Mamusie i synkowie.

23.02.08, 13:22
Czy to jakaś norma że mamy są zaborcze w stosunku do swoich synów? Że każda
kobieta w życiu ich dziecka to wróg? Aż strach się bać. Ja też taka będę?

PS. To apropo wątku o 20 latku i własnych wspomnień.
    • mama_kotula Re: Mamusie i synkowie. 23.02.08, 13:28
      Ja myślę, że tak mają głównie te mamy, które przelewają miłość z męża na syna,
      ponieważ z mężem im się nie udało.

      I mam nadzieję, że to nie jest norma. A przynajmniej zrobię wszystko, aby tę
      normę przełamać suspicious
      • verdana Re: Mamusie i synkowie. 23.02.08, 14:23
        No, nie wiem.
        Ja mam dorosłego syna i tylko mysle jak go opchnąć jego dziewczynie,
        ktora wyjatkowo mi przypadła do gustu...
        • mallard Re: Mamusie i synkowie. 26.02.08, 09:55
          verdana napisała:

          > i tylko mysle jak go opchnąć jego dziewczynie,
          > ktora wyjatkowo mi przypadła do gustu...

          Cenę dobrą daj... wink
          • babcia47 Re: Mamusie i synkowie. 26.02.08, 23:07
            ja juz jednego opchnęłam..i pilnuję, zeby był dobrym mężem i
            tatusiem..w porozumieniu z synową, bo dla niej go
            wychowałam smile..drugi na "wylocie"..
    • alina66 Re: Mamusie i synkowie. 23.02.08, 16:38
      A ja się cieszę, że jest opchnięty w dobre ręce smile)
      • myelegans Re: Mamusie i synkowie. 23.02.08, 16:47
        Z moich nieistotnych statystycznie obserwacji wynika, ze im mniej
        matka ma wlasnego zycia i zatrzymala sie na etapie
        dajacej, "opiekunczej" matki tylko, tym odpepowienie jest
        wolniejsze, albo nie ma go wcale. Matki, ktore zainwestowaly w
        siebie takiego problemu nie maja.
        • epreis Re: Mamusie i synkowie. 23.02.08, 17:38
          ja jestem taką matką i zgodzę się z wami...

          rzeczywiście zrezygnowałam z siebie, mam męża którego wiecznie nie ma w domu więc całą albo chociaż 90% miłości przelałam na synka, mimo, że mam dwie babcie które rwały się do opieki nad nim - przerwałam studia by sama się nim zająć bo niewyobrażałam sobie zostawić go na cały dzień i stracić tyle pięknych chwil, czasem nachodziło mnie zmeczenie i np chciałam iść do pracy ale gdy już ją znalazłam to stwierdzałam, że nie potrafię - pełne uzaleznienie...

          kocham go tak bardzo że gdy świadomie zdecydowałam się na drugie dziecko to to drugie miało być "lekarstwem" (to jeden z argumentów), przez całą ciąże miałam problem zaakceptowaniem faktu istnienia drugiego maleństwa i pokochania go, czułam wyrzuty sumienia, że krzywdzę synkai i "coś mu zabieram"...z tym, że mały ma dopiero 2,5 roku i myślę, że mi przejdzie...

          wierzę w to, narazie czekam na moje "lekarstwo" czyli Hanię wink)
          • marzeka1 Re: Mamusie i synkowie. 23.02.08, 18:34
            Jestem mamą 2 synów, co prawda mają 9 i 13 lat,więc do "opychania" ich innym kobietom jeszcze nie tak szybko,ale jakoś mnie to nie przeraża. Zgadzam się (bo wiedzę w bliskim otoczeniu) problem jest, gdy synowie (a i w ogóle dzieci) są CAŁYM światem kobiety, gdy nie ma normalnych relacji z mężem i swojego życia.
            • epreis Re: Mamusie i synkowie. 24.02.08, 15:35
              jeżeli twój post dotyczył mojej wypowiedzi to w jednym nie masz racji, moje relacje z mężem są jak najbardziej normalne..
              on ma tylko nienormalną pracę smile
    • mama303 Re: Mamusie i synkowie. 23.02.08, 20:56
      kropkacom napisała:

      > Czy to jakaś norma że mamy są zaborcze w stosunku do swoich synów?
      Że każda
      > kobieta w życiu ich dziecka to wróg? Aż strach się bać. Ja też
      taka będę?

      No coś w tym jest, matki sa przewaznie zazdrosne /mniej lub
      bardziej/ o partnerki syna a ojcowie o partnerów córek. Myśle że to
      w pewien sposób naturalne uczucie do dziecka przeciwnej płci jesli
      tylko nie staje sie jakieś chorobliwe.
      • andaba Re: Mamusie i synkowie. 24.02.08, 10:37
        Nie widzę tego u siebie, może dlatego, że mam tzech.
        • mama303 Re: Mamusie i synkowie. 24.02.08, 13:18
          U siebie często sie nie widzi smile
          • soophie Re: Mamusie i synkowie. 27.02.08, 08:14
            smile
    • perse1 Re: Mamusie i synkowie. 03.03.08, 15:44
      Wiesz co,ze cos w tym jest. To normalnie jakas schiza czy
      co.Obserwujemy to własnie u naszej mamy. Obydwie z siostra jestesmy
      koło 40 tki- brat 31 lat.Nasza mama zdawałoby sie normalna, fajna
      babka- nigdy zadnego wtracania sie do naszych zawiazków, pełna
      aprobata naszych mezów itd....ale w przypadku brata...uuuuuu, no cóz
      synuś.....jeszcze się taka nie narodziła która by była dla niego
      dobra i nie pomagaja zadne tłumaczenia..synuś to synuś. Az sie
      cieszymy z siostrą,ze my mamy córki(hi, hi).
    • anneta0 Re: Mamusie i synkowie. 04.03.08, 13:25
      coś w tym jest.......... mój brat (32) kawaler, pamiętam do dziś jak
      przyprowadzał na noc "koleżanki" mama rano prowadziła z dziewczynami takie
      rozmowy, że już więcej ich nie widziałam. Ja tez mam syna, wskoczyłabym za nim w
      ogień ma 4 lata a już myślę jakie będą jego gusta , czy będzie gentelmenem i czy
      w ogóle zdołam oddać go INNEJ. To chyba chore ale co zrobię...
      • guderianka Re: Mamusie i synkowie. 04.03.08, 14:11
        Matka , która ma syna lub synów -to zadatek na koszmarną teściową
        Ta sama matka, która w dodatku jest mamą samotną (rozwódka,panna)-to
        koszmarna teściowa do potęgi n-tej
        Rzecz jasna są wyjątki-ale potwierdzają one tylko regułę
        • oldrena1 Re: Mamusie i synkowie. 04.03.08, 17:10
          guderianka napisała:
          > Ta sama matka, która w dodatku jest mamą samotną (rozwódka,panna)-
          > to koszmarna teściowa do potęgi n-tej

          A mówisz to na podstawie czego?

          > Rzecz jasna są wyjątki-ale potwierdzają one tylko regułę

          Dzięki bogu. Więc jest dla mnie jakaś nadzieja.
          • guderianka Re: Mamusie i synkowie. 04.03.08, 18:13
            guderianka napisała:
            > > Ta sama matka, która w dodatku jest mamą samotną
            (rozwódka,panna)-
            > > to koszmarna teściowa do potęgi n-tej
            >
            > A mówisz to na podstawie czego?

