brak laknienia i problemy z niejadkiem

08.07.03, 00:36
Mam prawie 4,5 letniego synka, który bardzo malo pije max.0,5 l dziennie i
niewiele je. Ma cały czas niedowagę i jest dość niski jak na swój wiek-104
cm. Z problemem tym borykam sie odkad mały skonczył 1,5 roku.. Lekarze
pediatrzy rozkładają ręce. Słyszałam ze przyczyna moze istniec po stronie
psychologicznej. Czy może ktoś zna jakiegos psychologa ktory potrafi
rozwiazać tego typu problemy???
Pozdrowienia
Mamuśka
    • joa_boa Re: brak laknienia i problemy z niejadkiem 08.07.03, 09:08
      Nie piszesz, czy z powodu niższej wagi niz "norma" (celowo piszę w cudzysłowiu,
      bo normy i siatki centylowe to prawie czysta statystyka, która z konkretnym,
      zywym dzieckiem nie ma wiele wspólnego)Twoje dziecko ma jakiekolwiek problemy
      czy dolegliwości - niedokrwistość, próchnicę, zaburzenia odpornośći iyp. Nie
      piszesz również czy tak było zawsze - że był niejadkiem, czy stał sie nim w
      którymś momencie. Przede wszystkim jednak istotne jest to, szukasz psychologa,
      który poradzi sobie z tym problemem. To znaczy z jakim problemem? Tym, że twoje
      dziecko nie chce jeść, czy z tym, że z tego powodu ty masz jakiś problem?
      Jedzenie - karmienie, i to co z tym związane, zwłaszcza w relacji matka -
      dziecko to bardzo delikatne relacje, które mogą ulegać zaburzeniu nie tylko pod
      wpływem problemów somatycznych, ale b. często - z przyczyn psychicznych. Bywa
      tak, że matka boi się, że dziecko nie bedzie miało apetytu, bo to (odmawianie
      jedzenia przez dziecko) kwestionuje jej wyobrażenie o byciu dobrą matką - tzn.
      matka dającą dobry pokarm. Problemy wokół jedzenia w diadzie matka - dziecko b.
      często wynikają właśnie z problemu matki z radzeniem sobie z tą rolą, a to
      często wynika z problemów, jakie miała ze swoją matką pokolenie wcześniej. Poza
      tym 104 cm dla dziecka 4.5 letniego to sporo, a przypuszczam, że i niedowaga
      nie jest jakaś znaczna. Uważam, że to raczej ty masz problem, a dopiero potem
      twoje dziecko, i może warto porozmawiać z psychologiem - o sobie - o tym, co
      cię tak martwi i boli w tym, że twoje dziecko nie chce jeść, jak ty się z tym
      czujesz i czego tak naprawde się boisz. Joa.
      • dziunkowska Re: brak laknienia i problemy z niejadkiem 08.07.03, 20:11
        Mysle ze nie przesadzam z ta niedowaga synka bo to jest nie tylko moja opinia
        ale diagnoza postawiona przez pediatre-przy wzroscie 104-15 kg wagi. Maly juz
        mial anemie, ktora wprawdzie udalo sie nam pokonac witaminami ale przeciez nie
        moge go faszerowac non stop medykamentami. Boje sie ze po odstawieniu witamin i
        zelaza anemia wroci. Jeszcze bardziej obawiam sie o to ze maly ma tak male
        laknienie-max. 0,5 l dziennie liczac owoce-zup dziecko nie jada wcale. Jak byl
        mniejszy i chrowal z powodu przeziebienia to wielokrotnie trafial do szpitala z
        powodu odwodnienia. Bardzo sie boje o jego nerki. Kiedys przeczytalam
        ogloszenie w przychodni ze Pani psycholog pomaga rodzicom w sytuacji gdy ich
        dzieci cierpia na brak laknienia.
        Niestety przychodnia zostala przeniesiona a podobnego ogloszenia juz nie
        znalazlam. Stad moje pytanie czy moze ktos zna psychologa zajmujacego sie tego
        typu problemami.
        • joa_boa Re: brak laknienia i problemy z niejadkiem 08.07.03, 21:03
          OK, częste hospitalizacje z powodu odwodnienia to jest powazna sparawa, ale...
          Terapia zaburzen łaknienia u małych dzieci wymaga pracy z całą rodziną -
          najlepiej z całą rodziną. W każdym razie na pewno nie jest to terapia samego
          dziecka, wymaga również udziału rodziców. I powinna być to profesjonalna
          psychoterapia - z terapeutą z doswiadczeniem z pracą z rodzinami i młodszymi
          dziećmi. Nie wystarczy jedna czy dwie wizyty, zaburzenia łaknienia - jeżeli nie
          mją wyraźnych przyczyn somatycznych - są na ogół głęboko zakorzenione w relacji
          "matka - dziecko", a raczej zaburzeniach tej relacji i bardzo ważne jest by
          odpowiednio przepracować te zaburzone relacje. Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale
          jeżeli chcesz mogę podać ci jakieś namiary na psychoterapeutów w Warszawie. Joa.
          • dziunkowska Re: brak laknienia i problemy z niejadkiem 08.07.03, 23:05
            Tez jestem z Warszawy.

