Dodaj do ulubionych

Pozostawianie dzieci bez opieki

07.03.08, 19:21
Właśnie się dowiedziałam, że pozostawienie dziecka do lat 7 bez opieki jest
przestępstwem. I dobrze, bo nieodpowiedzialnych rodziców nie brakuje. Może
zanim matka wyskoczy "na minutkę" do sklepu, albo zostawi przed sklepem
5-latka "opiekującego się" wózkiem z młodszym rodzeństwem, to dwa razy się
zastanowi...

Szkoda tylko, że się o tym nie trąbi!
Kobieta wychodząc z porodówki powinna, oprócz sterty ulotek reklamowych,
dostać taką informację. I mieć świadomość, że za takie pozostawienie (nawet
całkiem dużego dziecka), grozi jej za to kara. Beztroskich mamuś jest bez
liku, niestety.
Obserwuj wątek
    • scher Re: Pozostawianie dzieci bez opieki 07.03.08, 19:33
      gopio1 napisała:

      > Właśnie się dowiedziałam, że pozostawienie dziecka do lat 7 bez
      > opieki jest przestępstwem.

      Wykroczeniem.
      • ibulka Re: wam się chyba nudzi dziewczyny... 07.03.08, 19:41
        setny wątek na ten sam temat? co masz na celu, wywołanie kolejnej burzy,
        przerzucania się argumentami?

        boszszzz...
        • gopio1 Re: wam się chyba nudzi dziewczyny... 07.03.08, 19:58
          ibulka napisała:
          > setny wątek na ten sam temat?

          Naprawde setny? To zalinkuj mi pozostałe 99.
          Patrząc po tematach - nie wiedzę ani jednego.
    • paszczakowna1 Re: Pozostawianie dzieci bez opieki 07.03.08, 20:36
      Dzieworództwo u naczelnych nie występuje.
      • ibulka Re: gopio1 07.03.08, 20:47
        przenośnia, wiesz co to jest? smile

        na wychowaniu nie ma o tym może, nie wiem, na emamie toczą się boje co jakiś
        czas, kiedy dziecko skoczy z okna pod nieobecność opiekuna. proponuję poczytać
        tam, zyskasz odpowiedzi na swoje pytania.
        • gopio1 Re: gopio1 07.03.08, 21:06
          ibulka napisała:
          > tam, zyskasz odpowiedzi na swoje pytania.

          Ale ja w tej kwestii nie mam żadnych pytań!
          Gdzie widzisz jakieś moje pytanie?

          > na wychowaniu nie ma o tym może, nie wiem, na emamie
          Ale ja nie piszę na emamie tylko na wychowaniu, a tu jak jak słusznie zauważyłaś
          nie ma takiego wątku.
          Czego się czepiasz?
          • artjoasia Re: gopio1 08.03.08, 15:39
            Jest na Wychowaniu, ten o "partnerstwie" na przykład. Wypadanie przez okno,
            pożary, utonięcia i co tylko chcesz. Przewałkowane na wszystkie możliwe strony.
            I cieszę się, że wychowałam się w czasach, kiedy nikt jeszcze żadnych durnych
            przepisów nie wymyślał.
            • kropkacom Re: gopio1 08.03.08, 18:43
              Tak z czystej ciekawości, czemu Twoim zdaniem to głupi przepis?
              • artjoasia Re: gopio1 08.03.08, 19:37
                No nieeee, i TY mi takie pytania zadajesz?!?... Nie będę się kłócić drugi raz o
                to samo, bo już mi natchnienie twórcze siadło.

                Może nie sam przepis, tylko ISTNIENIE takich przepisów uważam za głupie.
                Podobnie jak kaski rowerowe, pieski na smyczy i inne tego typu regulacje prawne.
                Po prostu nienawidzę biurokratyzacji i instytucjonalizacji wszystkiego jak leci.
                Zero swobody, udusić się można!
                • kropkacom Re: gopio1 08.03.08, 22:23
                  > Zero swobody, udusić się można!

                  Na księżycu chyba nie ma żadnych regulacji. Droga wolna!
            • grzalka Re: gopio1 08.03.08, 21:02
              artjoasia napisała:


              > I cieszę się, że wychowałam się w czasach, kiedy nikt jeszcze
              żadnych durnych
              > przepisów nie wymyślał.

              no to nie wiem, kiedy Ty się urodziłaś, bo ja jestem rocznik 75 i
              wtedy juz ten przepis był
              • artjoasia Re: gopio1 08.03.08, 21:34
                Autorka wątku twierdzi, że przestępstwem jest pozostawienie dziecka do lat 7 bez opieki, kiedy wyskakuje się na parę minut do sklepu na przykład. Przepis W TAKIM brzmieniu nie istniał ani w r. 75, ani wcześniej, ani później. Być może pojawił się teraz, nic mi o tym nie wiadomo.
                Znam natomiast przepis mówiący, że wykroczeniem jest pozostawienie bez opieki dziecka do lat 7 W SYTUACJI ZAGROŻENIA ZDROWIA. Taka subtelna różnica.
                Rocznik 67 się kłania. smile
                • gaja78 Re: gopio1 09.03.08, 00:04
                  artjoasia napisała:

                  > Znam natomiast przepis mówiący, że wykroczeniem jest pozostawienie bez opieki d
                  > ziecka do lat 7 W SYTUACJI ZAGROŻENIA ZDROWIA. Taka subtelna różnica.
                  > Rocznik 67 się kłania. smile

                  A co to jest sytuacja zagrożenia zdrowia ?
                  • mruwa9 Re: gopio1 09.03.08, 00:37
                    i czemu beztroskie mamuski? A tatusiowie ?
                    • kropkacom Re: gopio1 09.03.08, 06:55
                      I beztroskie mamy i beztroscy tatusiowie. Widać zostało uznane że zostawianie
                      dziecka do 7 lat bez opieki jest dla niego potencjalnym zagrożeniem zdrowia. I
                      słusznie. Czemu akurat 7 lat? Bo po pierwsze, jakąś granice musiano przyjąć
                      (podobnie można spytać czemu od 18 lat akurat jest sie dla prawa pełnoletnim).
                      Po drugie, w wieku 7 lat dziecko rozpoczynało dotąd naukę w pierwszej klasie i
                      to uznano za moment kiedy zaczyna być bardziej samodzielne.
                      • mruwa9 nie o to chodzi 09.03.08, 11:05
                        nie kwestionuje prawnej regulacjio obowiazku zapewnienia dziecku
                        opieki i bezpeiczenstwa. Pytam jedynie, dlaczego w pierwszym poscie
                        padl komentarz o beztroskich i nieodpowiedzialnych mamuskach, a nie
                        o beztroskich i nieodpowiedzialnych rodzicach? Dlaczego w polskim
                        spoleczerntswie ciagle uwaza sie, ze sprawowanie opieki nad
                        dzieckiem jest wylqacznie lub przede wszystkim obowiazkiem matki?
                        Przypomina mi sie niedawna tragedia, gdy malzenstwo , ktore mialo
                        sprawowac opieke nad 4-letnai dziewczynka sasiadow czy znajomych,
                        zarabalo dziecko siekiera. Z pozniejszych doniesien prasowych
                        wynikalo, ze matce (!) postawiono zarzut niezapewnienia opieki nad
                        dzieckiem, chyba nawet ja aresztowano, a ojca pozostawionow
                        spokoju. Trudno o bardziej drastyczny przyklad stereotypowego
                        traktowania plci i rol spolecznych w Polsce. Wszystkiego dobrego z
                        okazji wczorajszego Miedzynarodowego Dnia Kobiet sad
                        • gumitex Re: nie o to chodzi 09.03.08, 16:46
                          A propos prawnych regulacji - jakiś czas temu odbierałam nowe
                          mieszkanie i zwróciłam uwagę, że barierka umożliwia dziecku
                          wspinanie się. Okazało się, że super bezpieczne muszą być budynki
                          typu szkoła, przedszkole itp. Natomiast w budynkach mieszkalnych
                          zakłada się, że dziecko jest pod ciągłą opieką. Czyli ustawodawca
                          zakłada, że matka i ojciec przez 100% czasu mają dziecko na oku,
                          także gdy śpią. I jeśli są sami z dzieckiem, to albo zabierają je ze
                          sobą do toalety, albo w ogóle z niej nie korzystają, aż pojawi się
                          zmiennik.
                        • gopio1 Re: nie o to chodzi 09.03.08, 19:27
                          > dlaczego w pierwszym poscie padl komentarz o beztroskich
                          > i nieodpowiedzialnych mamuskach, a nie o beztroskich
                          > i nieodpowiedzialnych rodzicach?

                          Masz rację, przepraszam. Sama nie lubię tego typu uogólnień.
                          Oczywiście chodzi mi o rodziców, choć niewątpliwie to matki częściej zostają z
                          dziećmi sam na sam.
                  • artjoasia Re: gopio1 10.03.08, 13:20
                    > A co to jest sytuacja zagrożenia zdrowia ?

                    Zagrożenie zdrowia lub życia to coś, co na dobrą sprawę można stwierdzić dopiero po fakcie. Można tylko ubolewać nad tym, że tego typu sformułowanie stwarza szerokie pole do różnego rodzaju nadinterpretacji.

                    Miałam na myśli jedynie to, że pozostawianie dziecka bez opieki (np. w mieszkaniu ze wszelkimi możliwymi zabezpieczeniami) samo w sobie nie jest karalne i pisanie o tym w ten sposób uważam za wprowadzanie w błąd.
    • alabama8 Re: Pozostawianie dzieci bez opieki 10.03.08, 10:22
      gopio1,
      Samotnie wychowujesz dziecko. W pobliżu ani cioci, ani babci.
      Dziecko aktualnie chore, powiedzmy że od 3 dni ma gorączkę pod 38'.
      Tobie właśnie zaczeło się zapalenie zatok, nic nie widzisz na oczy z
      bólu. Gorączkę masz pod 40'. Udało się sprowadzic lekarza do domu,
      masz już receptę na leki, jest styczeń, godzina 2 w nocy.
      Jesteś przecież odpowiedzialną mamuśką ... co robisz?

      • mruwa9 odpowiadam niepytana, 10.03.08, 10:39
        O 2 w nocy nie chadzam do apteki. Zreszta szansa, ze w przypadku
        zapalenia zatok lekarz przybedzie w ogole na wizyte domowa( a o 2 w
        nocy to w ogole) jest jedynie teoretyczna, to:
        1. Biore lek przeciwbolowy i czekam, do rana,'
        2. Rano pakuje dziecko i jedziemy razem do apteki. A zapewne
        wczesniej do przychodni bo przy probie zamowienia wizyty domowej z
        tak blahego powodu zostalabym przez lekarza wysmiana.

        Jestem na codzien w takiej sytuacji i nie widze dramatu. Mam chore
        dziecko, goraczkuje od wczraj, ja tez i jakos udalo sie zarowno
        rozwiezc pozostale dzieci do szkoly, przedszkola, a za pare godzin
        bedzie kurs w przeciwnym kierunku. No problem. Po drodze zapewne
        jeszcze wdepniemy po podstawowe zakupy.
        • alabama8 Re: odpowiadam niepytana, 10.03.08, 11:48
          noo ... skoro podstawą tej dyskusji jest kwestia odpowiedzialności,
          to rzeczywiście widzę teraz że nie wszyscy powinni się tu
          wypowiadac. Oczywiście zostawienie dziecka samego w domu jest be,
          ale ciąganie ze sobą chorego jak ogon bo pozostałe trzeba rozwieźc
          do przedszkola i szkoły, i bo trzeba "wdepnąc" na zakupy - jest jak
          najbardziej ok. Nie ma problemu. Szczęśliwie dzis ładna pogoda, a
          dziecko tylko gorączkuje. Pewnikiem gdyby to był mroźny luty, a
          dzieko miało by rotawirusa z gorączką i sraczką też by nie było
          problemu. Miska w rękę i pampers na dupę i w drogę.


          • mama303 Re: odpowiadam niepytana, 10.03.08, 12:02
            Alabama a co Ty na pustelni jakiejś żyjesz. Warto czasem poprosić o
            pomoc sąsiada, znajomych itd.
            • ciociacesia właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko czek 11.03.08, 13:25
              tylko czeka zeby bachorka popilnowac bo sika po nogach na widok małych dzieci -
              a tu jak na złosc w bloku sami emeryci smile
              • mama303 Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 11.03.08, 13:41
                ciociacesia napisała:

                > tylko czeka zeby bachorka popilnowac bo sika po nogach na widok
                małych dzieci -
                > a tu jak na złosc w bloku sami emeryci smile

                Nie musi sikac po nogach ani byc tez młoda żeby zerknąc na dziecko.
                • sir.vimes Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 12.03.08, 12:06
                  >
                  > Nie musi sikac po nogach ani byc tez młoda żeby zerknąc na dziecko.

                  Ale może się zwyczajnie nie zgodzić.

                  A może w bloku sami alkoholicy mieszkają?

                  Zresztą, zostawianie dziecka pod opieką obcej osoby też nie jest specjalnie
                  odpowiedzialne i też nie raz zostało na forach omówione na zasadzie "jakim
                  idiotą trzeba być by tak robic" , szczególnie po sprawie morderstwa dokonanego
                  na małym dziecku przez sąsiadów...
                  • mama303 Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 12.03.08, 14:11
                    sir.vimes napisała:


                    > Ale może się zwyczajnie nie zgodzić.

                    No jasne że może, ale warto chyba sie o tym przekonać a nie zgóry
                    zakładac że sie nie zgodzi.

                    > A może w bloku sami alkoholicy mieszkają?

                    Jasne i pedofile i mordercy małych dzieci smile
                    Ludzie z reguły są chętni do pomocy. Doświadczyłam tego nie raz.
                    • sir.vimes Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 12.03.08, 14:42
                      owszem, tez tego doświadczyłam.

                      I wcale nie sugeruję , że każdy sasiad to podejrzany typ. Bardziej prawdopodobne
                      , ze sąsiadów nie będzie w domu, po prostu. A przede wszystkim - sugeruję, że
                      skrytykować da się wszystko.

                      Każde zachowanie można napiętnować jako nieodpowiedzialne. I często trzeba
                      wybrać między jednym niezachwycającym zachowaniem a drugim - zostawić śpiące
                      dziecko samo czy zabierać chore do apteki? Zostawić pod opieką obcej osoby czy
                      nie? Wyjść do taksówkarza , który przywiózł leki samej czy ciągnąć ze sobą
                      gorączkujące dziecko (bo przecież zostawione nawet na 5 minut z pewnością
                      zadławi się wymiocinami). Sikać , jak dziecko jest chore czy warować przy jego
                      łózku w pampersie? ;P

                      • mama303 Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 12.03.08, 18:53
                        sir.vimes napisała:

                        > trzeba
                        > wybrać między jednym niezachwycającym zachowaniem a drugim -
                        zostawić śpiące
                        > dziecko samo czy zabierać chore do apteki? Zostawić pod opieką
                        obcej osoby czy
                        > nie? Wyjść do taksówkarza , który przywiózł leki samej czy ciągnąć
                        ze sobą
                        > gorączkujące dziecko (bo przecież zostawione nawet na 5 minut z
                        pewnością
                        > zadławi się wymiocinami). Sikać , jak dziecko jest chore czy
                        warować przy jego
                        > łózku w pampersie?
                        Moim zdaniem sprowadzasz to do absurdu. Ja nie miałabym problemu z
                        wyborem, co zrobić w żadnej z opisanych przez Ciebie sytuacji.
                        • sir.vimes Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 12.03.08, 19:02
                          Oczywiście , ze sprowadzam to do absurdu.

                          Bo absurdem jest dla mnie ocenianie w sposób skrajny trudnych sytuacji , których
                          na dodatek nie byliśmy świadkami, a takie oceny są sednem tego wątku (typu"
                          tylko idiota zostawia gorączkujące dziecko na 5 minut" - cóż, wg wielu osób
                          "tylko dureń ciągnie gorączkujące dziecko na dwór" a według jeszcze innych
                          "tylko matoł będąc chorym zajmuje się dzieckiem" - co z tego wynika?)).

                          • mama303 Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 12.03.08, 19:09
                            sir.vimes napisała:

                            co z tego wynika?)).

                            Wyniko z tego tylko tyle,że ludzie różne maja podejscie do róznych
                            spraw np. do zapewnienia bezpieczeństwa dziecku. I tyle
                            • sir.vimes Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 13.03.08, 12:01
                              I szanujmy to.

                              • mama303 Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 13.03.08, 20:58
                                sir.vimes napisała:

                                > I szanujmy to.

                                Ja np.nie potrafie szanować beztroskiego albo mało rozsadnego
                                podejscia do bezpieczeństwa dziecka ale Ty możesz sobie szanować, co
                                tam chcesz.
                                Pozdrawiam
                                • sir.vimes Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 14.03.08, 11:26
                                  No widzisz. więc jednak dla ciebie nie sa moje wymyślone dylematy tak absurdalne
                                  jak sie zdaje.

                                  Ja nie widze powodu przekonywać kogos , ze wieksza glupota jest np. wyciąganie
                                  chorego dziecka na dwór niż zostawienie na 3 minuty lub na odwrót. Są to
                                  sytuacje graniczne, ekstremalne, rzadkie - kazda z nas ma jakies prefernecje w
                                  tej kwestii , ale i jeden i drugi wybór może okazać się błedny. Bo, oczywiście,
                                  dziecko w gorączce ciągnięte nie wiadmo po co pod dom, moze rozchorować się
                                  jeszcze bardziej (i jest na to ogromna szansa) ale jest tez minimalna możliwość
                                  , ze coś mu sie w ciągu tych trzech minut samotności stanie.

                                  I wtedy na forum ryczeć się będzie i bluzgać "jak można było zostawić
                                  dziecko"??? Jeśli jednak wyciągnie na klatkę dziecko dostanie ciężkiego
                                  zapalenia płuc i , powiedzmy, umrze na forum przeczytamy "co za kretynizm -
                                  ciągać dziecko chore na klatkę, matka sama sobie winna!"

                                  Dlatego ja zakładam , ze i ta ciągnąca na klatjkę i ta zostawiająca na 4 minuty
                                  w jakiś sposób wie co robi - postępuje wg własnego rozsądku, wg własnych
                                  doświadczeń, wybierając z dwóch nieidealnych opcji. Bo cóż, nie zawsze ta
                                  idealna możliwość istnieje.

                                  I powtarzam - współczuję dziewczynom, które muszą mieć takie dylematy.
                                  • mama303 Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 14.03.08, 14:08
                                    sir.vimes napisała:

                                    > Ja nie widze powodu przekonywać kogos , ze wieksza glupota jest
                                    np. wyciąganie
                                    > chorego dziecka na dwór niż zostawienie na 3 minuty lub na odwrót.
                                    Są to
                                    > sytuacje graniczne, ekstremalne, rzadkie

                                    Poszukaj trzeciego rozwiązania.
                                    • sir.vimes Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 14.03.08, 15:08
                                      Widzisz, JA go nie muszę szukać.

                                      mam idealne rozwiązania.

                                      Ale nie każdy ma możliwośc skorzystania akurat z moich rozwiazań.

                                      • mama303 Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 14.03.08, 22:03
                                        sir.vimes napisała:

                                        > Widzisz, JA go nie muszę szukać.
                                        >
                                        > mam idealne rozwiązania.

                                        No Ok. to niech inni którzy tych idealnych rozwiązań nie mają
                                        szukają. Bo napewno jakies trzecie rozwiązanie jest.
                                        • sir.vimes Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 15.03.08, 10:34
                                          Ale jeżeli nie znajdą - to i tak nie znaczy, że są nieodpowiedzialnymi idiotami.
                                          • mama303 Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 16.03.08, 08:42
                                            sir.vimes napisała:

                                            > Ale jeżeli nie znajdą - to i tak nie znaczy, że są
                                            nieodpowiedzialnymi idiotami
                                            Kazdy sobie może okreslić takich "niezaradnych" jak tam chce.
                                  • gaja78 Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 14.03.08, 18:32
                                    sir.vimes napisała:

                                    > I wtedy na forum ryczeć się będzie i bluzgać "jak można było zostawić
                                    dziecko"??? Jeśli jednak wyciągnie na klatkę dziecko dostanie ciężkiego
                                    zapalenia płuc i , powiedzmy, umrze na forum przeczytamy "co za kretynizm -
                                    ciągać dziecko chore na klatkę, matka sama sobie winna!"

                                    Widzisz to nie do końca tak. Są sytuacje, w których można udzielić pierwszej
                                    pomocy, obserwować i reagować. Są sytuacje, w których nie można zrobić nic, by
                                    zapobiec nieszczęściu.

                                    Do tych pierwszych należy pójście do apteki z chorym dzieckiem. Można najpierw
                                    dziecku zbić temperaturę poniżej 38,5 (jak się nie daje zbijać to przecież
                                    wypada i tak lecieć do lekarza albo wzywać wizytę domową). I potem pójść do
                                    apteki. A po powrocie do domu obserwować ze szczególną uwagą.

                                    Do tych drugich należy pozostawienie chorego dziecka samego. Bo jeśli wystąpi
                                    zagrożenie, to będąc nieobecnymi w domu nie możemy zrobić nic, żeby to
                                    zagrożenie minimalizować czy zupełnie zażegnać. Nie możemy zrobić kompletnie
                                    nic, gdy dziecko zwymiotuje i zadławi się.

                                    Masz rację, że jedna i druga sytuacja może mieć niebezpieczne konsekwencje.
                                    Pytanie tylko, w której z nich mamy większe szanse pomóc dziecku w razie
                                    wystąpienia bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia.

                                    > Dlatego ja zakładam , ze i ta ciągnąca na klatjkę i ta zostawiająca na 4 minuty
                                    > w jakiś sposób wie co robi - postępuje wg własnego rozsądku, wg własnych
                                    > doświadczeń, wybierając z dwóch nieidealnych opcji.

                                    Każdej matce wydaje się że wie co robi. Zawsze. Co nie zmienia faktu, że
                                    nieszczęścia się zdarzają. Dlatego nie zgadzam się, że każdy powinien postępować
                                    tak, jak mu intuicja i własne obserwacje podpowiadają. Powinien postępować tak,
                                    by minimalizować ryzyko. A ryzyko można ocenić chociażby czytając poradniki czy
                                    rozmawiając z lekarzem - co się może zdarzyć, jakie to może mieć konsekwencje. I
                                    z tej obiektywnej zewnętrznej wiedzy wyciągnąć logiczne wnioski, dodać do tego
                                    swoją intuicję i dopiero podjąć decyzję.
                                    • kropkacom Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 14.03.08, 18:54
                                      > > I wtedy na forum ryczeć się będzie i bluzgać "jak można było zostawić
                                      > dziecko"??? Jeśli jednak wyciągnie na klatkę dziecko dostanie ciężkiego
                                      > zapalenia płuc i , powiedzmy, umrze na forum przeczytamy "co za kretynizm

                                      Nie wiem co by musiało się wydarzyć żebym w XXI wieku, w dobie komórek,
                                      mieszkając w mieście musiała chore dziecko zostawić samo w domu aby pobiec po
                                      leki. Bij zabij ale nie wiem. Możliwości działania jest zbyt sporo. W
                                      ostateczności mogę zadzwonić po karetkę (nawet jeśli potem musiałabym za nią
                                      zapłacić).
                              • gopio1 Re: właśnie, sąsiadke spytać, taka sąsiadka tylko 13.03.08, 22:19
                                mama303 napisała:
                                > Wyniko z tego tylko tyle,że ludzie różne maja podejscie do róznych
                                spraw np. do zapewnienia bezpieczeństwa dziecku. I tyle

                                sir.vimes napisała:
                                > I szanujmy to.

                                Nie wszystko należy szanować. Trudno szanować rodziców, którzy krzywdzą własne
                                dzieci, katują, głodzą - bo takie mają podejście.
                                Niektóre sprawy są regulowane prawnie - i dobrze - człowiek wbrew pozorom nie
                                zawsze może robic co chce, bo to jego życie. No, może robic i może, ale musi sie
                                liczyc z konsekwencjami.
                                • sir.vimes Gopio 14.03.08, 11:18
                                  w takim razie odnieś sie z łaski swojej do sytuacji, którą wymyśliłam n a
                                  potrzebyn waątku- tej z taki.

                                  zamiawiasz w nocy leki przez taki. Chore dziecko śpi, lezy. Musisz zejśc pod dom
                                  , odebrać leki, zapłacić.

                                  Ubierasz chore dziecko, wyciagasz je z łózka i idziesz znim? Czy idziesz sama,
                                  zostawiając dziecko na przynajamniej 3-4 minuty?

                                  • mama303 Re: Gopio 14.03.08, 14:06
                                    sir.vimes napisała:

                                    to może ja sie odniosę - prosze łaskawie i grzecznie kierowce żeby
                                    mi przyniósł te leki bo mam w domu dziecko z gorączką. ja bym
                                    napewno tak zrobiła. Zaraz napiszesz że oczywiscie ten kierowca
                                    napewno odmówi... a ja nie uwierzę, w razie czego zapłace za
                                    przyniesienie tych lekarstw.
                                    • sir.vimes Re: Gopio 14.03.08, 15:07
                                      To jest jakaś opcja,

                                      ale oczywiście może odmówić.
                                  • gopio1 Re: Gopio 14.03.08, 18:02
                                    sir.vimes napisała:
                                    > Ubierasz chore dziecko, wyciagasz je z łózka i idziesz znim?
                                    > Czy idziesz sama, zostawiając dziecko na przynajamniej 3-4 minuty?

                                    Ani jedno ani drugie. Usługa zakupów przez taksówkarzy polega właśnie na tym, że
                                    powinni (jeśli nie muszą) dostarczyć Ci towar do domu. Wyobrazasz sobie, ze
                                    osoba z zapaleniem płuc (na przykład) schodzi do taksówki po leki? Gdyby mogła
                                    zejść, to pewnie sama by się pofatygowała do apteki...
                                    • sir.vimes Re: Gopio 15.03.08, 10:10
                                      Cóż,
                                      nie w każdym mieście i nie w każdej korporacji jest taka opcja.

                • ciociacesia wiem ze nie musi 21.03.08, 13:07
                  ale ja akurat bardzo chetna byłam smile tylko zbyt niesmiała zeby sie
                  narzucac - jeszcze pomysla ze wariatka, albo diecko-porywaczka
                  teraz bede sama miec problem od drugiej strony - bo jak ja sasiadke
                  poprosze jak ja nawet szefa zeby o urlop prosic to sie zbierac musze
                  przez kilka dni, a na ty jestesmy i atmosfera w pracy jest luzna
                  mocno smile
            • zonka77 Re: odpowiadam niepytana, 14.03.08, 12:14
              No ja bym jednak zadzwoniła - po teściową, mam też ze 3 koleżanki zmotoryzowane,
              w ostateczności po taksówkę. O, mogłabym mojego pastora prosić lub jego żonę -
              przyjechaliby na 100% smile
              Bywałam w sytuacji kiedy córka była chora a mąż w kilkudniowej delegacji a ja
              bez jedzenia. Po prostu dzwoniłam. Tak, zdarzyło mi się również poprosić
              sąsiadkę o drobne zakupy i to za kasę którą oddałam później. Mała miała wtedy 4
              lata i nie wchodziło w grę zostawienie jej samej w mieszkaniu na 11 piętrze.
              Teraz moja córka ma 7 lat, mieszkamy bezpiecznie - parter, budynek ogrodzony
              zamykana brama.
              I nie zostawiłabym jej samej jeszcze niestety. I nie puściłabym jej samej do
              sklepu. I nie zostawiam jej samej w aucie kiedy idę do sklepu. Może dla tego że
              ja sama jako dziecko miewałam okropne pomysły - a byłam starsza. Tak, przeżyłam
              - miałam szczęście.
              Np jak mama wychodziła to potrafiłam prać porysowane długopisem lalki w chlorze
              (wykukałam gdzie mama chowa)
              Kiedyś włożyłam łebek do piecyka od spodu bo chciałam zobaczyć jak się płomień
              zapala. Skończyło się na lekkim poparzeniu i spalonych rzęsach. O wybrykach przy
              oknie (4 piętro) nie wspomnę - więcej szczęścia niż rozumu sad
              kiedyś usiłowałam podgrzać zupę - podgrzałam ale zapomniałam zgasić kuchenki.
              Zupa i garczek się spaliły, mama wpadła do mieszkania bo dym poczuła (u sąsiadki
              była) Miałam chyba z 8 lat. Byłam strasznie roztrzepana i moja córka też jest.
              • srebrnarybka Re: odpowiadam niepytana, 14.03.08, 15:36
                To może warto poprawcować nad tym, żeby córka nie była roztrzepana?
                Nie tylko po to, by zostawała sama w domu (zresztą normalnie chowana
                7latka w moim pojęciu już doskonale może), ale tak w ogóle? Może
                jednak pewna koncetracja i odpowiedzialność tak w ogóle w życiu się
                przydaje i warto tego uczyć od najmłodszych lat?
                • gaja78 Re: odpowiadam niepytana, 14.03.08, 18:37
                  srebrnarybka napisała:

                  > To może warto poprawcować nad tym, żeby córka nie była roztrzepana?

                  Pewne rzeczy są kwestią charakteru. Można pracować nad wyrobieniem pewnych
                  nawyków, ale nie wolno liczyć na to, że da się dziecko zmienić o 180 stopni. Bo
                  myśląc w ten sposób można zrobić dziecku dużą krzywdę, która już zawsze będzie
                  się za nim ciągnęła.
                  • srebrnarybka Re: odpowiadam niepytana, 14.03.08, 18:46
                    Jaką krzywdę wyrządza się dziecku ucząc je systematyczności? Moim
                    zdaniem krzywdę wyrządza się nie ucząc, bo utrudnia się dziecku
                    wyrobienie tej cechy, która bardzo przydaje się w życiu.
                    • gaja78 Re: odpowiadam niepytana, 14.03.08, 18:53
                      srebrnarybka napisała:

                      > Jaką krzywdę wyrządza się dziecku ucząc je systematyczności? Moim
                      > zdaniem krzywdę wyrządza się nie ucząc, bo utrudnia się dziecku
                      > wyrobienie tej cechy, która bardzo przydaje się w życiu.

                      Ja się z tym zgadzam. Można i trzeba uczyć systematyczności.

                      Nie wolno liczyć na to, że uda się zrobić dziecko nieroztrzepane z dziecka
                      roztrzepanego z natury. Można natomiast uczyć dziecko roztrzepane, że
                      systematyczność jest bardzo przydatną cechą.
                      • srebrnarybka Re: odpowiadam niepytana, 14.03.08, 20:49
                        Zrobić dziecka się nie da, ale jeśli się je uczy systematyczności,
                        to stanie się mniej roztrzepane.
                        • gaja78 Re: odpowiadam niepytana, 14.03.08, 22:25
                          srebrnarybka napisała:

                          > Zrobić dziecka się nie da, ale jeśli się je uczy systematyczności,
                          > to stanie się mniej roztrzepane.

                          Roztrzepanie trzeba zaakceptować, jak dla mnie innej opcji nie ma. I dodatkowo
                          uczyć systematyczności zaznaczając na każdym kroku, że to tylko dodatkowy poziom
                          kontrolowania swojego zachowania, a nie oczekiwanie, że dziecko stanie się inne
                          niż jest z natury.
                          • zonka77 srebrnarybka ty sobie chyba żartujesz 18.03.08, 13:59
                            Podaj mi sposoby na nauczenie córki aby nie była roztrzepana. Mnie się do
                            dzisiaj nie udało zmienić mojego charakteru mimo wielkich chęci - oczywiście
                            nauczyłam się z wiekiem nad sobą panować ale to przyszło z wiekiem.
                            Mojej mamie też się chwilami wydawało że mnie nauczy - nic bardziej mylnego.
                            Idąc do szkoły potrafiłam wejść w znak drogowy, zamyślić się tak że zamiast do
                            domu dochodziłam w zupełnie inne miejsce. Przewracanie się - siniaki i
                            obtłuczone kolana to była codzienność. Raz szłam tak zamyślona że wlazłam pod
                            smochód niemal - skończyło się na obtarciach i to owszem wstrząsnęło mną na tyle
                            że bardzo uważałam na drodze...jakiś tydzień. Czasem sobie żartuję że to tylko
                            Boża opieka sprawiła że mnie się nic w dzieciństwie nie stało. Takie były czasy
                            - kochałam mamę bardzo ale zawsze uważałam że ryzykowała moim bezpieczeństwem
                            zostawiając mnie samą w domu od małego i pozwalając np samej chodzić i wracać do
                            szkoły jużo ile pamiętam po paru miesiącach pierwszej klasy. A droga była długa
                            i przez ruchliwe ulice.
                            Moja córka wchodzi w futrynę gdy drzwi są szeroko otwarte, wywraca się na
                            prostej drodze, dokładnie tak jak ja. Ja również do dzisiaj potrafię się potknąć
                            o nic i rozwalić głowę o nic. Mój mąż już nic nie komentuje tylko przytula i
                            mówi "cała moja żona"
                            No i co mam zrobić ze sobą Twoim zdaniem?
                            Owszem moja córka jest inteligentym dzieckiem. Odważnym i fajnym. Jednak bywa
                            nieskoordynowana i zamyślona. Roztrzepana. Na co dzień potrafi się zachować i
                            bardzo odpowiedzialnie i mądrze a zaraz potem tak głupio że trudno to zrozumieć.
                            Chyba nie będę jej uczyć "nieroztrzepania" zostawiając ją w tym celu samą. Ona
                            się bardzo angażuje umysłowo w coś co robi - jak rysuje to muszę jej nieraz
                            kilka razy powtórzyć zanim mnie usłyszy.

                            Owszem uczę ją samodzielności. Wie co zrobić jeśli się zgubi, zna na pamięć
                            adres, numery telefonów. Wie co robić jeśli ktoś będzie ją zaczepiał. nie
                            otworzy drzwi nikomu póki nie zobaczy i nie usłyszy kto to - wpuszcza zresztą
                            tylko tatę, nikogo innego. I musi go wyrażnie zobaczyć i usłyszeć. Teoretycznie
                            jest na tyle odpowiedzialna żeby sama zostać. Ale w praktyce nie wiem, nie mam
                            zamiaru się dowiedzieć w strasznych okolicznościach że jednak nie była. Nic nie
                            straci nie zostając sama w domu jeszcze jakiś czas. Nic nie straci nie włócząc
                            się sama po ulicach.
                            W swojej zerówce jest jednym z najbardziej samodzielnych i zaradnych dzieci. Ale
                            jest też najbardziej pomysłowa i nie zawsze potrafi przewidzieć konsekwencje.
                            • mamamamba zonka 77 19.03.08, 15:38
                              ....z opisu wnosze, ze masz bardzo fajna core!! smile oczywiscie ,ze
                              nie-roztrzepnosci nie mozna sie nauczyc, ma sie to we krwi..! mnie tez sie
                              przydarzaja rzeczy, ktore nikomu innemu... staram sie bardzo, ale zawsze cos
                              takiego sie stanie.. hehe. dolaczam do klubu roztrzepanych big_grin
              • mam_dosc_only Moze to sie wydac glupie, ale taksowkarza 15.03.08, 15:46
                mozna tez poprosic! Mowie powaznie. Ja mialam awarie.dzwonie na taxi
                mowie ze mam taka sprawe, daja mi kom. do goscia, ja jemu liste
                zakupow (same niezbedne) i facet za pol godziny jest pod drzwiami.
                Do rachunku za taxe doliczyl moze 10 zl. Dla mnie super wyjscie z
                patowej sytuacji kiedy nie mam jak zrobic zakupow.
                Łucja
          • mruwa9 dramat ukladasz, 10.03.08, 12:29
            ze zacytuje wieszcza..
            Co sie stanie przeziebionemu dziecku wyprowadzonemu na dwor? Bedzie
            zasmarkane 2 dni dluzej? I co z tego? Ze ma goraczke? Od czego sa
            leki przeciwgoraczkowe? Rotawirus? Najwyzej zanieczysci mi tapicerke
            w aucie, podczas, gdy pozostawione samo w domu moze nie przezyc
            mojej nieobecnosci, jesli zechce bawic sie kuchenka gazowa czy
            pomachac z parapetu okna na 10 pietrze. Jakos bez pomocy z zewnatrz
            od 10 lat sobie sami radzimy w takich sytuacjach calkiem czesto
            (rozumiesz, przedszkola,szkoly..8 infekcji rocznie na dziecko..) i
            ja jakos nie widze problemu. Szukasz dziury w calym.
          • alabama8 Re: odpowiadam niepytana, 10.03.08, 14:49
            Kurcze,
            usiłuję wam uświadomic, a głównie autorce wątku że póki zaczniesz
            kogoś oceniac i nazywac per "mamuśka" to najpierw wejdź w jego buty.
            Przykład o nagłej chorobie jest z życia wzięty. Najpierw cały dzień
            szwendałam się po przychodniach - ja chora, z chorym dzieckiem w
            wózku i nie otrzymałam pomocy. Wieczorem byłam już w takim stanie że
            z trudem stałam na własnych nogach. Dziecko na dworzu natychmiast
            dostawało ataku kaszlu - ostre powietrze tak działa. O 2 w nocy
            udało mi się sprowadzic lekarza i nie wyobrażam sobie że byłabym
            wtedy w stanie spakowac małego w wózek, poleciec na drugi koniec
            miasta do apteki i wrócic o własnych siłach pchając wózek z
            dzieckiem duszącym się od kaszlu.
            Takie życie. Bezpieczniej zostawic dziecko w domu. Tak uznałam. To
            nie "bezmyślna mamuśka" ale osoba która rozważa wszelki za i
            przeciw.
            • mruwa9 Re: odpowiadam niepytana, 10.03.08, 15:14
              A teraz wyobraz sobie taka sytuacje: jak sama przyznalas, w ciagu
              dnia ledwo trzymalas sie na nogach, wiec zapewne o 2 w nocy Twoja
              kondycja psychofizyczna nie mogla byc lepsza, tylko gorsza. I w
              takiej sytuacji zostawiasz samo dziecko i jedziesz do apteki. Po
              drodze ulegasz wypadkowi lub jestes ofiara napadu, ladujesz w
              szpitalu nieprzytomna (ze nie kontynuuje jeszcze drastyczniejszego
              scenariusza) i zanim ktokolwiek dojdzie do tego, jakie sa Twoje
              personalia i gdzie mieszkasz , nie mowiac o odwiedzeniu Twojego
              domu, dziecko umiera z glodu, straszliwie przerazone, albo obudzi
              sie w srodku nocy i szuka Ciebie, byc moze rowniez za oknem, albo
              probujac sie wydostac z lozeczka, upadajac na glowke (efekt-zlamanie
              kosci czaszki, stluczenie mozgu, zlamany kregoslup szyjny= na wozku
              inwalidzkim do konca zycia) lub smierc). Albo w domu wybucha pozar i
              nikomu nie przychodzi do glowy szukac dziecka w Twoim
              mieszkaniu..takie makabryczne scenariusze mozna mnozyc. Tamtym razem
              Ci sie udalo, ale czasem sie nie udaje i wtedy jest tragedia, ktorej
              po prostu mozna bylo uniknac. Ale to te scenariusze trzeba brac pod
              uwage, zanim sie zostawi male dziecko samo w domu.
              • wieczna-gosia Re: odpowiadam niepytana, 11.03.08, 07:03
                Po
                > drodze ulegasz wypadkowi lub jestes ofiara napadu, ladujesz w
                > szpitalu nieprzytomna (ze nie kontynuuje jeszcze drastyczniejszego
                > scenariusza)

                za to zabranie dziecka wyklucza ulegniecie wypadkowi smile
                jedzie dziewczyna do apteki ergo ma ze soba dokumenty, ma tez recepte a na niej
                pesel, ustalenie jej tozsamosci jest proste.

                jak juz bierzemy pod uwage wszystie scenariusze, to wezmy wszystkie takze
                ulegniecie wypadkowi wraz z dzieckiem, a tak przezyloby chociaz ono.....

                nie no laski nie wpadajmy w paranoje- oczywiscie ze pozostawienie w domu samego
                dziecka jest wykroczeniem, ale prawo jest dla ludzi- wszystko zalezy od wieku i
                temperamentu dziecka, od miejsca gdzie wychodzimy, ja akurat nocna apteke mam
                daleko i predziej bym zadzwonila po taksowkarza i dala mu recepte do realizacji
                niz jechala tam sama, ale jakbym miala aptekle nocna na osiedlu- raczej bym tam
                poszla, z tym ze rano bo uwazam ze wloczenie sie o 3 w nocy nie jest dobrym
                pomyslem. Ale wtedy nie wykluczam ze poszlabym jednak sama. Za to najmlodszy ma
                3 i pol roku i z pewnoscia ani w wieku 6 ani 7 lat nie bedzie sie zupelnie
                nadawal do pozostawienia w samotnosci smile
            • mama303 Re: odpowiadam niepytana, 10.03.08, 20:57
              alabama8 napisała:

              > Wieczorem byłam już w takim stanie że
              > z trudem stałam na własnych nogach.

              Tym bardziej bym nie zostawiła. A jak bys tak w drodze do apteki
              zasłabła?
              • sir.vimes Re: odpowiadam niepytana, 11.03.08, 15:08
                A jakby zasłabła sama z dzieckiem?
                • mama303 Re: odpowiadam niepytana, 12.03.08, 08:47
                  sir.vimes napisała:

                  > A jakby zasłabła sama z dzieckiem?
                  Ciekawe dlaczego lekarze każą pozostawac w domu w przypadku złego
                  samopoczucia?
                  • sir.vimes Re: odpowiadam niepytana, 12.03.08, 11:58
                    Nie jestem ciekawa bo wiem.

                    Ale pytam z ciekawości - czy jak mama zasłabnie przy dziecku to tez jest
                    nieodpowiedzialna? Np. w wątku na tym forum czy na emamie niektórzy nieźle
                    pojechali po kobiecie z cukrzycą , której 3 latek, gdy zasłabła, zadzwonił na
                    pogotowie.

                    I tak sobie myśle, że nieodpowiedzialnie to jest chorować, w ogóle - żyć jest
                    średnio odpowiedzialnie bo życie generuje masę problemów wink

                    Bywam chora z chorym dzieckiem (najczęściej chorujemy razem), najczęściej mąż
                    robi co trzeba (czyli gotuje obiad, kupuje leki, wzywa lekarza itp, jak sprawa
                    była naprawdę poważna a dziecko młodsze - zostawał w domu), mam też
                    przyjaciółkę, siostrę chętne do pomocy i naprawdę musiałby być jakiś ogólno
                    rodzinno-towarzyski kataklizm by nie miał mi kto lekarstw kupić.

                    I zapewne w takiej sytuacji zadzwoniłabym do taxi, by pan kupił co trzeba i
                    przywiózł pod dom. Ale wyjście pod dom by odebrać od taksówkarza leki, też
                    mogłoby być przez niektórych odebrane jako skrajna nieodpowiedzialność.
                    A na 100% nie zabierałabym gorączkującego dziecka nawet na klatkę schodową.

                    Szkoda mi dziewczyn , które muszą chore latać do apteki i jeszcze przeżywać
                    dyemat - co zrobić z dzieckiem, targać chore w pokasłujący tłum, czy zostawić i
                    bać się , że coś się stanie.

                    • mama303 Re: odpowiadam niepytana, 12.03.08, 14:19
                      sir.vimes napisała:

                      > czy jak mama zasłabnie przy dziecku to tez jest
                      > nieodpowiedzialna?

                      Powinna zrobic wszystko aby nie zasłabnąć np. jak sie bardzo źle
                      czuje to siedzieć w domu, nie łazic nigdzie, jak tylko może wezwac
                      jakieś wsparcie.

