa ma racje? 06.10.07, 19:11
                Tiaa, ja nie odniosłam wrażenia, że jesteś upierdliwą teściową, raczej, że
                zmanierowanym maminsynkiem... Z całym szacunkiem, ale z takim facetem nie
                wytrzymałabym jednej minuty!
      • o.me Re: a moze...tesciowa ma racje? 02.11.07, 17:54
        > i zdaje sie ze z jej rezultatow korzystasz ... mowie o twoim mezu.

        I ten fakt może być przerażający....
    • mama303 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 06.09.07, 10:20
      No powiem szczerze że niezły sajgon macie w domu. A jak Ty
      własciwie reagujesz na te wrzaski dziecka? Rzecz której ja
      absolutnie nie toleruję w domu są wrzaski.
      • kropkacom Re: wychowywanie dziecka przy teściach 06.09.07, 13:06
        > absolutnie nie toleruję w domu są wrzaski.

        Dzieci i hałas a nawet wrzaski są nierozłączne przy dzieciach. Wiadomo że bez
        przesady ale jak ktoś chce mieć w domu ciszę to zalecam kotka zamiast dziecka.
        • mama303 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 06.09.07, 14:22
          kropkacom napisała:

          > Dzieci i hałas a nawet wrzaski są nierozłączne przy dzieciach.

          Taka niby prawidłowość?.... O nie i moja mama i moja babcia kochały
          cisze w domu /nie jak makiem zasiał tylko normalne rozmowy, bez
          krzyku, telewizja w miare cicho/ i mi tez się udzieliło. Moja córcie
          tez tego uczę. Polecam. Jest to bardzo przyjemne.
          • kropkacom Re: wychowywanie dziecka przy teściach 06.09.07, 15:07
            > mi tez się udzieliło. Moja córcie
            > tez tego uczę. Polecam. Jest to bardzo przyjemne.

            A ja kocham nasz domowy gwar. W ogóle nie przeszkadzają mi te wszystkie
            "mankamenty" związane z dziećmismile
          • titta Re: wychowywanie dziecka przy teściach 12.10.07, 17:04
            A potem corka bedzie pisac na forum, ze mazy o tym zeby moc wyjsc na
            ulice i krzyczec na cale gardlo...ale nie koniecznie.
            Wszystko zalezy od temperamentu - jedno dziecko jest ciche z drugim
            sie tak nie da i bedzie wrzeszczec o wszystko. Moga byc nawet
            blizniakami. A tlumione wyladuje to w inny sposob.
    • marysienka110 no to .... 06.09.07, 13:19
      wyprowadzcie sie od tesciow.
      Chyba przede wszystkim dziecko na tej sytuacji traci.
      • camel_3d Re: no to .... 11.09.07, 08:54
        alez ty radzisz...skad wiesz, moze on jest kiepska matka i tesciowa to widzi..my
        mamy tylko tu jednostronny opis...




        > wyprowadzcie sie od tesciow.
        > Chyba przede wszystkim dziecko na tej sytuacji traci.
        • marysienka110 nie maczegos takiego 14.09.07, 12:44
          jak kiepska matka. W oczach tesciowej prawie kazda jest kiepska.
          I nie ma czegos gorszego dla dziecka niz ogladanie jak ktos wchodzi w
          kompetencje najwazniejszej i najblizszej mu osoby.
          Podwaza jej decyzje itp.
          dziecko w tej sytuacji traci punkt zaczepienia i zupelnie orientacje.
          • atari800xl Re: nie maczegos takiego 14.09.07, 13:17
            > jak kiepska matka.

            ty tak serio? czy tylko tak glupio ci wyszlo?


            > I nie ma czegos gorszego dla dziecka niz ogladanie jak ktos wchodzi w
            > kompetencje najwazniejszej i najblizszej mu osoby.
            > Podwaza jej decyzje itp.



            nie ma nic gorszego, jak ktos uwaza sie za ideal, a w rzeczywisctosc nie ma
            pojecia co robi. Sa bardzo kiepskei matki, wrecz koszmarne, ale uwazaja sie za
            cud-kobiety, a kazda uwaga pod kotem ich okropnie wychowanych dzieci konczy sie
            wrecz klotnia.

            > dziecko w tej sytuacji traci punkt zaczepienia i zupelnie orientacje.

            Tak, i co z tego? jezeli jakas kobieta ma dawac zly przyklad dziecku, albo
            kompletnie sobie nie radzic, to nie lepiej babcia bedze autorytetem, zanim
            dziecko kompletnie ohyzia.
            • marysienka110 Re: nie maczegos takiego 15.09.07, 11:11
              nie nie lepiej
              moze dla babci, ale na pewno nie dla dziecka.
              W extremalnych przypadkach istnieje sad. i sprawa o prawa
              rodzicielskie.
        • xxx-123 Re: no to .... 07.10.07, 13:11
          jakakolwiek matka by nie byla to ona jest matka. Wybacz ale czy
          byles dzieckiem wychowanym przez babcie albo cos? Rodzice jezeli nie
          wiesz ucza sie na bledach swoich i dzieci tak jak dzieci ucza sie na
          bledach swoich i rodzicow(niestety). Nie nauczy sie czlowiek bycia
          dobrym rodzicem jezeli mu sie nie da szansy tym rodzicem byc. A nikt
          matka idealna nie jest... Dodam ze mam na mysli sytuacje codzienne i
          wychowanie a nie znecanie sie nad dziecmi co juz jest inna sprawa...
    • weronikarb Re: wychowywanie dziecka przy teściach 06.09.07, 14:37
      ech skąd ja to znam smile
      Ale że wytrzymałaś 4 lata to Cię podziwiam
      Ja ukróciłam to zaraz na poczatku, - ja matka tesciowa - babcia na
      zamiane ról się nie zgadzałam

      Dzisiaj nie wtraca sie wcale, wręcz przeciwnie wie że jestem dobrą
      matką i wiem co robie

      Sugestii słucham i odpowiadam na nie, bo w końcu ona 3 chłopaków
      wychowała i to na porządnych ludzi.

      Jednak tamtejsze czasy a teraz gdy tyle pokus roznych to naprawde
      duza różnica smile

      Warto ustalic granice i etgo sie trzymac, oraz meza ustawic smile
      • news21 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 06.09.07, 18:14
        Jeśli teściowa ma jakieś uwagi do postępowania matki dziecka powinna
        jej to powiedzieć na osobności. Nie jest do pomyślenia aby teściowa
        podważała postępowanie matki przy dziecku. Nawet jeśli matka
        ewidentnie sobie nie radzi. (To samo powinno obowiązywać między
        małżonkami).
        Nawiasem mówiąc teściowej dość łatwo jest udowodnić swoją wyższość w
        wielu dziedzinach. Zwykle jest o całe pokolenie starsza od synowej.
        Nie bywa jednak nieomylna.
        • itg Re: wychowywanie dziecka przy teściach 06.09.07, 19:41
          współczuję Ci bardzo, też przez to przechodziłam, ale na szczęście miałam
          wsparcie męża no i mojej rodziny, ale i tak wytrzymaliśmy niecały rok...wszystko
          robiłam nie tak odkąd się okazało po urodzeniu małego, że sama potrafię i chcę
          się nim zająć...nawet opinie lekarzy były podważane i straszyli męża, że będzie
          miał kalekie dziecko przez moje pieluchowanie, przez noszenie dziecka na
          ramieniu (pozycja do pionu do odbicia), przez to, że jadłam ser żółty albo
          kalafiora czy pomidora bo to ciężkostrawne, źle kąpałam, wsadzałam w deszcz do
          samochodu, żeby jechać na szczepienie, zbyt cienko ubierałam (moja rodzina
          uważała, że zbyt grubo, więc chyba jednak idealnie było ubierane) i wiele
          innych, nie powinnam lecieć zaraz na płacz dziecka i brać na ręce bo je
          rozpuszczę, ale babcia przede mną leciała, dziecko lepiej uspokoi bo ja
          podenerwowana i pewnie przeze mnie płacze (po czym po interwencji męża oddawała
          a mały sie uspokajał)
    • itg Re: wychowywanie dziecka przy teściach 06.09.07, 19:52
      dobrze cie rozumiem, bo bardzo chciałam być lubiana przez rodzinę męża,
      zresztą mieszkaliśmy razem 3 lata przed porodem i wówczas mnie bardzo
      poważali, a potem zaczęło sie dziać to co obserwowałam u mojej szwagierki,
      stymże jej córka ma już 8 lat i ostrzegam - nie słucha nikogo, nikt nie jest
      autorytetem, bo jej dziadkowie z matką "wyrywali sobie" dziecko i dziecko sie
      nasłuchało jak to matka jest głupia i nieodpowiedzialna, nie umie jej ubrać,
      kara ją bez powodu i dziecko przez nią płacze...historia smutno się skończyła
      bo matka wycofała sie z życia dziecka, no i z punktu widzenia dziadków
      sytuacja idealna, że matkują wnuczce, a rodzice zaglądają w niedzielę w
      odwiedziny - byle tylko nie brali na wycieczki - "na szczęście dziecko już nie
      chce opuszczać rajskiego domu dziadków"
      teraz dziadki pracują, żeby zagarnąć drugie moje dziecko, i są bardzo
      dotknięci, ze nie chcę się nim dzielić tzn oddawać go na parę dni do nich
    • majkimama1 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 06.09.07, 20:33
      Wcale się Ci nie dziwię, że masz dość swojej teściowej.
      Moim skromnym zdaniem ona chce rządzić twoim życiem i poczuć się matką dla
      Twojego dziecka.
      Sądzę,że babcie mają czasem taki syndrom chęci posiadania małego dziecka. A, że
      nie mogą już go mieć, bo są za stare to przywłaszczają sobie wnuki.
      Przez około dwa lata mieszkałam z teściową w jednym domu. Zajmowaliśmy z mężem
      parter, który miał osobne wejście a i tak teściowa była kilka razy dziennie. Gdy
      urodziła się moja córka studiowałam robiąc dwie specjalizacje więc było mi
      ciężko. Dlatego też zostałam uznaa za wyrodną matkę, która nie potrafi nic
      poprawnie zrobić wokół dziecka i że mamy brudno w domu. Kiedy wychodziłam z domu
      a teściowa z nią siedziała to potrafiła rozebrać dziecko do naga , by zobaczyć
      jak wygląda skóra dziecka (mała ma AZS)i porospowiadać po całej rodzinie że
      chodzę do złego alergologa i dziecko ma okropną skórę. Kiedy przyjeżdżała moja
      mama teściowa wybiegała na dwór,aby się wyżalić na mnie i na męża. Dzięki Bogu
      mąż i mama zawsze stali po mojej stronie.
    • izabelka_1 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 06.09.07, 21:13
      serdecznie Ci współczuję, ja mieszkam z własną matką i ciągle
      słyszałam i nadal słyszę jak to : żle ubieram, karmię, bawię się itd.
      Generalnie wszystko robię żle. I nie chcę Cię martwić ale na takie
      osoby nie ma lekarstwa. Nie pomogły rozmowy i tłumaczenia bo Matka i
      tak wie lepiej. Z czasem nauczyłam się ignorować zupełnie Jej uwagi.
      Czasami atmosfera jest burzowa i kończy się "awanturką". Potem jest
      jakiś czas spokój i wszystko wraca do normy. Dzisiaj moje dziecko
      chodzi już do I kl.podstawówki i potrafi Babci powiedzieć, że Mama
      wie lepiej, wtedy jest to oczywiście moja wina bo tak Go wychowałam.
      Byłam nawet u psychologa i po tej wizycie wiem jedno : NAJWAŻNIEJSZA
      JESTEM JA I MOJE DZIECKO. Wierz mi,że taki zdrowy egoizm bardzo
      ułatwia życie. Trzymaj się i nie pozwalaj wchodzić Sobie na głowę.
    • cyborgus Re: wychowywanie dziecka przy teściach 06.09.07, 22:35
      Masz dwa wyjscia:

      1) Nie zmieniasz nic, pozwalasz tesciowej kontynuowac bojkot twoich
      prob wychowawczych. Za pare lat ani ty, ani twoj maz, ani tym
      bardziej tesciowa nie bedziecie w stanie sobie poradzic z
      rozbrykanym dzieckiem, kompletnie nie znajacym granic, i wychowanym
      bez autorytetow. Ciekawe, kogo bedzie winic tesciowa?

      2) Stanowczo (choc grzecznie, poki sie da) kazesz tesciowej albo
      sie zamknac (nie w tej formie), albo wyjsc. Jezeli ma ci cos do
      powiedzenie - niech to zrobi gdy dziecka nie bedzie w poblizu. Wtedy
      mozesz rozwazyc czy ma racje czy nie.
      Czasami nie da sie po dobrej woli, i moze to sie skonczyc chlodnymi
      stosunkami z tesciowa. lepiej chlodne z tesciowa, niz skrzywione
      dziecko. Ale wybor nalezy do Ciebie.
      • maciejka_majowa Re: wychowywanie dziecka przy teściach 07.09.07, 10:52
        Witam,
        ja zastosowałam metode drugą niestety w stosunku do swojej mamy (:
        Jej zaangazowanie wynikała w dużej mierze z tego ,że przez ok pół
        roku zajmowała się moim synkien no i miała fioła na punkcie wnuczka.
        Na początku jakoś nie zwracałam na to uwagi, ale jak się dziecko
        zaczeło mi buntować to ooo brutalnie jej powiedziałam, że jeśli nie
        podobają się jej moje metody wychowawcze to niech sie lepiej nie
        wtrąca bo dojdzie do syt, że z wnuczkiem tylko przez tel będzie
        rozmawiała. Z teściową zrobiłabym tak samo, nikt nie powinien się
        wtrącać jak wychowujemy nasze dzieci, no chyba że poprosimy sami o
        rade, pomoc to juz zupełnie co innego. Teraz czasami się zdaza,że
        mama ma coś swojego do powiedzenia to pokazuję jej drzwi. Przykre to
        dla mnie, ze tak muszę postąpić ale inne metody: rozmowy, prośby nie
        pomagały.
        Powodzenia
    • bonny_m Re: wychowywanie dziecka przy teściach 07.09.07, 13:30
      Wiesz co... miałam dokładnie tak samo tylko ze z własna matką! gdy
      mała płakała wieczorem bo nie mogła spać albo coś w tym stylu
      przyhcodziła do nas do pokoju i pytała "Co wy jej robicie??" Po
      kilku takich pytaniach powiedziałam: "No nie widzisz? Właśnie
      połamałam jej ręce a Tomek przypala ja petem!! Nie wtrącaj mi się
      tu!!!" Zamknęłam jej tym paszczę na dobre parę dni. Potem gdy znów
      wróciła z tym pieknym pytaniem postawiłam sprawę jasno: "To moje
      dziecko, ja je wychowuję po swojemu. Prosze mi się tu nie wtrącać i
      ograniczyć te głupie teksty. Ty juz miałas swoje 5 minut teraz moja
      kolej wiec ode mnie wara!" No i mam spokój już ponad roksmile Do
      drugiego dziecka juz wcakle sie nie wcina. Tobie też radzę tak
      postawić sprawę. Pozdrawiam
    • marysienka110 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 11.09.07, 09:25
      badzmy szczerzy sensowne wychowanie dziecka przy rodzicach jest trudne
      i malo mozliwe. Co chcesz z tym zrobic to twoja sprawa.
    • lolinka2 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 11.09.07, 15:15
      znam taką cztero- a obecnie pięciolatkę co to jej niewiele pasuje
      zwłaszcza gdy ktoś jej coś ma pokazać, nauczyć, udzielić rady...
      I znam teściową a co gorsza matkę tego pokroju
      I powiem ci tyle - bez wsparcia męża możesz co najwyżej kazać
      teściowej opuścić twój dom. Jest wtedy szansa na oczyszczającą
      awanturę, która da wam wszystkim okazję powiedzenia tego co komu na
      wątrobie zalega
      A dziecko niech się drze - to jego prawo. Twoim prawem, a nawet
      przede wszystkim obowiązkiem, jest wychowywanie go. I rób to nadal.
      • ewa.z1 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 13.09.07, 16:24
        Macie rację, stanowcza reacja kiedyś musi nastąpić. Może
        rzeczywiście trochę "boję się",żeby nie wywołać wojny i beczę po
        kątach. Nie zjedzcie mnie teraz, wiem że to nie tędy droga. Wiele z
        tego co piszecie dało mi wzmocnienie, dzięki za to. Natomiast do
        camel_38 (o ile dobrze pamietam nik): Nigdy więcej nie mów rzadnej
        matce wprost, że jest "kiepska w te kolcki" i nie potrafi wychowywać
        własnych dzieci. A ty to taka szkolona niby, co? Nie chcę rozpętać
        awantury na forum, ale uważam, że mocno przesadziłaś, oj, mocno.
        • ewa.z1 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 13.09.07, 16:25
          przepraszam: camel_3d
          • camel_3d Re: wychowywanie dziecka przy teściach 14.09.07, 11:33
            no problemo. tylko po prostu czasme matki sobie nie daja rady, a jakakowiek
            pomoc traktuja jak zagrozenie...

