ew-cia77
01.11.07, 17:52
Jestem już wyczerpana. syn ma 22 mce, mało mówi więc wypracował
sobie styl komunikacji krzycząco piszcząco marudzący. rozumie coraz
więcej, staramy się z pomocą książek, dobrych rad innych eliminować
jego krzyki, tendencje do bicia gdy jest niezadowolony i wiele
innych zachowań które nie dodają mu uroku. zapisaliśmy go na zajęcia
z dziecmi niestety tylko raz w tygodniu, staram się spotykać z jego
rówieśnikami by nie zachowywał się jak mały dzikusek jak do tej
pory. rzezczą która najbardziej mnie męczy jest fakt że nie potrafię
go nauczyć że ja też czasem nie mam czasu by siedzieć z nim cały
czas i bawić się. muszę ugotować obiad i zrobić inne rzeczy.po pracy
poświęcam mu godzinę potem chciałabym by choć chwile pobawił sie sam
w pobliżu. konsekwentnie to realizuję, mówię mu że teraz musze
zrobić to i tamto. wtedy jest złośc i frustracja. i tak mijają
kolejne tygodnie i nic się nie zmienia. podczas gdy ja robię to co
muszę (o chwili odpoczynku czy relaksu nie ma mowy) to mały ciągnie
mnie za noge, rekę i co się da zawodząc, marudząc i nawołując by
pójść z nim w kierunku zabawek np. Mówię mu że teraz jestem zajęta
że muszę zrobić to i tamto ale mimo upływu czasu nic się nie
zmienia. całe popołudnie będzie stał i ryczał nie zajmie się niczym
dłużej niż 2 min. czy ktoś też miał tak i jak sobie poradiliście??
proszę o pomoc