      • gaja78 Re: Pozostawianie dzieci bez opieki 10.03.08, 10:47
        alabama8 napisała:

        > gopio1,
        > Samotnie wychowujesz dziecko. W pobliżu ani cioci, ani babci.
        > Dziecko aktualnie chore, powiedzmy że od 3 dni ma gorączkę pod 38'.
        > Tobie właśnie zaczeło się zapalenie zatok, nic nie widzisz na oczy z
        > bólu. Gorączkę masz pod 40'. Udało się sprowadzic lekarza do domu,
        > masz już receptę na leki, jest styczeń, godzina 2 w nocy.
        > Jesteś przecież odpowiedzialną mamuśką ... co robisz?
        >

        O ile w ogóle nie powinno zostawiać się dziecka samego w domu, o tyle
        pozostawienie dziecka z gorączką nawet na 5 minut jest szczególnie niebezpieczne.
        Ubrałabym dziecko i poszła razem z nim do apteki. Nawet w styczniu, nawet o 2 w
        nocy. To narażanie na mniejsze niebezpieczeństwo niż pozostawienie dziecka
        samego. Dlaczego utrzymująca się od 3 dni gorączka nie miałaby skoczyć nagle do
        40 stopni ? Właśnie w ciągu tych 5 minut ? Dlaczego dziecko miałoby nie
        zwymiotować i nie zadławić się wymiocinami ? Właśnie w ciągu 5 minut ?
      • ana5695 Re: Pozostawianie dzieci bez opieki 10.03.08, 12:25
        Biore leki przeciwbolowe i zbijam goraczke ,rano powtorka ubieram
        dziecko ,pakujemy siebie do auta i jazda.Brak auta ,to do wozka i do
        apteki.Tylko czemu 2 w nocy?
      • gopio1 Bezsensowny przykład. 10.03.08, 17:08
        No błagam Cię...
        Gorączkujące dziecko bez opieki to już chyba tylko idiota zostawi...
        • grzalka Re: Bezsensowny przykład. 10.03.08, 17:15
          rozwiązań jest mnóstwo, można chociażbny firmę taksówkową poprosić o
          przywiezienie leku z apteki o 2 w nocy- drożej, ale i tak taniej niż
          ewentualne koszty gdyby się coś stało (dziecku/matce)
        • gaja78 Re: Bezsensowny przykład. 10.03.08, 21:46
          gopio1 napisała:

          > No błagam Cię...
          > Gorączkujące dziecko bez opieki to już chyba tylko idiota zostawi...
          >

          Zgadzam się. Brak wiedzy i wyobraźni. Kosmiczny.
        • atrust Re: Bezsensowny przykład. 11.03.08, 14:48
          Widocznie ja jestem taka idiotka i zostawilam 4 letnie dziecko,z
          silna goraczka,same na 15 minut w domu.W tym czasie polecialam po
          pomoc do rodziny blisko mieszkajacej.Nie mialam telefonu w
          domu,dziecko bylo tak slabe,ze opcja zabrania go ze soba
          odpadala.Wedlug mnie postapilam rozsadnie,wtedy nie bylo innego
          wyjscia.
      • awianna Re: Pozostawianie dzieci bez opieki 11.03.08, 12:58
        Cała dyskusja zeszła na jakąś jedną wielką dywagację. 7 letniego dziecka nie
        zostawiłabym samego w domu ale 10-letnie już tak. To pewnie też jest kwestia
        tego, jak dziecko jest dojrzałe, bo może niektóre 7 latki są bardziej
        predestynowane do zostania samemu niż 10 latki, ale na pewno nie zostawiłabym
        samego niemowlaka. Oczywiście, ja mowię tylko hipotetycznie, bo moja Klara ma
        dopiero 3-lata i nie zostawiam jej samej, ale rzeczywiscie nie nalezy popadać
        też w skrajności.
        • awianna Re: Pozostawianie dzieci bez opieki 11.03.08, 20:25
          Nota bene znalazłam artykuł na temat zostawiania dzieci samych w domu.
          www.smyk.com/index.php?option=com_dlarodzicow&task=artykul&id=257&Itemid=48
          Może komuś to coś rozjaśni.
          • juo555 Re: Pozostawianie dzieci bez opieki 17.03.08, 16:01
            dzieki za artykulik bardzo fajny moze troche pobierzny ale fajny nawet nie
            wiedzialam ze tam maja forum cuda na kiju tamwink

            ja na pewno nie zostawie swojego Jurka samego dopoki wiem ze bedzie w stanie
            sobie nic nie zrobic...ale pamietam ze jak ja bylma mala to wlasnie klucze na
            szyje i sama wszystko od pierwszej klasy ja tak na pewno nie chce zrobic...
      • xtra.vaganza Re: Pozostawianie dzieci bez opieki 11.03.08, 21:49
        alabama8 napisała:

        > gopio1,
        > Samotnie wychowujesz dziecko. W pobliżu ani cioci, ani babci.


        Ani cioci, ani babci, ani meza, ani brata, ani siostry, ani mamy,
        ani taty, ani nawet jednej przyjaciolki czy chociaz kolezanki,
        zupelnie nikogo bliskiego?

        To kosmos jak dla mnie. To trzeba sobie na taki uklad solidnie
        zapracowac. Jesli Ty tak masz, to wpolczucie szczere, ale jak dla
        mnie jestes alien.
        pozdro

      • mam_dosc_only Do_ Alabama_ 8_ ! 16.03.08, 16:36
        Juz pisalam wyzej ale moze nie czytalas. Wiesz co ja bym zrobila w
        takiej sytuacji.Powiem ci bo juz to sprawdzilam.Dzwonie na
        taksowke,facet do mnie przyjezdza.Zbiegasz na dol z recepta,dajesz
        mu.Dajesz mala zaliczke na leki.On wraca z lekiem z nocnej
        apteki.Kasuje Cie za kurs i drobna przysluge.To na prawde zaden
        problem.Sama to kiedys wzielam z tego albo innego forum.Taksiarze
        zrobia to bez problemu.To dla niego kurs jak kazdy,jeszcze lepszy
        niz normalny bo w dwie strony.Moze troche kasy wiecej wydasz ale co
        z tego skoro po pierwsze bedziesz spokojna o dziecko a po drugie nie
        musisz sie z domu ruszac?Mowie Ci wyproboj.Nie jestem matka idelana
        ale corki nigdy jeszcze nie zostawilam samej i nigdy nie zrobie tego
        dopoki nie bedzie na tyle duza zeby sobie poradzic sama podczas
        mojej nieobecnosci.Nie chodzi o to ze jej sie cos moze stac samej
        jak spi w domu ale przeciez cos moze sie tobie stac w nocy na ulicy
        a wtedy tragedia gotowa.Zwlaszcza ze jak piszesz, mialas 40 stopni
        goraczki!
        Nie ma co tragizowac ale trzeba przewidywac.
        Pozdrawiam
        • mam_dosc_only Re: Do_ Alabama_ 8_ ! 16.03.08, 16:38
          I jeszcze cos.Swietnie cie rozumiem bo sama mieszkam w nowym
          miescie.Jestem tu zuuupelnie sama a meza nie ma prawie caly tydzien.
    • maadzik3 Re: Pozostawianie dzieci bez opieki 11.03.08, 13:46
      Takich watkow jest mnostwo. A zapewne wiekszosc z nas w wieku 7 lat do szkoly i
      ze szkoly chodzila samodzielnie i z kluczem na szyi. I jakos zyjemy. Co nie jest
      nawolywaniem do beztroski i zostawiania dzieci (zwlaszcza malenkich), ale
      scenariuszy, dzieciecych charakterow itp. jest sporo i po to czlowiek ma rozum
      zeby go uzywal.
    • 4-mexx Re: Pozostawianie dzieci bez opieki 12.03.08, 05:24
      czesto na forum gazety czytam o podobnych tematach.I nie ma dla mnie zadnych
      argumentow na pozostawienie dziecka (no nie wiem, przynajmniej 10-letniego)
      nawet na minute samego w domu, w dobie informacji na temat wszelakich
      nieszczesc...no nie wyobrazam sobie, nie ma na to ZADNYCH argumentow
    • camel_3d serio? 12.03.08, 11:15
      kurcze..a mnie wysylano w wieku 5 lat po zakupy... (tzn glownie po chlebsmile) i
      maslo). Jezu moja rodzina to byli przestepcysmile
      • ana5695 Re: Camel 12.03.08, 12:00
        A ty wysylasz swojego pieciolatka po zakupy?Tylko nie zapomnij dac
        mu wyliczone pieniadze.smilesmile
        • wieczna-gosia Re: Camel 12.03.08, 20:25
          ja wysylalam 6 latke z 7 latka, co po latach (jedna ma 16 a druga 15) jest mi
          wypominane przez starsza ze mlodsza mogla wszystko szybciej niz ona pierworodna....

          Dla mnie z kolei informacja ze ktos zostawi dopiero 10 latka w domu to jakis
          kosmos, no ale ja 5 letnie dziecko wyslalam na kolonie zuchowa (owszem ze
          starszsza siostra zuchenka i dwiema starszymi siostrami harcerkami na obozie
          obok, ale bez mamusi) i w mojej ocenie na dziecko ktore zaprosza w mieszaniu
          pozar pod nieobecnosc rodzicow trzeba sobie zapracowac, gdyz nie wierze ze
          wszystkie dzieci to szatany w typie mojego syna. I samotne pozostawienie corejk
          owocuje: wyzartymi slodyczami, ogoklnym balaganem, okruszkami w moim lozku,
          zawieszonym komputerem, ale zeby pozarem to nie. Nie wpuszczaja obcych bo wiedza
          ze ja mam klucze, mamy obgadana sprawe panow, ktorzy twoerdza ze sa z policji,
          gazowni, sa przyjaciolmi mamy. I po prostu zamykam drzwi i tyle, oczywiscie
          niezbyt dlugo i z telefonem przy uchu ale przepraszam bardzo samodzielnosci tez
          sie trzeba nauczyc i tego ze mamy nie ma pod reka tez. I wydaje mi sie ze 7
          latek spokojnie jest w stanie strawic info ze matka poszla do sklepu i nie
          zrobic w domu pozaru, ani nie wyleciec przez okno. Rozsadny 6 latek tez, a nawet
          zaryzykuje twierdzenie ze 5 spokojny tez. Moj syn z pewnoscia nie smile ale jego 4
          spostry- spokojnie tak.
          • sir.vimes Re: Camel 14.03.08, 11:31
            I wydaje mi sie ze 7
            latek spokojnie jest w stanie strawic info ze matka poszla do sklepu i nie
            zrobic w domu pozaru, ani nie wyleciec przez okno.

            Podpisuję się.

            "i w mojej ocenie na dziecko ktore zaprosza w mieszaniu
            > pozar pod nieobecnosc rodzicow trzeba sobie zapracowac"

            I pod tym też.

            Ale , szczerze mówiąc , jak czytam o pięciolatkach dojeżdżających do przedszkola
            w dziecinnym wózeczku tudziez 4 latkach, które mają masę czasu by nauczyć się
            wypróżniać do nocnika - to nie dziwię sie , ze później tak hodowany, jak
            zwierzątko, siedmiolatek nie wie, że nie otwiera się okna pod nieobecność rodziców.
            Jak przez pieć lat jest sie za malutkim by chodzić i za malutkim by pojać do
            czego słyży nocnik to rzeczywiście - w wieku lat 10 można być za malutkim na
            samotne 15 minut w domu czy samodzielne przejście przez jezdnię.

