"kup mi!!!" - co odpowiadać?

05.02.08, 15:55
Jak radzicie sobie w takiej sytuacji, co mówicie? Moja córa (3 lata) ma od
jakiś dwóch miesięcy fazę pt. "kup mi" - dotyczy to reklam z tv, gazet,
obrazków w gazetach, książeczkach, bajkach tv. Zobaczy np. w gazecie zdjęcie
dziecka w basenie i od razu: kup mi takie kółko, kupisz mi???
Wspinam sie na szczyty dyplomacji ale to nic nie daje. Tłumaczyłam ze są w
roku specjalne okazje i wtedy mozna kupic taką wymarzoną zabawkę. Tłumaczylam
ze wszystko kosztuje i skąd sie biorą pieniądze, ze nie zawsze mozna miec
wszystko. Starałam sie przekwierować kup mi na: podoba mi się, czy marzę o
takim. Jedyne co uzyskałam to stwierdzenie: mamo podoba mi sie taki piesek,
kup mi!!!
To nieszczęsne kup mi prześladuje mnie winkCzy ja mam z tym problem czy moje
dziecko? Co odpowiadac? Potakiwać, na odczepnego i dla swietego spokoju? A
moze mówic NIE i narazac sie na awanturę upartej 3latki? (Jesli powiem: tak,
kupie Ci jak bedą Twoje urodziny to awantura tez pewna..., ma byc teraz zaraz)
    • verdana Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 05.02.08, 16:04
      Ja odpowiadalam "Nie kupię". Czasem wyjasniałam dlaczego, czasem
      nie. Tlumaczylam, ze nie kupuje się wszystkiego, co się czlowiekowi
      podoba, nawet jak sie ma pieniądze. Koniec.
      No i nigdy nie klamalam "Kupię ci kiedys" oznaczało, ze dziecko może
      sie juz na 100% cieszyć. Nie kupię - ze nie kupie i na nic wszelkie
      błagania. A jak powiedzialam "dobrze" to kupowalam i juz.
      Chyba przesadziłam - dzis właśnie nie wiem, co kupic 13-latkowi na
      urodziny, bo na delikatne wypytywanie, co by chciał
      odpowiada "Przeciez ja wszystko mam...".
      Nawet komputera nie chce, bo boi sie, ze przestałby czytac,
      wypasionego mp4, bo po co? Na starym mp3 slucha się rownie dobrze.
      Czyli udalo mi się przekonac kolejne dziecko, że nie waro chciec
      wszystkiego.
      Gdzies jednak pewnie jest złoty środek.
    • mmala6 Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 05.02.08, 16:46
      no ale najczęściej jest to proszenie dla proszenia a nie dlatego,że dziecko coś naprawdę chce. Za sekundę zapomina, bo chce coś innegowink
      Mój syn rzadko tak ma, częściej ze słodyczami niz z zabawkami.Ja odpowiadam (na słodycze), że jak będzie następnym razem w sklepie to poszukamy czy taka czekoladka/cukierek/guma jest. Młody oczywiście zapomina a jak sobie przypadkiem przypomni, to udaję że się zastanawiamwink) i kupuję mu, od czekoladki nie umrze a ja nie zbankrutuję.
      Co do zabawek, to jedyne z czym marudzi, to Lego dla starszaków. Ma katalog z klockami i codziennie mówi, że jest już duży i czy kupię jakiś tam zestaw (dla dzieci od 5latwink). Na co ja niezmniennie, że nie, jeszcze jest za mały. Młody łyka a następnego dnia znowu pyta.Chyba schowam ten katalogwink
      Jak chce zabawkę w sklepie, to mówię, że nie bo 1. już taką ma 2. mamusia nie ma pieniążków (o dziwo, najbardziej rozumie ten argument) 3. jest za mały/za duży. I zmieniam temat i idziemy z zabawek wybrać jogurtywink

      Nie wdaję się w dysputy z trzylatkiem, że są święta, urodziny, że mama zarabia pieniądze etc. A jak mówię, że kupię to nie ma zmiłuj, kupuję.Dlatego lepiej szczerze dziecku odpowiadać, bo skubańce takie rzeczy pamiętająwink
      • graniasta Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 05.02.08, 17:17
        Do mojego synka tez najbardziej trafia argument, ze mamy malo
        pieniazkow. Tyle, ze on najczesciej chce aby mu cos kupic w sklepie.
        Przed wejsciem do sklepu, w ktorym wiem (i on wie) ze sa zabawki -
        umawiamy sie, ze w danym dniu nic nie kupimy, ewentualnie
        poogladamy. Poki co dziala.
        Od czasu do czasu, aby sprawic mu przyjemnosc, planujemy, ze w danym
        dniu bedzie mogl sobie cos w sklepie kupic - jakis maly samochodzik,
        ukladanke itp.

        Jesli podoba mu sie cos w domu - w gazecie, reklamie itp. przyznaje
        mu racje, ze zabawka faktycznie fajna, łapie mu ja na niby i daje -
        i on sie tym czyms na niby bawi - i zachwyca sie. Ewentualnie
        rozmawiamy o tym co by z ta zabawka robil - gdzie by jezdzil
        samochodzikiem - jak piesek lizal by go po buzi itp. i sama chec
        kupna nie jest juz wowczas najwazniejsza.
        • mamarysi4 Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 05.02.08, 18:40
          Ja podobnie jak Verdana mówię, że nie kupię bo nie można mieć wszystkiego, że
          nie będziemy kupować dla samego kupowania. Działa, czasem może chwilę popłakać,
          ale jestem wtedy niewzruszona.
          • kropkacom Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 05.02.08, 19:11
            Myślę że do trzylatki może nie trafić argument - nie można mieć wszystkiego.
            Zwłaszcza jeśli danej myśli się nie próbuje dalej tłumaczyć. Wolę argument że są
            ważniejsze rzeczy do nabycia i wtedy opowiadam że na to co jemy tez potrzeba
            pieniędzy. Teraz moje małe wiedzą że ważniejszy jest chleb niż jakaś zabawka.
            Poza tym ja zawsze umawiam sie czy w danym dniu coś kupimy czy nie.
    • aluc Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 05.02.08, 20:20
      należy odpowiadać zgodnie z prawdą, bez wdawania się w dyskusje

      jak masz zamiar kupić - kup
      jak nie masz zamiaru - nie kupuj

      oraz uważam, że nie ma się obowiązku tłumaczenia trzylatkowi,
      dlaczego się czegoś nie kupuje, nawet za cenę awantury
      • moninia2000 Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 05.02.08, 20:44
        A ja uwazam, ze maja prawo wiedziec dlaczego...Dzieci, oczywisciewink
        Malej (2,5 roczku) mowie zawsze dlaczego, co i jak. No prawie
        zawszesmile
        Na szczescie nigdy nie naciaga, ale czasem rzuci "mami, kuisz mi?",
        na co ja odpowiadam zgodnie z prawda:
        -jesli uwazam, ze tak to mowie "dobrze" i kupuje
        jesli uwazam, ze nie (najczesciej jednak..) to mowie po prostu, ze
        nie..
        Na ogol malenka przyjmuje do siebie, a do buntowniczek nalezywink,
        czasem mowie, ze nie mam na to pieniazkow (akceptuje z trudem, ale
        akceptuje), czasem mowie po prostu..."wiesz, pobaw sie troszke
        tutaj, popatrz, bo nie moge Ci tego kupic, ale mozesz poogladac to w
        sklepie"...i dziala
        • aluc Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 06.02.08, 22:41
          moninia2000 napisała:

          > A ja uwazam, ze maja prawo wiedziec dlaczego...Dzieci, oczywiscie;-
          )

          ale po co młodemu informacja, że uważam większość żądanych przez
          niego rzeczy za niewyobrażalnie durne, fatalnie wykonane i w ogóle
          paczące gust?

          > Na ogol malenka przyjmuje do siebie, a do buntowniczek nalezywink,
          > czasem mowie, ze nie mam na to pieniazkow (akceptuje z trudem, ale
          > akceptuje), czasem mowie po prostu..."wiesz, pobaw sie troszke
          > tutaj, popatrz, bo nie moge Ci tego kupic, ale mozesz poogladac to
          w
          > sklepie"...i dziala

          ja natomiast nie lubię oszukiwania dziecka, więc ani "nie mam
          pieniędzy" ani "nie mogę kupić" jakoś nie mogę zaakceptować, bo
          pieniądze mam i kupić mogę, tylko po prostu nie chcę

          dlatego mówię, że nie kupię i tyle
    • mama303 Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 05.02.08, 22:02
      mamut11 napisała:

      > To nieszczęsne kup mi prześladuje mnie winkCzy ja mam z tym problem
      czy moje
      > dziecko?
      Zdecydowanie Ty masz z tym problem.
      Moje dziecko pięcioletnie do tej pory chciałoby przerózne
      zabawki /szczególnie te reklamowane sad/. To normalne że małe dzieci
      nie rozumieja dlaczego nie moga mieć tego czego akurat chcą
      Jeśli czuje że cos rzeczywiscie jest wielkim marzeniem mojej córci,
      pojawia sie czesto w prośbach i mnie stac na te zabawke - to kupuję,
      jesli nie natychmiast to przy najbliższej większej okazji.
      Przewaznie jednak te jej pragnienia pryskaja jak bańki mydlane
      szczególnie jak spotyka sie z moją zdecydowana odmową. Przewaznie
      odmowe jakoś uzasadniam np że tego czy tamtego nie planowałam kupić,
      albo że pieniądze przeznaczam na cos innego itd.
      Generalnie ona zawsze prosi aby jej cos kupic a ja dosc czesto
      odmawiam, takie życie.
      • phantomka Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 05.02.08, 22:09
        Cora ma 2 lata. Zdarza jej sie czasem powiedziec, ze cos chce, wtedy
        mowie albo, ze ma w domu duzo innych zabawek (na co ona powtarza "w
        domu, inne, mam" ) albo ze zamiast takiej zabawki moge jej kupic
        ksiazke (na ktore akurat lubie wydawac pieniadze) i zawsze dziala.
    • epreis Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 05.02.08, 22:43
      ja podchodzę do tego z humorem, gdy był młodszy podawałam mu coś wyimaginowanego i mówiłam - masz, teraz jest za cwany...
      teraz różnie - albo mówię , nie mam pieniążków, na co zawsze słyszę, że mam bo on mi dał smile to mówię, że pieniążki zarabia tatuś i musimy ich piolnowac bo wtedy tatuś będzie w domku a nie ciągle w pracy (jest marynarzem) ale to tez średnio działa bo mały to raczej cycek mamusi...
      a najczęściej jest - zobaczymy, nie wiem czy pani będzie miała w sklepie...

      ma 2,5 roku i nie ma awantur...jakoś zawsze rozchodzi to się po kościach..
    • epreis "stare" sposoby 05.02.08, 22:46
      aaa.. zapomniałam - moja mama na takie prośby moje lub mojego brata gdy byliśmy dziećmi mówiła - kupię ci dwa duże i trzecie malutkie i rozmowa schodiła na temat ile i jakie i wkońcu zapominaliśmy co big_grin

      a gdy urodził się mój drugi brat parę dobrych lat później to mówiła mu - jutro..
      a jutro to on zapominał albo chciał coś innego na jutro...

      ja czasem małemu kupie i nie odmówię a czasem mówię - nie i już...
      lubię mu kupowac i to raczej ja mam z tym problem większy niż on bo nie umiem się czasem opanować- zwłaszcza gdy idę na zakupy bez niego to wszystko kupuję "dla kacperka", a gdy kupuję co by się nie rozpędził to uprzedzam- wybierasz jedną rzecz i koniec koncertu życzeń..
      • hanna26 Re: "stare" sposoby 06.02.08, 00:36
        Ja odpowiadam prawie zawsze tak samo: "Zobaczymy, może kupię". To moim dziewczynom zwykle wystarcza. Nie wdaję się w dyskusję, no, chyba że to "Kup mi" dotyczny chwili obecnej, gdy np. jesteśmy aktualnie w sklepie. Wtedy tłumaczę, że czegoś tam nie kupię, bo jest za drogie, niezdrowe, bo mają takie w domu itd. Albo kupuję, ale co innego. Coś, co jest zdrowsze, tańsze, nie mają tego itd. Nie mamy z tym specjalnych problemów. Obie są buntowniczkami, ale zawsze jakoś można się z nimi dogadaćsmile
        • karen64 Re: "stare" sposoby 06.02.08, 09:01
          tlumacze,ze nie mamy tyle pieniazkow,na to corcia 3 letnia,ze ona ma i
          przyniosla mi te z zabawkowej kasy i mowi a ja mam!a tak na serio,po paru
          awanturach w sklepie,kiedy ja bylam konsekwentna,mala zrozumiala,ze nie wszystko
          mozna miec.zdenerwowala mnie tylko reakcja ludzi,zwlaszcza kilku starszych
          pan,ktore albo mowily no niech jej juz pani kupi tego lizaka,to co,ze ma
          napoczetego w kieszonce wozka,ona jest taka cudna,masz tu czekolade tylko
          przestan plakac,to dobrze,ze sie dopomina o swoje...ale zawsze mi sie udalo
          postawic na swojej konsekwencji i mala z takimi pomyslami tych pan przychodzila
          do mnie.
    • nangaparbat3 Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 06.02.08, 20:39
      Chyba za bardzo sie tłumaczysz. Wystarczy krótko: nie, mam za mało pieniędzy.
      Ja mawiałam: nie, dzisiaj jest sroda, a jest zasada, że w srode sie piesków nie
      kupuje.
      Działało.
    • sir.vimes A ja zastanawiam się czemu NIGDY 06.02.08, 21:55
      nie miałam takiego problemu?

      Może dlatego, że moje dziecko nie ogladało reklam? Nie "bywało" w sklepach
      (tylko wtedy gdy kupowano cos dla niego - ubranie, zabawkę, książkę...)
      Może dlatego, że od zawsze wiedziało, że nie trzeba miec wszystiego co maja
      koleżanki? Że wiekszość badziewia kwitowano w domu "umiemy zrobić lepsze" (np.
      uszyć pluszaka; zrobić szafę dla lalki).

      Nie kupuj. Komentuj "widzę, że ci się podoba ten piesek", "Kasia na pewno jest
      zadowolona z lalki" - i kieruj zainteresowanie dziecka na to co CHCESZ mu kupić
      lub na to co fajnego można razem zrobic, obejrzeć, zobaczyc...

      Jednak najważniejszy jest chyba przykład - i nie zasypywanie dziecka
      niepotrzebnymi bodźcami (twohja córka jest za mała by dostrzec marketingowe
      sztuczki, przyjmuje sztucznie tworzone "potrzeby" jako własne.)

      Jeżeli MUSISZ zabierać ją na każde zakupy - umów się z nią wcześniej, że np.
      kupujecie sok DLA WSZYSTKICH , który ona wybierze i np. czasopismo (Ty sobie
      Politykę - a jej - Misiasmile)). I koniec. Codzienne zakupy nie są okazją do
      robienia prezentów.
      • verdana Re: A ja zastanawiam się czemu NIGDY 06.02.08, 22:09
        Ja tez nie mialam tego problemu. Mimo, ze dzieci ogladały reklamy .
        Były zasypywane bodźcami, az miło. Były zabierane na zakupy. Nie
        mialam, do tego stopnia, ze kiedy najstarszy, wowczas czterolatek
        raz powiedział, ze chciałby coś mieć (a drogie to bylo)
        wystartowalam do sklepu i z ulgą mu to kupilam.
        Obawiam się, ze to bardziej zalezy od charakteru dziecka, niż od
        naszych zdolnosci wychowawczych.
        • sir.vimes Re: A ja zastanawiam się czemu NIGDY 07.02.08, 09:58
          > Obawiam się, ze to bardziej zalezy od charakteru dziecka, niż od
          > naszych zdolnosci wychowawczych.

          Też tak uważam.
          Bo moje dziecko jest osoba dość apodyktyczną itp - w sumie mogłaby być tez
          roszczeniowa i pasowałoby do całości.

          Ale sądzę, że ograniczenie pewnych bodźców na rzecz innych nie jest głupim
          rozwiązaniem; moze coś w tej kwestii pomóc.

          I jeszcze myślę sobie, ze dzieci często chcą by im coś kupic niepotrzebnego , bo
          sie nudzą - i tak , jak dorośli , chcą swoją nudę "przykryć" kolejnym kolorowym
          przedmiotem.


        • mama303 Re: A ja zastanawiam się czemu NIGDY 07.02.08, 17:51
          verdana napisała:

          > Ja tez nie mialam tego problemu. Mimo, ze dzieci ogladały
          reklamy .


          a ja mam ten problem bo moja córka pożera i idealnie zapamiętuje
          reklamy i to nie tylko zabawek, ale wszystkiego. W sklepie porafi
          wypatrzec w pięć sekund produkt z ulubionej reklamy /dużo szybciej
          niz ja smile/
      • aluc Re: A ja zastanawiam się czemu NIGDY 06.02.08, 22:38
        z pierwszym też nie miałam żadnych problemów

        drugi potrafi zrobić histerię w postaci położenia się krzyżem w
        kałuży obok kiosku, mimo, że jestem nieustępliwa i konsekwentna,
        mało zasypująca oraz ostentacyjnie kontestująca reklamy

        jak mawia moja koleżanka "przy pierwszym myślałam, że wszystko jest
        kwestią wychowania" wink
        • sir.vimes Re: A ja zastanawiam się czemu NIGDY 07.02.08, 09:59
          Ja na pierwszym poprzestanę, więc będę mogła łudzić się do wypękusmile))

          > jak mawia moja koleżanka "przy pierwszym myślałam, że wszystko jest
          > kwestią wychowania" wink
    • ik_ecc Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 06.02.08, 22:33
      Bardzo rzadko sie problem u mnie pojawia. Jesli sie pojawia a kupic
      nie chce czy nie moge mowie "o, widze ze bardzo ci sie to podoba" -
      i czasami pociagam dlugo rozmowe na ten temat, wycinam fanta z
      gazety i sie bawimy wycietym, a w sklepie czesto siadamy razem na
      podlodze i tez sie zabawce dlugo przygladamy. Reklam w tv nie
      oglada. Albo mowie "gdybym miala duzo pieniedzy to bym ci 100 takich
      kupila! Albo milion!". To tez mi niezle dziala.
      Ale generalnie rzadko sie u mnie problem pojawia.
    • d.o.s.i.a Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 17:23
      Wydaje mi sie, ze tlumaczenie niemoznosci spelnienia prosby brakiem
      pieniedzy jest dziwne. Czy to przypadkiem nie skutkuje wpojeniem
      dziecku, ze rodzina jest biedna, inna - skoro innych stac, a nas
      nie. Bo u nas nie ma pieniedzy... Takie jakies budowanie w dziecku
      poczucia nizszosci. Nie lepiej powiedziec, ze nie kupimy bo nie jest
      to rzecz potrzebna? Czy trzeba dziecko stawiac przed jakimis
      dylematami moralnymi pt. chleb vs zabawka?

      Poza tym to nie tlumaczy przyczyny, nie uczy madrego wyboru tylko
      daje sygnal "jak beda pieniadze, to wtedy mozna kupic". A potem sie
      rodzic dziwi, ze pociecha wydaje cale kieszonkowe na bzdury. Wydaje,
      bo przeciez MA pieniadze, nieprawdaz?
      • srebrnarybka Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 17:53
        Myślę, że to zależy do sytuacji. Nie uważam, że tłumaczenie dziecku,
        że nie ma pieniędzy, ma wzbudzić w nim poczucie niższości. To, że
        rodziny nie stać na coś, na co stać inne, nie znaczy, że rodzina
        jest gorsza. Ha w podstawówce byłam jedyną osobą w klasie, która nie
        miała TV, bo mojego ojca, profesora uniwesrystetu, nie było stać na
        to w odróżnieniu od ojców innych moich koleżanek, robotników. Ja się
        czułam lepsza, a nie gorsza.
        Czy uczymy wyoboru? Trochę jednak tak. Jeśli mam za mało pieniędzy,
        to wybieram z dwóch rzeczy to, co jest bardziej potrzebne. A że
        dziecko wydaje kieszonkowe na głupstwa? - jego pieniądze. A szybko
        się nauczy, że jak wyda w ciągu miesiaca na głupstwa, to nie
        oszczędzi, a jakby z części głupst zrezygnował i odłożył, to mógłby
        po trzech miesiącach kupić sobie bardzo duże i drogie głupstwo.
        • srebrnarybka Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 17:54
          Ale oczywiście są rzeczy, których nie kupuje sie nie dlatego, że są
          drogie, tylko dlatego, że niepotrzebne albo np. w złym guście. To
          też można dziecku wytłumaczyć.
        • d.o.s.i.a Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 17:59
          Mi bardziej chodzilo o to, ze mozna powiedziec, ze mamy np. inne
          potrzeby, musimy rozsadnie gospodarowac budzetem itp. a nie
          krotkie "bo nie mamy pieniedzy". Takie tlumaczenie jest jakies...
          nie wiem, jednoznacznie negatywne...? Sugerujace, ze mamy jakis
          problem jako rodzina? Nie wiem, ja tak to czuje. A przeciez wiadomo,
          ze nigdy nie ma pieniedzy na wszystko.
          Nawet jesli rzeczywiscie jestesmy biedni, to chyba tym bardziej nie
          powinno sie w dziecku utrwalac takiego przekonania, ze na wszystko
          jest wytlumacznie "nie mam pieniedzy"...
        • kropkacom Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:06
          > Myślę, że to zależy do sytuacji. Nie uważam, że tłumaczenie dziecku,
          > że nie ma pieniędzy, ma wzbudzić w nim poczucie niższości.

          Poczucie niższości może wzbudzić w dziecku otoczenie owładnięte rządzą
          posiadania najmodniejszej najdroższej zabawki.
      • kropkacom Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 17:56
        Ale ja nie mówię: jest bieda i gdybyśmy kupili tą zabawkę to zęby w ścianę przez
        miesiąc smile) Od po prostu stwierdzam że pieniążki są nie tylko na zachcianki i że
        czasami trzeba (warto) poczekać.

        > Poza tym to nie tlumaczy przyczyny, nie uczy madrego wyboru tylko
        > daje sygnal "jak beda pieniadze, to wtedy mozna kupic".

        A czy powiedzenie , nie kupie bo nie, uczy czegokolwiek?
        • d.o.s.i.a Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:04
          > miesiąc smile) Od po prostu stwierdzam że pieniążki są nie tylko na
          zachcianki i że czasami trzeba (warto) poczekać.

          Alez wlasnie o to mi chodzi, zeby dziecku wytlumaczyc, ze pieniazki
          sa nie tylko na zachcianki, ze sa moze wazniejsze potrzeby i trzeba
          ostroznie z wydawaniem - i to bez wzgledu na to, czy pieniadze sa
          czy nie. Ale nie tak od razu z grubej rury "mamusia nie ma
          pieniazkow". Nie wiem, chodzi mi o jakies subtelnosci. Mi by bylo
          glupio do dziecka powiedziec "nie mam pieniazkow", bo to tak jakby
          przyznac sie przed dzieckiem do swojej niemocy - "mamusia jest
          biedna, mamusia nie ma pieniazkow".
          • kropkacom Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:09
            > Mi by bylo
            > glupio do dziecka powiedziec "nie mam pieniazkow", bo to tak jakby
            > przyznac sie przed dzieckiem do swojej niemocy - "mamusia jest
            > biedna, mamusia nie ma pieniazkow".

            A kto karze ci mówić dziecku że jesteś biedna? Stwierdzenie że aktualnie mamy w
            planach zakup czegoś innego nie oznacza chyba że jesteśmy na skraju bankructwa.
            I tyle.
            • d.o.s.i.a Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:13
              Kurcze, czujesz roznice miedzy "aktualnie mamy w planach zakup
              czegos innego" od "mamusia nie ma pieniazkow"?
              • kropkacom Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:17
                > Kurcze, czujesz roznice miedzy "aktualnie mamy w planach zakup
                > czegos innego" od "mamusia nie ma pieniazkow"?

                Od stwierdzenia "mamusia nie ma pieniążków" do "mamusia jest biedna" trochę daleko.
                • d.o.s.i.a Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:19
                  Ale dziecko mysli, ze z mamusia cos nie tak... Zwlaszcza jak slyszy
                  te odpowiedz piec razy dziennie.
                  • kropkacom Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:30
                    Dziecko myśli że po prostu w danej chwili nie ma to kasy. I tyle. Nie wiem jakim
                    trzeba by było być trzylatkiem żeby myśleć o matce że z nią coś nie teges bo nie
                    ma pieniędzy.
              • mama303 Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:17
                d.o.s.i.a napisała:

                > Kurcze, czujesz roznice miedzy "aktualnie mamy w planach zakup
                > czegos innego" od "mamusia nie ma pieniazkow"?

                Ale mama naprawde może nie mieć pieniążków na zachcianki. I co wtedy?
                • d.o.s.i.a Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:20
                  Wytlumaczyc, ze nie ma pieniazkow NA ZACHCIANKI...?
              • sir.vimes Ja czuje różnicę 07.02.08, 18:41
                Bo "mamusia nie ma " znaczy, ze można pomęczyć o zakup tatę czy babcię a
                wyjasnienie np "podjęliśmy decyzję, że w lutym nie kupujemy pluszaków" nie
                pozostawia miejsca na złudną nadzieję, że kto inny kupi to, na co mama
                "pieniążków" nie miała. I na to, ze mama kupi jak będzie miałą "pieniążki".

                Zresztą - "mama nie ma pieniążków" to dla mnie chowanie głowy w piasek.

                Bo sugeruje , że mama bardzo chętnie kupiłaby setnego misia tylko czynniki
                obiektywne jej to uniemożliwiają.

                • mama303 Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 21:41
                  sir.vimes napisała:


                  > Bo sugeruje , że mama bardzo chętnie kupiłaby setnego misia tylko
                  czynniki
                  > obiektywne jej to uniemożliwiają.

                  A co By Ci szkodziło kupić i dwusetnego albo całą fabrykę misiów
                  jakby Cie stac było?
                  Moim zdaniem kasa to główny argument tylko niektórzy dorabiaja do
                  tego szlachetną filozofię. smile

                  • d.o.s.i.a Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 21:44
                    > A co By Ci szkodziło kupić i dwusetnego albo całą fabrykę misiów
                    > jakby Cie stac było?

                    Powaznie pytasz?? Wydaje mi sie, ze pieniadze sa w tym aspekcie najmniej wazna
                    kwestia...
                    Nie widze dlaczego dziecko mialoby dostac dwusetnego misia...
                    • mama303 Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 22:00
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > Powaznie pytasz?? Wydaje mi sie, ze pieniadze sa w tym aspekcie
                      najmniej wazna
                      > kwestia...
                      > Nie widze dlaczego dziecko mialoby dostac dwusetnego misia...

                      A ja nie widze dlaczego miałoby nie dostać smile a ja np. dwusetną
                      torebkę /mam hopla na punkcie torebek/
                      • d.o.s.i.a Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 22:17
                        Ale Ty na te torebki zarabiasz i masz prawo je kupowac. I dokladnie wiesz ile
                        kosztuja one Twojej pracy i czy masz za co zyc po kupieniu dwusetnej torebki.
                        Nie kupilabys jej gdybys miala do wyboru miedzy torebka a np. lekarstwami. A
                        dziecka zachcianki to zupelnie inna kwestia - ono jeszcze nie zna rzeczywistej
                        wartosci pieniadza. Ale to tez nie powod, zeby mu wmawiac, ze jedynym powodem
                        niekupienia rzeczy sa niedostatki funduszy.
                        • mama303 Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 22:37
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > Ale Ty na te torebki zarabiasz i masz prawo je kupowac.

                          Zarabiam tez na dziecko i dziecko ma prawo korzystac z tych
                          zarobków. Ja mam zachcianki na torebki, ono może mieć - na misie.
                          • d.o.s.i.a Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 22:41
                            Alez oczywiscie. Przeciez nie postuluje, ze dziecku nie nalezy sie nic. Moja
                            wypowiedz dotyczy tylko glupiego tlumaczenia pt. "nie mamy pieniazkow". Ja tak
                            do wlasnego dziecka bym nie powiedziala. Bo by mi glupio bylo, ze uzywam takiego
                            argumentu. I tyle.
                  • sir.vimes Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 22:01
                    > A co By Ci szkodziło kupić i dwusetnego albo całą fabrykę misiów
                    > jakby Cie stac było?

                    Bardzo by mi szkodziło.

                    Nawet jakby stać było mnie na "misiowego", który na 1 1/2 etatu odkurzał by
                    misiowe mebelki, prał misie oraz ich ciuszki i układał kolorystycznie w ich
                    misiowym pokoiku.

                    • mama303 Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 22:06
                      sir.vimes napisała:

                      > Bardzo by mi szkodziło.
                      >
                      > Nawet jakby stać było mnie na "misiowego", który na 1 1/2 etatu
                      odkurzał by
                      > misiowe mebelki, prał misie oraz ich ciuszki i układał
                      kolorystycznie w ich
                      > misiowym pokoiku.

                      Otóż to... wyjaw mi co by Ci w takim razie szkodziło mieć te misie i
                      ich misiowego?
                      • d.o.s.i.a Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 22:20
                        Posiadanie dwustu misiow i misiowego nie jest dziecku do szczescia potrzebne. Po
                        prostu. Tak jak mi nie jest potrzebne sto szminek, albo sto par butow - mimo, ze
                        mam pieniadze wiem, ze ich nie kupie, bo np. wole odlozyc na emeryture...
                        • mama303 Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 22:41
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > Posiadanie dwustu misiow i misiowego nie jest dziecku do szczescia
                          potrzebne. P
                          > o
                          > prostu. Tak jak mi nie jest potrzebne sto szminek, albo sto par
                          butow - mimo, z
                          > e
                          > mam pieniadze wiem, ze ich nie kupie, bo np. wole odlozyc na
                          emeryture...

                          widzisz: musisz wybrać emerytura czy sto szminek - znaczy nie stac
                          Cie na te sto szminek - i dochodzimy do sedna sprawy - nie
                          zaspokajamy wszystkich swoich zachcianek /i zachcianek dziecka/bo
                          nas na to nie stać. I to jest główny powód, po co szukać zastepczych?
                          • d.o.s.i.a Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 22:53
                            Idac Twoim tokiem rozumowania nie stac mnie na wiele rzeczy np. na prywatny
                            samolot. A Billa Gatesa nie stac na prom kosmiczny. czy Bill idac z dzieckiem do
                            sklepu mowi mu, ze nie ma pieniedzy na lizaka albo dwusetnego misia?

                            To nie jest kwestia posiadania, albo nie, pieniedzy. To jest kwestia
                            gospodarowania nimi. I o potrzebie rozsadnego gospodarowania, albo o braku
                            potrzeby posiadania dwustu misiow, mozna z dzieckiem rozmawiac. I niekoniecznie
                            trzeba uzywac argumentu "nie mam pieniazkow".
                          • sir.vimes Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 23:39
                            A ja nie chciałabym mieć 100 szminek bo nie znoszę przedmiotów, które są "moje"
                            a niepotrzebne.

                            Mogę kupić dziecku JEDEN zamek lego za 500 zet i to mnie nie boli - 500 lizaków
                            za złotówkę juz by mnie zabolało. Gdyby fajnych zamków lego za 500 zet było
                            kilka - też mogę kupić, o ile bedę 100% PEWNA, że dziecko bedzie się nimi
                            bawiło, a nie przekładało z kąta w kąt przeklinając , że je ma i musi sprzątać.
                            • mama303 Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 23:52
                              sir.vimes napisała:

                              > A ja nie chciałabym mieć 100 szminek bo nie znoszę przedmiotów,
                              które są "moje"
                              > a niepotrzebne.
                              Szminki to tylko przykład. Nie wierze ze nie masz żadnej takiej
                              rzeczy która jest Ci w zasadzie zbędna ale chciałaś ją poprostu mieć

                              >
                              > Mogę kupić dziecku JEDEN zamek lego za 500 zet i to mnie nie boli -
                              500 lizaków
                              > za złotówkę juz by mnie zabolało. Gdyby fajnych zamków lego za 500
                              zet było
                              > kilka - też mogę kupić, o ile bedę 100% PEWNA, że dziecko bedzie
                              się nimi
                              > bawiło, a nie przekładało z kąta w kąt przeklinając , że je ma i
                              musi sprzątać.

                              Lizaki to może zły przykład /bo wiadomo- niezdrowe/ale gdyby zamiast
                              tych klocków Lego Twoje dziecko zapragnęło np 10 pluszaków, to co
                              bys kupiła? Ja bym kupiła to, co wybrało dziecko.
                              • d.o.s.i.a Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 23:58
                                > Szminki to tylko przykład. Nie wierze ze nie masz żadnej takiej
                                > rzeczy która jest Ci w zasadzie zbędna ale chciałaś ją poprostu mieć

                                To moze ja sie wypowiem, choc pytanie nie do mnie. Ja mam, owszem, wiele rzeczy,
                                ktore sa mi zbedne i chcialam je po prostu miec, bo nikt ascezy od nikogo tu nie
                                oczekuje. Natomiast ostatnia rzecz jaka sobie kupilam z tych drozszych,
                                "kielkowala" w glowie od roku... I nadal traktuje ja w kategoriach "zachcianki",
                                ale przyjemnej, bo dlugo oczekiwanej. Mimo, ze zawsze stac mnie bylo na ten
                                zakup. I wiem, ze bede miala ta rzecz dlugo. Choc moglabym pojsc i kupic sobie
                                dzis nowszy model.

                                > Lizaki to może zły przykład /bo wiadomo- niezdrowe/ale gdyby zamiast
                                > tych klocków Lego Twoje dziecko zapragnęło np 10 pluszaków, to co
                                > bys kupiła? Ja bym kupiła to, co wybrało dziecko.

                                A po co dziecku 10 pluszakow? Po to, zeby rzucilo je do kata, bo nie umialoby
                                zdecydowac, ktorym sie bawic?
                                • mama303 Re: Ja czuje różnicę 08.02.08, 00:13
                                  d.o.s.i.a napisała:

                                  > To moze ja sie wypowiem, choc pytanie nie do mnie. Ja mam, owszem,
                                  wiele rzeczy
                                  > ,
                                  > ktore sa mi zbedne i chcialam je po prostu miec, bo nikt ascezy od
                                  nikogo tu ni
                                  > e
                                  > oczekuje. Natomiast ostatnia rzecz jaka sobie kupilam z tych
                                  drozszych,
                                  > "kielkowala" w glowie od roku... I nadal traktuje ja w
                                  kategoriach "zachcianki"
                                  > ,
                                  > ale przyjemnej, bo dlugo oczekiwanej. Mimo, ze zawsze stac mnie
                                  bylo na ten
                                  > zakup. I wiem, ze bede miala ta rzecz dlugo. Choc moglabym pojsc i
                                  kupic sobie
                                  > dzis nowszy model.

                                  No ale nie zrozumiałam co chcesz przez to przekazać, ze na
                                  niektórzachcianki dłużej trzeba poczekać? jasne że tak. wszystko
                                  kwestia zasobności portfela. Ty czekałas po to tylko żeby poczekać?
                                  nie rozumiem logiki.

                                  > A po co dziecku 10 pluszakow? Po to, zeby rzucilo je do kata, bo
                                  nie umialoby
                                  > zdecydowac, ktorym sie bawic?
                                  A to juz dziecka sprawa, jesli ma takie marzenia żeby miec dziesięć
                                  pluszaków to niech ma nawet jak nie zgadza sie to z piekna koncepcja
                                  mamy że LEGO bardziej rozwijajace.
                                  • d.o.s.i.a Re: Ja czuje różnicę 08.02.08, 00:27
                                    > No ale nie zrozumiałam co chcesz przez to przekazać, ze na
                                    > niektórzachcianki dłużej trzeba poczekać? jasne że tak. wszystko
                                    > kwestia zasobności portfela. Ty czekałas po to tylko żeby poczekać?
                                    > nie rozumiem logiki.

                                    No i pewnie nie zrozumiesz, bo widac to w kolejnych Twoich postach.
                                    Tak, wlasnie czekalam specjalnie, bo nie lubie spelniac kazdej swojej zachcianki
                                    od razu, zwlaszcza, ze ta byla naprawde z serii "gadzet". I nie byla to kwestia
                                    zawartosci portfela. Uwierz mi, ale pieniadze to ostatnia rzecz, ktorej mi brakuje.

                                    > A to juz dziecka sprawa, jesli ma takie marzenia żeby miec dziesięć
                                    > pluszaków to niech ma nawet jak nie zgadza sie to z piekna koncepcja
                                    > mamy że LEGO bardziej rozwijajace

                                    Jezeli dziecko bedzie chcialo 10 pluszakow, a oprocz tego nic, to mu kupie i
                                    jedenastego. Jezeli bedzie chcialo 10 pluszakow, 10 samochodzikow, 10 lalek, 10
                                    kolejek, rower, 10 pilek, 20 barbi, play station, komputer i tak co tydzien to
                                    zebym byla Billem Gatesem to mu nie kupie.
                              • sir.vimes Re: Ja czuje różnicę 08.02.08, 10:17
                                > Szminki to tylko przykład. Nie wierze ze nie masz żadnej takiej
                                > rzeczy która jest Ci w zasadzie zbędna ale chciałaś ją poprostu mieć

                                KILKA mam.

                                I moje dziecko tez KILKA zbędnych rzeczy ma.

                                Ale zaśmiecać sobie życia RZECZAMI nie mamy zamiaru. I nie sprawia nam to
                                przyjemności.

                                ale gdyby zamiast
                                > tych klocków Lego Twoje dziecko zapragnęło np 10 pluszaków, to co
                                > bys kupiła? Ja bym kupiła to, co wybrało dziecko.

                                Moje dziecko nie zapragnęłoby 10 pluszaków na raz.
                                Co więcej, NIGDY nie CHCIAŁO pluszaka, żadnego.
                      • sir.vimes Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 23:35
                        Są niepotrzebne?

                        Albo - troche inaczej - nie są niezbędne ani tak pożądane, by niwelowało to ich
                        zbędność?

                        • mama303 Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 23:44
                          sir.vimes napisała:

                          > Albo - troche inaczej - nie są niezbędne ani tak pożądane, by
                          niwelowało to ich
                          > zbędność?
                          Zachcianki takie bywaja własnie, czesto są zbędne a jak przyjemnie
                          je zaspokoić
                          • sir.vimes Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 23:45
                            > Zachcianki takie bywaja własnie, czesto są zbędne a jak przyjemnie
                            > je zaspokoić

                            Bardzo przyjemnie jest ich też nie zaspakajać.
                          • d.o.s.i.a Re: Ja czuje różnicę 07.02.08, 23:46
                            Im rzadziej zaspokajane, tym bardziej ciesza.
          • mama303 Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:15
            d.o.s.i.a napisała:

            > Mi by bylo
            > glupio do dziecka powiedziec "nie mam pieniazkow", bo to tak jakby
            > przyznac sie przed dzieckiem do swojej niemocy - "mamusia jest
            > biedna, mamusia nie ma pieniazkow".

            Mi absolutnie nie jest głupio tak powiedzieć, zreszta przewaznie
            jest to prawda i główny powód że czegos nie moge kupić dziecku. I
            jest to argument który dość łatwo wchodzi do głowy mojego dziecka.
            Wszystkie inne sa przez nią z reguły negowane i dyskutowane na wiele
            sposobów - jest dośc upierdliwa w tej kwestii smile
            • d.o.s.i.a Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:21
              No to teraz sie zastanow dlaczego wlasnie ten argument dziala smile
              Ktore dziecko mialoby serce meczyc biedna matke...?
              Mowiac "nie mam pieniazkow" dajesz dziecku wyraz swojej slabosci.
              • kropkacom Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:28
                Wszystko rozchodzi się o to że przyczepiłaś sie do kilku słów. Przecież jak
                dodasz do "mama nie ma pieniążków" słowo "w tej chwili" to chyba nie oznacza
                "żyjemy w biedzie".
                • nangaparbat3 Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 21:05
                  kropkacom napisała:

                  > Wszystko rozchodzi się o to że przyczepiłaś sie do kilku słów. Przecież jak
                  > dodasz do "mama nie ma pieniążków" słowo "w tej chwili" to chyba nie oznacza
                  > "żyjemy w biedzie".


                  A jesli rodzina naprawdę żyje w biedzie?
                  Znam parę takich, które zyja w przerażajacej biedzie - a rodzice cieszą sie
                  autorytetem takim, ze niejedna z was wiele by dala za choć połowę (takiego
                  autorytetu).

                  Wydaje mi się, że przeceniacie znaczenie pieniadza.
                  • d.o.s.i.a Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 21:53
                    Jezeli rodzina zyje w biedzie to nalezy uczciwie dziecku o tym mowic. I
                    rozmawiac z nim, planowac wspolnie wydatki. I nie ma w tym nic zlego. Ale to
                    jest zupelnie co innego niz reagowanie tekstem "nie mam pieniedzy" na lizaka,
                    czy kolejna zabawke, chociaz powody sa zupelnie inne.

                    OK. Czepiam sie slowek wink
              • mama303 Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:35
                d.o.s.i.a napisała:

                > No to teraz sie zastanow dlaczego wlasnie ten argument dziala smile

                Bo jest prawdziwy, całkiem logiczny ui nie podlega negocjacji.
                > Ktore dziecko mialoby serce meczyc biedna matke...?
                Moje ma, bo ponawia próby dośc czesto.
                > Mowiac "nie mam pieniazkow" dajesz dziecku wyraz swojej slabosci.
                Brak pieniędzy nie jest słaboscią tym bardziej jasne przyznanie sie
                do tego.

                • d.o.s.i.a Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:45
                  > Brak pieniędzy nie jest słaboscią tym bardziej jasne przyznanie
                  sie
                  > do tego.

                  A dla mnie naduzywanie tego argumentu ma jak najbardziej wydzwiek
                  negatywny.
                  • kropkacom Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 18:48
                    > A dla mnie naduzywanie tego argumentu ma jak najbardziej wydzwiek
                    > negatywny.

                    Nikt nie namawia do straszenia dzieci wizją biedy.
                    • guderianka Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 19:02
                      prawdę ?
                      • verdana Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 19:51
                        Otóż to.
                        Nigdy nie powiedzialam dziecku, ze nie kupie, bo "nie mam
                        pieniędzy". To zdanie zaklada, ze dziecku wlasciwie dana rzecz sie
                        należy, ze slusznie chce ja mieć, i gdyby pieniadze byly - to
                        dziecko prezent by dostało. W dodatku, po takiej odpowiedzi
                        wlasciwie nie wypada już nigdy kupić czegos dla siebie, albo dla
                        innych domownikow - bo dlaczego akurat dla dziecka na lizaka
                        pieniedzy nie ma, a dla mamy na gazetę są?
                        Taka odpowiedź budzi w dziecku jedną myśł - najwazniejsze w zyciu sa
                        pieniadze. Gdyby mama miala pieniadze, to ja miałbym wszystko!!! I
                        to wszystko wlasciwie powinienem mieć.
                        A prawda jest taka, ze czesto mam pieniądze i nie kupię dziecku
                        lizaka, bo zęby, kolejnej zabawki, bo uwazam, ze mu juz
                        niepotrzebna, szóstej pary niebieskich rajstop.
                        Jesli nie mam pieniedzy - to dlaczego nie kupię lizaka, a kupię
                        znacznie drozsza książkę - to nielogiczne.
                        "Nie mam pieniedzy" to bardzo zły argumnent i w wielu wypadkach
                        zwykle kłamstwo.
                        • kropkacom Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 20:17
                          > "Nie mam pieniedzy" to bardzo zły argumnent i w wielu wypadkach
                          > zwykle kłamstwo.

                          Powtórzę po raz setny, ja sie umawiam na zakup. Jeżeli w danym momencie dziecko
                          upiera się że chce nadprogramową zabawkę to mówię że nie mam na to pieniędzy i
                          jest to prawdą. Bo akurat w tym momencie mam przeznaczone pieniążki na coś innego.
                          • d.o.s.i.a Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 20:34
                            Czujesz roznice miedzy "nie mam na ta zabawke w tej chwili pieniędzy bo akurat
                            mam przeznaczone pieniążki na coś innego" a "nie mam pieniedzy"?

                            Poza tym dalej uwazam, ze mowienie dziecku, ze sie nie ma pieniedzy jest
                            szkodliwe dla autorytetu rodzicow. Co to za rodzic, ktory nie ma pieniedzy na
                            lizaka??? Zlotowki nie ma? Jak dziecko moze komus takiemu ufac? Nie lepiej
                            powiedziec "nie kupie, bo nie potrzebujesz tego lizaka"?
                            • ca.melia Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 20:40
                              Nie, nie kupie Ci.
                        • mama303 Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 21:30
                          verdana napisała:

                          > Otóż to.
                          > Nigdy nie powiedzialam dziecku, ze nie kupie, bo "nie mam
                          > pieniędzy". To zdanie zaklada, ze dziecku wlasciwie dana rzecz sie
                          > należy, ze slusznie chce ja mieć

                          Słusznie czy niesłusznie... co to za określenie.
                          Czy kupujesz dziecku /i nie tylko dziecku/ tylko, to co mu sie
                          należy?

                          > gdyby pieniadze byly - to
                          > dziecko prezent by dostało.

                          W wielu przypadkach - tak dostałoby. A czemu nie?


                          >W dodatku, po takiej odpowiedzi
                          > wlasciwie nie wypada już nigdy kupić czegos dla siebie, albo dla
                          > innych domownikow - bo dlaczego akurat dla dziecka na lizaka
                          > pieniedzy nie ma, a dla mamy na gazetę są?

                          Alez ta zasada nie dotyczy tylko dziecka - dotyczy wszystkich
                          członków rodziny. Pewnych rzeczy, które bys chciała/chciał nie
                          możesz miec bo Cie nie stać.

                          >Gdyby mama miala pieniadze, to ja miałbym wszystko!!!

                          No ale to w zasadzie oczywista oczywistość jesli chodzi przynajmniej
                          o rzeczy materialne.


                          > Jesli nie mam pieniedzy - to dlaczego nie kupię lizaka, a kupię
                          > znacznie drozsza książkę - to nielogiczne.

                          E do lizaka argument o pieniądzach nie pasuje przynajmniej w
                          przypadku mojej pięciolatki, która troche juz kumata jest.
                          Lizaka nie kupuje zupełnie z innych wzgledów niz drozszej zabawki, w
                          przypadku której przeszkodą prawdziwa sa kwestie finansowe.

                          > "Nie mam pieniedzy" to bardzo zły argumnent i w wielu wypadkach
                          > zwykle kłamstwo.

                          U mnie zawsze prawda i argument duzo lepszy i bardziej zrozumiały
                          niż "nie bo nie" albo "nie bo Ci sie nie należy" smile


              • nangaparbat3 Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 21:03
                d.o.s.i.a napisała:

                > No to teraz sie zastanow dlaczego wlasnie ten argument dziala smile
                > Ktore dziecko mialoby serce meczyc biedna matke...?
                > Mowiac "nie mam pieniazkow" dajesz dziecku wyraz swojej slabosci.
                No i co z tego?
                Matka ma prawo bywać słabą, byle tylko sama tę swoja slabość akceptowała.
                • d.o.s.i.a Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 21:09
                  A ja mysle, ze dzieci w tym wieku potrzebuja niewzruszonych autorytetow wink A nie
                  matek, ktore wymiekaja przy lizaku.
                  • mama303 Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 21:36
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > A ja mysle, ze dzieci w tym wieku potrzebuja niewzruszonych
                    autorytetow wink A ni
                    > e
                    > matek, ktore wymiekaja przy lizaku.

                    Autorytetu nie buduje się udając że Cie stac chociaz Cie nie stać.
                    Nie mysle tu o lizaku tylko o czyms na co rzeczywiscie mnie nie stać.
                    Używam tego argumentu tylko wtedy kiedy jest prawdziwy.

                    • d.o.s.i.a Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 21:45
                      I o to chodzi. O uzywanie tego argumentu przy lizaku.
                      • mama303 Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 22:03
                        d.o.s.i.a napisała:

                        > I o to chodzi. O uzywanie tego argumentu przy lizaku.

                        Ale chyba - nie załozycielce wątku, przynajmniej ja zrozumiałam że
                        chodzi o jakies wieksze wydatki.
                        • d.o.s.i.a Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 22:12
                          A ja zrozumialam, ze wlasnie chodzi o rzeczy typu kolejny batonik, kolejna
                          zabawka itp. Bo przeciez chyba nie codziennie dziecko prosi o rower, czy
                          komputer prawda? A wtedy chyba dosc latwo wytlumaczyc, ze taki zakup wymaga
                          zaplanowania, a nie, ze od razu "nie mamy pieniazkow".

                          W jednym z pierwszych postow ktos napisal "do mojego synka tez najbardziej
                          trafia argument, ze mamy malo pieniazkow". No ja sie nie dziwie, ze trafia, bo
                          gorsze co dziecko moze uslyszec to chyba tylko "synku dzisiaj nie bedzie kolacji
                          bo nie mamy na chleb" wink
                          • mama303 Re: "kup mi!!!" - co odpowiadać? 07.02.08, 22:34
                            d.o.s.i.a napisała:

                            > zabawka itp. Bo przeciez chyba nie codziennie dziecko prosi o
                            rower, czy
                            > komputer prawda?

                            Moje prawie codziennie o coś tam prosi bo ma mase pomysłów w głowie
                            i stosunkowo łatwo znosi tez moje odmowy.
          • nangaparbat3 głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 20:53

            d.o.s.i.a napisała:
            >Mi by bylo
            >glupio do dziecka powiedziec "nie mam pieniazkow", bo to tak jakby
            >przyznac sie przed dzieckiem do swojej niemocy - "mamusia jest
            >biedna, mamusia nie ma pieniazkow".

            To jest problem - w końcu nie jestes wszechmocna i to wyjdzie, prędzej czy poźniej.
            A mówienie: nie jest ci to potrzebne - Ty decydujesz za dziecko, co jemu
            potrzebne, a co nie.

            Ja waliłam proso z mostu i zgodnie z prawdą - nie stac nas na to, albo nie mam
            pieniędzy, albo kłamałam w zywe oczy: zgodnie z zasadą w czwartki sie tego nie
            kupuje.
            Efekt - bardzo rozsadnie gospodarowała tygodniowka czy kieszonkowym na wyjazd.
            Mnie jako biedna matke raczej szanuje.
            I bardzo dobrze wie, czego chce, a czego nie chce.
            Ostatnio zaczęła zarabiać, i to nieźle jak na małolatę.
            • d.o.s.i.a Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 21:07
              > To jest problem - w końcu nie jestes wszechmocna i to wyjdzie, prędzej czy poźn
              > iej.

              No, na lizaka raczej bedzie mnie stac zawsze i nie musze mowic dziecku, ze nie
              mam na to pieniedzy. Sek w tym, ze prawdziwym powodem niekupienia lizaka jest
              zupelnie co innego (i ten powod dziecko powinno uslyszec zamiast placzow o braku
              "pieniazkow") niz w przypadku niekupienia np. roweru...
              • mama303 Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 21:32
                d.o.s.i.a napisała:

                > No, na lizaka raczej bedzie mnie stac zawsze i nie musze mowic
                dziecku, ze nie
                > mam na to pieniedzy. Sek w tym, ze prawdziwym powodem niekupienia
                lizaka jest
                > zupelnie co innego (i ten powod dziecko powinno uslyszec zamiast
                placzow o brak

                No własnie chodzi o to, co powiesz w przypadku tego przykładowego
                roweru.
                > u
                > "pieniazkow") niz w przypadku niekupienia np. roweru...
                • kropkacom Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 21:37
                  Co innego lizak a co innego rower czy kolejna zabawka.
                  • kropkacom Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 21:43
                    Mówienie "nie ma pieniędzy na tą zabawkę" (w moim przypadku) nie ma na celu
                    przygnębienie dziecka tylko naukę planowania zakupów i tego że nie można mieć
                    wszystkiego natychmiast.
                    • d.o.s.i.a Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 21:48
                      No ale wlasnie tym sposobem uczysz, ze gdyby pieniadze byly to ta zabawke
                      dziecko by dostalo. Gdy tymczasem niekupienie zabawki spowodowane jest zupelnie
                      innymi powodami niz brak pieniedzy, prawda?
                      • kropkacom Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 21:52
                        Owszem. Kiedy razem zaplanujemy że coś kupujemy to oznacza że mamy przeznaczone
                        na to pieniążki.
                        • kropkacom Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 21:58
                          Trochę namieszałam chyba. Nasze zakupy planujemy wcześniej. Kiedy biorę dziecko
                          na zakupy z sobą to ustalamy czy w danym dniu mamy pieniążki na jakąś zabawkę.
                          Kiedy akurat mamy postanowione że nabędziemy w danym dniu coś innego niż kucyka
                          pony to automatycznie oznacza że na niego dziś nie mamy pieniążków. I o to mi
                          chodzi. Gdzie tu kłamstwo?
                          • d.o.s.i.a Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 22:13
                            No, nie ma tu klamstwa. Uwazam, ze planowanie z dzieckiem zakupow to sto razy
                            bardziej wychowawcze niz tlumaczenie w sklepie, ze nie stac nas na lizaka.
                            • verdana Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 22:28
                              Zaraz - z tego co piszą niektore dziewczyny wynika, ze gdyby mialy
                              pieniądze, to kupilyby dziecku wszystko o co prosi???
                              Ja mam pieniądze. I nie kupię.
                              Poza tym argument "nie mam pieniedzy" to uczenie dziecka jednego -
                              ze te pieniadze i posiadanie to najwazniejsza rzecz w życiu.
                              Ciekawe, co potem? Wybor nielubianego zawodu, po ktorym swietnie sie
                              zarabia, ale nienawidzi swojej pracy? Praca na trzech etatach?
                              Patrzenie na ludzi na zasadzie, kto ma wiecej kasy?
                              • mama303 Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 22:30
                                verdana napisała:

                                > Ja mam pieniądze. I nie kupię.

                                Ale dlaczego nie kupisz jesli masz pieniądze?
                                • d.o.s.i.a Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 22:37
                                  Zgadzam sie z Verdana. Pieniadze sa po to, zeby je rozsadnie wydawac.
                                  Niekoniecznie od razu wszystkie. Nie widze potrzeby kupowania dziecku dwusetnego
                                  misiaczka. Czy jezeli stac Cie bylo na kupienie piecsetnego to tez bys go
                                  kupila, tylko dlatego, ze mozesz?
                                  • mama303 Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 22:42
                                    d.o.s.i.a napisała:

                                    > Czy jezeli stac Cie bylo na kupienie piecsetnego to tez bys go
                                    > kupila, tylko dlatego, ze mozesz?

                                    A dlaczego nie?
                                    • d.o.s.i.a Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 22:54
                                      No wlasnie dlatego, ze dziecko go nie potrzebuje. I kwestie finansowe nie maja
                                      tu NIC do rzeczy.
                                    • verdana Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 22:57
                                      Nie kupię - bo dziecko, ktore zawsze może miec wszystko, niczego nie
                                      ceni. Nic go nie cieszy. Kiedy w dziecinstwie wystarczy poprosic i
                                      dostaje się kazda rzecz, kazda praca będzie pracą za grosze - aby
                                      osiagnąć poziom dziecinstwa trzeba pracowac trzydziesci lat... Czyli
                                      kupujac twraz, skazuje dziecko na poczucie biedy w przyszłosci, na
                                      żal, ze nagle spadł jego poziom życia.
                                      I co za radość ma dziecko z pięćsetnego misia? Zerową.
                                      Z chodzenia na suschi raz w tygodniu, zamiast raz na pół roku? Zadną.
                                      Dziecku, ktore wszystko ma, wszystko powszednieje. To dziecinstwo
                                      zapelnione rzeczami, bez marzeń.
                                      Moje dziecko ma tyle, co rówieśnicy. Może nawet mniej. I co
                                      najdziwniejsze - jemu nie zalezy na rzeczach.
                                      • mama303 Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 23:36
                                        I to jest moim zdaniem dorabianie pieknej teorii do prostej
                                        przyczyny - nie kupuje bo mnie nie stać np.na pięćsetnego misia.
                                        Rozumiem że tę skomplikowana odpowiedź wygłosisz kilkulatkowi, który
                                        prosi np. o misia

                                        A które dziecko ma wszystko, czego zapragnie? Niewiele jest takich
                                        dzieci na swiecie bo własnie niewielu rodziców na to stać.

                                        Twojemu dziecku nie zależy na rzeczach - ale o czym to ma swiadczyć?
                                        Tym co mają wszystko - tym bardziej nie zależy na rzeczach.
                                        • nangaparbat3 Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 23:41
                                          mama303 napisała:

                                          > Twojemu dziecku nie zależy na rzeczach - ale o czym to ma swiadczyć?
                                          > Tym co mają wszystko - tym bardziej nie zależy na rzeczach.

                                          Tu sie nie zgodzę.
                                          Z moich obserwacji wynika, ze im bogatsi ludzie, tym bardziej oszczędni i tym
                                          bardziej dbają o przedmioty.
                                          Czasem się zastanawiam, co jest skutkiem, a co przyczyną.
                                        • d.o.s.i.a Re: głupio nie mieć pieniążków 07.02.08, 23:42
                                          > I to jest moim zdaniem dorabianie pieknej teorii do prostej
                                          > przyczyny - nie kupuje bo mnie nie stać np.na pięćsetnego misia.

                                          Ty chyba naprawde wierzysz w to, ze to tylko kwestia finansowa. Naprawde trudno
                                          Ci pojac, ze rodzic, ktorego stac na kupienie piecsetnego misia moze nie kupic
                                          nawet trzeciego, bo moze uznac to za cos zbednego?

                                          > A które dziecko ma wszystko, czego zapragnie? Niewiele jest takich
                                          > dzieci na swiecie bo własnie niewielu rodziców na to stać.

                                          Nieprawda. Bo wielu jest rodzicow, ktorzy odpowiedzialnie spelniaja pragnienia
                                          dziecka, bez wzgledu na to, byloby ich stac spelniac je wszystkie. Marzenia tez
                                          sa potrzebne. I madry rodzic ukierunkuje te marzenia na cos innego niz rzeczy
                                          materialne...
                                          • mama303 Re: głupio nie mieć pieniążków 08.02.08, 00:06
                                            d.o.s.i.a napisała:

                                            > Ty chyba naprawde wierzysz w to, ze to tylko kwestia finansowa.
                                            Naprawde trudno
                                            > Ci pojac, ze rodzic, ktorego stac na kupienie piecsetnego misia
                                            moze nie kupic
                                            > nawet trzeciego, bo moze uznac to za cos zbednego?

                                            Oczywiscie że wierzę, bo jak dla kogos trzeci miś jest zbędny to tak
                                            naprawde szkoda mu na niego kasy, a to oznacza że go nie stać na
                                            tego misia. Mnie np nie stac na trzeciego misia dla mojgo dziecka i
                                            dlatego go nie kupuję
                                            >
                                            > > A które dziecko ma wszystko, czego zapragnie? Niewiele jest
                                            takich
                                            > > dzieci na swiecie bo własnie niewielu rodziców na to stać.
                                            >
                                            > Nieprawda.
                                            Co nieprawda? że niewielu rodziców stac na to żeby kupic dziecku
                                            wszystko czego dziecko zaragnie? Inna sprawa że niewielu umie sobie
                                            to w ogóle wyobrazić, ludzie są przewaznie ograniczeni finansami i
                                            stąd te piękne teorie. ja uważam że głównie finanase nas
                                            ograniczają - jakbysmy mieli kupe kasy to bysmy sobie i dzieciom
                                            dogadzali.
                                            Bo wielu jest rodzicow, ktorzy odpowiedzialnie spelniaja pragnienia
                                            > dziecka, bez wzgledu na to, byloby ich stac spelniac je wszystkie.
                                            Marzenia tez
                                            > sa potrzebne. I madry rodzic ukierunkuje te marzenia na cos innego
                                            niz rzeczy
                                            > materialne...

                                            I znów wracamy do punktu wyjscia - muszą mądrze gospodarowac
                                            finanasami i te marzenia przekierowywać bo na wiele rzeczy ich
                                            zwyczajnie nie stać.
                                            • d.o.s.i.a Re: głupio nie mieć pieniążków 08.02.08, 00:18
                                              A Tobie widac plyta sie zdarla...

                                              > Oczywiscie że wierzę, bo jak dla kogos trzeci miś jest zbędny to tak
                                              > naprawde szkoda mu na niego kasy

                                              Szkoda kasy na misia? co Ty opowiadasz! Trzeci mis moze byc po prostu ZBEDNY tak
                                              po prostu. Jezeli stac mnie na piecset misiow, to ma byc mi szkoda kasy na
                                              trzeciego? Wole dziecku np. kupic ksiazke zamiast misia.

                                              > to w ogóle wyobrazić, ludzie są przewaznie ograniczeni finansami i
                                              > stąd te piękne teorie. ja uważam że głównie finanase nas
                                              > ograniczają -


                                              Finanse ograniczaja kazdego. Nawet Billa Gatesa. I to jest oczywista oczywistosc.

                                              >jakbysmy mieli kupe kasy to bysmy sobie i dzieciom
                                              > dogadzali.

                                              Ty bys tak robila. Ale sa ludzie, ktorzy mimo kupy kasy nie dogadzaja ani sobie,
                                              ani dzieciom, tylko kieruja sie rozumem. I nie dlatego, ze szkoda im kasy.

                                              I dlatego tym bardziej dzieci nalezy uczyc DLACZEGO dziesiaty mis jest zbedny, a
                                              nie tego, ze sie nie ma pieniazkow i jakby sie mialo to by sie misia kupilo. Bo
                                              dziecko zamiast stwierdzic "ok, rzeczywiscie, nie potrzebuje tego misia", mysli
                                              "moich rodzicow nie stac na misia, chce misia", i potem cale zycie zyje w
                                              przekonaniu, ze wiecznie go na cos nie stac...
                                        • sir.vimes Niezatruty chorą konsumpcją 07.02.08, 23:48
                                          kilkulatek zrozumie. Skrzywdzony posiadaniem każdej dupereli, której "pragnął"
                                          przez pięć sekund pewnie już nie.

                                          "Rozumiem że tę skomplikowana odpowiedź wygłosisz kilkulatkowi, który
                                          prosi np. o misia"
                              • nangaparbat3 Verdana 07.02.08, 22:55
                                Bardzo logiczne jest to co piszesz, ale jakos nie działa w ten sposob.
                                Mówiłam - i mówie - ze nie mam na cos tam pieniędzy (bo nie mam, a gdybym miała,
                                to bym kupiła, o zgrozo) i naprawdę nie wychowałam osoby, dla ktorej pieniadze
                                są najwazniejsze - wprost przeciwnie. Byc moze dlatego, że nie przejmowałam się,
                                ze na coś mnie nie stać.
                                • verdana Re: Verdana 07.02.08, 23:00
                                  Hm, piszesz, ze Twoja corka już zarabia i to spora kasę? Jak?
                                  • verdana Re: Verdana 07.02.08, 23:10
                                    A - i jeszcze jedna rzecz.
                                    Dzieci potrafią prosić o rzeczy , ktore sa wychowawczo szkodliwe.
                                    Moj nastolatek chcialby miec telewizor w pokoju. I nie kupie. Nie
                                    kupie, bo uwazam, ze siedzenie cały dzień przed telewizorem jest
                                    szkodliwe, powinnam jeszcze wiedzieć co oglada, a poza tym
                                    telewizory w pokojach dzieci rozbijają rodzinę - kazdy siedzi u
                                    siebie.
                                    Nie kupowałam też słodyczy przed obiadem, gumy z cukrem i ogromnej
                                    ilości niezdrowych rzeczy.
                                    Żle przetłumaczonych książek.
                                    Bravo i tego typu czasopism - chcesz, kup sobie sam.
                                    Rzeczy służących tylko temu aby " koledze Jasiowi oko zbielało".
                                    Pieniądze nie graja tu żadnej roli.
                                    • nangaparbat3 Re: Verdana 07.02.08, 23:13
                                      Oczywiście.
                                      Jeśli cos jest szkodliwe, żadnego więcej argumentu nie trzeba.
                                  • nangaparbat3 Re: Verdana 07.02.08, 23:12
                                    verdana napisała:

                                    > Hm, piszesz, ze Twoja corka już zarabia i to spora kasę? Jak?

                                    Jej tata ma własną pracownię - nauczył ja odpowiedniego programu i ona robi dla
                                    niego część rysunków.
                                    On sie nie maogł nadziwić, jak szybko sie tego nauczyła - a ona jest bardzo
                                    zdolna, dokładna i pracowita. Po taciewink
                                    • verdana Re: Verdana 07.02.08, 23:16
                                      To brawo!
                                      Ale nie ma to zadnego zwiazku z kupowaniem czy nie - po prostu Twoja
                                      corka ma wyjątkową okazję zarabiać w domu, robiąc zlecenia dla
                                      własnego ojca. Wiekszość dzieci takich możliwosci nie ma.
                                      A z ciekawosci - co to za rysunki?
                                      • nangaparbat3 Re: Verdana 07.02.08, 23:38
                                        verdana napisała:

                                        > To brawo!
                                        > Ale nie ma to zadnego zwiazku z kupowaniem czy nie - po prostu Twoja
                                        > corka ma wyjątkową okazję zarabiać w domu, robiąc zlecenia dla
                                        > własnego ojca.
                                        Też uważam, że ma szczęście, ze tak sie to ułozyło.

                                        Wiekszość dzieci takich możliwosci nie ma.

                                        Wiem aż za dobrze, niestety.

                                        > A z ciekawosci - co to za rysunki?
                                        Nie wiem czy uzyje poprawnej nazwy - wizualizacje architektoniczne.
                              • sir.vimes Ja mam pieniądze. I nie kupię. 07.02.08, 23:45
                                > Ja mam pieniądze. I nie kupię.

                                Ja też.

                                > Poza tym argument "nie mam pieniedzy" to uczenie dziecka jednego -
                                > ze te pieniadze i posiadanie to najwazniejsza rzecz w życiu.

                                I sztuczne potrzeby. Milion par butów wymaga ogromnej szafy, a ta sporego
                                mieszkania, a to znowu przyzwoitego ubezpieczenia...
                                A potem dziecko ma pierwszy zawał tuż po 30.

                                Po co?

                                To pieniądze i przedmioty mają nam służyć a nie my im.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja