Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy

04.04.08, 11:56
Mam synka w lipcu skończy 4 latka. Jest mądrym dzieckiem chłonnym wiedzy
uzdolniony plastycznie i muzycznie. Lubi chodzić do przedszkola jest tam
grzeczny i posłuszny Pani.Natomiast wchodząc do klatki naszego domu zaczyna
się horror. Zaczyna się od rozebrania z kurtki, potrafi siedzieć w niej nawet
godzinę.Jak zobaczy męża że jest juz w domu po pracy cały czas mówi "idź stąd"
co wyprowadza mnie z równowagi. Próbujemy jakoś załagodzić sytuacje a on
swoje. No a za tym idzie niechęć jedzenia, sikania, zabawy itd.Rano jak wstaje
też wszystko jest na 'Nie",nie chce się ubrać, umyć, zjeść itd.Ja już nie wiem
co zrobić z tym jego drażliwym zachowaniem.Nie wiem co jest przyczyną,nie
pomagają nagrody, kary, straszenie,konkursy.po prostu nic.Proszę poradźcie coś
mądrego.Tylko proszę nie piszcie o psychologu bo taka sytuacje nie jest od
zawsze tylko od jakiegoś czasu i nie wiem czy tak wpływa na niego przedszkole
że tam jest dyscyplina, dużo zajęć i on po prostu nie ma się gdzie wyżyć i
przynosi wszystko do domu. Nie wiem .Błagam pomocy.
    • kicia031 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 04.04.08, 12:00
      Dzieci maja takie fale...
    • em_em71 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 04.04.08, 12:55
      Mam równolatka. To chyba kwestia wieku. Oby smile
    • michasia24 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 04.04.08, 14:44
      hehe, to jeszcze takie cos mnie czeka? narazie mam prawie 2-latka ktory jak
      tylko tatus wroci do domu zamienia sie w marude placzka i wymuszacza
    • demarta Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 04.04.08, 15:04
      wykazuje niechęć i do jedzenia i do zabawy dlatego, że nie ma się
      gdzie wyżyc? bawiąc sie właśnie by się wyżył, czy nie? a jeśli
      brakuje mu owego wyżycia się, to w jaki sposób on się w ogóle
      wyżywa? może okazji do wyżywania się musi mieć więcej?

      a może przedszkolna dyscyplina do niego przemawia, bo jest bardziej
      konsekwentna? może ta domowa powinna też być taka? jak wyglada to
      siedzenie godzinę w kurtce w domu? chodzisz godzinę koło niego i go
      prosisz, żeby ją zdjął? dziwne to jakieś...
      • enigmatic2 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 04.04.08, 16:18
        Moja córka bywa drażliwa, płaczliwa, nerwowa z powodu glisty ludzkiej. Jady
        glisty wpływają na układ nerwowy. Po pierwszym odrobaczaniu, po miesiącu
        odzyskałam ją - szczęśliwą, wesołą etc. Jednak walka z glistą to długa walka.
        Obecnie odrobaczamy się raz drugi - objawy wróciły, jednak już nie tak
        nasilone... Nie ważne. Badałaś dziecko pod kątem pasożytów?? Odrobaczałaś?
        Włosogłówka również wydziela jady.
    • marychna31 Ale dlaczego??? 04.04.08, 18:35
      > .Tylko proszę nie piszcie o psychologu bo taka sytuacje nie jest od
      > zawsze tylko od jakiegoś czasu i
      ALE DLACZEGO nie chcesz iść do specjalisty tylko zdajesz się na
      zaoczne porady amatorek, choc pewnie i życzliwych??

      Przeciez dziecku może dolegać bardzo wiele rzeczy o których my nie
      mamy pojęcia. Może ktoś je skrzywdził (albo wciąz to robi), może
      objawiło się jakieś zaburzenie w rozwoju, może, jak sugerowała inna
      forumka, ma pasożyty, może ma jakąś alergię... tych może jest tak
      wiele!

      Ja mam dziecko dwuletnie z którym chodzę do specjalistów i dzięki
      tak wczesnej interwencji, najprawdopodobniej, pokonamy problemy,
      które bez leczenia, w przyszłości mogłby mu uniemożliwić normalne
      życie.
    • fajka7 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 04.04.08, 18:59
      Tez mnie dziwi takie odzegnywanie sie od psychologa jakby to jakas
      tragedia byla. Dobry specjalista moze rozpykac problem w ciagu 1-2
      konsultacji i zalatawic sprawe raz a dobrze. Najlepsze sa
      najprostsze rozwiazania.
      A rozmawialas o tym w przedszkolu? Te panie chyba maja jakies
      kwalifikacje i moze moglyby pomoc?
      • verdana Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 06.04.08, 09:58
        No i nie ma glisty, ktora działa w domu, a w przedszkolu juz nie.
        • nangaparbat3 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 06.04.08, 10:16
          Ale czytałam na innym forum, ze wlosoglówka od 8 do 15 śpi i wtedy nie wydziela.
          Jadów.
          • doros1 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 08.04.08, 12:35
            Mam podobną sytuację do Twojej .Synek 3lata i 4 m-ce.Po powrocie do domu z
            przedszkola potrafił walić pięściami w ściany, rozmawiałam z
            przedszkolankami,twierdzą z jest spokojnym, niezaczepnym (??!!!)dzieckiem.Ja
            określiłabym charakter mojego dziecka raczej jako "trudny".Miał badania w
            kierunku pasożytów(ok),odwiedziłam psychologa, stwierdził ,że taki wiek ,że
            zazdrość o młodsze rodzeństwo i takie tam bla bla bla.Myślę ,że dużo energii
            kosztuje go bycie tzw. grzecznym dzieckiem w przedszkolu i po powrocie do domu
            wyładowuje tą nakumulowaną energię w nie do końca cywilizowany sposób.Mamy na
            to taki sposób:Zaraz po wyjściu z przedszkola nie wracamy od razu do domu,
            idziemy na podwórko, daję mu rowerek i wyżywaj się ile wlezie.Zaraz po powrocie
            do domu daję mu jeść(wiadomo jak głodny to zły),on zawsze mówi ,że nie chce mu
            się jeść ale jak zje porządny obiad ( myślę ,że w przedszkolu trochę nie dojada)
            to staje się dzieckiem "do rzeczy" smile.
            • myelegans Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 08.04.08, 15:01
              Dzieci po prostu odreagowuja przedszkole, gdzie musza trzymac swoje
              emocje na wodzy. Nie maja luksusu wyladowania emocji przy obcych
              ludziach, wiec je rezerwuja przez caly dzien, dla tych ktorzy daja
              im bezwarunkowa milosc. Ten schemat "w przedszkolu aniolek, w domu
              diabelek" jest bardzo powszechny, szczegolnie u wrazliwych dzieci.
              Z tego wynikaja zbuntowane zachowania w kierunku rodzicow. A takze,
              ze wtedy dostaja uwage rodzicow. No bo po powrocie z
              pracy/przedszkola mama zaczyna przygotowywac obiad, taty nie ma w
              domu, albo jest zajety, a dziecko po prostu potrzebuje uwagi, ktorej
              nie dostanie siedzac grzecznie w kaciku i bawiac sie, ale jak
              zacznie zachowywac sie jak primadonna, uwaga mamy murowana.

              Jak moj syn jest na "nie" i zaczyna odreagowywac, to mu pozwalamy,
              przeciez czasami same macie ochote walnac drzwiami, albo rzucic
              czyms, opanowujecie sie, bo wiecie jak. DZieci nie wiedza, jeszcze.

              My w takich sytuacjach nie zwracamy uwagi na "zle" zachowania, tylko
              nie zwracajac uwagi na syna zaczynamy zajmowac sie czyms, co wiemy,
              ze malego zainteresuje. np. ja biore ksiazke i misia, klade sie na
              kanapie i zaczynam misiowi czytac. Zwykle nie potrzeba nawet minuty,
              zeby maly przyszedl i polozyl sie ze mna.
              Wczoraj po takiej akcji "nie kocham cie, nie lubie Cie, nie patrz na
              mnie" zrobilismy z tata dyskoteke, nie zwracajac uwagi na dziecko
              puscilismy muzyke i zaczelismy tanczyc. Atmosfera wyczyscila sie
              natychmiast i pol godziny tanczylismy wszyscy. Albo tata otwiera
              skrzynke z narzedziami i mowi, ze musi naprawic.... jeszcze nie
              bylo, zeby nie sie nie uspokoil i nie zainteresowal.

              Co do momentow przejsciowych, z pizamy w ubrania rano i na odwrot.
              Ja zwykle uzywalam forteli, ale przyznam, ze nieskutecznych,
              scigalam po domu, rozbieralam chociaz maly to potrafi, ja ubieralam,
              on rozbieral, no koszmar. Tata poradzil sobie raz, dal malemu
              warunek, albo rprzebiera sie z pizamy, albo zostaje w lozku, bo
              tylko w lozku nosi sie pizame. Bez krzykow, bez upomniec, taki byl
              warunek, mieli pojedynek. Maly spedzil w lozku uwaga..... 4 godziny
              zanim zdjal pizame, tata byl obok w pokoju i przychodzil co pare
              minut pytac, czy jest gotowy. nie byl, marudzil, ze nie potrafi
              (swietnie potrafi), zeby tata zdjal, ze chce isc do grupy zabawowej
              (sciagniesz pizame, przebierzesz sie to pojdziemy) . Od tego dnia
              tata nie ma problemu z rannym ubieraniem. Troche mi cisnienie
              podnioslo, jak dostalam relacje, bo mnie w domu nie bylo, co moze i
              dobrze z perspektywy, ale poskutkowalo raz na zawsze.