            Za adres kompetentnego psychologa bylabym bardzo wdzieczna.
            Jezeli mozesz to napisz na prv "dziunkowska@gazeta.pl"
            Pozdrowienia
            Mamuska
            • joa_boa Re: brak laknienia i problemy z niejadkiem 09.07.03, 15:34
              Przesłałam adresy i telefony kilku placówek na twój prywatny adres.Joa.
    • karatina Re: brak laknienia i problemy z niejadkiem 08.07.03, 11:03
      Mój synek też jest niejadkiem. Zaczęło się też jak miał ok. 1,5 roku.
      Staraliśmy się nie robić z tego problemu, zwłaszcza przy nim.
      Przestał jeść zupy, tzn. warzywa w nich , żadnej marchewki nie mogło być,
      pietruszki, ewentualnie ziemniaki lub makaron. Chleb z masłem, bardzo chudą
      szyneczką, bez żadnego kawałeczka skórki czy czegoś takiego, a najlepiej z
      keczupem i wtedy bez masła. Z mięsa do jedzenia nadawały się tylko kotleciki.
      Do picia tylko sok jabłkowy, ewentualnie malinowy. Z owoców jabłka, czasami
      banany.
      Czasami wydawało mi się, że on nic nie je. W przedszkolu jest jednym z
      najmniejszych dzieci, ale wyniki krwi ma bardzo dobre. Nie zmuszaliśmy go do
      jedzenia, czekaliśmy aż zgłodnieje i sam poprosi. I to się udawało. Bardzo
      dobrze na apetyt wpływały u niego witaminy, nie pamiętam nazwy, ale są w małym
      pudełeczku do ssania, takie trochę musujące, albo Multisanostol.
      Teraz jest troszeczkę lepiej, ale jego jadłospis jest nadal bardzo ubogi (ma
      5,5 roku). Zaczął pić mleko, je niektóre chrupki do mleka, wczoraj udało mi się
      namówić go na kawałeczek arbuza.
      Jeśli u twojego dziecka nie widzisz niepokojących objawów niedożywienia to nie
      przejmuj się. Musisz to przeczekać. Niech dziecko je to co lubi, wymyślaj
      niestworzone historie. (Dawid jada ziemniaki, ryżu nie bardzo, ale jak mu
      powiedzieliśmy, że to potarte na tarce ziemniaki to zjadł).
      Ja też byłam niejadkiem, podobno nic nie lubiłam, teraz jem prawie wszystko i
      to w dość dużych ilościach, na szczęście nigdzie mi się to nie odkłada. Może
      właśnie dlatego, że w dzieciństwie nie byłam pulchnym bobaskiem.
    • banieczka Re: brak laknienia i problemy z niejadkiem 09.07.03, 23:11
      dziunkowska napisała:

      > Mam prawie 4,5 letniego synka, który bardzo malo pije max.0,5 l dziennie i
      > niewiele je. Ma cały czas niedowagę i jest dość niski jak na swój wiek-104
      > cm. Z problemem tym borykam sie odkad mały skonczył 1,5 roku.. Lekarze
      > pediatrzy rozkładają ręce. Słyszałam ze przyczyna moze istniec po stronie
      > psychologicznej. Czy może ktoś zna jakiegos psychologa ktory potrafi
      > rozwiazać tego typu problemy???
      > Pozdrowienia
      > Mamuśka

      Ja wprawdzie e-mamą jeszcze nie jestem, ale lubię tu gościnnie zaglądać.
      A teraz ad rem:
      Też byłam niejadkiem, koszmarnym! Zasypiałam przy jedzeniu, z bułą w policzku
      (naprawdę! mam nawet zdjęcie), wyrzucałam kanapki, które mama dawała mi do
      szkoły, nie jadałam ziemniaków i innych takich "okropności". Natomiast
      uwielbiałam mleko we wszelkich postaciach, najlepiej z jak najgrubszym kożuchem
      (cóż za zboczenie!). Zawsze byłam mały chudzielec, dopiero w 8 klasie wybiłam
      do góry. Niejadztwo przeszło mi w okresie pokwitania. Jak najgorszy koszmar
      wspominam wpychanie na siłę tych kotlecików, sosików i innych takich. Płakałam,
      prosiłam, ale nic... Najlepszą metodę miał mój tata: kiedy już naprawde nie
      chciałam nic jeść, mówił "bardzo dobrze, to cały dzień nie będziesz nic jadła".
      I wtedy ja nagle robiłam się głodna. Przetrzymał mnie tak parę godzinek i potem
      wtranżalałam, aż się kurzyło. Poza tym mama kupowała mi w aptece syrop
      citropepsin. Pomagało. Kwaśny w smaku i pobudzał apetyt.
      Mimo wszystko uważam, że niejadztwo miało dobre strony - dzięki temu jestem
      dzisiaj szczupła, nic mi się nigdzie nie odkłada.
      Zatem, Mamuśko, odpuść swojemu brzdącowi. Sam się na śmierć nie zagłodzi.
      • majah76 Re: brak laknienia i problemy z niejadkiem 10.07.03, 12:02
        U mnie było identycznie, jak u Banieczki. Oprócz dwóch rzeczy. Citropepsin nie
        pomagał wcale a wcale, mogłam go pić litrami wink, uwielbiałam. A w 8 klesie
        właśnie też pojawil się wreszcie długo oczekiwany apetyt, czyli również okres
        pokwitania, hormony itp... Niestety zaczęło się odkładać tu i ówdzie. Co geny
        to geny wink. Ale też i mama moja gotowała zawsze tłusto i słodko. A to ma
        znaczenie. Wcześniej byłam chudym patykiem. Nie mogę uwierzyć, patrząc na
        zdjęcia wink

        A teraz mam ten sam problem z moją córeczką. I nie zmuszam, nie tragizuję. Ola
        ma 27 mcy, wzrost93 cm, waga 12 kg. Przez cały drugi rok życia przybrała
        niecały 1 kg. Licząc tak dalej będzie wazyc mniej niż twój synek (do Mamuśki).
        Ale wygląda dobrze, choć szczuplutko.

        I tylko zgadzam się, że brak apetytu może mieć związek z zaburzeniami w
        psychice dziecka (i matki). Tak było w moim przypadku, nie kazdy zdaje sobie z
        tego sprawę. Ja do psychologa trafiłam na samym końcu, po setkach róznych
        badań, również w IMID. Na wszelki wypadek, więc wybieram się z Olą do
        specjalisty, nie wiem tylko czy ma on doświadczenie z takimi akurat
        przypadkami... Być moze to geny (tak mówi nasza pediatra, gdy usłyszała, ze ja
        byłam niejadkiem, całkiem sobie odpuściła), a być może powielamy
        jakis rodzinny wzorzec zaburzeń i nawet nie wiem jaki.

