mama+dziecko+samolot

29.10.07, 15:32
no hej..dlugo mnie nie bylo i na pewno tesknilysciesmile))

wlasnei wrocielm z urlopu i tak sie zastanwaiem kto mial racje...
otoz w samolocie, tuz za mna usiadla mama z dzeickiem (tak na oko 2-3 lata).
Zanim dzieciak si eusadzil..zdarzyl juz kilka razy kopnac w moj fotel..no ale
bywa.. mozna przezyc.
zaraz po starcie dzieciak oczywiscie nie wytrzymal siedzenia w pasach i zaczal
stawac na siedzieniu (pomijam, ze w butach)... I w sumie mi to bylo dosc
obojetne...
Za to po jakims czasie zaczal trzasc moim fotelem. Trzymal si eoparcia i
szarpal. Myslalem, ze kobitka zworcie mu uwage, ale nie..slowa nie
powiedziala... Wiec sie odwrocilem sie i poprosilem, zeby moze uwazala nasyna
bo trzesie moim oparciem i nie jest to przyjemne.. Na to obna "Przepraszam,
ale to przeciez dzeicko!"... odpowiedzialem "przepraszam, ale pani nie jest
dzieckiem tylko matka, i prosze sie zajac swoim synem"...
No i tak sie zastanwaiem... kto mial racje...
Czy jako pasazer samolotu musze w 100% akceptowac nieznosnego dzieciaka? Czy
tez matka, sama pownna zauwazyc, ze zachowanie jej dziecka moze komus
przeszkadzac.. Szczegolnie szarpanie za fotel...
    • olamazur Re: mama+dziecko+samolot 29.10.07, 15:45
      Ja z całą pewnością bym nie dopuściła do takiego zachowania
      u mojego dziecka. Było dużo młodsze, a już słyszało, co wolno,
      a co nie. I zawsze jest grzecznym dzieckiem wobec obcych. Czyli
      da się, trzeba tylko chcieć. Ta matka raczej nie chciała.
      • camel_3d Re: mama+dziecko+samolot 29.10.07, 15:57
        kurcze, a ja myslelem, ze to moze ja malo nowoczesny jestem...
        • olamazur Re: mama+dziecko+samolot 29.10.07, 16:00
          > kurcze, a ja myslelem, ze to moze ja malo nowoczesny jestem...

          Czekaj, czekaj, to dopiera pierwsza odpowiedź była smile Jeszcze się
          okaże, że jesteś, i to jak!
          • camel_3d Re: mama+dziecko+samolot 29.10.07, 16:04
            no dobra..to poczekam..

            a..zapomnialem dodac ze to byla mama i dziecko z niemiec... tu dzieci sa
            naprawde okropne. Szczegolnie z takich rodzin ponizej przecietnej IQ. Sa
            rozpieszczone do bolu.
            #




            > > kurcze, a ja myslelem, ze to moze ja malo nowoczesny jestem...
            >
            > Czekaj, czekaj, to dopiera pierwsza odpowiedź była smile Jeszcze się
            > okaże, że jesteś, i to jak!
    • marlenka_p Re: mama+dziecko+samolot 29.10.07, 16:19
      Popieram całkowicie! Miałam "przyjemność" lecieć samolotem z małym dzieckiem (13
      mies), i wcale moje maleństwo grzeczne nie było wink Ale niestety nie dawało się
      też uspokoić. Może dlatego,że nowe otoczenie, dziecko niedospane, ogólnie
      marudne. Pasażerka przed nami też szczęśliwej podróży nie miała. Tyle że ja na
      przemian z małżonkiem ciągle ją przepraszaliśmy za nieprzewidziane ruchy fotela.
      Kobietka na szczęście pretensji nie miała. Myślę, że dziecko w wieku 2-3 lat
      potrafi już zrozumieć co wolno a co nie, chociaż w tym przypadku powinno się
      wychować mamusię. Pozdrawiamy
      • kropkacom Re: mama+dziecko+samolot 29.10.07, 16:30
        Camel, bo dziecko to dziecko i nawet gdybyś nie wiem co wymyślił to faktu tego
        nie zmienisz. A samolot to dla małego dziecka miejsce ekstremalne. Ani się
        ruszyć, ani porządnie pobawić. Dorosły potrafi źle znieść 2-3 godziny lotu:
        kręcić się, poprawiać, wychodzić co chwila do toalety itd. A co dopiero dziecko
        które jeszcze na dokładkę nie do końca rozumie czemu musi te godziny siedzieć w
        miejscu. Trochę więcej tolerancji i zrozumienia życze. Samoloty są dla
        wszystkich. Możesz powiedzieć niestety ale faktu nie zmienisz.
        • camel_3d Re: mama+dziecko+samolot 29.10.07, 16:48
          no ale ja latam dosc duzo i widzialem juz matki z maluchami kilkumiesiecznymi i
          kilkuletnimi. Lot z RPA do Amsterdamu trwa 12 godzin. Przedemna siedziala kiedys
          matka z 2 maluchow. Jedne 7 lat a drugi tez jakos 2-3. Jak usiedli przede mni
          to sie przerazilem..ale nic z tego matka potrafila zajac si eniemi przez 7
          godzin. 5 przespaly. Ciagle cos z nimi rozmawiala, rysowali itp.. wiec mozna.

          Ta kobieta teraz po prostu nie reagowal ana nic. Fakt, ze dorosly moze zniesc
          2-3 godziny lotu, ale nie kiedy ktos trzesie caly czas twoim fotelem (nie mowie
          o kopnieciu od czasu do czasu) mowie o stabiu na fotelu, trzymaniu oaparcia i
          szarpaniu nim.. to chyba lekka roznica.





          > Camel, bo dziecko to dziecko i nawet gdybyś nie wiem co wymyślił to faktu tego
          > nie zmienisz. A samolot to dla małego dziecka miejsce ekstremalne. Ani się
          > ruszyć, ani porządnie pobawić. Dorosły potrafi źle znieść 2-3 godziny lotu:
          > kręcić się, poprawiać, wychodzić co chwila do toalety itd. A co dopiero dziecko
          > które jeszcze na dokładkę nie do końca rozumie czemu musi te godziny siedzieć w
          > miejscu. Trochę więcej tolerancji i zrozumienia życze. Samoloty są dla
          > wszystkich. Możesz powiedzieć niestety ale faktu nie zmienisz.
          • kropkacom Re: mama+dziecko+samolot 29.10.07, 17:16
            > Ta kobieta teraz po prostu nie reagowal ana nic. Fakt, ze dorosly moze zniesc
            > 2-3 godziny lotu, ale nie kiedy ktos trzesie caly czas twoim fotelem (nie mowie
            > o kopnieciu od czasu do czasu) mowie o stabiu na fotelu, trzymaniu oaparcia i
            > szarpaniu nim.. to chyba lekka roznica.

            O ile rozumiem kobieta Cię przeprosiła a to co powiedziała potem chyba nie było
            zaczepką ale prośbą o wyrozumiałość. Czym była Twoja dalsza wypowiedz? Czy
            dziecko już cię nie dręczyło?
            • camel_3d Re: mama+dziecko+samolot 29.10.07, 17:24
              slowo pisane ma to do siebie, ze moze byc zle odebrane. Gdyby przeprosila i cos
              zajela sie dzieckiem ..ok.

              to w jakis sposob ona to powiedziela mozna raczej odebarc jako "facet czego ty
              chcesz, to tylko dziecko". Nie wiem jak to lepiej napisa..w kazdym razie to nie
              byla forma przeprosin.

              Nawet nie powiedziala dziecku zeby przestalo. Dobierp jej siostra, kuzynka..lub
              ktos inny zabral dziecko o jedne rzad do tylu.

              CO mnie kompletnie zaskoczylo. Mam rozlozyla sie nba 3 siedzieniach i usnela,
              ale kiedy synek rzad za nia stanal na fotelu i zaczal szarpac oparciem od razu
              zdjela mu rece z oparcia i kazala usiasc...

              wiec to tak..jak synek przeszkadza innym, to ok, bo to dziecko..ale jak
              przeszkadzal jej ..to juz nie bylo tylko dziecko ...

              na szczescie takie sytuacje zdarzaja sie rzadko.. o byla moja pierwsza.

              Kiedys tylko w samolocie ludzie wkurzyli sie juz kompletnie na mala dziewczynke
              (rosjanka) ktora biegala i krzyczala... problem w tym ze to byl nocny lot (11
              godzin) i wiekszosc chcial spac.

              Ktos wzail dziecko za reka i zaprowadzil do matki, matka zaczela sie
              awanturowac, tely e ze wiekszosc pasazerow (z okolicy) po prostu ja "zagsila"....






              > O ile rozumiem kobieta Cię przeprosiła a to co powiedziała potem chyba nie było
              > zaczepką ale prośbą o wyrozumiałość.
              Czym była Twoja dalsza wypowiedz? Czy
              > dziecko już cię nie dręczyło?
      • ania1500 Re: mama+dziecko+samolot 08.11.07, 02:23
        odpowiedzialam zanim cokolwiek tutaj przeczytalam,nadal twierdze ze
        matka nie powinna pozwolic na cos takiego,ale zastanawiam sie czemu
        zawsze pada "wolno,lub nie wolno" czy zawsze trzeba mowic zostaw
        oparcie nie wolno tak robic,czy lepiej poprostu zmienic dziecku w
        danej chwili obiekt zainteresowania,dlaczego zawsze musi pasc
        slowo "nie" gdy niechcemy aby dziecko robilo cos co nie jest w danym
        momencie ok.mysle,ze slowo nie powinno sie wykluczyc wogole ze
        slownika rodzicow,ktos mi juz powiedzial,ze skoro nie mowie swojemu
        dziecku "nie" to bedzie rozpuszczone,moze tak,ale ja to sprawdze i
        za pare lat podziele sie swoim doswiadczeniem,jak narazie po
        czterech latach moge powiedziec ,ze moja corka jest ok ,a nigdy od
        rodzicow nie uslyszala"nie".
    • aluc Re: mama+dziecko+samolot 29.10.07, 16:43
      czymżeś sobie nagrabił w poprzednim wcieleniu, że same porażające
      traumy ze strony dzieci cię spotykają?
      • camel_3d Re: mama+dziecko+samolot 29.10.07, 16:50
        e tam... niektore dzieciaki sa fajne. Kiedys przez kilka godzin jakas 3-4 latka
        cos mi opowiadalasmile)) i dawala zabawkismile tyle ze slowa nie zrozumialem bo ona
        cos tam sobie paplala..i nalotem hiszpanskimsmile))






        > czymżeś sobie nagrabił w poprzednim wcieleniu, że same porażające
        > traumy ze strony dzieci cię spotykają?
        >
        • myelegans Re: mama+dziecko+samolot 29.10.07, 17:23
          Problem jest mi bliski, bo latam i latalam z moim obenie 3-latkiem
          (najczesciej sama) transoceanicznie z przesiadkami. Jak latalam
          wczesniej sama bez dziecka, to tez mialam kilka razy do czynienia
          z "kopaczami" i wiem, jak po kilku godzinach lotu moze to byc
          irytujace.

          Takich zachowan nie usprawiedliwiam, chociaz lecac ostatnio, od razu
          porozmawialam z czlowiekiem na fotelu przed nami, ze bede ujarzmiala
          i postaram sie kontrolowac, ale z gory przepraszam, jak sie zdarzy.
          Oczywiscie, ze sie zdarzylo, ale grunt to dziecko zajac, bateria
          nowych zabawek, ksiazek, przegryzki, i ogladanie filmu, drzemka i
          podroz przeleciala.
          A co do stania na siedzeniach, moje dziecko jest na razie
          niereformowalne, buty mu sciagam, ale stawal i krecic i zaczepial
          ludzi naokolo.
          • camel_3d Re: mama+dziecko+samolot 29.10.07, 19:00
            > A co do stania na siedzeniach, moje dziecko jest na razie
            > niereformowalne, buty mu sciagam,

            a ta mamusia miala to gdzies i nawet butow mu nie sciagnela..
          • 13monique_n Re: mama+dziecko+samolot 26.05.08, 13:29
            myelegans napisała:

            > Problem jest mi bliski, bo latam i latalam z moim obenie 3-latkiem
            > (najczesciej sama) transoceanicznie z przesiadkami. Jak latalam
            > wczesniej sama bez dziecka, to tez mialam kilka razy do czynienia
            > z "kopaczami" i wiem, jak po kilku godzinach lotu moze to byc
            > irytujace.
            Dokładnie tak. Latałam z kilkumiesięcznym dzieckiem
            transoceanicznie, a potem z dwójką, oboje poniżej 4 roku życia. Też
            zaczynałam od przeprosin w razie czego, a te 8,5 godziny poświęciłam
            na dopilnowanie, by "w razie czego" nie zaistniało - książeczki,
            widoki za oknem, opowieści, posiłki, zabawki, rysowanie... i tak w
            kółko. Plus dzieci zagadywały niektórych pasażerów, ale raczej nie
            nachalnie, więc zwykle kilka miłych "słów" i do następnego.
            Generalnie - to matka leci z dzieckiem i odpowiada za to, by nie
            było ono dla otoczenia uciążliwe. Jeśli nie potrafi - nie powinna
            latać, powinna wykupić 1 klasę (tam jest więcej miejsca dla dziecka)
            czy co tam chce. A wyjasnienie "przecież to tylko dziecko" to można
            przyjąć pod koniec lotu, kiedy jest się świadkiem, że matka
            wyczerpała arsenał środków.
    • ewa_mama_jasia Re: mama+dziecko+samolot 30.10.07, 08:49
      Współczuję. Zdarzyć się z dzieckiem może wiele różnych rzeczy,
      średnio przyjemnych dla współpasażerów, ale rolą matki jest próbować
      to wsyzstko zminimalizować. No i grunt to isę odpowiednio
      przygotować smile Leciałam w sierpniu i we wrzesniu z małym na trasie
      Warszawa - Kopenhaga - Arhus, może niedługo bo samego lotu łącznie
      netto było ze dwie godziny, ale baterię w bagażu podręcznym miałam
      taką, że na każdej kontroli bezpieczeństwa zaglądali mi do torby. smile
      Książki, zabawki, woda, mleko, soczki, owoce, zupka, jakieś słodkie
      przegryzki smile.
    • e-ftalo Re: mama+dziecko+samolot 30.10.07, 14:17
      Ja sie dziwię że tyle czasu jesteś na tym forum i nie umiesz rozwiązać prostej
      sytuacji wychowawczej,a wiec porozmawiać z dzieckiem,także z rodzice.A gdyby to
      samo zdarzyło sie np na terenie szkoły,tez byś miał taki dylemat?A przecież
      miejsce bez znaczenia,a sytuacja zwyczajna,neiktóre dzieci są niegrzeczne ,albo
      mają ADHD,albo coś innego,normalka,trzeba reagować w sposób odpowiedni.
      • camel_3d Re: mama+dziecko+samolot 30.10.07, 14:36

        > Ja sie dziwię że tyle czasu jesteś na tym forum i nie umiesz rozwiązać prostej
        > sytuacji wychowawczej,a wiec porozmawiać z dzieckiem,

        z 3 latkiem????


        >A gdyby to
        > samo zdarzyło sie np na terenie szkoły,tez byś miał taki dylemat?

        Gdyby 3-latek zaczal trzasc fotelem w szkole.. no mialbym niewatpliwie
        dylemat.. Zastanawialbym sie kto poslal 3latka do szkoly.


        > miejsce bez znaczenia,a sytuacja zwyczajna,neiktóre dzieci są niegrzeczne ,

        wiek ma duze znaczenie---
    • krwawakornelia Re: mama+dziecko+samolot 31.10.07, 11:55
      camel_3d napisał:
      >
      > No i tak sie zastanwaiem... kto mial racje...

      I po co sie zastanawiasz nad tym?
      Albo jestes przekonany albo nie?
      > Czy jako pasazer samolotu musze w 100% akceptowac nieznosnego
      dzieciaka?
      No troche tolerancji zawsze sie przyda, jezeli chcesz miec pewnosc
      ze na pokladzie nie spotkasz niegrzecznych dzieci wyczarteruj sobie
      samolocik.


      > Czy tez matka, sama pownna zauwazyc, ze zachowanie jej dziecka
      moze komus
      > przeszkadzac.. Szczegolnie szarpanie za fotel...

      Powinna, nie powinna to juz zalezy od jej wychowania i jej zalozen
      wychowawczych.
      Jezeli Ci to przeszkadza mozesz delikatnie zwrocic uwage masz do
      tego oczywiscie prawo.
      • kropkacom Re: mama+dziecko+samolot 31.10.07, 12:15
        > Powinna, nie powinna to juz zalezy od jej wychowania i jej zalozen
        > wychowawczych.
        > Jezeli Ci to przeszkadza mozesz delikatnie zwrocic uwage masz do
        > tego oczywiscie prawo.

        Ja wiem że moje dzieci w samolocie by nie wytrzymały bez odrobiny ruchu. Pewnie
        by wchodziły na siedzenie i opierały się o oparcie siedzenia przed sobą (co
        pewnie uznane było by za szarpanie tymże oparciem). Z mojej strony zawsze
        przygotowuje sie do poroży (zabawki, kredki, książeczki) ale zawsze po pewnym
        czasie przychodzi okres znudzenia wszystkim. W pociągu (kiedy jest w miarę
        czysto) dzieci zdejmują buty i o zgrozo wchodzą na siedzenia i w ogóle poruszają
        się. W samolocie raczej o chodzeniu po pokładzie nie ma mowy. Chce tylko
        powiedzieć że zawsze staram się żeby dzieci nie przeszkadzały ale cudów nie
        potrafię sprawiać.
        • camel_3d Re: mama+dziecko+samolot 31.10.07, 13:47
          i opierały się o oparcie siedzenia przed sobą (co
          > pewnie uznane było by za szarpanie tymże oparciem).



          opieranie sie i szarpanie to 2 rozne rzeczy...
    • nisar Re: mama+dziecko+samolot 31.10.07, 12:12
      Dziecko to dziecko i nie należy oczekiwać dorosłego zachowania.
      Takowego natomiast wolno i trzeba oczekiwać od mamusi dziecka. Jadąc
      w podróż z dwu-trzylatkiem można:
      - zabrać książeczkę do czytania
      - zabrać książeczkę do malowania i parę kredek
      - zabrać walkman/discman z ulubioną kasetą/płytą z bajkami
      i tak dalej i tak dalej...
      Trzeba tylko chcieć.

      Parę lat temu leciałam do Amsterdamu. Przede mną siedziała matka z
      dwudziestomiesięczną dziewczynką, która koniecznie chciała przejść
      do mnie na kolana. Przeszła i dwie godziny spędziłyśmy oglądając
      i "omawiając" przewodnik po Amsterdamie (miał dużo zdjęć) oraz
      stukaniem mojej obrączki o stoliczek (delikatnie). Fajnie było.
    • bozenka78 Re: mama+dziecko+samolot 31.10.07, 14:00
      Szarpanie czyimś siedzeniem to przegięcie. I się nie dziwię, że zwróciłaś uwagę.
      Ale lot samolotem z małym dzieckiem jest szalenie męczący. Czasem matka się
      stara jak może, ale i tak jest ciężko.
      Leciałam z 15-miesięcznym synem, tak małe dziecko nie ma własnego fotela,
      siedział na moich kolanach i po pierwszym kopnięciu w fotel przede mną
      usłyszałam od pani z przodu, że moje dziecko jest szalenie irytujące. Ok,
      rozumiem ją, ale przy tej przestrzeni, jaka jest między rzędami, musiałabym cały
      czas trzymać dziecko za nogi, co by nie miało szansy przypadkiem kopnąć.
      Syn nie chciał czytać książeczek, nie chciał bawić się zabawkami, on chciał
      wstać i sobie pobiegać.
      Do dziś jestem nieopisanie wdzięczna współpasażerom, którzy stroili do dziecka
      miny, rozśmieszali go i wyciągali różne ciekawe rzeczy ze swoich toreb. Mogli
      przecież warknąć jak pani z przodu. Sama nie dałabym rady. A tak lot okazał się
      całkiem znośny i mały był zadowolony.
      Notabene okazało się, że pani, która siedziała przed nami, spędziła cały urlop w
      tym samym hotelu co ja i potrzebowała mojej pomocy przy porozumieniu się po
      angielsku w kilku sytuacjach. Chciałam jej na początku powiedzieć, że taka
      nieznajomość języka jest szalenie irytująca, ale co tam, chyba i tak było jej
      głupio.
    • marghe_72 Re: mama+dziecko+samolot 31.10.07, 14:24
      Miałeś prawo zwrócic uwagę.
      Miałeś prawo być poirytowany
      Miałeś prawo nie chcieć być kopany big_grin

      i dalej w ten deseń
      • owocoskala Re: mama+dziecko+samolot 01.11.07, 09:07
        Matka pewnie nie byłaby w stanie bardzo zmienić zachowania dziecka
        ograniczonego na tak małej przestrzeni, (no może poza tym zdjęciem
        butów), ale kilkakrotne zwrócenie dziecku uwagi ułagodziłoby jakoś
        camela smile. Słowa typu "przepraszam" naprawdę działają cuda w
        społeczeństwie, a tak matka wyszła na gburowatą i jeszcze jedną
        wychowującą "bezstresowo".
        • des4 co tam dziecko, za to wiemy ze camel 02.11.07, 12:22
          - lata dużo samolotami,
          - lata do RPA,
          - lata na urlopy,
          -itd itd...

          czy camel jest gośc z kasą i "horyzontamy" i jak nam to subtelnie
          uzmysłowił, hehe...
        • kropkacom Re: mama+dziecko+samolot 02.11.07, 16:25
          O ile dobrze przeczytałam post założyciela wątku to matka przeprosiła.
    • e-ftalo Re: mama+dziecko+samolot 02.11.07, 16:02
      Gdybym ja miał taką sytuację zwyczajnie zagadnąłbym dziecko(w odpowiedniej
      formie właściwej dla jego wieku) dlaczego tak sie zachowuje i żeby tak nie robił
      bo mi to przeszkadza.Po chwili bym zagadnął rodzica ogólnie na temat wychowania
      dzieci ,sprowadzając rozmowę do kwestii zainteresowania się dzieckiem w
      samolocie.I tyle problemu,o czym tu tyle pisać w tym temacie,szukać jakiś
      problemów tam gdzie ich nie ma

      >Przede mną siedziała matka z
      >dwudziesto-miesięczną dziewczynką, która koniecznie chciała przejść
      >do mnie na kolana. Przeszła i dwie godziny spędziłyśmy oglądając
      >i "omawiając" przewodnik po Amsterdamie

      nic nadzwyczajnego,bowiem tak czasem bywa na wycieczkach szkolnych gdy dzieci
      znudzone zagadują i zajmują opiekunów wycieczek,ale różnica jest taka że wtedy
      nie ma tam ich mam.Ale jakoś nikt z dorosłych nie narzeka i nie rozmyśla nad
      wielkim dylematem.A dzieci są wszędzie,nie tylko w autobusach szkolnych,więc
      trzeba być zawsze przygotowanym do sytuacji wychowawczej

      Zanim się zwróci uwagę najpierw należy pouczyć,bo samo zwracanie uwagi może
      skutkować reakcją wrogości rodzica lub dziecko.A pouczenie dziecka to sytuacja
      normalna i akceptowana w każdym środowisku.Każdy ma prawo do mądrego pouczenia
      dziecka,w sposób zgodny ze standardami społecznymi.

      >Do dziś jestem nieopisanie wdzięczna współpasażerom, którzy stroili do dziecka
      >miny, rozśmieszali go i wyciągali różne ciekawe rzeczy ze swoich toreb. Mogli
      >przecież warknąć jak pani z przodu.

      I to jest potwierdzenie tego co napisałem.A zabawa tez jest pewnego rodzaju
      nauka,doświadczeniem dla dziecka,dlatego wzbudziło w Tobie pozytywną reakcję.
      • owocoskala Re: mama+dziecko+samolot 02.11.07, 17:45
        A pouczenie dziecka to sytuacja
        > normalna i akceptowana w każdym środowisku.Każdy ma prawo do
        mądrego pouczenia
        > dziecka,w sposób zgodny ze standardami społecznymi.
        Zupełnie się nie zgadzam i nie uważam by pouczenie czy zwrócenie
        uwagi 2-3 latkowi w obecności rodzica było grzeczne i akceptowalne.
        Pouczenie to rozumiem występuje wtedy gdy dziecko sie o coś
        zapytało. Należy z uwagą zwrócić się do rodzica. Camel zachował się
        właścicie a pani mamusia nie. Inni dorośli nie powinni się trącać w
        wychowanie w miejscu publicznym o ile nie zakłocana jest ich własna
        przestrzeń życiowa (a tak tu było) lub kiedy dziecko jest
        krzywdzone. Kiedyś siedziałam w autobusie i siedząca za mną
        dziewczynka zaczęła mnie dotkliwie ciągnąć za włosy. Towarzysząca
        jej babcia na moją uwagę (po którymś pociągnięciu nie wytrzymałam)
        odpowiedziała że to jest moja wina bo wsiadłam do autobusu z
        rozpuszczonymi włosami a uwagi dziecku nie myślała zwrócić. Podobnie
        czasem ludzie argumentuja ugryzenie przez własnego psa obcej
        osoby "bo biegł" "bo jechał na rowerze". To swoista aspołeczna
        pozbawiona empatii postawa życiowa. Są tacy ludzie i już.
        • wiek_chrystusowy Re: mama+dziecko+samolot 26.05.08, 12:45
          Kiedyś siedziałam w autobusie i siedząca za mną
          > dziewczynka zaczęła mnie dotkliwie ciągnąć za włosy. Towarzysząca
          > jej babcia na moją uwagę (po którymś pociągnięciu nie wytrzymałam)
          > odpowiedziała że to jest moja wina bo wsiadłam do autobusu z
          > rozpuszczonymi włosami a uwagi dziecku nie myślała zwrócić.

          trzeba bylo pociagnac za wlosy to dziecko i powiedziec, ze to jego wina, bo ma
          wlosy. Jezu, co za typy.
      • camel_3d Re: mama+dziecko+samolot 05.11.07, 22:50
        e-ftalo napisał:

        > Gdybym ja miał taką sytuację zwyczajnie zagadnąłbym dziecko(w odpowiedniej
        > formie właściwej dla jego wieku) dlaczego tak sie zachowuje i żeby tak nie robi
        > ł
        > bo mi to przeszkadza.Po chwili bym zagadnął rodzica ogólnie na temat wychowania
        > dzieci ,sprowadzając rozmowę do kwestii zainteresowania się dzieckiem w
        > samolocie.I tyle problemu,o czym tu tyle pisać w tym temacie,szukać jakiś
        > problemów tam gdzie ich nie ma


        ee..ale ja mam problem i nie wiem jak sie rozmawia z trzylatkami...szczegolnei z
        takimi, ktorym wszytsko wolno... no i zawsze istnieje obawa, ze mamusia sie
        zdenerwuje, ze ktos jej wychowuje dziecko...





        > Zanim się zwróci uwagę najpierw należy pouczyć,bo samo zwracanie uwagi może
        > skutkować reakcją wrogości rodzica lub dziecko.A pouczenie dziecka to sytuacja
        > normalna i akceptowana w każdym środowisku.

        moze, nie wiem... szczerze mowiac zawsze licze na rozsadek ze strony doroslych..


        >Każdy ma prawo do mądrego pouczenia
        > dziecka,w sposób zgodny ze standardami społecznymi.


        To ty chyba nie wiesz, jak sie dzieci w niemczech wychowuje.. Niektore to
        prawdziwe paniczatka... Jak cie kopnie to matka jeszcze oczekuje zebys przeprosila.
    • e-ftalo Re: mama+dziecko+samolot 05.11.07, 17:09
      owocoskala sama "padłaś ofiarą" dziewczynki z autobusu i jeszcze wypisujesz
      głupoty.A jeśli dziewczynka byłaby bez babci,tez byś nie zwróciła uwagi?A wiesz
      że niektóre dzieci mają więcej rozumu od ich opiekunów?
      I teraz spróbuj się postawić w sytuacji tej babci i obcej osoby zwracającej
      uwagę dziecku?Porozmawiasz czy zaczniesz awanturować?Z pewnością w 2 przypadku
      mogłyby polecieć ostre słowa pod twoim i pewnie byś przegrała bo racja jest po
      stronie osoby zaczepionej

      Najwidoczniej żyjesz w jakiejś innej kulturze i nigdy nie miałaś pod opieką
      dziecka innego niż twoje własne.Im więcej ludzi będzie wypisywało takie bzdury
      jak Ty tym ciężej będzie się pracować wychowawcom,nauczycielom,no bo przyjcie
      taka owocoskala do szkoły i powie "ja sobie nie życzę aby Pani pouczała i
      wychowywała moje dziecko!".
      To również daje usprawiedliwienie dla obojętności społecznej na chamstwo i brak
      wychowania dzieci innych niż własne,to daje podbudowę hasłu że nikt obcy nie ma
      prawa odezwać się do dziecka,z wyjątkiem jego kolegów.
      Wiesz,szkoda mi ludzi o tak ograniczonym umyśle(przepraszam za ton ale tego się
      już nie da łagodniej skomentować)

      Uważasz że tylko Ty jedna masz prawo pouczyć swoje dziecko.Fajnie jeśli to
      robisz.Ale zauważa że ta kobieta w samolocie g. obchodziło co jej dziecko robi i
      nie mogła sobie z nim poradzić.Więc MUSI ktoś inny pouczyć dziecko skoro ona
      tego nie robi.

      Reakcja camela moim zdaniem była kiepska i mało wyszukana,wystarczy porównać
      reakcję dowolnej przedszkolanki na podobną sytuację,daję głowę że wyglądałoby to
      bardziej profesjonalnie.

      Postawa wychowawcza to nie teoria,to nie coś co zamyka się w domu,lecz jest to
      postawa społeczna w każdych okolicznościach i właśnie osoby które mogą sobie
      poradzić w każdej sytuacji nadają się na odpowiedzialne stanowiska np pedagoga
      szkolnego,wychowawcy,itd

      ----
      ocalmy nasz pomniczek przed rękami barbarzyńców
      pomnik.rzeszow.net/petycja.php
      • owocoskala Re: mama+dziecko+samolot 08.11.07, 09:42
        > Najwidoczniej żyjesz w jakiejś innej kulturze i nigdy nie miałaś
        pod opieką
        > dziecka innego niż twoje własne.Im więcej ludzi będzie wypisywało
        takie bzdury
        > jak Ty tym ciężej będzie się pracować wychowawcom,nauczycielom,no
        bo przyjcie
        > taka owocoskala do szkoły i powie "ja sobie nie życzę aby Pani
        pouczała i
        > wychowywała moje dziecko!".
        Po pierwsze jesteś po prostu niegrzeczny, to tak apropos wychowania.
        Widać Twoje gdzieś zaszwankowało....
        > Najwidoczniej żyjesz w jakiejś innej kulturze \
        Żyję w kulturze którą sobie częsciowo stwarzam. Nigdy na ulicy
        nikt nie zwrócił mi nigdy uwagi że dziecko się źle zachowuje,
        wręcz bywały komentarze że bardzo dobrze wlaśnie w sytuacjach
        długa podróż itd. Na świadectwie córka ma napisane coś w stylu "o
        wyjątkowej kulturze osobistej", a zapewniam cię że generalnie
        dziecko ma niezły temperamencik, z którym nie każdy rodzic by
        sobie dał mądrze rade, więc się łaskawie odczep i nie martw o
        problemy wychowawców z moim dzieckiem. Jeśli dziecko jest w szkole
        to nauczylciele przejmuje rolę rodzica, więc z pewnością nie
        przyszłabym do szkoły z pretensją za uwagę w stosunku do
        dziecka. Skad ten pomysł? Podobnie jest gdy z 2-3 lenim dziekiem
        jest dorosły ale nie rodzic, do niego kieruje się uwagę.
        > Uważasz że tylko Ty jedna masz prawo pouczyć swoje dziecko. Fajnie
        jeśli to
        > robisz.Ale zauważa że ta kobieta w samolocie g. obchodziło co jej
        dziecko robi
        > i
        > nie mogła sobie z nim poradzić.Więc MUSI ktoś inny pouczyć dziecko
        skoro ona
        > tego nie robi.
        Ja bym w tym momencie zwróciła się do obsługi z prośba o
        załatwienie problemu lub przeniesienie mnie.
        > Postawa wychowawcza to nie teoria,to nie coś co zamyka się w
        domu,lecz jest to
        > postawa społeczna w każdych okolicznościach i właśnie osoby które
        mogą sobie
        > poradzić w każdej sytuacji nadają się na odpowiedzialne stanowiska
        np pedagoga
        > szkolnego,wychowawcy,itd
        Tak jak napisałam, doskonale sobie radzę PRAKTYCZNIE w opinii
        społecznej więc mnie nie pouczaj. A Ty?
    • jacksparrow1 Re: mama+dziecko+samolot 05.11.07, 18:02
      Uwazam ze miales racje.W koncu placisz za przelot takze.NIe mam nic
      do pasazera kiedy dzieciak dokazuje a matka czy ojciec staraja sie
      zapanowac.Zdarza sie ze jakos sobie nie moga poradzic.Ale jak siedzi
      pinda i nic nie robi i jej wytlumaczeniem jest "bo to dziecko" to
      juz troche przesada.I zeby nie bylo - kilkakrotnie lecialam z
      niemowlakiem i takim "upierdliwcem 2 letnim w samolocie i lot byl
      9godzinny i jakos dzieciak mi nie wariowal bo potrafilam dziecko
      czyms zajac.
      • jummymami Re: mama+dziecko+samolot 06.11.07, 08:08
        tak to bywa w samolocie , w autobusie a nawet w zyciu codziennym,
        dzieci zwlaszcza w niemczech sa bardzo "rozpieszczone" moze raczej
        zle wychowane, zaczyna sie wlasnie od takiego 2-3 letniego malucha
        ktorego sie tlumaczy "to tylko dziecko" ale uwierzcie mi takie
        wychowanie zaczyna sie pozniej kiedy juz jest "za pozno" czyli
        rodzice nie daja rady i zaingerowac musi policja albo Jugentamt tzn
        opieka panstwowa nad dziecmi, takie przypadki trafiaja do
        poprawczaka lub domu dziecka lub rodziny zastepczej, przykre. Omijam
        wypadki gdzie faktycznie dziecko ma nadpobudliwosc a matka nie daje
        sobie rady i na kazdym kroku przeprasza ludzi za zachowanie dziecka,
        takie zjawiska sa mordenka dla rodzicow uwiezcie i to nie jest takie
        latwe, w tv jest nawet taki program "super nany". Niestety nobody is
        prfect.
        • camel_3d Re: mama+dziecko+samolot 06.11.07, 12:32
          super niena tez jest w polskiej TV, al eto sa sporadyczne przypadki..

          niestety w Niemczech procoentowo duzo wiecej dzieci jest tak bezstresowo
          wychowywanyhc. ogolne zalozenie: dziecko moze wszytsko.


          > tak to bywa w samolocie , w autobusie a nawet w zyciu codziennym,
          > dzieci zwlaszcza w niemczech sa bardzo "rozpieszczone" moze raczej
          > zle wychowane, zaczyna sie wlasnie od takiego 2-3 letniego malucha
          > ktorego sie tlumaczy "to tylko dziecko" ale uwierzcie mi takie
          > wychowanie zaczyna sie pozniej kiedy juz jest "za pozno" czyli
          > rodzice nie daja rady i zaingerowac musi policja albo Jugentamt tzn
          > opieka panstwowa nad dziecmi, takie przypadki trafiaja do
          > poprawczaka lub domu dziecka lub rodziny zastepczej, przykre. Omijam
          > wypadki gdzie faktycznie dziecko ma nadpobudliwosc a matka nie daje
          > sobie rady i na kazdym kroku przeprasza ludzi za zachowanie dziecka,
          > takie zjawiska sa mordenka dla rodzicow uwiezcie i to nie jest takie
          > latwe, w tv jest nawet taki program "super nany". Niestety nobody is
          > prfect.
    • mamusia_karina Re: mama+dziecko+samolot 06.11.07, 11:48
      sporo latam samolotem z moim 2lata,6m synkiem i czasami mały marudzi
      przy starciu czy lądowaniu ale osobiscie pilnuje aby nie dochodziło
      do uwag,uspokajam małego zajmuje czyms innym,rozumiem sama ze małe
      dziecko ma humory ale ktos tez płaci za bilet i tez ma prawo
      posiedziec w spokoju
    • maka005 Re: mama+dziecko+samolot 06.11.07, 16:34
      ja też leciałam samolotem 2razy z mojom córkom i było dużo dzieci ze
      swoimi rodzicami ale niezaobserwowałam niczego co ty opisujesz ale
      napewno jest wiele przypadków i chociaż sama mam3 letniom córke
      zrobiła bym tak jak ty,ponieważ jak moja mała robiła coś takiego to
      nieczekała bym na na reakcje jakiejś osoby siedzacej z przodu tylko
      odrazu zwruciła bym uwage,i tak samo by było gdybym była tom osobom
      z przodu gdyby mama niereagowała też zwruciła bym jej uwage.
    • e-ftalo Re: mama+dziecko+samolot 07.11.07, 17:32
      >niestety w Niemczech procoentowo duzo wiecej dzieci jest tak bezstresowo
      >wychowywanyhc. ogolne zalozenie: dziecko moze wszytsko.

      Skoro dziecko może wszystko to dorosły też może.Mi nie przeszdadza dziecko
      wychowane bezstresowo ,ale niech nikt nie ma pretensji że obcy ludzie będą go
      wychowywać(np w samolocie,autobusie).Musi być coś za coś.
      Nie wyobrażam sobie aby dziecko(czy nastolatek) było jakieś nietykalne i robiło
      co mu się podoba i jeszcze szantażowało dorosłych.
    • ania1500 Re: mama+dziecko+samolot 08.11.07, 02:15
      raczej nie przyznaje tu nikomu racji,ale tym razem fakt masz racje
      powinna zajac czyms syna zapobiec takiemu zachowaniu.
      • e-ftalo Re: mama+dziecko+samolot+owocoskala 10.11.07, 14:35
        >jeśli dziecko jest w szkole
        >to nauczyciel przejmuje rolę rodzica, więc z pewnością nie
        >przyszłabym do szkoły z pretensją za uwagę w stosunku do
        >dziecka. Skąd ten pomysł?

        Po pierwsze nauczyciele się raczej nie zajmują wychowaniem nieswoich dzieci
        Po drugie jeśli widzę że rodzic nie wychowuje dziecka,ja przejmuję jego rolę,np
        w autobusie.No sorry,ale osobiście lubię to co robię,a że nie pracuję w
        szkole,udzielam się społecznie,także w wolontariacie.Ty wolisz nie marnować
        energii-twoja sprawa,masz prawo,możesz pozostać bierna.Za bierność się nie każe

        >Ja bym w tym momencie zwróciła się do obsługi z prośba o
        >załatwienie problemu lub przeniesienie mnie.

        Ze strachu przed kobietą czy przed dzieckiem?A dziecko się z ciebie śmieje i
        jeszcze czuje się podbudowane,że ono może zrobić ci wszystko a ty się nawet
        boisz do niego odezwać.Zabawne smile

        >Tak jak napisałam, doskonale sobie radzę PRAKTYCZNIE w opinii
        >społecznej więc mnie nie pouczaj. A Ty?
        Również i nikt mi nie zwraca uwagi że źle wychowuję,a staram się wykazać
        odpowiednią postawę tam gdzie nikomu się nie chce.Dostrzegam problemy dzieci i
        staram się rozwiązywać kłopotliwe sytuacje,na tyle ile potrafię we własnym
        zakresie.Jeśli trzeba sięgam po radę

        Cieszę się że najważniejsze jest dla ciebie TWOJE dziecko i popieram.Dla mnie
        liczy się grupa i każdy indywidualnie,nie ma ważnych i mniej ważnych.

        Stąd nasza różnica zdań
        • owocoskala Re: mama+dziecko+samolot+owocoskala 10.11.07, 16:53
          No sorry,ale osobiście lubię to co robię,a że nie pracuję w
          > szkole,udzielam się społecznie,także w wolontariacie.Ty wolisz nie
          marnować
          > energii-twoja sprawa,masz prawo,możesz pozostać bierna.
          Rozumiem, wg Ciebie chodzenie po ulicy i zaczepianie matek z dziećmi
          kierując np. bezpośrednio do 2-letniego dzieka uwagę "Ble, jak to
          nieładnie ssać smoczek w tym wieku" albo "jesteś taki gruby więc nie
          jedz tyle ciastek" to ten wolontariat big_grin ? Nie masz pojęcia co robię
          jak piszesz "społecznie" a czego nie i kultura bycia i zachowania
          się na ulicy ma z tym niewiele wspólnego. Sorry ale nie wyobrażam
          sobie świata gdzie każdy czułby się w każdej chwili w obowiązku do
          strofowania mojego dziecka, a ja w obowiązku tłumaczenia się czemu
          tak je ubrałam lub czemu daję mu soczek albo nie kupuję ciastka albo
          tłumaczenia się czemu płacze. Po pierwsze to moje dziecko i ja za
          nie też odpowiadam prawnie nie ta osoba, a po drugie taka osoba nic
          o nim nie wie. Sama sobie tego nie życzę więc innym tego nie robie.
          > Po drugie jeśli widzę że rodzic nie wychowuje dziecka,ja przejmuję
          jego rolę,np
          > w autobusie.
          Takie wtrącające się na ulicy osoby nie są lubiane, zdajesz sobie z
          tego sprawę?
          A dziecko się z ciebie śmieje i
          > jeszcze czuje się podbudowane,że ono może zrobić ci wszystko a ty
          się nawet
          > boisz do niego odezwać.Zabawne smile
          Bać to się mogę pijaka a nie dwulatka, nie wyobrażam też sobie
          malucha śmiejącego się że proszę obsługę o interwencję. To jakiś
          paranoiczny nonsens. Znasz jakieś dziecko w tym wieku?
    • agnimagni-wroc Re: mama+dziecko+samolot 10.11.07, 22:22
      Jestem matka latajaca z moim synem (obecnie 2 lata) i uwazam ze miales racje.
      Sama kilka razy staczalam walke z mlodym zebym nie kopal siedzien naprzeciwko wink
      • e-ftalo re: mama+dziecko+samolot+owocoskala 15.11.07, 16:39
        >Rozumiem, wg Ciebie chodzenie po ulicy i zaczepianie matek z dziećmi
        >kierując np. bezpośrednio do 2-letniego dziecka uwagę "Ble, jak to
        >nieładnie ssać smoczek w tym wieku" albo "jesteś taki gruby więc nie
        >jedz tyle ciastek" to ten wolontariat big_grin

        Nic takiego nie czynię.Postawa społeczna nie polega na zaczepianiu obcych
        ludzi,lecz na tym że interesujemy się dziećmi którymi ktoś powinien się
        zainteresować(np w samolocie u Camela,w autobusie u ciebie) ale tego nie
        czyni.Tym kimś możesz być ty,ja albo nauczycielka w szkole.

        >Nie masz pojęcia co robię
        >jak piszesz "społecznie" a czego nie i kultura bycia i zachowania
        >się na ulicy ma z tym niewiele wspólnego.

        Nie wiem ,ale z tego wynika że prowadzisz podwójne życie.Na ulicy zamknięta w
        sobie,a w pracy towarzyska i społeczna.Czyżby rozdwojenie jaźni?

        >Sorry ale nie wyobrażam
        >sobie świata gdzie każdy czułby się w każdej chwili w obowiązku do
        >strofowania mojego dziecka,

        Nikt obcy nie powinien ingerować w wychowanie dziecka,jeśli nie ma sytuacji
        interwencyjnej.Żadna z wymienionych sytuacji nie jest interwencyjnie i masz
        rację że nie musisz się tłumaczyć.Zauważ jednak że nie każdy rodzic ma tak
        kolorowo i potrzebuje wsparcia ludzi,znajomych i pomocnych osób

        >Takie wtrącające się na ulicy osoby nie są lubiane, zdajesz sobie z
        >tego sprawę?
        Nikt nie powiedział że wszystko musi być tak jak sobie zażyczysz.Być może masz
        dziecko jak trzeba i faktycznie nikt obcy nie powinien zwracać uwagi,ale
        niestety jest to w dzisiejszych czasach rzadkość.

        >Bać to się mogę pijaka a nie dwulatka, nie wyobrażam też sobie
        >malucha śmiejącego się że proszę obsługę o interwencję. To jakiś
        >paranoiczny nonsens. Znasz jakieś dziecko w tym wieku?

        Ach biedaczka,musiała truć d.. obsłudze aby uciszyli 2-latka,bo miała "kamień w
        gardle" smile

        Osobiście nie zajmuję się przedszkolakami,ale takich zachowań sobie nie wyobrażam.

        To tak jakby nauczycielka w przedszkolu za każdym razem dzwoniła po
        rodziców,bo nie wie jak uciszyć dziecko.Wyobrażasz sobie taką sytuację?

        Według twojej teorii nie zrobili tego dlatego że wtedy ma pod opieką te
        dzieci,więc gdy dziecko nie jest w szkole ,to jest pod opieką rodzica i nikt nie
        ma prawa się do niego odezwać-jeżeli to masz na myśli ,żyjesz w świecie
        fantazji.Proponuję wyjazd na bezludną wyspę.
        Masz oczywiście prawo do swoich poglądów
        • owocoskala Re: re: mama+dziecko+samolot+owocoskala 15.11.07, 19:35
          > Według twojej teorii nie zrobili tego dlatego że wtedy ma pod
          opieką te
          > dzieci,więc gdy dziecko nie jest w szkole ,to jest pod opieką
          rodzica i nikt ni
          > e
          > ma prawa się do niego odezwać-
          Bingo! Zwłaszcza w stosunku do dwulatka. Ma prawo sie odezwać ale od
          strofowania jest rodzic. Nie będę tego powtarzać jak mantrę :roll:.
          Moje poglądy nie są raczej odosobnione skoro w wątku o dwulatku
          zostawionym na poł godziny w samochodzie niemało było głosow że
          osoba która interweniowała wtrąciła się nie w swoją sprawę a była to
          już naprawdę poważna rzecz.
          Zdarzało mi się interweniować, owszem ale w stosunku do dzieci bez
          opiekunów np. jedenastolatek podpalających papierosy pod moim
          blokiem lub dwulatka bez opieki który wspiał się na barierkę a pod
          spodem było 2,5 m....
          • e-ftalo Re: re: mama+dziecko+samolot+owocoskala 15.12.07, 14:51
            Nie rozumiem wyrażenia "wtrącił się",bo przecież nie zyjemy na bezludziu i każdy
            ma prawo interweniować na coś złego ,czy to z 2 latkiem czy z 10 latkim.A to że
            komujś się nie podobało że się wtrącił jeżeli racje miał interweniujący.

            Niestety nasza kultura zmierza ku zachodowi gdzie faktycznie jest jak mówisz i
            wszystkim się zajmują instytucje i służby ,a obywatele mają wszystko
            gdzieś.Każda skajność jest zła zarówno skrajne zwlanie wszystkiego na
            intstytucje jak i przejmowanie wszysktiego w swoje ręce.

            Twoja postawa w dalej wymienionych sytuacjach jest zbyt ignorancka,ja oprócz
            upomnienia tych dzieci zainteresowałbym się skąd miały papierosy,porozmawiał o
            tym dlaczego to złe i sprawdził co robią rodzice.

            Nie rozumiem twoich poglądów i strachu przed ludźmi ,bo ci cośtam zrobią jak się
            odezwiesz.
    • harrypotter Re: mama+dziecko+samolot 15.12.07, 17:03
      masz racje ze zwrociles uwage,a matka tego dziecka byla nienormlana bo przeciez
      dzieciak mogl spasc z fotela na glowe i co wtedy? zanim samolot gdzies wyladuje
      moze wydazyc sie tragedia, pozatym gdyby trafila na mniej mila osobe niz ty
      dzieciak moglby zostac niezle skrzycany i beczal by cala droge, wec matka
      narazila by swoje dziecko na nieprzyjemnosci
      jeszcze jej sie w zycu dostnie pewnie za takie lenistwo
Pełna wersja