GRoźby karalne

01.10.07, 10:31
Mam taki problem, który autentycznie mnie przerasta.
Mój syn na początku tygodnia, pokłócił się z jedną z koleżanek z
klasy i w rozmowie z kolega nazwał ja dziwką. Jak to zwykle bywa,
słowo to dotarło do dziewczynki i jej matka przyszła do mnie do domu
na skargę. Porozmawiałyśmy w obecności syna, syn potwierdził, że tak
powiedział i wyjaśnił dlaczego tak ją nazwał, przeprosił obiecał, ze
nie będzie tak nazywał koleżanek. Powiedziałam mu przy matce, ze
cokolwiek ta dziewczynak nie robi, to nie jego sprawa i nie do niego
należy ocena, a tym bardziej używanie wulgarnych określeń. MA SIĘ PO
PROSTU Z NIMI NIE BAWIĆ, CZY NIE KONTAKTOWAĆ. Po wyjściu mieliśmy
dodatkowe wyjaśnienie, wytłumaczyłam mu dokłądnie kogo nazywa się
dziwką i dlaczego jest to tak uwłaczajace, powtórzyłam jeszcze raz
też, ze jeśli zachowanie kogoś, dziewczynki czy chłopca mu sie nie
podoba MA SIĘ PO PROSTU Z NIMI NIE BAWIĆ, CZY NIE KONTAKTOWAĆ, poza
tym został ukarany. Dla mnie sprawa została zakończona, bo mimo
wszystko, nie ma co robić z igły widły.
Nastepnego dnia, matka dziewczyny zaczepia mojego syna i wali mu
kazanie, ze ma sie tak nie zachowywać i ma nie rozmawiać z kolegami
co się stało i ma się normalnie zachowywać, ma też nienastawiać
kolegów przeciwko jej córce. Mój syn powiedział, ze to jego sprawa z
kim się bedzie kolegował i zwiał.

W sobotę ojciec dziewczynki kazał przeprosić mojemu synowi za
zachowanie jego zonę (matka była u nas w domu i syn już to wtedy
zrobił i córkę), syn mu powiedział, zeby się odczepił, a ten do
niego, ze mu kości porachuje i naśle jego znajomych blokersów na
niego. Syn wrócił do domu, opowiedział mi to, ojciec dziewczynki
groził mu przy świadkach, którzy potwierdzili dokładnie to samo co
mówił mój syn.
Zadzwoniłam do tych ludzi, kazałam sie odczepić i zagroziłam
złożeniem doniesienia na policję, za wryażanie gróźb karalnych.

Mam teraz takie pytanie, czy wg Was to co sie dzieje nie jest
nienormalne, czy nie przybiera to wszystko jakiś absurdalnych
kszatłtów? Czy dorośli powinni się wtręcać w kłótnie dzieci?
I czy uważacie, ze popełniłam gdzieś błąd?




Nowa Rodzinka II
    • olamazur Re: GRoźby karalne 01.10.07, 11:42
      Uznałaś, że po rozmowie Ty-syn-matka dziewczynki jest po sprawie,
      oni czują, że nie jest. Chyba by chcieli czegoś więcej - żeby wciąż
      się kajać, żeby Twój syn "przepraszam" miał ciagle wypisane na
      twarzy, żeby dostał w tyłek, żeby nie tylko "dziwka" więcej nie
      mówił, ale i nie myślał tak, żeby z kolegami o tym nie rozmawiał...
      Boją się zapewne, że chociaż przeprosił, to i tak ich córka spotka
      się z jakimiś szykanami z jego i jego kolegów strony. Więc chcą go
      zastraszyć, by nie śmiał nic przeciwko niej zrobić. No cóż,
      wpółczuję obydwu stronom, życzę, by sprawa przyschła.

      > Czy dorośli powinni się wtręcać w kłótnie dzieci?

      Moim zdaniem tak. Dorośli muszą dzieciom pokazywać, jak się
      rozwiązuje konflikty. Dzieci uczą się rozwiązywać konlikty na wzór
      tego, co robia dorośli. Sami z siebie nie wiedzą, jak je
      rozwiązywać, nikt się z taką umiejętnością nie rodzi.
      Inna sprawa, że teraz Wy, dorośli, sobie nie poradziliście. Ale
      gdybyście tak sobie poradzili, pokazali, że Wy wobec siebie wrogami
      nie jesteście, to byłby dobry przykład dla dzieci. Bardzo cenny i
      pouczający. Następnym razem interwencja dorosłych być może już by
      nie była potrzebna. A tak, to przewiduję następne kłopoty...
      • lady_telimena Re: GRoźby karalne 01.10.07, 12:49
        > Boją się zapewne, że chociaż przeprosił, to i tak ich córka spotka
        > się z jakimiś szykanami z jego i jego kolegów strony. Więc chcą go
        > zastraszyć, by nie śmiał nic przeciwko niej zrobić. No cóż,
        > wpółczuję obydwu stronom, życzę, by sprawa przyschła.
        >


        Tylko, że takie działanie "na zaś" prowadzi do eskalacji agresji.
        Nie uważam, żeby syn był świety, popełnił coś złego, ale ich reakcja
        jest kompletnie przesadzona, ciągłe kajanie to tylko mieszanie wokół
        tej sprawy to tylko powtarzanie cały czas, tego samego, aż w końcu
        faktycznie przypepi się do niej to określenie.
      • sir.vimes Do autorki wątku - kiedy syn przeprosił i kogo? 02.10.07, 21:11
        A czy syn od razu przeprosił? I kogo - mamę koleżanki czy koleżankę? Czy matka
        dopominała się przeprosin bo została przeproszona tylko przez drugą mamę?

        Jeżeli nie przeprosił koleżanki - nie dziwię się , że jej rodzice tego sobie
        życzyli.
        • sir.vimes A co do idiotycznych gróźb - chyba na policję 02.10.07, 21:13
          Teraz doczytałam, ze ojciec dziewczynki grozi chłopcu pobiciem - to rzeczywiście
          są groźby karalne.
    • kakuba Re: GRoźby karalne 01.10.07, 12:45
      wg mnie jeżeli sytuacja była incydentalna.. tzn chłopak wyzwał
      dziewczynę jednorazowo... to ja bym to osobościwe zostawiła bez
      ingerencji dorosłych
      dzieci.. cóż.. jednego dnia się wyzywają a drugiego razem bawią i
      wtrącanie się dorosłych tylko utrudnia uczenie się wzajemnych relacji
      cóz.. jedno dziecko zrobi drugiemu krzywdę.. tamto sie obrazi, albo
      popłacze albo odda... naturalna kolej rzeczy
      (za moich czasów mówiło się "jesteś głupia/głupi" ...i jakoś
      straszne prostaki z nas nie wyrosły przez to.. wink
      dzis słownictwo jakby nieco inne...
      brzmi to może kiepsko, ale myślę, ze własnie przez działanie i
      obserwowanie reakcji otoczenia dzieci uczą się kontaktów społecznych

      inna sytuacja oczywiscie byłaby gdyby chłopak jakos bardzo zawziecie
      i często wyzywał dziewczynę, upatrzył ja sobie i poniżajac ją
      wyśmiewał się z niej w grupie innych dzieci... tu ingerencja - i to
      ostra otoczenia jest jak najbardziej, moim zdaniem, wskazana

      i tu chyba leży problem
      bo Ty 'lady_telimena' wydzisz sprawe jako jednorazowy wybryk syna, a
      rodzice tej dziewczynki chyba sądzą, że ich córka jest w jakis
      sposób stale i regularnie wyśmiewana...
      (nie przesądzam tu oczywiscie gdzie leży prawda, ani co zrobiła ta
      dziewczyna żeby zasłużyc na taki 'epitet')
      ale moim zdaniem z reakcji rodziców tej dziewczynki nie wynika że
      chodzi tu o to, że Twój syn raz jeden powiedział jedno obrażliwe
      słowo do kolegi... sprawa jest chyba bardziej skomplikowana niż
      piszesz, dziewczynka prawdopodobnie czuje się nadal szykanowana

      jakoś przed oczami stają mi sceny z TV o samobójstwie dziewczynki,
      której koledzy dokuczali w szkole... obym sie myliła...

