Ja, dziecko, ojciec - rozchodząca się rodzina

10.07.03, 14:58
Od 6 m-cy ojciez dziecka z nami nie mieszka. Pozwalam sie mu z dzieckiem
widywać. Na poczatku widywal sie jak mu pasowalo, potrafil dziecka nie
widziec tydzien. Teraz jak pozew trafił do sądu, ojciec rzyczy sobie widywać
dziecko we wtorki, cz-tki i co drugi weekend zabierać. Do czasu keidy z
dzieckiem widywał sie u mnie było ok. Od jakiegos czasu dziecko zabiera do
tamtego domu, gdzie mieszka z inna kobieta. Zaczeły sie u dziecka pobudki w
nocy, krzyczy mama tata. Zwracam sie z pytaniem co jest dobre dla dziecka.
Czy powinno wiedziec ze dom jest u mnie, a tacie ograniczyc wizyty raz na
tydzien? Dziecko ma 2 latka. Proszę o opinie, jak pomoc dziecku zeby nie
odbilo sie to na jego psychice. Za wszelkie porady dziękuje.
    • nanai Re: Ja, dziecko, ojciec - rozchodząca się rodzina 11.07.03, 14:44
      wydaje mi sie,ze dziecko jest za male zeby tata zabieral je do siebie.taki
      maluch potrzebuje stalych rzeczy,potrzebuje wiedziec dokladnie gdzie jest jego
      dom.wydaje mi sie,ze zdrowiej dla niego byloby aby wizyty odbywaly sie u
      Ciebie i przy Twojej obecnosci.przynajmniej teraz jak dziecko jest male.a male
      bedzie jeszcze dosyc dlugo.

      u takiego malucha ksztaltuje sie system bezpieczenstwa.takie soboty i
      niedziele bez Ciebie a z nowa rodzina Twojego meza wprowadzaja w dzieciecy
      umysl ogromne zamieszanie.dziecko moze sobie z tym nie radzic,stad stany
      lekowe i nocne pobudki.

      dziecko potrzebuje duzo wsparcia z Twojej strony.jest za male zeby rozumiec
      sprawy doroslych ale ma prawo wiedziec,ze jego dom jest przy Tobie,bo jak
      rozumiem Ty masz opieke nad dzieckiem.

      pozdrawiam i zycze duzo dobrego dla Was

      nanai

    • nanai Re: Ja, dziecko, ojciec - rozchodząca się rodzina 11.07.03, 14:47
      i tak ograniczylabym wizyty ojca do jednego razu w tygodniu.

      nanai
    • karolka33 Re: Ja, dziecko, ojciec - rozchodząca się rodzina 12.07.03, 17:19
      Taka sytuacja jest mi znana, choc ja jestem ta druga.

      Jezeli Twoje dziecko ma dwa lata, to te leki nocne nie musza wynikac z
      kontaktow z ojcem (i zwlaszcza ta druga) ale po prostu z wieku. Moj syn ma
      tereaz 2,5 roku i wlasnie konczy leki nocne. To prawda, ze dziecko w tym wieku
      bardzo potrzebuje regularnosci, zwlaszcza jezeli jest nadwrazliwe lub
      nadpobudliwe (a taki jest nasz syn), ale szybko przystosowuje sie do sytuacji,
      ktore powtazraja sie regularnie. On co sobote widuje sie ze swoja starsza
      siostra i jest to zupelnie zaburzony dzien - inny niz pozostale 6 w tygodniu.
      Na poczatku wyprowadzalo go to z rownowagi, ale po ok. 3 miesiacach przywykl i
      teraz czeka na sobote, zeby sie zobaczyc z siostra.

      Co do czestosci wizyt to ktos Ci poradzil, zebys je ograniczyla. Wiem, ze
      takie sytacje sa bolesne, ale ja akurat moge spojrzec z tej drugiej strony i
      mysle, ze ograniczanie kontaktow z ojcem czyni dziecku wiecej szkody niz
      pozytku. Takze takie negatywne od razu nastawianie sie do tej drugiej kobiety.
      Moj maz na poczatku tez widywal sie z dzieckiem raz codziennie a czasem raz na
      dwa tygodnie. To wynikalo chyba z tego, ze jak tam jezdzil to nie zawsze
      bylo "akceptowalnie" a najwieksze znaczenie mialo chyba to, ze nie umial z
      takim maluchem nawiazac kontaktu. Z naszym synem tez poczul sie dobrze kiedy
      ten mial okolo roku. Ja z kolei nie moge sie widywac z corka mojego meza (jest
      to warunek postawiony przez jego pierwsza kobiete - kara jest zakaz kontakow z
      dzieckiem na zawsze), co jest tak na prawde niemozliwe - widzimy sie chocby
      przy przekazywaniu naszego syna i wiem ze jestem dla niej duza agadka. Ona
      meczy mojego meza czy tu jest jgo dom, chce tu przychodzic, nie chce byc
      odtracona. I mysle, ze to jest dla dziecka najwazniejsze -zeby bez wzgledu na
      to co dzieje sie miedzy rodzicami wiedzialo, ze jest akceptowane, kochane i ze
      nie jest niczemu winne.

      Jezeli weekendy Cie niepokoja - rozumiem, ze zwlaszcza noce moze uzgodnij, ze
      nie co drugi weekend ale kazda sobota albo niedziela, zeby dziecko nocowalo w
      domu. Za rok pewnie nie bedzie takich problemow.

      Zycze Ci spokoju, pewnosci siebie i wielu przyjaciol
      I tego, zeby twoje dziecko zawsze mialo oboje rodzicow
    • majah76 Re: Ja, dziecko, ojciec - rozchodząca się rodzina 13.07.03, 14:07
      Mam podobną sytuację, tzn tata Oli nie mieszka z nami trochę dłużej. Olę widuje
      najczęśćiej raz w tygodniu, czasem wpadnie w tygodniu. W sobotę albo niedzielę
      zabiera Olę do siebie na cały dzień (mw 12-19), w tym połowa z tego to jest
      spacer.
      Uważam ze dwulatek to za małe dziecko, na to, by zabierac go na cały weekend.
      Noce powinien spędzac jeszcze w domu. I nie ma znaczenia, czego życzy sobie
      ojciec dziecka. Tata Oli tez początkowo miał różne dziwne zyczenia, już
      naszczescie dogadaliśmy się. Chyba zrozumiał. Ja myslę, ze gdy Ola będzie miała
      około 3 lat, to mozna spróbowac z nocą. Ale to juz zalezy od tego, jak córeczka
      będzie się rozwijać, czyli jest sprawą indywidualną.

      Nie bez znaczenia jest tez fakt, jak długo ojciec dziecka nie mieszka z wami. U
      nas to trwa juz prawie 20 mcy... Więc niejako Ola przywykła i traktuje sytuację
      naturalnie, nawet pewnie nie pamięta ze było inaczej. U was ten okres jest
      krótki i w ogóle najlepiej by tata synka widywał się z nim u ciebie. Ja
      zdecydowałam się, na zabranie Oli samej (beze mnie) do niego na jeden dzień mw
      gdy miała 1,5 roku. Nawet ponad. Ale wczesniej długi okres czasu jej tata
      przychodził tylko do nas.

      I niech przychodzi tak często, jak to możliwe (jeśli ma dobry kontakt z synkiem
      i mały go "akceptuje"). Raz w tygodniu, jak sugerowała nanai, to trochę za
      rzadko, jak na tak małe dziecko, które nawiązuje dopiero więzi. Potem, gdy
      będzie już w wieku szkolnym, może weekendy wystarczą. Teraz, uwazam, ze nie.
      I oczywiście najlepiej, by była to kazda sobota (np), gdy juz tata bedzie go
      zabierał do siebie. U nas z ta regularnością sa trochę problemy, ale niestety
      nie da się idealnie wszystkiego ustalić.

      Pozdrawiam i zyczę poprawy sytuacji smile))
      Majka (mama Oli - 27 mcy)
      • nanai Re: Ja, dziecko, ojciec - rozchodząca się rodzina 13.07.03, 15:20
        napisalam,ze widywanie sie raz w tygodniu jest najlepsze,bo stosunki rodzinne
        sa teraz jakby w zawieszeniu i sytuacja dla dziecka moze byc trudna (pozniej o
        wiele bardziej niz teraz).pozew trafil do sadu i nie ma jeszcze rozwodu wiec
        ojciec dziecka zada czestego widywania.po rozwodzie moze juz nie miec tyle
        checi i czasu.wacosia napisala,ze wczesniej,juz po odejsciu od rodziny ojciec
        widywal dziecko "jak mu pasowalo",ze potrafil nie widziec dziecka nawet
        tydzien.mysle,ze rozsadniej jest poczekac na rozwod i ustalic jakies stale dni
        widywania taty tak aby dziecko moglo byc pewnych rzeczy pewne a nie robic
        jeszcze bardziej niestabilna sytuacje dla malucha,nie majac pojecia jak
        sytuacja bedzie wygladala pozniej.wiez z ojcem bedzie budowana na przestrzeni
        calego zycia i bedzie to tata mieszkajacy gdzie indziej,tego maluch tez
        zacznie sie powoli uczyc.

        mysle,ze warto tez pomyslec o wacosi.na nia tez beda mialy wplyw czeste wizyty
        jej bylego partnera.moze ona nie zyczy sobie miec bylego partnera tak
        czesto "dla dobra dziecka".bo jednak dziecko jest za male zeby ojciec mogl je
        zabierac.przeciez ona tez bedzie chciala budowac swoje zycie od nowa a jej
        byly maz ciagle w jej domu,to nie jest zdrowa sytuacja dla nikogo.

        kiedy dziecko bedzie wieksze,to tak naprawde od niego i ojca bedzie zalezalo
        jak uloza sobie kontakty,relacje pomiedzy soba.teraz jak dziecko jest male
        wydaje mi sie,ze najwazniejsze dla niego,to uzyskac pewnosc,ze tata jest
        odpowiedzialnym tata i bedzie widywal je regularnie przez dlugi czas a nie
        zacznie przychodzic jak mu wygodnie,tak jak to bylo wczesniej.

        pozdrawiam

        nanai
Pełna wersja