angielski - metoda Helen Doron

23.07.03, 11:46
Witam! Zastanawiam się, czy ktoś z Was wie więcej o tej metodzie, albo sam
posłał dziecko na takie zajęcia. A może znacie opinie psychologów nt.
wczesnej nauki języka obcego ( wczesnej tzn. zanim dziecko opanuje swój język
ojczysty).Nie jestem jakąś zwariowaną mamuśką, której dziecko wszystko musi
robić NAJszybciej i NAJlepiej ale naprawdę w obecnych warunkach znajomość
angielskiego jest koniecznością. Zanim mój roczny w tej chwili synek dorośnie
osoba nie znająca tego języka będzie analfabetąsad Mój mąż jest właściwie
dwujęzyczny a ja mimo 30tki na karku dalej "walczę" ze swoim angielskim.
Chciałabym oszczędzić tego synkowi, tylko czy posyłając roczniaka na zajęcia
nie zrobię mu większej krzywdy? Bardzo liczę na Wasze opinie w tej sprawie.
    • haneczkaz Re: angielski - metoda Helen Doron 23.07.03, 15:24
      Poszukaj na forum edziecko już kilka razy był wątek na ten temat.

      Pozdrawiam Ola
    • breda Re: angielski - metoda Helen Doron 23.07.03, 16:23
      Wtrącę trzy grosze. Moi znajomi, Polka i Anglik, próbowali wychować synka
      dwujęzycznie. Jak zaczął mówić zaczął się jąkać i lekarz kazał zdecydować się
      na jeden język. EJ
      • ma.pi Re: angielski - metoda Helen Doron 30.07.03, 20:15
        breda napisała:

        > Wtrącę trzy grosze. Moi znajomi, Polka i Anglik, próbowali wychować synka
        > dwujęzycznie. Jak zaczął mówić zaczął się jąkać i lekarz kazał zdecydować się
        > na jeden język. EJ


        Wiesz, problem z jakaniem to raczej nie dlatego, ze dziecko jest dwujezyczne.
        Bardziej mogloby to powstac z powodu stresu. Mieszkam w Kanadzie, w kraju gdzie
        pewnie ponad 90% dzieci jest dwu lub nawet wiecej - jezycznych. I zalecenie
        coby sie zdecydowac na jeden jezyk jest tu po prostu nie do pomyslenia.
        Notabene sa tutaj dwa jezyki oficjalne: angielski i francuski i dzieci od
        najmlodszych lat w szkole czy przedszkolu ucza sie obu. A do tego dochodza
        jeszcze jezyk ojczysty rodzicow lub dwa rozne mamy i taty. A dzieci sobie z tym
        wszystkim swietnie radza.

        A co do nauki to dzieci szybko lapia jezyk. Niedawno przyjechala do nas 3-
        letnia dziewczynka z Polski i mimo, ze rozmawiamy w domu po polsku to jedna
        slyszy wokolo siebie jezyk angielski i bez zaden nauki zaczyna mowic po
        angielsku. Dla niej to jest naturalne i tylko sie dziwi, ze wlasna mama jej
        czasem nie rozumie.
    • gosik34 Re: angielski - metoda Helen Doron 24.07.03, 21:45
      Moja córka (obecnie 3,5 roku) na angielski zaczęła chodzić jak miała 1,5 roku.
      Od poczatku Oli bardzo te zajęcia się podobały i chętnie na nie uczęszczała
      mimo, że na poczatku tańczyła, biegała ale nie brała udziału w grach
      edukacyjnych. Wykładowca (sympatyczna, kompetentna, cierpliwa...) krok po kroku
      wprowadzała ją do nauki i pewnego dnia nasza Ola po 3 miesiącach milczenia na
      angielskim, na spacerze pokazała palcem samochód i powiedziała "car". Potem
      poszło łatwo. Mała uczyła się szybko i chętnie. Dodatkowa atrakcja było to, że
      na zajęcia chodziła z tatą, który cały tydzień pracował i nie miał dla niej
      zbyt dużo czasu.
      Zajęcia dla takich maluchów trwają 30 min. i przez ten czas wykładowca cały
      czas mówi po angielsku. Słowa lub zwtoty wprowadzane są przez gry (puzzle,
      klocki itd.), zabawy (berek, gra w piłkę lub balona itd.), piosenki, rysowanie,
      klejenie plasteliną itd. Po zajęciach dzieci zawsze dostaja drobny upominek od
      wykładowcy np. kolorowankę, stępelek na ręke, owoc itd. Dzieci nie są zmuszane
      do brania udziału w zajeciach i jeżeli nie chcą czynnie uczestniczyć mogą
      posiedzieć np. u mamy na kolanach.