      • lady_telimena Re: GRoźby karalne 01.10.07, 12:55
        Kakuba,
        Mój syn naprawde raz wyskoczył z tym tekstem i naprawdę powiedział
        to do kolegów. Zgodze się, że reakcja rodziców może być taka, bo
        dziewczyna miała juz kłopoty z innymi - ale inni, to nie mój syn, a
        mój syn MA NAKAZANY BRAK KONTATKÓW Z dziewczynką (od sytuacji z
        ojcem dziewczyny). Nie chcę wchodzić, w sposoby wychowywania dzieci
        przez innych rodziców, ale nadal uważam, że w jakiejś mierze ich
        zachowanie eskaluje problem i doprowadza do absurdalnych sytuacji.
        Mój syn zreszta jest raczej lubiany, jeślli ma konflity z innymi
        dziećmi, te konflikty same sie rozwiazują, jeśli się dzieciaki
        pokłócą trwa to zwykle max. jeden dwa dni, potem to wraca do normy.
        • olamazur Re: GRoźby karalne 01.10.07, 13:03
          > MA SIĘ PO PROSTU Z NIMI NIE BAWIĆ, CZY NIE KONTAKTOWAĆ.
          (...)
          > powtórzyłam jeszcze raz też, ze jeśli zachowanie kogoś,
          > dziewczynki czy chłopca mu sie nie podoba MA SIĘ PO PROSTU
          > Z NIMI NIE BAWIĆ, CZY NIE KONTAKTOWAĆ
          (...)
          > mój syn MA NAKAZANY BRAK KONTATKÓW Z dziewczynką (od sytuacji z
          > ojcem dziewczyny).

          Moim zdaniem, to nie jest właściwe postępowanie. W życiu dorosłym
          nie ma tak idealnie, że jak się z kimś pokłócę (sąsiad,
          współpracownik), to mogę sie nie odzywać do końca życia. Świadomość
          tego sprawia, że staram się łagodzić sytuacje, ustępować, zmilczeć.
          Oczywiście w miarę możliwości, nie jestem bynajmniej kozłem
          ofiarnym, tylko świadomość, że nadal będę tu mieszkała czy
          pracowała, sprawia, że staram się mieć dobre kontakty z innymi lub
          chociaż niewojenne.
          Myślę, że lekcja, którą synowi dałaś (ktoś ci nie leży - nie
          kontaktuj się), jest niedobra. Lepiej zamienić złe stosunki na dobre
          niż udawać, że osoba, z którą mieliśmy konflikt, już dla nas nie
          istnieje.
          • guderianka Re: GRoźby karalne 01.10.07, 13:43
            myślę że zachowałaś się właściwie, ja również nie pozwalam się mojej
            córce bawić z dziewczynką z którą od 1,5 roku miewala ciągłe zatargi
            i rozmowy niewiele dawały.
            Myślę też że tamci ludzie zdecydowanie przeginają. Fakt że słowo
            którego syn było mocne, ale to nie usprawiedliwia ich zachowania.
            Może zgłoś problem nauczycielce
            • verdana Re: GRoźby karalne 01.10.07, 15:04
              Hm, moim zdaniem przegięli od poczatku. Zgadzam się, ze
              słowa "dziwka" uzywac nie nalezy, ale nie był to epitet skierowany
              do dziewczynki, tyko plotkarska rozmowa z kolegami. Dzieci, dorosli,
              a nawet starcy rozmawiając o kimś, często uzywają słów, ktorych dana
              osoba ma nigdy w życiu nie usłyszeć - i trudno nigdy
              nikogo "brzydko" nie nazwać.
              Wyobrazam tez sobie mnostwo sytuacji, w ktorych powiedzenie do
              kolegi "A to dziwka" - jest jak najbardziej słuszne i na miejscu...
    • paula_paulina_10 Re: GRoźby karalne 01.10.07, 19:28
      Jeżeli masz 100% pewność, że ojciec dziewczynki groził Twojemu
      dziecku - zgłoś to na policję.
      Dziecko nie jest partnerem dla dorosłego człowieka, facet jest
      niezrównoważony albo niebezpieczny. Ciekawe czy będzie taki sam
      butny gdy porozmawia z nim dzielnicowy.
      Nie bój sie policji.
      • jaka.to.melodiaa Re: GRoźby karalne 02.10.07, 19:08
        to smieszne, przesada w sruga strone. moze ojciec dziewczynki jest
        prostm czlowiekiem, bardzo ja kocha i widzi jak ona cierpi przez
        takie obmawianie, wiec stara sie pomoc jak umie najlepiej, moze nie
        umie inaczej. byc moze tobiev zalezalo by szybko zakonczyc sprawe a
        tamci rodzice uwazaja ze nie wszystko zostalo powiedziane. moze po
        prostu porozmawiajcie jeszcze raz, w obecnosci jej matki (moze
        lepiej bez porywczego ojca) i twojego syna, na spokojnie. albo
        chocby telefonicznie. powiedz ze ze strony twojego syna juz jej
        zadna przykrosc nie spotka (oczywiscie to twoj syn musi ci taka
        deklaracje zlozyc) i tego samego oczekujesz od nich.
    • e-ftalo Re: GRoźby karalne 03.10.07, 16:14
      Trzeba uspokoić emocje.Żadne porachunki,żadna policja.Przeprosiny
      powinny być usłyane przez rodziców.Niech tówj syn nie boi się
      wszykitch pogróżek i kazań innych rodziców i nie raguje agrsją.
      O ile kończy się na słowach o tyle nic sie nie dzieje.Nie wierzę aby
      ich rodzic odważył się spełnić swoje groźby.
      • lady_telimena Re: GRoźby karalne 03.10.07, 16:56
        Wiesz, e-ftalo, łatwo jest powiedzieć, nich Twój syn nie boi się
        pogóżek i nie słucha kazań. Mowimy tutaj o dzieciach 12-13letnich i
        pogrózkach od DOROSŁEGO człowieka, mówiącego poważnie.
        Syn zresztą przeprosił i matka dziewczynki to usłyszała.

        Zresztą, póki co sprawa się nieco rozchodzi po kościach, bo podobno
        zaczęły się problemy z innym chłopcem. Nie chcę powiedzieć dzieki
        bogu, ale mniej wiecej tak to czuję.
    • scher Re: GRoźby karalne 04.10.07, 09:39
      lady_telimena napisała:

      > syn powiedział, ze to jego sprawa z kim się bedzie kolegował
      > i zwiał.
      ...
      > syn mu powiedział, zeby się odczepił

      Czy zachowanie twojego syna wobec tej kobiety i tego mężczyzny było
      uprzejme i świadczyło o żalu z powodu obelgi w stronę koleżanki?

      Kto sieje wiatr, zbiera burzę.
      • nadal_stokrotka Re: GRoźby karalne 04.10.07, 11:25
        scher napisał:

        > lady_telimena napisała:
        >
        > > syn powiedział, ze to jego sprawa z kim się bedzie kolegował
        > > i zwiał.
        > ...
        > > syn mu powiedział, zeby się odczepił
        >
        > Czy zachowanie twojego syna wobec tej kobiety i tego mężczyzny
        było
        > uprzejme i świadczyło o żalu z powodu obelgi w stronę koleżanki?
        >
        > Kto sieje wiatr, zbiera burzę.


        Scher, czy ty czytałeś co pisała Telimena? Chłopak przeprosił, matkę
        dziewczyny. Sprawa nie jest specjanie mimo wszystko poważna, nie ma
        sensu po przeprsinach wracać do niej a tym bardziej groxić
        dzieciakowi.
        jestem matką młodszych co prawda dzieci, ale na pewno nie życzyłabym
        sobie, zeby ktokolwiek zaczepiał czy zwracał uwage mojemu dziecku
        grozac mu pobiciem.
        Inną sprawą jest to jak ta dziewczynka sie zachowuje skoro rodzice
        muszą aż tak jej bronić. Moje dzieci chodzą do szkoły podstawowej
        połaczonej z podstawówką, sama byłam nieraz świadkiem, jak mocno
        wydekoltowane, umalowane dziewczyny się zachowują. Nie zawsze jest
        to zachowanie nastolatek, a raczej rozwydrzonych prowokujących
        laleczek.
        • sir.vimes Nie zgadzam się 04.10.07, 14:38
          "Chłopak przeprosił, matkę
          dziewczyny. Sprawa nie jest specjanie mimo wszystko poważna, nie ma
          sensu po przeprsinach wracać do niej "

          Nazwanie koleżanki dziwką to poważna sprawa.
          Nie przeproszenie jej za to - tez poważna sprawa.(przeproszenie matki to nie to
          samo....\)

          Reakcja ojca dziewczyny jest przesadzona, owszem. Ale jak pisze scher: > > Kto
          sieje wiatr, zbiera burzę.
          • nadal_stokrotka Re: Nie zgadzam się 04.10.07, 17:36
            Dla mnie sam pomysł wtrącania się dorosłych w plotki i kłótnie
            dzieci jest nie do końca poważny - zwykle z tego są większe i
            poważniejsze konsekwencje niż z samej kłotni, która prawdopodobnie
            byłaby równie szybko zapomniana, jak nieopacznie wypowiedziane słowo.
            Ciągłe kajanie i wieczne przepraszanie to tylko taplanie się w
            błocie. matka o ile dobrze zrozumiałam z postu Telimenty, przyszła
            bez córki, chłopak nie powiedził tego bezposrednio do dziewczynki
            tylko w rozmowie z inną osobą, wiec jedne przeprosiny są
            wystarczajace.
            A co do Twojej uwagi co do ofiar - to juz Twoja nadinterpretacja,
            choć trzeba by się zastanowić dlaczego on ja nazwał dziwką, a nie
            głupią gęsia.
            • sir.vimes Re: Nie zgadzam się 04.10.07, 23:17
              chłopak nie powiedził tego bezposrednio do dziewczynki
              > tylko w rozmowie z inną osobą, wiec jedne przeprosiny są
              > wystarczajace.

              Naprawdę? Hm.....

              > choć trzeba by się zastanowić dlaczego on ja nazwał dziwką, a nie
              > głupią gęsia.

              A ja raczej zastanowiłąbym się nad zasobem słownictwa nastolatków niż
              zachowaniem tej dziewczynki...

            • sir.vimes Re: Nie zgadzam się 04.10.07, 23:19
              > A co do Twojej uwagi co do ofiar - to juz Twoja nadinterpretacja

              Nie, to po prostu wynika z tego co napisałaś...
            • owocoskala Re: Nie zgadzam się 05.10.07, 08:53
              > choć trzeba by się zastanowić dlaczego on ja nazwał dziwką, a nie
              > głupią gęsia.
              Oj, nazwał tak bo usłyszał gdzieś takie słowo (pewnie w telewizji)
              a był zły na dziewczynkę. Z tego co pisała założycielka watku nawet
              nie wiedział co to znaczy - mama mu to potem wyjaśniła.
              Wszystkich tu zapewne interesuje czemu - szkoda że w tym temacie
              nie zostało to powiedziane skoro jego mama wie. Może po
              wyjaśnieniach nie będziecie się tak ostro kłócić smile
              Reakcja rodziców a zwłaszcza ojca była nie do przyjęcia. Określenie
              padło w prywatnej rozmowie. To tak jakbym powiedziała do kogoś przy
              kawie że jakiś polityk jest głupi, to by do niego dotarło i
              obrażona osoba by się pofatygowała do mnie do domu po przeprosiny a
              później kilka razy zaczepiła na ulicy. Wygląda na to ze lepiej
              jakby chłopiec skłamał, wyparł się wszystkiego - nikt by mu nie
              groził pobiciem. W końcu tylko jedna osoba to słyszała, może
              rozpuszcza plotki? Myśle że taka może byc dla niego lekcja na
              przyszłość z tego wszystkiego sad. Być może rzeczywiście dziewczynka
              z jakiegos powodu zawinionego lub nie jest przez chłopców dziwnie
              odbierana i rodzice histerycznie się martwią co będzie dalej.
              • sir.vimes Re: Nie zgadzam się 05.10.07, 09:47
                "Wygląda na to ze lepiej
                jakby chłopiec skłamał, wyparł się wszystkiego - nikt by mu nie
                groził pobiciem. "

                Ojciec dziewczynki zachował się przesadnie i idiotycznie, ale faktem jest, że
                chłopiec dziewczynki wcale nie przeprosił.(tak wynika z wątku, jak na razie).
                Moim zdaniem lepiej byłoby nie nazywać ludzi dziwkami, a jeśli sie zdarzyło -
                przeprosić. Zanim wtrącą się nieprzewidywalne "wyższe instancje" czyli rodzice.
                Rodzice dziewczynki też ludzie - może , jak ktoś tu pisał, przed oczami stanęła
                im sprawa z Gdańska, może koledzy dokuczaja córce częściej i akurat na synu
                autorki watku sie "skupił" żal....

                Matka chłopca kazała mu nie kontaktować sie z koleżanką, nie kazała mu jej
                przeprosić - dla mnie to jest po prostu dziwne.
                • lady_telimena Re: Nie zgadzam się 05.10.07, 10:28
                  Widzę, ze wątek się rozrósłsmile
                  Uwazałam, ze to jak się zachowała dziewczynka, nie miało specjalnego
                  znaczenia dla faktu, ze mój syn nie powinien nazywać ją dziwką. I
                  ciężar problemu tu poniekąd leżał. Nie chciałam, aby dyskusja poszła
                  w stronę oceny zachowania dziewczynki, bo nie to mnie w sumie
                  obchodzi, nie jestem jej matką, nie mnie oceniać czy dane dziecko
                  jest dobrze czy źle wychowywane.
                  Gwoli wyjaśnienia, dziewczynka jest typem lolitki. Trochę flirciarą,
                  trochę prowokujaca, trochę dziecięca w swoich reakcjach. Maluje się,
                  nosi duze dekolty, manipuluje kolegami, prowokując bójki w swojej
                  obronie (problem bójek w jej obronie, był poruszany na piewszym
                  zebraniu).

                  Uczciwie mówiąc, zachowanie dziewczynki nie podoba mi się, ale jak
                  to się mówi nie moje małpy, nie moje zoo.
                  • sir.vimes Re: Nie zgadzam się 05.10.07, 12:17
                    > Uczciwie mówiąc, zachowanie dziewczynki nie podoba mi się, ale jak
                    > to się mówi nie moje małpy, nie moje zoo.
                    >
                    >

                    I to jest zdrowa postawa.
                    Co zrobiłaś w kwestii taty dziewczynki?
        • sir.vimes Re: GRoźby karalne 04.10.07, 14:38
          "Inną sprawą jest to jak ta dziewczynka sie zachowuje skoro rodzice
          muszą aż tak jej bronić."

          czyli uważasz, że ofiary są winne?
          • kkokos o matko i córko 05.10.07, 11:31
            Cóż, po ostatnim zebraniu rodzicielskim, po którym jedna z matek, w
            luźniej rozmowie matek umiarkowanie zakumplowanych (w większości
            jesteśmy na ty, z niektórymi mamy powymieniane maile czy komórki i
            tyle) powiedziała do mnie z życzliwym śmiechem, chcąc zwrócić mi
            uwagę, że się mylę: "co ty pie...olisz", już wiem, dlaczego mój syn
            i jego koledzy używają takich słów a nie innych. W tym kontekście
            dziwka jest łagodnym słowem.
            Słowo zostało przez "ofiarę" podsłuchane - albo jej o tym
            doniesiono. Nie była to obelga wyrażona wobec "ofiary" wprost.
            Gdybym była matką tej dziewczynki, zadzwoniłabym do matki "sprawcy
            przestępstwa" i uczuliła, by zwróciła uwagę, jak mówi o innych. Na
            pewno nie poszłabym do domu "sprawcy" i to z "ofiarą" u boku.
            Gdybym była tą dziewczynką i podsłuchałabym, że mówią o mnie dziwka,
            pewnie bym się rozpłakała. Oczekiwałabym od matki wsparcia - ale
            dziś, jako osoba dorosła, nie zdziwiłaby mnie reakcja typu "a
            widzisz, nie podsłuchuj". Jeśli by zaś mi o tej obeldze doniesiono -
            także bym się rozpłakała i także oczekiwała wsparcia - ale moja
            matka pewnie daleka by była od rozdrapywania sytuacji typu "a kasia
            powiedziała, że zosia powiedziała, że józek powiedział o mnie
            dziwka". Ja jako matka też wolałabym sprawy nie rozdrapywać,
            zwłaszcza w obecności "pokrzywdzonej".
            Bo czy wsparciem jest zabranie 13-latki do domu "sprawcy", gdzie ma
            się odbyć sąd nad "sprawcą", gdzie usłyszałabym po raz kolejny tę
            samą obelgę wobec siebie (co z tego, że jako cytat), gdzie "sprawca"
            byłby zmuszony do nieszczerych przeprosin? POtem sprawca
            opowiedziałby kumplowi, co się u niego działo wczoraj w domu - i już
            cała klasa wiedziałaby, że moja matka wyczyniała cyrki z powodu
            głupiego słowa.
            A może dziewczynka sama pochwaliła się koleżankom, że jej matka tak
            obrotnie "ukarała sprawcę" ? Też nic dziwnego, że sprawa nie
            rozeszła sie po kościach w 48 godzin.
            Moim zdaniem reakcja rodziców dziewczynki byłą z gruntu niewlaściwa,
            robienie z igły widły. Wcale się nie dziwię, że "sprawca" odszczekał
            się ojcu "ofiary"! W swoim mniemaniu - i w mniemaniu jego matki, a
            to dla niego zapewne najważniejsze - przeprosił, więc czemu
            wystąpienie ojca miało służyć? Tatuś przespał właściwy moment, by
            pokazać, że jest obrońcą swych kobiet i musiał nadrobić straconą
            okazję? Szkoda, że wobec 13-latka...
            • sir.vimes Re: o matko i córko 05.10.07, 12:22
              Mam wrażenie, że autorka wątku nie broni syna i nie twierdzi, ze nazwanie kogoś
              "dziwką" to mało istotna sprawa, jak parę osób w tym wątku.
              I chyba nie chodzi jej o to by "oczyścić syna z zarzutów" bo wie, że nie
              zachował się ładnie.

              Więc kpinki z samego faktu domagania się przeprosin wydają się dziwne.

              Obraził, powinien przeprosić.
              Lubić tej dziewczynki nie musi, jej rodzice też nie muszą za nim przepadać.

              Udowadnianie, że nic się nie stało jest taka sama przesadę jak grożenienie
              nastolatkowi pobiciem.
              • owocoskala Re: o matko i córko 06.10.07, 08:41
                > Udowadnianie, że nic się nie stało jest taka sama przesadę jak
                grożenienie
                > nastolatkowi pobiciem.
                Chyba jednak zdecydowanie nie. To dorosły facet, tu po prostu
                dziecko, tu niezbyt świadoma treści obraza słowna do przyjaciela,
                tu publiczne groźby pobicia.
                Chłopiec był bardzo zły, rozczarowany, pewnie dziewczynka mu się
                jakos tam podobała a okazało sie że różnych chłopców kokietuje,
                bawi się nimi. W takich chwilach każdemu się zdarza mocniejsze
                słowo, dorosłym też.
                • verdana Re: o matko i córko 06.10.07, 09:43
                  Bardzo przepraszam, ale w ogóle przestaję rozumieć problem.
                  Czy "ofiara" jest zawsze winna? Nie. Ale po pierwsze - nie mamy tu
                  ofiary, tylko przedmiot plotek, mowienie o ofierze jest grubą
                  przesadą. Po drugie mamy tu wyciąganie prywatnych rozmów na forum
                  publiczne - jeśli kazdy będzie musiał przepraszać kazdego za
                  wszystko co powiedział w prywatnej rozmowie osobom trzecim, to w tej
                  klasie zapanuje milczenie.
                  Po trzecie "ofiara" czyli osoba oplotkowana nie zawsze jest winna,
                  ale nie zawsze jest też niewinna. Dziewczyna ubierajaca się do
                  szkoly prowokujaco, zachowujaca sie prowokujaco, i sklaniajaca
                  specjalnie do zauwazania jej zachowania - powinna liczyc się ze
                  skomentowaniem swojego zachowania.
                  • nadal_stokrotka Re: o matko i córko 06.10.07, 09:57
                    Bardzo mnie dziwi, że mozna nie widzieć róznicy między słowną
                    uwagąe, nawet jeśli ona jest obraźniwa i nie na miejscu, do osoby
                    trzeciej a groźbą dorosłego chłopa do nastolatka.
                    To przecież nie jest nawet oko za oko, ząb za ząb, ale jakieś
                    wariackie podejście.

                    Wg mnie, zachowanie dziewczynki miało wpływ na to, że została tak
                    określona, a nie inaczej. Może nawet powinno być to sygnałem dla jej
                    rodziców jak inni mogą odbierać zachowanie ich córki. Wywoływanie
                    awantur i groźby na peweno nie zmienią samego problemu, bo
                    wszystkim nie zamknie się ust.
                    I to co piszę nie ma nic wspólnego z "winą ofiary" (hehehehe - słowo
                    ofiara jest tu też zdecydowanie nie na miejscu), ale z pomoszeniem
                    konsekwencji za swoje zachowanie a w tym wypadku i za wygląd.
                    I o tyle, o ile Telimena miała bardzo wyważoną reakcję, nie
                    wszystkich byłoby na taką reakcję stać.
                    • sir.vimes Re: o matko i córko 06.10.07, 18:30
                      > Bardzo mnie dziwi, że mozna nie widzieć róznicy między słowną
                      > uwagąe, nawet jeśli ona jest obraźniwa i nie na miejscu, do osoby
                      > trzeciej a groźbą dorosłego chłopa do nastolatka.

                      > Wg mnie, zachowanie dziewczynki miało wpływ na to, że została tak
                      > określona, a nie inaczej.

                      I tu mozna by napisać, że zachowanie chłopca miało wpływ na to, ze został
                      potraktowany tak a nie inaczej....Bo do tego prowadzi twoje rozumowanie.

                      A sprawa jest IMO prosta:
                      Chłopiec użył "brzydkiego słowa", obgadana się dowiedziała, było jej przykro,
                      chłopiec powinien przeprosić a sprawa się skończyć.

                      Przeprosić nie za to co sądzi o koleżance (bo lubić jej nie musi) ale za to, że
                      sprawił jej przykrość.

                      Osobną sprawą jest zachowanie ojca dziewczynki - jak już milion razy pisałam,
                      IMO, idiotyczne.

                      Natomiast ty, stokrotko, udowadniasz, ze cała sprawa jest "winą" zachowania
                      dziewczynki - i że na przeprosiny nie zasłużyła. Moim zdaniem - zasłużyła na
                      przeprosiny. A chłopiec nie zasłużył na dodatkowe szykany (i tym bardziej groźby).
                      • owocoskala Re: o matko i córko 06.10.07, 19:51
                        > Chłopiec użył "brzydkiego słowa", obgadana się dowiedziała, było
                        jej przykro,
                        > chłopiec powinien przeprosić a sprawa się skończyć.
                        Nic nie wiemy na temat czy dziewczynce było przykro czy wzruszyła
                        ramionami. Wiemy, że rodzce poczuli sie bardzo urażeni. Jeśli
                        dziewczynka miała byc przeproszona to czemu jej mama przyszła sama?
                        Może dziewczynka powinna w ostateczności zapytac chłopca na
                        osobności czemu takie rzeczy opowiada i zażądać przeprosin?
                        Włączanie się rodziców w tą sprawę było błędem.
                        • sir.vimes Re: o matko i córko 06.10.07, 20:11
                          > Może dziewczynka powinna w ostateczności zapytac chłopca na
                          > osobności czemu takie rzeczy opowiada i zażądać przeprosin?

                          Może powinna.
                          Sądzę jednak, że wymaganie od dziewczynki czegoś na co nie ma odwagi wielu
                          dorosłych jest przesadą.
                          Sugestię, że dziewczynka nie poczuła się urażona nazwaniem jej dziwką pomijam.
Pełna wersja