Modliszka

25.12.07, 15:22
problem dotyczy mojej kolezanki-piszę jednak ja, bo ona jest już tak załamana
sytuacją swojego syna,że straciła ochotę do życia.
W czym problem? Już piszę-
chłopak 20-lat, student- dziewczyna rok młodsza, typ modliszki. Wykorzystuje
go finansowo, nastawiła go przeciwko matce i ojcu, kiedy próbowali przemówić
mu do rozsądku. Chłopak ma za sobą próbę samobójczą-kiedy dziewczyna go
rzuciła. teraz wróciła i udaje wielką miłość. Moja koleżanka włamała mu się do
poczty mailowej-dzięki temu dowiedziała się, co jest grane. Powiedziała o tym
chłopakaowi, bo nie wiedziała , jak inaczej zacząć temat. Do psychologa
chłopak nie chce iść, bo uważa,że teraz jest dobrze. ta próba samobójcza nie
była zbyt groźna, nie było szpitala ani policji.
Kobieta jest na skraju wyczerpania psychicznego, syn uważa ją za wroga,
dziewczyna robi z nim co chce, a ja gryzę palce z bezsilności, bo to dusza
człowiek i wiele jej zawdzięczam. Może ktoś ma jakieś doświadczenia w tym
kierunku, tylko nie piszcie , że by się nie wtrącać.Dodam jeszcze,że oboje
studiują w różnych miastach, ale nie jest to przeszkodą, bo dziewczyna do
niego jeździ (na jego koszt oczywiście) Na domiar złego, z tego, co wiem, to
dziewczyna na siłę prze do ślubu.Są przesłanki, by sądzić,że jest gotowa zajść
w ciążę, żeby tylko postawić na swoim i chłopaka zatrzymać.
Proszę o jakieś sugestie (szczere, nie złośliwe), co można zrobić, jak dorzeć
do chłopaka, żeby sobie nie złamał życia. Dziewczyna jest bezczelna, szanuje
tylko swoją rodzinę, koleżanke traktuje jak powietrze. Chłopak jest jak
zaczadzony-uwielbiał matkę, teraz traktuje ją jak wroga.
Pomóżcie!Może ktoś ma podobne doświadczenia, może odezwie się psycholog?
    • p3nisista Re: Modliszka 25.12.07, 15:59
      karimata3 napisała:

      >Moja koleżanka włamała mu się do poczty mailowej

      Głupota ludzka nie zna granic - twoja koleżanka polełniła PRZESTEPSTWO a ty się
      tym chwalisz. Szkoda, że prkuratorzy nie przeglądają różnych forów, ciekawych
      żeczy by się mogli dowiedzieć.
      • karimata3 Re: Modliszka 25.12.07, 19:49
        ciekawe, czy tak byś mówiła, gdyby dotyczyło to Twojej córki lub syna.
        Gdyby ktoś tak zagrał jej/jemu na uczuciach,że nie wytrzymałby/wytrzymałaby tego
        psychicznie. Ze chłopak jest miękki, to fakt, ale to nie jest typ synka mamusi.
        ZAdziwiające, jak łatwo krytycznie oceniać. Mimo wszystko liczę na wypowiedzi
        osób, które przeżyły bezsilność i niemoc, patrząc, jak ich dziecko (mimo
        pełnoletności) pakuje się w toksyczny związek.
      • nangaparbat3 Re: Modliszka 25.12.07, 21:38
        Szkoda, że prkuratorzy nie przeglądają różnych forów, ciekawych
        > żeczy by się mogli dowiedzieć.

        Przegladają, w kazdym razie policmajstrzy. Kolezanke przesłuchiwano
        na okoliczność tego, co napisała na jakimś forum.
        • annamarianna1 [...] 25.12.07, 23:11
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • nangaparbat3 Re: Modliszka 25.12.07, 23:21
            Nie żartuję.
            Oczywiście koleżanka mogła skłamać - ale nie podejrzewam jej o to.
          • p3nisista symulacja 26.12.07, 09:36
            annamarianna1 napisała:

            > Chyba żartujesz?Rówie dobrze możńa napisać,że się kogoś zabiło-dla żartu, dla
            > zwykłej prowokacji

            a teraz wsiądź do autobusu, tramwaju, pociągu, lub udaj sie w publiczne miejsce.
            zacznij opowiadać przypadkowym ludziom, ze kogoś zabiłaś. Ciekawe po jakim
            czasie zainteresują się tobą panowie w niebieskich mundurach. Szkoda, że 99%
            użytkowników internetu nie wie, że NIE SĄ ANONIMOWI. I dlaczego zakładają, że
            jeśli żartują to każdy to zauważy?
    • triss_merigold6 Re: Modliszka 25.12.07, 17:06
      Hehe uwielbiał matkę a już nie uwielbia? U 20-latka to zdrowe i
      normalne, że za panną szaleje a nie za matka. Jedna czy druga panna
      go oleje to trochę wyhamuje z entuzjastycznym okazywaniem uczuć. BTW
      naruszenie tajemnicy korespondencji to przestępstwo.
      • gosiana6 Re: Modliszka 25.12.07, 17:13
        Co radzić? Nic, chłopak jest dorosły i matka jedynie może liczyć że
        on bedzie wiedział co dla niego dobre. Matka jak bedzie w opozycji
        do syna to w końcu straci z nim kontakt na dobre i zrazi go do
        siebie jeśli nie na zawsze to na długo. Pozostaje pogodzic się z
        jego wyborem przynajmniej pozornie i nie atakowac chłopaka. Napewno
        wkurza go fakt że matka traktuje go jak małolata i mówi mu co ma
        robić. Jak ma za sobą próbę samobójczą to pierwsza myśl że to
        miękkie jajo (bez obrazy) i nadopiekuńcza mamusia która mu nie daje
        dorosnąć ( bez obrazy)
      • karimata3 Re: Modliszka 25.12.07, 20:02
        panna go nie olewa, tylko wykorzystuje, natawia przeciwko matce, źle odebrałaś
        to "uwielbiał matkę" To jest po prostu ciepły dom, w którym wszyscy się kochali
        i szanowali. Znam tych ludzi od lat, wiele razy mi pomogli bezinteresownie, gdy
        byłam prawie na dnie. Dziwię się, wypowiedziom,według których, jak chłopak ma
        dziewczynę a ta nie szanuje jego rodziny, to trzyma się stronę takiej modliszki,
        A korzenie rodzinne nic już nie znaczą?. Jeśli dziewczyna robi dziką awanturę
        chłopoakowi za to,że spędza czas wzpitalu, bo jego matka walczy od dwóch lat z
        nowotworem, jeśli robi awantury, bo bo on zamiast warować przy niej, to robi
        matce zakupy i jeszcze pod wpływem tych awantur facet jest rozdarty i zaczyna
        się podporządkowywać dziewczynie. Ojciec haruje w Irlandii, ta kobieta jest
        sama. Pomagam jej, ale ja mieszkam daleko, nie mogę być tam codziennie. Naprawdę
        sądzicie, że matka powinna się odsunąć, nie wtrącać i cieszyć. MA jedynego
        syna-czyli,że w przyszłości nie ma prawa niczego od niego wymagać,żadnej pomocy,
        bo okaże się toksyczną mamusią, która upierdziela życie młodym Nie ma już
        obowiązku wspierania rodziców, bo jest XXI wiek?
        • guderianka a może 25.12.07, 20:04
          dziewczyna myśli, że matka chce odciągnąc jej ukochanego od niej i
          bierze go na litość symulując chorobę ?

          nie oskarżam ale pytam. Czy ty znasz tę dziewczynę

          p.s. prawda ZAWSZE jest pośrodku
        • epreis Re: Modliszka 25.12.07, 23:15
          wiesz..ciężko jest komuś kto nie zna tej rodziny wypowiedzieć się
          obiektywnie..uwierz pierwsze narzuca się to,że mama chłopaka
          przesadza- większość z nas tutaj jest matkami któe mają dziwne
          teściowe i podobne przejścia (sama ze swoją niejedno przeszłam i
          mimo,że do czasu urodzenia dziecka byłam lubianą teściową potem
          stwierdziła, że ukradłam jej syna)..owszem masz rację, że to dziwne
          jeśli dziewczyna robi awantury chłopakowi bo odwiedzą chorą na
          nowotwór matkę w szpitalu ale- może spędza tam calutki czas bo mama
          szantażuje go emocjonalnie? rozumiem,że masz dobre intencje ale
          wydaje mi się,że na takim forum pomocy nie znajdziesz- jeśli chcesz
          pomóć tej kobiecie to idź z nią do psychologa-nie dlatego,że jest z
          nią coś w porządku ale tylko ona będzie potrafiła te relacje
          dokładnie wyjaśnić a psycholog podczas rozmowy z nią rozpozna jak
          dużo w tym matczynej zazdrości spowodowanej obawą o stratę jedynaka
          a jak dużo prawdy i napewno pomoże..tutaj jedyne co możesz uzyskać
          to ocenę- poztywną bądź negatywną mamy, syna lub jego dziewczyny a
          nie o to przecież ci chodzi prawda? to taka moja obiektywna opinia
        • srebrnarybka Re: Modliszka 28.12.07, 09:46
          źle odebrałaś
          > to "uwielbiał matkę" To jest po prostu ciepły dom, w którym
          wszyscy się kochali
          > i szanowali.
          Ciekawym przejawem szacunku i miłości w ciepłym domu jest czytanie
          korespondencji dorosłego syna. I myślę, że sformułowanie "uwielbiał
          matkę" odpowiadało prawdzie.
          Dziwię się, wypowiedziom,według których, jak chłopak ma
          > dziewczynę a ta nie szanuje jego rodziny, to trzyma się stronę
          takiej modliszki
          > ,
          > A korzenie rodzinne nic już nie znaczą?.
          Nawet w Ewangelii napisano: Opuści człowiek ojca i matkę i połączy
          się żoną swoją. Takie jest prawo życia.
          Jeśli dziewczyna robi dziką awanturę
          > chłopoakowi za to,że spędza czas wzpitalu, bo jego matka walczy od
          dwóch lat z
          > nowotworem, jeśli robi awantury, bo bo on zamiast warować przy
          niej, to robi
          > matce zakupy i jeszcze pod wpływem tych awantur facet jest
          rozdarty i zaczyna
          > się podporządkowywać dziewczynie. Ojciec haruje w Irlandii, ta
          kobieta jest
          > sama. Pomagam jej, ale ja mieszkam daleko, nie mogę być tam
          codziennie.
          Oczywiście syn powinien w miarę możności pomagać matce, ale dlaczgo
          mąż "haruje" w Irlandii? Czy wobec ciężkiej choroby żony nie
          powinien wrócić? Ta kobieta powinna oczekiwać opieki przede
          wszystkim od męża, a nie od syna. Mąż dobrowolnie zawarł z nią
          małżeństwo i dobrowolnie podjął zobowiązanie wspierania żony w
          trudnościach (żona wzajemne), natomiast syn nie podejmował takich
          zobowiązań świadomie.
          Naprawd
          > ę
          > sądzicie, że matka powinna się odsunąć, nie wtrącać i cieszyć.
          Jeśli syn jest szczęśliwy z narzeczoną, to powinna się z tego
          cieszyć, jeśli syna kocha, a nie tylko MA.
          MA jedynego
          > syna-czyli,że w przyszłości nie ma prawa niczego od niego
          wymagać,żadnej pomocy
          > ,
          > bo okaże się toksyczną mamusią, która upierdziela życie młodym Nie
          ma już
          > obowiązku wspierania rodziców, bo jest XXI wiek?
          Dzieci się nie MA, a szczególnie nie po to, by wymagać od nich
          pomocy na starość (dobra inwestycja etc.). Dzieci się rodzi i
          wychowuje dla nich samych po to, by były wartościowymi i szczęśiwymi
          ludźmi. Dziecko wychowane na wartościowego człowieka będzie
          oczywiście miało poczucie obowiązku wobec rodziców, ale nie nic nie
          pomoże, jeśli rodzice uważają, że zainwestowali w dziecko i mają
          prawo oczekiwać od niego spłaty długu, jak często można wyczytać na
          tym forum.
          Ta kobieta jest wyraźnie opuszczona przez męża i usiłuje odbić sobie
          to na synu, który jesst sląbszy psychicznie i tyle.

        • budyniowatowe Re: Modliszka 09.01.08, 15:47
          karimata3 napisała:

          > panna go nie olewa, tylko wykorzystuje, natawia przeciwko matce,
          źle odebrałaś
          > to "uwielbiał matkę"

          Psycholog jest potrzebny ale matce, aby pozwolila dorosnac synowi,
          aby mogl sam decydowac o swoim zyciu i uczyl sie na wlasnych bledach.
          Jak na razie to Twoja kolezanka ma zadatki na tesciowa z dowcipow,
          niestety.



          > chłopoakowi za to,że spędza czas wzpitalu, bo jego matka walczy
          od dwóch lat z
          > nowotworem, jeśli robi awantury, bo bo on zamiast warować przy
          niej, to robi
          > matce zakupy i jeszcze pod wpływem tych awantur facet jest
          rozdarty i zaczyna
          > się podporządkowywać dziewczynie. Ojciec haruje w Irlandii, ta
          kobieta jest
          > sama.

          Mamuska przelala wszystki uczucia na synka, bo moz daleko? Niedobrze.
          A gdzie odpowiedzialnosc meza za rodzine i wspieranie zony w tych
          trudnych chwilach? Zrzucil to na barki niedojzalego syna?



      • aduerin Re: Modliszka 08.01.08, 23:02
        przeciez autorka tego postu jest owa juz nie uwielbiana mamusia,
        ktora udaje kolezanke zeby nie byc podejrzana o stronniczosc
    • echtom Re: Modliszka 25.12.07, 18:00
      Zaczadzenie miłosne na ogół nie trwa wiecznie, a jeśli w tym czasie
      chłopak narobi głupstw, to jego strata. Matka niczego mu nie
      wytłumaczy, bo w tej fazie jest całkowicie odporny na wszelkie
      rzeczowe argumenty. Tak więc niczego mądrego nie doradzimy. Btw.
      znam ciekawszą sytuację, w której związek kretyna z modliszką jest w
      pełni aprobowany przez jego rodziców.
      • guderianka Re: Modliszka 25.12.07, 19:46
        na mój gust im silniejsze będą sugestie na "nie" matki i próby
        odciągnięcia od dziewczyny tym silniejszy będzie opór jej syna

        spokój, spokój , spokój.
      • karimata3 Re: Modliszka 25.12.07, 19:52
        jeśli to aprobują, to albo nie zauważyli,że dziewczyna jest modliszką, albo mają
        o chłopaku kiepskie zdanie i uważają,że nie jest wart,żeby go ktoś naprawdę
        pokochał.
    • nangaparbat3 Re: Modliszka 25.12.07, 21:43
      Dziwna sytuacja - chlopak chował się w ciepłej, pełnej wzajemnego
      szacunku rodzinie, i nie zorientował sie, że dziewuch bezwzgledna
      egoistka.
      Coś tu nie pasuje - albo rodzina nie taka doskonała, albo dziewczyna
      nie taka okropna.
      Samo nazywanie jej "modliszką" bardzo mi sie nie podoba, świadczy o
      checi skasowania jej po prostu, wyjątkowo wredna metoda.
      • echtom Re: Modliszka 25.12.07, 21:54
        > Dziwna sytuacja - chlopak chował się w ciepłej, pełnej wzajemnego
        > szacunku rodzinie, i nie zorientował sie, że dziewuch bezwzgledna
        > egoistka

        Nie widzę w tym niczego dziwnego. Stan ostrego zakochania odbiera
        ludziom rozum i nawet najlepsza rodzina nie pomoże.
        • verdana Re: Modliszka 25.12.07, 22:21
          Albo sa tu dwie modliszki - żadna nie myśli o chłopaku, obie chcą mieć go w 100%
          dla siebie.
      • nangaparbat3 Re: Modliszka 25.12.07, 23:03
        Dwie modliszki - no tak, to bardzo prawdopodobne.
        Albo - mama wysiadła (choroba bardzo poważna, nieobecność męża),
        przestała sobie radzić z własnymi problemami, i nadmiernie obciąża
        syna, oczekujac, ze teraz on bedzie pełnić role swego ojca, albo
        tylko odebrała synowi wsparcie, które dotąd dawała - i schronił sie
        w ramionach innej silnej kobiety.
        Albo - nie miał siły samodzielnie zbuntować się przeciw mamie i
        znalazł dziewczynę, która to w cżęsci robi za niego.
        I pewnie jeszcze całe mnóstwo innych możliwości.
        Tu przypomina mi sie historia pewnego starego kawalera, którego mama
        i babcia wciąż łzy lały, ze biedak taki samotny. Wreszcie znalazł
        sobie dziewczynę, po paru miesiacach usłyszałam od mamusi: złapała
        go ta dziwka i nie puszcza.
        • bszalacha Re: Najbardziej trafne ! 16.02.08, 18:31

          Przeszłam jako matka podobny wstrząs.Wokól syna kręciło się całe
          moje życie.Potem wyjechał do innego miasta na studia,nastepnie
          dostał dobra prace.Pierwsza dziewczyna go zostawiła/a raczej on jej
          czegos nie darował/.Kolejna napadła na mnie przy pierwszym spotkaniu
          aż mnie wbiło w ziemię.Wprowadziła sie do niego,bardzo niemiło
          traktuje mnie i młodszego syna więc:
          po wstrząsie,płaczu,niedowierzaniu,że to mi zrobiło TO DZIECKO,KTÓRE
          NAJBARDZIEJ CHRONIŁAM-powiedziałam NIGDY WIĘCEJ!
          Gdy jeżdżę do stolicy,śpię gdzie indziej,przeprowadziłam rozmowę
          nt.rozczarowania,jakiego doznałam w związku z jego stanowiskiem w
          trudnych chwilach/wycofywał się,obarczał mnie winą/i
          zaproponowałam,żeby podjął edukację dot.własnej osoby.
          Ta pani też może to zrobić bo to jest problem syna,nie jej."Ciepły
          dom"to zasługa rodziców.Ale nie zawsze dostaje się za to
          zapłatę.Mało tego-synuś,tak,jak mój szuka sobie równie twardej
          dziewczyny by unikać brania na siebie odpowiedzialności.Kiedyś i to
          pęknie,żadna kobieta poza matką nie dopuści,by mężczyzna był od niej
          uzalezniony.
          Pozdrawiam.
      • sir.vimes W ciepłej, pełnej szacunku rodzinie 27.12.07, 19:49
        raczej nie czyta się cudzych listów...
    • nangaparbat3 Anno Mario! 25.12.07, 23:36
      Porady wydają się adekwatne w stosunku do natężenia wściekłości jaki
      wyziera z postów Załozycielki Wątku.
      Byc może ta wściekłość jest uzasadniona - byc moze nie (czy Autorka
      Wątku choć raz uczciwie rozmawiala z tą dziewczyną? <Uczciwie - to
      znaczy pragnac rzeczywiście poznać jej punkt widzenia>. Nic na to
      nie wskazuje.) Za to pewno poziom emocji w postach forumowiczek jest
      odzwierciedleniem tego, co przeczytały w postach karimaty.


      I jeszcze jedno - napadanie akurat na Verdanę, było nie było matke
      dwoch synów, wydaje sie tu zupelnie bez sensu.
    • rycerzowa Re: Modliszka 26.12.07, 00:29
      Zdarza się tak, gdy istnieje zbyt silna więź uczuciowa miedzy matką a
      dorastającym synem. Nieprzypadkowo taką więź uważa się za niezdrową.
      Jakoś tak jest,że potem taki chłopak spotyka prawdziwą babę-heterę, która go
      niszczy.
      Nie wiem, czy coś można poradzić.

      Za podpowiedzi, co można zrobić modliszce, groziłby mi prokurator.
      Wprawdzie już nie ziobro, ale lepiej nie ryzykować....

      Lepiej zapobiegać, niż leczyć. To jest przestroga dla matek synów.
      Starajcie się, by synowie was nie "uwielbiali" - to się zawsze źle konczy.

      PS. Wprawdzie dam łeb i pół łapy,że mamy do czynienia z trollem, ale przestroga
      tak czy owak jest ważna. wink
      Wesołych Świąt!
    • verdana Re: Modliszka 26.12.07, 09:08
      Ja jestem matką dorosłego chłopaka, a właściwie dorosłego faceta. jego związki
      nie sa moimi związkami. I tyle.
      • gosiana6 Re: Modliszka 26.12.07, 11:53
        Mój syn jest dorosły i też ma dziewczynę niekoniecznie taką jaka bym
        widziała u jego boku. To jego wybór i jeśli właśnie takiej
        dziewczyny chce to trudno. Jego życie i jego wybór. My matki musimy
        to akceptować
      • mallard Re: Modliszka 28.12.07, 17:53
        verdana napisała:

        > Ja jestem matką dorosłego chłopaka, a właściwie dorosłego faceta.
        > jego związki nie sa moimi związkami. I tyle.

        Ale powiedz tak szczerze Verdana - nie bolało by Cię serce gdybyś
        widziała, że Twój syn źle trafił? Nie próbowałabyś jakoś zapobiec
        jego związkowi, gdybyś na podstawie swojej życiowej wiedzy uznała,
        że jego ewentualna przyszła partnerka źle rokuje? Patrzyła byś
        obojętnie i myslałabyś: "to jego związek!"? Myślę, że trzeba by cos
        zrobić, -jest tylko kwestia metody - takiej jakiejś subtelnej, by
        młodemu człowiekowi z butami nie wchodzić w życie.
        • srebrnarybka Re: Modliszka 28.12.07, 22:42
          Tak się jakoś jednak dziwnie składa, że matki, zwłaszcza takie,
          które wcześniej były "uwielbiane" przez synów, zwykle "na podstawie
          swojej życiowej wiedzy uznają, że jego ewentualna przyszła partnerka
          źle rokuje?". I bardzo często brak rzeczowej argumentacji, tak jak w
          tym wątku. Przecież Karimata nie podała ŻADNYCH racjonalnych
          argumentów przeciw "Modliszce". Jedyne zarzuty, to to, że źle
          nastawia syna do matki, którą wcześniej uwielbiał, mimo, że dla tej
          matki normalne było otwieranie korespondencji. Brak jakichkolwiek
          przesłanek, że "Modliszka" będzie złą partnerką dla syna, są tylko
          zarzuty, że syn odsunął się od matki. Czyli postępuje normalnie.
          Jeśli "Modliszka" dla kogoś źle rokuje, to dla matki.
        • budyniowatowe Re: Modliszka 09.01.08, 16:01
          mallard napisał:

          > verdana napisała:
          >
          > > Ja jestem matką dorosłego chłopaka, a właściwie dorosłego
          faceta.
          > > jego związki nie sa moimi związkami. I tyle.
          >
          > Ale powiedz tak szczerze Verdana - nie bolało by Cię serce gdybyś
          > widziała, że Twój syn źle trafił? Nie próbowałabyś jakoś zapobiec
          > jego związkowi, gdybyś na podstawie swojej życiowej wiedzy uznała,
          > że jego ewentualna przyszła partnerka źle rokuje?

          Wiesz, ja mam taka tesciowa co to uwaza, ze jestem nieodpowiednia
          partnerka dla jej syna.
          Jestesmy razem juz 15 lat. Mamy troje dzieci, ciagle jestesmy razem
          i szczesliwi. I rozwodzic jak na razie sie nie zamierzamy :o)

          A tesciowa do dzisiaj przy kazdej okazji powtarza synowi aby do niej
          wrocil, bo z nia bedzie mu lepiej i ona lepiej o niego zadba :o).

          I jeszcze po tylu latach nie dostapilam zaszczytu przekroczenia
          progu jej domu :o)
    • zofijkamyjka Re: Modliszka 26.12.07, 21:28
      Obawiam się że koleżanka niewiele może zrobić. Syn jest dorosły, ma
      prawo do swojego życia i do swoich błędów. Jesli błednie ulokował
      uczucie to też ma prawo przezyc to na własnej skórze.
      Im silniej kolezanak będzie próbowała ingerowac tym bardziej syn sie
      bedzie od niej odwracał.
      Jesli to rzeczywiscie taka toksyczna miłośc to trudno, syn musi to
      przeżyć, zrozumieć i ewnwtualnie się wyleczyć.
    • crusk Kobieta 27.12.07, 00:23
      annamarianna1 napisała:

      > Myślę,ze żadna z Was nie jest matką dorosłego chłopaka,

      Fakt, nie jestem matką dorosłego faceta, mój syn ma niespełna 5 lat.

      > Nie uwierzę,że opiekę w
      > razie choroby nazwałybyście chorym związkiem matki z synem.

      Tu się nie zgodzę, bo każdy rodzaj relacji można wypaczyć. Znam faceta wtórnie
      uzależnionego od matki, przez ciężką chorobę którą przeszedł. Facet przed
      dwudziestką zjeździł pół świata, potem dwa lata cierpienia i udręki, teraz nie
      potrafi podjąć decyzji bez jej udziału. Nigdy nie zrozumiem co zaszło w psychice
      tego faceta, ale wiem, że nie jest szczęśliwy, ale jednocześnie nie potrafi
      obronić własnego zdania, jakże różnego od decyzji podejmowanych "wspólnie" z matką.

      > Stoicie raczej po
      > drugiej strony barykady-jesteście wlaśnie w wieku synowych (ewentualnych)i stąd
      > ta wściekłość.
      Czasem myślę o sobie jako o "ewentualnej teściowej" i mam nadzieję, że będę
      potrafiła szanować decyzje mojego syna, a moje ewentualne rady nie będą
      odbierane jako narzucanie mojej woli.

      > karimata trafiła po prostu nie na to forum, co trzeba

      "modliszka" ma negatywny wydźwięk, karimata raczej sprowokowała "agresywne"
      wypowiedzi, niż poprosiła o radę. Trochę jakby pytała jak pozbyć się insekta, a
      nie co ma robić matka.
      Najczarniejszy scenariusz - matka pozbyła się "modliszki" kosztem dobrych, a
      może jakichkolwiek, stosunków z synem.




    • sir.vimes Czytała prywatną korespondencję???? 27.12.07, 19:47
      Może syn ma rację, ze jest wrogo nastawiony - czytać dorosłemu mężczyźnie pocztę?
      Zrozumiałabym gdyby czytała maile 7 latka obawiając się kontaktu z pedofilem ....

      Acha - zupełnie z twojego postu nie da się wywnioskować , że coś jest nie tak z
      dziewczyną i jej zachowaniem.
      Z matką - owszem.

    • srebrnarybka Re: Modliszka 27.12.07, 21:34
      Jeżeli syn uwielbiał matkę, która nie wahała się włamać mu do poczty
      mailowej, to dziewczyna słusznie robi, że nastawia chłopaka przeciw
      rodzicom. Czas, by chłopak wydoroślał i zrozumiał, że nie jest ich
      własnością. Wybieranie narzeczonej także nie należy do rodziców, ale
      do chłopaka i rodzicom nic do tego.
      Jeżeli ktoś potrzebuje psychologa, to Twoja koleżanka, by nauczyła
      się akceptować normalne, dorosłe zachowania syna.
    • lila1974 Re: Modliszka 28.12.07, 09:08
      Gdybym znalazlą się jako osoba trzecia w takim układzie, to przede
      wszystkim starałąbym się obiektywnie podejść do sprawy, a nie
      kibicować bez zastrzeżeń (w tym wypadku) matce chłopaka.

      Pytanie tylko, czy stać Cię na obiektywizm.

      Skoro jesteś przyjacielem domu, to usiądź kiedyś z chlopakiem przy
      herbacie i zagaj rozmowe, ale bez oceniania i napadania na mlodych.
      Raczej powiedzialąbym coś w tym stylu, ze rozumiem jak musi mu być
      ciężko skoro znalazł się między młotem a kowadlem ... i może to
      rozwiązałoby mu język, a wóczas dowiesz się jakie emocje i
      przemyślenia towarzyszą młodym, nie tylko Twojej przyjaciółce.

      Jeśli rodzice prezentują negatywny stosunek do dziewczyny, to wręcz
      sami proszą się o klopoty, bo Ci ludzie są w sobie zakochani i będą
      stać za sobą murem przeciwko "złym" opiniom.

      A choroba ... znam to na włąsnym przykladzie i obserwuję u niektoych
      osamotnionych ludzi. Choroba to pretekst do mierzenia glębokości
      cudzych uczuć. Osoba, ktoa czuje się osamotniona bardzo często
      ucieka w chorobę. W przypadku Twojej przyjaciółki, to choroba
      nowotworowa jest tu rzeczą bezdyskusyjną, ale ona mierzy wartość
      uczuć swojego syna ilością czasu z nią spędzanego, a to na prawdę
      potrafi człowieka zniechęcić.

      Myślę, z enajlepsze co moglabym zrobić w takiej sytuacji to nie
      utwierdzać przyjaciółki w przekonaniu, że ma rację. Starałabym się
      jej przekazać, ze musi mieć do sprawy w miarę rozsądne podejście, bo
      histeria jaką prezentuje obecnie nie tylko może spowodować, ze
      wepchnie syna w ramiona nieodpowiedniej dziewczyny (nie wiemy tego,
      może rzeczywiście dziewczyna nie jest aniołem), a co gorsza straci
      jego szacunek i milość.


      I wiem, o czym pisze byłam przez wiele lat z chłopakiem, ktorego nie
      akceptowali moi rodzice, a jednocześnie nie bylam akceptowana przez
      jego matkę.
    • lila1974 annamarianna1 28.12.07, 09:14
      A co ci tak forum przeszkadza?
      Byłąbyś w lepszym nastroju, gdyby wypowiadające się tu osoby pisały
      o dziewczynie same najgorsze rzeczy, a mamusię synusia głaskały po
      główce?

      Jak tak, to sobie poszukaj TWA ... towarzystwa wzajemnej adoracji.

      Zaletą forum i osób na nim występujących jest mnogość poglądów i
      ocen. Dzięki temu na różne sprawy można spojrzeć pod różnym kątem,
      nie tylko własnym.

      Nie ma za grosz życzliwości i zrozumienia? Ciekawe, bo z moich
      obserwacji wynika coś zgoła innego. Może ludzie tutaj nie jedzą
      sobie z dzióbków jak dwa gołębie, ale z całą pewnością większość z
      nich cechuje życzliwość i chęć zrozumienia problemu.


      A coż to za dziwna teoria - nicki się powtarzają, to znaczy, ze
      wypowiada się osoba sfrustrowana lub małolata ... w sumie to
      pozazdroscić nieskomplikowanego toku myślenia ... ech
    • chicarica Re: Modliszka 28.12.07, 13:31
      Ciekawa sprawa, niby dotyczy to twojej koleżanki, ale to ty wcześniej pisałaś na
      forum, że twój syn ma dziewczynę i jej nie cierpisz, potem to ty szukałaś
      programów szpiegujących i pomocy hackerów do wynajęcia?
      Wiesz co, weź się rozpędź mocno i strzel barana w ścianę. Chyba już wiem czemu
      dziewczyna syna cię nie lubi. Jesteś walnięta i tyle. Syn to nie twoja własność.
      • blauchat Re: Modliszka 28.12.07, 14:30
        Rzeczywiście, wypowiedzi naszej karimatki na innych wątkach wiele
        mówią o autorce. Co z nich wynika? Jak dorośli, studiujący
        synusiowie nie chcieli pracować na wakacjach, tylko pokornie
        wyciągali rączki po pieniążki od mamy, to było źle. A jak się jeden
        chce puszczać maminej kiecki, to też niedobrze. A weź sie kobieto
        zastanów, czego naprawdę chcesz. Podcierać w nieskonczoność swoich
        synalków, czy dać im wreszcie wolność w życiu uncertain Jak syn ma
        odpisywać na esemesy swojej modliszce, niech sobie na nie zarobi, a
        Ty w sumie nie musisz się w ogóle do tego wtrącać.
      • ally Re: Modliszka 28.12.07, 15:29
        walnięta to mało powiedziane. też wrzuciłam karimatę3 w wyszukiwarkę i się
        okazało, że jej drugi nick to annamarianna1 wink a annamarianna1 pisywała również
        na forum o maturze - w 1. osobie, co mówi co nieco o jej relacjach z synem wink))
        • chicarica Re: Modliszka 28.12.07, 17:16
          No, i widzę że sama sobie w tym wątku odpisuje. Cóż - chyba faktycznie coś ma
          pod deklem nie za bardzo...
          • chicarica Re: Modliszka 28.12.07, 18:19
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=60686594&a=60686594 tu więcej
            kwiatków... ewidentnie baba ma jakiś problem ze sobą, współczuję temu synowi i
            jego dziewczynie sad
            • ally Re: Modliszka 28.12.07, 18:52
              a mnie jeszcze jedno zastanawia:

              "Są przesłanki, by sądzić,że jest gotowa zajść w ciążę, żeby tylko postawić na
              swoim i chłopaka zatrzymać."

              co to za przesłanki i skąd o nich wiadomo?
              • chicarica Re: Modliszka 28.12.07, 21:50
                Mamusia sobie dorobiła teorię.
    • shamsa Re: Modliszka 29.12.07, 00:08
      Jak sie chlopak pakuje w toksyczne związki to juz matka widac swoje zrobila.
      niestety, teraz moze tylko odpuscic sobie i cierpiec w milczeniu.
    • chicarica Re: Modliszka 29.12.07, 09:08
      Powiedz mi, po co odpowiadasz na swoje własne posty? I po co udajesz, że to nie
      chodzi o twojego syna?
      Ten chłopak ma jeden wielki problem - swoją własną matkę. I życzę mu serdecznie,
      by ten problem rozwiązał. Najwyraźniej ma skłonność do zaborczych kobiet -
      widocznie szuka partnerki w jakiś sposób na wzór matki, a matka jest wściekła,
      bo pojawiła się rywalka, która zabiera jej własność. Czas chyba na terapię,
      annomarianno.
    • chicarica Re: Modliszka 29.12.07, 09:09
      "Może wtakim razie eutanazja na życzenie dzieci? A jakbyście się czuły,
      gdyby okazało się,że to ostatnie chwile Waszej matki, a Wy w tym czasie lecicie
      na dyskotekę?"

      Byłam kiedyś z facetem, którego matka kazała się wieźć do szpitala i twierdziła
      że umiera, bo wyjechaliśmy na weekend. Do dziś ma się świetnie, ja spasowałam i
      jestem szczęśliwą mężatką z kimś innym.
    • blauchat Re: Modliszka 29.12.07, 11:07
      Karimato/annomarianno, czas najwyższy związać się znowu z facetem.
      Siłą rzeczy sprawy Twoich synów będą Cię mniej zajmować, z Twoją i
      ich korzyścią. Ciesz się, że syn nie jest gejem- ponoć często tak
      bywa, kiedy matka jest zaborcza i kontrolująca. Miałabyś pewnie
      większy z tym zgryz.
      • triss_merigold6 Re: Modliszka 29.12.07, 11:19
        Autorka twierdziła, że ma męża. Wprawdzie całkiem beznadziejnego i
        daleko ale ma.wink
    • lila1974 karimata3 vel annamaria 29.12.07, 11:46
      Czytałaś netykietę i regulamin tego forum? Jeśli nie i bezmyślnie
      zaakceptowałas ich warunki, to przypomnę, że nie dozwolone jest
      prowadzenie rozmowy ze samą sobą pod rożnymi nickami.

      Generalnie nicków możesz mieć i sto, jeśli masz taką potrzebę, ale
      nie wolno Ci używać ich w tym samym wątku, jak to zrobiłaś tutaj i
      (jak miałam okazję się przekonać) w paru innych miejscach.

      Myślę, że osobom w tym wątku się wypowiadającym należy się
      słowo "przepraszam".

      Następny taki występ zostanie usunięty.
    • matka-5 Re: Modliszka 30.12.07, 15:49
      Karimata3 przeczytałam ten temat z mieszanymi uczuciami.Wiesz ja
      jestem mamą 22letniego syna i 18 letnie córki i wiesz nigdy nie
      odważyłabym się bez ich zgody zajrzeć do ich korespondencji nie
      mówiąc o układaniu im życia.
      Nie podoba mi się fakt,że naskakujecie tak na dziewczyne chłopaka i
      tak ją oceniacie.Przecież ani ty ani jego matka nie znacie jej chyba
      dobrze.Ja też kiedyś byłam taką niechcianą synową bo moja teściowa
      nie znała mnie a teraz jestem lepsza od jej córek.Nie dziwie się
      chłopakowi,że ciągnie strone dziewczyny i nie da sobie przemówić do
      rozumu.Jeżeli rodzice z góry skazali ten związek na
      niepowodzenie.Przecież to już dorosły facet i sam może decydować o
      swoim życiu a takie wtrącanie się w jego życie i robienie
      wszystkiego na siłe /chodzi mi tu o powstrzymanie go przed tym
      związkiem/nic tu nie da a nawet wręcz może zaszkodzić-młody chłopak
      będzie chciał zrobić wszystko żeby się przeciwstawić rodzicom i może
      zrobić wszystko.Zabranianie mu spotkań z dziewczyną,gderanie na ten
      temat nie doprowadzi do niczego dobrego.Wydaje i się,że matka
      powinna dać mu wolną ręke a wtedy układy napewno się poprawią.
    • akado Re: Modliszka 03.01.08, 16:06
      Moim zdaniem NIC NIE ZDZIAŁASZ ANI TY ANI TWOJA KOLEŻANKA I wszystko potoczy się swoim losem - niestety....BO CHŁOPAK JEST DOROSŁY, JEŻELI ZROBI BŁA TO NIECH SIĘ NA NIM NAUCZY A OSTRZEŻEŃ ITAK ON NIE POSŁUCHA!!!! Przyszłość zależy to od tego jaki ten chłpopak ma charakter. W mojej rodzinie identyczny przykład - też syn wujostwa poznał pannę z bogatego , chodzili 5 lat i zmienił sie przy niej na gorsze - zaczął olewać swoich rodziców zupełnie jak i jego dziewczyna - źle do jego rodziców odnosiła się już przed ślubem i niezłe z niej ziółko było. Niestety nie zapowiadało się dobrze i dobrze nie jest do tej pory....Mój kuzyn "woli" teściów bo tamci maja kasę a rodziców nadal olewa i jego żona też. Pobrali się i tak i tak - mimo że jego rodzice też go ostrzegali - i młodzi są podobno szczęśliwi ze sobą.
      Podobno - bo on do swoich rodziców wogóle prawie nie zagląda!!! Nawet na wigilię synowa nie przychodzi... No cóż serce nie sługa...
      • sylwiamich Re: Modliszka 04.01.08, 08:35
        Metoda?
        Przeprosić syna za włamanie do kompa.Powiedzenie mu że jest
        dorosłym, mądrym facetem.Że mamy do niego zaufanie.Że ma prawo
        samodzielnie dokonywać wyborów.Że być może to my się pomyliliśmy w
        ocenie dziewczyny.I że chcielibyśmy zacząć wszystko od
        nowa.Powiedzieć że nasze doświadczenie życiowe nam podyktowało taka
        ocenę...bo(tu wymienić na podstawie czego wysnuliśmy takie wnioski),
        ale moga one być błędne bo nie wiemy wszystkiego.Powiedzieć że tez
        kiedyś kochaliśmy(tu przytoczyć jakąś łzawą historię pełną
        emocji.Wytłumaczyć że boimy się , że pierwsze miłości są takie
        burzliwe.I najważniejsze:
        Powiedzieć że nie chcemy go stracić i cokolwiek się nie stanie to my
        jesteśmy obok.
        Jesli Twoja koleżanka chce naprawić.Ale jesli czekasz na radę, jak
        przegnać niewygodną dziewczynę to takiej rady nie mam.
      • sir.vimes Re: Modliszka 09.01.08, 09:59
        Nawet na wigili
        > ę synowa nie przychodzi...

        I prawidłowo - bo pewnie robi wigilię sama albo chodzi do SWOICH rodziców (a ,
        że syn, jak wynika, też - nic dziwnego, może młodych nie "ostrzegali" i nie
        wsadzali nosa w cudze sprawy)smile
    • ewa2233 Re: Modliszka 09.01.08, 09:52
      Taka rozmowa, jak sugeruje Lila, wydaje się być najrozsądniejszym
      wyjściem: o tym, czego każda ze stron się obawia.
      Wiem, że nie powinno się mieszać w sprawy uczuciowe dzieci i raczej
      więcej można zepsuć, niż naprawić, ale rozmowa to nie jest mieszanie
      się.
      Z postu widzę, że nikogo nie obchodzi co chłopak CZUJE. Jak
      odnajduje się w tej sytuacji? Wszystcy tylko krytykują jego
      dziewczynę, a od tego tylko krok do zawarcia związku małżeńskiego.
      Żeby wreszcie skończyć całą awanturę.
      ----------------------------------------------------------------
      • milenium5 Re: Modliszka 09.01.08, 10:15
        Autorce wątku sugeruję terapię wodną. Ponoć jest bardzo skuteczna.
    • marta406 Re: Modliszka 16.02.08, 20:04
      Niektóre matki potrafią być toksyczne. Czytają prywatną
      korespondencje dziecka, próbują wybierać mu znajomych, a później
      całą winę za brak porozumienia z synem zrzucają na... jego
      dziewczynę. Gdybym miała takich rodziców to też nie potrafiłabym się
      z nimi dogadać. Powiedz koleżance żeby przestała się wtrącać w jego
      życie. Jeśli dziewczyna jest daremna to chłopak sam zmądrzeje i ją
      rzuci. Z tego co obserwowałam u moich koleżanek to siła miłości do
      chłopaka jest wprost proporcjonalna do niechęci jej rodziców do
      niego.
      • camel_3d Re: Modliszka 19.02.08, 10:38
        z drugiej strny nie wzielas tezu pod uwage faktu, ze dziewczyna moze go
        rzeczywiscie wykorzystywac i ze matka jest calkiem normalna i martwi sie tym.
        Znam kilka przypadkow, gdzie dziewczyny wykorzystyly chlopakow lub facetow do
        cna, a jak facet sie sprzeciwil np zaplaceniu za kolejny urlop za dwoje..to byl
        teatr, lzy i w koncu zarzuty o zaniedbywaniu milosci i rozstanie.

        Tak wiec tu moze byc roznie.

        > Niektóre matki potrafią być toksyczne. Czytają prywatną
        > korespondencje dziecka, próbują wybierać mu znajomych, a później
        > całą winę za brak porozumienia z synem zrzucają na... jego
        > dziewczynę. Gdybym miała takich rodziców to też nie potrafiłabym się
        > z nimi dogadać. Powiedz koleżance żeby przestała się wtrącać w jego
        > życie. Jeśli dziewczyna jest daremna to chłopak sam zmądrzeje i ją
        > rzuci. Z tego co obserwowałam u moich koleżanek to siła miłości do
        > chłopaka jest wprost proporcjonalna do niechęci jej rodziców do
        > niego.
        >
    • babcia47 Re: Modliszka 22.02.08, 03:53
      kobieta wychowuje syna..dla innej kobiety!! ..pępowinę odcina sie na
      sali porodowej!! Jezeli syn ma 20 lat to ma swoje lata i powinien
      wiedzieć co robi..każda "wybranka" powinna być przez matkę z
      założenia witana z zyczliwością..inaczej nigdy nie zdoła pomóc
      młodemu stadłu przejśc przez rafy związku.. taka jest jej rola, a
      nie utrzymywanie za wszelka cene syna przy sobie..moze niech mama
      kupi sobie pieska lub kotka, żeby zaspokoić niewyżyte instynkty
      macieżyńskie a synowi pozwoli na "dorośnięcie" i życie własnym
      życiem! Nie sadzę, zeby jakakolwiek kobieta zabroniła by swojemu
      mężczyźnie sprawować opieke nad chora matka..chyba, że matka stosuje
      emocjonalny szantaż albo tak naprawde ta choroba jest "wydumana" i
      matka pod pretekstem "choroby" próbuje zatrzymac "dzidzusia" przy
      sobie i zniszczyć nowopowstały związek..można pogrywac na uczuciach
      osób bliskich ale nie da się oszukac kogoś z zewnątrz a tym bardziej
      kobiety!!..a tak przy okazji..jezeli mamusia taka "chora"..to gdzie
      jest jej mąż???? czy synek ma go zastąpić? a jeżeli tak to na jak
      długo?? i jakim kosztem? własnego osobistego zycia w mniemaniu
      mamusi??
Inne wątki na temat:
Pełna wersja