      Bardzo polecam angielski z Helen Doron. To świetna zabawa dla dzieci i miła
      forma spędzenia czasu. Nie ma co się spodziewać, że dziecko po roku nauki samo
      zamówi sobie obiad w restauracji w Angli ale na pewno oswoi się z językiem i
      osłucha.

      Pozdrawiam,
      Małgosia
    • anya.s Re: angielski - metoda Helen Doron 25.07.03, 03:18
      Wiesz, moze jestem troche w innej sytuacji, bo nie mieszkam w Polsce, ale
      mysle ze osluchanie z jezykiem znacznie ulatwia pozniejsza nauke. Mieszkam w
      Jponii, wiec moj prawie 2 i pol letni synek jest wystawiony nie tyklko na
      angielski ale i japonski. Oczywiscie po polsku rozumie wszystko, z mowieniem
      jest tak - uzywa tylko prostych zdan, ale wiem o co mu chodzi. Natomiast
      swietnie liczy, nazywa kolory i spiewa piosenki po angielsku. To chyba za
      sprawa korepetycji ktorych udzielamy z mezem 2 razy w tygodniu. Mamy 2 grupy
      (6-7latki i 10-11) podczas ktorych Rys sie czesto przysluchuje - prowadzimy
      zajecia we dwoje zeby zawsze ktores z nas moglo sie zajac synkiem w czasie
      problemow. Zaskakujace jest ze maly naprawde sporo pamieta i niezle radzi
      sobie z zagadkami i innymi "atrakcjami".
      Poza tym "ucze angielskiego" w przedszkolu. W zasadzie to nie nauka a zabawa,
      ale po kilku miesiacach kazde niemal dziecko umie sie przedstawic, zapytac jak
      sie mam i nazwac sporo przedmiotow po angielsku. Przewaznie mam zajecia z 5, 6
      latkami ale czasem zdaza sie ze starsze maja jakies inne zajecia wiec spiewamy
      piosenki i tanczymy z 2, 3 latkami i zdaje sie tez im podobac.

      Moim zdaniem dzieciom nie dzieje sie krzywda jesli slysza inny jezyk, nawet
      dosc czesto, a to czy bada chcialy sie w nim wyslawiac zalezy od nich.
      Nasza rola to tylko zachecanie i stwarzanie mozliwosci

      pozdrawiam
      Ania
    • olik7 Re: angielski - metoda Helen Doron 25.07.03, 14:32
      A może najprościej i najtaniej byłoby gdyby Twój mąż mówił do dziecka po
      angielsku? Ja, gdybym znała bardzo dobrze ten język to bym tak właśnie robiła.
      Taki udawany native speaker to bardzo dobry pomysł, nic tak nie uczy języka jak
      codzienny z nim kontakt.
      Pozdrawiam
    • malaxa Re: angielski - metoda Helen Doron 25.07.03, 23:52
      Hej,
      HD - polecam z calego serca. Moja corka obecnie 4 latka zaczela nauke ta metoda
      w pazdzierniku ubieglego roku, wlasciwie przez przypadek. Bardzo jej sie
      spodobalo i teraz bez angielskiego i swojej Pani zyc nie moze. Wazne to to aby
      dziecko lubilo sluchac muzyki - w tej metodzie codziennie trzeba sluchac kaset
      z lekcja. Sa cztery czesci ikazda slucha sie prawie do znudzenia min. 2 razy
      dziennie. To naprawde trzeba lubiec. Zajecia sa raz w tygodniu ok 30 min.
      Profesjonalnie przygotowani nauczyciele, pelna kultura. Nawet nie jest za
      drogie. My juz z niecierpliwoscia czekamy na pazdziernik. W razie pytan sluze
      informacjami. Pozdrawiam i polecam angielski metoda Helen Doron.

      P.S. Warto zajrzec na strone: www.helendoron.com - nie wiem czy jest polska
      wersja jezykowa.

      Pozdrowienia
      Ola
      • kajoa Re: angielski - metoda Helen Doron 28.07.03, 12:04
        Bardzo dziękuję za wszystki opinie. Do jednego z ośrodków w W-wie ( Saska Kępa)
        posłałam nawet maila z prośbą o jakieś bardziej szczegółowe informacje, bo te
        na stronie są szczątkowe, niestety. Ale odpowiedzi do tej pory nie otrzymałam.
        Może to z powodu okresu wakacyjnego? Liczyłam na możliwość wzięcia udziału w
        lekcji pokazowej - zobaczymy. A co do kosztów - czy mogłabyś podać jak się
        kształtują? Bo może myślę o niebieskich migdałach....?
        • aniask_mama Re: angielski - metoda Helen Doron 28.07.03, 12:19
          koszt 1 zajęcia uzależniony jest od miasta - ja w Tychach, gdzie jest centrum
          HD płacę 18zł za 1 zajęcie 30min i podobno to najtaniej
        • mamaluna Re: angielski - metoda Helen Doron 05.08.03, 07:58
          teraz rzeczywiscie jest przerwa wakacyjna. Ja rowniez wyslalam maila i na
          odpowiedz czekalam chyba ze dwa tygodnie, ale odpowiedziano na wszystkie moje
          pytania.
          pozdrawiam
      • alexje Re: angielski - metoda Helen Doron 13.08.03, 17:45
        bardzo prosze o adresy placówek gdzie odbyweaja sie w\w zajecia
        • aniask_mama Re: angielski - metoda Helen Doron 14.08.03, 09:31
          tutaj znajdziesz:
          www.helendoron.com.pl/kontakty.html
          • aniask_mama Re: angielski - metoda Helen Doron 14.08.03, 09:32
            acha! zajęcia rozpoczynają się w I sobotę września (przynajmniej w Tychach)
    • olga03 może niekoniecznie jeszcze teraz 29.07.03, 13:58
      Rok temu rozpoczęłam razem z synkiem (wtedy 3lata) naukę w HD. Byłam natawiona
      hurraoptymistycznie, ale muszę powiedzieć, że szybko mi przeszło.
      Po roku nauki mały opanował ok. 100- 200 słów angielskich (na tle grupy i tak
      był bardzo dobry), nauczył się kilku piosenek, miło spędził czas. I to jest O.K.
      Tymniemniej jego postępy są jak dla mnie zbyt małe, żeby zrekompensowały czas
      który poświęciliśmy na tę naukę - niestety mam czas (i pieniądze - w skali roku
      to 1000zł) na zorganizowanie mu jednych, góra dwóch zajęć tygodniowo - i wydaje
      mi się że w tym wieku lepiej byłoby chodzić na basen czy na zajęcia plastyczne
      do pałacu młodzierzy, niż robić coś co jest nieefektywne.
      Rozmawiając z zaprzyjaźnionymi matkami, które mają dzieci w różnym wieku
      dowiedziałam się, że cztertolatki przerabiają w ciągfu roku mniej więcej taką
      porcę materiału jak dwu i trzylatki w ciągu dwóch lat. Więc po co zabierać
      dziecku rok.
      Nie jestem przeciawnikiem nauki w ogóle, ale uważam, że powinna ona się
      zaczynać dopiero w wieku 4-5 lat. Wtedy efekty są duuuużo lepsze, a dziecko ma
      jeszcze ogromną chłonność. nauczanie dzieci młodszych (1,5-2 lata) uważam za
      mnaciągactwo, chyba że ktoś się nudzi i uważa to za jakąś (nienajtańszą) formę
      spędzania czasu z dzieckiem, nie zwracając uwagi na efekty.
      • froggie Re: może niekoniecznie jeszcze teraz 30.07.03, 17:07
        olga03 napisała:

        > Po roku nauki mały opanował ok. 100- 200 słów angielskich (na tle grupy i tak
        > był bardzo dobry), nauczył się kilku piosenek, miło spędził czas. I to jest
        O.K
        > .
        > Tymniemniej jego postępy są jak dla mnie zbyt małe, żeby zrekompensowały czas
        > który poświęciliśmy na tę naukę
        Nie wiem czy dobrze rozumiem intencje, ktore wami kieruja gdy posylacie dziecko
        na nauke jezyka.Musicie sobie przede wszystkim uswiadomic jedno.Nawet
        kilkulatek nie nauczy sie mowic w obcym jezyku tak jak dorosly, ktory poswieci
        na to tyle samo czasu.Nie oszukujmy sie dzieci sa w tym wzgledzie ograniczone,
        nie potrafia sie koncentrowac,zmuszac do systematycznosci, nie znaja zasad
        gramatycznych. Oczywiscie maja nad nami przewage:chlonniejsza pamiec i
        umiejetnosc "zlapania akcentu" -i to trzeba wykorzystac.Cieszyc sie ze wymowi
        slowo tak jak angielskie dziecko(oczywiscie jesli bedzie miec dobry wzor do
        nasladowania)bo gdy dorosnie juz tak latwo nie powtorzy.Piszesz ze jego postepy
        sa male po roku- a dlaczego dziecko w ojczystym jezyku zaczyna mowic mniej
        wiecej dopiero po 2 latach od urodzenia?Przeciez ma kontakt z jezykiem
        codziennie, a nie 2 x w tygodniu po 30 minut?
        • olga03 Re: może niekoniecznie jeszcze teraz 31.07.03, 08:45
          Argument o tym, że dziecko mówi w swoim ojczystym języku dopiero po dwóch
          latach jest na prawdę nietrafiony (chociaż właściwie oddaje sedno sprawy). Małe
          dziecko oczywiście będzie mówiło po dwóch latach (i te lata są dla mnie
          stracone), bo starsze 4-5 letnie zacznie mówić właściwie od zaraz.
          Więc jaki jest sens "marnować" (oczywiście w moim mniemaniu) jedno popołudnie w
          tygodniu przez 2 lata, nie mając żadnych efektów.
          jak już powiedziłam nie jestem przeciwnikiem nauki w ogóle, ale w przypadku
          małych dzieci, do 4-5 lat wybrałabym basen itp.
          A jeżeli chodzi o akcent, to moje dzicko ma również wybitny talent do
          przekręcania wielu słóek, których zgodnie z zalceniami HD nie korygowałam, a
          które zapadły mu tak głęboko, że nie wiem czy kiedykolwiek nauczy się inaczej.
          • froggie Re: może niekoniecznie jeszcze teraz 05.08.03, 22:37
            podajac ten argument raczej chcialam zwrocic uwage na to, ze nauka jezyka nie
            odbywa sie raz dwa(tak jak na przyklad dodawania), ale wymaga czasu i
            systematycznosci.Czterolatk tak jak dwulate powtorzy slowo, czy zdanie, ale
            dopiero dziesieciletnie dziecko uzyje je w odpowiedniej sytuacji czy
            konwersacji.Mimo to dziecko osluchuje sie z innymi niz ojczyste dzwiekami i to
            mam na mysli piszac akcent, bo przekrecanie wyrazow to normalne u kazdego
            dziecka nawet w ojczystym jezyku.Uwazam, ze nauka w wieku 2 lat j.obcego nie
            mija sie z celem.
    • edytast Re: może niekoniecznie jeszcze teraz 30.07.03, 10:00
      Zgadzam się z Olgą. Uważam że jeśli twój szkrab ma dopiero 1 rok to powinnaś
      zaczekać jeszcze ze dwa lata. Wtedy twój synek dużo więcej skorzysta z tych
      lekcji. Sama widziałam kiedyś na zajęciach w HD małe dziecko (może ok. 2 lat) i
      widać było że chłopiec bardzo się nudził, przeszkadzał innym, nie mógł
      usiedzieć i naprawdę nie sądzę żeby skorzystał wiele z tych lekcji. Pomyślałam
      wtedy że po co w ogóle matka przyprowadza tak małe dziecko na angielski. Co do
      szkoły HD to mam bardzo pochlebną opinię. Moja córeczka uczęszczała na zajęcia
      od trzech lat i byłam mile zaskoczona efektami jej nauki a ona również lubiła
      te lekcje.
      Moja więc rada daj dziecku jeszcze trochę czasu a wtedy ta nauka będzie dawała
      efekty.
      Pozdrawiam. Edyta.
      • aniask_mama Re: może niekoniecznie jeszcze teraz 30.07.03, 14:45
        A no bo tak sobie myślę i piszę po raz kolejny: jeśli mama zapisując swoje małe
        dziecko na angielski (lub cokolwiek innego) oczekuje, że za kilka lat dziecko
        będzie biegle mówić w języku obcym to naukę odradzam. Absolutnie odradzam.
        Ja byłam na lekcji próbnej, kiedy mój koleś skończył rok i zrezygnowałam. Mały
        zupełnie nie kumał o co chodzi. Jak pani kulała do niego piłkę, to on zupełnie
        nie jarzył, że ma ją odkulać. I tak z każdą zabawą - po prostu się nudził, bo
        nie wiedział o co chodzi. Zapisałam go rok później i jest super. Sam się
        upomina, kiedy znowu pójdziemy do Pani Oli (to nauczycielka), chętnie chodzi, w
        wielu zabawach bierze udział, słucha kasety. Ile zna słówek? Nie pytajcie, nie
        wiem, nie liczę. Bardziej zalezy mi na jego kontaktach z rówieśnikami, bo jest
        strasznym dzikusem. Natomiast oczywiście używa angielskich słówek: na swego
        pluszaka mówi: a donkey (bo to osioł), na rolkę z papieru toaletowego mówi "I
        see you" - bo bawili się nią na zajęciach jako lunetą itp.
        Co na minus zajęć?
        - trzeba słuchać 2x dziennie kasety ok 10-15min (ja jej czasem mam serdecznie
        dość, ale koleś słucha)
        - bywa, że dziecko się na zajęciach nudzi - są zabawy, ale przez dłuższy czas
        powtarzane, od czasu do czasu jakaś nowa i od razu widać zainteresowanie dziecka
        - podstawą jakiejkowiek nauki jest systematyczność ( i tu zarówno rodzica,
        który musi pilnować puszczania kasety i chodzenia na zajęcia, jak i ośrodka
        prowadzącego zajęcia - i tu z doświadczenia mówię: jak było jakiekolwiek święto
        to zajęcia wypadały, nie było nawet przez 3 tyg pod rząd!!!)

        Nie wiem, czy gdyby moje dziecko zaczęło angielski w wieku 5-6 lat (teraz ma 3)
        to osiągnęłoby w krótszym czasie lepsze wyniki. Tego z pewnością nie sprawdzę.
        Natomiast powtórzę jeszcze raz: angielski traktuję jako dobry kontakt z
        rówieśnikami i zabawę, a jeśli koleś coś tam zapamięta to super. I jeszcze
        jedno: mózg dziecka najintensywniej rozwija się do wieku 6-7 lat, im więcej
        wtedy powstanie połączeń nerwowych tym lepiej, będzie na nich bazował w
        przyszłości (polecam nota bene super ksiązkę: "Co tam się dzieje"). Ważna jest
        więc stymulacja dziecka różnego rodzaju i.... umiar w tej stymulacji,
        oczywiście wink)
        Pozdrawiam
    • hedom1 Re: angielski - metoda Helen Doron 30.07.03, 21:05
      Witam,
      Pisałam pracę magisterską na Anglistyce UW na temat nauki angielskiego dzieci w
      wieku 3-6 lat i wnioski są takie (oczywiście jest to podsumowanie
      kilkudziesięciu publikacji, wykładów itp w tym temacie): Jeśli chodzi o naukę
      języka to 7,8 lub 9 latek nauczy sie tego samego co trzy letnie dziecko w
      okresie 3 lat, przez okres pół roku (mowa tu o typowych zajęciach 30min dwa
      razy w tygodniu). Nauka angielskiego w tak wczesnym wieku przynosi natomiast
      inne korzyści: rozwój społeczny, konceptualny, poznawanie innych kultur itp.
      Więc jeżeli masz pieniądze aby poświecić na ten cel to oczywiście jest to
      dodatkową szansą rozwoju dla dziecka ale jeżeli nie to nie musisz mieć wyrzutów
      sumienia. Największe pieniądze warto zainwestować w wieku 9-11 lat (kursy,
      wyjazdy itp.) Wtedy dzieci uczą sie najwiecej.
      Pozdrawiam,
    • agusiah Re: angielski - metoda Helen Doron 08.08.03, 14:01
      Moj syn - obecnie pieciolatek - chodzil na angielski HD w wieku lat dwoch,
      przez rok. Niekoniecznie chodzilo mi o nauke angielskiego - jakos nie
      dowierzalam, ze moze to przyniesc zauwazalne efekty - ale o to, zeby przed
      pojsciem do przedszkola pobyl w grupie rowiesniczej. Innych zajec
      zorganizowanych dla dwulatkow (rytmika, plastyka, badz co zreszta) w moim
      miescie nie znalazlam.

      Po roku poszedl do przedszkola - i tym samym skonczylismy z Helen Doron, bo w
      przedszkolu byly zajecia z angielskiego - nie widzialam powodu, zeby go wozic
      na jakies jeszcze dodatkowe lekcje. Musze powiedziec, ze cel zostal osiagniety
      - maly zaadaptowal sie w przedszkolu bez przeszkod i lez, mial od poczatku
      dobry kontakt z rowiesnikami. Choc oczywiscie nie musialo to byc efektem
      uczestnictwa w zajeciach angielskiego.

      Co do nauki jezyka - oczywiscie poznal sporo slowek, nauczyl sie piosenek i
      zabaw. Ale - i znowu nie wiem czy to zaleta tego pierwszego roku nauki -
      najbardziej podoba mi sie to, ze naprawde ladnie wymawia angielskie slowka, no
      na moje ucho tak jak dziecko angielskie.

      Posumowujac - jesli masz czas i pieniadze, na pewno dziecku tymi zajeciami nie
      zaszkodzisz. Co do efektow, jakie osiagniesz - trudno to skonkretyzowac. Dla
      mnie podstawowym plusem bylo obycie z grupą, do tego doszla ladna wymowa.
    • mamadwojga Re: angielski - metoda Helen Doron 19.08.03, 15:17
      To całe uczenie dzieci we wczesnym dzieciństwie ma sens tylko wtedy kiedy
      dziecko ma szansę wykorzystać język, np. mając rodzinę obcojęzyczną. Lub gdy
      jedno z rodziców jest obcojęzyczne. Jestem anglistką i wcale nie polecam
      uczenia maluchów. Sama nie uczę mojej córki chociaż pod jej naciskiem
      zapisałam ją na angielski w przedszkolu. Nie spodziewam się jednak cudów. Ja
      zaczęłam uczyć się angielskiego w 7 klasie i też się nauczyłam i studia
      skończyłam smile językowe. Myślę, że wiele mam chce przedobrzyć i męczy dzieci
      niepotrzebnie. Moja córcia bardzo lubi swój angielski w przedszkolu, umie
      kilka słówek i wystarczy. Przecież jest jeszcze malutka i wszystkiego zdąży
      się nauczyć. Dajcie dzieciom pożyć i lepiej weźcie je na lody niż na kurs.
      • edziecko_gosiah Re: angielski - metoda Helen Doron 20.08.03, 16:50
        oj ja tez jakiś rok temu strasznie się zastanawiałam nad zajeciami z
        angielskiego dl wtedy d2-letniego synka... ale się nie zdecydowałam, za to
        próbowaliśmy pouczyć się w zabawie sami - uczyliśmy się kolorów po polsku i po
        angielsku, kilku innych słówek - efekt: pamięta, ale skoro nie jest to na
        bieżąco wykorzystywane i często powtarzane, to zapomina... doszłam do wniosku,
        iz lepiej będzie poczekać do czasów przedszkolnych i to też dopiero od 4-
        latków, bo angielskiego dla najmłodszych nie ma i odradzają zapisywanie
        wcześniej. A chłopaki milion razy bardziej wolą, kiedy jedziemy na lody lub na
        basen zamiast ciwczyć umysł itp.
        gosiah
Pełna wersja