jęczenie... mędzenie... marudzenie...

07.11.07, 10:41
Zauważyłam, że ostatnio mój dwuletni synek coraz więcej jęczy...
Mam koleżankę, która nie reagowała na takie zachowanie u swojego
synka i teraz ma wiecznie jęczącego siedmiolatka... Bardzo bym
chciała tego uniknąć i nie wiem jak mam reagować. Rozumiem, że
czasami każdy może mieć gorszy dzień i zwałaszcza taki maluch
czasami sam nie wie czego chce i dlatego jęczy ale jeśli to sie
powtarza codziennie to jest już trochę męczące.
Może powiem jak ja reaguję: syn zazwyczaj zaczyna jęczeć jak czegoś
chce a ja nie rozumiem o co mu chodzi. Wtedy mu tłumaczę, że jak
jęczy to tym bardziej nie rozumiem i żeby powiedział lub jeśli nie
umie powiedzieć to pokazał o co chodzi (mówi już sporo ale jeszcze
nie wszystko). Czasami udaje mi się przerwać jeczenie i Tymek
pokazuje lub mówi a czasami jest jeszcze gorzej... Na początku
staram sie zgadywać i jeśli nie udaje mi sie trafić to jęk
przechodzi w płacz. Wtedy mówię, że tak rozmawiać nie będziemy i ja
nie rozumiem co on do mnie jęczy. I konsekwentnie dopóki nie
przestaje płakac i jęczeć milczę i czekam. Zazwyczaj po kilku
minutach sam zapomina o co chodziło, uspakaja sie i zaczynamy sie
bawić.. tylko nie jestem pewna czy dobrze robię...
Drugi przypadek kiedy syn jęczy to jak chce cos wymusić czego mu
zabraniam. Wtedy jest płacz albo jęczenie. Próbowałam mu już
pokazywać jak to jest odbierane przez innych - zademonstrowałam mu
jak jęczy, co bardzo go zdenerwowało i niestety nie poskutkowało-
jęczał dalej. Próbuję tłumaczyć, że to nieprzyjemne dla mnie słuchać
tego jęczenia - też bez skutku, próbuje odwracac uwagę i zajmowac
czymś innym i tu niestety bardzo żadko osiągam sukces bo mój syn
jest uparciuszkiem i trudno go "zagadać". No i wreszcie próbuję
ignorować... i też nie bardzo widzę sukces...
Sama staram się nie jęczeć, nie narzekać i nie prawic kazań smile
Poświęcam mu na prawdę bardzo dużo czasu więc raczej nie chodzi tu o
zwrócenie uwagi tylko tak jak pisałam wyżej: irytacja i wymuszanie.
Generalnie Tymek jest bardzo pogodny i wesoły ale coraz częściej
zaczyna jęczeć... Może mi coś poradzicie? smile
    • jotemka Re: 07.11.07, 12:07
      Czytałaś "Drugi i trzeci rok życia dziecka"? Wydaje mi się, że tak.
      Ja też stosowałam te metody, o których piszesz i wiem jedno - to
      niestety taki wiek sad(((( Mój mówi większość, ale jak coś chce
      wyjęczeć, to mówi jęcząc. Nie cierpię tego, męczy mnie to okrutnie i
      nadal uparcie mu tłumaczę.
      Czasami działa krótkie, stanowcze NIE.
    • ania1500 Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 07.11.07, 21:14

      nie rozumiem wogole slowa "jeczy" co to jest?
      nasladowanie tego jak to nazywasz jeczenia nic nie da tylko
      denerwuje twoje dziecko sprawiasz mu tym przykrosc,jakies nerwowe
      zachowania z twojej strony tez bym sobie odpuscila,poprostu badz
      mila dobra i przeczekaj,stanowcze "nie" wedlug mnie odpada , nie ma
      takiego slowa w moim slowniku jesli chodzi o moje dziecko.
      poprostu to taki okres i walka tu nic nie da trzeba byc cierpliwym
      gdy "jeczy" przytul zajmij go jakas zabawka ,wlacz telewizor,nie
      dopusc do placzu bo to przykre jest napewno i dla ciebie gdy twoj
      syn placze.
      • copy77 Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 07.11.07, 22:06
        No to ja Cię podziwiam, że potrafisz dobrze wychowywać nie używając słowa "nie".
        Albo masz anielskie dziecko, albo będzie rozpuszczone jak dziadowski bicz.
        • ania1500 Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 07.11.07, 22:44
          jakos sie dogadujemy ,naprawde nigdy nie powiedzialam nie,fakt
          spelniam kazda prozbe robie to co ona chce,moze zle ,ale jest
          ok,pewnie bedzie rozpuszcona ,ale to nic zlego.
    • nangaparbat3 Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 07.11.07, 22:51
      Prawdopodobnie nauczylaś dziecko przewidywać, ze go nie zrozumiesz i ukarzesz za
      to, ze nie rozumiesz. Więc z gory jeczy, spodziewa się, ze nie uda mu się dość
      zrozumiale powiedzieć, o co chodzi, a Ty ukarzesz go milczeniem - to
      przewidywanie utrudnia mu powiedzenie tego, o co mu chodzi.
      wyluzuj.
      • pimpusia77 Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 08.11.07, 10:32
        > Prawdopodobnie nauczylaś dziecko przewidywać, ze go nie zrozumiesz
        i ukarzesz z
        > a
        > to, ze nie rozumiesz.
        ???
        przepraszam ale chyba nie zrozumiałam? Ukarzę za to, że nie
        rozumiem?
        Po pierwsze to wydaje mi się, że dwuletnie dziecko nie potrafi
        przewidywać? A może się mylę?
        Po drugie chcę mu pokazać, że jak mówi normalnie to jest dialog a
        jak jęczy to nie ma dialogu. Jak mam mu to pokzać? Jak to
        wytłumaczyć? Jak reagowac na jęczenie?

        Co do mówienia "nie"- to się dopiero dziecko zdziwi jak któregoś
        dnia otrzyma cios w samo serce bo poraz pierwszy usłyszy "nie". I to
        na przykąłd wnowym otoczeniu (przedszkole, szkoła) od obcej
        osoby... Pomyśl czy nie robisz dziecku krzywdy nie odmawiając mu
        niczego Tak nie wygląda prawdziwe życie. Nigdy nei ma się
        wszystkiego, prawda?
        • ania1500 Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 08.11.07, 15:14
          pewnie ,masz racje kiedys sie zetknie ze slowem "nie" ,ale narazie
          zanim bedzie chodzic do szkoly niech ma idealne dziecinstwo,zreszta
          mysle o szkole prywatnej,sama skonczylam liceum prywatne i tam
          raczej nie bylo "nie" moze jakos damy sobie rade.a co do twojej
          sytuacji to nie wiem co poradzic w takim ukladzie oby nic na sile w
          stosunku do dziecka,pozdrawiam.
          • asia_i_p Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 09.11.07, 21:46
            Ania, przepraszam, że się wtrącam i naprawdę nie chcę atakować, ale
            według mnie to nie jest najrozsądniejszy pomysł. Dziecko musi się
            zetknąć z zakazem, swoją niemożnością, frustracją. Nie ochronisz go
            przed tym, prywatna szkoła nie pomoże, nie usłyszy tam może "nie" od
            nauczycieli, ale usłyszy od koleżanek, potencjalnego chłopaka, od
            życia w ogóle. Kiedyś to się musi stać i lepiej, żeby dziecko uczyło
            się sobie radzić z takimi emocjami wtedy, kiedy jeszcze może sobie
            bez wstydu potupać nogami i pokrzyczeć. Podziwiam twoją cierpliwość
            i dobrą wolę, ale myślę, że bardzo ryzykujesz, bo nie uczysz dziecka
            jednej z najważniejszych umiejętności emocjonalnych. No i weź pod
            uwagę, że dziecko, które nie zna słowa nie, może mieć także kłopoty
            z odmawianiem innym, a to już stwarza poważne problemy.
            • ania1500 Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 09.11.07, 22:02
              asia_i_p napisała:

              > Ania, przepraszam, że się wtrącam i naprawdę nie chcę atakować,
              ale
              > według mnie to nie jest najrozsądniejszy pomysł. Dziecko musi się
              > zetknąć z zakazem, swoją niemożnością, frustracją. Nie ochronisz
              go
              > przed tym, prywatna szkoła nie pomoże, nie usłyszy tam może "nie"
              od
              > nauczycieli, ale usłyszy od koleżanek, potencjalnego chłopaka, od
              > życia w ogóle. Kiedyś to się musi stać i lepiej, żeby dziecko
              uczyło
              > się sobie radzić z takimi emocjami wtedy, kiedy jeszcze może sobie
              > bez wstydu potupać nogami i pokrzyczeć. Podziwiam twoją
              cierpliwość
              > i dobrą wolę, ale myślę, że bardzo ryzykujesz, bo nie uczysz
              dziecka
              > jednej z najważniejszych umiejętności emocjonalnych. No i weź pod
              > uwagę, że dziecko, które nie zna słowa nie, może mieć także
              kłopoty
              > z odmawianiem innym, a to już stwarza poważne problemy.
              teraz chyba juz to wiem,ale ja nic nie moge juz zrobic ,rewolucja w
              domu? strace w oczach corki a ona ma mnie za idealna najlepsza matke
              i moj maz sie w zyciu na te zmiany nie zgodzi.
        • nangaparbat3 Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 08.11.07, 18:25
          pimpusia77 napisała:


          > przepraszam ale chyba nie zrozumiałam? Ukarzę za to, że nie
          > rozumiem?

          Przecież sama piszesz, ze go karzesz:
          >>>Wtedy mówię, że tak rozmawiać nie będziemy i ja
          nie rozumiem co on do mnie jęczy. I konsekwentnie dopóki nie
          przestaje płakac i jęczeć milczę i czekam.

          > Po pierwsze to wydaje mi się, że dwuletnie dziecko nie potrafi
          > przewidywać? A może się mylę?

          Mylisz sie w sposob oczywisty. Nawet noworodek potrafi przewidziec reakcje
          rodziców - wie, czy jak zacznie wrzeszczec przyjdą i ukoją, czy zlekceważą.
          > Po drugie chcę mu pokazać, że jak mówi normalnie to jest dialog a
          > jak jęczy to nie ma dialogu. Jak mam mu to pokzać? Jak to
          > wytłumaczyć? Jak reagowac na jęczenie?
          On jest mały i ma świete prawo nie mowic normalnie. Stawiajac mu takie wymagania
          hamujesz mu rozwoj mowy. Dziecko, zeby mowić, musi sie czuc bezpiecznie - a on
          sie nie czuje.
          • pimpusia77 Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 08.11.07, 21:06
            > hamujesz mu rozwoj mowy. Dziecko, zeby mowić, musi sie czuc
            bezpiecznie - a on
            > sie nie czuje.
            to jest już chyba przesada... Tymek ma 22 miesiące a mówi bardzo
            dużo- prawie wszystko- dużo więcej niż znajome dzieci w jego wieku.
            Rozumiem, że jest mały i ma prawo pojęczęć. Boję się po prostu, że
            wyrośnie na taką jęcząca marudę jak synek mojej znajomej. Dlatego
            pytam CO ROBIĆ aby tego uniknąć?

            forum.gazeta.pl/ads_htm/img/zamknij750.gifwszystko
            • ania1500 Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 08.11.07, 21:16
              pimpusia77 napisała:

              > > hamujesz mu rozwoj mowy. Dziecko, zeby mowić, musi sie czuc
              > bezpiecznie - a on
              > > sie nie czuje.
              > to jest już chyba przesada... Tymek ma 22 miesiące a mówi bardzo
              > dużo- prawie wszystko- dużo więcej niż znajome dzieci w jego wieku.
              > Rozumiem, że jest mały i ma prawo pojęczęć. Boję się po prostu, że
              > wyrośnie na taką jęcząca marudę jak synek mojej znajomej. Dlatego
              > pytam CO ROBIĆ aby tego uniknąć?
              >
              > forum.gazeta.pl/ads_htm/img/zamknij750.gifwszystko




              prawda jest taka ,ze nic nie mozesz zrobic,tak jest i koniec
              tymbardziej,ze to jest bardzo male dziecko,wyrosnie z tego,nie musi
              byc taki jak tamten chlopiec.a wsumie to mam chyba pomysl na nowy
              watek dzieki tobie.
            • nangaparbat3 Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 08.11.07, 21:31
              pimpusia77 napisała:

              >
              . Boję się po prostu, że
              > wyrośnie na taką jęcząca marudę jak synek mojej znajomej. Dlatego
              > pytam CO ROBIĆ aby tego uniknąć?

              Nie czepiac sie jego jęczenia. Nie okazywać dezaprobaty. Nie naciskać na wyraźne
              mowienie.
              >
              > forum.gazeta.pl/ads_htm/img/zamknij750.gifwszystko
              • molla7 Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 08.11.07, 22:20
                co za kocopoły: taki wiek, wyrosnie, trzeba poczekac. dzieci od niemowlaka to urodzenii i stworzeni terrorysci i sznatazysci.
                dlaczego moje dziecko nie razryzykuje akcji z jeczeniem przy ojcu, dziadku? bo nic nie ugra u nich w ten sposób. a ja pewnie raz czy dwa uległami mam teraz piekiełko.
                teraz jest ciut lepiej bo staram sie wzmacniac doceniac i nagradzac zachowania pozytywne.
                • sylwiawkk Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 08.11.07, 23:42
                  a wiesz jaki ja mam sposob na dodanie mi radości z posiadania dzieci
                  gdy moje płaczą jęczą i coś wymuszają ,to ja dziekuje bogu, że tylko
                  takie mam problemy
                  tylko raz weszlam na strone <pomocne emamy] bo chyba jestem za
                  wrażliwa
                  wedź tam i poczytaj jakie problemy ze zdrowiem czy z utrzymaniem
                  mają inne matki jak cierpią bo ich dziecko jest nieuleczalnie chore
                  niewidome czy głuchonieme i pomyśl co one by dały żeby choć raz
                  usłyszeć płacz własnego dziecka albo jak to nazwałaś jęczenie tak
                  jak ci napisali to jest proza życia ,wyrośnie ,poprostu go kochaj a
                  zobaczysz że ci sie odwdzięczy za twoją cierpliwość ja codziennie
                  dziekuje że moje córeczki są zdrowe i że mam dla kogo żyć i że jest
                  ktoś na świecie kto kocha mnie bezgraniczną miłością
                  • copy77 Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 09.11.07, 21:14
                    Ale masz dziewczyno święta rację; ile razy się tak zdarzyło, że spojrzenie na
                    czyjeś nieszczęście-paradoksalnie!!!-uskrzydliło moje życie z jęczącymi od czasu
                    do czasu bliźniakami (stereo bywa bardziej wyczerpujące niż singiel smile), a
                    zdrowymi-daj Boże zawsze-jak rzepki
    • crska Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 09.11.07, 21:10
      czesc
      mam podobna sytuacje jak u ciebie moj szymek 2.5 roku i tez potrafi doprowadzic do szalu jeczeniem i marudzeniem...
      tylko ze ja mam jeszcze jednego szkraba ktory skonczyl 2 tyg temu roczek i ktory dopiero zaczyna na 2 nozkach chodzic i czasami w ciagu dnia musze mu poswiecic troche wiecej uwagii.. a szymi tym "jeczeniem" stara sie zwrocic na sebie uwage.

      przeczytalam te odp i jesli one mialyby byc napisane do mnie to by mi sie nie spodobaly szczerze mowiac..

      moim zdaniem nie ma co dac wejsc dziecku na glowe, jak moj szymon mi "jeczy" staram sie najpierw dowiedziec o co chodzi przytulic jesli potrzeba, zabawic (wymyslic wspolna zabawe razem z mlodszym bratem).. ale gdy to nie pomaga uzywam NIE.

      i mysle ze to jest najlepszy sposob.
      dziecko tez musi wiedziec co moze a czego nie.
      ale najwazniejsze to okazac mu milosc .. wiec postaraj sie najpierw dowiedziec czego on sie domaga smile a NIE w ostatecznosci
      • nangaparbat3 Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 10.11.07, 00:59
        Rzecz w tym, zebys czasem poswiecila CAłą uwagę Szymkowi, pobawiła sie tylko z
        nim, żeby on był w centrum Twojego zainteresowania chociaż od czasu do czasu.
        Zauważ, ze był w wieku "szkraba, ktory ma roczek", kiedy sprezentowaliscie mu
        mlodszego brata i te uwagę odebraliscie.
        Teraz pisząc o młodszym uzywasz czułuch zdrobnień, o starszym piszesz, że jeczy,
        marudzi, i nie pozwolisz, by Ci wszedł na głowę.
        Smutno mi sie zrobilo, jak to przeczytałam.
        • pimpusia77 Cud. Zaczęło działać :-) 10.11.07, 13:40
          Wystarczyło konsekwentnie powtarzać: "nie rozumiem co do mnie mówisz
          kiedy tak jęczysz. Mów normalnie". I co? jęczy dużo mniej. Zrozumiał.
          Cud!
        • crska Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 10.11.07, 20:26
          nangaparbat3 napisałasuspicious "Rzecz w tym, zebys czasem poswiecila CAłą uwagę Szymkowi, pobawiła sie tylko z
          > nim, żeby on był w centrum Twojego zainteresowania chociaż od czasu do czasu."

          tego ze nie poswiecam JEMU i tylko JEmu czasu nie moge sobie zarzucic.. kazde popoludniowe spanie Mateusza jest przeznaczone tylko i wylacznie dla Szymona wtedy nie sprzatam nie gotuje nic nie robie tylko sie razem bawimy, albo cos wspolnie tworzymy w kuchni - uwielbia robic ciastka

          pozatym zawsze staram sie zaangazowac go w cos co ja robie w danym momencie jesli np: sprzatam to on robi to razem ze mna daje mu szmatke nalewam wody do butelki z psiukaczem i chodzi i pyta sie co ma umyc

          wiec raczej mysle ze to jego jeczenie bierze sie z tego ze przyzwyczail sie ze byl tylko on i wszyscy sie na nim skupiali a teraz musi dzielic sie mama tata etc
          no i dochodzi do tego jeszcze to ze jest 2 latkiem a dla wielu dzieci jestt to ciezki wiek

          " Teraz pisząc o młodszym uzywasz czułuch zdrobnień, o starszym piszesz, że jeczy" staram sie traktowac ich na rowni nie faworyzuje ich i zawsze jak chwale jednego to i drugiego smile

          jednak nie jest rzecza latwa miec dwoch chlopakow ktorzy zaczynaj a sie bic o mame (dzisiaj mlodzszy nie chcial szymka wpuscic do mnie na kolana)

          • sylwiawkk Re: jęczenie... mędzenie... marudzenie... 13.11.07, 11:49
            nie ty pierwsza i nie ostatnia masz dzieci rok po roku .
            moja koleżanka ma dwie córki [róznica 1,5] i ma dwa leżaczki dwa
            krzesełka podwójny wózek wszystko prawie kupuje razy dwa bo jak ta
            starsza widzi że mama coś tam robi przy małej to ona też chce i weź
            bądź tu mądra i wytłumacz dwulatce że ty już jesteś duża a dzidzia
            jeszcze nie śpią razem z mamą tatuś już nie i też jak koleżanka sie
            odwróci od jednej to druga zaczyna marudzić i tak całą noc jak
            patrze na nia jak ona sobie radzi to mam wyrzuty sumienia że ja
            narzekam na swoje kochane dzieci bo w przeciwieństwie do niej mam
            duzo mniejsze problemy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja