barbin
13.07.03, 10:46
Witajcie!
Zastanawiam się jak szybko można dziecko "rozpuścić"?
Moja Basia (14 m-cy) była zawsze dość zdyscyplinowana, co nie wynika tyle z
jej natury, ale raczej z mojej świętej cierpliwości i konsekwentnego
postepowania opiekunki. Mówiąc o dyscyplinie mam na myśli następujące fakty:
-smoczek tylko do zasypania- w ciągu dnia pocieszmy sie przytulaniem,
zabawą ,wypaytrywaniem kota w oknie itp....
-usypianie bez noszenia czy wożenia w wózku- nawet jeżeli 2 godziny trzeba
opowiadać bajeczki, śpiewać, itp...
-z półki można zabrac tylko niektóre rzeczy do rączki
- telewizji nie oglądamy, kiedy w pokoju jest Basia itp. itp. itp........
A teraz od tygodnia jestem chora i wierzcie mi, na nic nie mam siły, walczę
ze soba, ale jestem coraz bardziej nieżywa (wstrętny wirus). Nie mogę wziąć
L4 co męczy mnie jeszcze bardziej, a mąż praktycznie "mieszka" w pracy.
Krótko mówiąć: smoczek poszedł w ruch- jest dostepny przez całą dobę, żeby
skrócić czas usypiania - usypiam małą w wózku, daję jej wszystko czego
zażąda i nawet z premedytacja włączam TV, żeby Basia się na chwilę
zainteresowała i pozwoliła mi się położyc na kilka minut. Kiedy jestem w
pracy niania jakoś ratuje sytuację, ale soboty z niedzielami wyglądaja
właśnie tak.
Zastanawiam się czy za parę dni uda mi się przywrócic stary porządek?
Co myślicie?