Lubicie swoje dzieci?

27.03.08, 00:56
Czasami czytam tu mamy, które "nie radzą sobie", albo "chyba nie
kochają" swojego dziecka. I zastanawiam się: czy miałyście jakieś
wyobrażenie o swoim dziecku? że będzie takie a takie. Czy te
wyobrażenia spełniły się choć w najmniejszym stopniu? (Moje nie.) Na
przykład ktoś myślał, że będzie miał bystre, żywiołowe dziecko a ma
płaczliwą ślamazarę. Ktoś inny życzyłby sobie zrównoważone i rozumne
dziecko, a ma dziecko, którego głównie biega i krzyczy.
Jak to wpływa na wasze relacje z dzieckiem (jeśli wpływa)? Jesteście
np. zdołowane, że dziecko jest właśnie takie i próbjecie jakoś
naprowadzić je na "właściwy", wg. was tor?
I jeśli macie więcej dzieci, to czy najbliższe waszym ideałom
dziecko jest w lepszej sytuacji, bo nie wkurzacie się na nie tak
często?
    • mama-123 Re: Lubicie swoje dzieci? 27.03.08, 01:35
      Tak, wszystkie moje dzieci lubie. Kazde ma cos za uszami. Jak to
      ludzie, ale sa bardzo fajne. Nawet powiem czasem mnie zadziwiaja.
      Kazde jest calkiem inne.
    • pimpusia77 Re: Lubicie swoje dzieci? 27.03.08, 09:41
      Ja powiem szczerze, że nie spodziewałam się, że będę miała tak fajne
      dziecko smileUwielbiam mojego syna i bardzo lubię spędzać z nim czas.
      Jest wesoły, śmieszny, inteligentny, pełen ekspresji, ma ogromna
      wyobraźnię... Oczywiscie czasami daje popalić tak, że mam ochotę
      najpierw obedrzeć go ze skóry a potem wyskoczyć przez okno wink
      Zanim zaszłam w ciążę napatrzyłam sie na dzieci: wiecznie wyjące,
      marudzące, narzekające, rzucające się w spazmach na ziemię,
      nastawione konsumpcyjnie do świata itd. I sądziłam, że to jest
      norma, że takie są dzieci- po prostu z definicji. Że jak ma sie
      dziecko to jest się w pewnym sensie "uziemionym" na kilka lat...
      Oczywiście wiedziałam, że kocha sie tego tyrana do granic możliwości
      i nic nie daje większego szczęścia- i tylko dlatego zdecydowałam sie
      na dziecko smile
      Tak więc moje wyobrażenia nie były prawdziwe. Wszysko zależy od
      podejścia rodzica - na ile pozwoli sobie wejśc na głowę lub
      odwrotnie- jak bardzo chce "wytresować" swoje dziecko powodując u
      niego tym samym frustracje. No i oczywiście wiele zależy od
      harakteru dziecka.
      • kanga_roo Re: Lubicie swoje dzieci? 27.03.08, 10:39
        lubię, bardzo. i tak się zastanawiam - czy może być inaczej, bo w
        końcu jakoś wpływamy na tego małego człowieczka, myślą, mową,
        uczynkiem...i zaniedbaniem smile są więc spore szanse, że będzie
        podobny do nas (a więc fajny).
      • mamamamba Re: Lubicie swoje dzieci? 31.03.08, 17:39
        dopoki nie urodzilam, nie przepadalm za dziecmi. teraz wszystkie kocham.
        instynkt macierzynski dziala big_grin a mojego syna naprawde lubie! owszem, czasem
        jest trudny do zniesienia, ale wszedl wlasnie w fajny okres, niebawem konczy
        poltora roku WRESZCIE zaczyna sie (troszke) soba zajmowac sam, widze kreatywnosc
        w nim (wymysla sam rozne rzeczy), potrafi rozbawic mnie do lez. boski jest!
        a co do wyobrazen- myslalam,ze bedzie tak dziki jak ja. owszem jest, ale ma tez
        2 strone swej osobowosci- filozof, po tatusiu.. big_grin wariujemy w domu, a gdy
        wychodzimy do kogos- jaki on grzeczny. no i nikt nie wierzy jakie ma rogi w
        chacie. przeciez taki spokojny, zamyslony..obserwator maly z niego sie robi. ale
        tez mnie ta jego strona cieszy.
    • zawsze-zosia Re: Lubicie swoje dzieci? 27.03.08, 11:00
      Uwielbiam!!! Mam najlepsze dziecko na świecie. I nigdy się nie
      dowiem na ile w tym naszej ( rodzicielskiej) zasługi a ile genów.
      Jakoś nie wyobrażałam sobie dziecka przed urodzeniem. Natomiast
      zawsze byłam dobrej myśli co do trudów rodzicielskich i nie
      przerażały mnie opowieści typu :straszny poród , nawał mleczny,
      kolki, depresja poporodowa itp, itd. Ale ja jestem mega optymistką,
      więc może dlatego smile
      Oczywiście trudne chwile bywają, ale na szczęście rzadko.
      • agatka_s Re: Lubicie swoje dzieci? 27.03.08, 11:16
        Bardzo lubie swoje dziecko, i bardzo lubie z nim spedzac czas.
        Lubie z nim rozmawiac, klocic sie, dyskutowac, czasem truc i slyszec
        jak ma juz mnie dosyc, zeby za chwile przybiec i zwyczajnie po
        dziecinnemu sie przytulic (strasznie mnie to wzrusza, to polaczenie
        doroslosci i dziecinnosci w jednym). Lubie tez jak mam go kolo
        siebie, nawet jak sie nie odzywa, ale lubie tez jak jest gdzie
        indziej, a ja tylko o nim mysle. Lubie na niego patrzec, sprawia mi
        to autentyczna frajde. Bardzo tez lubie jak jestesmy gdzies razem,
        czuje wprost jakas przeogromna przyjemnosc ze moge sie "pokazac" z
        moim dzieckiem, nawet wieksza niz ze zjedzenia batonika.

