zachowanie przy stole

29.11.07, 18:37
Zauważyłam, że sporo rodziców nie uczy dzieci zachowania przy
stole.Mam przyjemność spotykać się z małżeństwami z dziećmi w różnym
wieku.Oczywiście nie uznaję jakiejś super dyscypliny, ale zwracanie
uwagi w sposób delikatny, nawet dowcipny mógłby rozwiązać
sprawę.Szczerze mówiąć drażni mnie, gdy 11 letnia panna mlaszcze i
siorbie w towarzystwie, zwłaszcza dorosłych.A co najdziwniejsze,
rodzice w ogóle tego nie zauważają.Albo 5-letnie dziecko, które
podczas posiłku dłubie w nosie.Oczywiście rodzice tez tego nie
widzą.Dlaczego niektórzy rodzice nie zwracają uwagi dzieciom, że je
się przy stole, nie chodzi się z jedzeniem po mieszkaniu, zwłaszcza
u kogoś.Sama mam już kilkunastoletnie dzieci, ale zawsze zwracałam
na to uwagę, tym bardziej, że uważam, że szanuje się czyjąś pracę.A
dzieciom nic się nie stanie gdy posiłek zjedzą przy stole.Nie wiem,
ale czasami przeraża mnie to bezstresowe wychowanie.Wybaczcie, ale
czasami przychodzi mi porównanie do "świętych krów" w Indiach.Czy
naprawdę tacy rodzice nie potrafią zrozumieć, że zachowanie takich
dzieci może komuś przeszkadzać.Może jestem dziwna, a może ktoś
jednak też to zauważył
    • harrypotter Re: zachowanie przy stole 29.11.07, 20:26
      Masz racje, cieszy mnie ze przykladasz wage do dobrego zachowania
      Widzisz teraz to my mamy doczynienia ze schamieniem spoleczenstwa
      To nie jest bezstersowe wychowanie dla dziecka tylko dla rodzica ktoremu sie nie
      chce tlumaczyc i uczyc swojego dzieciaka
      Od mlaskania i dlubania w nosie sa niestety gorsze sprawy
      Np. zapraszja ciebie na nocne przyjecie, dzieci juz dawno powinny byc w lozkach
      ale 4 latki biegaja i sluchaj slonych kawalow nawet po 23
      Jasne jest ze dziecko nie moze wysiedziec na miejscu ale parolatki biegajce tu i
      tam, pod moj stol piszczace, krzyczce, uszy pekaja, mozesz to spotkac w roznych
      restauracjach
      Czesto konczy sie to gozem o kant stolu, szkoda dziecka ale skoro rodzice nie
      pilnuja
      Jeszcze gorsze u starszych dzieciakow sa komorki i przenosne konsole wycigaja je
      nawet w najbardziej uroczystej chwili
      • a.nancy Re: zachowanie przy stole 01.12.07, 19:22
        > Np. zapraszja ciebie na nocne przyjecie, dzieci juz dawno powinny byc w lozkach
        > ale 4 latki biegaja i sluchaj slonych kawalow nawet po 23

        sytuacja z zycia wzieta:
        przyjecie, nie zadne tam alkoholizowanie sie, ot, ciasto, kawa, kieliszek
        likieru. wsrod gosci kreci sie 3,5-latka, w pewnym momencie nabiera pelna garsc
        tortu i naklada kazdemu na talerzyk taka wymemlana kremowa papke. dorosli udaja,
        ze nie widza. nastepnie bierze sie za slone paluszki, ktore umieszcza kolejno we
        wszystkich filizankach (z kawa, herbata). dorosli udaja, ze nie widza. ja
        (wowczas 11-latka) biore bahora po pache i zanosze do pokoju, klade do lozka,
        opowiadam bajke, dziecko zasypia. dawno to bylo, ale do dzis pamietam i do dzis
        nie rozumiem, dlaczego jedyna osoba, ktora zauwazyla cos niestosownego w
        zachowaniu dziecka bylo troche starsze dziecko (czyli owczesna ja).
    • mama303 Re: zachowanie przy stole 29.11.07, 21:01
      a ja byłam na wakacjach i obok na posiłki przychodziła rodzinka z
      dzieckiem kilkulatnim, ktore co chwila było strofowane, pouczane -
      "siedź prosto", "nie gadaj tyle", "nie machaj nogami", "jedz
      ładnie" "nie rób głupich min" itd. itp. Szkoda było mi tego
      dzieciaka wiec sama nie przesadzam w tej kwestii a juz napewno
      staram sie nie pouczac dziecka w towarzystwie /a jesli już to robie
      to dyskretnie/
      • ibulka Re: zachowanie przy stole 30.11.07, 00:01
        choćby nie wiadomo jak strasznie obrazili się na mnie rodzice dziecka, zwracam
        delikatnie uwagę, jeśli młode mlaszcze, siorbie, beka, biega, krzyczy itd. - nie
        ważne, czy ma 5, czy 15 lat.

        o knajpach na wakacjach, które pełnią funkcje przedszkoli nie wspomnę, o
        restauracjach w mieście też nie.
    • ala.81 Re: zachowanie przy stole 30.11.07, 00:13
      znam parę takich przypadków, że po prostu jak widzę w jaki sposób jedzą i
      słyszę! to mnie samej zbiera sie na wymioty. Mlaskanie, siorbanie, skrobanie
      sztućcami o talerze, leżenie na stole albo wpychanie sobie do ust prosto z
      talerza za pomocą noża ziemniaków na przykład. Niestety tym dzieciom (!!??)12,
      14 i o zgrozo 19 lat nikt nie zwraca na to uwagi. Mnie krew zalewa jak to widzę.
      Znam też parę dorosłych osób, które jedzą w ten sposób.
      Nie mam jeszcze dzieci, chociaż już wkrótce się to zmieni smile i wolę upominać
      dziecko 10tys razy "siedz prosto, nie mlaskaj" niż narażać go na wyśmiewanie, bo
      nie będzie potrafiło zjeść normalnie.
      Takie "rzeczy" wynosi się z domu
    • acorns Re: zachowanie przy stole 30.11.07, 16:22
      Dziecko je żeby się najeść a nie żeby cioci Wiesi się podobało. Jak
      komuś przeszkadza mlaskanie jedenastolatki, dłubanie w nosie
      pięciolatki czy skrobanie widelcem po talerzu dwunastolatka to on ma
      problem ze sobą a nie dzieciaki. Co komu może przeszkadzać że
      dwunastolatka pokłada się na stole zamiast siedzieć prosto? Co komu
      może przeszkadzać że czternastolatek pakuje ziemniaki nożem do gęby
      bezpośrednio z talerza? Dlaczego to jest be, a pakowanie tych samych
      ziemniaków do tej samej gęby widelcem unoszonym nad talerzem jest
      cacy? Jak ktoś nie ma prawdziwych problemów to je sobie stwarza.
    • e-ftalo Re: zachowanie przy stole 01.12.07, 16:22
      Rodzicom nie wypada zwracać uwagi dzieciom przy stole(w obecności
      innych),natomiast nauka powinna być wcześniej w rodzinie.No cóż,wszystkiego
      człowiek się uczy.
      Jak dla mnie to nawet zabawne jest obserwowanie takich zachowań dzieci przy
      stole,raczej mi nie przeszkadza,ale oczywiście rodzice powinni uczyć tego
Pełna wersja