            > przepraszam: camel_3d
            • marysienka110 nie ma kiepskich matek 14.09.07, 12:47
              tylko ograniczeni obserwatorzy, ktorzy widza tylko to co cca widziec.
              Zreszta wynika to z reguly z ich brakow.
              • wiedzma15 oj, są, są kiepskie matki... 14.09.07, 13:02
                widocznie jesteś jeszcze młoda, albo żyjesz w warunkach, które pozwalają na niezauważanie patologii...
              • atari800xl ty chyba z konie spadlas.... 14.09.07, 13:13
                jezeli uwazasz, ze nie ma kiepskich matek...

                sa i to cale stada.
                • marysienka110 Re: ty chyba z konie spadlas.... 15.09.07, 11:12
                  no chyba tak.
                  A co to jest kiepska matka?
          • wiedzma15 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 14.09.07, 12:59
            a ja trochę z innej beczki:

            niemal fizycznie mnie boli, kiedy słyszę że dziecko "się drze" - to standardowe określenie z rodziny mojego męża, która wychowuje zimne emocjonalnie, okaleczone psychicznie dzieci a potem dziwi się zachowaniom z pogranicza Aspergera, autyzmu i Borderline...

            ewo.z1 - twoje dziecko nie "drze się" bo jest "rozdarte" tylko dlatego że ma jakiś problem...
            a może faktycznie ty go nie widzisz, a teściowa tak? tylko że może nie potrafi ci tego inaczej uświadomić, tylko chce ci pokazać, że jak nie umiesz z córka postępować, to ona ci na przykładzie pokaże...

            inna sprawa: nie wiem, czy korzystasz z pomocy teściowej w opiece nad córką - ale wiem, że jeśli powierzasz komuś dziecko na jakiś czas, to ono naturalnie przejmuje pewne zachowania tej osoby, więc nie należy się dziwić różnym dziwnym zachowaniom, nie pasującym do naszego wyobrażenia.
            • atari800xl Re: wychowywanie dziecka przy teściach 14.09.07, 13:14
              wiedzma15 napisała:

              > a ja trochę z innej beczki:
              >
              > niemal fizycznie mnie boli, kiedy słyszę że dziecko "się drze" - to standardowe
              > określenie z rodziny mojego męża, która wychowuje zimne emocjonalnie, okaleczo
              > ne psychicznie dzieci a potem dziwi się zachowaniom z pogranicza Aspergera, aut
              > yzmu i Borderline...

              chcesz powiedziec, ze twoj moz zachowuje sie na pograniczu autyzmu, aspargera i
              bordeline?? ale masz faceta...




              >
              • wiedzma15 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 15.09.07, 10:55
                tak to właśnie chcę powiedzieć, mój mąż to klasyczny borderline dzięki działalności mojej teściowej, która zapewniła mu "szczęśliwe" dzieciństwo
                a przez całe lata myślałam, że to człowiek podły i zimny i to prawie doprowadziło do rozpadu mojej rodziny
                i dlatego, wracając do pierwszego postu - nie trawię określenia, że "się drze" - jeśli to robi, to jest to wina rodziców.
            • marysienka110 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 15.09.07, 11:18
              nawet jezeli tesciowa widzi a ty nie to gdybyumiala zachowac sie
              odpowiedzialnie tylko zasugerowalaby pomoc.
              Z opisu sytuacji wynika raczej, ze tesciowa ma problem ze soba, a na
              autorce sie wyzywa. Gdyby tesciowa byla osoba odpowiedzialna, i pewna
              swoich metod wychowawczych uznalaby ze wychowala syna najlepiej jak
              umiala i on wie co robi, wybierajac na swoja zone i matke swoich
              dzieci autorke.
              Chyba ze tesciowa podswiadomie czuje ze popelnila bledy i chce je
              naprawic na wnuku. A to na pewno nie jest korzystne dla dziecka.
        • owocoskala Re: wychowywanie dziecka przy teściach 15.09.07, 10:38
          > Macie rację, stanowcza reacja kiedyś musi nastąpić.
          To znaczy kiedy? Ewo mam wrażenie że zostałaś matką bardzo młodo i
          jesteś niepewna tej roli wobec dominującej teściowej która bardzo
          dobrze wie czego chce i umie to wyartykułować "Oddaj ją mnie".
          Chcesz oddać małą? Podważając Twoj autorytet teściowa będzie cię
          izolowac od dziecka, będziesz tracić nad nim kontrolę a teściowa
          będzie mówić "no proszę nie słucha się, jesteś złą matką". Co do
          płaczu dziecka wystarczy obejrzeć Supernianie by zobaczyć jak
          często dzieci płaczą. Są dziećmi. Popadają bez przerwy w skajności
          więcej się uśmiechają niż dorosli i więcej płaczą. Pamietam że
          kiedy moja miała ze 2 lata sąsiadka emerytka zapytała się "co to
          dziecko tak bez przerwy płacze"? Dzieci tak reaguja gdy cokolwiek
          jest nie po ich myśli i tyle. A matką chyba nie jestem taką złą -
          moja córka twierdzi że najlepszą na świecie i już rzadko płacze bo
          jest większa smile
    • mamasandryikuby Re: wychowywanie dziecka przy teściach 16.09.07, 10:53
      ojjjjjjjjjj!!! kochana doskonale cię rozumiem. Mam dokładnie ten sam problem!!!!! w wielkim skrócie ty chcesz dobrze, starasz sie wypracowac w dziecku jakies dobre zachowania, po prostu wychowac je dobrze, a tesciowa wszystko robi tak ze wychodzisz na wstretna wyrodna matke a ona kochana babcia!!!!!!!! Ja wlasnie tak mam nie mam z kim o tym porozmawiac i ju nie wiem co robic czy odpuscic córeczce zeby mnie nie znienawidzila i na wszystko pozwalac czy patrzec jak uwielbia babcie ktora jej wszystko daje a na mnie corcia patrzy spod byka, mama wciaz sie czepia!!!!
      • marysienka110 pojsc do psychoterapeuty 16.09.07, 15:34
      • owocoskala odizolować od babci 16.09.07, 18:22
        później dziecko będzie wspominać zakłócenie kontaktów w matka, a
        nie to jak "dobra" była babcia.
        • aleksandraja1 Re: odizolować od babci 08.10.07, 16:08
          Znam to ale z punktu widzenia dziecka. Pamiętam całe dzieciństwo jako
          szarpaninę. Mówili o mnie ze jestem kochane i dobre dziecko a te cechy były dla
          mnie przekleństwem. ciągła szarpanina uczuć, wobec kogo być lojalnym, kto mnie
          kocha naprawdę, czemu one mi to mówią (o babci i mamie), czemu one się nie
          szanują. Właściwie sprawa była trudna, bo babcia i jej rodzina włącznie z moim
          tata były przeciwko mamie. Ja u babci często byłam i było mi przecudownie ale
          miałam zawsze pranie mózgu.Kiedy wracałam do domu było ciężko, ale teraz widzę,
          ze to był normalny dom i normalna mama wychowująca w normalny sposób. I tak do
          13 roku życia kiedy to się obudziłam z letargu. POczułam jak strasznie jestem
          maniulowana, usłyszalam jakie straszne rzeczy sie wygadyje na mamę za plecami,
          bo do mnie było lajcikowo. Usłyszałam, że i ja nie jestem taka super jak mi to
          mówiono całe dzieciństwo. Ale jestem przecież córką swojej matki, no to co tu
          wymagać. W wieku 15 lat dostałam na imieniny paczkę z alweysami, szczoteczka do
          zębów i majtkami i parę innych pierdół wysoce praktycznych a potem oficjalnie
          mówiono, że trzeba było mnie wyposażyć w te podstawowe produkty, bo ja nic nie
          mam. kompletna bzdura!I wiele podobnych.
          Chodzi o to, że mama zawsze była dość słaba i nie potrafiła się postawić,nie
          chciała ranić ani męża ani na dzieci. Dopiero po 20 latach małżeństwa to sie
          zmieniło, ale ja długo odczuwałam konsekwencje takiego dzieciństwa. Pomógł
          psycholog, który wyciągnął t ze mnie kiedy radziłam się w zupełnie innej sprawie.
          Broń dziecka Kobitko!!! I nawet jeśli będzie kiepsko na początku to przynajmniej
          nie będzie rozdarte.
          • beata2802 Re: odizolować od babci 09.10.07, 10:45
            > Znam to ale z punktu widzenia dziecka. Pamiętam całe dzieciństwo
            > jako szarpaninę. Mówili o mnie ze jestem kochane i dobre dziecko
            > a te cechy były dla mnie przekleństwem. ciągła szarpanina uczuć,
            > wobec kogo być lojalnym, kto mnie kocha naprawdę
            ...

            Mogę mówić z Tobą chórem. Wychowałam się w piekielnym trójkącie mama-
            babcia i ja. Jedna i druga w równym stopniu próbowała zaszczepić mi
            nienawiść do tej drugiej.
            Mój tata (ich mąż i syn) znalazł sobie więc pracę związaną z bardzo
            długimi wyjazdami. Zdaje się, że o niego toczyły równie zacięte boje
            jak o mnie i może też o mojego brata (?). Kiedy pierwszy raz wstałam
            i powiedziałam do babci "Nigdy więcej nie mów źle o mojej matce w
            mojej obecności", a do mamy "nigdy nie mow do mnie zle o mojej
            babci" (samo nazwanie jej babcią w obecnosci mamy było dla mnie
            przeżyciem, bo normą było mówienie "stara") - zaczął się drugi etap,
            który polega na tym samym, ale każdy bardziej się stara ukryć
            prawdziwe intencje, swoją nienawiść, co wprowadziło dodatkowe 200%
            fałszu, braku zaufania i zakłamania.

            Teraz rodzina jest już w rozsypce.
    • beata2802 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 09.10.07, 08:49
      > Na wsparcie męża nie mam co liczyć, on nie sprzeciwi się mamusi.

      Ja bym się skupiła na relacją z mężem raczej, niż z teściową. Gdyby
      relacja z mężem była zdrowa, to teściowa mogłaby Ci nakumkać.
    • mamaalana1 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 10.10.07, 10:49
      Oj Boże jak ja Cię rozumiem.
      Jak urodził się Alek, wcześniaczek z wieloma powikłaniami, ja wpadłam w depresję
      poporodową. Mieszkamy z teściami. Byłam w strasznym stanie psychicznym i nieco
      za późno podjęłam terapię, choć szybko zakończoną powodzeniem. W każdym razie
      byłam wtedy trochę bezsilna, macierzyństwo nie cieszyło mnie tak, jak powinno.
      Alan w nocy dawał od początku czadu i wtedy teściowie podczas gdy męża nie było
      przychodzili np. w nocy i potrafili wyrwać mi dziecko, bo ja nie potrafiłam go
      utulić. Wtedy nie miałam siły walczyć.
      Zawsze twierdzili, że dziecku nie wolno dać płakać, może na łeb prawie wejść aby
      nie płakał, nie mogli znieść gdy Alek płakał.
      Kiedy doszłam już do siebie,zaczęły się o to awantury i często słyszałam
      komentarze pod moim adresem. A ja po prostu nie reagowałam na histerię dziecka,
      czekałam aż mu przejdzie.
      Uwierz mi wiele, wiele zdrowia na tym straciłam,. Dziś jest już lepiej, ale na
      samą myśl szlag mnie trafia.
      Pozdrawiam
      Asia
      • owocoskala to chyba inna bajka 11.10.07, 14:59
        > nie płakał, nie mogli znieść gdy Alek płakał.
        > Kiedy doszłam już do siebie,zaczęły się o to awantury i często
        słyszałam
        > komentarze pod moim adresem. A ja po prostu nie reagowałam na
        histerię dziecka,
        > czekałam aż mu przejdzie.
        "Po prostu nie reagowałaś" - zimy chów?
        Zależy w jakim wieku było to "histeryzujące" dziecko - jak
        niemowlak to wybacz ale teściowie mieli zupełna rację. Mozliwe, ale
        oczywiście nie wiem na pewno, że przedstawiasz to wszystko
        jednostronnie. Skoro miałaś depresje poporodową to być może wiele
        razy w ogóle nie reagowałaś na płaczące dziecko i teściowie
        przyzwyczaili się o przejmowania Twoich zadań. Być może
        nadgorliwie. Społeczeństwo jest zaprogramowane na uspokajanie
        małych, płaczących dzieci, niekoniecznie własnych więc nic dziwnego
        że nie mogli znieść płaczu wnuka.
    • karola_0 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 13.10.07, 15:30
      Ja również mam problemy z dzieckiem poprzez ingerencję teściów. Jak
      jestem sama w domu z synkiem mogę wszystko, posprzątam, poprasuje a
      synek ślicznie się sam bawi. Kiedy tylko na horyzoncie pojawi się
      dziadek albo babcia w Bartosza jakby piorun strzelił,krzyczy,
      marudzi bo to chce,tamto chce a dziadkowie na wszystko pozwalają
      mimo moich sprzeciwów. Ich zachowanie jest karygodne ponieważ
      postępują z Bartoszkiem jak z zabawką, kiedy się nim nacieszą
      odsyłają do mamy. Albo jak teściowa nie daje sobie rady to grozi,że
      zaraz przyjdzie mama i skrzyczy albo zamknie w kojcu,czyli
      łóżeczku.Dziecko zacznie mnie postrzegać jako osobe złą bo co złego
      to mama,a czy oni nie potrafia kategorycznie czegoś odmówić albo
      zabronić.Rozmawiałam z teściami o tym ale do nich nic nie trafia, to
      już taki gatunek człowieka i koniec. Poza tym teściowa we wszysko
      sie wtrąca nawet w nasze kłótnie.Ale nie da się przetłumaczyc, ze to
      nasze życie i ajk chcemy tak z nim postępujemy.
    • vharia Re: wychowywanie dziecka przy teściach 13.10.07, 16:01
      Wyglądasz, tak "po poście", na nieasertywną i niezaradną osobę: teściowej się nie przeciwstawiasz, chociaż w sposób ewidentny wkracza na Twoje terytorium, kluchę masz w gardle ale nic nie powiesz, bo boisz sie awantury, dziecko się drze i łazi po meblach i nie bardzo wiesz, co z tym fantem zrobić- za to masz wytłumaczenie" to przez teściową.
      Szcezrze mówiąc układu, który się nazywa mieszkanie z teściami nie zazdroszczę wręcz współczując i każdemu zawsze doradzam ewakuację. Do tego mąż, który się nie sprzeciwi mamusi... Brrrr...
      Wychodzi na to, że TY musisz jej sie sprzeciwić i albo oznakować terytorium albo zorganizowac przeprowadzkę.
      A: i krzywdy dziecku nie robisz, o czym ŚWIETNIE wie także teściowa, tylko znalazła sobei tekst, który Ciebie usadza na de w ciągu jednej minuty i go z premedytacją używatongue_out
    • anna1305 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 16.10.07, 15:35
      Tez od pewnego czasu zmuszona jestem mieszkac u tesciowej.
      Tez mam 4-latka, bardzo zywiolowego, ostatnio przechodzi
      etap buntu, wiec dodatkowo jest trudno. Przy tym to
      chudzielec, bo niejadek, no i duzo spala przez wieczne
      bieganie. Takze ciagle slysze, ze "dziecko w tym wieku
      powinno...", "dziecko nie ma prawa w tym wieku zachowywac
      sie...", ze zle go ubieram (choc nigdy nie chorowal) itd.
      W zwiazku z tym, ze ona uwaza tylko swoje sposoby za wlasciwe
      kazda proba postawienia na swoim konczy sie jej pomrukiwaniem
      pod nosem albo obrazeniem. Ale sie nie przejmuje. Konsekwentnie
      i dosadnie mowie, ze nie zycze sobie ciaglego wtracania sie,
      poniewaz to moje dziecko i ja biore za nie odpowiedzialnosc.
      Widze, ze moj syn tez ma juz dosc jej "gadania" bo czasem sie
      wtraci "babcia, przestan juz"
      Rozwija sie swietnie a to ze jest troche niesforny to tak
      bywa jak sie ma 4 lata, trzeba to przetrwac
      A co do zdan niektorych, ze ona moze wie lepiej, dodam, ze
      mojego meza nie udalo jej sie wychowac swietnie a za "braki"
      obarcza zle geny po ojcu, sasiadke, ktorej go zostawila
      na m-c jak pojechala sobie na dlugi urlop i wiele innych
      ciekawych powodow. Wszyscy winni tylko nie ona
      Ja tez momentami mam ochote ja udusic ale boje sie, ze
      ozyje pod jeszcze gorsza postaciasmile
      Takze glowa do gory, badz twarda i konsekwentna. Powodzenia
    • kasia-mama2 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 22.10.07, 13:15
      sprawa nie jest łatwa. Rozumiem, ze mieszkacie z tesciową, a raczej
      u tesciowej. A ona w swoim domu jest władzą. Mała nie chodzi do
      przedszkola?
      Ja mam 2 dzieci. Przy pierwszym wszystko narzucala moja mama, mialam
      wrażenie, ze jestem krytykowana na kazdym kroku.Mala była pierwszym
      dzieckiem( trudny, dlugi poród, tydzień w szpitalu itd.)- byłam
      nadopiekuńcza.to był pierwszy wnuk moich rodziców. Moja tesciowa
      zachowuje spokój - Mala to juz 6 wnuk, wyznaje zasadę mama wie
      lepiej.
      Moim rodzicom pomoglo podsuwanie czasopism o dzieciach, ktore
      czytalam.
      Moze tesciowa, chce czuc sie potrzebna? Może zawrzycie kompromis
      np.ona idzie z wnusia na spacer, a ty sprzatasz mieszkanie?, albo
      wnusia z babcią piecze ciasteczka,lub moze tesciowa pobawi się z
      wnusią jej zabawkami a mama ugotuje obiad?
      Nie jest łatwo, ale babcie są kochane, tesciowe nie zawsze.
      Pozdrawiam i powodzenia.
      • harrypotter Pwiedz mezusiowi albo ja albo twoja mamusia :) 14.11.07, 21:54
        Serio to nie wiem jak ci pomoc, bylas chyba swiadoma w cos sie
        pakujesz. Chyba musisz zastosowac dyrastyczne srodki
    • ania1500 Re: wychowywanie dziecka przy teściach 14.11.07, 22:44
      rozmowe z tesciowa powinien przeprowadzic twoj maz,jesli nie ma
      zamiaru postawic sie swojej mamie,to zapytaj go co jest dla niego
      bardziej istotne,ty i dziecko czy mamusia,bo etap toalnego oddania
      sie mamusi chyba powinien miec za soba skoro zdecydowal sie na
      wlasna rodzine.a on lepiej zna swoja matke,napewno nie raz
      przekonywal ja do czegos ,wiec wie jak jej to powiedziec aby
      wreszcie zrozumiala.przykro mi ale dla twojej tesciowej ty jestes
      obca osoba i ona mysli ,ze nie warto cie sluchac bo i tak nie masz
      racji,a swojego syna kocha i zawsze inaczej do tego podejdzie,jezeli
      to ty bedziesz chciala z nia przeprowadzic taka rozmowe przerwie ci
      w polowie,a wasze stosunki sie pogorsza jeszcze bardziej,wiem to bo
      sama przez rok mieszkalam u tesciowej gdy budowalismy dom tylko
      mojego meza nigdy nie bylo w domu,wiec jak on byl w pracy musialam
      sobie z nia radzic sama,bylo tak jak opisalam,minely trzy lata a
      nasze stosunki sie nie poprawily sa wrecz zerowe.
    • e-ftalo Re: wychowywanie dziecka przy teściach 15.11.07, 17:06
      totalny idiotyzm,dziecko to nie zabawka ani nie choinka
    • epreis Re: wychowywanie dziecka przy teściach 18.11.07, 12:17
      bardzo dobrze cię rozumiem, po ślubie zamieszkaliśmy z teściami. już
      gdy byłam w ciąży teściowa wszystko sobie zaplanowała.to że
      momentalnie zrobimy się strasznie imprezowi i będziemy gdzieś biegać
      z mężem a ona będzie zajmować się dzieckiem. na moje argumenty,że
      oboje jesteśmy domatorami i skoro nie chodzimy nigdzie teraz to nie
      będziemy później, obrażała się, że zaniedbam jej synka.odpowiadałam-
      że JEJ synek stał się już mężem i ojcem i przestał być pępkiem
      świata. to były pierwsze awantury, potem było gorzej...właściwie się
      nie wtrącała ale...cała rodzina momentalnie przestała mnie
      akceptować i lubić, zaczęłam popadać w depresję bo na początku
      również nie miałam oparcia w mężu - on ciągle tłumaczył, że ona chce
      dla mnie dobrze. ja to wiem..ale hm..może to co w jej mniemaniu
      dobrze nie znaczy tak u mnie? w końcu zrozumiał i gdy do teściowej
      dotarło,że marcin jest po mojej stronie zaczęło się piekło-
      potrafiła dzwonić do mojej mamy i skarżyć, że ukradłam jej syna.
      cuda..tak naprawdę to dobra kobieta tylko hm..cholernie nadgorliwa.
      ja miałam możliwość, wyprowadziłam się po roku ale depresję musiałam
      już leczyć, zwątpiłam już czy mam prawo wychować swoje dziecko po
      swojemu. bo gdy tylko odrzuciłam któąś dobrą radę jej lub mojej mamy
      od razu słyszałam,że jestem najmądrzejsza i wyrzuty,że mówię, że one
      źle wychowały swoje dzieci choć nigdy tego nie powiedziałam. nawet
      tak nie myślę. ja po prostu uważam, że moje dziecko jest inne od
      innych dzieci, wyjątkowe. Ja też jestem inną matką i mam prawo mieć
      swoje poglądy na temat wychowania. przez rok gdy mieszkałam u
      teściowej właściwie tylko tam nocowałam. moje dziecko heh właściwie
      skorzystało bo było prawie caały dzień na dworze. po przeprowadzce
      wzajemny żal trochęminął ale zaufania nie da się odbudować. moja
      teściowa ma żal, bo nigdy nie została sama z moim dzieckiem- nawet
      na 30 minut...kiedyś pewnie mi minie ale teraz nie umiem się
      przełamać...nie ma dobrej rady naa takie sytuacji, są ludzie z
      którymi nei da się rozmawiać bo nie potrafią przyjąć do
      wiadomości,że mogą się mylić..nie będzie ci łatwo..wydaje mi się, że
      łatwiej wytłumaczyć córkę, że mimo,że babcię powinna kochac to ty
      jesteś jej mamą i ciebie ma słuchać.
      mój synek miał ok roku jak się wyprowadzałam i naszczęście nie było
      takich sytuacji gdy poruszana była kwestia wychowawcza..ale teraz
      gdy idę a kacperek ma zły dzień też się nie daje, moja teściowa moje
      metody wychowawcze kwituje zawsze skrzywioną miną- nie interesuje
      mnie ona, a gdy podważa moje zdanie konsekwentnie ją upominam. być
      może źle robię. ale nie pozwolę by zepsuli to nad czym pracowałam...
      moje dziecko jest grzeczne i zna podstawowe zasady i ona ma to
      wiedzieć...pewnie nie będzie ci łatwo ale musisz się stawiać..nie
      wiem na jakich zasadach mieszkacie ale ja wyprosiłabym ją z pokoju
      gdyby weszła i zwracała mi uwagę przy dziecku
      zresztą czasem tak robiłam i ze swoimi rodzicami i z teściami. to
      moje dziecko i będę robiła to co uważam za słuszne, żeby go wychować
      ich zdanie jest ważne ale nie pozwolę by zwracali mi uwagę przy
      dziecki
      • e-ftalo Re: wychowywanie dziecka przy teściach 19.11.07, 11:50
        Może jednak warto omówić z rodzicami którzy nie są jescze tacy starzy aby
        twierdzić że są nieudolni wychowawczo.

        Rozumiem twój upór,ale jeżeli tego nie przerwiecie,a tu powinien włączyc sie
        ojciec i rozładować ten konfilikt,to może być kiepsko.
        Nie wyobrażam sobie sytuacji aby przeciwstawiać członków rodziny przeciwko sobie
        o jakieś urojone "zasady" które z wychowaniem mają defakto niewiele
        wspólnego.Rodzice są potrzebni,tu trzeba rozsądku i mniej ślepego uporu.

        Czy uważacie że ludzie po 50 są głupsi od 20-latków,którym się wydaje że
        wszyskie rozumy pozjadali?Widocznie jest coś na rzeczy.Tutaj upór jest bez
        sensu.Trzeba kogoś kto pomoże tej rodzinie,a nie jeszcze dodatkowo buntować ich
        przeciwko sobie
        • epreis Re: wychowywanie dziecka przy teściach 19.11.07, 12:09
          a czy ty uważasz, że ktoś kto ma więcej lat od ciebie i tylko z tej racji i z racji tego,że sam już ileś tam dzieci wychował ma prawo wtrącać się w wychowanie twojego dziecka? ja nie mówię o dobrych radach, prawdziwych dobrych radach..
          nie twierdzę też że nie trzeba zwracać na nich uwagi i nie słuchać twierdząc, że z zasady musze się mylić..ale moim zdaniem to my wychowujemy dzieci, oni nam tylko jeśli chcą mogą pomóc..a pomoc nie polega na tym, że podważają autorytet rodzica i wtrącają się twierdząc,że zawsze wiedzą najlepiej...to nie świadczy o tym, że są madrzejsi od nas- wręcz przeciwnie, mądrzy dziadkowie wspierają rodziców i uczą swoich wnuków szacunku do nich...
Pełna wersja