              Podobnie jest z jedzeniem, nie ma marudzenia. Jest obiad,kolacja,
              wszyscy siadaja, jedza, jedynie z czym walcze to zabawki na stole,
              ograniczylam do jednego samochodzika. Po skonczeniu mowimy mu, ze
              jak wstanie od stolu to oprocz wody i owocow niczego nie dostanie do
              rana. I sie nauczyl, ze posilek, jest od jedzenia, wstanie od stolu
              to zakonczenie jedzenia.
              Wyznaczamy granice, mamy zelaze zasady co wolno, czego nie. np.
              jedzenie jest tylk przy stole, jedzenie jest na talerzu, nie ma
              latania po domu z jedzeniem. itd.
              My nauczylismy sie, ze gderaniem, upominaniem, truciem,
              tlumaczeniem do zasmarkanej smierci niewiele dzialamy. Staramy sie
              stosowac naturalne konsekwencje "pozbierasz klocki, jak nie
              pozbierasz mama pozbiera i wynosi je na 3 dni" itd. Przyznam, ze
              tacie to lepiej wychodzi niz mnie. Nie krzyczymy i nie dajemy kar,
              tylko wybory i ich konsekwencje.
              Tak funkcjonuje nasza rodzina. Powodzienia
              • mama303 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 11.04.08, 09:19
                myelegans napisała:

                > Wczoraj po takiej akcji "nie kocham cie, nie lubie Cie, nie patrz
                na
                > mnie" zrobilismy z tata dyskoteke, nie zwracajac uwagi na dziecko
                > puscilismy muzyke i zaczelismy tanczyc. Atmosfera wyczyscila sie
                > natychmiast i pol godziny tanczylismy wszyscy.

                Spodobał mi sie pomysł. Jak tylko męża uda mi się namówić to
                wypróbuję.
                Co do wieku 4 lat to jak pamiętam to naprawde trudny wiek. Moja
                córcia tez zachowywała się fatalnie po powrocie z przedszkola,
                bywała nieprzyjemna, uparta, marudząca, przekorna - oj potrafiła
                wkurzyć.
                U nas pomagał wypoczynek, np poleżenie przy jakimś filmie,
                posiłek /bardzo pomagał pomimo, że mówiła że nie chce bo oczywiscie
                wszystko na NIE/. Teraz jest lepiej, dużo lepiej chociaż tez czesto
                musi odreagować dyscypline przedszkolną ale wtedy sama idzie do
                swojego pokoju, zamyka się i wycisza bawiąc w jakąś cicha zabawę.
                Psycholog powiedziała mi że to jest własciwa reakcja dziecka -
                znaczy że w domu czuje sie swobodnie, dobrze i pozwala sobie
                odreagować. Powiedziała też, żeby jej troche odpuścić i wrzucic na
                luz bo tego jej potrzeba tak, że troche przymykałam oko na jej
                niezbyt grzeczne zachowania.
                Cierpliwości, to przejdzie. Do psychologa można pójść ale nie
                oczekiwałabym jakichs rewelacji.
              • daga_j Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 15.04.08, 12:44
                super odpowiedź, chciałam tylko pochwalić.
                Też często tak robię, choć jeszcze nie jestem we wszystkim tak konsekwentna
                (żelek to nie posiłek..? hi hi)
                Ale mam grzeczne dziecko. O 18:30 wprowadziliśmy czas sprzątania, a co nie
                będzie wyniesione z dużego pokoju to mama sprzątnie i do szafy (nie wiem na ile,
                tylko raz zastosowałam - na dobę), dziecko sprząta swoje i jeszcze samo rzuca
                się do wynoszenia grzechotek młodszego braciszka smile
                No tak ogólnie gratuluję również konsekwentnego męża.
                A teraz zbieram się po tego "aniołeczka" do przedszkola smile i pobiegamy trochę
                po placu zabaw, póki młodszy pośpi w wózku smile
            • nangaparbat3 Pytanie do Doros 08.04.08, 15:24
              Zaintrygowało mnie: dlaczego uważasz, że zazdrośc o młodsze rodzeństwo to "takie
              tam bla bla bla"?
              • doros1 Re: Pytanie do Doros 09.04.08, 22:35
                Nie uważam ,że zazdrość o młodsze rodzeństwo to takie tam bla bla
                bla.Kochaniutka niewłaściwie zinterpretowałaś to zdanie smile.Zazdrość o brata
                jest dla mnie bardzo dużym problemem.Ale nie sądzę,żeby negatywne zachowanie
                mojego syna po przyjściu z przedszkola wynikało z zazdrości.Twierdzę tak bo w
                weekendy(albo jak jest chory i siedzi w domu) nie ma aż takich "napadów".To co
                mówiła psycholog to było takie tam ble ble ble....nic odkrywczego, nic na co
                sama bym nie wpadła. Ta wizyta to była strata czasu.
    • benita30 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 10.04.08, 10:15
      Mój syn zachowywal sie podobnie cho teraz jak skonczyl 6 lat tez mu
      się zdaza. Moim zdanie był przepracowany po przedszkolu. Wkladał
      duzo uwagi w zaajęcia a w domu jest luźniej. Pada na nos. A jak jest
      zmeczony to nic nie dociera nie słucha nie wykonuje poleceń itd

