Nastolatka i stawianie granic małemu dziecku

07.01.08, 21:27
Kupiłam dzieciom namiot do wspólnej zabawy. Mieszczą sie w nim oboje,
generalnie fajnie sie razem bawią. Ale Mały (1,5) wszedł w taki wiek, ze
przestał poddawać się woli starszej siostry (11,5) i zaczyna mieć własne
pomysły, pewnie też w żłobku uczy się walczyć o swoje ;-P
Dziś uznał, ze woli być w namiocie sam, złapał siostrę za kudły i próbował
wyciągnąć ją na zewnątrz smile Młoda się obraziła i uciekła do swojego pokoju.


To tylko przykład pokazujący, ze Młoda nie potrafi przeciwstawić sie bratu,
wyznaczyć mu granic. On potrafi Jej wsadzić palec w oko, ugryźć w udo, a gdy
widzi, ze Ona nie protestuje, robi to ponownie, a Ona sie obraża.
My z chłopem oczywiście nie pozwalamy na takie zachowania w stosunku do siebie
i Mały rezygnuje. Próbowałam jej tłumaczyć, że musi Małemu wyraźnie pokazać,
że nie akceptuje pewnych zachowań, ale jakoś to do Niej nie dociera (albo ja
nie umiem jej tego dobrze wyjasnić)...


Co robić: próbować nadal tłumaczyć (ale jak ?) ? Czy zostawić ich, niech sobie
ustalają granice sami ? ...
    • moore0803 Re: Nastolatka i stawianie granic małemu dziecku 07.01.08, 21:56
      zaryzykuję stwierdzenie, że jeżeli dzieci w Waszym domu zaczną sobie
      stawiać same granice, to za parę lat będziecie mieli wesoło ...

      to WY jesteście rodzicami, i to WY ustalacie granice, co wolno a
      czego nie wolno w domu. Nawet takiemu 1,5 latkowi już należy zacząc
      pokazywać naszą (rodziców) negatywną i wyraźną reakcję na bicie,
      gryzienie, ciąganie za kudły, wymuszanie płaczem itp, i to
      kogokolwiek, a nie tylko starszej siostry. Powiedzieć, że nie wolno,
      bo to boli, i trzeba potem przeprosić.

      Dziewczynie nie ma się co dziwić, pochwalić ją należy, lepiej chyba
      żeby odeszła na bok niż mu oddała, prawda?
      • alanta1 Re: Nastolatka i stawianie granic małemu dziecku 08.01.08, 14:28
        moore0803 napisała:

        > zaryzykuję stwierdzenie, że jeżeli dzieci w Waszym domu zaczną sobie
        > stawiać same granice, to za parę lat będziecie mieli wesoło ...

        Młodemu te granice stawiamy i to bardzo wyraźnie, Starsza je zna od dawna, bo
        była tak samo wychowywana. Martwi mnie to, ze ona nie potrafi wyegzekwować od
        Młodego zachowania w granicach, ale wycofuje sie obrażona. Nie chodzi o to, żeby
        go biła, tylko żeby odsunęła go/złapała za rękę, a jest w stanie to zrobić, bo
        jest dużo silniejsza od niego.

        > Dziewczynie nie ma się co dziwić, pochwalić ją należy, lepiej chyba
        > żeby odeszła na bok niż mu oddała, prawda?

        Chwalić ją, ze staje się powoli ofiarą brata ? Chyba nie o to chodzi...
        • moore0803 Re: Nastolatka i stawianie granic małemu dziecku 09.01.08, 21:51
          alanta1 napisała:

          > Młodemu te granice stawiamy i to bardzo wyraźnie, Starsza je zna
          od dawna, bo
          > była tak samo wychowywana.

          i bardzo dobrze, kontynuujcie to

          Martwi mnie to, ze ona nie potrafi wyegzekwować od
          > Młodego zachowania w granicach, ale wycofuje sie obrażona. Nie
          chodzi o to, żeb
          > y
          > go biła, tylko żeby odsunęła go/złapała za rękę,
          >
          to WY jesteście rodzicami, i to WY powinniście łapać jedno z dzieci
          za rękę jeżeli robi krzywdę drugiemu.

          a jest w stanie to zrobić, bo
          > jest dużo silniejsza od niego.

          nie chodzi o siłę, tylko o autorytet, a autorytet to Rodzice
          • alanta1 Re: Nastolatka i stawianie granic małemu dziecku 10.01.08, 12:05
            moore0803 napisała:

            > nie chodzi o siłę, tylko o autorytet, a autorytet to Rodzice

            A starsza siostra nie może być autorytetem ?
            • sir.vimes Re: Nastolatka i stawianie granic małemu dziecku 10.01.08, 12:17
              Lepiej nie.

              Lepiej by była potencjalną przyjaciółką niż niby-rodzicem.
    • mika_p Re: Nastolatka i stawianie granic małemu dziecku 08.01.08, 01:39
      Z perspektywy dwukrotnie dłuższego chowania młodszego (przy młodszym starszaku
      takoż) stwierdzam, że bedzie ciężko.

      U nas Mała - lat obecnie prawie 3 - dokucza Juniorowi - lat obecnie prawie 10.
      Ciagnie za włosy, podszczypuje... Małą opieprzam i każę przepraszać Juniora,
      Juniorowi tłumaczę, ze ma się nie dać albo biernie (zmiana pozycji na taką, w
      której nie da się go ciągnać za włosy), albo czynnie (tu nie tłumaczę i tylko
      czekam, aż Junior jej kiedyś da po łapach. Ale pewnie nieprędko, on juz jest za
      duży, a ona ciagle malutka).

      Ja jestem starszą siostrą i młodszego brata regularnie tłukłam odkąd pamiętam,
      no ale u nas jest niecałe 4 lata róznicy i Młody dość szybko miał odpowiednią
      siłę, zeby nic mu nie było, jak mu oddałam. ALe przy takiej różnicy wieku nie
      widzę lepszej metody niż odgórne strofowanie małego agresora. Z tłumaczeniem i
      wskazywaniem pozytywnych zachowań....
      • ewa2233 Re: Nastolatka i stawianie granic małemu dziecku 08.01.08, 10:03
        >Juniorowi tłumaczę, ze ma się nie dać albo biernie (...), albo
        czynnie (tu nie tłumaczę ...)<

        Czynnie, niekoniecznie musi oznaczać "oddanie". Może to być
        przytrzymanie ręki malucha, który chce uderzyć. U nas to była
        najskuteczniejsza metoda.
        ---------------------------------------------------------------------
        çççç§Ăç§Ă (Janosch, "Wielki bal dla Tygryska") çççĂççĂç
        Miś obudził się o czwartej rano z pytaniem: - Tygrysku,co to
        właściwie jest ten bal? - Pumpernikiel - mruknął Tygrysek i spał
        dalej. - Tak,to jasne - szepnął Miś i spokojnie zasnął.
      • alanta1 Re: Nastolatka i stawianie granic małemu dziecku 08.01.08, 14:35
        mika_p napisała:

        > Ja jestem starszą siostrą i młodszego brata regularnie tłukłam odkąd pamiętam,
        > no ale u nas jest niecałe 4 lata róznicy i Młody dość szybko miał odpowiednią
        > siłę, zeby nic mu nie było, jak mu oddałam. ALe przy takiej różnicy wieku nie
        > widzę lepszej metody niż odgórne strofowanie małego agresora. Z tłumaczeniem i
        > wskazywaniem pozytywnych zachowań....

        O, ja tez jestem starszą o 4 lata siostra i szybko z bratem ustaliliśmy swoje
        wzajemne pozycje smile Ale przy większej różnicy to trudniejsze, Starsza jest
        wychowana praktycznie jak jedynaczka, nigdy nie musiała walczyć o swoje, nawet
        przedszkole przeszła jakoś lajtowo pod tym względem.
        Troche sie boję tego odgórnego strofowania Młodego, nie zawsze jestem blisko ich
        wspólnych zabaw, zanim dolecę na piętro Młody może zapomnieć za co dostał bure wink
        I wolałabym, żeby to od niej wyszło i żeby on uznawał jej własne granice i ja
        szanował, a nie obawiał się gniewu matki...

        On szybko zakuma, bo przy nas od razu załapał, ze nie damy się gryźć, kopać ani
        szarpać, tylko jak ją nakłonić do okazania mu tego ?
        • cynta Re: Nastolatka i stawianie granic małemu dziecku 09.01.08, 06:39
          Czy jest mozliwe ze Mloda obawia sie ze moglaby zrobic bratu krzywde wiec
          wycofuje sie bez konatktu fizycznego? Mnie sie tak zdarzylo jak mala sie
          urodzila a jej siostry mialy 13 i 11 lat. Z jednej strony rozumialy ze mala i
          nieporadna a z drugiej jak sie denerwowaly na jej np. placz to wychodzilo z nich
          takie ze boja sie stracic nad soba panowanie. Po za tym , 11 lat to jeszcze
          dziecko, ona moze by chciala zebyscie wy ja obronili od braciszka a nie sama ma
          to robic, ma w koncu rodzicow. Moze to jakas forma zazdrosci o was?
          • sir.vimes Też sądzę, że to prawdopodobne 09.01.08, 10:06
            1,5 roczniak to bobas - dziewczyna wie, że gdyby egzekwując cokolwiek od niego
            spowodowała, że braciszek ryknie czy zapłacze - nikt jej za "stawianie granic"
            nie będzie chwalił, tylko raczej dochodził co i jak stało się maleństwu.

            I słusznie, że się odsuwa, wychodzi - po pierwsze wspólna zabawa z takim
            maluchem to opieka nad nim (wspólne tematy nastolatki i bobasa to chyba tylko
            chrupki śniadaniowe...), więc nic niesłychanie dla SIEBIE atrakcyjnego nie
            traci. Po drugie - podświadomie/świadomie nie wchodzi w kompetencje rodziców,
            nie wychowuje go. Może nie do końca wie co jej właściwie wolno - czy wolno
            zwrócić uwagę czy przytrzymać rączkę czy już nie.
            Poza tym wyjście i obrażenie sie to też metoda - może do braciszka dotrze, że
            jeśli siostrę odpycha - ona wychodzi i się nie bawi? Moze to właśnie będzie
            skuteczne?

            Bo warto pamiętać , że to braciszkowi jeszcze przez wiele lat bardziej bedzie
            zależało na zabawie z siostrą niż odwrotnie... I tak powinno być.
            • nihiru Re: Też sądzę, że to prawdopodobne 09.01.08, 10:59
              Może być i tak jak piszesz, ale ja odebrałam tą sytuację inaczej.

              Wydaje mi się że mama martwi się że córka jest nieasertywna.
              Jeżeli obraża się (!) na swojego brata, nie umie zareagować inaczej
              niż wyjściem z pokoju, to co będzie jak kolega w szkole będzie jej
              dokuczał? Tak jak piszą dziewczyny - w tej sytuacji powinna po
              prostu przytrzymać bratu rączkę, żeby nie mógł jej uderzyć.
              Obrażanie się nie świadczy o jej dojrzałości, tylko o
              nieumiejętności poradzenia sobie z sytuacją.
              • sir.vimes Re: Też sądzę, że to prawdopodobne 09.01.08, 11:09
                > Jeżeli obraża się (!) na swojego brata

                Ale to jest mamy interpretacja.
                ja się nie dziwię, ze dziewczynka nie ma ochoty dyskutować z bobasem - a, ze nie
                chce go karcić to dobrze, bo w końcu to rola (obecnych w domu) rodziców.
                • nihiru Re: Też sądzę, że to prawdopodobne 09.01.08, 12:41
                  Zakładam że mamy interpretacja jest słuszna - w końcu była przy tym,
                  a w dodatku nie jest to pierwsza tego typu sytuacja.

                  Problem nie leży w "karceniu" czy też wychowywaniu brata, bo to
                  oczywiście nalezy do rodziców, ale w obronie własnych granic przez
                  siostrę.

                  Ale my tu sobie gadu-gadu, a konkretnej rady jak nie było tak nie
                  masmile)
                  • sir.vimes Re: Też sądzę, że to prawdopodobne 09.01.08, 12:51
                    A ja zakładam, ze interpretacja mamy mogła nie być słuszna.

                    A juz dopatrywanie się przyszłych problemów z asertywnościa wobec kolegów z
                    powodu tego jak traktuje się bobasa nieco mnie bawi. Gdyby dziewczynka
                    potraktowała braciszka tak, jak traktuje się natrętnego czy chamskiego
                    równieśnika byłby tu na forum płacz - "moja córka szturchnęła/nakrzyczała na
                    maleństwo"wink

                    Bardzo możliwe, że dziewczynka własnie poprzez wyjście z pokoju broni swoich
                    granic - przecież nie będzie dyskutować z bratem, wychowywać go czy karać.
                    Podkreślam też, że niekoniecznie zabawa z nim stanowi taką atrakcję, z której
                    jakoś trudno jest zrezygnować.

                    Dziewczynie należy dać spokój lub jasne instrukcje (gdy mały cię bije - mów nie
                    nie, i trzymaj go za rączke; gdy cię odpycha - zrób to i to). I cieszyć się, że
                    się z nim bawi, że się nim zajmuje i nie traktuje jak niemiłych szkolnych
                    znajomych wink .
              • alanta1 Re: Też sądzę, że to prawdopodobne 09.01.08, 12:47
                nihiru napisała:

                > Może być i tak jak piszesz, ale ja odebrałam tą sytuację inaczej.
                >
                > Wydaje mi się że mama martwi się że córka jest nieasertywna.
                > Jeżeli obraża się (!) na swojego brata, nie umie zareagować inaczej
                > niż wyjściem z pokoju, to co będzie jak kolega w szkole będzie jej
                > dokuczał? Tak jak piszą dziewczyny - w tej sytuacji powinna po
                > prostu przytrzymać bratu rączkę, żeby nie mógł jej uderzyć.
                > Obrażanie się nie świadczy o jej dojrzałości, tylko o
                > nieumiejętności poradzenia sobie z sytuacją.

                Myślę, ze trafiłaś w sedno, tu chodzi o asertywność, tego mi wyraźnie brakuje u
                córki i nie wiem jak ją nauczyć.
              • lolinka2 Re: Też sądzę, że to prawdopodobne 10.01.08, 12:04
                nihiru napisała:
                Wydaje mi się że mama martwi się że córka jest nieasertywna.
                > Jeżeli obraża się (!) na swojego brata, nie umie zareagować inaczej
                > niż wyjściem z pokoju, to co będzie jak kolega w szkole będzie jej
                > dokuczał? Tak jak piszą dziewczyny - w tej sytuacji powinna po
                > prostu przytrzymać bratu rączkę, żeby nie mógł jej uderzyć.
                > Obrażanie się nie świadczy o jej dojrzałości, tylko o
                > nieumiejętności poradzenia sobie z sytuacją

                I ja mam dokładnie identyczne wrażenie, a jeszcze dodatkowo wzmocnione tym, co
                widzę we własnym domu. Oto dwoje dzieci, dziewczynki, lat odpowiednio 6 i 1,5.
                Duża urodzony społecznik, lgnie do dorosłych i kręci nimi jak mały polityk - w
                którą stronę zapragnie, i Mała - wulkan energii, żelazna osobowość, nie znająca
                słowa "kompromis". Duża obłędnie inteligentna, Mała chyba mniej... Duża ładna,
                Mała śliczna... I powtarzająca się notorycznie sytuacja: Mała bije Dużą. Reakcja
                Dużej a) Mamo... ona mnie biiiiijeeeee!!! lub b) stuka Małą z całą swoją złością
                nagromadzoną z pięciu milionów podobnych sytuacji (gdy nie zareagowała). I teraz
                pytam: dlaczego nie występuje (bądź: tak rzadko występuje - to gwoli uczciwości,
                bo ostatnio coś jakby lepiej) sytuacja c) Duża przytrzymuje Małej rękę i mówi
                "Nie bij mnie. Nie wolno" ???

                Od jakiegoś czasu, oprócz oczywistego obsztorcowywania Małej (które ma miejsce
                każdorazowo, kiedy Mała bije) pracujemy nad asertywnością Dużej, żeby nie
                przyjmowała tylko dwóch skrajnych postaw ofiara-agresor, ale komunikowała o co
                jej chodzi. Efekty troszkę już jakby są... Coraz częściej z pokoju dziewczynek
                słyszę "Nie wolno mnie bić. Nie zgadzam się na to" i nie jest to ani
                wykrzyczane, ani poparte "strzałką".
                • alanta1 Re: Też sądzę, że to prawdopodobne 10.01.08, 12:08
                  lolinka2 napisała:

                  > każdorazowo, kiedy Mała bije) pracujemy nad asertywnością Dużej, żeby nie
                  > przyjmowała tylko dwóch skrajnych postaw ofiara-agresor, ale komunikowała o co
                  > jej chodzi. Efekty troszkę już jakby są... Coraz częściej z pokoju dziewczynek
                  > słyszę "Nie wolno mnie bić. Nie zgadzam się na to" i nie jest to ani
                  > wykrzyczane, ani poparte "strzałką".

                  Mogłabyś to bardziej szczegółowo opisać ? , chętnie skorzystam z Waszych
                  doświadczeń smile
            • alanta1 Re: Też sądzę, że to prawdopodobne 09.01.08, 12:45
              sir.vimes napisała:

              > 1,5 roczniak to bobas - dziewczyna wie, że gdyby egzekwując cokolwiek od niego
              > spowodowała, że braciszek ryknie czy zapłacze - nikt jej za "stawianie granic"
              > nie będzie chwalił, tylko raczej dochodził co i jak stało się maleństwu.

              Wydaje mi się, że tu nie ma problemu, Młoda kilkakrotnie przesadziła w zabawie,
              nigdy jej nie karciłam, ale starałam się wyjaśnić z czym przesadziła.

              > I słusznie, że się odsuwa, wychodzi - po pierwsze wspólna zabawa z takim
              > maluchem to opieka nad nim (wspólne tematy nastolatki i bobasa to chyba tylko
              > chrupki śniadaniowe...), więc nic niesłychanie dla SIEBIE atrakcyjnego nie
              > traci.

              Dla niej zabawy są bardzo atrakcyjne, Młoda z nim tańczy, gonią się, bawią
              autkami, generalnie starsze dziecko mi mocno zdziecinniało przy młodszym smile

              > Poza tym wyjście i obrażenie sie to też metoda - może do braciszka dotrze, że
              > jeśli siostrę odpycha - ona wychodzi i się nie bawi? Moze to właśnie będzie
              > skuteczne?

              Na razie nie dociera, Młody ponawia ataki, tylko nasze bezpośrednie reakcje
              powodują zakończenie niekorzystnych działań.
              • sir.vimes Re: Też sądzę, że to prawdopodobne 09.01.08, 13:05
                > Dla niej zabawy są bardzo atrakcyjne, Młoda z nim tańczy, gonią się, bawią
                > autkami, generalnie starsze dziecko mi mocno zdziecinniało przy młodszym smile

                Oczywiście - nie uważam przecież , że to katorga. Ale pamiętaj, ze to jednak
                bobas - a córka to niemal nastolatka. Ja w porównianiu z Twoja córką, osoba
                wiekowa, tez z dużą uciecha ganiam z dzieckiem po parku tudzież robię wymyślne
                scenografie do spektakli dla lalek. Nie sądzę by znaczyło to, iż są to moje
                jedyne i ulubione rozrywkiwink


                > Na razie nie dociera, Młody ponawia ataki, tylko nasze bezpośrednie reakcje
                > powodują zakończenie niekorzystnych działań.

                Mozliwe, że działać zacznie. W gruncie rzeczy braciszek powinienniedługo zacząć
                pojmować choć troche się słuchać - i to, że jej obecność jest atrakcją a
                przerwanie zabawy konsekwencją jego zachowania.
            • titta Re: Też sądzę, że to prawdopodobne 11.01.08, 15:01
              Mam 9 lat mlodszego brata...
              I tak: zabawa z takim maluchem, dla nastolatki jest atrakcyjna. Choc chyba
              raczej powinno byc "zabawa takim maluchem". To jest doskonala interaktywna
              lalka! Schody zaczynaja sie wlasnie jak "lalka" zaczyna miec wlasne zdanie:
              gryzie, drapie lub ciagnie za wlosy...Mozna sie na "lalke" obrazic (jak taka
              glupia to sie nie chce nia bawic), oddac (ja sie wsciekalam i oddawalam) lub,
              bardziej dojrzala wersja: wejsc w interakcje i nauczyc "lalke" ze czegos tam sie
              nie robi. I mysle, ze do tej ostatniej wersji trzeba dazyc. Przeciez rodzice nie
              moga bez przerwy dogladac zabawy takiej pary i strofowac malucha!
              Przeciez nawet jak sie ma psa, to bedzie sie dazylo do tego aby odszedl, czy
              nawet delikatnie chwycil zebami niz biernie pozwolil sobie wydrapywac oko!
              (jesli sie ktos zgorszyl to wyjasniam, ze dla bespieczenstwa dziecka- bo juz
              np. pisc cioc na taka zagrywke moze rozszarpac).
              Podobnie, lepiej zeby dziecko sie nie nauczylo, ze jak mu ktos nie odpowiada, to
              moze odepchnoc lub wyciagnac za wlosy i w ten sposob z ulga pozbyc sie intruza...
Pełna wersja