katriel
14.09.07, 15:00
Hmm...
No ja pamiętam, że też miałam swój pokój i nie chciałam go sprzątać. Rodzice
prosili, przypominali. Karać nie próbowali - chyba wierzyli, że jak pomieszkam
trochę w bałaganie, to zrozumiem, że sprzątać trzeba. I co? I nic. Nie
zrozumiałam. Ja w tym bałaganie czułam się przeszczęśliwa. Papiery, książki,
zabawki, ubrania porozrzucane po meblach i podłodze? W to mi graj!
"Ali trudno było znaleźć niektóre zabawki, a rodzice nie chcieli jej pomóc w
szukaniu, przypominając, że jeśli posprząta, zgubione rzeczy się znajdą."
O nie, ja nie miałam żadnych problemów ze znajdowaniem rzeczy w swoim
bałaganie. Skoro wszystko leży na wierzchu, to widać, gdzie co jest, nie?
Jedyne momenty, kiedy czegoś szukałam, były wtedy, gdy uległam i schowałam to
do szafki.
"Porozrzucane na podłodze ubrania nie powędrowały do kosza, więc nie zostały
uprane."
To nie kwestia porządku w pokoju, tylko oddawania rzeczy do prania. No dobra -
w sobotę rano zbierałam wszystkie widoczne brudne rzeczy i odnosiłam do
łazienki. Jak wracały z prania czyste, rzucałam je z grubsza tam, skąd je wzięłam.
"Rodzice zaczęli też odmawiać wchodzenia do pokoju córki, przypominając, że
nie lubią bałaganu - problemem stało się więc czytanie bajek na dobranoc."
Moi rodzice prawie nigdy nie wchodzili do mojego pokoju, ale bo też ja wcale
nie chciałam, żeby to robili! To był mój pokój i miałam w nim swoje sekrety. A
czytać wolałam sobie sama.
Teraz mam 33 lata. I dalej nie potrafię sprzątać...