Czy dobrze robię?...

07.12.07, 15:15
Zastanawiam się czy dobrze robię kiedy porponuję mojemdzu 2 -
latkowi ze jak posprząta w pokoju ( wktórym są porozwalane wszystkie
klocki) to bedzie mógł oglądac noddyego ktorego uwielbia...? Robi to
tak szybciutko i dokładnie że az sama jestem zachwycona a.e tylko
wtedy gdy wie ze czeka na niego baja. Zawsze potem jest bardzo
szybko przed tv radośnie głosząc "Mama noddy". Uczymy się też
siusiania na nocniczek od 2 tygodni - bardzo ładnie mu idzie ale też
zawsze keidy sie wysiusia i naklaszcze sobie to chce noddyego bo tak
było od początku. Zastanawiam się własnie czy takie działanie jest
dobre " coś za cos"?...(roztrząsanie tego nad siusianiem może już
bym sobie darowała bo to początki) Czy któraś z Was też ma takie
metody na swoich urwisów ? U nas żadko działa coś innego szczególnie
jeśli chodzi o sprzątanie
    • epreis Re: Czy dobrze robię?... 07.12.07, 17:08
      każda metoda - byle skuteczna jest dobra smile z tym,że z czasem staraj się takie nagrody "namacalne" zastąpić "uczuciami" - tzn pochwalić, że jesteś dumna i jaki on duży... ja musazę powiedzieć jakoś nie miałam takiego problemu..u nas sprzątanie zabawek przed kąpielom stało się takim utartym schematem, najpierw on pomagał mi, potem był coraz bardziej samodzielny..ale bardzo lubi się kapać i może sprzątanie też było na tej zasadzie-będziesz się mysiał jak posprzątamy...mój synek ogólnie uwielbia sprzątać, potrafi wyjąć zza lodówkie miotłer, szufelkę i zapamiętale zamiatać, obiera ze mną ziemniaki, wstawia pranie, wiesza (oczywiście ta jego pomoc to bardziej przeszkadzanie ale jaki jest z tego dumny ) i nie może przeżyć dlaczego odpada "pomaganie" w prasowaniu czy sprzątaniu ubikacji czy łazienki...zawsze mu bardzo dziękuje i chwalę że dzięki niemu jest mi dużo łatwiej a on im bardziej jest dumny tym chętniej mi później pomaga..oczywiście gdy nie ma ochoty do pomagania go nie zmuszam, a sprzątanie zabawek to jego obowiązek i już pomału wchodzimy w etapo gdy jak mu się nie chce to przedstawiam mu konsekwencje- np. jak nie pozbieramy tych zabawek razem to pozbieram je sama, schowam i nie będziesz się bawił...nie masz się co martwić- każdy psycholog i pedagog mówi,że nagroda zawsze lepsza od kary...
      • marghe_72 Re: Czy dobrze robię?... 08.12.07, 00:10
        wg mnie nagradzanie czymś "namacalnym" - w Twoim przypadku bajką nie
        jest najlepsza metodą.
        Bo dziecko sie uczy, ze ma robic coś w zamian za coś, a nie
        dlatego , że niektóre rzeczy po prostu trzeba zrobić big_grin

        Wg mnie wystarczy Twoje zadowolenie, usmiech, pochwała,
        podziękowanie itp..
      • marghe_72 Re: Czy dobrze robię?... 08.12.07, 00:11
        epreis napisała:

        pomału wchodzimy w etapo gdy jak mu się nie chce to przedstawiam
        > mu konsekwencje- np. jak nie pozbieramy tych zabawek razem to
        pozbieram je sama
        > , schowam i nie będziesz się bawił...nie masz się co martwić-
        każdy psycholog i
        > pedagog mówi,że nagroda zawsze lepsza od kary...


        naturalną konsekwencją tego, ze nie posprząta będzie bałagan..
        • epreis Re: Czy dobrze robię?... 08.12.07, 13:15
          dziecku które ma 2 lata bałagan nie przeszkadza, chyba że jest ogromny i na nim się przewraca...a i w tym przypadku nie myśli o sprzątaniu tylko o tym że go boli...
          • marghe_72 Re: Czy dobrze robię?... 10.12.07, 22:06
            epreis napisała:

            > dziecku które ma 2 lata bałagan nie przeszkadza, chyba że jest
            ogromny i na nim
            > się przewraca...a i w tym przypadku nie myśli o sprzątaniu tylko
            o tym że go b
            > oli...


            To Ty pisałaś o konsekwencjach

            a konsekwencją nabałaganienia nijak nie jest schowanie zabawek .. za
            karę.
            • krwawakornelia logicznie rzecz ujmujac 10.12.07, 22:40
              nie jest to kara ale konsekwencja, (tylko chyba nie dla dwulatka)
              ale dla trzy spokojnie.
              Posiadanie zabawek jest przywilejem, ale mama chce tez miec porzadek
              w domu, wiec jezeli chcesz miec zabawki to musisz je sprzatac, mama
              tez moze je sprzatnac ale wtedy laduja w piwnicy.

              Oczywiscie nie bardzo moze to dotyczyc przypdku kiedy dziecko ma
              zabawki tylko w swoim pokoju. Bo jezeli uwazamy ze jest na tyle duze
              zeby mialo swoj rewir, to jest na tyle duze zeby przejac za tenze
              odpowiedzialnosc i jest to jego pokuj. I powinnismy sie jak najmniej
              wtracac.
              • epreis Re: logicznie rzecz ujmujac 11.12.07, 17:32
                mój 2latek obserwowany przez obcych zawsze zostaje zakfalifikowany jako 3 latek..ja nie jestem aż tak restrykcyjna-twoja zabawki ty sprzątaj a ja popatrzę..sprzątamy razem..ale są stałe pory, przed spaniem...nie zmuszam też nigdy dziecka które jest tak zmęczone że oczy mu się zamykają do sprzątania zabawek bo taka jest zasada..ale wydaje mi się, że gdy stwierdzę, że konsekwencją nie sprzątania zabawek jest bałagan i pozwolę mu w nim żyć top 2 latek nie bardzo zda sobie sprawę z konsekwencji, co najwyżej nauczy się żyć w bałaganie...
      • mamacarli Re: Czy dobrze robię?... 09.12.07, 22:14
        Epreis, ma tak samo...

        Moja Carla uwielbia pomagac. Z wlasnej inicjatywy bierze mopa,
        sciaga kubel i myje nawet podlogi w calym mieszkaniu (na sucho).
        Z zabawkami tez nie mamy wiekszego problemu, bo grzecznie sprzata je
        na haslo "zabawki ida spac". Czasem ma problem w ogarnieciu balaganu
        kiedy narozrzuca zbyt wiele zabawek, wtedy ja jej pomagam.Kiedys
        stosowalam podobna kare co Epreis, tzn. chowalam zabawki, ktorych
        nie chciala sprzatac. Ale nie dzialalo, bo dziecie ma ich sporo i
        nawet specjalnie nie tesknilo za tymi schowanymi.
        Kiedy ladnie posprzata, zawsze ja chwale - i to jej wystarcza. Ale
        moj typ tak ma...
        Jesli martwi Cie czas jaki maly spedza przed TV, to moze
        sprobowalabys zamienic ogladanie bajek na cos innego, tez z Noddym w
        roli glownej - jakies kolorowanki, czy wyklejanki. Wtedy nagroda
        bedzie mniej "materialna". Poza tym mozna inaczej to przedstawic,
        nie "jak posprzatasz, to bedzie Noddy", ale np. "Chcialabym z Toba
        pobawic sie w kolorowanie, ale tu taki balagam, ze nie ma miejsca.
        Co z tym zrobimy?".

        Nie wiem czy zadziala, ale warto sprobowac.
        • epreis Re: Czy dobrze robię?... 09.12.07, 23:38
          ale ja nigdy nie schowałam mu żadnej zabawki smile raz jeden rzucił ze złości na ziemię rurki do napojów nie chciał ich podnieść, to je podniosłam i wyrzuciłam..nawet nie krzyczał i nie płakał, zapytał tylko-czemu mi to wyrzuciłaś?bardzo spokojnie.wytłumaczyłam mu i dziś nie ma problemu ze sprzątaniem, czasem robi to sam czasem prosi żeby mu pomóc smile ale bardzo go to interesuje i ciekawi-mam ławę ze szklanym blatem którą często myję płynem do szyb, on też chce psikać i myć swój stolik to dostał wodę w czystej butelce do psikania, ręcznik papierowy i myjemy razem.... podłogę myję mopem mokrym smile ale ja mu wyciskam..mam z nim tylko taki problem,że ma azs i jedyne czym może sprzątać to woda, ale i tak dajemy sobie radę, razem obieramy ziemniaki, wstawiamy pranie i naczynia do zmywarki smile ostatnio się śmiałam do męża (marynarza), że musi znaleźć pracę na statku gdzie zatrudniają też sprzataczki,będfziemy razem pływać bo kacperek tak ładnie sprząta..a mój synuś rezolutnie odpowiedział- będę obierał ziemniaki smile
    • lila1974 Re: Czy dobrze robię?... 08.12.07, 13:42
      Ja o sprzątanie czepiam się od wieku 3 lat smile

      Staram się nie używać słowa "sprzątaj", tylko podpowiadam
      konkretnie "a teraz wszystkie garnuszki do kuchni", "klocki do
      pudełka", książeczki na półkę itp.

      I widzę, że taki system jest dziewczynkom łatwiej przełknąć.

      Bajka w nagrodę? Chyba jednak nie robiłabym z tego tradycji, aby
      właśnie nie załapały, że "coś za coś". U nas zawsze przed snem jest
      bajka na DVD lub czytanie, a dziewczynki staram się kłaść tak, by o
      20:00 już leżały. Ich zaangażówanie w sprzątanie przekłada się na
      czas oglądania. Jeśli nie chcą sprzatać, kłócą się ze mną lub ze
      sobą, to mija im czas, który mogłyby spożytkowac przyjemniej. Zdaża
      się, ze dociągną awantury do 20:00 i wówczas mówię im, że przykro mi
      bardzo budzik zadzwonił i nie ma już czasu na oglądanie czy
      czytanie. One musza się jeszcze umyć a ja dokańczam sprzatanie,
      następnie idą spać i koniec.

      Moje dziewczyny jeszcze wypominaja "to nie moje", "to nie ja",
      wówczas im przypominam, że ja również sprzątam po NICH i nie
      narzekam, że to "nie moje".
      • lolinka2 Re: Czy dobrze robię?... 11.12.07, 23:29
        lila1974 napisała:
        "Moje dziewczyny jeszcze wypominaja "to nie moje", "to nie ja",
        > wówczas im przypominam, że ja również sprzątam po NICH i nie
        > narzekam, że to "nie moje".

        Ojj, to ty lajtowo masz lila...

        A u nas czasem hardcore leci: zamiast grzecznego "to nie ja" słyszę "nie będę
        sprzątać twoich gaci!!! (chodzi o parę moich jeansów - przyp. red.) Tkaniny
        zabawek też nie!!! A po co mi te durne naczynia!!! Ani mi się śni!!! Bo co to
        ja, Kopciuszek jakiś jestem??!!"
        I wtedy informuję delikwentkę, że jeżeli nie zamierza sprzątać rzeczy Tkaniny,
        to niechże ją uprzejmie skłoni, żeby ta posprzątała sama (Tkanina ma 1,5 roku) a
        o ile jej się to nie uda, to pokój mają wspólny i sprzątanie na jej głowie. A co
        się moich "gaci" tyczy, to ja nie wyliczam ile gaci jej uprałam, chociażby w
        ostatnim tygodniu, ile garów zmyłam po niej (dobra dobra, mamy automat i
        zmywarkę, ale efekt wychowawczy musi być!) i jeśli zamierza w jako-takiej
        zgodzie mieszkać z nami WSPÓLNIE, to ma robić wszystko, żeby nam razem było
        dobrze (czyt. wypełniać swoje obowiązki, jak reszta rodziny).
        Jak dotąd działa...

        A propos konkretnego wyznaczania zadań, czyli zamiast "sprzątaj" wstawiamy np
        "zanieś brudne ciuchy do kosza", to jak najbardziej popieram.

        Nagrody...? Fajne są, ale niekoniecznie za każdym razem, coby pozostały
        nagrodami i się dziecku nie przejadły. Czasem pochwała, czasem pochwała na forum
        publicznym, czasem przytulka, czasem buziak, czasem słodycz, czasem bajka - wg
        inwencji i możliwości. I wszystko jest witane równie radośnie.
    • sarna.sa Re: Czy dobrze robię?... 08.12.07, 14:19
      chociaz zaden ze mnie autorytet w dziedzinie wyhcowywania dzieci - uwazam, ze
      robisz dobrze smile

      po pierwsze dlatego, ze bajki traktujesz jako cos na co trzeba sobie zasluzyc -
      a nie jako dodatek do sniadania i caly dzien przed tv smile

      po 2 - bajki nie sa czyms materialnym. zdecydowanie lepsza nagroda jest
      pozwolenie na dobra bajke, niż dawanie zabawek czy slodyczy.

      po 3 - teraz sprzata dla bajek, a dzieko twojej konsekwencji wejdzie mu to w
      nawyk, dorosnie i bajki nie beda mu porzebne
    • krwawakornelia ja nie stosuje takich metod. 09.12.07, 16:44
      nie wiem, to brzmy srednio pedagogicznie, ale zawsze to Ty wiesz
      najlepiej jak chcesz wychowac swoje dziecko i na czym ci zalezy. Co
      jest dla ciebie wazne i jaki cel chcesz osiagnac. Krotko mowiac na
      jakiego czlowieka chcesz wychowac swoje dziecko.
    • mama-ola Re: Czy dobrze robię?... 11.12.07, 20:42
      Przy nauce siusiania zastosowałam identyczną metodę - zrobi do
      nocnika, dostanie słodkie. Przyznam jednak, że w nawyk to synkowi
      nigdy nie weszło, więc nie musiałam przemyśleć, co by było, gdyby
      weszło. Już po kilku dniach nauki nocnikowania radość z naszej
      radości i duma z siebie dawała mu wystarczającą satysfakcję.
      Przestaliśmy go nagradzać słodyczami, a on się nie upominał. Bez
      pieluch chodzi od 7 m-cy smile

      Jeśli chodzi o sprzątanie przed bajką, to moim zdaniem świetny
      pomysł. Wejdzie mu to w nawyk, że przed wieczorną bajką zawsze się
      sprząta pokój. Jak Cię niepokoi nazywanie tego, że sprząta "za"
      bajkę, zacznijcie to nazywać, że sprząta "przed" bajką. Niby
      drobiazg, ale może rzeczywiście lepiej, by mu w pamięci
      utkwiło "przed".
    • stypkaa Re: Czy dobrze robię?... 12.12.07, 10:38
      Mój starszy synek ma 2l. i 10m-cy.
      Raczej staram się unikać tego rodzaju propozycji. Jeśli już to na
      zasadzie, że przed oglądaniem bajki trzeba posprzątać. Nie mówię od
      razu na początku, że jak posprzątasz to w nagrodę będziesz mógł
      oglądać bajkę.
      Ja stosuję metodę wyboru - daję synkowi wybór: albo sprząta razem ze
      mną (sam też czasem potrafi, ale musi mieć ochotę) - albo ja
      sprzątam sama ale wtedy chowam zabawki. Kilka razy (na początku)
      rzeczywiście musiałam skonfiskować zabawki, ale teraz raczej się to
      już nie zdarza.
      Druga sprawa, że nie molestuję go jakoś strasznie sprzątaniem. No
      chyba, że już naprawdę się przewracamy o zabawki wink
      Wcześniej (przed urodzeniem drugiego synka) sprzątaliśmy właściwie
      codziennie wieczorem. Teraz przyznam się, że to ja nie mam już siły
      sprzątać (albo muszę robić coś innego), więc odpuszczam.

Pełna wersja