lena-marie
08.11.07, 21:27
Problem dotyczy wlasciwie dziecka mojej kuzynki (w maju skonczyl 2
latka). Szymon nie potrafi dzielic sie zabawkami, jak jest na placu
zabaw to wyrywa innym dzieciom zabawki, jak ja przychodze do kuzynki
z moim dwulatkiem to mimo, ze zawsze biore jakas zabawke "na wymine"
to on owszem bierze to i sie bawi, ale ZADNEJ doslownie ZADNEJ innej
nie chce dac do zabawy mojemu synkowi. Kuzynka twierdzi, ze mu
tlumaczy ze zle robi ale to nie przynosi efektow. Wiem, ze dzieciaki
maja okres, w ktorym dzielenie sie przychodzi z trudnoscia, ale
szczerze mowiac nie mam ochoty na wizyty u kuzynki, bo moj maly
placze caly czas, bo nie moze sie nieczym bawic. A jak chce odebrac
Szymonowi zabawke, jaka ja przynioslam to jest straszliwa rozpacz,
lzy jak grochy i wrzask na caly blok. Czy to normalne???? Dodam, ze
spotykam sie z innymi mamami dwulatkow i wiem, ze dzieci wyrywaja
sobie zabawki, ale jakos potrafia bawic sie w miare bezkonfliktowo.
Z zadym innym dzickiem nie ma problemow tylko z Szymonem. Co mam
poradzic mojej kuzynce??? Dodam, ze Szymek jest bardzo wyrosniety na
swoj wiek, wszyscy biora go za 3-latka i wiekszosc dzieci po prostu
nie ma szans w straciu z nim. Starszym i wiekszym dzieciom nic nie
zabiera.
Pozdrawiam i czekam na rady.