Nie radzę sobie z własnym dzieckiem.

21.02.08, 21:46
Córka ma 15 miesięcy i właśnie zaczęły się scysje w jej wykonaniu.
Nie daje się przebrać, ubrać, zmienić pieluchy, wyczyścić nosa,
wyciągnąć z wanny, zjeść zupę itd. Niemal wszystkie te zabiegi
przebiegają z wielkim rykiem, wyginaniem się. Nie wiem, jak z Nią
postępować i nie rozumiem co się stało, że rzeczy z których nie
robiła problemu z dnia na dzień stały się dla Niej nie do przyjęcia.
Wrzeszczy, bo to nie jest płacz tylko jakiś wymuszony wrzask aż do
zanoszenia się włącznie. Coraz częściej chce stawiać na swoim a ja
coraz częściej czuję się bezradna. O co chodzi? Jak mam z Nią
postępować, bo nie skutkuje ani po dobroci ani krzykiem, ani
odwracaniem uwagi. Dziś chodziła godzinę z kupą bo nie dała się
przebrać aż w końcu poprosiłam mamę i siostrę by trzymały Ją na siłę
a ja zrobiłam co należy... ale przecież na dłuższą metę się nie da.
    • mama-ola Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 21.02.08, 22:08
      Dzieci nie są elastyczne, lubią, by codziennie było tak samo i nie
      do końca sobie uświadamiamy, jakie szczegóły są dla nich ważne.
      Mój syn jest dużo starszy od Twojej corki i zaczyna już być
      elastyczniejszy, ale i tak bywa ciężko.

      Jeden przykład: "od zawsze" jest tak, że najpierw myje sobie zeby
      sam, a potem ja lub mój mąż mu poprawiamy. Dziś ja pierwsza włożyłam
      mu szczoteczkę do zębów, była straszna awantura.

      Inny przykład: kiedyś nie założyłam mu kurtki, tłumacząc, że jest
      dość ciepło, a zaraz po wyjściu z klatki idziemy do samochodu.
      Przyjął to tłumaczenie. Następnym razem żądał całym sobą, by było
      identycznie. Ja kurtkę chciałam mu założyć, syn nie pozwalał,
      założyłam na siłę, a syn jak w jakimś amoku ściągnął ją zanim
      wyszliśmy z klatki.

      Przypuszczam, że u Ciebie może być podobnie, coś zmieniłaś, jakiś
      drobiazg i to mogło Twoją córkę wytrącić z równowagi. Niestety,
      dzieci tak mają. Staram się pamiętać o wszystkich przyzwyczajeniach
      syna i nic nie zmieniać...
      • capribb Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 21.02.08, 23:18
        Twoje dziecko sie normalnie zachowuje. Bunt dwulatka. Trzeba
        przeżyć. Pociesz się ze inni tez mają podobne problemy. Staraj sie
        sposobem, odwrócić uwagę, przeczekać i za chwilę robić swoje. Wiem.
        Ciężko.
      • denay Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 21.02.08, 23:24
        Elastyczność elastycznością
        ale w wieku 15 m-cy dziecko zaczyna (zaczęło?) być na etapie
        poznawania własnej odrębności, zaczyna sprawdzać granice
        co ile czego może.
        Świeżo mam jeszcze w pamięci, ba! do tej pory zdarzają się
        "niesubordynacje" wink mojej pociechy.

        Odwracanie uwagi - i owszem pomaga
        ale czasami lepiej jest odpuścić niż się denerwować
        a dziecko to dokładnie widzi.
        Nie chce jeść? a niech nie je
        chce latac z gołym tyłkiem - niech lata.
        W chwili, kiedy potrzebne było szybkie działanie
        padało np. hasło: za chwile się ubieramy i wychodzimy.
        Jak dzieciak nadal się darł to powtarzałam stanowczo, że
        mówiłam, że wychodzimy i najczęściej obiecywałam widok aut wink
        NIe piszę, że idealna jestem
        zdarzało się wrzasnąć czy zrobić coś na siłę,
        • mamamamba Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 22.02.08, 13:59
          tez mam zasade "a niech se tam cos tam" w koncu komu to szkodzi?
          niech lata z gola dupencka, w koncu gdyby bylo mu zimno to by nie latal..jak nie
          je to NIE, widocznie nie jest glodny.
          na odwracanie uwagi to moj 16miesieczniak jest za cwany..moze go troche
          rozpuszczam.. ech... moj ksieciuniu w koncu to jest, a ja nie bede nad nim stac
          jak straznik texasu ;p
    • valkiria_1980 Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 21.02.08, 23:31
      ojejjjjj
      u mnie tez to bylo... ale szybko przyszlo i szybko minelo... ale tez
      mialam ochote trzasnąc drzwiami i wyjsc z domu na pol dnia...

      wiesz... bądz cierpliwa, i z usmiechem na twarzy łagodnie mow mow
      mow mow mow mow mow do dziecka...

      przejdzie ten etap -zobaczysz- glowa do gory
    • krwawakornelia da sie da 21.02.08, 23:51
      a ty sie ciesz ze ci sie dziecko normalnie rozwija.
      • hanka4 Re: da sie da 22.02.08, 00:31
        To jest bunt 2-latka, później będzie 3-latka, u nas jest teraz 4-
        latka itd. Jak trafiłaś na taki "buntowniczy" model, to dużo
        cierpliwości życzę, bo ja mam jej coraz mniej.
    • akado Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 22.02.08, 01:07
      Ja też mam małą buntowniczkę, z tym że ona od początku taka była, więc jestem przyzwyczajonasmile
      To co opisujesz np. z pieluchą jest na porządku dziennym od wielu miesięcy(ma 23 mies.)
      Metoda: bez krzyków, tylko tłumacz - mów i mów łagodnym tonem ile się da a jak trzeba to stanowczym tonem. Wszystkie czynności będą wymagały teraz więcej czasu - np. u mnie ubieranie na spacer trwa czasem pół godziny bo córeczka ucieka i nie chce się ubrać itp. i mimo że nie jest mi do śmiechu - to ona uznaje to za świetną zabawę i robi mi na złość.
      Uwierz przeszłam już wszystko - nawet ataki mojej wściekłości i klapsy - i wiem już, że to żadna metoda i prowadzi donikąd a tylko przestrasza dziecko i uczy je agresji. Wyciszyłam się i zaakceptowałam córkę taką jaka jest - a nie taką jaką chciałam żeby była. I dużo z nią rozmawiam i tłumaczę - działa!!!!
    • manna_poranna Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 22.02.08, 09:16
      o ja też mam instynkty mordercze czasami!! Ale młoda szaleje od urodzenia,
      najpierw 4 miesiące kolek a potem już wczesny bunt dwulatka hahahahha. Ona jest
      jak ość w gardle- zawsze w poprzek i zazwyczaj na nie. Ale staram się jej nie
      mordować- w końcu jedną ją mam smile))))) Wytrwałości smile
    • kaprylada Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 22.02.08, 13:05
      U mnie zaczęło się to samo. Mała ma 15 m-cy i stała się niemożliwa.
      Wczesniej nie było z nią żadnych problemów a teraz nic się jej nie
      podoba i chce wrzaskiem i rykiem postawić na swoim. Jak czegoś jej
      nie pozwolę to pada na ziemię i uderza głową. Nie wiem co robić,
      tzn. wiem, że nie można odpuszczać i pozwalać na wszystko ale jak to
      przetrwać? Na razie jedyne co działa to odwrócić uwagę jakimś
      ciekawym, nieznanym jej przedmiotem (zabawki przestały ją
      interesować, chyba że nowa ale tylko na 5 min.).
      • 24lena Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 22.02.08, 13:15
        ja sie buntem 2/2 czy 5 latka wogole nie martwie,
        bardziej boje sie buntu 16 latka i tych pozniejszych,hahaha.

        Dzieci w tym wieku,zaczynaja rozrozniac i rozgraniczac swoja odrebnosc...nie pozwala sobie wyszyscic nosa-moj syna sam go dmucha smile jak wydmucha,tak wydmucha ale wrzaskow nie ma smile

        No nic tu radzic tylko przeczekac kochana big_grin
      • hancik5 Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 22.02.08, 13:23
        Jako mama wybitnie zbuntowanego egzemplarza (już ponad 8-letniego), mogę Ci
        doradzić przede wszystkim odwracanie uwagi, co oczywiście nie zawsze
        skutkuje,zwłaszcza jeśli małe się rozbuja, ale warto spróbować. Czasem jakiś
        żarcik, łaskotanko, chodzi raczek, ale trzeba dziecko wyczuć..
        Pierwsza rzecz - Nie krzyczeć... To NIC nie da, wierz mi..
        Spokój, pewność siebie, ale łagodna, zrównoważenie...
        Moj stworek był długo przekorny. Miałam na niego jednak sprytne sposoby.. Nie
        chciało np. małe włożyć butów, uciekało ze śmiechem lub wrzaskiem, więc mówiłam
        " ojej, rzeczywiście, po co buty, żadnych butów, idziemy na bosaka" i chowałam
        buty. Dziecko z krzykiem Mamusiu niedobla !, biegło i szukało tych bucików i
        pozwałało już sobie je nałożyć, no różne cyrki robiłam..
        Teraz za to dziwnym trafem jakieś takie super zgodne to moje dziecko, oburza się
        nawet na malusieńkie pokrzykiwania małej siostrzyczki..
        Pozdrawiam, cierpliwości i dobrych pomysłów życzę.
        • sabcia111 Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 04.04.08, 21:56
          witam ,a co mam zrobić gdy moje 9-cio miesięczne dziecko nie daje
          sobie pampersa ubrać?? Ja kłade ją na plecy a ona hop na brzych.Może
          macie jakąś rade? Bardzop prosze sad
          Jak jest starsze dziecko to można faktycznie zając jego uwage czymś
          innym,a taki maluch raczej nie zwraca na to uwagi. Pozdrawiam
          • maanki Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 04.04.08, 22:50
            dawałam do ręki coś zakazanego i ciekawego
            pilota/komórkę/klucze/krem.... i pomagało bo Małą zajmowałą się
            zabawką a ja ją przewijałam
            • mamamamba Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 09.04.08, 13:20
              exactly
    • akado Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 22.02.08, 14:00
      O tak - ja też odwracam uwagę małej, i staram się obracać jej złość w żąrt - łaskotanko itp i ona się zaczyna smiać. Musiałam znaleźć na nią sposób - łatwo nie było ale znalazłam i dopiero teraz jak ma prawie 2 lata ZACZYNAM SIĘ CZUĆ pewnie w roli mamy i czuję że ja i mała buntowniczka stanowimy całość. Wcześniej nawet jej się balam i patrzyłam niechętnym okiem, bałam się że sobie nie poradzę.
    • an_iat0 Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 04.04.08, 22:50
      Witam. Ja mam dokładnie tak samo z moją już 20 m-ną córeczką.
      Czesami mam ochotę oddać ją na cały dzień do babci, ale wiem że
      zaraz będę za nią tęsknić smile. Córka od dwóch miesięcy ciągle NIE i
      NIE. To jest trudne ale tylko stoicki spokój nie wprowadzi Cię w
      furię. Jak NIE to NIE, odpuści za jakąś chwilunię.
      CIERPLIWOŚCI Pozdrawiam
    • artjoasia Re: Nie radzę sobie z własnym dzieckiem. 04.04.08, 23:45
      Córka ma 16 miesięcy, od jakichś 2 miesięcy mam to samo. Zaczęło się od
      drapania, kopania i gryzienia, a potem były już regularne ataki wścieklizny i
      protestowanie przeciwko wszystkiemu. Najgorsze jest przewijanie, czasem nawet w
      dwie osoby sie nie udaje. Również ubieranie, wkładanie do wanienki, wycieranie,
      sadzanie w krzesełku do karmienia, jedzenie... Niedawno doszła jeszcze histeria
      na spacerach przy każdej próbie wsadzenia do wózka, normalnie aż ludzie lecą na
      pomoc. U mnie odwracanie uwagi działa nie zawsze i tylko na samym początku ataku
      histerii, jak już się na dobre rozkręci, to nie działa NIC. Przeważnie wtedy
      wkładam ją do kojca (żeby sobie w tym stanie krzywdy nie zrobiła), często nawet
      z gołym tyłkiem, i wychodzę. Niestety krzyczeć mi sie zdarza, bo mi nerwy
      puszczają - ale to nic nie daje, jest chyba nawet gorzej.
      Mój Boże, PRZECZEKAĆ??? To chyba technicznie niemożliwe!
    • ila79 Moja Droga! To wszystko norma 09.04.08, 12:42
      charakterystyczna dla wieku. U nas zaczęło się w tym samym momencie
      i dokładnie to samo. Musisz pokazać, kto tu jest "szefem", a przy
      tym starać się jak najmniej robić na siłę. Potrzeba trochę sprytu.
      Np wychodzenie z wanny - synek za nic nie chciał wyjść, tylko on
      będzie się pluskał i już! Wymyśliłam zabawę po wyjściu z wanny -
      owijałam go ręcznikiem i tańczyłam po łazience - najpierw dłużej
      później coraz krócej - teraz już nie tańczęsmile. Podziałało - już się
      nie awanturuje. Z kupą identycznie! Jak nie chciał iść do łazienki,
      to wsadzałam go na jeździk (wiem, z kupą nie za bardzosmile) i
      urządzaliśmy rajd samochodowy do łazienki. Takie zabawy trochę
      rozładowują dziecko i zapomina o co właściwie mu chodziło. Inne
      pomysły to np zabawa w teatrzyk kukiełkowy (w roli głównej rajtuzki)
      przy ubieraniu, mycie mamusi zębów, podczas gdy mamusia myje dziecku
      itp. Życzę powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja