problem z rysunkiem

15.10.07, 12:07
Witajcie.

Mój 4 latek narysował w przedszkolu swoją rodzinę. On był na
pierwszym planie, siostra na drugim - proporcjonalnie mniejsza od
syna, a na trzecim - tata - z dużą głową może z 1,5 raza wiekszy od
syna. Poza tym na rysunku było słońce, ptaszki, listki. Gdy pokazał
mi ten rysunek (właściwie pierwszy o takim temacie) zapytałam
dlaczego mnie tam nie ma. Powiedział, że nie miał czasu mnie
narysować. Gdy go później zapytałam, podczas ogladania "dzieła",
gdzie by mnie umieścił, odpowiedział, że dla mnie nie było miejsca.
Najpierw zrobiło mi się przykro (czego oczywiscie mu nie
powiedziałam), ale potem uświadomiłam sobie, ze brak miejsca dla
mnie moze oznaczać, że jest mnie w jego życiu "zbyt dużo", albo zbyt
dominuję.
Raczej uważam się za matkę "wystarczająco" dobrą,oczywiście z
watpliwościami, jak postapić w pewnych sytuacjach, ale powyższy
wniosek nieco mnie przeraził.
Czy powinnam sie przejmować tym, co mój synek narysował? Czy
powinnam iść do psychologa by skonfrontować własne wyobrażenie o
moim macierzyństwie z rzeczywistoscią? Proszę, poradźcie !!!
    • olamazur Re: problem z rysunkiem 15.10.07, 12:20
      Słyszałam o chłopcu, który narysował rodzinę bez siostry, matka się
      namartwiła co niemiara, że brat siostry nie kocha, a zapytany malec
      odpowiedział: przecież ona śpi w drugim pokoju. Wydaje mi się, że
      dzieci rysują jak im ręka idzie, o proporcjach czy "poprawności
      politycznej" pojęcia nie mają. Nie zmieściłaś się i już, kartka się
      skończyła. Następnym razem pewnie się zmieścisz, a kogoś innego
      zabraknie smile
      • e.milia Re: problem z rysunkiem 15.10.07, 13:35
        Możesz sama poprosić synka, żeby narysował rodzinę.
        I zobacz, co będzie na kolejnym rysunku.

        Brak matki na rysunku może oznaczać coś (ciężko stwierdzić, co to znaczy, bez rozmowy z dzieckiem i na podstawie 1 rysunku), ale może być też przypadkiem i tym, że zabrakło kartki, albo skończył się czas na rysowanie.

        Jeden rysunek jeszcze o niczym nie świadczy smile
        Zobacz więc, co synek umieści na drugim rysunku na ten sam lub podobny temat.




        Są teorie na to, że w rysunkach dziecka są istotne proporcje, rozmieszczenie postaci lub ich brak, a anwet kolejność rysowania (Jest nawet test rysunku rodziny).
        Dziecko faktycznie, może nie mieć pojęcia o proporcjach - i czasami różnice w wielkości postaci świadczą o braku rozróżniania tego, ale też często dzieci kierują się tym, co czują, jak to same widzą - np. postać większa jest ważniejsza, itd.


        Ale na pewno nie obiwniaj siebie.
        • verdana Re: problem z rysunkiem 15.10.07, 13:51
          Zapomnij. Na 95% dziecku znudziło sie rysowanie. I dlatego na mame
          nie starczyło cierpliwosci.
          • ada828 Re: problem z rysunkiem 15.10.07, 14:37
            Dziękuję. Chyba rzeczywiscie poproszę go o narysowanie rodziny
            jeszcze raz w domu, w wolnej chwili. Do tej pory nie chciał rysować
            ludzi, a poza tym zwykle rysuje bez zadanego "tematu".
            • sun_of_the_beach Re: problem z rysunkiem 15.10.07, 22:22
              Nie wiem, czy w ten sposób się czegoś dowiesz. Dziecko albo narysuje taki rysunek, jaki będzie myślało, że cię zadowoli, bo widzi, że bardzo ci na tym zależy, albo odwrotnie - czując się przymuszony do czegoś, na co nie ma ochoty, da jeszcze bardziej "dosadny" wyraz temu, co zasygnalizował w pierwszym rysunku. Pomysł zasięgnięcia porady specjalisty jest znacznie lepszy - choćby po to, żeby się uspokoić, że wszystko jest ok.
    • amgi Re: problem z rysunkiem 16.10.07, 11:58
      Pamiętam jeszcze gdy w zerówce (30 lat temu) p.pedagog na podstawie
      mojego rysunku stwierdziła zaburzenia w stosunku do młodszej
      siostry. Wg tej pani zamykam siostrzyczkę w klatce itp. To po prostu
      była scenka z placu zacaw a "ja" uczylam "siostrę" wspinać się na
      drabinki. Ta baba nie słuchała moich wyjaśnień tylko nawijała o
      konflikcie w rodzinie i zazdrości. Do dziś cieszy nasto
      wspomnienie. Analiza i to jednego rysunku i dorabianie ideologi na
      pewno nie przynosi niczego dobrego. Ważny jest całokształt stosunków
      w rodzinie, a te sama ocenisz najlepiej
    • aluc Re: problem z rysunkiem 16.10.07, 13:51
      na podstawie jednego rysunku nawet psycholog niczego nie "określi",
      poza tym to wcale nie jest tak łatwo zaplanować rozmieszczenie na
      rysunku większej grupy elementów, wiec prawdopodobnie "nie było dla
      ciebie miejsca" w sensie absolutnie fizycznym

      analogicznie - mój syn w pewnym okresie ojca zawsze rysował bez
      głowy, bo zaczynał ode mnie, ja byłam do samego górnego brzegu, a
      ojciec przecież wyższy i proporcje muszą być zachowane smile) potem
      kombinował z doklejaniem kartki smile

      daj mu świety spokój, nie każ mu rysować rodziny, skup się na
      faktycznych, codziennych relacjach między wami
    • srebrnarybka Re: problem z rysunkiem 16.10.07, 14:08
      A propos testów rysunkowych: gdy miałam iść do I klasy podstawówki,
      podczas badań pani psycholog kazała narysować dziewczynkę, to
      narysowałam, a potem domek, to narysowałam na tej samej kartce, ale
      polecenie było tak sformułowane, że rozumiałam, że to dwa odrębne
      obrazki, więc domek narysowałam mniejszy od dziewczynki, więkzzy by
      się pewnie zresztą nie zmieścił. Potem wezwano moją matkę i
      powiedziano jej, że jestem niedorozwinięta umysłowo, bo nie wiem o
      tym, że dziewczynka jest mniejsza od domku, w zasadzie powinnam
      pójść na obóz wyrównawczy, ale, ponieważ rodzina inteligencka,
      ojciec profesor uniwersytetu, to mi darują, tylko proszą rodziców,
      żeby nade mną popracowali. Mama wróciła mocna wściekła i zapytała,
      dlaczego narysowałam dziewczynkę większą od domku. Obawiając się, że
      dostanie mi się po uszach, błyskawicznie wymyśliłam wytłumaczenie:
      przecież dziewczynka była blisko, a domek daleko. Zdaje się, że
      klucz, którym posługiwała się pani psycholog, nie przewidywał, że
      7letnie dziecko może znać zasady perspektywy, więc takie, które je
      zna, uznano za niedorozwinięte. Szczęśliwie nie pojechałam na obóz
      wyrównawczy, przez całą szkołę byłam prymuską, na studiach też,
      zrobiłam doktorat, a obecnie złożyłam do druku pracę habilitacyjną,
      którą mam nadzieję za parę miesięcy obronić. Jak na osobę
      niedorozwiniętą umysłowo poradziłam sobie chyba nieźle, nieco lepiej
      niż pani psycholog. Morał wyciągnij sobie sama, pozdrawiam
      • olamazur Re: problem z rysunkiem 16.10.07, 15:39
        Ja też byłam kiedyś na takim psychologicznym teście. Pani psycholog
        dała mi kartkę, ołówek i poleciła narysować drzewo. Myśląc, że do
        rysowania będzie dużo różnych rzeczy, narysowałam raz-dwa małe
        drzewko w lewym górnym rogu kartki (żeby się te inne rzeczy też
        zmieściły) i czekałam na kolejne polecenia. Ku mojemu zdziwieniu
        pani zabrała rysunek i z tego, że zajmował on niewielki ułamek
        przestrzeni i że był mało wyrafinowany, wyciagnęła mnóstwo
        wniosków...
        • iwpal Re: problem z rysunkiem 16.10.07, 19:51
          Bardzo podobaja mi sie Wasze usprawiedliwienia wink
          Na szczescie psycholog studiuje 5 lat i potem kolejne lata uczy sie
          interpretacji rysunków.
          Nie przejmujcie sie tak jednym rysynkiem, ale też nie traktujecie
          psychologów jak idiotów, którzy po dwóch krzywych kreskach
          i "perspektywie" diagnozują opóźnienie umysłowe.
          • sun_of_the_beach Re: problem z rysunkiem 16.10.07, 22:26
            Nie wiem ile panie, które tak nabijają się z testów projekcyjnych mają lat, ale sądzę, że opisywane zdarzenia miały miejsce ok 20 lat temu. Wówczas ktoś, kto nazywał się psychologiem miał solidne uniwersyteckie wykształcenie, a nie był absolwentem "wyższej szkoły" w Pcimiu Dolnym i nie dostał pracy z poręczenia wujka - radnego gminnego z listy Samoobrony. Jedno co można powiedzieć in minus psychologów "starej daty" to, że byli to zazwyczaj dobrzy diagności, ale słabiej przygotowani do pracy terapeutycznej - stąd błędy w przekazywaniu wyników testów skutkujące takimi interpretacjami, jak te zaprezentowane powyżej.
            • verdana Re: problem z rysunkiem 17.10.07, 12:39
              Wśród psychologów, także z solidnym z wykształceniem uniwersyteckim,
              jest dokładnie tyle samo idiotów, co w całej populacji.
              Jako ze z dziećmi chadzałam do psychologów często (jedno na skutek
              tej traumy samo zostało psychologiem) zaręczam, ze są wśrod nich
              kompletni durnie, którzy wpedzają matke i dziecko w kompleksy, jako
              też ludzie wspaniali, ktorzy potrafią pomoc. Podobnie jak wsród
              lekarzy, nauczycieli itd. Zalezy na kogo się trafi -
              • sun_of_the_beach Re: problem z rysunkiem 17.10.07, 14:03
                Nie mówię, że wszyscy psychologowie są genialni i wspaniali, ale zaręczam ci, że połowa owych przypadków "wpędzenia w kompleksy" to właśnie niepowodzenie w zmotywowaniu pacjenta do terapii. Skoro miałaś tak liczne kontakty, widać musiały być tego przyczyny. Może te same przyczyny leżały u źródeł owych niepowodzeń. Zawsze lepiej powiedzieć "psycholog - idiota" niż zrozumieć, że ze mną coś nie tak...
Pełna wersja