        A Ola nie je prawie nic. Gdy słucham przewrażliwionych mam, które opowiadają,
        że dziecko nic nie je, a potem wymieniają całą listę rzeczy, które dziecko
        zjadło, to naprawdę zaczynam się martwić. Dla przykładu: Ola przez ostatnie 3
        dni nie zjadła obiadu wcale, wczoraj 2 kęsy naleśnika, trzeci wypluła na
        talerz... Rano mleko i wieczorem mleko, po 220 ml. Zadnych przekąsek, słodyczy
        itp. Jogurt, serek, be ostatnio. Owoce, warzywa, absolutnie nie. Od trzech dni
        zyje tym mlekiem tylko, kolacji nie chce. Czasem zje jajecznicę. Sok i herbatka
        owocowa. I parę kęsów bułki bez masła, bez niczego w ciągu dnia. Moze zje dzis
        na obiad troche makaronu (bez dodatków oczywiscie). Zup nie je. No koszmar
        dosłownie. Staram się więc by to co zje miało wysoką jakość kaloryczną i
        odżywczą. Chleb, bułki tylko mieszane razowe, pełnoziarniste (Ola lubi nawet),
        raczej bez słodyczy, jakis pomidorek zamiast keczupu, masło zamiast
        margaryny... itd. Jakość kalorii jest rózna, nie zapycham jej pustymi. Zupełnie
        nie zgadzam się z naszą panią dr gastrolog, która zapycha swojego niejadka
        kremem czekoladowym Nutella byleby dziecku dostarczyć trochę kalorii.
        Ola dziś zjadła 2 kawaleczki parówki sojowej i 1 kawałeczek pomidorka, cala
        reszta została na talerzu.

        I co? Mam coś z tym robić?? Już tracę pewność. Już nawet owa gastrolog
        stwierdziła, ze trzeba jednak przymusić. Ale TO JEST NIEWYKONALNE. Acha, zadne
        syropki itp nie dzialają u Oli.
        Czy ktoś mogłby mi coś doradzić?

        Majka.

        Ps. Było tak od zawsze, nie od jakiegoś momentu. Dopóki byl tylko cycuś, tj do
        około 6 mca było oki. Choć zawsze ssala krociutko, jakieś 5 minut (babcie były
        zalamane). Potem już widac bylo wyraźnie ze Ola je mikroporcje. Tak jest do
        dziś. I córeczka jeszcze lubi cycusia (nadal), ale już raczej zadnego głodu tym
        nie zaspokaja, mleczka jest na 2,3 łyczki, więc raczej sfera emocjonalna jest
        zaspokajana. Ja byłam na piersi tylko miesiąc, więc to nie to. Nie chciałam już
        mleka pić. U mnie dochodziły do tego wymioty po kazdym "posiłku", ale badania
        nic nie wykazały... Ola naszczęście nie wymiotuje.
        • liliana22 Re: brak laknienia i problemy z niejadkiem 17.07.03, 08:24
          Ja byłam w dzieciństwie koszmarnym niejadkiem, pamiętam to dobrze, a i rodzina
          co jakiś czas wypomina. Nie pamiętam kiedy zaczęłam jeść, potrafię dużo ale i
          tak jestem bardzo szczupła. Mój mąż też w dzieciństwie był strasznym
          niejadkiem - też krążą opowieści w rodzinie. Umówiliśmy się jak urodził się
          nasz pierwszy synek, że nie będziemy robić problemu z jedzenia. Czytając różne
          publikacje na temat jedzenia, przyjęliśmy do wiadomości, że dziecko potrafi
          między jednym dniem a drugim zrobić sobie nawet 600 kalorii różnicy i żeby się
          tym nie przejmować.
          Nie wiem czy to nasz dystans do problemu czy geny dwóch niejadków dają dobrze
          jedzące dzieci, ale mamy w domu dwa małe obżartuszki. Obaj są drobni i
          szczupli, ale jedzą tyle, że nam czasem jest trudno im dorównać.
          Staramy się jeść wspólne posiłki, bo wtedy jest przyjemniej (jako jeden z
          koszmarów dzieciństwa pamiętam jak sadzano mnie samą nad talerzem i kazano
          jeść - nudziłam się okropnie, a jedzenie było torturą) - może to jest jakaś
          metoda?
          Dzieci nasze generalnie same się upominają o jedzenie, ale jeżeli nie mają
          ochoty - to absolutnie nie zmuszamy do konsumpcji - może też pomaga
          poszanowanie ich wolności w tej sprawie?
          Życzę dużo powodzenia w odnalezieniu przyczyn i sposobu na rozwiązanie problemu
          małego niejadka.
Pełna wersja