      A czy on zasypia szybko czy się wierci w łóżku nie moze znaleźc
      sobie miejsca ?

      Kiedy bylismy dziecmi nie chodziło się do psychologów czy
      psychiatrów. Moja mama bagdziej mnie słuchała i była ze mną i to
      było super...
      • lila1974 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 15.04.08, 18:54
        Owszem nie chodziło się do psychologow, a powinno było, wiele dzieci
        miałoby dziś mniej problemów ze sobą.
    • e-ftalo Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 16.04.08, 16:28
      Najwidoczniej dziecko jest niebanalne i atmosfera pełna zabaw edukacyjnych i
      rówieśników w przedszkolu jest dla niego zbawienna.Atmosfera domu pełna nudy i
      braku kontaktu z rodzicami go denerwuje.Znam takie osoby i psycholog nic nie da
      jeżeli nie spróbujecie uświadomić dziecku że tego nie da się zmienić bo sa 2
      światy - przedszkole i dom.
      Albo tez zmienicie coś w domu.

      I nie czytaj tych głupot powyżej typu \"taki wiek\" , \"tak musi być\" bo to
      piszą ,osoby które mają dzieci za zwierzatka,co mają sie słuchać.

      Porady na forum od mądrych osób sa więcej warte niż psycholog ,bo po porstu
      pisząc można więcej przekazać niż przy kórtkiej rozmowie z psychologiem.Ważne
      aby wdrożyć w zycie owe porady a nie pozostały bezczynne na forum.

      Glista by była i w domu i w przedszkolu,więc odpada.
      >Ale czytałam na innym forum, ze wlosoglówka od 8 do 15 śpi i wtedy nie wydziela.
      >Jadów.
      Ciekawa ta glista która dobiera godziny snu do godzin przedszkolnych

      >A rozmawialas o tym w przedszkolu? Te panie chyba maja jakies
      >kwalifikacje i moze moglyby pomoc?

      Panie w przedszkolu mają kwalifikacje dydaktyczne aby skutecznie wdrażać i
      improwizowac różnorakie zajecia.To ma niewiele wspólnego z wychowaniem i
      problemami domowymi.Oczywiście bywają przedszkolanki interesujace się tymi
      problemami podobnie jak bywają zainteresowani rodzice.

      >odwiedziłam psychologa, stwierdził ,że taki wiek ,że
      >zazdrość o młodsze rodzeństwo

      No właśnie,jak widać bycie psycholgiem wcale nie oznacza że się będzie miało coś
      mądrego do powiedzenia.
      • ewa.z1 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 16.04.08, 21:13
        Jestem mamą pięciolatki i dwulatki. Często czytam forum. I wiecie co
        mnie najbardziej wkurza? Złośliwość niektórych forumowiczek.
        Każda pisze o SWOICH doświadczeniach. Jeśli ma kłopot, to opisując
        go szuka rozwiązania - a więc jest DOBRĄ matką. Wystarczająco dobrą
        matką. Hasła typu: Nie czytaj tych głupot, bo... ( w domyśle: ja
        jestem mądrzejsza) i te typu, że niektóre matki mają swoje dzieci
        za "zwierzątka" są ochydne!!!
        Powodzenia w dalszym wymądrzaniu się, najwspanialsza w świecie mamo,
        lepsza niż ja i niż wiele innych forumowiczek, które piszą głupoty i
        mają swoje dzieci za "zwierzątka".
        • babcia47 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 17.04.08, 21:44
          ten gość na którego post odpowiadasz to facet..dotychczas na innym
          wątku zadałam sobie trud dyskutowania o innym problemie, ale po tym
          wpisie widzę, ze nie ma z kim rozmawiać.."rzucanie pereł przed
          wieprze"..zresztą tam również wypowiada się na zasadzie "ja wiem" a
          wy słuchajcie..choć nie ma żadnych sensownych argumentów..
          • babcia47 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 17.04.08, 21:48
            pozatym placze się "w zeznaniach" raz pisze, ze nie słuchaj tych
            wypowiedzi na forum, potem, że one maja wiekszs wartośc niz rady
            psychologa, którego rady neguje w całości..ciekawe jakie sam ma
            doswiadczenia i kwalifikacje do wydawania takich sądów..
            • ewa.z1 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 17.04.08, 22:42
              dokładnie!
              czytam inne wątki na tym forum i w każdych, w których się wypowiada
              jest najmądrzejszy(??? no to jestem zaskoczona że to facet, choć
              takiej pewności nie mam, może nie dokładnie czytam, w końcu przecież
              głupia jestem wink)).