            • gaja78 Re: Camel 14.03.08, 18:41
              sir.vimes napisała:

              > Ale , szczerze mówiąc , jak czytam o pięciolatkach dojeżdżających do
              przedszkola w dziecinnym wózeczku tudziez 4 latkach, które mają masę czasu by
              nauczyć się wypróżniać do nocnika (...)

              Akurat teoria, że 4-latek ma jeszcze czas na kontrolowane wypróżnianie się, nie
              wywodzi się z czyichś teorii wychowawczych, ale z nauki zwanej fizjologią.
              • sir.vimes Re: Camel 15.03.08, 10:14
                > Akurat teoria, że 4-latek ma jeszcze czas na kontrolowane wypróżnianie się, nie
                > wywodzi się z czyichś teorii wychowawczych, ale z nauki zwanej fizjologią.
                >

                Chciałabym więc poczytać jakąkolwiek książkę tudzież pracę NAUKOWĄ na ten temat.
                Bo nie chodzi o to, że dziecku może zdarzyć się "przykry wypadek" tylko o
                czterolatka, któremu NIE ZDARZA się robić kupki inaczej niż do pileuchy. Ten
                przypadek byłomawiany na forum niedawno - dziecko kontrolowało zwieracze,
                wiedziało, ze będzie sie wypróżniać - i zakładano mu w tym celu pampersa. Bo nie
                chciał innego rozwiązania (nocnik).
                • gaja78 Re: Camel 15.03.08, 14:13
                  sir.vimes napisała:


                  > Chciałabym więc poczytać jakąkolwiek książkę tudzież pracę NAUKOWĄ na ten temat.
                  > Bo nie chodzi o to, że dziecku może zdarzyć się "przykry wypadek" tylko o
                  > czterolatka, któremu NIE ZDARZA się robić kupki inaczej niż do pileuchy. Ten
                  > przypadek byłomawiany na forum niedawno - dziecko kontrolowało zwieracze,
                  > wiedziało, ze będzie sie wypróżniać - i zakładano mu w tym celu pampersa. Bo ni
                  > e
                  > chciał innego rozwiązania (nocnik).

                  Niestety ja ci takich źródeł nie podam. Opieram swoją wiedzę na tym, co mówi
                  poradnik dzieciowy. A że poradnik dzieciowy ma dobrą opinię również w
                  środowiskach lekarskich, to ja mu ufam jeśli mówi to co napisałam wcześniej.

                  Ad. nie załatwiania się inaczej niż do pieluchy - jeśli chodzi o wypróżnianie
                  się, to jest to proces fizjologiczny niezwykle silnie związany z psychiką. I
                  tutaj nie trzeba daleko szukać przykładów, istnieje znana od dawien dawna
                  przypadłość zwana zaparciami nawykowymi. Może mieć przyczyny fizyczne (ból), a
                  może mieć przyczyny psychologiczne. Jeśli strach przed wizytą w przedszkolnej
                  czy szkolnej ubikacji potrafi skutecznie hamować wypróżnianie się nawet u
                  nastolatka (co jest zjawiskiem znanym w medycynie), to dlaczego w przypadku
                  czterolatka tym czynnikiem blokującym nie miałby być nocnik ?
                  • srebrnarybka Re: Camel 15.03.08, 14:34
                    Więc dlatego trzeba umiejętnie odpieluchowywać. Sądzę, że 4latek,
                    który załatwia się do pieluchy, ma znacznie większe szanse na lęki
                    związane z wypróżnianiem, niż mniejsze dziecko, bo znacznie bardziej
                    świadomie będzie przeżywał to przestawienie się i znacznie bardziej
                    przeżywa fakt, że jest jeszcze taki dziecinny, niż roczniak, który o
                    tym nie myśli.
                    Co do stresswania, karania i klapsów - znane mi dzieci wcześnie
                    przyzwyczajane do nocnika nie bywały karane za niezrobienie kupy czy
                    kupę w majtki, natomiast były nagradzane za kupę taką, jak trzeba.
                    To zdaje się nawet bezstressowe wychowanie dopuszcza.
                    • mama303 Re: Camel 16.03.08, 08:41
                      srebrnarybka napisała:

                      > Więc dlatego trzeba umiejętnie odpieluchowywać.

                      Pięknie sie pisze, ale czasem trudno wprowadzić w praktyce. Moja
                      córka akurat była w tym względzie dość pojętna bo opanowała tę
                      sztukę własciwie w jeden dzień smile bez moich specjalnych zabiegów
                      ale moja siostra miała z synkiem straszne problemy i bardzo długo
                      uczył sie tej sztuki a takie opinie jak Twoja dodatkowo stresowały
                      matke i oczywiscie dziecko. Teraz mały ma 6 lat i wpadki sie nie
                      zdarzają. Trwało długo ale sie udało smile

                      Aha za kupe nie powinno sie ani nagradzać ani karać bo to powoduje
                      niepotrzebne emocje niesprzyjajace opanowaniu tej sztuki.
              • srebrnarybka Re: Camel 15.03.08, 10:56
                Cóż, w strasznych czasach czarnej pedagogiki w latach 60tych, kiedy
                byłam małym dzieckiem, normą było odpieluchowywanie dziecka ok. 1
                roku, kiedy już mogło usiąść na nocniku i wszytkie dzieci były
                zdolne się tego nauczyć. Rozumiem, że powinnam wytoczyć mojej matce
                sprawę sądową o to, jak strasznie mnie skrzywdziła tym, że
                załatwiałam się na nocnik mając ok. roku i zażądać odszkodowania za
                straty morlane i fizyczne wywołane tym dramatem. Rozumiem, że tak
                drastyczne postępowanie głęboko wypaczyło moją osobowość i dlatego
                jestem taka niereformowalna.
                • gaja78 Re: Camel 15.03.08, 10:59
                  srebrnarybka napisała:

                  > Cóż, w strasznych czasach czarnej pedagogiki w latach 60tych, kiedy
                  > byłam małym dzieckiem, normą było odpieluchowywanie dziecka ok. 1
                  > roku, kiedy już mogło usiąść na nocniku i wszytkie dzieci były
                  > zdolne się tego nauczyć. Rozumiem, że powinnam wytoczyć mojej matce
                  > sprawę sądową o to, jak strasznie mnie skrzywdziła tym, że
                  > załatwiałam się na nocnik mając ok. roku i zażądać odszkodowania za
                  > straty morlane i fizyczne wywołane tym dramatem. Rozumiem, że tak
                  > drastyczne postępowanie głęboko wypaczyło moją osobowość i dlatego
                  > jestem taka niereformowalna.

                  A kto tu mówi o krzywdzeniu ? Ja na pewno nie. Wiem że kiedyś norma była do
                  roku. A pieluchy były tetrowe i trzeba było je prać tongue_out
                  • srebrnarybka Re: Camel 15.03.08, 11:13
                    Myślę po prostu, że im szybciej nauczy się dziecko jakiejś
                    sprawności, która pomaga w życiu, tym bardziej żyje ono pełnią
                    życia. Więc po prostu myślę, że dzieciom, które od 1 roku zycia
                    załatwiały się na nocnik, było w życiu łatwiej, bo
                    1. nie śmieli się z nich koledzy,
                    2. łatwiej uczyły się zasad higieny.
                    3. myślę, że zdrowiej załatwić się na nocnik i mieć od razy podtartą
                    pupę, niż biegać w zafjdanym pampersie. Oczywiście niby opiekunowie
                    powinni go zaraz zmienić, ale łatwiej mogą nie zauważyć, że dziecko
                    zrobiło kupę, niż wtedy, gdy się je sadza na nocniku.
                    4. łatwiej też zorganizaować jakąś wycieczkę, wyjazd, wczasy, wysłać
                    dziecko do cioci czy babci (to nie musi być zsyłka czy "podrzucnie",
                    może być też atrakcja).
                    5. dziecko 3-4 letnie, któremu trzeba zmieniać pampersy, a które
                    przecież wie, że dorośli i starsze dzieci załatwiają się inaczej,
                    może czuć się tym faktem upokorzone, może mu to zaniżać samoocenę,
                    że oto ono jest jeszcze takie malutkie i głupiutkie, bliższe
                    niemowlakowi niż np. 7 latkowi.

                    Co do pieluch tetrowych i prania:
                    rozumiem, że sugerujesz, że kiedyś wcześniej odpieluchowywano dzieci
                    przede wszystkim dla wygody matek, bo podtarcie pupy jest mniejszym
                    wysiłkiem niż podtarcie i umycie pupy oraz wypranie pieluchy
                    tetrowej. Może masz trochę racji, ale nie widzę nic złego w tym, że
                    i matki dążą do tego, by sobie uprościć czynności opiekuńcze wobec
                    dzieci, jeśli nie dzieje się to kosztem dzieci.
                    Natomiast w epoce pampersów można postawić inną teorię: może dzieci
                    odpieluchowuj się późno dlatego, że prościej wymienić pampersa, niż
                    podcierać pupę? Więc robi się tak, żeby ta ostatnia potrzeba
                    wystąpiła jak najpóźniej? I może to jest dopiero wygodnictwo kosztem
                    dzieci.
                    A generalnie mój wpis dotyczył czego innego: skoro dzieci ok. 1 roku
                    są zdolne nauczyć się załątwiania na nocnik, to dlaczego ich tego
                    nie uczyć? Nie rozumiem.
                    • gaja78 Re: Camel 15.03.08, 11:15
                      srebrnarybka napisała:

                      > Myślę po prostu, że im szybciej nauczy się dziecko jakiejś
                      > sprawności (...)

                      Może pełne prawo mieć swoje zdanie na ten temat. Twoje zdanie, twoje dziecko,
                      twoja sprawa. Pozwolisz że reszta świata będzie się opierała na zdaniu ekspertów
                      ? Lekarzy, psychologów, etc.
                      • srebrnarybka Re: Camel 15.03.08, 11:17
                        to roczne dziecko jest w stanie nauczyć się wypróżniania czy nie? Bo
                        sama przyznałaś, że była kiedyś norma do roku i dzieci były w stanie
                        się tego nauczyć, a teraz lekarze i psycholodzy twierdzą, że może to
                        trwać dłużej niż 4 lata. To co - nastąpiła ewolucja człowieka i
                        fizjologia dzisiejszych dzieci jest inna niż 40 lat temu?
                        • gaja78 Re: Camel 15.03.08, 11:21
                          srebrnarybka napisała:

                          > to roczne dziecko jest w stanie nauczyć się wypróżniania czy nie?

                          Można je w tym kierunku wytresować. Metodą nagród i kar. Ale niewiele będzie to
                          miało wspólnego z fizjologią.
                          • gaja78 Ps. Poza tym 15.03.08, 11:24
                            Bardzo wiele już było dyskusji, w których zwolennicy teorii "roczne dizecko może
                            się samo załatwiać do nocniku" przyznawali, że towarzyszyły temu wpadki typu
                            zasikane majtki czy kupa w majtkach. I że dzieciom przechodziło to np. w wieku 2
                            lat. Znaczy się mało efektywne to załatwianie się do nocnika było w okolicach
                            roku. Efekt tresowania przy braku odpowiednio rozwiniętej fizjologii. I tyle.
                            • srebrnarybka Re: Ps. Poza tym 15.03.08, 11:30
                              A dzieciom odpieluchowywanym później wpadki się nie zdarzają?
                              Przecież forum pełne takich problmeów, mimo, że dzieci są później
                              odpieluchowywane.
                              • gaja78 Re: Ps. Poza tym 15.03.08, 13:52
                                srebrnarybka napisała:

                                > A dzieciom odpieluchowywanym później wpadki się nie zdarzają?
                                > Przecież forum pełne takich problmeów, mimo, że dzieci są później
                                > odpieluchowywane.

                                Wpadki zdarzają się wszystkim dzieciom. Czy były wcześnie czy późno
                                odpieluchowane. Każde dziecko będzie miewało wpadki do momentu osiągnięcia
                                pewnego stopnia dojrzałości przez ich fizjologię.
                                • srebrnarybka Re: Ps. Poza tym 15.03.08, 14:23
                                  Ja też tak uważam. Ale w takim razie co stoi na przeszkodzie, by
                                  odpieluchowywać dzieci, jak tylko mogą usiąść na nocniku, a w każdym
                                  razie wcześniej, niż w wieku 4 lat?
                                  • gaja78 Re: Ps. Poza tym 16.03.08, 01:56
                                    srebrnarybka napisała:

                                    > Ja też tak uważam. Ale w takim razie co stoi na przeszkodzie, by
                                    > odpieluchowywać dzieci, jak tylko mogą usiąść na nocniku, a w każdym
                                    > razie wcześniej, niż w wieku 4 lat?

                                    Nic. I takich dzieci jest wiele. Takich odpieluchowanych dosć wcześnie. Kto
                                    powiedział że ich nie ma ?

                                    Ale nie ze wszystkimi się tak da. I tyle.
                          • srebrnarybka Re: Camel 15.03.08, 11:27
                            Znaczy powinnam jednak wytoczyć matce sprawę sądową o to, że mnie
                            wytresowała wykrzywiając w ten sposób moją osobowść?
                            • gaja78 Re: Camel 15.03.08, 13:57
                              srebrnarybka napisała:

                              > Znaczy powinnam jednak wytoczyć matce sprawę sądową o to, że mnie
                              > wytresowała wykrzywiając w ten sposób moją osobowść?

                              Oceniaj to jak chcesz.
                              Ja swojej nie mam zamiaru wytaczać procesu za taką a nie inną naukę robienia na
                              nocnik. Chociaż brały w tym udział również klapsy, gdy zdarzyła mi się wpadka.
                              Trudno, było minęło, ja tak robić nie zamierzam.

                              Dziś moja matka przyznaje, że wiele się już pod koniec tych lat 70-tych mówiło o
                              tym, że nie wolno niczego przyspieszać w temacie naturalnej fizjologii u dzieci.
                              Ale ona słuchała swojej babci, która to z kolei opierała się na wiedzy ze swoich
                              czasów. A wiedza ta, którą moja matka posiada w formie poradnika z lat 60-tych,
                              uwzględniała właśnie tresurę w temacie nauki nocnikowania za pomocą klapsów uncertain
                              • gaja78 *błąd 15.03.08, 13:59
                                gaja78 napisała:

                                > Ale ona słuchała swojej babci,

                                powinno być: swojej matki (a mojej babci).
                                • srebrnarybka Re: *błąd 15.03.08, 14:28
                                  Nie dostawałam sobie żadnych klapsów związanych z nocnikiem. Klapsy
                                  dostawałąm, i owszem, za ŚWIADOME nieposłuszeństwo, a o tym nie
                                  można mówić przy wpadce nocnikowej u małego dziecka, więc nie miało
                                  to nic wspólnego z nocnikiem.
                                  Nie widzę w tym nic nagannego, że mama radziła się babci, a nie
                                  współczesnych sobie poradników. Efekt wychowania siebie przez babcię
                                  mogła ocenić i widocznie uznała, że jest zasowalający, jakie będą
                                  efekty wychowania nowatorskich podręczników - okaże się w
                                  przyszłości.
                            • mama303 Re: Camel 16.03.08, 08:49
                              srebrnarybka napisała:

                              > Znaczy powinnam jednak wytoczyć matce sprawę sądową o to, że mnie
                              > wytresowała wykrzywiając w ten sposób moją osobowść?


                              Przeciez niewiele pamietasz z tego okresu, może bardzo wiele Cie to
                              kosztowało i niepotrzebnie.
                              • srebrnarybka Re: Camel 16.03.08, 23:34
                                To, że od chwili urodzenia aż do dzisiaj, czyli nieco mniej, niż pół
                                wieku, stale się rozwijam, cały czas kosztuje mnie spory wysiłek.
                                Taki jest los człowieka i to jest piękne. Nie da się stać
                                człowiekiem bez kosztów. Kosztowała mnie nauka wstawania,chodzenia,
                                mówienia, skakania, jedzenia łyżką i widelcem, ubierania się,
                                wiązania butów, rycowania, malowania, mycia, pisania czytania,
                                liczenia, nauka szkolna, nauka pływania, nauka języków obcych,
                                chodzenia po górach (z miernymi wynikami), prasowania, gotowania,
                                przyszywania guzików, robienia na drutach, cerowania, studia wyższe
                                i praca naukowa. I wiem, że ten wysiłek w każdym z wymienionych
                                wypadków warto bylo podejmować, bo sprawności, które dzięki temu
                                nabylam, wzbogacają moje człowieczeństwo. Nie rozumiem, dlaczego
                                więc czymś strasznym miałby być wysiłek włożony w to, by załatwiać
                                się na nocnik, dzięki czemu miałam znacznie ułatwione życie jako
                                kilkuletnie dziecko (możliwość podróży, odwiedzania znajomych, zabaw
                                na podwórku, biegania po plaży etc. etc.). Nie rozumiem więc,
                                dlaczego nauka ta miała być "niepotrzebna", gdy pożytki z niej są
                                oczywiste?
                                • ciociacesia no tak ale przeciez ty uwazasz 21.03.08, 15:05
                                  ze to nienormalne ze dorosły człowiek lubi spedzac czas ze swoja
                                  matka smile
                                  • srebrnarybka Re: no tak ale przeciez ty uwazasz 21.03.08, 15:16
                                    Co ma do rzeczy moja matka? Przecież nie ona uczyła mnie pracy
                                    naukowej. Piszę o tym, że człowiek całe życie rozwija się i uczy
                                    różnych rzeczy, które wzbogacają jego człowieczeństwo, ale dzieje
                                    się to kosztem wysiłku. A nauczyciele się zmieniają, raz jest to
                                    matka (wysadzanie na nocnik), a w innym zakresie promotor pracy
                                    doktorskiej.
                      • babcia47 Re: Camel 15.03.08, 14:50
                        wypowiadałam się na ten temat juz nie raz..owszem moze psychologowie
                        się wypowiadaja ale jakoś dziwnie zbiegło sie to z wprowadzeniem na
                        rynek pieluch jednorazowych..wsześniej przez całe pokolenia dziwnym
                        trafem nabywały tej umiejetnosci do roku czasu (z mozliwymi
                        wpadkami, ale te zdarzaja się równiez dorosłym!! np. w nocy i to
                        niekoniecznie ze schorzeniami)Od jakis 20 lat okazało sie, że dzieci
                        dziwnie conęły sie w rozwoju jeżeli chodzi o wiek opanowania
                        zwierachy..Moje dzieci ok. roku świadomie wołały o nocnik: "mama
                        eee" lub "mama sii" a nauka czystosci nie miała nic wspólnego z
                        tresura..bo tym określeniem mozna tez w takim razie opisać nauke
                        samodzielnego jedzenia(łyzka w łapke", mówienia czy czego
                        kolwiek..bo zawsze mozna ustalić, ze dziecko jest w tym wieku tak
                        głupiutkie, że niczego nie jest w stanie sie nauczyć i wykonywac to
                        świadomie!!..jak chce sie psa uderzyc kij sie zawsze znajdzie..a to,
                        że czyjeś dziecko ma jakieś schorzenie, które mu nie pozwala na
                        opanowanie tego w wieku rok-półtora, lub jeżeli czyjaś mama
                        niekonieczne madre metody stosowała przy nauce..to nie znaczy, że to
                        nie działa!! ponoć wyjatki potwierdzaja regułę..
                        • kropkacom Re: Camel 15.03.08, 15:10
                          www.edziecko.pl/male_dziecko/1,79338,1323743.html
                          • babcia47 Re: Camel 15.03.08, 15:19
                            a ja Ci moge wrzucić stadko innych linków gdzie sie mówi o tym, że
                            wczesniejsza nauka nie zaszkodzi i do tego wypowiedzi matek 1 czy
                            1,5 roczniaków, które aktualnie wychowyją dzieci, maluchy świadomie
                            prosza o nocnik i odbyło się to bez "tresury"..papier wytrzyma
                            wszystko a kazdy szuka potwierdzenie własnych tez..za mną przemawia
                            doświadczenie i fakt, że moi synowie jakos nigdy nie traktowali
                            spraw "nocnikowych" jako traumy tylko jak czynnośc związana z
                            zachowaniem czystości..podobnie jak mycie zębów, rączek po
                            skorzystaniu z nocnika czy przed jedzenim, kapiel..itd..mam
                            wrazenie, że to obecne mamy nagłaśniaja ten temat i robia z
                            niego "problem", żeby siebie usprawiedliwić..choć to niepotrzebne to
                            sprawa matki kiedy zacznie dziecko tego uczyc..ale dorabianie do
                            tego teorii to juz naduzycie!! bo dziecko jest w stanie opanować tą
                            czynność świadomie do roku zycia!! (oczywiscie poza przypadkami
                            chorobowymi)
                            • kropkacom Re: Camel 15.03.08, 15:23
                              Czekam na linki smile
                              • babcia47 Re: Camel 15.03.08, 15:35
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=76789557&v=2&s=0
                                • kropkacom Re: Camel 15.03.08, 15:38
                                  babciu linki do artykułów proszę a nie na fora smile)) Bo może od razu zalinkuj
                                  swoje wypowiedzi smile)
                                  • babcia47 Re: Camel 15.03.08, 17:03
                                    wrzuciłam, ale nie przeszły..czyżby kwestia konkurencji między
                                    portalami?
                                    • kropkacom Re: Camel 15.03.08, 17:07
                                      > wrzuciłam, ale nie przeszły..czyżby kwestia konkurencji między
                                      > portalami?

                                      A przez co miały przejść? Napisz na mój priv jak chcesz smile
                                      • babcia47 Re: Camel 15.03.08, 17:25
                                        dziecko.interia.pl/pierwsze-lata/pora-na-nocnik/news/koniec-z-pielucha,584474,3989
                                        • kropkacom Re: Camel 15.03.08, 18:25
                                          babciu, w tym linku jest tylko stwierdzenie że dzieci uczą sie sztuki
                                          załatwiania potrzeb różnym trybem. Owszem wspomniany jest ów magiczny roczek ale
                                          to mi nic nie daje. Naprawdę nie znalazłam żadnego artykułu potwierdzającego
                                          tezę że mając rok dziecko samodzielnie korzysta z nocnika, a co więcej, jest do
                                          tego gotowe.

                                          "Większość dzieci zaczyna korzystać z sukcesami z nocnika mniej więcej w drugim
                                          roku życia. Wiek 18 miesięcy jest przyjęty jako uśredniony, a nie ostateczny.
                                          Niektórzy rodzice chcą sadzać dziecko na nocnik ledwo ono nauczy się w ogóle
                                          siadać. To duży błąd! To, że Twoja pociecha usiądzie na komendę na nocniku i
                                          nawet zrobi siku, nie jest to oznaka, bynajmniej, że jest ona już gotowa aby
                                          pożegnać się z pieluchą – bo nie jest gotowa na to ani fizycznie ani
                                          neurologicznie i psychicznie "

                                          www.babyboom.pl/dzieci_1_2/wychowanie/czas_na_nocnik.html
                                          • kropkacom Re: Camel 15.03.08, 18:29
                                            Powiedzieć o dziecku że samodzielnie korzysta z nocnika można powiedzieć wtedy
                                            jeśli maluch: samodzielnie sygnalizuje potrzeby fizjologiczne, potrafi wstrzymać
                                            je na chwile, siada na nocnik wcześniej zdejmując samodzielnie majtki. I to nie
                                            jest mój wymysł.
                                            • kropkacom Re: Camel 15.03.08, 18:30
                                              Powiedzieć napisało mi się dwa razy sad(
                                            • gaja78 Re: Camel 16.03.08, 02:03
                                              kropkacom napisała:

                                              > Powiedzieć o dziecku że samodzielnie korzysta z nocnika można powiedzieć wtedy
                                              > jeśli maluch: samodzielnie sygnalizuje potrzeby fizjologiczne, potrafi wstrzyma
                                              > ć
                                              > je na chwile, siada na nocnik wcześniej zdejmując samodzielnie majtki. I to nie
                                              > jest mój wymysł.

                                              No dokładnie.
                                              Ale widzisz, dla Babci najwyraźniej nauka o fizjologii człowieka ogranicza się
                                              do obserwacji jej własnych dzieci. Ja wierzę że jej dzieci szybko samodzielnie
                                              się załatwiały na nocniku, ale to nie znaczy, że wyznaczają średnią statystyczną.
                                              • mama303 Re: Camel 16.03.08, 09:01
                                                gaja78 napisała:

                                                > No dokładnie.
                                                > Ale widzisz, dla Babci najwyraźniej nauka o fizjologii człowieka
                                                ogranicza się
                                                > do obserwacji jej własnych dzieci.

                                                No a poza tym Babcia jest przywiązana do starych teorii i nie bardzo
                                                może to zmienić.
                                                • kropkacom Re: Camel 16.03.08, 09:16
                                                  > No a poza tym Babcia jest przywiązana do starych teorii i nie bardzo
                                                  > może to zmienić.

                                                  A jakie są stare teorie? Nie widzę żadnych poza: pozbądź się szybko pieluchy
                                                  tetrowej. Tetra to nie pampers. Szybko przecieka, ciężko ją umieścić w majtkach
                                                  czy ceratce, trzeba prać i suszyć. Nie widzę tu myślenia o dziecku. Kto tam by
                                                  czekał na jakąś dojrzałość. I babcia może sobie pisać że jej dzieci zrzucały
                                                  tetrę bez stresu i na własne życzenie. Ja znam ciągle nasiadówki na nocniku i
                                                  stres popuszczania.
                                                  • mama303 Re: Camel 16.03.08, 09:18
                                                    kropkacom napisała:

                                                    >
                                                    > A jakie są stare teorie?

                                                    Stare teorie mówią że roczne dziecko nalezy na siłę uczyc robienia
                                                    do nocnika. Oczywiscie bardziej dla wygody matki, nie dziecka.
                                                  • kropkacom Re: Camel 16.03.08, 09:28
                                                    Można dziecko od raczku przecież przyzwyczajać do nocnika. Pokazywać i
                                                    opowiadać. Około półtora roku zdejmować pieluchę na jakiś czas. Ale wymagać od
                                                    rocznego dziecka żeby panowało nad czymś do czego nie jest gotowe to przesada.
                                                    Dziecko w tym wieku ma przede wszystkim doskonalić chodzenie a nie przesiadywać
                                                    na nocniku.
                                                  • mama303 Re: Camel 16.03.08, 09:38
                                                    kropkacom napisała:

                                                    > Ale wymagać od
                                                    > rocznego dziecka żeby panowało nad czymś do czego nie jest gotowe
                                                    to przesada.
                                                    > Dziecko w tym wieku ma przede wszystkim doskonalić chodzenie a nie
                                                    przesiadywać
                                                    > na nocniku.
                                                    Jesli chodzi o mnie to całkowicie sie z Tobą zgadzam
                                                  • srebrnarybka Re: Camel 16.03.08, 23:45
                                                    czyli roczne dziecko ma nie jeść i nie spać, bo tego się nie robi
                                                    codząc? Większość ludzkości nauczyła się chodzić, mimo, że była
                                                    uczona załatwiania się na nocnik około roku.
                                                  • gaja78 Re: Camel 16.03.08, 12:31
                                                    kropkacom napisała:

                                                    > A jakie są stare teorie? Nie widzę żadnych poza: pozbądź się szybko pieluchy
                                                    > tetrowej. Tetra to nie pampers. Szybko przecieka, ciężko ją umieścić w majtkach
                                                    > czy ceratce, trzeba prać i suszyć. Nie widzę tu myślenia o dziecku. Kto tam by
                                                    > czekał na jakąś dojrzałość. I babcia może sobie pisać że jej dzieci zrzucały
                                                    > tetrę bez stresu i na własne życzenie. Ja znam ciągle nasiadówki na nocniku i
                                                    > stres popuszczania.

                                                    I są to teorie matek. Medycyna w czasie, gdy babcia odpieluchowywała swoje
                                                    dzieci, krzyczała już, że dzieci nie wolno namawiać do nocnika, jeśli nie są na
                                                    to gotowe fizjologicznie. Info od mojej matki, która niedawno się przyznała, że
                                                    tej medycyny z premedytacją nie słuchała (głównie za sprawą babci i niechęci do
                                                    pieluch tetrowych) ;P
                                                  • mama303 Re: Camel 16.03.08, 14:30
                                                    gaja78 napisała:


                                                    > I są to teorie matek. Medycyna w czasie, gdy babcia
                                                    odpieluchowywała swoje
                                                    > dzieci, krzyczała już, że dzieci nie wolno namawiać do nocnika,
                                                    jeśli nie są na
                                                    > to gotowe fizjologicznie.

                                                    Moja mama uległa tej teorii a teraz przyznaje w dyskusjach ze mną że
                                                    to głupie było i tyle.
                                                    Moja mama długoletni pedagog przedszkolny uważa w ogóle że czasy sie
                                                    zmieniły na korzyśc dzieci - mamy teraz bardziej wsłuchują sie w
                                                    dzieci i uważa to za postęp.
                                                  • srebrnarybka Re: Camel 16.03.08, 23:43
                                                    A jakie są stare teorie? Nie widzę żadnych poza: pozbądź się szybko
                                                    pieluchy
                                                    > tetrowej. Tetra to nie pampers. Szybko przecieka, ciężko ją
                                                    umieścić w majtkach
                                                    > czy ceratce, trzeba prać i suszyć. Nie widzę tu myślenia o
                                                    dziecku. Kto tam by
                                                    > czekał na jakąś dojrzałość. I babcia może sobie pisać że jej
                                                    dzieci zrzucały
                                                    > tetrę bez stresu i na własne życzenie. Ja znam ciągle nasiadówki
                                                    na nocniku i
                                                    > stres popuszczania.

                                                    Dlaczego nie widzisz myślenia o dziecku? To dla dziecka było lepiej
                                                    chodzić w mokrych, przeciekającyhc pieluchach czy nauczyć się
                                                    załatwiać na nocnik?
                                                    Same piszecie, że "stres popuszczania" zdarza się i starszym
                                                    dzieciom. W ogóle co za problem - każdy, jak się czegoś uczy, to
                                                    jeszcze nie umie i ma prawo mu się nie udać i taki stress czeka przy
                                                    wszystkim - przy nauce chodzenia i nauce chińskiego. W czym problem?
                                                    Nasiadówki na nocniku - cóż, siedzenia na nocniku bywało i rodzajem
                                                    przyjemności, a matka, która "wsłuchuje się w dziecko", wie, kiedy
                                                    ma ono zwykłą porę wypróżniania, więc należy regularnie przed tą
                                                    porą sadzać dziecko na nocnik. Sprzyjają temu też regularne posiłki.
                                                  • kropkacom Re: Camel 17.03.08, 00:10
                                                    srebrnarybka, uczyć się można wtedy kiedy na to jest się gotowym. Poczytaj jakie
                                                    etapy rozwoju dziecko przechodzi. Do roczku powinno raczkować a potem chodzić a
                                                    nie siedzieć na nocniku. Układ moczowy musi dojrzeć do świadomej nauki
                                                    korzystania z nocnika. Dziecko musi umieć choć na chwile wstrzymać mocz. To że
                                                    matka wpatruje się w malucha i biega za nim z nocnikiem nie jest równoznaczne z
                                                    umiejętnością korzystania z niego.
                                                  • srebrnarybka Re: Camel 17.03.08, 00:24
                                                    kropkacom napisała:

                                                    > srebrnarybka, uczyć się można wtedy kiedy na to jest się gotowym.
                                                    Poczytaj jaki
                                                    > e
                                                    > etapy rozwoju dziecko przechodzi. Do roczku powinno raczkować a
                                                    potem chodzić a
                                                    > nie siedzieć na nocniku. Układ moczowy musi dojrzeć do świadomej
                                                    nauki
                                                    > korzystania z nocnika. Dziecko musi umieć choć na chwile wstrzymać
                                                    mocz. To że
                                                    > matka wpatruje się w malucha i biega za nim z nocnikiem nie jest
                                                    równoznaczne z
                                                    > umiejętnością korzystania z niego.

                                                    - to jakim cudem ja i wszyscy moi rówieśnicy nauczyli się załatwiać
                                                    do nocnika ok. roku>
                                                    - nikt nie twierdzi, że roczne dzecko ma 24 godziny siedzieć na
                                                    nocniku. Powinno być sadzane przed najczęstszą porą wypróżnień, rano
                                                    po przebudzeniu, i w porach, kiedy mozna spodziewać się załątwiania
                                                    potrzeb fizjologicznych.
                                                  • kropkacom Re: Camel 17.03.08, 00:27
                                                    Podaj mi jeden powód czemu wbrew temu co wiem o rozwoju dziecka mam niespełna
                                                    rocznego dzieciaka odpieluchowywać. Jeden powód.
                                                  • srebrnarybka Re: Camel