Nie umie się sobą zająć nawet 5 min

01.11.07, 17:52
Jestem już wyczerpana. syn ma 22 mce, mało mówi więc wypracował
sobie styl komunikacji krzycząco piszcząco marudzący. rozumie coraz
więcej, staramy się z pomocą książek, dobrych rad innych eliminować
jego krzyki, tendencje do bicia gdy jest niezadowolony i wiele
innych zachowań które nie dodają mu uroku. zapisaliśmy go na zajęcia
z dziecmi niestety tylko raz w tygodniu, staram się spotykać z jego
rówieśnikami by nie zachowywał się jak mały dzikusek jak do tej
pory. rzezczą która najbardziej mnie męczy jest fakt że nie potrafię
go nauczyć że ja też czasem nie mam czasu by siedzieć z nim cały
czas i bawić się. muszę ugotować obiad i zrobić inne rzeczy.po pracy
poświęcam mu godzinę potem chciałabym by choć chwile pobawił sie sam
w pobliżu. konsekwentnie to realizuję, mówię mu że teraz musze
zrobić to i tamto. wtedy jest złośc i frustracja. i tak mijają
kolejne tygodnie i nic się nie zmienia. podczas gdy ja robię to co
muszę (o chwili odpoczynku czy relaksu nie ma mowy) to mały ciągnie
mnie za noge, rekę i co się da zawodząc, marudząc i nawołując by
pójść z nim w kierunku zabawek np. Mówię mu że teraz jestem zajęta
że muszę zrobić to i tamto ale mimo upływu czasu nic się nie
zmienia. całe popołudnie będzie stał i ryczał nie zajmie się niczym
dłużej niż 2 min. czy ktoś też miał tak i jak sobie poradiliście??
proszę o pomoc
    • marghe_72 Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 01.11.07, 21:55
      poczekaliśmy aż dziecko podrosło

      co do gotowania i sprzątania - angażowałam córkę.
    • sun_of_the_beach Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 02.11.07, 08:56
      Odpisałbym ci to, co już raz napisałem w podobnej sytuacji: Sprzedaj bahora na Allegro, a sobie kup niezoboiązującą lalkę albo pluszaka - tylko pewnie znowu mi skasują posta sad
      • dobrakobieta3 Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 02.11.07, 16:26
        sun_of_the_beach: DZIĘKI!!! Ja napisałam w pierwszym odruchu bardzo
        podobną odpowiedź, ale wymiękłam, bo stwierdziłam, że i tak nie
        pojmą, o co chosmile

        A czytając posty z podobnymi pytaniami (których coraz więcej,
        niestety) zaczynam się powaznie zastanawiać, jak by tu weryfikować
        potencjalnych kandydatów na rodziców... Bo to co się ostatnio
        wyrabia to masakra jakaś...
        Pzdr.
        • molla7 Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 02.11.07, 17:01
          sfrustrowanej, zmęczonej koniecznością ciągłej gotowości matce trudno natychmiast zastosowac te pełne zyczliwoci rady.
          allegrowicz ujął rzecz po imieniu co nie zmienia postaci rzeczy ze pojechał ostro po bandzie.
          Ale faktycznie cwana ucieczka w połowie zabawy ,kiedy dziecko jest zaaferowane daje rezultaty. Ja akurat tak robiłam z zasypianiem. Jk wracałam dzecko slodko spało.
          Tyle ze moznaby sobie flaki wypruc a wymaganiom dziecka nie ma konca. Jednak konsekwentnie przekonywalabym o tym ze w danej chwili mama jest zajęta i jesli ma poswiecic dziecku jak najszybciej czas nie możnea teraz przeszkadzac wieszajac się u nogi.
    • olamazur Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 02.11.07, 10:35
      Nie umie bawić się sam, bo mało które dziecko umie. Ale można
      nauczyć - na początku bawić się z nim, pokazać jak, a potem rzucić
      hasło "zaraz do ciebie wrócę" i zmyknąć na jak długo się da: minutę,
      dwie, z czasem będzie to 5 lub nawet 10.
      Np. znikopis. Pokazać dziecku jak można pisać i zmazywać. Potem dać
      dziecku do zabawy i tylko patrzeć - niech się bawi zupełnie samo,
      bez Twojej pomocy. Jak się zaangażuje w zabawę znikopisem to
      rzucić: "ty sobie pisz, ja zaraz wracam".
      I tak z innymi zabawkami - przejść od zabawy, w której mama coś musi
      robić, by zabawa się toczyła, do takiej, w której tylko patrzy, a
      dziecko działa samo.
    • vharia Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 02.11.07, 11:20
      Dziwi mnie oczekiwanie, że tak małe dziecko ma się zajmować samo
      sobą "dłuzej niż"- i tu następuje pobożne życzenie. Mam dwójkę
      dzieci z tego jedno w podobnym wieku (19msc) a drugie w szkole.
      Uważam za normę, że dzieci poniżej 2 lat wymagają uwagi ciągle.
      Bawia sie czymś np 2 minuty i przychodzą zawracać głowę. Nawet
      poniżej 3 lat oczekiwałabym właśnie tego.
      Taki urok posiadania dzieci.
      Moja córka w tym wieku i jeszcze sporo później nie bawiła się
      praktycznie sama WCALE. Nie, że tam 2 minuty. Syn potrafi jakiś
      czas sam jeździć autem albo składać klocki ale oczekiwanie, ze
      ugotuję w tym czasie obiad- NO WYBACZsmile

      A wciagasz dziecko do roboty? Mój nawet warzywa kroi (te co się
      dają pokroić tępym nożem). Wrzuca do garnka wszystkie składniki i
      przyprawy, miesza trzmany pod pachy, jak wieszam pranie to wyciąga
      z pralki i mi podaje (aż sie znudzi, zwykle 30% zawartości),
      nabiera i wsypuje do pralki proszek, płyn, montuje ostkę w
      zmywarce, uruchamia większość sprzętów "na guziki" (pralka,
      zmywarka, odkurzacz), zamiata miotłą, jeździ na odkurzaczu albo sam
      odkurza małą ssawką, wlewa mleko i wybija jajka do naleśników,
      smaruje drzemem kanapki itd, itp, itd. Mogę tak długo. Takie prace
      zajmują mi nieco więcej czasu (ale bez przesady), część dzieł
      trzeba dokończyć i/lub poprawić, ale:
      nikt mi nie stoi koło nogi i nie ryczy w czasie prac domowych!!!
      Syn jest zachwycony, bo zabawa dla niego pierwszorzędna. Oswajanie
      z pracami domowymi od najmłodszych lat gratis.
    • misia311 Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 02.11.07, 13:14
      Syn jest za mały aby bawić się samemu, należy mu organizować czas i
      zabawy. Jeżeli będziesz sie z nim bawić to w sytuacji gdy będziesz
      musiała coś zrobić np obiad czy posprzątać i mu to zakomunikujesz to
      zrozumie i chwilkę posiedzi sam, bo wie że to wyjatkowa sytuacja.
      Ale jeżeli Ty cały czas od niego wymagasz samodzielności, na co w
      przypadku 22 miesiączniaka jest za wczesnie, to masz ciagle sygnały
      buntu i dziecko walczy o Twoją uwagę, zwyczajnie, po prostu
      Sama piszesz, że po pracy poświęcasz mu godzinę - co to jest dla
      dziecka skoro nie ma Ciebie cały dzień?!
      Dziecko to nie zabawka, któą sie wyłącza przyciskiem ale to zapewne
      wiesz. Z Twojego postu wynika, że to Ty jesteś ważniejsza i Twój
      odpoczynek i relaks a nie wspólny czas z dzieckiem.
      Pomyśl, że Twój syn już nigdy nie będzie miał 22 miesięcy, czasu nie
      cofniesz, tracisz te ulotne chwile, najpiękniejsze w
      macierzyństwie... A odpoczniesz i zrelaksujesz się jak syn będzie
      straszy i zacznie się sobą zajmować - wtedy Ty będziesz walczyć o
      jego uwagę
    • gaja78 Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 02.11.07, 14:18
      Moja Ala też ma 22 miesiące.
      Dziecko potrzebuje zabawy z rodzicami. I nie można oczekiwać, że zrozumie potrzebę relaksu rodziców.
      Jedynym dobrym lekarstwem na na krzyk/marudzenie/agresję jest po prostu poświęcanie dziecku uwagi w nieco większej ilości.

      Zgadzam się z przedmówczyniami, że czas spędzony z dzieckiem można spożytkować na:
      - wspólne sprzątanie, wieszanie prania, gotowanie (tzn. ja gotuję, Ala penetruje dozwolone szuflady i szafki kuchenne).
      - naukę nowych zajęć - rysowanie, zabawa ciastoliną, malowanie farbkami (trochę "brudna" zabawa, ale jaka wciągająca wink).

      U nas marudzenie Ali było sygnałem, że potrzebuje więcej uwagi niż dotychczas. Dziecko jest aniołem, odkąd tej uwagi dostaje więcej.
      Co do relaksu - nie jest łatwo oczywiście. Ale dziecko wybawione, wybiegane, wyspacerowane to dziecko chętniej przyjmujące kompromisy.


      Fasolka
    • ew-cia77 Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 04.11.07, 19:13
      Witam, dziękuję za odp.
      odnośnie tych pierwszych odp-
      zanim napisałam mój list przeczytałam inne wątki na tym forum i
      nasuwa mi się jeden niezmienny wniosek; wcale niełatwo o pomoc i
      wsparcie bo spora grupa dyskusji prędzej czy później zionie
      złośliwością i niewiele pożytku z tego wynika.
      moja sytuacja jest taka, że jestem jak większość pracująca mamą. Po
      pracy cały swój czas poświęcam małemu, najpierw godzina tylko dla
      niego (obiad i sprzątanie czeka), nic innego nam nie przerywa, potem
      wszystkie czynności razem. i nie w tym problem, oczywiście ze mały
      bierze we wszystkim udział, wiesza ze mną pranie, miesza w garnkach
      itp. problem w tym że nie potrafię np powiedziec jakie zabawki lubi
      moje dziecko bo ono w mojej obecności nie zajmie się niczym. nie
      jestem idiotką wiem że dzieci w tym wieku nie potrafią długo bawić
      się same ale nie jest chyba niczym nadzwyczajnym ze prawie dwulatek
      zajmuje się przez 10- 15 min rysowaniem, klockami czy książeczką. i
      to chciałabym osiągnąc te 10 15 min. nie oczekuję 2h leżenia do góry
      brzuchem po pracy. nie o mój relaks tu chodzi lecz o próby bycia 10
      15 min samodzielnym. dlatego prosiłam o konstruktywne rady
      doświadczonych rodziców. Tym którzy zrozumieli problem dziękuję, tym
      którzy pisza bzdury o maskotkach do zabawy i wydaja pośpieszne
      opinie przypominam, że znaleźli się na tym forum pewnie też dlatego,
      że szukali rady
      • zuziabeata ew-cia77 05.11.07, 00:46
        masz rację.ja mojego synka też uczyłam samodzielności i walczyłam o
        10-20 minut wolnego.Tyle, że nieco wczesniej niz Ty.Wiem, co to
        znaczy potrzebować choć chwili dla siebie.Nie tylko na
        przygotowanie obiadu.Nie zawsze można włączyć dziecko w pomoc w
        obowiązkach domowych. Mi się udało.Pomogły takie absorbujace uwagę
        zabawki jak właśnie opisywany przez kogoś znikopis i tablica. Ale
        ją bazgrał...Dziś ma 4 lata, ale juz rok temu wiesz jak sie
        zachowywał?Ja byłam w ciąży, którą niestety źle znosiłam.Synek
        patrzył na mnie i mówił połóż się mamusiu, ja pooglądam bajeczki.
        Moze nie uwierzysz, ale to święta prawda.Do tego przynosił mi swoja
        przytulankę, i ściszał telewizor, by mi nie przeszkadzał.Albo szedł
        do swojego pokoju i układał klocki...Powodzenia
        • blue.tomato Re: ew-cia77 05.11.07, 06:01
          moze powinnas sie zastanowic co dziecko robi caly dzien jak ty jestes w pracy. Piszesz ze chodzi na zajecia z innymi dziecmi tylko raz w tygodniu, a jak ma wypelniony pozostaly czas? Kto i jak sie nim opiekuje? Co sie z dzieckiem dzieje pod twoja nieobecnosc?

          Oddelegowalas obowiazek wychowania dziecka osobom trzecim, no i oczywiste jest z tego co opisujesz ze te osoby nic konstruktywnego dziecka nie nauczyly. Dziecko nie umie mowic (dlaczego? w takim wieku juz powinno troche) - piszesz ze wypracowalo sobie sposob komunikacji krzyczaco piszczacy. Mnie sie wydaje ze ktokolwiek sie nim 'zajmuje' caly czas go ignoruje - dlatego dziecko musi krzyczec zeby na niego zwrocono uwage. Co jest przerazajace to jest to ze ty tez masz ciagle cos do zrobienia a wiec i do ciebie dziecko musi krzyczec.

          Napisalas 'cale popoludnie bedzie stal i ryczal' - powiedz mi kobieto jak ci sie serce nie kraje jak z desperacji kontaktu z matka twoje dziecko placze i ciagnie cie za reke i noge? Ty masz wymagania od niego, zeby sie samodzielnie bawilo - ono tez ma wymagania i potrzeby - Ciebie. Kilka osob juz sie wypowiadalo jak zachecic dziecko do samodzielnej zabawy - a to trzeba sobie wypracowac. Dziecko jest bez ciebie caly dzien, wiec nie to nie jest chyba zadna rewelacja ze wtedy kiedy jestes w domu chce miec twoja niepodzielna uwage dopoty dopoki nie poczuje ze nie jest twoja zadra - a narazie ty mu dajesz odczuc ze wlasnie taka zadra jest, bo ty sie ciagle spieszysz do innych zajec.

          Jakie zajecia moga brac priorytet nad twoim dzieckiem? Obiad? Sprzatanie? Prasowanie? - Dokad nie wypracujesz sobie zaufania dziecka to wszystko mozesz robic wieczorem jak dziecko spi, albo jeszcze lepiej zaangazuj w to ojca dziecka. Przy dobrej organizacji i planowaniu nie ma powodu dlaczegobys nie mogla poswiecic czasu dziecku w zamiast robic z siebie kuchte domowa kosztem wlasnego dziecka.
          • ew-cia77 Re: ew-cia77 05.11.07, 22:11
            mały ma bardzo dobrą opiekunkę którą uwiebia. duzo czasu spędzają na
            zabawie we dwoje. nie mam niani nic do zarzucenia. oceniam ją na
            piątkę.raz w tygodniu zajęcia w grupie rówieśników, raz w tyg.
            chodze z nim na basen. staram się też umawiać z mamami z dziećmi w
            podobnym wieku by miał jak największy kontakt z dziećmi.
            nie rozumiem dlaczego piszesz blue.tomato że oddelegowałam
            obowiązek wychowywania dziecka osobom trzecim. czy pracująca mama
            (wróciłam do pracy gdy miał rok) i niania do opieki to coś
            niezykłego bądź godnego potępienia lub przynajmniej takiego
            stwierdzenia???
            nie wydaje mi się żeby można też było powiedzieć że "te osoby nic
            konstruktywnego dziecka nie nauczyły" a na pewno nie wynika to już z
            mojego postu. to fakt że mało mówi ale z pewnością znajdzie się
            wielu chłopców w jego wieku którzy tak jak on wszystko rozumieją a
            zasób słownictwa czynnego jest jeszcze ubogi. nie oznacza to wcale
            że ktoś tu coś zaniedbał. przeciwnie gadamy do niego jak najęci.
            nie rozumiem na jakiej podstawie wydaje ci się że "ktokolwiek się
            nim zajmuje to cały czas go ignoruje" (ludzie ja was prosiłam o
            podzielenie się doświadczeniem a nie bawienie w psychologa na
            podstawie jednego postu). a mi się wydaje że piszczy i marudzi bo
            takie zachowania wzmocniłam, wystarczy że zamarudził jak był malutki
            a już przy nim byłam, nie nauczył się być sam ani na chwilę i bawić
            się choć przez parę minut sam, bo zawsze byłam z nim. a teraz chcę
            to zmienić bo zabrnęłam w ślepy zaułek kiedy to nie moge wstać i
            przerwać zabawy i iść do wc bo mały płacze i ciągnie za rękę. i
            gdzie tu do jasnej ch... ignorowanie. czy wy jesteście naprawdę tak
            święcie przekonani, że dwulatek wymaga bezwzględnie bycia z mamą
            przez każdą minutę dnia?
            i co cię tak "przeraża" że ja mam ciągle coś do zrobienia? czy ty
            nie gotujesz obiadu i nie sprzątasz? ja pisze o normalnych życiowych
            czynnościach. nie mam tv który zabiera mi czas, gruntownego
            sprzątania moje mieszkanie dawno nie widziało. i co wydaje ci się
            takie przerażające? że robie o co każdy? czy powinnam wraz z
            wejściem do domu siedziec z dzieckiem do 20.30 (bo wtedy zasypia)i
            zapomnieć o wszystkim innym. czy ty naprawdę tak robisz? nie jestem
            kuchtą dlatego ze starm się naprędce przygotować jakiś prosty
            posiłek dla rodiny. jak to czytam to mi się wydaje że nie z tego
            świata jesteś.czy wasza rodzina je chińskie zupki, gotuje wam
            teściowa czy zamawiaćie w restauracji???
            "całe popołudnie bedzie stał i ryczał"- no może przesadziłam z tym
            popołudniem. chodzi mi o to ze kiedy już musze wstać i coś zrobić to
            młody nie odpuszcza i najpierw krzykiem protestuje a potem wrzeszczy
            i ciągnie bym wróciła do zabawy. w urlop to wygląda tak samo.
            jesteśmy razem i non stop zabawy z nim a jak na chwilę chcę wstać i
            np pójśc wziąć prysznic to stoi pod prysznicem i cały czas się
            wydziera, to samo jak dzwoni telefon, jak ktoś przyjdzie itp. ja
            wiem że to wołanie o uwagę ale uważam że nie ma jej wcale mało bo
            poświęcam mu dużo czasu. praktycznie nigdy nie wychodzimy z męzem
            sami (np do kina ) bo zawsze nam żal że nie widział nas pół dnia
            więc chcemy z mim być po południu. wg mnie problem polega na pewnych
            wyuczonych wzorcach komunikacji. i właśnie dlatego że nie chcę by
            płakał krzyczał i marudził ustępuję mu i wzmacniam tym samym jego
            reakcję.
            a propos ojca to angażuje się w miare swoich możliwości ale pracuje
            do późna, ja tymczasem padam do łóżka 20 min po moim dziecku więc
            nocne gotowanie raczej odpada
      • truscaveczka Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 05.11.07, 12:17
        Ewciu, te "wredne" posty wynikły z tonu Twojego postu i z braku tych informacji,
        które dorzuciłaś teraz.
        A co do samodzielności - moja dwulatka potrafi bawić się sama i godzinę - w
        odcinkach po ok. 10 minut - przerywanych np. prośbą o narysowanie czegoś,
        zbudowanie czegoś z klocków itp. Przywykła, ze mama, choć jest w domu, to jest
        zajęta -> wykonuję telepracę. Rady Molli, Gai czy innych dziewczyn są trafne -
        trzeba stopniowo nauczyć dziecko samodzielnej zabawy - i da się smile
      • sun_of_the_beach Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 05.11.07, 23:18
        Widzisz - zazwyczaj tak jest, że najpierw piszemy, to co leży nam na sercu, a później to, co myślimy, że ładnie zabrzmi. Tak ty napisałaś najpierw, jak to dziecko nie daje ci żyć, a później - jaką jesteś dobrą matką. Nie ulega wątpliwości, że mały odczuwa deficyt kontaktu z tobą, a ty okazywaniem swojego zniecierpliwienia prawdopodobnie motywujesz go do jeszcze usilniejszego zabiegania o twoją uwagę. Miało być konstruktywnie? Spróbuj zastosować intencję paradoksalną i zacznij "bombardować" małego swoją uwagą i obecnością. Wręcz narzucaj mu się z propozycjami zabawy, przytulania się, gadania do niego... Jest szansa, że mały sam poczuje potrzebę "wytchnienia" i chwili samotności. Ale ostrzegam - to może chwilę potrwać (kilka dni, tygodni) w zależności od tego, na ile syn czuje się do tej pory ignorowany przez ciebie. Nie piszesz, czy wychowujesz dziecko sama, czy masz w odwodzie jakąś rodzinę? Jeśli tak - włącz ją od czasu do czasu. Może opiekunka ze dwa razy w tygodniu zostanie dłużej? Inna sprawa, że podobnie, jak już ktoś tu powiedział, zastanowiłbym się, czy ta opiekunka jest taka idealna...
        • ew-cia77 Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 06.11.07, 22:19
          sun of the beach, widzę to ja jedynie to, że lubisz iść pod prąd i
          wydawać prowokujące oceny. Na szczęście to co miałam w sercu pisząc
          pierwszego maila nie kłóci się a nawet jest zgodne z tym co piszę w
          kolejnych postach. rozumiem jednak że musiałes nieco lekceważąco
          odniesc się do moich "mających ładnie zabrzmieć" opisów aby twój
          pierwszy obraźliwy post nie okazał się pudłem. Tak się składa, że
          jestem z krwi i kości i czasem okazuje zniecierpliwienie i ...aż się
          boje napisać ...złość. Ty najwidoczniej uważasz że odczuwanie takich
          emocji dyskwalifikuje mnie jako dobrego rodzica.
          Podsumowując moje rozważania na temat zaistniałych w mojej głowie i
          w moim domu dylematów sądzę, że popełniłam błąd. nie polega on
          jednak na ignorowaniu i zaniedbywaniu dziecka jak niektórzy
          pośpiesznie i chętnie sugerują. Kierujac się zasadą, że z dzieckiem
          trzba dużo rozmawiać i spędzać dużo czasu uparłam się na wieczną
          interakcję. w każdej zabawie komentowanie, wtrącanie, pokazywanie
          innych możliwości. i mały najnormalniej w świecie nudzi się gdy ma
          coś zrobić sam, wkłada mi do reki klocki bym budowała, kredki bym
          rysowała.
          Stąd bunt gdy go zostawiam choćby na chwilę. czy jest czymś
          nienormalnym, że zwracam się do niego ze słowami np."synku mamusia
          teraz dokończy gotować mięsko a ty zbuduj mi wysoką wieżę"?.
          zabawki ma na podłodze 2- 3 metry od mnie więc jesteśmy blisko
          siebie, nie oczekuje przeccież że będzie siedział sam w swoim
          pokoju. podczas tego gotowania odzywam się do niego i zagaduje. on
          jednak zawsze przerywa zabawę i przychodzi by mnie zaciągnąc
          spowrotem .nawet nie zawsze płacze czasem po prostu ciągnie za rękę
          lub nogę. w każdym razie niezmiennie zabawa ulega zakonczeniu i
          choćbym dała mu nie wiadomo co atrakcyjnego nie zajmie się dłużej
          niż kilkanaście sekund. potem przypomina sobie o mamie i dalej mnie
          woła. dodam że gdy odchodzę do jakiegoś zajęcia to nie trwa to
          dłużej niż kilka kilkanaście minut, potem zawsze wracam do dalszej
          zabawy więc to nie sa jakies dramatycznie długie odcinki czasu. nie
          znikam też ani z pola widzenia ani nie milczę.
          ciągle daje przykłady kuchenne ale czasem po prostu potrzbuje kilka
          minut by coś przygotowac na następny dzien do pracy.
          Nie wiem czy te opisywane przeze mnie karygodne występki wobec
          dziecka ("....w zależnosci od tego na ile syn czuje się ignorowany
          przez ciebie")faktycznie najlepiej podsumować że dają mojemu dziecku
          poczucie bycia ignorowanym. zarezerwowałabym to słowo na świadome
          badź nieświadome działania rodzica lekceważące potrzeby dziecka lub
          ich nie dostrzegajace. nie mam poczucia że ignoruję synka
          • sun_of_the_beach Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 06.11.07, 22:42
            Za każdym twoim "doprecyzowaniem" opisu sytuacji jawi się coraz bardziej idealny obraz twoich relacji z dziecjiem - wręcz idylla. Skąd zatem ten dramatyczny apel z pierwszego postu? Może to twój problem - rozdzwięk między tym idealnym obrazem, a rzeczywistością? W tej sytuacji może masz tendencję do stosowania podwójnych komunikatów - werbalnie to, co uważasz należy powiedzieć, niewerbalnie - to co naprawdę czujesz: zniecierpliwienie, złość, ambiwalencja. Nie bądź zbyt surowa dla siebie - lepiej nazwać to co czujesz po imieniu (jestem wściekła), niż udawać kogoś kim nie jesteś, bo "co ludzie powiedzą". Powtarzam - lepiej raz, dwa razy w tygodniu zorganizuj dodatkową opiekę dla małego i zafunduj sobie godzinkę wyłącznie dla siebie, niż masz podświadomie przelewać żale na dziecko za "zmarnowane życie".I jescze jedno: nie jestem twoim wrogiem - widzę za to, że walczysz sama ze sobą...
            • tulipowna Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 07.11.07, 13:09
              Ja tu czegos nie rozumiem. To jest forum "Wychowanie" a nie "Psychoterapia" -
              poza tym, ew-cia77 w zadnym miejscu nie prosila nas o analize swojej osobowosci,
              wiec to co robisz w swoich postach to jest co najmniej naduzycie (a jesli jestes
              psychologiem, to gdzie miejsce na etyke zawodowa?). ew-cia77 napisala pierwszego
              posta pod wplywem emocji i niewatpliwie w trudnej dla siebie sytuacji - napisala
              "prosze pomozcie". prosila o konkretne wskazowki, co robic. Nie prosila o adres
              poradni zdrowia psychicznego. Jesli ktos wchodzi na publiczne forum i prosi o
              pomoc, otwarcie piszac o swoich dylematach i slabosciach, to oznacza, ze tej
              pomocy potrzebuje. Kolejne posty byly juz wg mnie chlodniejsza analiza sytuacji,
              bardziej zdroworozsadkowa, a mniej emocjonalna, ale to nie znaczy, ze ew-cia77
              doszla do nieprawdziwych wnioskow! Jestem poruszona tym, jak latwo napada sie na
              czlowieka bedacego w potrzebie, ktory ma odwage obnazyc swoje slabosci. I jestem
              zdumiona, jak piszesz, ze nie jestes jej wrogiem, a konsekwentnie jej
              "dowalasz", bo odwazyla sie powiedziec na publicznym forum, ze sobie nie radzi i
              ze doswiadcza rowniez negatywnych emocji w kontakcie z dzieckiem. A nie kazdy
              potrafi skonfrontowac sie z trudnymi uczuciami, a ew-cia77 otwarcie sie do nich
              przyznala. Jak widac po odpowiedziach nie bylo warto.
              • gaja78 Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 07.11.07, 14:17
                tulipowna napisała:

                > Ja tu czegos nie rozumiem. To jest forum "Wychowanie" a nie "Psychoterapia"

                Ja bym je nazwała "Boisko treningowe dla niedoszłych psychologów" tongue_outPP
              • sun_of_the_beach Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 07.11.07, 20:50
                Możesz przytoczyć przykłady owego "dowalania"? O konkretne wskazówki trzeba się zwrócić do superniani lub ewentualnie do pana Tymichowicza - tylko oni znają cudowne recepty.
          • jotemka ew-cia77 07.11.07, 12:19
            Kochana, doskonale cię rozumiem. mam tak samo z moim synkeim, teź ma
            prawie 2 lata. Dokładnie tak samo przerywa każdą zabawę i leci za
            mną. Jak może uczestniczyć w tym, co robię - uczestniczy. Ale czasem
            jest to niebezpieczne/męczące i wówczas wymagm, by dziecko umiało
            zająć się czymś przez kilka minut. Staram się go tego uczyć, co nie
            jest proste.
            Napisałaś:
            > Podsumowując moje rozważania na temat zaistniałych w mojej głowie
            i
            > w moim domu dylematów sądzę, że popełniłam błąd. nie polega on
            > jednak na ignorowaniu i zaniedbywaniu dziecka jak niektórzy
            > pośpiesznie i chętnie sugerują. Kierujac się zasadą, że z
            dzieckiem
            > trzba dużo rozmawiać i spędzać dużo czasu uparłam się na wieczną
            > interakcję. w każdej zabawie komentowanie, wtrącanie, pokazywanie
            > innych możliwości. i mały najnormalniej w świecie nudzi się gdy ma
            > coś zrobić sam, wkłada mi do reki klocki bym budowała, kredki bym
            > rysowała.
            > Stąd bunt gdy go zostawiam choćby na chwilę. czy jest czymś
            > nienormalnym, że zwracam się do niego ze słowami np."synku mamusia
            > teraz dokończy gotować mięsko a ty zbuduj mi wysoką wieżę"?.

            I tak, uważam, że tu tkwi przyczyna, dokłanie tak samo, jak u mnie.
            I prawodopodobnie taki błąd popełniło wiele matek, ale tutaj ci
            odpowiedzą tylko matki-polki-idealne lub chcące takimi być oraz
            anonimowi pseudopsycholodzy.
            Truskaveczka jest najlepszym przykładem na to, że dziecko da się
            nauczyć bawić. I nie dzieje mu się wówczas głęboka mentalna krzywda
            i nie jest zaniedbywane, niekochane, odrzucane i inne grozy.

            Życzę ci powodzenia w nauce dziecka smile
      • vharia Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 06.11.07, 16:44
        Ew-cia, rozczaruję Cię: jets. Mam na myśli "JEST czymś
        nadzwyczajnym ze prawie dwulatek zajmuje się przez 10- 15 min
        rysowaniem, klockami czy książeczką."
        Rozmawiałam z przedszkolanką, która, jak pewnie przyznasz, troche
        pojęcia o dzieciach ma. Twierdzi ona, ze w najmłodszej grupie
        (dzieci p.o.w.y.ż.e.j l.a.t t.r.z.e.c.h) jeden rodzaj zabawy
        zajmuje dzieci, uwaga, uwaga: około 5 minut. Słownie: pięć. I
        zauważ, ze zabawy animowanej przez panią a nie przez dziecko samo z
        siebie. Masz niespełna dwulatka. Jakkolwiek bardzo by się to Tobie
        nie podobało i nie chciałabyś cudownego sposobu (bo chyba to
        nazywasz radą) to będziesz musiał to przyjąć do wiadomności. Masz
        normalne dziecko, cierpliwe wdrażanie go do samodzielnej zabawy
        przyniesie niewątpliwie efekty. Za jakieś 2 lata.
        tongue_out
      • ania1500 Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 07.11.07, 16:34
        jeszcze jedno ,tutaj przeczytalam czy dwulatek wymaga ciaglego
        kontaktu z mama,wiec wymaga ,moja czteroletnia corka nie odstepuje
        mnie na krok ,przytula sie do 6 godzin dziennie,moze godzine spedza
        sama w ciagu dnia tzn.oglada cos lub bawi sie i ma cztery lata a nie
        dwa.
    • novembre Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 05.11.07, 22:38
      Czesc,
      ja mojego syna nie uczylam specjalnie samodzielnosci, z proostego powodu:
      mieszkamy w kawalerce i mlody w zasadzie ciagle mial mnie na oku, 35m2 to nie
      palac wink. Dawalam mu cos interesujacego do zabawy, zakretke ze sloikiem,
      plastikowe doniczki, 'nietypowa' zabawke, mialam go na oku a on mnie, i jakos szlo..
      Zycze Ci cierpliwosci.. Dziecko dorosnie, naprawde smile
      I gdy bedzie zamykal sie w swoim pokoju, zatesknisz za tym lapaniem za noge big_grin

      Pozdrawiam,
      novembre
    • ania1500 Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 07.11.07, 16:13
      po pracy poswiecam mu godzine,to troche malo prawda? godzina dla
      dziecka w ciagu dnia i dziwisz sie,ze tak reaguje,spedzam ze swoja
      corke 24 na dobe dokladnie tak,bo potrafi obudzic mnie o 3 w nocy i
      powiedziec wlacz bajke,dla dziecka trzeba miec duzo czasu i tu nic
      nie da godzina,a obiad? zamow pizze.
      • jotemka Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 07.11.07, 17:58
        ania1500 napisała:

        > po pracy poswiecam mu godzine,to troche malo prawda? godzina dla
        > dziecka w ciagu dnia i dziwisz sie,ze tak reaguje,spedzam ze swoja
        > corke 24 na dobe dokladnie tak,bo potrafi obudzic mnie o 3 w nocy
        i
        > powiedziec wlacz bajke,dla dziecka trzeba miec duzo czasu i tu nic
        > nie da godzina,a obiad? zamow pizze

        Tak, i dziecko codziennie sobie wsunie pizzę na obiad, bo to zdrowo.
        Ludzie, zastanówcie się odrobinę, zanim coś napszecie.
        • ania1500 Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 08.11.07, 01:14
          jotemka napisała:

          > ania1500 napisała:
          >
          > > po pracy poswiecam mu godzine,to troche malo prawda? godzina dla
          > > dziecka w ciagu dnia i dziwisz sie,ze tak reaguje,spedzam ze
          swoja
          > > corke 24 na dobe dokladnie tak,bo potrafi obudzic mnie o 3 w
          nocy
          > i
          > > powiedziec wlacz bajke,dla dziecka trzeba miec duzo czasu i tu
          nic
          > > nie da godzina,a obiad? zamow pizze
          >
          > Tak, i dziecko codziennie sobie wsunie pizzę na obiad, bo to
          zdrowo.
          > Ludzie, zastanówcie się odrobinę, zanim coś napszecie.


          pizza to dobre wyjscie jesli ktos jest tak rozgarniety ,ze nie umie
          sobie radzic i chce gotowac obiad kosztem czasu z dzieckiem,zreszta
          sa inne wyjscia z tej sytuacji,resteuracje ,kucharka itp.a tak serio
          to poprostu domowe obowiazki nie wykluczaja spedzania czasu z
          dzieckiem.
    • mama303 Re: Nie umie się sobą zająć nawet 5 min 07.11.07, 21:09
      ew-cia77 napisała:

      podczas gdy ja robię to co
      > muszę (o chwili odpoczynku czy relaksu nie ma mowy) to mały
      ciągnie
      > mnie za noge, rekę i co się da zawodząc, marudząc i nawołując by
      > pójść z nim w kierunku zabawek np. Mówię mu że teraz jestem zajęta
      > że muszę zrobić to i tamto ale mimo upływu czasu nic się nie
      > zmienia. całe popołudnie będzie stał i ryczał nie zajmie się
      niczym
      > dłużej niż 2 min. czy ktoś też miał tak i jak sobie poradiliście??
      > proszę o pomoc

      No ja tak miałam, był taki ciężki dla mnie czas, pamietam że córka
      nie dawała mi czasem sie sopokojnie załatwić smile Byłą wtedy w
      podobnym wieku co Twój synek.
      Dziecko napewno nie zrozumie tego że ma teraz sie zajać samo sobą bo
      Ty mu tak mówisz ale z drugiej strony próbuj udawać że np gotowanie
      czy wieszanie prania to cześc fajnej zabawy, albo zajmij go czyms
      interesujacym - dzieci w tym wieku lubią "niezabawkowe zabawki" np
      garnki, plastikowe naczynia, gniecenie papieru itd. U nas była
      specjalna szuflada w kuchni z rozmaitymi bezpiecznymi przedmiotami
      dla córci, pamietam że czasem przynosiłam piasek do dużej miski - to
      dopiero było pasjonujące zajecie chociaż potem trzeba było odkurzać.
      I tak to różnymi sprytnymi sposobami możesz sobie zorganizować
      troche czasu dla siebie.
      Acha i ja bardzo "pielegnowałam" każda najkrótszą nawet chwilkę
      samodzielnej zabawy córci, nigdy jej wtedy nie przeszkadzałam. Bo
      trzeba pamietac że to bardzo cenna umiejetność - samodzielna zabawa
      i trzeba tego dziecka próbować uczyć od najwczesniejszych lat.
      Powodzenia smile
    • dreamo Bardzo "ciekawe" są niektóre posty 08.11.07, 17:20
      A w szczególności słowa o byciu kuchtą big_grin jak chce się ugotować
      obiad mająć niesamodzielne 2-letnie dziecko. Wychodzi na to, że
      zabawa najważniejsza a jeść to należy:
      1. w restauracji
      2. zatrudnić kucharkę

      Autorko postu: nie ma nic dziwnego w tym, że chcesz ugotować obiad,
      posprzątać mieszkanie jeśli tylko te zajęcia nie są Twoim
      priorytetem. Dziecko też musi się nauczyć, że życie nie składa się
      wyłącznie z chwil wypełnionych zabawą ale również obowiązkami. Musi
      się rónież nauczyć, że rodzic też człowiek i ma prawo odpocząć. Sama
      mam córkę i syna i tego ich uczę. Zdrowej równowagi między zabawą a
      obowiązkami.
      pozdrawiam serdecznie
Pełna wersja