popchnęłam swoje dziecko

13.03.08, 11:53
Zrobiłam krzywdę swojemu dziecku, popchnęłam tak mocno, że się
przewróciło.
Mam dwoje dzieci jedno kilkumiesięczne drugie trzyletnie. Nie
pracuję, cały czas spędzam z nimi (zrezygnowałam z pracy zawodowej,
żeby zajmować się domem i dziećmi).
Do tej pory nie było sielankowo, ale znośnie wystarczało mi
cierpliwości żeby dawać sobie radę z dziećmi bez używania
jakiejkolwiek przemocy (mowa tu o starszym dziecku), czasami
zdarzało mi się krzyknąć. Zeszły tydzień niemal cały spędziłam z
dziećmi w domu, mąż był na wyjeździe służbowym, nikt do mnie nie
zajrzał, nikt nawet nie zadzwonił zapytać jak sobie radzę, nawet
moja własna matka.
Dzis zrobiłam coś tak strasznego, czego nigdy nawet nie odważyłabym
się pomyśleć.
Ponad godzinę usypiałam malucha, i miałam już szczerze dość, w końcu
udało się, po 15 minutach starsze zaczęło bardzo głośno pokrzykiwać,
no i małe obudzone, strasznie się zdenerwowałam, kazałam mu iść do
drugiego pokoju - odmówił, to w tej całej złości zdjęłam go z łóżka
i popchnęłam w stronę drzwi wyjściowych z pokoju, przewrócił się i
uderzył o podłogę.
Jest mi tak strasznie wstyd i żal dziecka, teraz śpi, maleńkie się
bawi a ja siedzę i ryczę, bo nie wiem co się ze mną dzieje.
Może warto odwiedzić jakiegoś psychologa?
    • sir.vimes Re: popchnęłam swoje dziecko 13.03.08, 11:59
      Warto,

      a dziecko przprosić , utulić i dokładnie wytłumaczyć , ze w żaden sposób nie
      zasłużyło na to co się stało. Pokrotce i bez przesadnego obciązania wyjaśnić
      Twoje uczucia - że bylaś zmęczona, ze chciałaś uśpić małą by móc się z nim
      pobawić i przestraszyłaś sie , ze mała sie obudzi.

      Powiedz dziecku , ze ma prawo być na Ciebie obrażone, złe. Że bardzo ci wstyd.

      A potem poszukaj jeżeli nie psychologa to jakichś fajnych warsztatów na których
      nauczysz sie panopwać nad sobą i gniewem.

      A co dzwonieniai zaglądania - sama zadzwoń do znajomych, do matki, poproś o
      pomoc. To żaden wstyd.
    • salommea Re: popchnęłam swoje dziecko 13.03.08, 12:41
      przeprosić dziecko naprawdę warto. Im szybciej, tym mniej maluch
      będzie przeżywał to co sie stało. Nie martw się, jutro już nie
      bedzie o niczym pamiętał.
      Ważne teraz, żeby taka sytuacja sie wiecej nie powtórzyła. To nie
      jest tak, ze nie potrafisz panować nad swoim gniewem, jesli przez 3
      lata Ci się świetnie udawało.
      2 dzieci to naprawdę duże obciążenie, szczególnie, że jak piszesz,
      często jesteś z nimi sama.
      Nie potrzebujesz psychologa, tylko relaksu, chwili dla siebie, w
      ciszy i spokoju. Czas i pieniadze, które miałabyś przeznaczyć na
      terapię wydaj na basenie, w saunie, na masażu, w kawiarni, czy w
      innym przyjemnym miejscu.
      Każdy się czasem denerwuje i jest to zupełnie normalne - organizm ma
      ograniczoną wytrzymałość, później stres przejmuje stery.
      Odśwież kontakty z chociaż jedną koleżanką, idźcie gdzieś razem.
      Wiem, ze czasem jest trudno znaleźć czas tylko dla siebie. Ja
      zrobiłam w domu grafik, w którym jest wyraźnie określone, że od
      godziny takiej do takiej mam czas dla siebie i mogę go wykorzystać
      na wszelkie możliwe sposoby.
      W dni, gdy mam np godzinkę zamykam sie w łazience na aromatyczną
      kąpiel z jakimś kobiecym magazynem, kiedy mam go wiecej (2- razy w
      tygodniu) basen i sauna. Wychodzisz jak nowo narodzona i masz
      energię na następnych parę dni.
      Nie martw się. Postaraj się zrobić coś dla Ciebie. Psycholog
      niepotrzebny - sama jestem psychologiem, więc wiem co mówię smile
    • dorota.konowrocka Re: popchnęłam swoje dziecko 13.03.08, 13:47
      Ja też myślę, że psycholog niepotrzebny. Każdy ma prawo stracić cierpliwość w
      obliczu ciągłego pobytu z dwójką dzieci. Też mam dwoje, z podobną różnicą wieku.
      Przeproś, przytul, powiedz, że byłaś zdenerwowana i przykro ci, że tak ostro
      zareagowałaś, ale jakoś strasznie się nad tym nie ma co rozwodzić. Jak czujesz,
      że szlag Cię zaczyna trafiać, to posadź dzieci przed bajką na pół godziny i
      pójdź zrobić sobie herbatę, poczytać coś w drugim pokoju. A jak masz możliwość,
      to nawiąż jakieś przyjazne stosunki z sąsiadką na przykład i umówcie się na
      jakieś wzajemne pilnowanie sobie dzieci, które da każdej z was trochę oddechu.
      Najlepiej taką, która też ma dwójkę albo trójkę w podobnym wieku, bo jej
      dodatkowa dwójka nie będzie przerażać, z matką jedynaka to może nie wyjść.

      Moje doświadczenie jest takie, że dzieci są albo tak słodkie, że czujesz, jak
      rozpływasz się z miłości, albo tak nieznośne, że masz ochotę oddać je do
      przytułku. Stany pośrednie sporadyczne. Każdy ma prawo od czasu do czasu dostać
      świra na tej huśtawce. Ostatecznie, nie złamałaś mu ręki ani nie wybiłaś zębów smile

      Dorota
      • alessia27 Re: popchnęłam swoje dziecko 13.03.08, 14:05
        nie rob tego nigdy wiecej !!!
        Obiecaj dziecku, ze to sie wiecej nie powtorzy.
        • 1to_ja11 Re: popchnęłam swoje dziecko 13.03.08, 14:43
          Bardzo serdecznie dziękuję za wsparcie
          Oczywiście przeprosiłam od razu po tym strasznym wypadku,
          powiedziałam, że bardzo źle zrobiłam i obiecałam, że to się nigdy
          więcej nie powtórzy.
          Wiem, że potrzebuję trochę czasu dla siebie, ale zupełnie nie jestem
          w stanie go wygospodarować, rodziny mamy bardzo daleko więc nikt nie
          może mi pomóc.
          Sąsiadek z dziećmi niestety nie mam.
          Jeszcze raz dziękuję za wsparcie, było mi bardzo potrzebne, teraz
          maluchy bawią się klockami i nie wyobrażam sobie jak można takiej
          słodkiej istotce cokolwiek zrobić.
          • andaba Re: popchnęłam swoje dziecko 13.03.08, 17:22
            A co ci psycholog pomoże?