        Nie mialam natomiast nigdy zadnych wyobrazen, oczekiwan. Nigdy
        sobie nie wyobrazalam swojego dziecka.

        Czasem tylko dziwie sie jak bardzo jest podobny do mnie (lapie sie
        na tym nagle ze cos co on robi, ja skads znam....), a czasem na
        odwrot jak jest totalnie inny....
    • izabela1976 Re: Lubicie swoje dzieci? 27.03.08, 11:19
      liberata napisała:

      > I zastanawiam się: czy miałyście jakieś
      > wyobrażenie o swoim dziecku? że będzie takie a takie. Czy te
      > wyobrażenia spełniły się choć w najmniejszym stopniu?

      Jedyne czego sobie nie wyobrażałam myśląc o dziecku to fakt, że mogę
      mieć niepełnosprawne dziecko. I mam niepełnosprawnego synka.

      Poza tym moje dzieci są takie jak powinny być dzieci. I grzeczne, i
      niegrzeczne, i spokojne, i wszędzie ich pełno. I są cicho, i drą się
      czasami niemiłosiernie.

      Kocham je za to, że są.
    • mamamisia6 Re: Lubicie swoje dzieci? 27.03.08, 14:20
      Bardzo lubię swojego syna.To naprawdę fajny człowieczek, jest dobry,
      inteligentny, ciekawy świata,zabawny. Lubię z nim być,
      rozmawiać,poznawać, lubię mu pomagać i patrzeć na niego. Czasami
      tylko żałuję że nie mam do niego pilota, żeby wyłączyć głos
      (straszny gaduła). A jeśli chodzi o wyobrażenia to zawsze wydawało
      mi się że jak syn, to będzie trochę bardziej ciągnęło go do sportu,
      a mój syn to raczej nie bardzo. Wytłumaczył mi że jest raczej typem
      naukowca a nie sportowca, no i to tyle jeśli chodzi o moje
      wyobrażenia.Pozdrawiam.
    • salommea Re: Lubicie swoje dzieci? 27.03.08, 14:39
      czy miałyście jakieś
      > wyobrażenie o swoim dziecku? że będzie takie a takie. Czy te
      > wyobrażenia spełniły się choć w najmniejszym stopniu?

      gdy byłam w ciąży wiedziałam, że jakiekolwiek będzie, będzie
      najkochańszym, najwspanialszym, najważniejszym. Nawet płci nie
      znaliśmy, ale nam to nie przeszkadzało.

      Ktoś inny życzyłby sobie zrównoważone i rozumne
      > dziecko, a ma dziecko, którego głównie biega i krzyczy.

      nie rozumiem co to znaczy.. Dziecko to człowiek. W jaki niby sposób
      można życzyć sobie, że będzie on miał taki czy inny charakter? jak w
      ogóle można zakładać, że dziecko będzie konkretnie takie, jakie
      chcemy, żeby było? Właśnie stąd bierze się większość rozczarować
      rodzicielskich. Ktoś wymyśli sobie, że będzie miał takie a takie
      dziecko a tu klops, bo dlaczego miałoby ono być konkretnie takie jak
      chcemy?

      > Jak to wpływa na wasze relacje z dzieckiem (jeśli wpływa)?
      Jesteście
      > np. zdołowane, że dziecko jest właśnie takie i próbjecie jakoś
      > naprowadzić je na "właściwy", wg. was tor?

      naprowadzać?? to znaczy, że nie liczy się jakie dziecko jest, ajką
      ma osobowość, nie liczy się jego odrębność i specyficzność, to, że
      jest wyjątkowe? liczy się tylko to, że nie jest takie, jakiego
      chcieliśmy? Dziecko to nie salon w nowo kupionym mieszkaniu, zeby
      je "remontować" pod nasz gust. Wychowanie polega na wspieraniu
      rozwoju i socjalizacji odpowiednio do wieku a nie na ingerowaniu w
      osobowość.

      Jestem normalną matką. Czasem się wkurzam, czasem chcę być sama ze
      sobą, czasem wychodzę z domu, zeby odpocząć, ale ie zdarzyło mi się
      jeszcze, żeby po pół godziny później nie tęsknić do mojej małej.
      Moje dziecko jest dla mnie najwazniejsze na świecie, najwspanialsze,
      najkochańsze, najdroższe. Tak naprawdę zanim zaczęłam czytać to
      forum wydawało mi się, że dla każdej matki jej dziecko jest właśnie
      takie. Smutny jest fakt, że tak nie jest.
      • kropkacom Re: Lubicie swoje dzieci? 27.03.08, 14:58
        Czy lubię? Ja ubóstwiam smile Nie miałam żadnych oczekiwań przed ich narodzinami,
        po prostu się cieszyłam na ich narodziny. Z natury jestem niecierpliwa wiec
        doczekać sie nie mogłam. Miałam zaplanowaną cesarkę i poszłam tydzień wcześniej
        do szpitala. Stwierdzono że dzieci gotowe do wyjścia i nie czekano na termin smile

        Momentami nie jest prosto wychowywać bliźnięta ale to nie zmienia faktu że
        strasznie je kocham i lubię.
    • soffia75 Re: Lubicie swoje dzieci? 27.03.08, 15:14
      Mnie zaskoczyła żywiołowość mojego dziecka. Nie wyobrażałam sobie małej jakoś
      specjalnie, ale myślałam, że będzie raczej spokojna, tak jak ja w dzieciństwie.
      Tymczasem moja córa to prawdziwy mały żywiołek, mający tysiąc pomysłów na
      minutę, śmiały, bezpośredni i wygadany. Oczywiście nie przeszkadza mi to wcale
      (no, prawie wcale - oprócz momentów, kiedy ja padam z nóg i chciałabym, żeby
      mała trochę się wyciszyła, natomiast ona ma akurat ochotę na szalonego berka wink
      ). Raczej się cieszę, że nie będzie musiała w życiu pracować nad swoją
      nieśmiałością, tak jak ja, i będzie jej łatwiej.
      Agatka_s: "Lubie tez jak mam go kolo
      siebie, nawet jak sie nie odzywa, ale lubie tez jak jest gdzie
      indziej, a ja tylko o nim mysle. Lubie na niego patrzec, sprawia mi
      to autentyczna frajde." - trafiłaś w samo sedno, podpisuję się pod tym obiema
      rękami! smile
    • nchyb Lubimy... 29.03.08, 09:38
      sympatyczne są, dają się lubić.
      Na razie nie domagają się nawet zaliczki na poczet przyszłego spadku
      po mnie, to w sumie mogą być... smile

      Kochać je kocham, ale lubię je. Naprawdę, bo dają się lubić.
      • kocianna Re: Lubimy... 29.03.08, 13:39
        Kocham bezwarunkowo, a lubię... kiedy jestem wyspana, nieprzemęczona i nie mam
        terminowej roboty smile Czyli zazwyczaj jednak lubię.
        Ale uważam, że powinny być wprowadzone obowiązkowe urlopy od macierzyństwa
        (choćby 2 weekendy w roku)...
        • nchyb Re: Lubimy... 29.03.08, 15:31
          nie potrzebuję ustawowego zwolnienie od dzieci. Sama potrafię je
          przekonać, że mama też człowiek i odpocząć, także od nich,
          potrzebuje... smile
    • dorota.konowrocka Re: Lubicie swoje dzieci? 30.03.08, 20:59
      Nie wyobrażałam sobie specjalnie, jakie będą, chyba wyobraźni mi nie starczało,
      ale jest sporo momentów, kiedy rzeczywistość mnie przerasta. Mam dwóch
      energicznych chłopców, bardzo rozbrykanych, bardzo "żądnych życia", że tak
      powiem, hałaśliwych, wygadanych, ruchliwych, a ja jestem osobą, która lubi
      samotność... Na razie jestem na etapie, kiedy momentami starszy budzi więcej
      moich ciepłych uczuć, bo łatwiej jest z nim usiąść i na przykład przeczytać 10
      stron jakiejś już całkiem ciekawej książki (np. Muminki czy jakieś baśnie), a
      momentami znów młodszy budzi więcej moich ciepłych uczuć, bo zadaje mniej pytań
      i stosunkowo łatwiej go zaangażować w coś, co ja sama robię (starszy ma już
      więcej własnej woli i nie zawsze daje się zaangażować, często próbuje
      zaangażować mnie w swoje koncepcje). Generalnie nie spodziewałam sie tego, że
      takim problemem będzie wola moich dzieci - coraz silniejsza z każdym dniem, i
      jej zderzenie z moją wolą, z moją chęcią zrobienia, ukończenia, osiągnięcia tego
      czy tamtego.

      Generalnie kocham bezwarunkowo, w tym sensie, że jaki by nie był, to bym
      kochała, bo to jednak moje dziecko i w ogóle fajne jest, ale są momenty i wcale
      nie są rzadkie, gdy myślę sobie: ojej, jakbym miała dziewczynkę, to ona byłaby
      na pewno bardziej zrównoważona i spokojna, bardziej rozsądna, nie plułaby dla
      rozrywki i nie biegałaby z jakimś patykiem strzelając do wszystkich... W tym
      sensie chłopcy rozmijają się z moimi wyobrażeniami... smile

      Dot
      • soffia75 Re: Lubicie swoje dzieci? 31.03.08, 13:38
        dorota.konowrocka napisała:
        > (...) ale są momenty i wcale
        > nie są rzadkie, gdy myślę sobie: ojej, jakbym miała dziewczynkę, to ona byłaby
        > na pewno bardziej zrównoważona i spokojna, bardziej rozsądna, nie plułaby dla
        > rozrywki i nie biegałaby z jakimś patykiem strzelając do wszystkich...

        Doroto droga, to wcale nie jest powiedziane... wink Moja córa "sprzedałaby"
        niejednego chłopca w jej wieku - nie jest spokojna ani zrównoważona, tylko we
        wszystko, co robi, angażuje się bez reszty (albo wcale); latem ma kolekcję
        siniaków jak mały łobuziak; ma tysiąc pomysłów na minutę, z ekwilibrystyką na
        meblach włącznie - tak, że nie można jej na chwilę spuścić z oczu. To taka
        "ekstremalna" dziewczynka; ale bardzo ją kocham właśnie taką. smile
        Pozdrawiam!
    • a_gurk Re: Lubicie swoje dzieci? 31.03.08, 01:09
      Zarówno ja jak i mąż byliśmy spokojnymi dziećmi i nasza córka do
      pewnego momentu tez taka była. A teraz mam dwójkę energicznych,
      żywiołowych i roześmianych a czasem płaczliwych maluchów w domu, w
      dodatku z silnymi charakterami i niemożliwie upartymi. Jak rodzice.
      Właśnie ta tryskajaca energia, zwłaszcza u córki, zaskoczyła mnie
      najbardziej. Jak również jej humory i jęczenie. I podobieństwo syna
      do mnie- wszystkie uczucia na wierzchu, czego nigdy nie chciałam u
      swoich dzieci, a jęczenia i wymuszania wszystkiego płaczem po prostu
      nienawidzę. W akceptacji tej sytuacji pomogły mi mądre ksiażki,
      rozmowy z mężem i doświadczonymi znajomymi oraz modlitwa. I wciąż
      się uczę. A swoje dzieci bardzo lubię, nie tylko kocham, tak jak
      lubię i kocham ich ojca. Nigdy tyle nie naśmiałam się z całego
      serca, jak odkad mam dzieci (urodziłam je dosć późno). Czasem jednak
      mam wszystkiego i ich dosyć, stąd to zdanie jw.
      • a_gurk Re: Lubicie swoje dzieci? 31.03.08, 01:19
        Zapomiałam napisać, ze nie wiem, co to znaczy, naprowadzić dziecko
        na właściwy tor. Co przez to rozumiesz? Oczywiście uczę dzieci
        zasad, także szacunku do uczyć i czasu drugiego człowieka i nie
        tylko, ale nie zmienię całkowicie ich osobowości. Moge tylko im
        pokazać, pomóc w dostosowaniu się do wymogów życia na zewnątrz, poza
        rodziną, w znalezieniu swojego miejsca w świecie i w akceptowaniu
        swojej indywidualności. JAk mogłabym zamienić moją energiczną i
        ciekawską córkę w szarą zalęknioną myszkę bez masakrowania jej
        psychiki? Czy mojego ciągle wspinajacego się i wkładającego ręce
        wszędzie syna w grzecznie bawiacego się w kącie chłopca bez prania
        mózgu? A nie chcę żadnej z tych rzeczy robić, gdyż moje dzieci są
        wspaniałe i wartościowe takie, jakie są, chociaż czasem mam ochotę
        uciec gdzieś i odpocząć od nich. To zresztą normalne odczucia, gdy
        się z kimś przebywa niemal non stop. A wewnętrzną niezgodę na nich,
        która się po drodze pojawiła pod wpływem własnych kompleksów,
        zwalczyłam jak opisałam w poście powyżej
        • liberata Re: Lubicie swoje dzieci? 31.03.08, 02:37
          "Naprowadzić na właściwy (wg. naszego uznania) tor" - nie chodziło
          mi oczywiście o masakrowanie psychiki dziecka, choć pewnie znajdą
          się i tacy rodzice, lecz raczej o wzmacnianiu pochwałami
          preferowanych zachowań. Np. moja córka jest z natury powściągliwa,
          więc każde przytulenie przyjmuję niemal jak prezent i mówię jej jak
          bardzo mnie to cieszy. Mogłabym oczywiście stać jak kołek, ale wtedy
          przestałaby się przytulać w ogóle.
          Wiem oczywiście, że jej charakteru nie zmienię i nie stanie się
          pewnego dnia przylepą. Zastanawiam się, czy to modelowanie ma
          jakikolwiek sens, skoro jest jednak wbrew naturze dziecka.
          • maksimum Czy te wyobrażenia spełniły się? 31.03.08, 05:19
            "czy miałyście jakieś
            wyobrażenie o swoim dziecku? że będzie takie a takie. Czy te
            wyobrażenia spełniły się choć w najmniejszym stopniu?"
            -------------
            Jakie nalezy miec oczekiwania?
            Ze dzieci beda bardzo podobne do nas samych i beda jakas wypadkowa
            obojga rodzicow.
            Najbardziej jestem zadowolony z tego,ze Monika(11) i Maciek(13) maja
            dobrych kolegow.Jedno i drugie zadaje sie z dzieciakami madrzejszymi
            od nich i bardzo spokojnymi.Nigdy nie przypuszczalem,ze moje
            dzieciaki beda sie zadawac z Chinczykami,a tak sie stalo i teraz
            jestem z tego zadowolony.
            Ja chodzilem na wagary,nie unikalem bojek i rozrob,choc studentem
            bylem dobrym.Mialem jakies takie sklonnosci do zadawania sie z
            huliganami.Kilku moich kolegow z podstawowki siedzialo w wiezieniu.
            Po przyjezdzie do Stanow uspokoilem sie.Rzucilem palenie,picie nie
            sprawia mnie zadnej przyjemnosci,wiec go unikam jak moge.
            Dzieci sie dobrze ucza,choc czasami trzeba je przypilnowac.
            Juz teraz widze,ze beda duzo lepsze ode mnie.
            Konkurencja i poziom nauczania jest tutaj duzo wyzszy niz w Polsce i
            z tego jestem najbardziej zadowolony,bo ja nie przykladajac sie
            zupelnie do nauki,zawsze bylem w czolowce.
            • lila1974 Maksiu zaczynasz mnie drażnić :P 31.03.08, 16:49
              > Konkurencja i poziom nauczania jest tutaj duzo wyzszy niz w Polsce
              i
              > z tego jestem najbardziej zadowolony,bo ja nie przykladajac sie
              > zupelnie do nauki,zawsze bylem w czolowce.


              Bo Ty po prostu zdolny leń byłeś i tyle.
              Na temat poziomu nauki w Polsce mi nie gadaj, bo również mam
              porownanie, któe wypada na korzyść Polski tongue_out
              • maksimum Re: Maksiu zaczynasz mnie drażnić :P 02.04.08, 01:44
                lila1974 napisała:

                > Bo Ty po prostu zdolny leń byłeś i tyle.

                Widze,ze nie da sie tego ukryc.
                Ciesze sie,ze dzieki wiekszej konkurencji tutaj niz ja kiedys mialem
                w Ozarowie i Warszawie nie mozna bedzie moim dzieciakom lenistwa
                przypisac.Choc sam widze,ze ucza sie moje dzieciaki duzo mniej niz
                inne dzieci.

                > Na temat poziomu nauki w Polsce mi nie gadaj, bo również mam
                > porownanie, któe wypada na korzyść Polski tongue_out

                Pewno porownujesz 15 latkow polskich z 13 latkami amerykanskimi i
                dochodzisz do wniosku,ze 15 latki polskie sa madrzejsze.
                To tak jak porownywanie samochodu niemieckiego za 40 tys doll z
                samochodem amerykanskim za 25 tys doll i wychodzi ,ze samochody
                europejskie sa lepsze.
                • maksimum Re: Maksiu zaczynasz mnie drażnić :P 02.04.08, 02:05
                  lila1974 napisała:

                  > Na temat poziomu nauki w Polsce mi nie gadaj, bo również mam
                  > porownanie, któe wypada na korzyść Polski tongue_out

                  To popatrz na szkoly na Brooklynie:

                  www.greatschools.net/city/Brooklyn/NY

                  Jakos dziwnie sie sklada,ze nie ma ani jednej dobrej szkoly na
                  Greenpoint'cie (polskiej dzielnicy Brooklyna).
                  Kliknij na mapke i na gorze,tuz przy trasie 495 lezy Greenpoint i
                  jesli chodzi o dobre szkoly,to jest to BIALA PLAMA.
                  Dziwnie tez sie sklada,ze najlepsze gimnazjum na Brooklynie IS-187
                  umiejscowione jest rzut beretem ode mnie.


        • dorota.konowrocka Re: Lubicie swoje dzieci? 31.03.08, 11:35
          Myślę, że "naprowadzić na właściwy tor" to znaczy po prostu - wychować. Nie
          tylko hodować, godząc się z tym, co jest dane, ale też wychowywać, wzmacniając
          pozytywne cechy i osłabiając negatywne. Korczak bardzo ładnie pisał: "Jeśli
          jesteś porywczy i skory do gniewu - złość się, ale tylko 15 minut dziennie." W
          tym zdaniu podoba mi się właśnie to, że nie stawia nam, rodzicom, i dzieciom
          też, niemożliwych do osiągnięcia celów, nie mówi: nie złość się w ogóle. Mówi:
          osłab w miarę możliwości zachowanie, które nikomu nie przynosi pożytku. Jeśli
          dziecko jest jęczące, płaczliwe i marudne, to nie ma co się z tym godzić, tylko
          trzeba jakoś stopniowo pomóc dziecku od tego odchodzić, odwracając od marudzenia
          jego myśli, podpowiadając inne zachowania, nie prowokując "marudnych" sytuacji:
          krótko mówiąc, dzień po dniu budować przyzwyczajenie do nie_marudzenia.

          Czytam właśnie świetną książkę Charlotte Mason pt. "Formation of Character",
          czyli formowanie charakteru. I Mason twierdzi (co bardzo do mnie przemawia), że
          jednym z najsilniejszych narzędzi oddziaływania na dziecko jest budowanie jego
          odpowiednich nawyków, które odpowiadają za przytłaczającą większość jego i
          naszych zachowań (innymi słowy, przyzwyczajenie jest drugą naturą). Nie tylko
          takich nawyków łatwo przychodzących nam na myśl, jak ścielenie łóżka rano, ale
          też nawyków na granicy myśli i zachowania. Np. "obrażanie się" czy "obwinianie
          innych za swoje niepowodzenia" łatwo może stać się nawykiem, takim zachowaniem,
          w które najłatwiej wskoczyć w trudnej sytuacji. I chyba "skierowanie na właściwy
          tor" można rozumieć jako kształtowanie w dziecku takich nawyków zachowania,
          które najlepiej JEMU i innym będą służyć. I oczywiście, jedno dziecko jest
          żywiołowe, a drugie spokojne i introwertyczne i z tym nie ma co walczyć, ale już
          kompletne nie panowanie nad sobą i gwałtowność z jednej strony, a bierność i
          apatia z drugiej są czymś, nad czym, moim zdaniem, warto pracować. Dla dobra
          dziecka, rodziny i wszystkich, z którymi dziecku przyjdzie sie spotkać.

          PS. Odkąd zaczęłam zwracać uwagę na to, jaki nawyki mają moje dzieci, to z
          jednej strony ich zachowanie coraz bardziej się poprawia, a z drugiej - ja
          jestem wykończona, bo to strasznie pracochłonne smile Ale Charlotte twierdzi, że z
          czasem formowanie nawyków wchodzi w nawyk i nie jest już takie męczące smile

          Dorota
          • liberata Re: Lubicie swoje dzieci? 01.04.08, 22:09
            No właśnie. Wychowanie. Chodzi mi też o to, że nie ma jedynie
            słusznego modelu wychowania, każdy uważa za ważne co innego. Np.
            moja mama mówi mojej córce, że ma być taka jak inne dzieci, umieć
            się dostosować i podążać za grupą. Ja mówię jej, że zawsze ma mieć
            własne zdanie i "swój rozum", żeby umiała się oprzeć naciskom ze
            strony grupy. I wiele jest takich różnic. Ktoś chce mieć dziecko,
            które sobie radzi nawet kosztem innych, drugi uważa, że lepiej mieć
            dziecko kulturalne i nie rozpychające się łokciami, a jego
            inteligencja i tak nie da mu zginąć. Każdy ma swoje racje, gorzej
            jest kiedy ciche i spokojne dziecko uczymy rozpychać się. Może to
            skończyć się fiaskiem, a my będziemy sfrustrowani, że się nie udało.
            Podsumowując: dobrze jest jednak spojrzeć na dziecko jakie ono
            naprawdę jest i czego potrzebuje. Ale właśnie nasze wyobrażenia, a
            nie rzeczywisty obraz dziecka mogą się nie pokrywać.
    • krwawakornelia atentycznie lubie mojego syna 31.03.08, 13:16
      super z niego gosc. Kocham go oczywiscie tez smile
    • mim288 Re: Lubicie swoje dzieci? 31.03.08, 15:00
      Uwielbiam moich dwoje dzieci, każde jest najfajniejsze,
      najcudowniejsze, w życiu nie myśłałam, że będę mieć takie fajne
      dzieciaki i że można tak na punkcie dzieciaków zwariować.
      Spodziewałam się, że będę swoje dzieci bardzo kochać, ale to jest
      coś na co absolutnie nie bylam przygotowana, że mozna popaść w taki
      nieustający zachwyt.
      • to.ja.kas Re: Lubicie swoje dzieci? 31.03.08, 15:55
        Jak Mała sie urodziła i po jakims czasie chodziłam taka zmeczona,
        piersi miałam pogryzione do krwi, to myslałam sobie jak sie budziła,
        ze złapie za nózki i normalnie.....ech.....nawet płakałam do mojej
        mamy, ze ja nie kocham swojego dziecka, ze tyle twórczosci o milosci
        matki do dziecka, a ja swoje chetnie oddam, mam juz dosc.
        Potem Mała dostała zapalenia płuc i myslałam, ze oszaleje z nerwów o
        nią.
        Kocham ja i lubie. A im była i jest starsza tym bardziej ja lubie
        chociaz mam takie momenty ze bym ją spakowała i wyprowadziła smile
        Zawsze chciałam miec dorosła córke co to z nia do knajpki na kawe i
        shopping wspolny i na obiad do restauracji i gadac, gadac, gadac.
        Teraz to mam od paru lat i dopiero teraz to lubie ja jeszcze
        bardziej :-0
    • mindsailor Re: Lubicie swoje dzieci? 31.03.08, 16:39
      ja uwielbiam moje dziecko!
      wiedziałam, że będzie dokładnie taka - śmiała, pyskata, towarzyska,
      kontaktowa, pogodna, energiczna i z takim "błyskiem" w oku. po
      mamiewink
    • marghe_72 Re: Lubicie swoje dzieci? 01.04.08, 22:36
      Nie miałam zielonego pojęcia jakie dziecko mi się trafi.
      Trafiło mi się fajne smile
      Da się lubić

      chociaż czasami mózki z dupki bym powyrywała wink
    • frania_1 Re: Lubicie swoje dzieci? 04.04.08, 12:06
      Jeśli matka nie lubi swojego dziecka, to są podstawy, żeby sądzić, że je
      skrzywdzi i to mocno. Ja jestem takim dzieckiem. Kiedy zaczęłam być świadoma
      tego, co myśli o mnie moja matka, zaczęłam jej wierzyć: że jestem niezaradna, że
      jestem zła itd. Żeby było ciekawiej,moja matka jest uznawana za dobrą kobietę, a
      moja rodzina za normalną rodzinę. A ja od 2 lat wydaję fortunę na terapię. Więc
      każda kobieta, która zdaje sobie sprawę, że nie lubi swojego dziecka MA
      OBOWIAZEK ISC NA TERAPIE, BO TO W NIEJ TKWI PROBLEM, NIE W DZIECKU. Niech to
      zrobi, zanim skrzywdzi swoje dziecko!!!!
      • maksimum "że jestem niezaradna" 04.04.08, 15:12
        Wiekszosc dzieci jest niezaradna i jest to kwestia dojrzewania.
        Metoda prob i bledow stajemy sie bardziej zaradni.Wymaga to
        oczywiscie wysilku umyslowego w selekcji pozytywnej.
        Ale sa i takie dzieci,ktore nie chca sie za bardzo wysilac,bo tak
        jest im latwiej zyc.
        Zdecydowana wiekszosc dzieci przerasta swoich rodzicow,ale sa i
        takie,ktore nie dorastaja do swoich rodzicow.
        To ze wydajesz fortune na terapie,wcale nie musi byc wina
        rodzicow,ale pewno czujesz sie lepiej,jesli jest kogo obwinic.
        Moje dzieci tez sa czesto niezaradne i wkurza mnie,jesli im daje
        dobre rady,a one ich nie stosuja.
        • alessia27 Re: "że jestem niezaradna" 04.04.08, 20:00
          ja kocham syna takim jaki jest i nie wyobrazam sobie aby byl inny.
          Jest zywy niecierpliwy czasem mnie doprowadza na palme ale kocham go
          i nie zamienilabym go na dziecko idealne smile


          Macius kocham Cie ♥
    • inguszetia_2006 Re: Lubicie swoje dzieci? 05.04.08, 10:57
      Witam,
      Mam wrażenie, że niektóre mamy nieco demonizują problem poruszony w
      tym wątku. Jasna sprawa, że dzieci są wkurzające, zabierają wolny
      czas, marudzą, często nie rozumieją, że rodzicom należy się
      konstytucyjnie prawo do odpoczynkuwink Owszem, dziecko trzeba kochać,
      szanować, dać mu z siebie jak najwięcej, ale trzeba też nauczyć je,
      że nie jest pępkiem świata i że inni też mają swoje prawa.
      Problem "nielubienia dzieci" pojawia się wtedy, gdy rodzic jest
      zmęczony i wyeksploatowany. Wtedy trudno o pogodę ducha i zauważamy
      to, co nas denerwuje w dziecku. Stąd też takie teksty; "Nie lubię
      dziecka". Trzeba je traktować z przymrużeniem oka, bo to najczęściej
      tylko wyraz przemęczenia. A zmęczenie i rutyna potrafia odebrać
      radość życia i nawet matka-anioł nie wytrzymawink
      Pzdr.
      Inguszetia
      • liberata Re: Lubicie swoje dzieci? 05.04.08, 22:53
        No nie wiem. Małe dzieci zwykle są kochane przez matki, działa
        instynkt macierzyński. Ale czy można to samo powiedzieć o
        nastolatkach?
        • nangaparbat3 dobre pytanie 06.04.08, 10:22
          liberata napisała:

          > No nie wiem. Małe dzieci zwykle są kochane przez matki, działa
          > instynkt macierzyński. Ale czy można to samo powiedzieć o
          > nastolatkach?


          Często rozmawiam z rodzicami nastolatkow i czasem proszę, zeby powiedzieli cos
          dobrego o swoim dziecku - i niestety często kicha, albo zaczynaja opowiadac,
          jakie to wspaniele dziecko było 12 lat temu.
          • inguszetia_2006 Re: dobre pytanie 06.04.08, 12:12
            Witam,
            No... nastolatka to się lubić nie dawinkWażne, by zdać sobie sprawę z
            tego odpowiednio wcześniej i nie popadać w obsesjęwinkGdy ktoś warczy
            zamiast odpowiadać, wszystko wie lepiej, bo ma aż 14 lat,domaga się
            wolności, choć nie do końca rozumie znaczenie tego słowa, to trzeba
            przeczekać te wybuchy ze stoickim spokojemwinkWarto zacząć od
            treningu już dziś i częściej rozmawiać z osobami, których się nie
            toleruje. Ta umiejętność przyda się, gdy pyskaty nastolatek będzie
            udowadniał,że ma zawsze rację;P
            Pzdr.
            Inguszetia
            Pzdr.
            Inguszetia
            • kot206 Re: dobre pytanie 07.04.08, 09:42
              tylko jak to zrobić?????!!! Kiedy nastolatek nie chce robic
              podstawowych czynności codziennych, ma problem z odrabianiem lekcji,
              wstawaniem rano, porządkiem w pokoju itp. jak to przeskoczyć i
              wytrzymać, a przede wszystkim jak wyegzekwować od niego
              cokolwiek???? Już nie wspomnę o tym jak lubić i tolerować takiego
              nastolatka, prawie niemozliwe, może ktoś ma pomysł lub rady???
              • to.ja.kas Re: dobre pytanie 08.04.08, 11:17
                14 letnie dziaciaki mają tyle samo wad co i zalet. Wiem co mówie :-0
                14 latek moze sie dasa i zada wolnosci, ale to tez czas na wieczorne
                pogaduchy w jego pokoju (my z córka zawsze gadamy jak ona lezy w
                wannie. Jak tylko wlezie do wanny to woła "mamoooo chodź pogadac"),
                to czas na wspolne wyjscia na dorosła kawę i mniej dorosła
                czekolade, to czas na wspolne wyjazdy i wspolne zdobywanie szczytów,
                albo wspolne uczenie sie nurkowania, to czas na wspolne malowanie
                sie przed corki impreza w szkole i wspolne szukanie butów
                takich "dorosłych", to czas na wiele, wiele miłych rzeczy.
                Lubie moja córke teraz jak ma 16 lat nawet bardziej niz jak była
                mała. A dołozyc do pieca potrafi bardziej niz niejeden diabeł
        • oldrena1 Re: Lubicie swoje dzieci? 10.04.08, 16:46
          liberata napisała:

          > No nie wiem. Małe dzieci zwykle są kochane przez matki, działa
          > instynkt macierzyński. Ale czy można to samo powiedzieć o
          > nastolatkach?

          Można.
          Lubię mojego nastolatka, niezależnie od tego, czy wkurza(ło) mnie
          jego zachowanie. Oddając sprawiedliwość - specjalnych zmartwień nie
          miałam z nim przez większość szesnastu lat życia mojego syna.
          Bo cóż to jest bałaganiarstwo, puszczanie marudzenia matki mimo
          uszu, czy "ty nic nie rozumiesz"... wobec wszechświata.
    • lucerka Re: Lubicie swoje dzieci? 10.04.08, 09:39
      Lubie moje dziecko. A jeszcze bardziej bede je lubila jak przejdziemu ten bunt
      dwulatka i przestanie sie rzucac w autobusie na podloge wrzeszczac niemilosiernie.
      Lubie spedzac czas z moim dzieckiem...byle nie w miejscach publicznych wink
    • zofijkamyjka Re: Lubicie swoje dzieci? 10.04.08, 12:01
      Oprócz tego że swoje dziecko kocham, to jeszcze je bardzo lubię. Nie
      moge sie nadziwić czasem jaka jest niesamowita ta moja córka-
      odważna, towarzyska, śmiała, pyskata, cwana, inteligentna,
      samodzielna, uparta, pomysłowa, walczaca o swoje, no charakterna mi
      sie istota trafiła. Adoptowałam ją bez żadnych wyobrażeń i oczekiwań.
    • blauchat Re: Lubicie swoje dzieci? 10.04.08, 13:23
      Ojej, wszyscy lubicie swoje dzieci, to ja sie chyba wyłamię. Nie wiem, czy jest
      to kwestia mojego wyeksploatowania, czy przemęczenia, czy raczej jego trudnego
      charakteru, w każdym razie ciężko mi zaakceptować mojego syna. Chociaż ma 9 lat
      zachowuje się jak typowy nastolatek. Na wszystko z góry ma odpowiedź "nie": nie
      wstanie rano, nie pójdzie do szkoły, nie posunie się, nie poczęstuje, nie odrobi
      lekcji, nie zje i tak dalej. A jak cos mu bardzo nie leży, to wyje wniebogłosy.
      Przecież nie mogę mu wiecznie odpuszczać i czekać, aż "dojrzeje do decyzji", od
      9- latka można już chyba wymagać parę rzeczy? Czasem cały dzień to jeden wielki
      nieustanny foch i niezadowolenie. Kiedy wstaję rano, już się zastanawiam, co
      wykręci tym razem. Powoli obojętnieję na jego prowokacje, bo ileż można się
      szarpać. Ale lubić go jest mi dość ciężko. Chociaż owszem, kiedy zachowuje się
      normalnie, to daje się lubić. Jest inteligentny i ma poczucie humoru.
      • liberata Re: Lubicie swoje dzieci? 10.04.08, 21:56
        No przecież nie ma obowiązku lubienia.
      • kot206 Re: Lubicie swoje dzieci? 11.04.08, 10:12
        witam


        a co robisz, jak nie chce wstać rano i iśc do szkoły albo odrobić
        lekcji??? Masz może jakąś radę, albo doświadczenie w różnych
        reakcjach na takie zachowanie??

        pozdrawiam
    • e-ftalo Re: Lubicie swoje dzieci? 18.04.08, 12:19
      Myślę że kwestia lubienia ,nielubienia zależy od wytrwałości rodzica w
      egzekwowaniu działań wychowawczych wobec dziecka.Jeśli rodzic totalnie nie radzi
      sobie i wszystko zależy tylko od dziecka,to relacja jest raczej obojętna i nie
      ma miejsca na miłość czy lubienie.
      • blanka_32 Jak można nie lubić/nie kochać własnego dzieck 18.04.08, 13:08
        Zastanawiam się, jak w ogóle można nie lubić bądź nie kochać swojego
        dziecka. Ja swoją córkę, zawsze lubiłam i kochałam, jest dla mnie
        najwazniejsza.
        Rozumiem - matki alkoholiczki zapewne bardziej wolą wódkę, ale
        matki ,,normalne''? A znam kilka kobiet, które patologiczne nie są,
        a swoich dzieci nie lubią.
        Tacy ludzie to mnie wku*****, jak mało kto.
      • babcia47 Re: Lubicie swoje dzieci? 18.04.08, 21:12
        e-ftalo napisał:

        > Myślę że kwestia lubienia ,nielubienia zależy od wytrwałości
        rodzica w
        > egzekwowaniu działań wychowawczych wobec dziecka.Jeśli rodzic
        totalnie nie radz
        > i
        > sobie i wszystko zależy tylko od dziecka,to relacja jest raczej
        obojętna i nie
        > ma miejsca na miłość czy lubienie.
        ło matko, co za bełkot..takie bzdury tylko facet może napisać i to
        taki, który dzieci nie ma lub nie dorósł do ojcostwa.. Dzieci kocha
        się zawsze..mozna nie akceptowac jakis jego przywar (raczej dotyczy
        to nastolatków a nawet starszych "dzieci") jednak jeżeli się ma w
        sobie odrobinę empatii lub pamięta własny okres "burz i naporu" to
        nie sposób zobaczyć równiez pozytywów we własnym dziecku..nawet
        kiedy juz praktycznie jest dorosły, czesto okazuje sie , że jest
        duzo bardziej dojrzałe i mądrzejsze niz rodzic w jego wieku..ja tam
        swoje dzieci kochałam zawsze i lubię je do dziś choć (jak u innych
        ludzi) do pewnych zachowań trudno mi przywyknąć..ale nie mam prawa
        żądac by je zmienili, bo nie są z tych zachowań, które komuś robią
        krzywdę..z kazdym człowiekiem rodzi się i umiera świat (jak napisał
        ktoś mądry) i swiat własnego dziecka też trzeba nauczyć się szanować
    • kicia031 Re: Lubicie swoje dzieci? 21.04.08, 16:44
      W ogole lubie dzieci.
      A swoje kocham oprocz tego dzika, szalencza miloscia.
    • e-ftalo Re: Lubicie swoje dzieci? 23.04.08, 16:39
      >ło matko, co za bełkot..takie bzdury tylko facet może napisać

      Ale nie pisze tu o sobie,tylko o moich obserwacjach.Coraz więcej rodziców ugina
      się pod naporem nastolatków ,dla których wszystko jest względne,także miłość do
      rodziców.Ja tego nie popieram i nie chcę się ugnać ,ale czy wytrzymam?To nie
      takie proste...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja