agata_edziecko
14.08.03, 10:37
Witajcie mamusie
mam problem z moim trzyipółletnim synem, a może raczej ze sobą ? ...
Szymek niechętnie je, ale tylko przy mnie (i czasem przy mężu). W przedszkolu
czy z niania podobno je świetnie, z babcią też. Czytałam sporo porad dla mam
niejadków, ale według mnie one nie przystają do mojej sytuacji. Są tam
porady, jak urozmaicić dziecku posiłek, jak ładnie go podać, jakie warunki
stworzyć dziecku do jedzenia. To wszystko bardzo cenne, ale chyba skierowane
raczej do mam prawdziwych niejadków, dzieci, które mają mały apetyt. A mój
szymek ma to chyba na tle "psychicznym". Mam na myśli to, że mnie się wydaje
(ba, jestem pewna!), że on to robi mnie na złość. Często jest tak, że on
chce, wręcz domaga się kolacji, konkretnej potrawy nawet, a potem patrzy mi w
oczy i zaciska usta i nie chce jeść za nic w świecie. Miałam już różne fazy,
nie przejmowałam się, bardzo się przejmowałam, namawiałam, albo wcale nie
namawiałam. Denerwowałam się na niego i krzyczałam albo olewałam. Żadna z
metod nie była skuteczna. Obecnie jestem w fazie "nerwowej", dziś zrobiłam mu
kanapkę z serkiem i miodem na śniadanie, bo chciał. Oczywiście ani razu jej
nie ugryzł. Jak powiedziałam, że ok, nie chce jeść, to ja zabieram kanapkę,
to po jakimś czasie zaczął podchody do talerza taty. Wówczas zapytałam, czy
jednak chce jeść. On, że tak, chce. Usiadł, ugryzł dwa razy (musiałam go
karmić), po czym stwierdził, że on juz nie chce.
Szlag mnie trafia na coś takiego, nie chce mi sie robić jedzenia, a potem
wyrzucać, szkoda mojego czasu i samego jedzenia. Poza tym mąż powiedział mu
(wczoraj zresztą też), że jak nie chce śniadanka, to ok, następny posiłek to
będzie obiad. Ale jak wyszłam do pracy, Szymek zaczął prosić o kakao, mąż
powiedział mu, że jak zje śniadanie, to mu zrobi. No i Szymek zjadł. dziś
była ta sama sytuacja, tylko z bajką - jak zjesz, to możesz obejrzeć bajkę.
Chociaż przy mnie mu powiedział, że ok, następny posiłek to będzie obiad.
W ten sposób poprzez ten brak konsekwencji Szymek się uczy, że przy mamie
może robić fochy, a jak zgłodnieje, to tata da mu potem śniadanie i tak.
Słuchajcie, jak ja mam postępować? Czy mam nie dawać mu wcale jeść i scedować
to na innych? Czy dawać, ale udawać, że nic mnie nie obchodzi, czy zje, czy
nie? Z Szymkiem trzeba czasem używać takich metod, że mnie to już zaczyna
męczyć, ta ciągła z nim rozgrywka.
Kto mi doradzi, jak zwalczyć te jego zachowania mające ewidentnie na celu
wyprowadzenie mnie z równowagi i zrobienie mi przykrości? Pomóżcie!