            Raczej wyjdź do ludzi, poszukaj parku, placu zabaw czy innego miejsca, gdzie będziesz mogła z ludźmi pogadać, bo od gadania non stop z dzieciakami do lat trzech święty by oszalał.
            • verdana Re: popchnęłam swoje dziecko 13.03.08, 19:51
              Wyluzuj - xle zrobuilas, zdarza się. Matka tez czlowiek. dziecko
              trzeba przeprosić, po czym wybaczyc sobie. Psycholog Ci nie
              potrzebny, raczej dwa dni wolnego, fryzjer i kosmetyczka.
              Mnie w dokladnie tych samych okolicznosciach zdarzyło się niegdyś
              dokładnie to samo. A i tak uwazam się za całkiem dobrą matkę. I
              dziecko wyroslo jakos bez wiekszych wstrzasów.
              Nie łudź się - takie rzeczy robi bardzo wiele matkek, tylko malo
              ktora się do tego przyznaje. Problem zaczyna sie wtedy, gdy takie
              wypadki nie "zdarzają się", a zaczynaja się powtarzać.
    • idadura Re: popchnęłam swoje dziecko 13.03.08, 20:01
      oj pewnie, że żle sie stało ale każdy traci cierpliwość. ja mam
      dwóch dwulatków i dziś cały dzień wyli albo bili sie nawzajem i
      naprawdę omal obaj nie oberwali. zdaża mi sie którgoś walnąc po
      łapkach i potem mi wstyd, tylko nie wytrzymuje. kobiety ci poradziły
      wyjcie, cóż łatwo mówić jak sie ma na to szanse. ja całą ciążę
      przeleżałam a teraz dwa lata tylko z chłopcami (w sumie 3 lata
      oderwania od świata), mąż pomaga ale po pracy(nie ma go w domu 12-13
      godzin) wiec na wyjście nie ma szans. dobrze cie rozumiem, tu
      potrzedna jest pomoc kogoś fizycznie a nie psychologa
      • 1to_ja11 Re: popchnęłam swoje dziecko 13.03.08, 21:14
        Jeszcze raz bardzo dziękuję, ale jestem już skrajnie wyczerpana,
        maleństwo nie spało pół nocy, a później większość dnia na rękach,
        teraz mąż wrócił po pracy z temperaturą wysoką.
        Njabardziej martwię się że taki wypadek skoro już się zdarzył to
        może się powtórzyć a tego bardzo nie chcę.
        Stąd ten pomysł z psychologiem.
        • reninka72 Re: popchnęłam swoje dziecko 13.03.08, 22:30
          rozmawialas o tym z mezem? mysle, ze nawet jesli maz pracuje calymi dniami,
          powinien docenic powage sytuacji i dac ci odpoczac chociaz w weekendy, np. zajac
          sie dziecmi przez caly dzien w sobote lub w niedziele. wtedy ty mozesz wyjsc z
          domu, zrobic cos dla siebie. naprawde, kazdy potrzebuje odpoczynku, od dzieci
          takze.
        • madach2 Re: popchnęłam swoje dziecko 13.03.08, 22:58
          Doskonale cię rozumię.
          MAm czteromiesięcznego bobaska i 4letniego nadpobudliwogeo przedszkolaka. Juz nie raz mnie poniosło i warknełam na tego starszego, albo co gorsza mocniej go pociagnęłam...I potem po ochłonięciu oprócz tego, że każdorazowo przeprowadzałam rozmowe z synkiem to zadawałam sobie pytanie"I po co te nerwy?"...Tak, ale w sytuacji, gdy człowiek nie śpi w nocy, ciagle martwi sie czy dzeci zdrowe, co zrobic na obiad, czy zdążę posprzątać zanim sie obudzi, czy zdążę do przedszkola...etc. trudno czasami zapanowac nad nerwami.
          Własnie dzisiaj byłam na lekcji otwartej w pzredzskolu mojego synka. Wspólnie z dzieciaczkami my rodzice robilismy ozdoby wielkanocne. Pomimo tego, że oczywiscie martwiłam się czy maleństwo w domu nie płacze spędziłam fajna godzinę z moim starszym brzdącem. I z żalem stwierdzam, że za mało czasu mu poswięcam. Po narodzinach córki synek nagle "urósł" i zaczęłam od niego duzo wiecej wymagać niz dawać. On stał się bardziej krnąbrny, bo cóż...jest tylko dzieckiem, albo inaczej jest AŻ DZIECKIEM i chce mieć swój czas. I błędne koło sie zamyka. Bo jakże mozna wymagać od dzieciaka jak traci sie w jego oczach autorytet?!(bo co to za matka, która ciągle krzyczy?!)
          No i przy okazji Twojego wątku ja sie "wygadałam"
          Wydaje mi się, że kazdy dla siebie moze byc psychologiem, więc sądzę, że pójcie do niego to czas starcony. Pomysl co byłoby dla ciebie najlepszym sposobem na relaks(dla mnie wyjścia bez dzieci to żaden relaks, bo ciągle myslę czy wszystko o.k). Yrzymaj się cieplutko. I wiesz..tak sobie myślę, że mamy, które zdają sobie sprawę z tego, że coś źle zrobily to fajne mamy. Nikt nie jest robotem. którego mozna zaprogramować....
    • soffia75 Re: popchnęłam swoje dziecko 13.03.08, 23:17
      Źle się stało, ale nie obwiniaj się tak bardzo - jesteś tylko człowiekiem, do
      tego zestresowanym i przemęczonym. Moi przedmówcy dobrze radzą: przeprosić
      dziecko, mocno wyściskać, a potem wrzucić na luz i pomyśleć, jak mogłabyś
      wygospodarować dla siebie choć trochę czasu na relaks. Regularny odpoczynek,
      możliwość "zresetowania się" chociaż przez kilka godzin w tygodniu, to jest
      podstawa, żeby zmęczenie, stres i frustracja nie zaczęły się nawarstwiać.
      Zastanawiam się - jak bardzo byłaś dotąd aktywna zawodowo? Lubiłaś swoją pracę?
      Może rezygnacja z pracy to dodatkowy czynnik, który Cię frustruje, choćby
      podświadomie?...
      Odrobina zdrowego egoizmu naprawdę nie zaszkodzi - zorganizuj sobie jakieś
      zastępstwo do opieki nad dziećmi (mamę na przykład; raz czy dwa w tygodniu to
      przecież nie tak wiele), dzięki temu Ty masz mały "urlop", którego dobroczynnych
      efektów nie sposób nie docenić.
      Powiem z doświadczenia - kocham moją córunię najbardziej na świecie, ale, jak
      przystało na "żywe srebro", czasami też potrafi wyprowadzić mnie z równowagi.
      Staram się dawać sobie duuuużo luzu, odpuszczać sobie przejmowanie się
      drobiazgami i dbać o moje "wychodne" - jak się potem wraca do domu, to kocha się
      tego małego szkraba tysiąc razy bardziej. wink
      Trzymam kciuki, będzie dobrze!
    • jaka.to.melodiaa Re: popchnęłam swoje dziecko 15.03.08, 17:30
      straszne. horror niesamowity.
      • iwciah Re: popchnęłam swoje dziecko 30.03.08, 20:11
        jaka.to.melodiaa napisał:

        > straszne. horror niesamowity.



        Zastanawiam się czy zawsze musi się znależć ktoś taki??

        A co to tematu- to wiadomo że żle się stało ale ja naprawde to
        rozumię. Ostatnie 2.5 roku spędziłam w domu, prawie wogóle z niego
        nie wychodząc i nie raz zdarzyło mi sie podnieśc "za bardzo" głos na
        synka.
        Naprawde najlepszym rozwiązaniem jest odpocząc choć troszke,
        zrelaksować sie bo każdemu jest potrzebna chwikla samotności- w
        szczególności matce wychowującej dzieci.
        Warto też poprosić kogoś znajomego o pomoc.
        Pozdrawiam
    • ik_ecc Re: popchnęłam swoje dziecko 15.03.08, 17:40
      1to_ja11 napisała:

      > nikt do mnie nie
      > zajrzał, nikt nawet nie zadzwonił zapytać jak sobie radzę, nawet
      > moja własna matka.

      Warto nabyc ksiazke telefoniczna badz popytac znajomych o ich numery
      telefonu, nauczyc sie obslugiwac telefon i w przyszlosci te
      umiejetnosc wykorzystac.
    • mamma3 Re: popchnęłam swoje dziecko 30.03.08, 19:33
      Kobieto nie jesteśmy maszynami, chociaż wszędzie nam starają się
      wmówić że tak jest. Wiem że łatwo radzić,ale po pierwsze: nic się
      nikomu nie stało (z dzieckiem jest ok )po drugie:żaden psycholog,
      ale pomyśl że to sygnał alarmowy. Musisz trochę odetchnąć, pobyć bez
      dzieci bo człowiek traci dystans do siebie i do dzieci. Nie jesteś
      złą matką tylko zmęczoną. Polecam "(Pierwszy) rok po urodzeniu
      dziecka" S. Kissinger.
      A o fakcie że jesteś dobrą matką ( dzieci nie potrzebują matki
      idealnej) świadczy twój powyższy post. Gratuluję.
    • nessska Re: popchnęłam swoje dziecko 30.03.08, 21:33
      "Zeszły tydzień niemal cały spędziłam z
      > dziećmi w domu" - faktycznie, to jakiś koszmar - musiałaś spędzić ze swoimi
      dziećmi niecały tydzień i to Cię zestresowało aż tak, że musiałaś użyć siły
      wobec trzylatka...
Pełna wersja