nisar
02.01.08, 13:26
Słuchajcie, pomóżcie mi ocenić zachowanie mojej córki (13,5 roku),
bo już sama nie wiem, co o tym myśleć.
Sytuacja nr 1. Na Mikołajki zebrało się sporo słodyczy
(czekoladowych), których spożycie z różnych względów (niekoniecznie
mojego widzimisię

jest ograniczane. Ela zjadła już spory kawałek
czekolady i kilka cukierków też czekoladowych. Jest sobota ok.
południa. Bez pretensji ani złośliwości mówię "Ela, myślę że na
dzisiaj już wystarczy czekolady, odłóż resztę do jutra". Dobrze. Po
południu przyłapuję ją przy szafce ze słodyczami. "Bo ja się nie
mogłam opanować"
Sytuacja nr 2. Całe przedpołudnie ogląda telewizję (jesteśmy na
wyjeździe, ona zasmarkana i deszcz siąpi więc tego dnia nie wychodzi
na dwór). Po obiedzie gramy w karty, potem mówi że idzie do swojego
pokoju. Proszę, żeby już nie włączała telewizora, tylko np. radio i
sobie poczytała czy cuś. Dobrze. Dziesięć minut później idę do niej
z wapnem, oczywiście telewizor włączony. "Bo ja się nie mogłam
opanować."
No i teraz mój problem. Jako Naczelny Histeryk Rzeczypospolitej
widzę oczyma duszy, jak to będzie jak zasmakują jej papierosy albo
wino. Nie będzie się umiała opanować? Zacznie palić i pić, jeśli
akurat to jej "podejdzie"? Bo generalnie widzę, że jeśli ma na coś
ochotę to niespecjalnie przejmuje się moimi zakazami czy prośbami na
które sama (dla świętego spokoju) wyraża zgodę.
Przesadzam?
Nie przesadzam?
A może Wasze dzieci też tak miewają? (cichutka nadzieja...)