nadmierna łagodność i cierpliwość do dziecka?

05.11.07, 17:37
Pozwolicie, że wkleję tu swojego posta z innego forum, bo tam jakoś
nie dostałam jeszcze odpowiedzi, a jestem ich ciekawa wink:

Jestem bardzo łagodną, spokojną i cierpliwą osobą. Nigdy nie
wybucham, jeśli się zdenerwuję, to czekam aż mi minie i najwyżej
potem rozmawiam. Nie jestem impulsywna, działam racjonalnie.
Zatsanawiam się jednak, czy aby te w/w cechy nie są, mimo wszystko,
szkodliwe. Pomijam teraz kwestię mojej osoby (tłumienie uczuć dobre
nie jest), ale chodzi mi o moje dziecko. Niby twierdzi się, że do
dziecka należy podchodzić z maksimum cierpliwości i spokoju
właśnie, nie krzyczeć, tylko rozmawiać i ja tak robię. Ale
zauważyłam, że moje dziecko, w kontakcie ze znacznie bardziej
impulsywnym swoim rodzonym ojcem (który nie krzyczy, ale potrafi
podnieść głos i ostro czegoś zabronić lub zganić) moje dziecko nie
wie, o co chodzi. Czyli jednak chyba osiągnęłam odwrotny skutek -
być może moje dziecko nie do końca wie, że można się zezłościć,
krzyknąć. Nie dość, że chyba widzi odrealnioną matkę, to być może
będę miała z tego powodu problemy wychowawcze?
Jak wy postępujecie, co uważacie - na ile pozwalacie sobie na
spontaniczne reakcje przy dzieciach, a na ile staracie się hamować?
(nie mówię teraz o oczywistościach, jak bicie/nie bicie dzieci).
Czy nie lepiej jednak czasem tę cierpliwość stracić???
    • kotbehemot6 Re: nadmierna łagodność i cierpliwość do dziecka? 05.11.07, 17:50
      Nie jestem pewne czy przypadkiem,zupełnie niechcący nie zafudowałaś swojemu
      dziecku swiata zupełnie bezbrawnego,bez emocji.Predzej czy później zetknie się z
      emocjami u innych dzieci. Czy Ty mu mówisz kiedy jesteś zła , kiedy jest Ci
      porzykro, i czy dajesz mu to odczuć???? Oczywiście dotyczy też pozytywnych
      reakcji, ale własnie te negatywne -kiedy ktoś sie np. na niego obrazi, mogą
      spowodować u niego delikatnie mówiąć"nieodnalezienie" się w świecie.
    • myelegans Re: nadmierna łagodność i cierpliwość do dziecka? 05.11.07, 17:57
      Mozna tylko pozazdroscic cierpliwosci i lagodnosci. No to ja
      zazdraszczam ;0), bo ja jestem choleryk i dosc impulsywna, i musze
      dobrze nad soba czasami pracowac zeby sie opanowac, wiekszosci sie
      udaje, ale gdyby moja lazienka umiala mowic.......

      To dobrze, ze Twoje dziecko ma taka atmosfere w domu, IMO nic na tym
      nie traci. Dzieci chyba nie trzeba zachecac do pokazywania emocji,
      bo jeszcze nie maja hamulcow emocjonalnych, a jak pokazuja, to
      mozesz jedynie informowac, ze jest to OK. Moze po prostu Twoje
      dziecko ma podobna osobowosc do Twojej i nie ma burzy nastrojow i
      napadow furii i zlosci.
      Nie ma sie czym martwic. Spotka sie z takim zachowaniami na
      zewnatrz, ale wtedy trzeba odpowiednio edukowac.
      Po prostu badz soba.
      Swoja droga matki to dziwne stworzenia, jedna za nerwowa i moze
      zarazic dziecko, druga za lagodna i tez zle.

    • mathiola Re: nadmierna łagodność i cierpliwość do dziecka? 05.11.07, 19:03
      A nie jest tak, że trzymasz to swoje dziecko troszkę pod kloszem?
      Nie istnieje dla niego nic oprócz cierpliwości, łagodności i dobra.
      A co będzie jak zacznie stykać się z innymi środowiskami i dozna
      szoku, bo pozna EMOCJE?
      Cierpliwość tak, łagodność tak, ale to co napisałaś, kojarzy mi się
      z wychowaniem bezstresowym.
      Moje dzieci wiedzą kiedy jestem zła, a że mam wybuchowy temperament,
      więc potrafię być bardzo zła. Wiedzą też kiedy jestem zmęczona czy
      smutna, bo nie owijam w bawełnę.
      • myelegans Re: nadmierna łagodność i cierpliwość do dziecka? 06.11.07, 16:54
        Mathiola, ale po co udawac emocje, ktorych sie po prostu nie ma?
        Znam osoby, ktore sa wlasnie lagodne, stoickie, cierpliwe i nie
        wiem, czego trzeba, zeby je wyprowadzic z rownowagi. Na pewno nie
        zbuntowany dwulatek, to cecha osobowosci.
        Wiec, lepiej zeby matka udawala i na sile byla zla. Tu nie mowa o
        tlumieniach emocji, tylko o tym, ze matka z natury jest cierpliwa i
        lagodna, przynajmniej ja to tak zrozumialam.
        Najgorsze co mozna zrobic to udawac przed dziecmi, ktore maja bardo
        czuly radar w kierunku emocjonalnym.
        Ja jestem impulsywnym cholerykiem, i wybucham, i zle sie z tym
        czuje, bo 3-latek nie zawsze jest przygotowany na takie turbulencje,
        chociaz z nim o tym rozmawiam. Nienawidzilam jak moi rodzice
        pokazywali zle emocje, jak sie czasami klocili, nawet nie w naszej
        obecnosci, burzylo mi to poczucie bezpieczenstwa.
        • moninia2000 Re: nadmierna łagodność i cierpliwość do dziecka? 06.11.07, 17:23
          Zgadzam sie z Toba, myelegans!
          PO co udawac? Dlaczego na sile sie denerwowac, koro mama jest
          spokojna?Podziwiam!
          Sama mam mase cierpliwosci wlasnie do coreczki, bo ogolnie jestem
          b.niecierpliwa osoba, ale zdarza sie mi wybuchnac lekko czy glosniej
          cos powiedziec lub ostrzej i mla mnie taka zna. Sadze, ze zachowanie
          spokoju i bycie cierpliwym wiele moze maluszka nauczyc, wiecej niz
          zlosc i krzyki. Daje poczucie bezpieczenstwa, stwarza nic zaufania,
          bo dziecko nie bedzie sie balo do mamy isc z problemami...
          Ja tam jestem za!smile
          • jotemka Re: nadmierna łagodność i cierpliwość do dziecka? 06.11.07, 20:40
            smile Dzięki dziewczyny za odpowiedzi. Nie chcę udawać, i nie będę,
            aczkolwiek mnie się wielokrotnie zdarza tłamsić nerwy, a to już może
            zakrawać na w/w bezstresowe wychowanie. Natomiast też jestem zdania,
            źe nie będę krzyczeć na dziecko "Nie krzycz!" bo to troszkę sprzeczne
            jest winkwink
        • mathiola Re: nadmierna łagodność i cierpliwość do dziecka? 06.11.07, 23:36
          ehh, no ja o udwaniu nie mówiłam, raczej o próbach odsunięcia od
          dziecka wszystkiego co złe i niemiłe - za wszelką cenę, żeby tylko
          dziecko szoku nie doznało. Jeśli matka po prostu nie umie się
          wkurzyć i pokrzyczeć, to nie widzę problemu - czym się przejmować,
          skoro taka mama po prostu jest?
          W tym wypadku czego szuka autorka wątku? Potwierdzenia, że jest zbyt
          łagodna i powinna pokrzyczeć, nawet jeśli nie umie?
          Matka jest jaka jest smile
    • ik_ecc Re: nadmierna łagodność i cierpliwość do dziecka? 06.11.07, 20:49
      Zgadzam sie z myelegans. Tylko pozazdroscic.

      Moj partner jest taki jak Ty - swiety czlowiek o swietej
      cierpliwosci i lagodnosci, zawsze ma dla corki i czas i usmiech.

      Ja jestem wybuchowy choleryk. I ciesze sie ze moj partner taki nie
      jest, ciesze sie ze jedno z nas potrafi zachowac spokoj, ciesze sie,
      ze moja corka widzi, ze nawet jak ktos sie wydziera, to mozna to
      potraktowac ze spokojem. Ciesze sie, ze dzieki niemu sie nie
      klocimy - on po prostu sie nie kloci ze mna i tyle. Wydaje mi sie,
      ze ja jestem dzieki niemu tez spokojniejsza i potrafie sie latwiej
      zdystansowac do tego co mnie wkurzylo. Z mojego punktu widzenia same
      plusy...
    • mozambia80 Re: nadmierna łagodność i cierpliwość do dziecka? 06.11.07, 22:43
      Kupiłabym od ciebie troszkę tej cierpliwości smile Ja jestem raczej impulsywna i
      czasem mi to przeszkadza (np właśnie w kontakcie z dzieckiem)
      • wenus2006 Re: nadmierna łagodność i cierpliwość do dziecka? 07.11.07, 09:42
        Jezuuu odpal mi trochę tej cierpliwości.Ja to piekiełko robię dzieciom swoim
        wybuchowym charakterem.Ostatnio córka mówi,ale fajnie było nad morzem jak
        jeździliśmy kiedy byłam w przedszkolu ,ale ....Ty na mnie ciagle krzyczałaś -
        łaaaaa to straszne.
        Ocean cierpliwości to ja mam do psa ,a do własnych dzieci porażka!
        Więc ciecz się ze swojego podejścia i charakteru ,potencjalnie zdrowy
        psychicznie i zrównoważony człowiek wyrośnie Ci z dziecka!
        Pozdrawiam
    • escribir Jotemko! 07.11.07, 09:28
      Jeśli obok tej łagodności, spokoju i cierpliwości jest miejsce na konsekwencję,
      na zakazy i nakazy (wyznaczanie granic jest konieczne), jeśli dziecko ma kontakt
      ze światem zewnętrznym (piaskownica, żłobek/przedszkole)- to pozostaje mi tylko
      pozazdrościć.
      Życie nauczy twojego malucha "życia"- a ty jesteś mamą, która wytłumaczy i
      pomoże mu się z tą życiową nauką uporać.
Pełna wersja