              Ach,! naprawdę uważam,że na forum (kazdym) trochę więcej życzliwości
              by się przydało.

              Zauważmy, jak odpowiadają eksperci: nikt nikogo nie krytykuje ani
              nie obraża....

              rozpisałam się a to miała byc tylko krótka dygresjawink ...więc nie
              kończę tej myśli.
    • emikaa A dlaczego nie do psychologa? 17.04.08, 20:49
      A dlaczego nie do psychologa?
      Boli Cie brzuch -idziesz do lekarza, masz problem ze wzrokiem -
      nosisz okulary, a jak masz problem z dzieckiem idziesz do
      specjalisty. W poradniach psychologiczno-padagogicznych dzieci na
      potrzeby badania rysuja rysunki, ktore sie analizuje i przeprowadza
      rozmowy z dzieckiem i rodzicami i jest wiadomo, o co dziecku chodzi
      lub jakie ewentualne bledy robicie, ze dziecko sie tak zachwouje.
      Naprawde polecam...
      • ewa.z1 Re: A dlaczego nie do psychologa? 17.04.08, 22:57
        ten psycholog to dobry pomysł, jeśli nie oczekuje się że w trakcie
        jednej lub dwóch wizyt "zaczaruje" dziecko. Może pomóc mamie w taki
        sposób, że samo wygadanie się może trochę zredukować jej napięcie i
        może nawet naładować akumlatory. No i najważniejsze - musi to być
        ktoś kto wzbudzi zachowanie, a nie ten kto akurat jest w zasięgu
        ręki.
        acha! i psycholog nie wytyka błędów, tylko stara się pokazać i
        wzmocnic pozytywy. Piszę to, bo ludzie czasem się tego boją.
        ja też polecam.
        • ewa.z1 Re: A dlaczego nie do psychologa? 19.04.08, 14:48

          > ktoś kto wzbudzi zachowanie,


          Zaufanie, oczywiście, nie zachowanie. smile
    • e-ftalo Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 19.04.08, 17:41
      Na forum zdażają się posty (rzadko),które muszę skrytykować.Jednak większość
      porad jest na poziomie i warto je wdrazać w życie ,bez szukania psychologów.
      Psycholog to jak dla mnie każdy kto zna się na coś na psychologii i ma coś
      mądrego do powiedzenia.Nie wierzę w magiczne sztuczki i cudowne uzdrowienia ze
      strony psychologów w przypadku problemu z dzieckiem,dlatego nie polecam.Zresztą
      psycholog to taki sam człowiek jak inni wiec równie dobrze mogę zapytać kogoś
      innego.
      Jeśli rodzic mimo porad na forum nie radzi sobie,to i psycholog nie pomoże.
      Nie każda kwesta wymaga mocnych argumentów.Doświadczenia mam wystarczające aby
      podważyć względność niektórych dyskusji które się tu przetaczają.Czasem jest tak
      że im bardziej rozdrabniamy się nad prostym problemem tym bardziej się
      komplikuje i staje się absurdalny.Aby to przerwać stosuję krytykę.Nie placzę się
      tylko zajmuje jednoznaczne stanowisko.Za najmadrzejszego się nie uważam ,raczej
      za zwykłego obywatela,ale nie lubię absurdów i bezsensownych postów które psują
      dyskusje

      >Może pomóc mamie w taki
      >sposób, że samo wygadanie się może trochę zredukować jej napięcie

      Ale ta mama już sioe wygadała na forum i przeczytała porady.Po co drugi raz
      cofać sie do punktu wyjścia?

      >może nawet naładować akumlatory
      moi znajomi mogą to samo podczas ciekawej rozmowy.

      >musi to być
      >ktoś kto wzbudzi zaufanie

      i dodajmy że wcale nie musi być z zawodu psychologiem

      >psycholog nie wytyka błędów
      to nie jest forum psychologiczne.Czasem zdażają się nietypowe formy wypowiedzi
      • ewa.z1 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 19.04.08, 21:03
        e-ftalo napisał:

        > Na forum zdażają się posty (rzadko),które muszę skrytykować.Jednak
        większość
        > porad jest na poziomie i warto je wdrazać w życie ,bez szukania
        psychologów.


        Rozumiem,że jesteś ekspertem. No, skoro MUSISZ... A to ciekawe, skąd
        ten przymus?


        > Psycholog to jak dla mnie każdy kto zna się na coś na psychologii

        Nie masz pojęcia kto to psycholog, skoro każdego, kto się trochę zna
        na psychologii nazywasz psychologiem. I co znaczy dla Ciebie "zna
        się na psychologii?"


        > psycholog to taki sam człowiek jak inni wiec równie dobrze mogę
        zapytać kogoś
        > innego.

        Jasne, że możesz. Od tego jest forum.

        > Jeśli rodzic mimo porad na forum nie radzi sobie,to i psycholog
        nie pomoże.

        Nic podobnego! Psycholog głębiej przyjrzy się relacjom w rodzinie,
        weźmie inne rzeczy pod uwagę, zapyta o coś więcej. Potraktuje
        rodzinę, czy sprawę z szerszej perspektywy. Bo psycholog to
        SPECJALISTA.

        > Doświadczenia mam wystarczające aby
        > podważyć względność niektórych dyskusji które się tu przetaczają.

        Może masz bogate doświadczenia. To się nimi dziel. Jakim
        prawem "podważasz względność" dyskusji? Przecież dalej piszesz,że to
        nie forum psychologiczne. Tak wogóle to jak można podważać jakąś
        względność? Trochę to nie po polsku chyba.
        Czasem jest ta
        > k
        > że im bardziej rozdrabniamy się nad prostym problemem tym bardziej
        się
        > komplikuje i staje się absurdalny.

        Zgadza się!

        >Aby to przerwać stosuję krytykę.

        Że niby co???

        > Ale ta mama już sioe wygadała na forum i przeczytała porady.Po co
        drugi raz
        > cofać sie do punktu wyjścia?

        Wygadała się. Ale jeszcze raz z uporem maniaka powtarzam: Psycholog
        to SPECJALISTA a nie zwykły psychologizujący obywatel (większość z
        nas zresztą ma takie zapędy).

        > moi znajomi mogą to samo podczas ciekawej rozmowy.

        Oczywiście, że tak. Wejdź na forum Zdrowie. Przeczytasz tam wiele
        porad. Czy w związku z tym nie zgłosisz się do lekarza, bo ten i tak
        ci nic mądrzejszego nie powie?


        > >psycholog nie wytyka błędów
        > to nie jest forum psychologiczne.Czasem zdażają się nietypowe
        formy wypowiedzi
        Ale ja pisałam właśmie o PSYCHOLOGU jako prefesjonaliście, który nie
        wytyka błędów, kiedy pracuje człowiekiem, a nie o forum!
        • e-ftalo Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 02.05.08, 17:01
          >Nie masz pojęcia kto to psycholog

          NIe mam nic do psychologów,ale pzynajmniej na mnie wrażenia nie robią i nie
          zrobili ,więc trudno mi się opierać na pogłoskach.Mi pomogło forum,nie żadni
          psychologowie,choć znam ich osobiście 5-ciu

          >co znaczy dla Ciebie "zna
          >się na psychologii?"

          to znaczy że umie logicznie wytłumaczyć dziwne zjawiska jakie zachodzą u ludzi i
          umie na to znaleźć rozwiązanie.To jest dla mnie wyznacznik tego czy ktoś się zna
          czy nie zna na psychologii.

          >Nic podobnego! Psycholog głębiej przyjrzy się relacjom w rodzinie,
          >weźmie inne rzeczy pod uwagę, zapyta o coś więcej. Potraktuje
          >rodzinę, czy sprawę z szerszej perspektywy. Bo psycholog to
          >SPECJALISTA.
          Czasem sie trafi taki psycholog.Czasem tez trafi się podoba osoba która nie jest
          psychologiem(z zawodu).Specjaliści to np adwokaci,lekarze.Natomiast nie wiem czy
          zawód psychologa,pedagoga ,itd można nazwać specjalizacją.Ja uważam że nie można

          >Jakim
          >prawem "podważasz względność" dyskusji

          podważam opinie w których poddaje się wątpliwościom oczywiste kwestie.

          >jak można podważać jakąś
          >względność? Trochę to nie po polsku chyba.
          zacznij rozumieć co piszę,a piszę po polsku.Nie wszystko jest względne.

          >Ale jeszcze raz z uporem maniaka powtarzam: Psycholog
          >to SPECJALISTA a nie zwykły psychologizujący obywatel (większość z
          >nas zresztą ma takie zapędy).

          A ja z realiów życiowych wiem że psycholog nie jest niczym lepszy(z założenia)
          od inny ludzi piszacych na forum.Mądrość ludzka nie zalezy od wykonywanego zawodu.
          Jeśli masz zapędy do kwestii na których się nie znasz,to twój problem,nie
          większości.
          Nie istnieją żadni psychologowie specjaliści

          >Wejdź na forum Zdrowie. Przeczytasz tam wiele
          >porad. Czy w związku z tym nie zgłosisz się do lekarza, bo ten i tak
          >ci nic mądrzejszego nie powie

          Zdrowie i medycyna do konkretna dziedzina naukowa,stale rozwijana,opatrzona
          konkretną literaturą naukową.Nie wchodzę na fora plotkarskie.Ale jeśli mogę
          szeroko omówić problem na forum,to sam ocenię czy gadają głupoty i trzeba spytac
          lekarza,czy jednak forum wyjaśniło kwestię w 100%
          • babcia47 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 14.05.08, 00:33
            A ja z realiów życiowych wiem że psycholog nie jest niczym lepszy(z
            założenia)od inny ludzi piszacych na forum.Mądrość ludzka nie zalezy
            od wykonywanego zawodu.
            ..hmm a mi sie wydawało, że psychologia jest nauką...i z własnego
            doświadczenia widziałam ile trafnych informacji na temat mojego
            syna, jego charakteru, możliwości, skłonnosci, relacji rodzinnych
            miała pani psycholog po godzinnym "wywiadzie", badająca moje dziecko
            czy nadaje sie pod wzgledem psychicznym do przeniesienia o klase
            wyżej..i nie było to "wyspowiadanie" dzieciaka, tylko kilka testów i
            luźna rozmowa na tematy pozornie nieistotne..przy okazji obgadałysmy
            jeszcze kilka innych "tematów" choć ja znałam Młodego od przeszło 7
            lat a ona tylko ponad godzinę...i obie wiedziałysmy o czym mówimy
            Ps. Mój ojciec mówił, że człowiek uczy sie przez całe zycie..i że on
            sporo nauczył się nawet ode mnie...na tym polega chyba mądrość
            ludzka by uczyc sie od każdego a juz szczególnie od ludzi, którzy
            wiedzą od nas wiecej lub wiecej na dany temat..a do takich zaliczam
            tez psychologów, których warto moim zdaniem wysłuchac
    • pani1122 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 13.05.08, 22:59
      no witam i odrazu napisze ze czytając twój list o synku myślałam o swojej córce
      Dominice.Też nieradze sobie z nią i szukam pomocy gdzie się da!!Niezlicze ile
      już poradników przeczytałam i ile rad się nasłuchałam. Bałam się że jest chora
      na nerwice ale dziś wiem że ona tylko sprawdzała na ile może sobie pozwolić.
      Zmienłam taktyke i zaczełam słuchać co do mnie mówi!Dziś licze się z jej zdaniem
      i jest lepiej. Pozdrawiam
    • kornelia111 Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 17.05.08, 00:35
      Przyznaję się, że nie jestem psychologiem, a moja wiedza na temat
      dzieci jest bardziej praktyczna niż teoretyczna.

      nysia12 napisała:

      > Mam synka w lipcu skończy 4 latka. Jest mądrym dzieckiem chłonnym
      wiedzy
      > uzdolniony plastycznie i muzycznie. Lubi chodzić do przedszkola
      jest tam
      > grzeczny i posłuszny Pani.Natomiast wchodząc do klatki naszego
      domu zaczyna
      > się horror. Zaczyna się od rozebrania z kurtki, potrafi siedzieć w
      niej nawet
      > godzinę.
      Niech siedzi. Będzie mu gorąco, sam zdejmie. w każdym razie nie ma
      mowy o żadnym piciu, czy czymś dobrym, tudzież o zabawie w kurtce.


      "Jak zobaczy męża, że jest juz w domu po pracy cały czas mówi "idź
      stąd"
      > co wyprowadza mnie z równowagi. Próbujemy jakoś załagodzić
      sytuacje a on
      > swoje.

      No, to już jest naganne. Co to znaczy, że WY!!! próbujcie załagodzić
      sytuację??? Dziecko już dawno powinno dostać jasny przekaz, że takie
      zachowanie jest nieakceptowane w waszym domu. Werbalnie, jasno i
      stanowczo. Nie prosić i błagać, tylko dość głośno i wyraźnie
      powiedzieć, że dziecko postąpiło źle i oczekujecie przeprosin.
      Dopóki dziecko nie przeprosi, trudno, ignorować. Dziecko jest
      jeszcze na tyle małe, że prawdopodobnie będzie kilkakrotna powtórka
      z tematu, ale się w końcu nauczy, że nieprzyjema sytuacja jest
      wynikiem jego zachowania i od niego, a nie od was zależy, jak będzie
      postrzegany.
      Uprzedzając wszelkie dyskusje dotyczące potrzeby akceptacji dziecka,
      poczucia odrzucenia itd... dziecko jest akceptowane, kochane, ale
      jego niektóre zachowania nie. I stąd dość ostra i stanowcza reakcja
      rodziców. Obojga razem i jednakowa. Nie ma mowy o mamie, która puści
      płazem niegrzeczne zachowania dziecka, bo ono akurat ma zły humor i
      to tłumaczy wszystko. Za to chwalić zachowania pozytywne.
      Nie zgadzam się za to na imputowanie, że pokazanie dziecku
      konsekwencji negatywnego zachowania zachwieje jego osobowością. A
      taką konsekwencją jest pokazanie, że to, czy dziecko jest lubiane,
      zależy przede wszystkim od niego. Mama, czy tata przez 15 minut się
      nie odezwie, ale po przeprosinach przytuli i wycałuje, za to koledzy
      takiego nie potrafiącego się zachować człowieka potrafią potraktować
      znacznie gorzej.
      Poza tym dużo się pisze w różnych wątkach na tym forum o szacunku,
      który należy się dziecku. Ale pozwalanie na odzywki "idź stąd" w
      stosunku do ojca daje dziecku sygnał, że szacunek ma być
      jednostronny. Szacunek dla dziecka, dla rodzica nie. Zgadza się???
      Dlaczego w takich przypadkach poszukiwać od razu winy w rodzicach?
      Dzieci dopiero się uczą życia w społeczeństwie, z reguły metodą prób
      i błędów. Trzeba im uświadomić te błędy.

      "No a za tym idzie niechęć jedzenia, sikania, zabawy itd.Rano jak
      wstaje
      > też wszystko jest na 'Nie",nie chce się ubrać, umyć, zjeść itd.Ja
      już nie wiem
      > co zrobić z tym jego drażliwym zachowaniem.Nie wiem co jest
      przyczyną,nie
      > pomagają nagrody, kary, straszenie,konkursy.po prostu nic.Proszę
      poradźcie coś
      > mądrego.
      Piszesz, że lubi chodzić do przedszkola. Powiedzieć jasno, że jeżeli
      nie chce się umyć/ubrać/zjeść śniadania, to z przedszkola nici. A
      tam koledzy będą się świetnie bawić, grać i co tam jeszcze syn lubi
      w przedszkolu porabiać (proponuję rozwinąć pełną paletę atrakcji). A
      jeżeli nie pojdzie, to trudno, niech zostanie w domu, ale pełna
      nuda, mama ma być zajęta, zabawki w praniu/myciu/odpoczywają
      (niepotrzebne skreślić). Sygnał ma być wyraźny, taki, że w godzinach
      pracy przedszkola w domu jest raczej nieciekawie.

      "Tylko proszę nie piszcie o psychologu bo taka sytuacje nie jest od
      > zawsze tylko od jakiegoś czasu i nie wiem czy tak wpływa na niego
      przedszkole
      > że tam jest dyscyplina, dużo zajęć i on po prostu nie ma się gdzie
      wyżyć i
      > przynosi wszystko do domu. Nie wiem. Błagam pomocy.

      Śmiem twierdzić, że dzieci w przedszkolu raczej mają duże szanse na
      wyładowanie energii.
      Za to nie wiem co rozumiesz poprzez wyładowanie energii. Bo jeżeli
      dokuczanie innym (patrz tata), to nie zgodziłabym się na takie
      wyżywanie się. Jeżeli dziecko nadal potrzebuje ruchu, to iść z nim
      na plac zabaw, niech szaleje do upadłego. Jeżeli nie chce jeść, nie
      zmuszać. Zgłodnieje, sam poprosi. Namawianie do pójścia do toalety,
      też uważam za bląd. Zachce mu się, to pójdzie.
      W większości przypadków konieczna jest po prostu konsekwencja. Niech
      dziecko samo podejmie decyzję ale niech zacznie ponosić
      konsekwencje. Choćby takie, że mama nie będzie piała z zachwytu i
      nie będzie rozgrzeszała każdego zachowania, a nawet się obrazi.
      Przepraszm za może zbyt obcesowe sformułowania, ale w mojej
      dwunastoletniej juz współpracy z dzieckiem nauczylam się, że
      konsekwencja i współpraca rodziców w wychowaniu to podstawa
      wszelkich działań. I pozwalanie dziecku na ponoszenie konsekwencji.
      Nie bój się zrobić w domu tzw. "afery", jeżeli zachowanie dziecka ci
      się nie podoba. Bo w tym, co napisałaś, widzę po prostu próbę sił,
      jaką każde dziecko uskutecznia.
    • superaleks Re: Nie radzę sobie ze swoim dzieckiem-Pomocy 20.05.08, 11:51
      www.charaktery.eu/artykuly/Rodzina/199/Jestem-kocham-i-
      stawiam-granice-czyli-krotki-tryptyk-pedagogiczny/

      koniecznie przeczytaj ten artykół, sa tam podpowiedzi co robić w
      takiej sytuacji
Pełna wersja