kolega zławki z...ADHD

06.11.07, 13:51
mój bardzo ruchliwy pierwszoklasista został przesadzony za gadulstwo. Pierwsza
ławka z kolegą z ADHD.Była to wg pani jedyna możliwość rozsadzenia go.

I pytanie mam proste(choć dla mnie niekoniecznie):
jak reagować na codzienne skargi syna, bo
-kolega potracił go na przerwie
-ten sam kolega pobił go po głowie, brzuchu, plecach
-ten sam kolega przewrócił go biegnąc na korytarzu, choć dzieci mają zakaz
biegania na tymże.

Problem dotyczy tylko mojego syna(a nie innych dzieci),bo tylko on z nim
chciał usiąść i tenże kolega postrzega go za jedynego, z ktorym może się bawić sad.

    • komyszka Re: kolega zławki z...ADHD 06.11.07, 14:52
      1 skad wiesz ze dzieciak ma adhd.
      2 porozmawiac z pania i stanowczo poprosic o przesadzenie synka.
      3 jakis czas temu byl tu dlugi watek o adhd. poczytaj.
      4 z wlasnej praktyki wiem ze uczen z zaburzeniami typu adhd moze stac sie
      mala zmora dla klasy. oby mial madrych rodzicow.
      • guderianka Re: kolega zławki z...ADHD 06.11.07, 16:39
        poczytaj

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=69218745
      • prunio4 Re: kolega zławki z...ADHD 06.11.07, 17:11
        1.Pani i mama kolegi mówiła o tym.

        Temat wypłynął kiedy dowiedziałam się o przesadzaniach.Zaprotestowałam.Wtedy
        poproszono mnie o wyrozumiałość, bo kolega jest chory: ADHD, ponieważ wydawało
        mi sie niewłaściwym rozwiązaniem posadzenie dwóch kręcących się i ruchliwych
        dzieci(wtedy nic o ADHD S. nie wiedziałam)ze sobą.Matka tego kolego rozpłakała
        się i poprosiła, abym dała im szansę.Zdziwiła mnie taka reakcja dorosłej osoby
        ale wypłakała mi wtedy swoje problemy, bo go nikt nie rozumie ect, itd.

        2.Rozmowy z panią już były.

        Uznała, że nie powinnam ingerować w jej porządek w klasie. A jeśli zauważy
        problemy mojego syna z powodu jego kolegi z ławki będzie myśleć jak to
        rozwiązać.Wyszłam na nieczułą i niewyrozumiałą egoistkę sad.
        3.Poczytam z pewnością
        4. niestety, rodzice sobie już nie radzą.Dziecko ich wychowuje, szczęka mi
        opadała, kiedy widziałam jak ten dzieciak nimi "miecie". Matka ma duuuże
        problemy z własnymi emocjami. A to dopiero początek.

        Ja wiem, że takie dzieci muszą istnieć w społeczeństwie, dużo tolerancji i
        cierpliwości im potrzeba ale dlaczego kosztem nauki mojego dzieciaka? Który też
        ma problem ze skupieniem się, zrobieniem czegokolwiek od początku do końca,
        innymi rzeczami, których wymieniać nie chcę.

        To tak jakby ślepy prowadził kulawego.
        • makurokurosek Re: kolega zławki z...ADHD 06.11.07, 18:11
          ostro zareagowałabym, zarządzałabym przesadzenia dziecka do innej ławki.
          Tłumaczenie wychowawczyni nie jest spowodowane dobrem dziecka z ADHD, dziecko z
          ADHD za kolegę z ławki powinno mieć osobę spokojną , ułożoną, przewidywalną,
          taką która jest w stanie wprowadzić trochę ładu w niepoukładany świat ADHDowca.
          nie daj się wziąć na litość, przede wszystkim jesteś matką swojego dziecka i to
          jego dobro powinno być dla ciebie najważniejsze. Sądzę , że konieczna jest też
          poważna rozmowa z synem, powinien widzieć które zachowanie kolegi jest
          nieakceptowalne, powinien każde popchnięci , uderzenie zgłaszać wychowawczyni.
          Wiem , że syn może mieć opory i czuć się jak donosiciel, ale albo zacznie
          zgłaszać takie zachowanie , albo powinien oddawać ( sądzę, ze to pierwsze jest
          lepsze). Najgorsze co możesz zrobić, to zignorować problem i pozostawić syna
          samego. Ani twój syn , ani tym bardziej ty nie powinniście być obojętni na tą
          sytuację. Postaw spraw ostro, że nie chcesz aby syn siedział z tym chłopakiem,
          masz do tego całkowite prawo, a wychowawczyni ma obowiązek uwzględnić twoja
          prośbę. W przypadku braku reakcji wychowawczyni zgłoś problem dyrekcji
          • prunio4 Re: kolega zławki z...ADHD 06.11.07, 19:02
            to zachowanie synek zgłaszał już od pierwszych dni w szkole.

            Ale wczoraj wymiękłam, kiedy koleżanka przyszła (przy innej okazji) do mnie i
            zapytała czy wiem co się działo. Jej córka z jeszcze jedną dziewczynką, która
            odbierała ze szkoły były wzburzone, że S. mocno pobił mojego syna i S. trzeba
            oddać do poprawczaka surprised.

            Najpierw się uśmiałam jako kawał z czarnym humorem ale potem pomyślałam, że to
            dotyczy w sumie mojego dziecka.

            Myślałam, że dam czas ( i szansę jak jego matka prosiła)na ułożenie tych relacji
            ale zastanawiam się, ze mamy juz3 miesiąc nauki i problem nie znika.

            Rozmawiałam z jedną z mam, która jest nauczycielką. Podsumowanie jej było takie,
            że cieszy się, że to na jej syna nie trafiło i że najlepiej jest jak najmniej
            ingerować w sprawy szkolne.

            Mam jednak inne odczucia. Jednocześnie nie chcę wywoływać burzy, która może
            potrwać przez 3 lata.

            • zzz12 Re: kolega zławki z...ADHD 07.11.07, 00:25
              Konflikty zdarzaja sie wylacznie na przerwach i wfie , czy rowniez w
              czasie lekcji? Jesli glownie na przerwach- egzekwuj od nauczycieli,
              aby skutecznie i konsekwentnie kontrolowali zachowanie dzieci na
              przerwach. To ich obowiazek podczas pobytu dzieci w szkole i
              nauczyciele maja przeciez dyzury. Wiedzac, ktore dziecko wykazuje
              tego typu zachowania, powinni je nieustannie, aczkolwiek dyskretnie
              obserwowac i tlumic konflikty w zarodku. dzieci z ADHD czesto maja
              problem ze zdefiniowaniem wlasnych uczuc, czesto poprzez zaczepki
              dziecko z ADHD probuje nawiazac kontakt z rowníesnikami, po prostu
              nie potrafi inaczej. Nie usprawiedliwiam tamtego chlopaka, probuje
              jedynie wytlumaczyc sposob myslenia i funkcjonowania dziecka z ADHD.
              Dziecko z ADHD potrzebuje jasnego, wyraznego wytyczenia granic:
              takze bardzo doslownie: mozna np. na lawce namalowac linie lub
              nakleic tasme, dzielaca blat na pol, aby istniala wyrazna granica,
              ktorej ze swoimi lokciami i zeszytami przekraczac nie wolno.
              ADHD, niestety, czesto wystepuje rodzinnie,w wielu kolejnych
              pokoleniach. Niewykluczone, ze ktores z rodzicow oraz z dziadkow
              rowniez ma ADHD, co czyni opanowanie chaosu w rodzinie jeszcze
              trudniejszym, ale na to sama nic nie poradzisz.
              No i poczytaj sobie podeslany, bardzo dlugi watek o ADHD.
          • zzz12 super, swietnie.. 07.11.07, 00:41
            a dlaczego synek autorki watku wyladowal w pierwszej lawce? za
            wiercenie sie i gadanie na lekcjach. Rownie dobrze niedlugo moze sie
            okazac, ze ten chlopak rowniez ma ADHD. I ta krucjata, ktora
            proponujesz, jest bronia obosieczna, ktora owe dziecko i jego
            rodzina moga oberwac, jesli inni rodzice, zgodnie z Twoimi radami,
            zazadaja usuniecia obu chlopcow z klasy, jesli beda podjudzac swoje
            dzieci do mobbingu, itd...Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
            A odrobina empatii jeszcze nikomu nie zaszkodzila.
            • kropkacom Re: super, swietnie.. 07.11.07, 08:18
              prunio4, czy Twoje dziecko jest bite w klasie czy na przerwie?

              Porozmawiaj z nauczycielką żeby przesadziła Twoje dziecko do innej ławki(to
              chyba nie jest duży problem). Niech posadzi go z kimś spokojnym i chłopca z ADHD
              podobnie. Skoro obaj są raczej nadpobudliwi to nie powinni wspólnie siedzieć a
              nawet przerwy spędzać niekoniecznie razem. Może być tak że nakręcają się nawzajem.
              • prunio4 Re: kropkocom: 09.11.07, 08:41
                syn bity i popychany jest na przerwie. Jak jest na lekcjach nie mogę się
                dowiedzieć nic poza tym, że S. ciągle gada, zaczepia i domaga się rozmów. Ale
                wychodzę z założenia, że mój też milczkiem nie jest.

                Rozmowy z nauczycielką były. Na dniach otwartych, godzinna rozmowa przerodziła
                się w rozmowę o S. i jego zagubionej mamie, którzy mają problemy. Wiem, że mają
                problemy, mój syn przez niego także, mam wrażenie, że pani postawiła sobie za
                wyzwanie zawodowe: zrobię wszystko, aby w przyszłości wpisać w rejestr
                osiągnięć: poradziłam sobie świetnie prowadząc klasę z dzieckiem z ADHD. Chwała
                jej za to.

                Stanęło na tym, że po moim zaoponowaniu wspólnego siedzenia pani w razie
                potrzeby przesadzi ich na miarę swojego pedagogicznego doświadczenia.

                We środę jest zebranie rodziców. I nie zabardzo wiem jaką pozycję przyjąć: mam
                mieszane odczucia sad.
                • prunio4 Re: kropkocom: 09.11.07, 08:45
                  aha, nie zgodziła się na natychmiastowe przesadzenie, ponieważ będzie to
                  niepedagogiczne w stosunku do innych dzieci.

                  Odniosłam wrażenie, że dzieci mają już wyrobione zdanie o S.I przesadzenie
                  mojego syna wiązałoby się z potwierdzeniem niechęci do tego dziecka.
                  • makurokurosek Re: kropkocom: 09.11.07, 11:23
                    słuchaj, to twoje dziecko i musisz o nie walczyć. posadzenie dwóch ruchliwych
                    chłopców nie przyniesie nic dobrego. czy wolisz czekać aż dzieci i nauczyciele
                    zaczną przedstawiać twojego syna jako łobuza, aż twój syn uwierzy,że jest łobuzem
                    jeżeli ty nie będziesz walczyła o syna to kto ma to zrobić.
                    Przedstaw na zebraniu sytuację jasno. nauczyciel wbrew twojej woli i ze szkodą
                    dziecka nie może trwać przy swoim nieprzemyślanym rozwiązaniu sprawy.
                    • kropkacom Re: kropkocom: 09.11.07, 11:33
                      Po tym co pisze autorka wątku ja bym się raczej skupiła z tym co dzieje się na
                      przerwie. Może panie zerknęły by w końcu co robią chłopcy poza lekcją i czemu ta
                      sytuacja dotyczy tylko Twojego syna?

                      makurokurosek, przestań ciągle pisać o walce bo to nie jest język porozumienia
                      tylko namawianie do konfliktu. A chodzi o to żeby sprawę rozwiązać baz "rozlewu
                      krwi". Zwłaszcza że syn autorki ma tez problemy z nadpobudliwością.
                      • makurokurosek Re: kropkocom: 09.11.07, 12:03
                        dlatego powinien iść również na badania do PP, jednak sadzanie dwóch chłopców
                        nadpobudliwych obok siebie wiążę się z tym , że obaj bardzo szybko będą mieli
                        przyczepioną łatkę trudnych dzieciaków a co gorsza bardzo szybko w tę łatkę
                        uwierzą.
                      • prunio4 Re: kropkocom: 09.11.07, 17:23
                        sytuacja dotyczy mojego syna, ponieważ:
                        S. jest w klasie ogólnie nielubiany.Rozmawiałam z kilkoma mamami, mając
                        nadzieję, że problem przerw jest problemem wszystkich dzieci na korytarzu.

                        A ponieważ mój syn jako jedyny nie wyraził niezadowolenia i sprzeciwu na
                        przesadzenie, został przez S. uznany za najlepszego kumpla w klasie.

                        Prosiłam też niektóre mamy o "wywiad" wśród ich dzieciaków: czy S. bije i
                        potrąca tylko mojego czy także i inne dzieci. Okazało się , że wszystkim
                        dzieciom sie dostaje, ale mój syn najczęściej obrywa.

                        Wnioskuję, że S. w ten sposób okazuje uczucia sad.

                        Pomijając lekcje, z których mój syn wynosi mniej, niż mógłby przy "normalnym"
                        dziecku. Ale przychodzi mi też do głowy inna myśl: kto będzie odpowiadał, jeśli
                        w wyniku okazywanych uczuć S. stanie się krzywda?
            • makurokurosek Re: super, swietnie.. 07.11.07, 10:51
              chyba jeszcze jesteś pod wpływem naszej dyskusji o ADHD. Nie napisałam żeby
              usunąć chłopca, napisałam , że posadzenie obok siebie dwóch chłopców ruchliwych
              jest błędne, że dziecko z ADHD powinno mieć za sąsiada z ławki osobę spokojną,
              ułożoną tak by mogła go wyciszyć i wprowadzić ład w jego życie.
              Nie znam złotego środka, dlatego każdą dyskusję traktuje indywidualnie.
              Przeczytaj jeszcze raz na spokojnie, bez emocji z poprzedniej dyskusji,moją
              wypowiedz.
              • zzz12 Re: super, swietnie.. 07.11.07, 11:05
                byc moze masz racje..byc moze jestem przewrazliwiona na punkcie
                bojowo-frontowych tekstow w stylu "nie daj sie!Walcz o swoje!",
                uczulona na wszelkie postawy antagonizujace. A poza tym pozno bylo,
                a ja sypiam po 4 godziny na dobe... wink
                • makurokurosek Re: super, swietnie.. 07.11.07, 11:54
                  nie ma problemu, często po dyskusji wyrabiamy sobie opinię , która ma wpływ na
                  inne dyskusje prowadzone z tą osobą.
                  Wtedy rozmawiałyśmy ogólnie o ADHD, ja poszukując argumentów starałam się
                  przygotować do dyskusji, przewertowałam net w poszukiwaniu wartościowych i
                  obiektywnych artykułów.
                  Teraz mamy konkretny przypadek, o którym matka chce rozmawiać biorąc czynny
                  udział w dyskusji i naświetlając sprawę.
                  Według mnie pozostawienie sprawy własnemu biegowi może spowodować , że obydwaj
                  chłopcy będą mieli łątkę sprawiających problemy, rozsadzenie ich i posadzenie z
                  osobami spokojnymi może wyciszyć ich temperament. Zresztą takie rozwiązania
                  często były stosowane za moich czasów i raczej sie sprawdzały. Nie robiły
                  oczywiście z osób nadpobudliwych aniołków, ale na tyle wyciszały ich temperament
                  , że można było spokojnie prowadzić zajęcia bez uszczerbku na zdrowiu
                  któregokolwiek z uczniów.
        • guderianka Re: kolega zławki z...ADHD 07.11.07, 18:01
          To tak jakby ślepy prowadził kulawego.-moja kulawa córka opiekuje
          się swoją niewidomą koleżanką. Sądzę że po spędzeniu razem w
          szkolnej ławie I roku-będzie mogła sama dojeżdzac z nią busem do
          szkoły, pomagać w szatni. wink
    • e-ftalo Re: kolega zławki z...ADHD 07.11.07, 17:37
      A jeśli pani nie będzie zainteresowana to sama porozmawiaj z chłopcem(oczywiście
      w odpowiedni sposób)i nie w szkole,bo tam rodzice mają mało do gadania.Po co
      wszystko zwalać na panią a samemu nic nie robić?Jeśli się okaże że chłopiec nie
      ma ADHD to moze uda się załatwić bez wzywania jego rodziców.
      • kropkacom Re: kolega zławki z...ADHD 07.11.07, 18:25
        > wszystko zwalać na panią a samemu nic nie robić?Jeśli się okaże że chłopiec nie
        > ma ADHD to moze uda się załatwić bez wzywania jego rodziców.

        ?? Nie nadążam za Twoim tokiem myślenia.
    • lila1974 Re: kolega zławki z...ADHD 09.11.07, 13:23
      Chwilowo nie mam czasu przeczytać wszystkich zamieszczonych tu
      odpowiedzi, ale z własnego doświadczenia napiszę:

      W klasie mojej córki również jest chłopiec z ADHD. Już od drugiego
      dnia szkoły zdarzały się mamy, które "jechały" po nim, bo podniósł
      rękę, szarpnął, opluł itp. ich dzieci. ŻADNA nie zdobyła się na
      zwykłą rozmowę.

      Mama jednej z dziewczynek, któej córka z nim siedziała w ławce
      poskarżyła się do mnie, ze jej córka wciąż jest przez chłopca
      atakowana. Ta pani jednak nie krzyczała na dziecko widząc, ze
      ewidentnie jest z nim coś nie tak, wóczas jeszcze nie wiedzieliśmy,
      że to ADHD, tylko próbowala zasięgnąć rady i wymyśleć sposób, aby
      jej córka mogła się bronić. Niestety jest ofiarą wręcz idealną, bo
      jest wyjątkowo spokojna i nieśmiała. Zaproponoałyśmy pani, aby tę
      dziewczynkę przesadziła do mojej córy.

      Widziałam, ze mimo zaczepek ze strony tego chłopca moja córka daje
      sobie z nim radę - fakt, że ją w domu uczylam, jak wyhamowywać jego
      zapędy, jednocześnie nie eskalując wzajemnej niechęci.

      PAni jednak przesadziła moją córkę do stolika z dziewczynką i tym
      chłopcem, więc siłą rzeczy zaczepki z jego strony były częstsze.
      Kiedy dowiedziałam się, ze podniósł na nią rękę stwierdziłąm, ze
      muszę z nim porozmawiać.

      Podeszłam do niego i powiedziałam:
      "X, słyszałam, że dobrze sobie radzisz z zadaniami i jesteś bardzo
      bystry. Czy zatem mógłbyś zaopiekowac się Konstancją i pomóc jej w
      szkole? Siedzicie razem w ławcę, więc może będziecie taką wspólną
      drużyną?

      I co?
      I chłopiec pomaga mojej córce. Zaczepki się zdarzają, ale nie są
      groźne - ot, dziecinada.

      Zaprosilam go również do domu, by lepiej się poznali i może
      polubili. W moim domu zdarzyło mu się popychać moją trzylatkę, ale
      wóczas też nie krzyczałam, tylko pytałam, czy byłoby mu miło, gdybym
      to ja go popychała i widziałam, ze żałował.

      Od czasu do czasu, jak choćby przed chwilką, córka skarży się, ze
      używa brzydkich wyrazów, wówczas znów z nim rozmawiam, ale nigdy
      agresywnie i przez jakiś czas jest spokój.

      Może spróbuj i Ty zapoznać się z chłopcem i jego rodziną, zaprosić
      do domu, zorganizować wspólną zabawę a wówczas znajdziesz sposób, by
      do niego dotrzeć.
      • prunio4 Re:przyjaźń? 09.11.07, 17:56
        po kilku spotkaniach z mamą S. obawiam się, że przyjaźń nasza możliwa nie jest.
        Jest to osoba mało świadoma i emocjonalnie niezrównoważona, odbieramy na
        zuuuupełnie innych falach.

        Jak kiedyś podsumowała naszą rozmowę chwaląc mojego syna:
        -a wie pani, ja tak wychowywać nie umiem, bo ja jestem ze wsi :p

        Cóż do tego mogę dodać? Jak zwykle bywam kontaktowa, to języka w gębie mi zabrakło.
        • guderianka Re:przyjaźń? 09.11.07, 18:43
          lili chyba chodziło o przyjaźń z dzieckiem a nie z mamą tego
          dziecka. czasem dobrym gestem można zdziałać więcej niż walką

          lila- moja Maja została pobita przez 6 letniego ADHD z osiedla.
          Miałam z nim rozmowę podobną do twojej, z przebaczaniem, pogodzeniem
          i chwaleniem go. Mam wrażenie jakbysmy o tym samym dziecku pisały,...


          p.s. popieram w całej rozciąglości postawę która zaprezentowalas w
          opisywanej przez siebie sytuacji wink
        • lila1974 Re:przyjaźń? 09.11.07, 19:03
          A czy ja napisałam coś o przyjaźni? I to przyjaźni z mamą chłopca?
      • prunio4 Re: kolega zławki z...ADHD 09.11.07, 21:02
        >
        > Może spróbuj i Ty zapoznać się z chłopcem i jego rodziną, zaprosić
        > do domu, zorganizować wspólną zabawę a wówczas znajdziesz sposób, by
        > do niego dotrzeć.

        tak to zrozumiałam: z chłopcem i jego rodziną sad
        • ania1500 Re: kolega zławki z...ADHD 09.11.07, 21:12
          prunio4 napisała:

          > >
          > > Może spróbuj i Ty zapoznać się z chłopcem i jego rodziną,
          zaprosić
          > > do domu, zorganizować wspólną zabawę a wówczas znajdziesz
          sposób, by
          > > do niego dotrzeć.
          >
          > tak to zrozumiałam: z chłopcem i jego rodziną sad
          >
          >
          dobrze zrozumialas,jedyne wyjscie jezeli az tak cie to dreczy,nie z
          samym chlopcem,bo spotkasz sie z pretensjami jego rodzicow,zreszta
          jezeli to dziecko jest w waszej klasie i jest chore to chyba nie
          wiele da sie zrobic gdyby mozna bylo cos zaradzic jego rodzice
          napewno by to zrobili a takie dzieci tez maja prawo sie
          uczyc,uczeszczac do szkol,zawsze mozesz poszukac inna szkole dziecku
          lub poprosic o zmiane klasy jesli to jest mozliwe,i az tak bardzo ci
          przeszkadza ten chory chlopiec.ostateczne wyjscie powalczyc z
          nauczycielka ,aby nie siedzieli razem i w miare mozliwosci poprosic
          swoje dziecko,aby unikalo kontaktu z nim,jezeli on jest naprawde
          niebezpieczny.
          • lila1974 Re: kolega zławki z...ADHD 09.11.07, 21:22
            Między "zapoznać" a "zaprzyjaźnić" jest różnica, prawda?

            Ja porozmawialam sobie z babcią chłopca i wiem, ze ADHD to nie
            jedyny jego problem. Porzucili ich (brata i jego) rodzice. Mają
            ograniczone prawa rodzicielskie. Matka poszła w długą na stałe,
            ojciec go czasami odwiedza, ale jakie to są odwiedziny nie wiem.

            Co do samodzielnego wychowania wnuków przez babcie też mam swoje
            zdanie ... uważam, że babcie, zupełnie bezwiednie, robią dzieciom
            krzywdę. Kryją ich, nie potrafią być konsekwentne i trzeźwo oceniać
            występków, bo wciąż pokutuje w nich przekonanie "on jest taki
            biedny" ... doświadczenie z własnego podwórka - moja babcia i mój
            kuzyn.


            Pisząc do Ciebie po prostu próbuję namówić Cię na szersze spojrzenie
            na tę rodzinę a nie tyko pokiwanie głową "no, tak - on ma ADHD ... i
            wszystko jasne".

            Oczywiście masz pełne prawo bronić swoje dziecko, ale postaraj się
            wykazać nieco sprytu, chęci, wyrozumiałości, podejścia ... na
            kategoryczne rozwiązania przyjdzie czas, gdy wszystko inne zawiedzie.
            • prunio4 Re: kolega zławki z...ADHD 09.11.07, 21:43
              > Pisząc do Ciebie po prostu próbuję namówić Cię na szersze spojrzenie
              > na tę rodzinę a nie tyko pokiwanie głową "no, tak - on ma ADHD ... i
              > wszystko jasne".
              >
              > Oczywiście masz pełne prawo bronić swoje dziecko, ale postaraj się
              > wykazać nieco sprytu, chęci, wyrozumiałości, podejścia ... na
              > kategoryczne rozwiązania przyjdzie czas, gdy wszystko inne zawiedzie.

              zgadzam się, dlatego właśnie ośmieliłam się rzucić temat na forum.

              Zawsze spojrzenie kogoś, kto miał podobną sytuację lub widzi ją z innej strony
              może podsunąć pomysł, zanim będę musiała tę sytuację kategoryczne rozwiązać. A
              szkoda mi także i tego dzieciaka, bo pokrzywdzony jest podwójnie: choroba plus
              niedojrzałą do końca i nie radzącą z życiem matką.
Pełna wersja