Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie?

07.12.07, 23:16
Moja corka ma prawie trzy latka. Ania jest wesola rezolutna i
ogolnie jest to fajny maluch ale od jakis dwoch miesiecy doprowadza
mnie nie raz do skrajnego zmeczenia.nie potrafi sie soba zajac
dluzej niz 5 minut! to chyba kiepsko jak na 3 latka. Nie chodzi o to
ze corkenka chce zeby ja ciagle nianczyc ze nie spuszcza mnie z oczu
chodzi krok w krok za mna czy za tata ale o to ze ona mi zyc nie
daje. Staram sie zeby w domu bylo ugotowane posprzatane mala czesto
jest na swiezym powietrzu ale wiecie jak jest. o dom trzeba dbac a
obiad sam sie nie zrobi. Ania ignoruje to ze ja musze przez 20 minut
zajac sie czymkolwiek,przychodzi do mnie i doslownie wciska mi do
rak jakies zabawki. Mow masz mama to twoj ulubiony piesek,misiek
konik czy cos tam innego i nawet jak ledwo sie wyrabiam i mam zajete
obie rece nie odpuszcza tylko czeka az rzuce wszystko co robie i
bede sie z nia bawic. ona chce sie bawic caly dzien i zawsze ze mna.
Probowalam juz roznych metod. Oczywiscie bawie sie z nia nie myslcie
ze nie. Robimy tak ze juz od rana sie bawimy z pol godziny potem
jest przepychanka o sniadanie bo moja latorosl nie chce robic nic co
przerwie zabawe. Ja lubie sie z nia bawic ale do cholery czy
dziecko w tym wieku juz nie powinno sie choc przez 1/2 godziny
pobawic samo?nie chodzi mi o to ze mam malo czasu na jakies kobiece
proznosci ale o to ze Ania nie pozwala mi doslownie na nic co nie
jest jej zabawa. Jestem juz bardzo zmeczona nie wiem jak dlugo tak
pociagne. Corka byla w przedszkolu prywatnym ale chorowala tak ze 3
tygodnie w miesiacu byla w domu a ja z nia. Zrezygnowalam na dobre z
pracy. na szczescie maz jest w stanie nas utrzymac. Od wrzesnia
pojdzie znowu do normalnego przedszkola. juz jej zalatwiam i modle
sie zeby bylo miesjce. czy ktos z was tez ma takie wymagajace
dziecko ktore jest tak zaborcze jak moje? jak slysze od znajomych ze
ich syn bawi sie sam a jest tylko pol roku starszy to mam dola. moj
szkrab chodzi ze mna nawet do lazienki, nie moze zrozumiec ze jak
ktos sie zalatwia to sie nie wchodzi.wchodzi rozklada zabawki i
zmusza mnie do zabawy. wyobrazcie sobie scene ze w jednej rece macie
papier toaletowy a w drugiej samochodzik lub auto. Moze to kogos
smieszyc ale to prawda. probuje roznych sztuczek z niani ale u nas
to nie wychodzi. wlasne dziecko bardzo mnie wkurza, to smutne ale
taka jest prawda.czesto na nia krzycze bo oprocz tej schizy na
punkcie swojej zabawy jest tez jakas nadpobudliwa i ma kaskaderskie
pomysly.to szatan nie dziewczynka. do tego robi nadal w pieluchy,
nie chce sie sama ubierac rozbierac, nic. nie wymagam od 3 latka ze
bedzie sie zachowywac jak dorosla panna ale ona nie ma ochoty nawet
na minimum samodzielnosci. ogolnie tylko zabawa. wiem ze to dziecko
i ze 3 lata to trudny wiek ale mam obawy ze Anka zyje w jakims
swiecie nierealnym. gdzie popelnilam blad? czekam na wasze zdanie i
przyjme na siebie wszelkie opinie. krytyka mile widziana. moze
jeszcze o rodzinie. Maz pracuje do 16-18 takrze prawie go nie ma.jak
wraca to moge troche odsapnac choc nie na dlugo bo cora woli mnie.
babci nie lubi i dostaje szalu jak ma z nia byc. Druga babcia jest
daleko. dziadkowie sie nie garna. radze sobie sama. powiedzcie co
robic. Halina
    • marghe_72 Re: Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie? 08.12.07, 00:06
      a nauczyłaś ją samodzielnej zabawy? smile

      zaangazuj ją
      niech uczestniczy w "pracach domowych", gotujcie wspólnie itp
      • paacynka Re: Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie? 08.12.07, 00:34
        trochę późno ten apel, takie sprawy od urodzenia się kształtuje,
        małe niemowle nawet potrafi się sobą zająć jak lezy w łóżeczku,
        obserwuje świat, bawi się rączkami, później jeśli nie zabierasz
        dziecka do toalety i nie zaczynasz dnia od zabawy to ono zna rytuał
        dnia.
        Nie zaczynaj dnia od zabawy a od śniadania. I to ty ustalasz reguły
        na zasadzie, zjedz to będziemy mogły się pobawić.
        Ty się teraz pobaw pieskiem, a ja umyję naczynia.
        albo: choć niech piesek czy kotek zobaczy jak się zmywa naczynia,
        połącz to, niech ci córka pomaga. Ale też musi wiedzieć że ma się
        sama bawić, że Ty jesteś zmęczona i chcesz odpocząć.
        Ty ustępujesz to co się dziwisz że ona ciągle to robi, raz drugi jej
        nie ustąpisz, może nawet skończy się awanturą, ale będziesz trzymała
        rękę na pulsie, bo teraz to prowadzi wszystko do tego by to wg córki
        cały dom funkcjonował.
        Ja w odcinku z super nianią i chłopacmi, którzy wyznaczali reguły w
        domu a nie mama.
        Dziewczyno to Ty jesteś dorosła, weszłaś dziecku "w tyłek" teraz to
        odkręć.
        Moje żadne z dzieci nie miało problemu z zabawą, bo ja zajmowalam
        się sobą a nie nadskakiwałam im, a one się bawią od małego same. A
        mimo to jak słysze nudzi mi się to się denerwuję, bo małe dziecko to
        kreatywny mały człowiek i naprawdę ma fantastyczne pomysły na
        zabawę, ale musi mieć na to szansę
        Tak jak powiedziała, bardzo wcześnie musiałaś popełnić błąd, że tak
        teraz wygląda twoje życie.
        • barbaram1 Re: Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie? 08.12.07, 01:29
          No to ja też popełniłam ten sam błąd. Moja córeczka ma 6 lat i już
          czasami się sobą zajmie. Ale doskonale pamiętam czasy chodzenia z
          dzieckiem do ubikacji przez laaata (bo sama bała się zostac w
          przedpokoju!) albo wspólne kąpiele (bo nie miałam nikogo, kto by jej
          przypilnował a najzwyczajniej w świecie chciałam się umyć) Całymi
          dniami musiłam być księżniczką, pieskiem itp. A gdy chciałam zrobić
          np. kolację to było ciągnięcie, płacze itp. Niestety jedynym sposbem
          było posadzenie dziecka przed telewizorem - wtedy spokojnie mogłam
          coś zrobić w kuchni. Moje dziecko do dzisiaj jest bardzo wymagające,
          trzeba codziennie się z nia bawić, ale od jakiegos roku juz nie
          szaleje, gdy muszę się zając czymś dorosłym i wtedy bierze sobie
          kredki i rysuje, czesto w kuchni, ale juz spokojnie. Niestety gdy
          widzi, ze np. sobie leze, czy siedze natychmiast to wykorzystuje i
          wciaga mnie w zabawy.
          • balinka1777 Re: Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie? 08.12.07, 16:02
            Dziekuje za zainteresowanie. odpowiadam. nasza corka potrafi sie
            bawic sama ale nic chce tego robic bo chyba nie lubi.od rana dzisiaj
            mnie meczyla ale ustalilam nowe zasady, najpierw Ania chwile sie
            bawi sama ja pije kawe i czytam ksiazke a po 20 minutach sniadanie,
            obiecalam jej ze wspolnie pobawimy sie po sniadaniu. Oczywiscie byla
            niezadowolona i caly czas mi przerywala. jakos to poszlo. jej
            zabawki robia z nami wszystko.na plac zabaw tez chodza. zaczelam tez
            uczyc jej samodzielnosci ale nie bardzo chce nawet probowac ubierac
            sie samodzielnie, musze sie niezle nagimnastykowac zeby cos
            zalozyla. Barbaram 1 jak ja cie rozumiem tylko ze ja postanowilam
            przerwac to teraz. zanim bedzie za pozno choc niektorzy pewnie
            pomysla ze juz jest za pozno...Z pieluchami to jest tez awanturka za
            kazdym razem.do niczego nie zmuszam ale nie wiem czy sie wyrobi zeby
            do wrzesnia nauczyc sie sikac i robic kupe do ubikacji a nie w
            pieluchy. dzisiaj sie ssikala w majteczki i oznajmila mi ze ma mokre
            kolanka zeby ja przebrac. dam jej troche czasu.
    • evchen.ol Re: Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie? 08.12.07, 12:03
      Jakbym czytała o moim synkusmile Tyle, że ja uwielbiam się z nim
      bawićwink Czasem też jestem zmęczona tym udawaniem żaby, pieska czy
      czegośtam, ale mały potrafi zrozumieć, że teraz jest pora gdy mama
      szykuje obiad, odpoczywa, bądź po prostu nie ma ochoty. Zdarzają się
      lamenty z tego powodu, ale widzę, że coraz słabsze i potrafi się
      zająć sobą jeśli tylko chce. Myślę, że to taki etap, albo charakter
      dziecka. Moje już od urodzenia było takie. Cały czas potrzebował
      towarzystwa. Nie znaczy to, że nie wyznaczam granic. One są i są
      konsekwentnie przestrzegane. Myślę, że powinnaś konsekwentnie
      przestrzegać granic jakie ustaliłaś. Nie chcesz, żeby chodziła z
      tobą do toalety- zamknij się tam i tłumacz, że to miejsce gdzie się
      chodzi samemu. Polamentuje ale zobaczy, że jesteś konsekwentna i po
      kilku razach odpuści. Musisz jednak za każdym razem być twarda.
      Lepiej wyznaczyć kilka granic i być konsekwentnym, niż wiele i
      czasem pozwolić a czasem nie. Będzie lepiej, zobaczyszsmile Ale
      konsekwencja i nie popuścićwink Dzieci nas sprawdzają i tyle. Nie
      dajmy się zwariować. Jeśli jestem z nim od 8 rano, cały czas się
      bawię, śpiewamy, gonimy się, rysujemy, pieczemy, to ja mama- też
      człowiek- mam prawo ok. 11 żeby w spokoju wypić kawę, posprzątać,
      ugotować- inaczej wariatkowo gwarantowanewink Przez tą godzinę nic mu
      się nie stanie, dziecku też jest potrzebny odpoczynek psychiczny,
      choć nie zdaje sobie z tego sprawy. A mnie teżwink
      • balinka1777 Re: Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie? 08.12.07, 16:07
        evchen.ol duzo mi dala twoja wypowiedz dziekuje. tak wlasnie zrobie.
        we postepowaniu z dzieckiem brakuje mi chyba konsekwencji i mala
        nauczyla sie ze wszystko jest dla niej i na jej prawach ze mama jest
        walsnie po to aby ja zabawoac caly dzien. musze jej chyba pokazac ze
        ja tez mam swoje "zabawy" chocby bylo to czytanie gazety czy poranna
        gimnastyka. dalam sie niestety zwariowac i musze sie z tego
        wykaraskac zanim bedzie za pozno.
        Pozdrawiam. H.
    • enigmatic2 Re: Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie? 08.12.07, 13:47
      balinka, moja córa jest podobno, tylko ja... jestem inna niż ty. też szła by ze
      mną wszędzie, ale w toalecie się zamykam, a niech sobie wali w drzwi. w łazience
      też się zamykam... w końcu przestała próbować wchodzić - uważam to za sukces smile
      też mnie angażuje do zabawy, ale kiedy chcę się z nią pobawić to chcę, a kiedy
      nie to nie. po prostu. nie ma mowy o ZMUSZANIU rodziców do zabawy. ja uważam, że
      taka sytuacja nie istnieje - rodzice nie są zmuszani tylko się poddają dziecku.

      nie rozumiem czemu nie powiesz nie. nie to nie i już. dla mnie sprawa jest prosta.

      moja sama się ubiera i rozbiera. sama wchodzi na toaletę by zrobić siusiu. jest
      bardzo samodzielna chociaż wymagająca naszej uwagi.

      nie wiem, ale mi to przypomina takie sytuację 'nie wiem, jak dziecko oduczyć od
      smoczka'. no jak to - zabrać po prostu.

      i we wszystkim co robisz potrzebna jest konsekwencja. nie skończy się na jednej
      lekcji. może nawet będzie ich 100... na ten sam temat. ale tak to z dziećmi bywa.

      acha... rodzeństwo dużo rozwiązuje smile)
      • balinka1777 Re: Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie? 08.12.07, 16:21
        enigmatic2 napisała:

        > balinka, moja córa jest podobno, tylko ja... jestem inna niż ty.
        też szła by ze
        > mną wszędzie, ale w toalecie się zamykam, a niech sobie wali w
        drzwi. w łazienc
        > e
        > też się zamykam... w końcu przestała próbować wchodzić - uważam to
        za sukces smile
        Ja sie boje ze jej sie cos stanie jak ja sie tam na dluzej zamkne.
        Zostawiam drzwi otwarte.wymyslilam takie rozwiazanie z minutnikiem.
        wlaczam na 15 minut i oznajmiam Ani ze ide do lazienki na taki czas
        i jak dzwoneczek zadzwoni to bede z powrotem.tylko raz przyszla ale
        i tak wolala mnie z pokoju. mamy taki system ze jak ja biore
        prysznic wolam ja i Aneczka ma powiedziec co robi big_grin. troche chore
        ale juz taka jestem martwicielka.
        > też mnie angażuje do zabawy, ale kiedy chcę się z nią pobawić to
        chcę, a kiedy
        > nie to nie. po prostu. nie ma mowy o ZMUSZANIU rodziców do zabawy.
        ja uważam, ż
        > e
        > taka sytuacja nie istnieje - rodzice nie są zmuszani tylko się
        poddają dziecku.
        No to w moim przypadku prawie wcale bym sie z nia nie bawila bo
        lubie to tylko troche.moze polubie jak przestane sie zmuszac.
        >
        > nie rozumiem czemu nie powiesz nie. nie to nie i już. dla mnie
        sprawa jest pros
        > ta.
        Ona wpada w niezly lament jak powiem ze nie chocbym nie wiem jaki
        argument wymyslila. musze zrobic lepszy podzial dnia, wrocic stare
        dobre rytualy.jak byla mniejsza swietnie skutkowaly, jakos wszystko
        mi sie zpod kontroli wymknelo po tym jak zaczela chorowac kilka
        miesiecy temu i zaczelam jej odpuszczac i robic to co chce.
        > moja sama się ubiera i rozbiera. sama wchodzi na toaletę by zrobić
        siusiu. jest
        > bardzo samodzielna chociaż wymagająca naszej uwagi.
        bardzo zazdroszcze u mnie prosba o samodzielne rozebranie konczy sie
        stwierdzeniem Ani ze jest mala i mam ja rozebrac.moze zle sie do
        tego zabieram. masz jakis pomysl sprawdzony u ciebie?
        > nie wiem, ale mi to przypomina takie sytuację 'nie wiem, jak
        dziecko oduczyć od
        > smoczka'. no jak to - zabrać po prostu.
        >
        > i we wszystkim co robisz potrzebna jest konsekwencja. nie skończy
        się na jednej
        > lekcji. może nawet będzie ich 100... na ten sam temat. ale tak to
        z dziećmi byw
        > a.
        > tak wiem. musze wiecej wymagac i wiecej tez chwalic. dzieci lubia
        rozne konkurencje. moze tak sie da...
        > acha... rodzeństwo dużo rozwiązuje smile)
        To moze dlatego twoja corka jest taka samodzielna... Jest ta starsza
        i moze pokazuje ze jest duza. a wczesniej tez byla samodzielna/
        zanim pojawila sie mlodsza? ja o drugim jesli pomysle to kiedys
        kiedys....
        Pozdrawiam
        • enigmatic2 balinka 11.12.07, 13:50
          dopiero od miesiąca, dwóch sama się ubiera i rozbiera i nie potrzebuje mnie by
          iść z nią do toalety. nawet pani w żłobku zauważyła, że sama wszystko robi smile
          byłam dumna jak paw smile

          może to przez siostrę. może to taki wiek. ona jednak od początku wykazywała chęć
          do samodzielności począwszy od samodzielnego jedzenia. dobra metoda - nie
          przeszkadzać smile

          powodzenia!
        • enigmatic2 balinka 11.12.07, 13:54
          jeszcze...
          u nas z samodzielnym ubieraniem było tak, że kiedyś się rozebrała przy sikaniu i
          mąż zawołał by się ubrała. córa uciekła do pokoju i mąż myślał, że ucieka przed
          nim, by nie mógł jej ubrać. nie chciało mu się z nią szarpać a co się okazało -
          ona w pokoju ubrała rajstopy siostry i przyszła w nich do męża. od tamtej pory
          nie da się ubrać.
          • balinka1777 Re: balinka 13.12.07, 22:49
            No to zazdroszcze. u nas jest kiepsko z samodzielnym czymkolwiek.
            napisze o tym nizej
    • mmc2 Re: Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie? 08.12.07, 20:43
      Dzieci same pragna byc samodzielne i daza do tej samodzielnosci.
      Twoja corka tez chciala byc samodzielna i probowala sie rozbierac
      w wieku 2 lat ale skutecznie jej to wybilas z glowy tlumaczac ze
      jest za malutka i mamusia pomoze dlatego ona teraz nie wierzy w to
      ze sama potrafi i cytuje twoje wczesniejsze argumenty.
      To ze jestes bojazliwa powoduje to ze twoja corka tez przejmuje
      twoje obawy nawet jesli ich glosno nie wypowiadasz i boi sie spuscic
      cie na sekunde z oczu.
      Przedewszystkim przemysl swoje zachowanie bo to ty ksztaltujesz
      swoje dziecko na takie jakim jest.
      Niestety czy chcesz w to wierzyc czy nie ale w wychowaniu bardzo
      wazna jest konsekwencja i rytualy. Dzieci potrzebuja rodzicow ktorzy
      sa przewidywalni, to daje im poczucie pewnosci i pozwala otwierac na
      zdobywanie nowych umiejetnosci.
      Jesli rodzic w podobnych sytuacjach mowi raz tak raz nie to dziecko
      jest zdezorietowane i placzem usiluje osiagnac wymagana przez siebie
      odpowiedz.
      Po 2 razach wie ze jesli odpowiednio dlugo bedzie wylo tupalo itp.
      to osiagnie to co chce.
      Przemysl porzadek dnia co i w jakim czasie chcesz robic i informuj
      dziecko jak sie ubierzesz(daj jej czas na ubieranie, wspieraj i
      pokazuj jak sie co zaklada) dzwonek(to juz wprowadzilas)mozesz
      pobawic sie sama itd.
      • mama303 Re: Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie? 08.12.07, 21:26
        E tak strasznie sie nie przejmuj. Dzieci w tym wieku bywaja niestety
        bardzo zaborcze i absorbujace. Moja piecilatka do tej pory miewa dni
        kiedy jestem jej guru i mnie nie odstępuje.
        Moim zdaniem błędem jest to że pozwalasz jej życ w "ciagłej zabawie"
        Dziecko trzeba uczyc że jest czas na zabawe ale jest tez czas na np
        posiłek, albo na przygotowanie obiadu czy sprzątniecie /oczywiście
        możecie to robic razem ale odradzałaby sadzanie wtedy pluszaków
        dookoła/.
        Nie odrazu to wszystko do niej dotrze ale z czasem zrozumie no i
        trzeba zachęcać do zabawy samodzielnej, np rozpoczynajac zabawe z
        dzieckiem a potem dyskretnie sie wycofując albo podajac jakies
        ciekawe pomysły. Umiejetność Samodzielnej zabawy jest moim zadniem
        czyms bardzo cennym, szczególnie w przypadku jedynaków smile
        • balinka1777 Re: Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie? 08.12.07, 22:52
          No mam nadzieje ze troche jej to kiedys przejdzie i polubi zabawy
          sam na sam i nie tylko zabawy. tak jak piszesz dziecko za bardzo
          zyje zabawa a nie bardzo chce uczestniczyc w normalnym zyciu choc
          moj maz uwaza ze taka bedzie bardziej szczesliwa,bez wiecznego
          nakrecenia na porzadek i takie powazne podejscie.moze ma to po ojcu
          ktory ma w sobie duzy pierwiastek dzieciaka.chociaz jest
          odpowiedzialny i zaradny zycie traktuje o wiele mniej serio niz
          ja.na pewno jest mu latwiej bo sie nie zamartwia big_grin. Ania jest
          jeszcze za mala zeby tak opiniowac i osadzac i moze ta ciagla zabawa
          to wlasnie jej sposob na zdobywanie wiedzy. nie zamierzam jej
          musztrowac ale ufam ze w koncu zrozumie (przez konsekwencje i
          rytualizacje) ze ja mam swoje (nasze) "dorosle" zajecia i zacznie
          sie zajmowac soba troche wiecej.Byc moze nalezy do dzieci ktore sa
          bardziej absorbujace nie wiem... Juz zaczelam byc bardziej
          zasadnicza i zdecydowana choc nie chce tak od razu wprowadzac
          wszystkich zmian bo wyjde na stara zrzede big_grin. po kolei stopniowow
          ale skutecznie. napisze co mi sie udalo zdzialac.dzisiaj byla trauma
          przy myciu zebow bo nasza Anka najchetniej ssie szczotke wyjada
          paste ale zebow wcale nie myje. wiec jej uswiadomilam ze poczekam
          tak dlugo w lazience az umyje ze mam czas.probowala postawic na
          swoim ale troche pomeczyla szczoteczke...troche wiecej niz zawsze.ja
          pisalam tu o ubieraniu i rozbieraniu o tym ze absolutnie nie chce
          ale dzis urzadzilam z tego wielkie halo i juz byl odzew!
          mamo303 dziekuje za pomocne slowa. pozdrawiam i zycze spokojnej nocy
          Halina
      • balinka1777 Re: Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie? 08.12.07, 23:19
        mmc2 napisała:

        > Dzieci same pragna byc samodzielne i daza do tej samodzielnosci.
        > Twoja corka tez chciala byc samodzielna i probowala sie rozbierac
        > w wieku 2 lat ale skutecznie jej to wybilas z glowy tlumaczac ze
        > jest za malutka i mamusia pomoze dlatego ona teraz nie wierzy w to
        > ze sama potrafi i cytuje twoje wczesniejsze argumenty.
        Nie.moja corka nigdy nie probowala sie sama ubierac.owszem jak jej
        jakis ciuszek nie pasowal to czasem sie rozebrala ale co do
        ubierania to nie.jedynie buciki zawsze chetnie zakladala sama i tak
        jest tez teraz.ja sie zastanawiam czy niektore jej zachowania nie
        maja zwiazku z przedszkolem do ktorego ma isc.jakos od tego czasu
        kiedy jej wspomnialam ze za rok pojdzie znow do dzieci zaczela
        ociagac sie z pewnymi czynnosciami.np buciki zalozy ale chce zebym
        jej przyniosla bo jest mala. na spacerze nagle chce na raczki bo
        jest mala,gdy nie raz jej wspomne ze jest juz taka duza panna i
        jestem z niej dumna bo cos tam to mowi : nie mamusia ja jestem
        dzidziusia nie panna.to samo z pieluszkami.Chce zeby w koncu zaczela
        siadac na swojej malej desce ale Ania powtarza ze male dzieci
        sisiaja w pieluszki. chcialam dobrze bo chcialam ja przygotowac na
        to przedszkole ale widze ze moze powiedzialam jej za wczesnie...
        Nigdy nie wyreczalam jej niepotzebnie i nie krytykowalam jak
        zalozyla prawy bucik na lewa nozke przeciwnie. naprawde staram sie
        byc cierpliwa.
        > To ze jestes bojazliwa powoduje to ze twoja corka tez przejmuje
        > twoje obawy nawet jesli ich glosno nie wypowiadasz i boi sie
        spuscic
        > cie na sekunde z oczu.
        Pewnie masz racje ale jak sie ma takiego szatana w domu to trudno
        sie nie martwic o niego big_grin. dzisiaj na przyklad dwa razy skoczyla z
        fotela na glowke bo...tak na basenie tata skakal,dobrze ze sie nie
        polamala. ciezko ja spuscic z oczu.nawet nasza pani doktor mnie pyta
        jak ja sobie daje rade z tym bardzo zywym srebrem i dziwi sie ze na
        ostrym dyzurze jeszcze nie byla
        > Przedewszystkim przemysl swoje zachowanie bo to ty ksztaltujesz
        > swoje dziecko na takie jakim jest.
        > Niestety czy chcesz w to wierzyc czy nie ale w wychowaniu bardzo
        > wazna jest konsekwencja i rytualy. Pewnie ze chce w to wierzyc i
        wierze. u nas na przyklad nigdy nie bylo problemow z jakims nocnym
        jedzeniem czy spaniem smoczkiem itp. odpuscilam tylko przez to ze
        mala chorowala pare miesiecy i oczywiscie sie litowalam i teraz mam
        za swoje
        Dzieci potrzebuja rodzicow ktorzy
        > sa przewidywalni, to daje im poczucie pewnosci i pozwala otwierac
        na
        > zdobywanie nowych umiejetnosci.
        > Jesli rodzic w podobnych sytuacjach mowi raz tak raz nie to
        dziecko
        > jest zdezorietowane i placzem usiluje osiagnac wymagana przez
        siebie
        > odpowiedz.
        Tak czasem udalo sie jej cos placzem wymusic chocby wlasnie
        zajmowanie sie nia nawet wtedy gdy bylam bardzo zajeta. na szczescie
        szybko sie ucze i dzisiaj mimo koszmarnej sceny pod koniec dnia
        przeczekalam atak histerii, ja uwazalam ze czas na kapiel bo juz po
        kolacji, godzina prawie 20 a moja cora zaczela wkrecac ze teraz
        skaczemy. darla sie jak nigdy dotad a ja spokojnie poszlam zrobc
        kapiel i oznajmilam jej ze czekam w lazience i jak sie uspokoi to
        zapraszam. dlugo to trwalo ale zauwazylam ze i dla niej i dla mnie
        bylo oczyszczajace.potem stoicki spokoj. berbec sie kapie,mama obok
        czyta...
        > Po 2 razach wie ze jesli odpowiednio dlugo bedzie wylo tupalo itp.
        > to osiagnie to co chce.
        > Przemysl porzadek dnia co i w jakim czasie chcesz robic i informuj
        > dziecko jak sie ubierzesz(daj jej czas na ubieranie, wspieraj i
        > pokazuj jak sie co zaklada) dzwonek(to juz wprowadzilas)mozesz
        > pobawic sie sama itd.
        Racja musi miec wybor. dobrze to ujelas z tym dzwonkiem: mozesz sie
        pobawic. Musze jej tak mowic zamiast : prosze pobaw sie sama bo mama
        musi sie wykapac. to lepiej brzmi, brzmi jak szansa na samodzielna
        zabawe big_grin
        Wykopalam "jezyk 2-latka" i sobie poczytam. moze cos da.
        Jestem ci wdzieczna za pomoc,pozdrawiam. H.
        • balinka1777 ______________niesamodzielnosc Ani 13.12.07, 23:17
          Jezu jak ciezko to moje dziecko uczyc samodzielnego zalatwiania sie
          i innych rzeczy.nadal stosujemy pampersy,na deske siada ale nic z
          tego nie wychodzi,zwyklego nocnika nie chce chce jej kupic nocniczek
          tron jaki widzialam w superniani moze cos da.jesli je samodzielnie
          to je nawet nie pol porcji ktora i tak jest mala wiec choc to glupie
          to sama ja troche dokarmiama. dalej temat karmienia. Ania zabiera
          sobie do posilku ulubione zabawki i upiera sie zeby siedzialy z nia
          na jej blacie bo jak nie to nie chce jesc, wynegocjowalam to ze
          zabawki siedza w poblizu ale to tez chyba jest niewlasciwe bo ciagle
          jest nimi zajeta podczas jedzenia, gada do nich i wklada mi do reki
          zebym tez sie bawila. oszalec mozna. nadal je w swoim foteliku
          drewnianym, pewnie to tez uznacie za blad. co sadzicie o zabawie
          przy jedzeniu? strasznie niepedagogiczne? tylko ze bez tych glupich
          lalek nie chce jesc.
          teraz o ubieraniu i rozbieraniu. dzis o malo nie spocila sie na amen
          bo za nic w swiecie nie chciala sie rozebrac z niczego po spacerze,
          sukcesem bylo zalozenie spodni na spacer i czapki oraz szalika bo
          juz kurtke ja musialam zakladac. jak wy to robicie ze wasze dzieci
          chca sie ubierac same?gdzie popelnilam blad. a o zalozeniu body czy
          rajstop nie ma mowy. nie wiem moze ona faktycznie jest jeszcze na to
          nie gotowa. moze nie zmuszac nie namawiac. dzis powiedzialam ze jak
          sie nie rozbierze sama to sie spoci, marny skutek. polozyla sie na
          podlodze i tak marudzila ze wspolnie sie rozbieralysmy
          Jak ja mam to robic? zachecac,nic nie mowic,zmuszac,chwalic co robic
          zeby dziecko chcialo samo sie ubierac czy rozebrac?na prawde czuje
          sie bezradna jak nigdy w zyciu, ile bledow musialam popelnic
          Ale to nie koniec.jak u was wyglada mycie zebow? u nas to tragedia!
          sama ledwo mizia zabki a mnie nigdy nie da poprawic. skutek jest
          taki ze ma niedomyta paszcze.
          kochane podpowiedzcie jak to wszystko robia wasze 3 latki, co robia
          podobnie a co lepiej i jak tego wszystkiego sie nauczyly. jak
          dziecko zachecic jak zmotywowac szczegolnie w takich sytuacjach jak
          robienie kupki i siku do toalety,mycie zebow i inne ktore poruszylam
          Bardzo mi zalezy na pomocy z waszej strony i zniose kazda chloste i
          krytyke byle polepszyc cos big_grin. Pozdrawiam. Halina
          • lila1974 Re: ______________niesamodzielnosc Ani 14.12.07, 01:04
            Ja również mam trzylatkę w domu ale na szczęście dla mnie dość
            samodzielną. Gdyby mi jednak ktoś powiedział dwa lata temu, ze taka
            będzie to bym nie uwierzyła. To, co Ty przeżywasz obecnie ja
            przechodziłam od dnia narodzin Kornelki.

            Mam dwie córy i widzę, że dzieci rodzą się z pewnymi potrzebami.
            Starsza byla od zawsze dzieckiem mało absorbującym. Wystarczałą jej
            swiadomość, ze rodzic jest w zasięgu wzroku i byla szczęśliwa. Od
            pierwszego dnia swojego życia nie płakała, nie grymasiła ... jak to
            robiła to ja leciałam po aparat i uwieczniałam tę chwilę, by móc
            czasami sobie spojrzeć jak wygląda, gdy się nie uśmiecha smile

            Natomiast młodsza już w szpitalnym pokoju dała mi popalić.
            Uspokajała się tylko trzymana na ręku lub przy cycu i ten stan trwał
            dwa lata. Nie spuszczała mnie ze smyczy bodaj na chwilę, więc
            wszystkie Twoje opowieści były mi doskonale znane. Rzeczywiście
            można nabawić się choroby psychicznej z permamentnego wyczerpania.

            Jak to się stało, ze Kornelka się zmieniła? Szczerze mówiąc nie
            bardzo wiem. Po prostu pewnego dnia mi odpuściła.

            Nie jestem szczególnie za ZASADAMI, ale jednak jest parę, których
            się trzymałam. Naczelna dotyczyła "stołu". Moje dziewczynki
            początkowo były karmione, potem stopniowo zachęcane do
            samodzielnego jedzenia, ale warunek był jeden - ZERO ZABAWY podczas
            jedzenia. Nie włączałam im bajki, nie zabawiałam historiami, które
            mialy odwrócić ich uwagę od talerza. Posilek to posiłek i albo jesz
            albo zmykasz.

            To hasło wiązało się również z tym, ż ejak dziecko odmawiało
            jedzenia, to się nie gimnastykowałam szczególnie. Wprowadzilam hasło
            jeszcze tylko trzy łyżeczki, nawet gdy nie miały pojęcia co to
            znaczy. Próbowałam nieco nakłonić do ich zjedzenia, licząc przy tym
            głośno i wyraźnie do trzech, a po trzeciej łyżeczce puszczałam
            dziecko wolno. W ten sposób dziewczynki nauczyły się, że jeśli mama
            obiecuje, iż łyżeczki będą trzy to są trzy i nie ma dalszego ciągu.

            Nie mam dywanów miedzy innymi z tego powodu, by dziewczynki od dość
            wczesnego wieku mogły się uczyć samodzielnie wcinać. Mojego spokoju
            nie bydził więc niepokój o porządek, bo to co zrobiły bodaj nawet z
            buraczkami łatwo było zneutralizowac.

            O dziwo nauka samodzielnego jedzenia lepiej poszła własnie młodszej.
            Myślę, że owody są dwa. Po pierwsze gdy miałam tylko Konstancję, to
            do obiadu zasiadałyśmy kompletnie przygotowane. Kiedy do obsłużenia
            miałam dwie dziewczynki, to zdarzało się, ze zostawiałam na stole
            łyżkę i miseczkę, a musiałam po coś lecieć do kuchni, więc w tym
            momencie Kornelka korzystała z okazji łapała za lychę i pakowała ją
            sobie do buzi ... w porywach na ubranie, ale to nie stanowiło
            problemu. Po drugie: Kornelka wydaje mi się dziewczynką bardziej
            sprawną pod względem fizycznym od siostry. W dodatku Koni ma wiotkie
            stawy i tym sobie tłumaczę fakt, że je jak "fleja" ... tu jej coś
            spadnie, tam coś wyleje. Nie ukrywam, że było to dość irytujące i
            często wyręczałam córkę w jedzeniu przez co automatycznie odbierałam
            jej szansę na szybkie załapanie o co w tym wszystkim chodzi.
            Wyręczanie skutkowało dłuższą drogą do samodzielności.

            Nocnikiem nie przejmowałam się aż do momentu, kiedy stwierdzałam, a
            robiłam to zawsze latem, że można już się pogimnastykowac przy tym
            zajęciu. Dziecku ściągałam pieluchę, puszczałam wolno i patrzyłam,
            czy mokre galotki będą skutkowały reakcją na dyskomfort. Jeśli
            dzieciak przylatywał do mnie z informacją, z esię zsikał, to
            znaczyło, że droga do nocnika jest już niedaleka. Dziecko wreszcie
            uzmysławiało sobie, ze sikanie po nogach to nic przyjemnego i
            zaczynało wołać przed faktem a nie po. Oczywiście w tak zwanym
            międzyczasie podstawiałam nocnik i próbowałam wyczuć moment, kiedy
            rzeczywiście chciało im się siku, a nie tak dla samego treningu.

            Może zrób podobnie z córeczką? Jesteś z nią w domu, zdejmij pieluchę.

            Nie obawiaj się tego, ze nawet jeśli załapie w domu o co chodzi, to
            wprowadzisz ją w bład zakładając pieluchę na dwór. Owszem, może cały
            proces nauki potrwa nieco dłużej, niż latem, kiedy możesz nie
            zakładać pieluchy nawet na dworzu, ale z całą pewnością nie
            namiesza dziecku w głowie.

            A przede wszystkim bądź spokojna = znasz maturzystę, który sika w
            majtki?


            Jeśli chcesz mieć troszkę czasu dla siebie to po prostu awalcz o
            niego tą konsekwencją, o której już dziewczyny wyżej wspominaly.
            Jeśli nie masz ochoty na zabawę, bądź masz jakieś obowiązki, to po
            prostu jej o tym powiedz i rób swoje.
            A czy pozwalasz malej oglądac bajki? Może spróbuj ją nimi
            zainteresować wlaśnie na ten czas, kiedy potrzebujesz go na
            zrobienie obiadu lub porządku?

            I nie bój się dziecięcej histerii. Próba podporządkowania córki
            Tobie zapewne nie wywoła w niej euforii a wręcz odwrotnie dziki
            sprzeciw, ale zignoruj ją parę razy i w ten sposób przekonasz ją, ze
            jej ośli upór, mega płacze i groźne tupanie nogą nie są Ci straszne.
            Wyjdź, zostaw ją bodaj na środku przedpokoju na podłodze ... myślę,
            ze szybko zrezygnuje z uprawiania tego rodzaju szantażu, bo będzie
            widziala, ze nic na tym nie zyskuje.

            Oczywiście każdy bodaj najmniejszy kroczek ku samodzielności
            zasługuje na Twój zachwyt i piękną pochwałę.

            Moje dzieci od maleńkości słyszały:
            "Spróbuj, myślę, że dasz radę" - oczywiście wypowiadałam tę słowa
            tylko wówczas, gdy wiedzialam na 100 %, ze maluchy sobie poradzą z
            daną rzeczą.
            Kidy tego nie byłam pewna, to mówiłam "Jak nie spróbujesz, to sie
            nie dowiemy, a ja myślę, ze podołasz". Jesli się nie udawało, bądź
            nie całkiem to mówiłam "Ale najważniejsze, z ejesteś odważna i
            spróbowałaś".

            Nie bardzo wiem, co napisać o ubieraniu się, bo ja nie mam na to
            parcia. Dopiero zaczynam uczyć Nelę samodzielnego zakładania
            majteczek i jak na razie trenujemy tylko na spodenkach od pidżamy,
            bo mają szerokie nogawki i łatwiej jej trafić. Guzikami, zamkami nie
            zamierzam jej stresowac jeszcze długo, chyba, ze zobaczę, iż sama
            tego chce. Na razie przypominam jej o rozbieraniu się. To jest
            zdecydowanie łatwiejsze. Z bucików zaklada kalosze, również z tego
            powodu, że są luźne i łatwo je założyć. Dość często jej się zdarza
            wsadzić je na nóżki odwrotnie, wówczas mówię "Super poradziląs
            sobie, ale mamy jeden kłopot, buciki są nie na tej nózce. Chces iść
            tak, czy zmieniamy?". Raczej nie stawia oporu, ale jeśli już to
            idziemy w lewych butach i już. Sandałki, które wymagały tylko
            odpowiedniego wsadzenia nogi tez sama zaklada.


            Mycie to u nas rzadko kiedy po prostu mycie. Najczęściej to salon
            odnowy biologicznej, fryzjer, kosmetyczka itp. Akurat w tym
            przodowała Konstancja, ktora praktycznie od urodzenia nie bałą się
            wody. Kornelkę dość mocno paraliżuje strach przed wodą na twarzy,
            ale to ma po mamusi smile
            Niemniej jednak mobilizuje ją haslo "Choć pokażemy tacie jaka Ty
            jesteś dzielna i potrafisz umyć Konstancję, a nawet swój brzuszek i
            ząbki". U was można przeprowadzać doświadczenia na jakiejś lalce,
            albo nawet na Tobie. Niech mała myje Ci zęby.

            U Neli odnośnie zębów grzmiało hasło "Tylko nie z pastą!!!!", ale to
            byla moja wina, bo rzadko kiedy kupowałam pastę czysto dziecięcą.
            Nelę zwyczajnie piekły pasty dla dorosłych i się ich bała. Niemniej
            jednak mimo oporu trafiały jej któregoś razu do przekonania
            mojezapewnienia, ze bez pasty, to robale zęby zjedzą i Kornelka
            będzie chora. Dopóki się panicznie bała pasty, to myła ząbki samą
            szczoteczką. Od kąd ma pasty dziecięce problem własciwie nie
            istnieje.

            Rozpisałam się tu strasznie, ale mam nadzieję, że wybaczysz.
            Zapraszam Cię na Pędraki 2004 tam sobie gadamy własnie o trzylatkach.
            Pamiętaj, że aby być dobrą mamą nie trzeba być mamą na każde
            zawołanie - myślę, że w ten sposob wychowuje się egocentryka. Sądząc
            po sobie mam prawo przypuszczać, ze dzieci nieco leniwych mam nie
            mają wyjścia i musza się szybciej usamodzielniaćsmile
            • balinka1777 Re: ______________niesamodzielnosc Ani 16.12.07, 23:07
              Ty masz chociaz porownanie i chociaz jedna z nich byla laskawsza big_grin
              Moja corka daje mi tak popalic ze nie wiem jak dlugo wytrzymam w
              dobrym zdrowiu psychicznym. juz czuje pewne oznaki obledu.
              co do jedzenia. Anka je sama tylko bardzo malo.jak zje polowe czy
              chociaz jedna trzecia to jej nie mecze ale jak tylko posmakuje i
              krzyczy w moja strone dziekuje a nastepnie czasem rzuca miska to
              mnie szlag trafia. ja wiem ze rzuca miska po to zebym juz jej nie
              nakarmila ylko ze te jej pomysly sa po prostu zlosliwe.do tego sie
              cieszy. w takich chwilach mam ochote dac jej w dupe i nie dziwie sie
              tym ktorzy stosuja klapsy.sama tez kilka w zyciu dalam i bardzo to
              odchorowalam. mialam dola bo zawsze bylam przeciwko biciu ale po tym
              jak mnie corka nieraz tresuje ledwo wytrzymuje. ogolnie czuje sie
              dzisiaj zawiedziona macierzynstwem latwo nie jest.
              bede robic tak jak mowisz. w koncu to zdrowe dziecko i chyba sie nie
              zaglodzi. zadnego nacisku zadnego namawiania moze poskutkuje.
              postaram sie tez dawac jej do jedzenia glownie to co lubi a powoli
              wplatac w to to co jej nie smakuje czyli wiekszosc. Taka jest ta
              moja corka
              Zaabawki na blacie do jedzenie juz wykluczylam. czekaja w zasiegu
              jej wzroku ale nie mozna ich zabierac. jak jest jedzenie to jest
              jedzenie nie zabawa.marudzila ale zaakceptowala jakos.bajek tez
              zero. rano jej mowie ze szybko musi zjesc snaidanko bo beda bracia
              koala wiec sie spieszy. potem mala oglada a ja mam czas na prysznic.
              tez nie mam dywanow z podobnego wzgledu. juz widze jakby wygladaly big_grin
              ustalilam tez ze ma 15 minut na posilek, gora 20 tyle mniej wiecej
              trzeba aby zjadla.moze to brzydko zabrzmi ale jak siedzi nad miska
              pol godziny i tylko sie bawi to jej zabieram. czasem wtedy zaluje a
              ja jej na to ze przy nastepnym posilku bedzie miala szanse
              odrobic.podpatrzylam to w programie super niania
              Moja corka tez chyba ma wiotkie stawy i ona to jest dopiero fleja.
              mozesz uwierzyc ze do dzisiaj je w sliniaku?
              Pieluche tez czesciej musze jej zdejmowac a nie poprzestalam na
              kilku razach i dala spokoj.tylko ze ona uwielbia lazic w pieluchach.
              wyobraz sobie ze jak zrobi kupe nie chce nawet jej zmienic bo szkoda
              jaj czasu. ja mozna z gowienkiem w pieluszce lazic. wprowadzilam
              nagrode. zbiera serduszka za kazde przyjscie do mnie i wyrazenie
              checi na zmiane pieluchy kiedy ma cos cuchnacego w niej. za 5
              serduszek ma jedno jajko z niespodzianka. moze to dziwne ale troche
              dziala , jest jakis postep. pewnie nie nalezy dzieci tak wynagradzac
              ale co ja mam robic z takim opornym dzieckiem? do samodzielnego
              korzystania z nocnika to jeszcze chyba bardzo dluga droga przed nami
              Tak bajki oglada inaczej nic bym nie zrobila. staram sie chwalic
              kiedy trzeba i nie reagowac na histerie ale mam jakas wyjatkowa
              odmiane histeryczki buntowniczki. rece opadaja a opasc nie moga bo
              trzeba ja w koncu wyedukowac. mysle ze ja motywuje,moze malo
              skutecznie. albo za czesto zwracam uwage a za malo chwale. ja widze
              ze popelnilam mnostwo bledow. nie bede sobie schlebiac.
              o ile kapiel i mycie mozna przezyc to zeby mnie wykoncza.u nas to
              nie przejdzie zebym jej mogla cokolwiek domyc bez uzycia sily i nie
              chce mi nawet dac szczoteczki. szalu dostaje jak chce jej sie do
              buzi dobrac. drze sie tak ze w calym bloku ja slychac. koszmar!
              chodzi o to ze ona uwielbia pozerac paste i robi tak ze zasysa
              szczoteczke wyzera paste ssie a zebow wcale nie myje. moze jedynki z
              przodu sa umyte bo reszta na prawde nie. nie zartuj. tak to wyglada.
              ide do dentysty i az sie boje. myje s nia pokazuje jej, byl czas ze
              zalapala,wymienialysmy sie szczoteczkami ja mylam jej ona mnie ale
              cos znow sie popsulo i nic z tego. staram sie byc cierpliwa namawiam
              prosze balagam myjemy lalkom, misiom ale sama umyc nie chce. nie i
              juz. mam dosc. ja o robalach tez gadalam ale to nic nie dalo. boje
              sie ze nie ma sposobu i jak zwyczajnie nie bedzie chciala to nie
              umyje.
              sluchaj bardzo ci dziekuje ze tyle czasu mi poswiecilas. za
              zaproszenie na forum tez dziekuje. odwiedze was. moze ktos cos
              jeszcze doradzi bo nie dam rady z ta diablica sama
              Pozdrowienia. H.
          • enigmatic2 Re: ______________niesamodzielnosc Ani 15.12.07, 14:47
            "Jezu jak ciezko to moje dziecko uczyc samodzielnego zalatwiania sie
            > i innych rzeczy.nadal stosujemy pampersy,na deske siada ale nic z
            > tego nie wychodzi,zwyklego nocnika nie chce chce jej kupic nocniczek
            > tron jaki widzialam w superniani moze cos da.j"

            ale spróbujcie go kupić razem. kupując mów po co, że fajny itp. itd. takie
            pranie mózgu. pozytywne oczywiście smile

            "jesli je samodzielnie
            > to je nawet nie pol porcji ktora i tak jest mala wiec choc to glupie
            > to sama ja troche dokarmiama."

            spróbuj nie karmić w ogóle - niech je sama, tzn. jeśli sama nie chce to niech
            nie je. że ty jej nie nakarmisz. w końcu się podda. musisz być konsekwentna.

            "Ania zabiera
            > sobie do posilku ulubione zabawki i upiera sie zeby siedzialy z nia
            > na jej blacie bo jak nie to nie chce jesc, wynegocjowalam to ze
            > zabawki siedza w poblizu ale to tez chyba jest niewlasciwe bo ciagle
            > jest nimi zajeta podczas jedzenia, gada do nich i wklada mi do reki
            > zebym tez sie bawila. oszalec mozna."

            nie wiem co tu poradzić. moja jak je to je. nie zajmuje się niczym innym. ja
            jestem konkretna. albo zabawa albo jedzenie. może spróbuj zrobić tak, że zabawki
            ok, niech są, ale przy jedzeniu się nimi nie bawimy. i już. jeśli chce się bawić
            zatem nie ma jedzenia. niech chodzi głodna. to naprawdę nic takiego strasznego.

            "nadal je w swoim foteliku
            > drewnianym, pewnie to tez uznacie za blad. "

            nie, absolutnie. to bardzo dobre. konkretne miejsce do jedzenia. moja czasem też
            tam je a czasem przy stole. nie ma problemu!

            "tylko ze bez tych glupich
            > lalek nie chce jesc. "

            to niech nie je. ty tu rządzisz nie lalki!

            "gdzie popelnilam blad. a o zalozeniu body czy
            > rajstop nie ma mowy. "

            może twoja córcia to taki bardziej oporny typ smile trzeba ją zachęcać. jak nie
            chce się rozebrać po spacerze to nie. niech się spoci i zobaczy jak jest
            niewygodnie... co do body, to może spróbuj zamienić na bluzkę (wiem, że wygodne
            przy pieluszce) mówiąc, że duże dziewczynki już body nie noszą. tylko
            dzidziusie. o, wpadłam na pomysł - niech ma taką lalę, której będzie matkować
            (karmić, przykrywać...) może to pomoże jej powoli usamodzielnić się też...

            "polozyla sie na
            > podlodze i tak marudzila ze wspolnie sie rozbieralysmy
            > Jak ja mam to robic? zachecac,nic nie mowic,zmuszac,chwalic co robic
            > zeby dziecko chcialo samo sie ubierac czy rozebrac?na prawde czuje
            > sie bezradna jak nigdy w zyciu, ile bledow musialam popelnic"

            nie rób dla własnej wygody tego - tzn. nie rozbieraj jej. niech to trwa... nie
            ważne ile. ma sama (SAMA) dojść do tego czy jej wygodnie czy nie... niech
            marudzi. i się nie nakręcaj!!! jesteś bdb mamą, która martwi się o sowje dziecko.

            "Ale to nie koniec.jak u was wyglada mycie zebow? u nas to tragedia!
            > sama ledwo mizia zabki a mnie nigdy nie da poprawic. skutek jest
            > taki ze ma niedomyta paszcze."

            ja zaczynałam od pokazywania jak mama i tato myją. najlepiej razem na początku
            myć. dzieci uwielbiają naśladować rodziców. obecnie Oliśka myje sama przez 5/7
            min. (jak nie muszę nie skracam tego czasu i daję jej tyle ile chce) a następnie
            mnie woła 'popraw' i ja kończę. pozwalam jej też w trakcie pokazywać gdzie
            jeszcze muszę umyć itp. trochę trwała ta nauka ale obecnie właśnie tak wygląda.
            od początku dawałam szczoteczkę do zabawy i mówiłam, że mamusia musi poprawić,
            bo np. czarna czekoladka w ząbkach jest i będą robaki wink
            skoro ci nie pozwala poprawić to może właśnie powiedz jej, żeby ci pokazała,
            gdzie możesz umyć ząbki. nie musi na początku być cały garnitur przez ciebie
            umyty, ale jeśli będzie to chociaż jedno miejsce to będzie sukces. i myjcie
            ząbki lalkom. i pokaż jak ty myjesz. i tata.

            przekupywanie, by zachęcić do samodzielności nie jest najlepsze, ale może
            'pobawię się z tobą jak sama się ubierzesz, jak zrobisz siku no nocnika itp.
            • balinka1777 Re: ______________niesamodzielnosc Ani 17.12.07, 21:44
              Witaj enigmatic. nocnik na allegro juz sobie wybrala big_grin. ciekawe czy
              bedzie korzystac, mam nadzieje bo tani nie jest. o jedzeniu juz
              pisalam twojej poprzedniczce, ze nie troche jeszcze namawiam ale nie
              zmuszam. je mniej,ale sama. zabawki tez odebralam w trakcie
              jedzenia.nie wiem jak ja mala przekonam do warzyw bo ich niecierpi.
              Na prawde ciezko zrobic tak ze jak dziecko nie chce jesc to niech
              nie je. Z bolem serca ale staram sie byc konsekwentna. z lalkami czy
              tubisiami czekajacymi na 2 metry dalej jakos poszlo tylko zeby
              jeszcze jadla troche wiecej. nie jestem za przekarmaniem dzieci ale
              moja je niewiele.I jak nie jest slodkie to ciezko ja
              przekonac.Dobrze ze ryby i miesko lubi.
              Lalce chetnie matkuje i nawet sadza ja na nocniczek dla lalek ale
              sama nie chce. body jest glownie dlatego wygodne ze ona jest
              strasznie zywa i wszystko jej sie sciaga i ciagle ma gole plecki.
              z zebami to mamy wielki problem. nie ma szans zeby nie jadla
              pasty,zeby nie zula szczoteczki zamiast myc i zeby cokolwiek dala
              poprawic.Na pewno nie odpuszcze tego mycia bo prochnica gotowa.
              chcialam tak zrobic jak radzilas, ale Ania chyba tak sie zrazila tym
              ze jej czasem na sile mylismy ze nie da sobie nic przy buzi zrobic.
              Fajnie masz ze dziecko samo cie wola zebys poprawila. Kurde tez tak
              chce. na razie zabiore jej paste bo nie moge patrzec ja ja zzera i
              nie chce zeby jej zaszkodzila.
              Enigmatic dzieki za dobre rady big_grin
              pozdrawiam i zycze wszystkiego najlepszego
              Halina
              • enigmatic2 Re: ______________niesamodzielnosc Ani 18.12.07, 17:42
                Też miałam problem z połykaniem pasty dlatego długo jej nie dawałam. Zaczęłam
                pokazywać, że jak ja myję pastą to ją wypluwam. Lubi pluć więc ćwiczyłyśmy.
                Zaczęła wypluwać właśnie dlatego, że to plucie się jej podoba - oczywiście tylko
                do umywalki, wtedy może do woli. Nie powiem, że nigdy niczego nie połknie bo
                pewnie tak nie jest. Potem wchodzę ja i czystą wodą myjąc ząbki płuczę
                'jadalnie' z pasty - też wtedy pluje. Chyba właśnie zaczęłam to jej poprawianie,
                że muszę wypłukać buźkę z pasty.

                Właśnie Oliśka siedzi na kanapie i od pół godziny (!) zapina na guziki sweter.
                Jest to dla niej coś nowego, coś co SAMA może zrobić, nauczyć się a ja ją dopinguję.

                Życzę ci sukcesów w osiągania celów. Będzie dobrze!!!
    • paraska77 Re: Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie? 17.12.07, 18:20
      Wszystkie Wasze rady są świetne, ale ja mam inny problem. Mój prawie
      trzylatek nie robi mi awantur, nie. Po prostu robi wszystko, czego
      nie może, stuka jakimś przedmiotem o cokolwiek, popycha, bije
      młodszą siostrę, wspina się na meble, niszczy zabawki albo rwie
      książki, krzyczy. oczywiście nie wszystko na raz. Jak Go proszę,
      żeby był cicho jak śpi siostra, oczywiście ignoruje mnie lub celowo
      zachowuje się głośniej. Staram się być opanowana, ale dzisiaj np
      parę razy już Go szarpnęłam i nawrzeszczałam. Nie mogę sie opanować,
      choć bardzo bym chciała. Pod koniec dnia czuję się jakbym coś
      wypiła, w głowie mi się kręci.
      Pewnie dzisiejsze Jego zachowanie jest wynikiem tego, że trzeci
      dzień nie poszedł do przedszkola (jest chory), a energii ma za
      pięciu jak mówią panie w przedszkolu, ale i tak mi to nie ułatwia
      życia. Takie problemy właściwie zaczęły się jak się pojawiła
      siostrzyczka i wierzcie mi, starałam się zajmować nim jak najwięcej
      od jej urodzenia, ale efekty były takie, że jak tyko ją musiałam
      nakarmić, to mój synek zaczynał broić. i tak jest do dziś. Gdy tylko
      np wezmę telefon do ręki, robi coś, czego nie powinien. Niestety
      zwykle są to rzeczy na które nie mogę przymykać oka. Ale to chyba
      temat na inny wątek... pozdrawiam
      • enigmatic2 Re: Mam duzy problem z 3 latka. Pomozecie? 18.12.07, 17:48
        Ile razy moja Oliśka obudziła młodszą to też pewnie wyjdzie, że codziennie... i
        też do szału mnie to doprowadza. Jednak co nie co skutkuje. Moja metoda:
        angażuję Oliśkę w usypianie, mówię, że teraz siedzimy sobie cichutko bo
        Oktawusia zasypia, mówimy do siebie szeptem, na uszko... jak nie skutkuje,
        puszczam w drugim pokoju bajkę... jak nie skutkuje, to pokazuję jaką jestem
        zołzą i bójcie się mnie wszyscy, bo potrafię się wydrzeć również wink) któraś z
        metod zawsze działa smile
        Jednak dziewczynki pod tym względem są chyba łagodniejsze... nie wiem.
Pełna wersja