            tylko i wyłącznie na podstawie moich przeżyć, przeżyć moich
            znajomych, znajomych znajomych znanych z opowieści, osób z rodziny,
            itp
            • shatanik Re: Mamusie i synkowie. 18.03.08, 01:14
              Witam
              Ja tez mam taki problem jestem bodajze kowadlem a moze i młotem nie wiem hehe =D w każdyn badz razie mój chłopak ma 24 lata jesteśmy razem prawie dwa lata i ratuje mnie tylko to że jestesmy zagranica jak narazie przynamniej hee, ale jego mamusia nadal traktuje go jak małe dziecko na co ja już nie mam siły... kontaktuje sie z nim na gadu gadu oraz skypie i czasem dostaje mi sie przed oczy to o czym pisza i slysze o czym rozmawiaja i ona nadal mówi i pisze do niego misiu to misiu tamto misiu jak sie czujesz a co misiu dzisiaj robiles zadko kiedy uwzglednia co robiliscie jest misiu i nic wiecej... wysyla mu na poczte zbedne linki z samochodami bo moj chlopak sie tym interesuje a ona wysyla byle co tylko zeby bylo ze ona tez sie tym interesuje bo przeciez ona taka kochana mamusia....To przy tym jak bylismy w Polsce to jest maly pikus....
              Bardzo czesto dotrzymywala nam towarzystwa np w sklepie bo ona czegos potrzebuje albo trzeba bylo ja gdzies wozic bo ona z tych nie chodzacych na pieszo i zabierala nam cenny czas spedzany razem, mdlala na widok jego zdjec np z wojska albo rzucala tekstami ze jakby nie byla jego matko to ...az mi wstyd konczyc i ogolnie zdarzylo sie ze klepnelo go w pupe mówiac ze ma fajny tylek - myslalam ze bede wymiotowac albo przy stole wkladala mu do buzi jedzenie przypominam ze on ma 24 lata a ona chyba blizej 50....
              Nie wiem czy ja jestem jakas nienormalna czy zaborcza czy co ale dla mnie to jest nie na miejscu i wogole niesmaczne i ble ble ble ....
              Moze ktos przechodzil przez cos takiego i bedzie potrafil mi pomoc

              pS. moj facet sie chyba boi jej powiedziec pare slow , jego starszy o dwa lata brat mial wiecej jaj i jemu juz dala spokoj
              • basiacc Re: Mamusie i synkowie. 25.03.08, 14:55
                shatanik napisała:

                > Witam
                > Ja tez mam taki problem jestem bodajze kowadlem a moze i młotem nie wiem hehe
                > =D w każdyn badz razie mój chłopak ma 24 lata jesteśmy razem prawie dwa lata i
                > ratuje mnie tylko to że jestesmy zagranica jak narazie przynamniej hee, ale jeg
                > o mamusia nadal traktuje go jak małe dziecko na co ja już nie mam siły... konta
                > ktuje sie z nim na gadu gadu oraz skypie i czasem dostaje mi sie przed oczy to
                > o czym pisza i slysze o czym rozmawiaja i ona nadal mówi i pisze do niego misiu
                > to misiu tamto misiu jak sie czujesz a co misiu dzisiaj robiles zadko kiedy uw
                > zglednia co robiliscie jest misiu i nic wiecej... wysyla mu na poczte zbedne li
                > nki z samochodami bo moj chlopak sie tym interesuje a ona wysyla byle co tylko
                > zeby bylo ze ona tez sie tym interesuje bo przeciez ona taka kochana mamusia...
                > .To przy tym jak bylismy w Polsce to jest maly pikus....
                > Bardzo czesto dotrzymywala nam towarzystwa np w sklepie bo ona czegos potrzebuj
                > e albo trzeba bylo ja gdzies wozic bo ona z tych nie chodzacych na pieszo i zab
                > ierala nam cenny czas spedzany razem, mdlala na widok jego zdjec np z wojska al
                > bo rzucala tekstami ze jakby nie byla jego matko to ...az mi wstyd konczyc i og
                > olnie zdarzylo sie ze klepnelo go w pupe mówiac ze ma fajny tylek - myslalam ze
                > bede wymiotowac albo przy stole wkladala mu do buzi jedzenie przypominam ze on
                > ma 24 lata a ona chyba blizej 50....
                > Nie wiem czy ja jestem jakas nienormalna czy zaborcza czy co ale dla mnie to je
                > st nie na miejscu i wogole niesmaczne i ble ble ble ....
                > Moze ktos przechodzil przez cos takiego i bedzie potrafil mi pomoc
                >
                > pS. moj facet sie chyba boi jej powiedziec pare slow , jego starszy o dwa lata
                > brat mial wiecej jaj i jemu juz dala spokoj

                ...
                wypisz wymaluj moja teściowa...jesteśmy po ślubie 2 i pół roku a te babsko dalej
                sie wcina. Stym że nie mówi do nie go misiu czy synusiu. We wszystko sie wtrąca,
                każe siedziec z nia non stop, nic nie można powiedziec bo sie gniewa, nic
                zwrócic uwag bo juz żle. i tak w kółko. mieszkamy niestety razem i żygac sie
                chce, nie cierpie jej i czasem nienawidzę. Myśli, że jest pępkiem świata. Mąż
                sie jej boi co kolwiek powiedziec bo zaraz sie gniewa i nie odzywa i ma wielkie
                pretensje a zwrócenie uwagito juz brak szacuknu...no paranoja jakaś. Ani po
                dobroci ani po złości , nawet sie kłucic nie umie od razy ryczy, całe życie
                ustawiała męża i teścia(juz nie żyje) po kątach i musieli robic co ona chciała.
                Teraz mamy córkę i jeszcze gorzej bo wszystko chce robic przy niej i o wszystkim
                decydowac. co dziennie słyszę co ma jeść, a możeby tak i siak. Mała miała kolki
                to oto ja tulił ? bacia a mnie w dołku skręcało. Gdy ktos przychodził to ona sie
                zachowywała jak by bła jej motką. Tylko u niej i u nikogo, moi rodzice
                stwierdzili, że nie maja do wnuczki dstępu!!! i tak non stop juz mi wybija i
                czasem mam ochotę jej powiedziec że ma sie odczepić i spadać. O przeprowadzce
                nie ma mowy bo nie m gdzie a kasy nie mamy tyle aby cos kupic , wynaja
                itp...Brak sił i nie wiem co począć. Lekceważe wszystko co mówi i robi ale ilez
                można!?
                Pozdrawiam
        • 13monique_n Re: Mamusie i synkowie. 18.03.08, 09:08
          Moja mama jest wobec tego rewelacyjna. "Wychowała się" sama - nie
          narzucała żadnego zdania memu bratu (teraz 21 lat) na temat
          przyprowadzanych dziewczyn. Każda była życzliwie witana.
          W tej chwili jest u jego boku wyjątkowo fajna dziewczyna i marzy nam
          się cichutko, że ta znajomość będzie się dobrze rozwijać smile
          • to.ja.kas Re: Mamusie i synkowie. 19.03.08, 13:39
            Moja mama to wzór teściowej w takim badź razie.
            Teściowa to temat długi i bolesny, chociaz ja po przemyśleniach
            doszłam do wniosku, ze tyle samo winy leży po stronie teściowych jak
            i po stronie zon a także po stronie synów (chociaż czasem tej
            ekwilibrystyki by wilk był syty i owca cała im nie zazdroszcze)
    • a_gurk Re: Mamusie i synkowie. 31.03.08, 00:54
      No to moja teściowa to jakiś odmieniec, z cała mocą odradzała mi
      małżeństwo ze swoim synem, gdyż miał zbyt wiele wad, niezaradny,
      niewykształcony jak ja itp., a dzisiaj jest z nas dumna. Znam to z
      relacji otoczenia. Ale mój mąz jest środkowy z trzech synów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja