jaagna
15.12.07, 18:52
Mam takie "wychowawcze" pytanie. Sprawa jest zamknięta, bo było to wiele lat temu, ale chodzi o wychowawcze aspekty całej sprawy. No i czy mogło mieć aż taki wpływ na późniejsze życie człowieka.
Chodzi o 6-latkę, dosyć inteligentną: potrafi samodzielnie czytać książeczki przeznaczone dla jej wieku; lubi, gdy rodzice czytają jej ksiązki dla "starszych" - rozumie, o co chodzi; potrafi pisać, liczyć, dużo rozumie, jest empatyczne - bardzo przejmuje się losem np. postaci z bajek. Dziewczynka jest niejadkiem; wykręca sie od jedzenia, jak może - ale nie ma niedowagi czy anemii (rodzice mimo wszystko pilnują, by jadło), ale jest chorowite (choroba przewlekła), więc lekarze nakazują, by je dobrze odżywiać.
Mama dziecka (6-latki!), chcąc je przekonać do jedzenia... czytała dziecku fragmenty ksiązki o obozach koncentracyjnych dla kobiet i dzieci, głównie fragmenty mówiące o tym, jak tam dzieci głodowały, co jadły, jak zdobywały jedzenie. Mama opowiadała też córce o głodujących dzieciach w Indiach (spuchnięte brzuszki, choroby, śmierć w konsekwencji - dosyć obrazowo).
W tej chwili owe dziecko jest osobą dorosłą z bardzo dużą otyłością (klasyfikowaną już jako "morbid obsity", po chirurgicznym zmniejszeniu żołądka).
Czy te "mamusiowe czytanki" mogły mieć jakiś wpływ na późniejsze zycie tej osoby? a zwłaszcza czy mogły być powodem (jakimś pośrednim) tej olbrzymiej otyłości? Czy takie wzbudzanie poczucia winy mogło mieć wpływ na jej późniejsze kompulsywne jedzenie? - nie wspominam o innych aspektach zaburzeń emocjonalnych (stwierdzone, terapia u psychologa).
- to sytuacja prawdziwa, nie trolluję.