jak się mam zmienić, żeby więcej nie gniewać się n

06.08.03, 22:56
Mój synek ma dopiero 13 miesięcy, a ja już zachowałam się dzisiaj tak, że
jest mi wstyd. Przy jedzeniu nie chciał siedzieć na leżaczku, tylko ciągle
się z niego zsuwał, ja go brałam pod pachy i poprawiałam (już z widocznym
zniecierpliwieniem), a on za chwilę znów się zsuwa, a jak jest na podłodze to
wstaje i chce isc. Chciało mu się jeść, bo jadł, ale siedzieć nie chciał. I w
pewnym momencie tak mnie to jego zsuwanie się zdenerwowało, że nakrzyczałam
na niego, a co gorsza zapiełam go w leżaczku (czego on nie znosi). Rozpłakał
się, a potem zasnął. Zrobiło mi się tak ogromnie żal. Oczywiście żmudne jest
kaermienie kogoś, kto się wierci, ale młodość ma swoje prawa. Dodam, że jakaś
taka byłam zamyślona, czy też zajęta nabieraniem tego jedzenia na łyżeczkę,
że nie rozmawiałam z nim, ani go nie zabawiałam. W ogóle ostatnio stałam się
wobec niego bardzo milcząca i z trudem mi przychodzi do głowy, jak tu do
dziecka zagadać nie powtarzając się i nie wpadając w okropne banały. No i
widać od tego krótka droga do wpadania w gniew na dziecko, za to że jest
takie małe i inne niż my. Najpierw sobie człowiek odpuszcza jakieś fajne
bycie z dzieckiem, a potem go denerwuje, że dziecko nie siedzi przed
telewizorem i nie czyta gazety. Wtedy można by spokojnie dom doprowadzić do
porządku. Najgorsze jest to, że żeby jakoś fajnie się pobawić, albo zagadać
do dziecka to też za każdym razem muszę się trochę przełamać. Jakby to była
poranna gimnastyka. Nigdy nie miałam dobrego kontaktu z dziećmi i dopiero
teraz jak mam własne nadziwić się nie mogę, że nie potrafiłam w nich dostrzec
tego jakie są fajne. Ale widać nawet teraz wychodzi na jaw moja prawdziwa
natura. Jak Arturek się urodził bardzo chciałam i chcę nadal być dla niego
dobrą mamą i nawet przez dłuższy czas myślę, że mogłam być z siebie
zadowolna. Ale po incydentach takich jak ten robi mi się okropnie przykro.
Najgorsze jest to, że wiem, że nawet jak sobie gorąco obiecam nigdy już się
tak nie zachować, to to nic nie pomoże. Czy ktoś wie, jak z tego wybrnąć?
    • e.beata Re: jak się mam zmienić, żeby więcej nie gniewać 07.08.03, 10:59
      jogo synek skończył rok. Jesteś po prostu zmęczona, może jakieś dodatkowe
      problemy? Każda matka ma prawo stracić cierpliwość wink i traci nie raz. Nie
      przejmuj się krzywdy mu nie zrobiłaś wielkiej. Do tego nie znam Twoich poglądów
      na wychowanie ale np. ja nie lubię kiedy podczas jedzenia dzieciak lata po
      mieszkaniu a rodzic z miseczką zupy za nim gania. Dziecko podczas posiłku
      powinno siedziec w miejscu. Twoje postępowanie było więc konsekwentne i synek
      po paru próbach ucieczki zrozumie wink, o ile zawsze przy posiłku ma siedzieć ;-
      )). A może on wolałby już na dorosłym krześle?
      • gosia.mama.wojtusia Re: jak się mam zmienić, żeby więcej nie gniewać 07.08.03, 11:49
        myślę ze jesteś po prostu zmęczona,poproś męża gdy wróci po pracy by poświecił
        małemu wieczór a ty miej ten wieczór tylko dla siebie,obejrzyj fajny film,weż
        odpręzająca kąpiel,idź do fryzjera czy kosmetyczki,zrób po prostu cos dla
        siebie a nastepnego dnia bedziesz jak nowo narodzona,pozdrawaim
    • dorotakatarzyna Re: jak się mam zmienić, żeby więcej nie gniewać 14.08.03, 09:04
      Jogo, czy ty nie przesadzasz? Przecież nic się nie stało. Nie uderzyłaś go, nie
      zrobiłaś mu krzywdy. Jakoś musiałaś zareagować. A przecież z
      trzynastomiesięcznym dzieckiem nie można "poważnie porozmawiać". Musisz być
      stanowcza, bo młody ci wejdzie na głowę. Dziecko musi znać granice! Jeśli
      czegoś mu nie wolno, masz prawo tego od niego wymagać. Każdy by dostał szału
      goniąc dzieciaka z talerzem obiadu.
      Mam trójkę dzieciaków. Gdybym czasami nie krzyknęła, to bym sobie z nimi nie
      poradziła. Można być dobrą mamą i jednocześnie wymagać od dziecka odpowiedniego
      zachowania.
      • jogo2 Re: jak się mam zmienić, żeby więcej nie gniewać 30.08.03, 21:59
        Dziewczyny,

        Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Czułam się wtedy okropnie, a to co
        napisałyście trochę mnie utwierdziło w przekonaniu, że nie jestem wyrodną
        złośnicą. Tym niemniej problemy z jedzeniem mam nadal, o czym napisałam nowy
        wątek. Co mnie zastanawia, niania takich problemów nie ma, ani nie ucieka się
        do takich metod jak ja, i to jest to co mnie gryzie.

        J.
        • kerstink Re: jak się mam zmienić, żeby więcej nie gniewać 31.08.03, 13:49
          Jak juz w tamtym watku napisalam, to my uzywamy wysokie krzeslo. Dodam jeszcze,
          ze jak najczesciej jem/jemy razem z dziecmi. I nie karmie, jak dziecko sie
          wierci. Dla mnie to jest znak, ze nie jest glodne, ze nie chce.
          To co pisalas o rozmowie z takim malutkim dzieckiem, to ja ze swoim starszym
          bardzo podobnie przezywalam. Zreszta, siedzialam z nim przez 15 mies. w domu i
          mialam juz serdecznie dosyc. Dopiero u swojej corki nauczylam sie, ze z takim
          maluchem naprawde mozna rozmawiac i z nia jest juz zupelnie inny kontakt. Ale
          juz z innymi dziecmi jest mi trudniej.
          Z niania wszystko jest inaczej, moje dzieci - przede wszystkim starszy - jest
          grzeczniejszy. Tak samo w przedszkolu - wszystko robi sam (buty, ubrania
          zakladac, jesc itd.) a wystarczy ze wchodze do przedszkola - nic nie umie sam.
          Wiele rodzicow to zna i to jest normalne.

          A twoja prawdziwa natura powoduje, ze sie martwisz. To przeciez dobrze ?

          Kerstin
          • mama_kasi Re: jak się mam zmienić, żeby więcej nie gniewać 01.09.03, 15:06
            Rozumiem Ciebie. Moja Kasia skończyła w kwietniu dwa latka i do tej pory
            miałam z nią dobry kontakt. Należy do dzieci spokojnych raczej nieśmiałych.
            Oczywiście zdarzało mi się krzykznąć czasem na nią. Ostatnio jednak zachowanie
            mojego dziecka męczy mnie. Nie wiem co mam robić. Jestem na nią zła, krzyczę
            na nią a potem mam straszne wyrzuty sumienia. Jestem zła bo Kasia nie chce
            siedzieć przy stole i nie chce jeść, ponieważ jest zajęta zabawą albo nie ma
            ochoty. Jestem zła bo Kasia nie chce spać w ciągu dnia o normalnej godzinie a
            potem zmęczona zasypia o 15 lub 15:30. Jestem zła bo Kasia nie chce chodzić na
            spacer. I właśnie w takich sytuacjach przestaję panować nad swoim zachowaniem
            i krzyczę na nią. A potem siedzę i płaczę bo kocham ją strasznie i nie chcę
            się na nią złościć. I co robić? Pozwolić odejść od stołu? Nie wychodzić na
            spacer? Nie kłaść spać? Za każym razem obiecuję sobie, że będę miała więcej
            cierpliwośći ale kiedy stawiam talerz na stole a ona mówi, że nie chce jeść to
            tracę cierpliwość.

            Pozdrawiam Pyza
Pełna wersja