biaemi
19.11.07, 18:10
Moj dwulatek czesto i mocno sie zlosci.
Podam przyklady:
prosze, by wlozyl skarpetki do szuflady, wklada, ale szuflada nie
chce sie zamknac, bo skarpetki wystaja - maluch dostaje chwilowej
histerii
upiera sie, ze sam zdejmie buty, rzepy nie chca sie do konca odpiac -
maluch dostaje chwilowej histerii
uklada gazete na sliskim krzesle, gazeta sie zsuwa - maluch dostaje
chwilowej histerii
itp., itd, wiem, ze sytuacje wygladaja na malo wazne, ale wiem tez,
ze dla niego jest to wlasnie wazne
A jak wyglada taka chwilowa histeria:
synek piszczy (tzn. krzyczy takim piskliwym tonem) i gryzie z calej
sily to co ma pod reka, albo to, co jest powodem zlosci, tzn. wbija
zeby w skarpetki, buty, gazete, ewentualnie swoja reke a potem
pokazuje (jakby chcial, zeby sie nad nim litowac), ze go ta szczeka
boli).Ja wtedy staram sie zachowac spokoj (chociaz wewnatrz tez mnie
juz nosi, bo bywa, ze to bardzo czesto sie zdarza)i mowie mu, ze nie
trzeba gryzc, ze mu pomoge, ze lepiej mnie poprosic o pomoc niz sie
zloscic, ze i tak dobrze mu wyszlo, ze nic sie nie stalo juz nie
mowie, bo jak kilka razy tak powiedzialam, to on eweidentnie
probowal mi udowodnic, ze jednak dla niego cos sie stalo
(krzyczal "tak, tak").
Jak go nauczyc zloscic sie w bardziej cywilizowany sposob, o ile
mozna sobie taki wyobrazic w takim wieku. Sposob, w jaki on to robi,
mnie drazni, a jednoczesnie nie mam pomyslu, jaki bylby dla mnie
bardfziej znosny.
Co poradzicie?