magia
08.01.08, 10:12
Syn mnie wykoncza

Sytuacja z dzisiaj rana
- Kajtusiu chodz Cie ubiore.
- Nie! (poszedl ipolozyl sie na lozko i dlubie w nosie)
- Kajtusiu chodz.
- Nie chce!
- Kajtusiu, prosze cie ostatni raz. Jesli nie podejdziesz do mnie to
ide robic sniadanie Helence, bo ona juz czeka.
- Nie chceeeee!
- Ok, ide do kuchni.
Wyszlam tylko za drzwi i ryk i wrzask i placz.
- Mama , chodz tu.
- A ubierzesz sie?
- Tak.
(wchodze)
- Chodz, ubieramy sie.
- Nie chceeee!!!
- Kaj mowie ostatni raz, podejdz domnie, albo wychodze do kuchni.
- Nie (z odrobina niezdecydowania w glosie).
- Ok, wychodze.
Wyszlam i ryk i wrzask, ze on juz sie chce ubrac i juz podejdzie.
Nie reagowalam wiecej. Powiedzialam, ze porozmawiamy gdy sie uspokoi.
Zrobilam corce sniadanie (on wrzeszczal obok caly czas) i
powiedzialam, ze teraz moge go ubrac, a on, ze nie chce.
No zesz!!!
W koncu wyjalam z lodowki jogurt tak, zeby go widzial i z ociaganiem
poszedl sie ubrac, chlipajac przy tym, ze mu smutno.
Zal mi go jednoczesnie i mam ochote go stluc.
Takie sytuacje sie zdarzaja czasem raz na tydzien a czasem
3xdziennie (przy ubieraniu, kąpieli, na zakupach)
Jak reagowac, jak to przezyc bez osiwienia i bez nakrzyczenia na
dziecko.
No i najwazniejsze, czy to normalne zachowanie 3-latka.