Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc

09.04.08, 09:50
Witajcie

jestem mamą 9 letniej dziewczynki, chodzi ona do 3 klasy. Ostatnio rozmawiałam
z nauczycielką która poinformowała mnie o złym zachowaniu mojej córki. A
mianowicie robi ona następujące rzeczy:
-rozmawia na lekcjach
-odpowiada na pytania nie skierowane do niej
-kłóci się z kolegami
-siedzi krzywo w ławce
-poucza dzieci
-bawi się głównie z chłopcami
itp.

Dodam że córka nie dostaje żadnych uwag.

Córka jest bardzo dobrą uczennicą, zawsze stara się być przygotowana do
lekcji. Ale jej zachowanie pozostawia wiele do życzenia.
Staram się jej tłumaczyć że w klasie są inne dzieci, które muszą uczestniczyć
w lekcji, że Pani musi poświęcać im uwagę. Mówi że rozumie ale niestety nie
następuje większa zmianasad
Nauczycielka uważa że córka bawi się głównie z chłopcami, rozmawiając z córką
potwierdza to tłumacząc że dziewczynki mają nudne zabawy i nie chce bawić się
ciągle w dom.

Poza szkołą nie mamy z nią większych problemów: córka chodzi na dodatkowe
zajęcia i nie ma tam problemów z koleżankami i kolegami.

Osobiście nie zauważyłam żeby była nie lubiana przez koleżanki.

Podpowiedzcie jak zareagować, jak z nią rozmawiać.
Będę wdzięczna za każdą pomoc i sugestie. Chciałabym aby w przyszłości nie
miała problemów z dogadywaniem z grupą.

A może powinnam pójść z nią do psychologa?

Lanza
    • 13monique_n Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 09.04.08, 10:19
      Przepraszam Cie bardzo, ale nie wyglada to na problem z córką. To
      raczej Pani ma problem z umiejetnym podejściem do całej klasy. Twoja
      córka jest dzieckiem, które zapewne sporo wie, ma łatwośc wypowiada
      się i lubi żyć w centrum uwagi. Nie tłamś jej. Raczej rozmawiaj i
      tłumacz, że niech spróbuje posłuchac kolegów, a wtedy sama się
      wypowie. Bo wszyscy już wiedzą, że ona wie. Dużo takich rozmów
      trzeba, nim odniosa skutek.

      I mam pytanie - czy to o krzywym siedzeniu w klasie oraz zabawie
      głownie z chłopcami Pani przekazała Ci jako uwagi dotyczące "złego"
      zachowania córki? POważnie???
      • andaba Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 09.04.08, 11:42
        Czekaj no, a z czym do tego psychologa? Z tym, że dziecko zachowuje sie jak dziecko? Niestety, dzieciaki w tym wieku są nieco rozkojarzone i robią się pyskate, ale żadnego dramatu w zachowaniu córki nie widzę. Szczerze mówiąc, to bywajac nie raz na lekcjach widziałam, ze 3/4 klasy się tak zachowuje, w mniejszości sa te, które nie rozmawiają, nie odzywają się niepytane i nie krecą się.
    • 13monique_n PS Mam syna i córkę 09.04.08, 10:21
      Syn miał przez rok taka panią, która dała mu uwagę "huśt się na
      krześle". Kiedy poszłam na pierwsze zebranie rodziców to - O
      ZGROZO! - sama się zaczęłam huśtać. To było proste - Pani była
      przeokropną nudziarą, monotonną, bez zdolności interpersonalnych ani
      czegokolwiek. Nawet hodowla marchewki wymaga od człowieka więcej
      osobowości, a co dopiero nauczanie w klasach 1-3 smile
      • verdana Re: PS Mam syna i córkę 09.04.08, 13:52
        Problem, i to poważny problem ma Pani. Zarzut, ze dziewczynka bawi
        się głównie z chłopcami dykwalifikuje Pania jako pedagoga na wieki
        wieków amen.
        Idź do dyrekcji, albo zmień klasę, ale nie daj sobie wmowić, ze
        zabawy z dziećmi innej plci, krzywe siedzenie, albo nawet gadanie na
        lekcji sa problemem corki.
    • salommea Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 09.04.08, 14:13
      Do psychologa??z czym?
      z tego, co napisałaś wynika, że:
      - Dziewczyna dobrze wypełnia obowiązki szkolne i nie ma problemów w
      nauce, co jest chyba w szkole najważniejsze
      - wie więcej niż rówieśnicy. Rozumiem sytuację, w której pani pyta
      dzieci i nie dostaje odpowiedzi od kogoś. W tej sytuacji pokazanie
      przez córkę, że zna odpowiedź śwadczy o tym, że jest aktywna, słucha
      tego, co mówi nauczyciel, nie boi się odpowiadać na pytania, jest
      otwarta. Generalnie śmiałe osoby są lepiej zauważane i bardziej
      doceniane, bo ci, którzy odpowiadają na pytania skierowane tylko do
      nich i nie udzielający się na lekcji dodatkowo mogą być posądzani o
      niewiedzę, alebo mniejszą wiedzę. Ta cecha jest bardzo ważna.
      Zachowanie z tym związane może też świadczyć o ambicji i chęci
      pokazania swojej wiedzy i umiejętności co jest bardzo wartościowe
      przy wszelkich egzaminach ustnych, wystąpieniach i rozmowach o
      pracę. Naprawdę chcesz oduczyć córkę zachowania w ten sposób?
      - mimo rozmów na lekcjach potrafi opanować materiał a w dodatku
      uważać na nich, jeśli odpowiada na pytania nawet nie skierowane do
      niej. Rozmowy na lekcjach są powszechne u dzieci i rozumiem, że moze
      to przeszkadzać tym, którzy uczą się gorzej. W tym punkcie mozesz
      wytłumaczyć córce, że ona wszystko wie, ale inni uczniowie
      niekoniecznie i w tym tkwi problem.
      - jeśli kłóci się z kolegami, znaczy, że ma własne zdanie.
      dodatkowo, jeśli widzisz, że jest lubiana to znaczy, że te kłótnie
      nie wpływają ujemnie na jej życie towarzyskie. Umiejętność walki o
      swoje na pewno się jej w życiu przyda.
      - siedzi krzywo w ławce? moze tak jest jej wygodnie. Ja siedzę
      krzywo przy biurku w pracy i nikt mi uwagi nie zwraca smile
      - poucza dzieci - widocznie czuje się bardziej obeznana, kompetentna
      itp. Jeśli jest to pouczanie w dobrym kierunku i dzieciom to nie
      przeszkadza, w czym problem? Grunt, żeby nie byo to obraźliwe i
      krzywdzące. poza tym nie widzę problemu.
      - Bawi się z chłopcami - nie każdemu odpowiada zabawa lalkami.
      Uwierz mi, że dziewczynki, które w tym wieku bawią sie z chłopcami
      są bardziej ekstrawertywne, otwarte, odporne psychicznie, bo czerpią
      z tych znajomości, podpatrują zachowania chłopców, zmieniają sposób
      myślenia. Warto znać różne sposoby myślenia.

      Z tego wszystkiego wynika, ze rośnie Ci w domu silna,
      ekstrawertyczna osobowość, która ma dużą szansę dobrze radzić sobie
      w życiu.


      problemem może być coś innego. Może klasa ma niski poziom, córka
      nudzi się na zajęciach, nie ma mozliwości rozwinać swojego
      potencjału?
      • lanza2 Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 09.04.08, 14:50
        Bardzo dziękuję Wam za podniesienie mnie na duchusmile
        Martwiłam się że może ja nie dostrzegam wad swojej córki. Wiadomo że każdy
        rodzic broni swojego dziecka, co jest rzeczą moim zdaniem naturalną. Cieszę się
        że myślicie podobnie i nie uważacie tych rzeczy za coś strasznego.
        Oczywiście postaram się z nią porozmawiać aby mniej mówiła na lekcjach, czasami
        po takich rozmowach stara się być ciszej.
        Tylko niestety jej Pani chyba tego nie dostrzega, podobno córka czasami do niej
        przychodzi i pyta:" czy dzisiaj byłam grzeczniejsza i mniej mówiłam" ale
        niestety wychowawczyni odpowiada "że niestety nie może jej pochwalić bo się nic
        nie zmieniło" sad
        Wiadomo w takich chwilach traci się motywację...

        Ja osobiście nie widzę problemu w zabawach z chłopcami, martwiłabym się gdyby w
        tym wieku romansowała albo latała z chłopakami. A temu zaprzeczyła nauczycielka.

        Moja córka bardzo lubi swoją wychowawczynię, ma do niej duże zaufanie. Przez
        wszystkie te lata nie miałyśmy problemów (oczywiście poza rozmowami na lekcjach
        - ale z tego zawsze Pani się śmiała).

        Zdziwiłam się tym całym opisem zachowania mojej córki bo dowiedziałam się o nim
        na dniu otwartym w szkole, nie było żadnej uwagi czy wezwania mnie na rozmowę...
        Gdybym się w szkole nie pojawiła nic bym nie wiedziała

        Lanza
        • 13monique_n Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 09.04.08, 15:14
          Ojjjjjj, Pani naprawdę jest do wymiany. I naprawdę nawet marchwek
          hodowac nie powinna, bo rośliny też źle rosną, jak nabzdyczona i
          sfrustrowana, niezyczliwa osoba się nimi zajmuje.

          Z dzieckiem w ogóle warto jak najwięcej rozmawiać. W razie potrzeby,
          kiedy dorosły nie zachowuje się jak należy i dziecko ma poczucie
          krzywdy to stanąć po stronie dziecka. To nie umniejsza
          autoryttetu "pani", bo ta przy takim zachowaniu na pewno go nie ma.
          Za to może umocnić nasz wizerunek w oczach dziecka, wzmocnić jego
          zaufanie, że rodzice są sprawiedliwi i wesprą go, nawet, gdyby się
          okazało, że nabroiło.
        • sir.vimes O MATKO I CÓRKO 10.04.08, 09:19
          "Tylko niestety jej Pani chyba tego nie dostrzega, podobno córka czasami do niej
          przychodzi i pyta:" czy dzisiaj byłam grzeczniejsza i mniej mówiłam" ale
          niestety wychowawczyni odpowiada "że niestety nie może jej pochwalić bo się nic
          nie zmieniło" sad"

          Co za koszmar.
          Nauczycielka tresuje Twoje dziecko w obrzydliwy sposób.
          Nie pozwól na to.


    • ciociafiona Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 09.04.08, 15:29
      lanza2 napisała:
      > -rozmawia na lekcjach
      nooo to moze juz byc zle zachowanie ale zeby od razu gadac z
      rodzicami??
      > -odpowiada na pytania nie skierowane do niej
      moze zna odp i chce sie pochwalic...
      > -kłóci się z kolegami
      a co nie moze? no chyba ze na lekcjach
      > -siedzi krzywo w ławce
      aha jakies dziwne przekonania...dla mnie to nie jest zle zachowanie
      > -poucza dzieci
      to nie jej (pani)problem
      > -bawi się głównie z chłopcami
      a nie może ?
    • srebrnarybka Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 09.04.08, 16:23
      Do psychologa wysłałabym tą panią, a nie Twoją córkę. Córka
      zachowuje się zupełnie normalnie: bawi się z tymi, z którymi jej
      bawić się najlepiej, jest aktywna etc. Albo pokiwać głową, olać i
      mieć świadomość, że pani jest diabła wartym pedagogiem, albo
      przenieść córkę do innej klasy, z tym, że to może być dla córki zbyt
      trudne (rozstanie z kolegami etc.). Ale nie przejmuj się uwagami
      pani.
      • verdana Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 09.04.08, 17:58
        Corka chyba cierpi na tzw "szwedzki syndrom" - tzn. przywiazuje sie
        do osoby, ktora ją gnebi. Niestety, bardzo czesta sytuacja - i to
        jest jedyny problem z córką, jaki widzę.
        Nie podtrzymywalabym wobec corki autorytetu Pani - bo wtedy corka
        może uwierzyć (juz wierzy), ze jest niegrzeczna i nie ma szans na
        zmianę. A to samospełniające sie proroctwo.
        • srebrnarybka Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 09.04.08, 18:25
          Też nie podtrzymywałabym autorytetu pani, bo to byłoby kłamstwo
          wobec dziecka, a poza tym ktoś, kto popełnia ewidentne błędy
          wychowawcze, autorytet straci, bo dziecko przecież głupie nie jest,
          i podtrzymywanie go na siłę jest nieporozumieniem. Więc pozostaje do
          wyboru: albo wytłumaczyć dziecku, że dorośli nie zawsze są ideałami,
          popełniają błędy i o ile trzeba podporządkowywać się ogólnie
          przyjętym zasadom (czyli w szkole uczyć się, uczęszczać na lekcje,
          grzecznie odnosić się do innych osób, także do pani, bo grzeczni
          powinniśmy być także wobec osób, do których mamy zastrzeżenia,
          etc.), to nie ma sensu podporządkowywać się temu, co jest własną
          inwencją pani, jak np. problem zabawy z chłopcami. Albo przenieść do
          innej klasy, gdie będzie lepsza pani, ale koledy nogą być mniej
          fajni, akoledzt też są ważni. Ne zawsze można mieć ciastko i
          zostawić je na potem.
    • cathy_bum Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 10.04.08, 01:29
      Bawienie się z chłopcami jest oznaką złego zachowania?? No to się
      prawdy po latach dowiedziałam, że nigdy nie byłam grzeczną
      dziewczynkątongue_outPP A myślałam, że dopiero na starość mi się tak
      porobiłowink Młoda ma to po mniesmile)
      Moje też krzywo siedzi. Pani mi zwróciła na to uwagę, ale nie jako
      krytykę zachowania! O skrzywienie kręgosłupa jej chodziłosmile) I
      fakt - z tym samym walczę w domu. Uprawianie sportu trochę mięśnie
      wzmocniło i postawę wyrobiło.
      Gada, kłóci się, wymądrza - myślałam, że to typowe zachowania
      dzieci?? Chociaż ja się pewnie nie znam... Pani dyr w szkole Młodej
      też uważała, że najlepszym sposobem spędzania przerw dla dzieci jest
      spacerowanie w parach i porozumiewanie się półgłosem,tongue_outP
      Szczęśliwie rodzice się pełnym głosem odezwali. Dzieci się bawią,
      krew sie nie leje i poziom hałasu też znośnysmile
      Aaa.. moja się jeszcze bije czasem z chłopcami. Sporty walki trenują
      całą paczką i się ćwiczą po kątach. Panią temat zainteresował o
      tyle, że w ocenie półrocznej wpisała, że dziecko interesuje się
      dyscypliną sportu uprawianą poza szkołą i czerpie ze sportu sporo
      satysfakcji wink)
      Fakt, że gadanie stanowiło pewien problem. Głównie dla córki, bo
      wątek gubiła. Niemal na jej prośbę usiadła z kolegą, z którym
      siedziała wcześniej i problem ustał. Ale pani traktowała to jako
      normalnie zachowanie, acz uciążliwe.
      Może trochę zanadto się przejęłaś? Przyszłaś na dzień otwarty, pani
      chciała Ci przekazać swoje uwagi i tyle. Może sama nie potraktowała
      tego, jako wielkich problemów?
    • fnoll psycholodzy krzywdzą dzieci 10.04.08, 02:06
      lanza, nie idź do psychologa!

      psychlog bdzie starał ci się wmówić, że wszystko jest w porządku! a nie jest!

      która normalna dziwzyna woli bawić się chłopakami?????

      inie chcę straszyć, ale to może być krzywica
      • sanni_only Re: psycholodzy krzywdzą dzieci 10.04.08, 09:03
        Wydaje mi sie ze to pani byc moze uczepila sie pani corki.
        Wiem co pisze bo pamietam z wlasnego doswiadczenia niesprawiedliwe
        ocenianie nauczycieli.
    • sir.vimes Rozmawiac na lekcjach nie powinna 10.04.08, 09:16
      ale reszta?

      No bez przesady...


      "-odpowiada na pytania nie skierowane do niej
      -kłóci się z kolegami
      -siedzi krzywo w ławce
      -poucza dzieci
      -bawi się głównie z chłopcami"

      Siedzi krzwyo w ławce pewnie dlatego, ze łąwka do niej niedostosowana.
      Zaproponuj szkole by zakupiła ławkę odpowiednia do wzzrostu córkiwink)

      Poucza dzieci - może ma powody? Jeżeli dzieci to denerwuje poradzą sobie same.

      Bawienia z chłopcami nie skomentuję...

      Odpowiada na pytanie nie skierowane do niej - tez tak robiłam i dobrze na tym
      wyszłam. To denerwujące jak sie coś wie i trzeba obserwować kogos zamęczanego
      pytaniami na które odpowiedzi nie zna...


      Nie widze problemu - Twoja córka to pewna siebie, dzielna istota. I niech tak
      będzie nadal.
      • maxxt Re: Rozmawiac na lekcjach nie powinna 12.04.08, 18:13
        "Odpowiada na pytanie nie skierowane do niej - tez tak robiłam i dobrze na tym
        > wyszłam. To denerwujące jak sie coś wie i trzeba obserwować kogos zamęczanego
        > pytaniami na które odpowiedzi nie zna..."
        jasne- grunt miec siebie na uwadze. a reszta...? co z tego ze pewnie by
        odpowiedziała po chwili namysłu ale po co czekac na "głaba"? jakie to szczescie
        ze wielu nauczycieli ma sposoby na takich "wyrywaczy".
        • sir.vimes Re: Rozmawiac na lekcjach nie powinna 14.04.08, 10:55
          Przepraszam cie, ale jeśli dziecko zna odpowiedź na ptanie a pani wyrywa
          powiedzmy piątą z kolei osobę do odpowiedzi i ta piąta z kolei osoba odpowedzi
          nie zna to lepiej wyjść przed szerge i odpowiedzieć nie pytanym niz patrzeć jak
          sie ludzie męczą.

          Nie dlatego , ze sie będzie miec profity tylko dlatego, ze nei jest to
          komfortowa sytuacja.

          Do dzis pamietam taką scenę z wczesnej podstawówki - nauczycielka zadała pytanie
          na które znłam odpowiedź ja i moja koleżanka z ławki. Poniosłyśmy karnie łapki.
          Pani wyrywała do odpowiedzi tych co nie podnieśli. Odpowiedzi były błędne - pani
          komentowała to "czule". Po jakiejś osmej osobie stwierdziła , ze co to za klasa,
          jak to mozliwe, ze nikt nie wie.
          Wstałam - spytałam czemu nie zapytała nas, zgłaszających sie . Wyszło na to , ze
          ja pyskuję a CAŁA KLASA nie zna odpowiedzi.

          Nie, nie cała klasa, po pierwsze. Po drugie - stres jaki zafundowała klasie ta
          pani mógł wpłynąć na to , ze ktoś zwyczajnie dobrej odpowiedzi zapomniał.

          Od tamtej pory przerywałam takie pokazówki okrucieństwa bo nie widzę w nich
          żadnego celu.
          • komyszka Re: Rozmawiac na lekcjach nie powinna 14.04.08, 14:46

            "meczą"? owszem- niektórzy sie mecza ale lepiej dac im szanse sie "pomeczyc" i
            samodzielnie dojsc do "wiedzy". mozna zawsze zadac dodatkowe, naprowadzajace
            pytanie, niekiedy czas niektórym dzieciom jest po prostu potrzebny. osobiscie
            nie znosze zarozumiałych wyrywaczy. miłam takich kilku i w prostu sposób
            nauczylam ich kultury- bo dla mnie takie zachowanie to juz przejaw - delikatnie
            mówiac niekolezenskosci. rzadko zdarza sie w mej klasie ze dziecko stoi i
            kompletnie nie wie co powiedziec. po to jestem nauczycielem aby takie sytuacje
            miały m-ce jak najrzadziej. zas osoby które zabieraja szanse odpowiedzi innym
            sprowadzam delikatnie do parteru- klasa i nauczyciel to nie ich osobisty plac
            zabaw.
            • komyszka Re: Rozmawiac na lekcjach nie powinna 14.04.08, 15:11
              poza tym- opisales sytuacje raczej extremalna- kiedy nauczyciel zdaje sobie
              sprawe ze wiekszosc uczniow odpowiedzi nie zna (a moze powinna...?? ale to juz
              inna bajka)a i tak jej wymaga. a tu jest raczej mowa o sytuacjach kiedy "wiedza"
              dysponuje wiekszosc klasy ale niektórzy maja ja "ukryta nieco głebiej" niz
              pozostali i potrzeba im wlasnie CZASU na jej wydobycie i
              wyartukulowanie.wyrywacza to z reguly nie interesuje i bynajmniej nie w akcie
              milosierdzia wykrzykuje odpowiedz nim reszta zacznie myslec. mówia bo chca, bo
              wiedza, bo po co czekac, bo nie umieja słuchac (masowy problem uczniow
              przybierajacy rozmiar plagi). takiej postawie ja jako nauczyciel mówie stanowcze
              "nie"!
    • e-ftalo Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 10.04.08, 11:37
      szokujące że taka osoba (Pani) zdobyła wykształcenie pedagogiczne i plecie takie
      głupoty...W ogóle jak to możliwe aby uczyć dzieci i nie mieć pojęcia o
      podstawowych rzeczach zwiazanych z grupą dzieci.

      Musisz jeszcze raz iść do Pani i postaraj się zapytać jeszcze raz ro samo i
      nagraj rozmowę na dyktafon.
      Dyrektor na pewno nie pozostanie obojętny.



    • jaka.to.melodiaa hola hola! 10.04.08, 20:08
      istnieja tu 2 kwestie. po pierwsze czy to nauczycielka okresliła te
      kwestie jako wielkie problemy? czy to ty wkładasz w jej usta te
      słowa? moze po prostu przekazała ci swoje rozne spostrzezenia na
      temat dziecka, po to w koncu tam przyszłas? i druga rzecz - moze nie
      warto sie od razu obruszac tylko zastanowic nad tym co powiedziala?
      gadanie na lekcjach - o ile powszechne nie oznacza to ze dobre.
      porozmawiaj z dzieckiem, porozmawiaj tez moze z pania i popros czy
      moglaby od czasu do czasu gdy corka mniej gada pochwalic ja skoro to
      dla dziecka duzo znaczy. odpowiadanie na pytania do innych i
      pouczanie - warto o tym tez pogadac. po pierwsze utrudnia nauke
      innym dzieciom nie dajac im pomyslec, po drugie nikt nie lubi
      pyszałkow, wiecznie wymadrzajacych sie wazniakow. klótnie z
      kolegami, brak zabaw z dziewczynkami - pogadalyscie, okazalo sie ze
      to nie jakis problem tylko jej wybor, ale nic zlego sie nie dzieje,
      ok. siedzi krzywo - tu naprawde rozbawil mnie czyjs argument "ja tez
      siedze krzywo w pracy i mnie nie pouczaja". o ile gdy dorosły siedzi
      zgarbiony to pół biedy, o tyle u intensywnie rosnacego dziecka
      kregosłup jest bardzo podatny na skrzywienia i trwałe wady. warto
      wyrobic u dziecka nawyk prostego siedzenia w jego wlasnym interesie,
      by moglo zdrowo i bez problemow rozwijac sie.
      • lanza2 Re: hola hola! 10.04.08, 22:11
        Oczywiście ja też uważam że gadanie na lekcjach jest złe, że może rozpraszać
        inne dzieciaki. Staram się nad tym pracować, tłumacząc jej żeby czasami
        pomyślała o koleżankach i kolegach. Wiem że bardzo się stara nic nie mówić.
        Odnośnie pouczania to też tego nie pochwalam, rozmawiałam z córką i ona
        tłumaczy to tym iż bardzo się martwi o swoje koleżanki i stara się ich chronić.
        Tłumaczyłam jej że czasami nie wypada tak się zachowywać, żeby nie stawała się
        takim Ważniakiem ze Smerfów który wie wszystko lepiej. Myślę że nie zdawała
        sobie sprawy z tego co robi.

        Oczywiście ja się nie obrażam na nauczycielkę, nie staram się podważyć jej
        autorytetu. Zmartwiła mnie tylko cała sytuacja ...

        Mam nadzieję że wszystko dobrze się ułoży
        Lanza
        • jaka.to.melodiaa Re: hola hola! 11.04.08, 00:17
          wszystko sie ułozy na 100%, nic strasznego sie zreszta nie dzieje smile
          po prostu zaskoczyły mnie komentarze niektorych matek, bezlitosnie
          krytykujace nauczycielke bez chwili zastanowienia. mysle ze sama
          znasz swoje dziecko najlepiej i sama tez najlepiej wiesz ktore ze
          wspomnianych przez nia kwestii byc moze sa warte blizszego
          przyjrzenia sie czy rozmowy, a ktorymi po prostu nie warto zawracac
          sobie głowy. pozdrawiam smile
          • 13monique_n Re: hola hola! 11.04.08, 09:41
            Ja nauczycielkę skrytykowałam PO DŁUŻSZEJ chwili zastanowienia.
            Spotkałam bowiem na drodze edukacyjnej mojej dwójki dzieci
            (gimnazjum i koniec podstawówki)taką panię (na szczęście tylko przez
            rok), która podobne uwagi miała o całej klasie mojego syna. Klasę
            miała wyjątkowo małą - 20 osób, dzieci bardzo aktywnych. A ona była
            jako osoba przeokropnie nudna - tak tak!!! Bywałam na zebraniach,
            widywałam się z panią. Na jednym z zebrań, kiedy rodzice mieli do
            omówienia pewne wspólne działania, a ona postanowiła przeczytac
            jakies tam sprawozdanie, wyciągnęła gwizdek (taki sportowy) i
            zagwizdała (sic!!!) domagając się uwagi. Mimo wyjaśnień obecnych, że
            konieczne jest ustalenie wspólnych działań (zapobiec "zabraniu"
            dzieciom ich klasy), Pani upierała się przy idealnie monotonnym
            odczytaniu jakiegoś papieru, który z naszego punktu widzenia nie
            służył niczemu. Co więcej, jej głos był po prostu monotonny. Więc
            rodzice uznali, że skoro ona ma nasze dzieci w nosie (przyszła na
            roczne zastępstwo), to my nie będziemy się nią przejmować. Potem
            opowiedziałam o całej sytuacji Pani Pedagog i Pani Dyrektor -
            zadziałały i trochę pani się zastanowiła.

            Przykładem jej pracy "wychowawczej" była uwaga "syn huśta się na
            krześle". Faktycznie, problem wychowawczy jak cholera.
            Problem nr 2 - wymysliła, że skoro dziewczyny i chłopcy gadają, to
            ona posadzi chłopaka i dziewczynę. W zestawach. Większość dzieci się
            zgodziła. Mój syn odmówił i odmawiał konsekwetnie (wstydził się
            dziewczynek i już). Pani nie dała rady zmusić go do zajęcia miejsca
            w ławce z jakąkolwiek koleżanką, młody wybrał opcję, że woli
            siedzieć sam. Pani mnie wezwała na rozmowę, w której mi tłumaczyła,
            żebym przekonała syna do siedzenia z dziewczynką, bo ona "traci
            autorytet". Zapytałam, czy młody gada na lekcjach, albo jakoś
            przeszkadza, kiedy siedzi sam - "nie". No to nie będzie siedział z
            dziewczynkami. (znowu wizyta moja u pedagoga). A swoją drogą - w
            ciągu zaledwie miesiąca dzieciaki gadały już ze sobą bez wzgledu na
            płeć -więc środek wychowawczy zawiódł.
            To tak przydługo o tym, czy bez zastanowienia się wypowiedziałam. Z
            zastanowienia i z doświadczenia.
            • maxxt problemem bedzie, gdy 12.04.08, 18:10
              dziecko wyrżnie podczas bujania sie na krzesle potylica w druga ławke badź w
              podłoge. jakie moga byc skutki- poszukaj sobie w google albo pomyśl "jeszcze
              dłużej". moj kolega ze szkoły podstawowej po takim upadku był rehabilitowany
              przez 10 lat. niektórzy maja niesamowicie zredukowana wyobraznie. i pare innych
              rzeczy..
              • 13monique_n Re: problemem bedzie, gdy 14.04.08, 10:00
                To zwiąż dzieci.
                Tłumaczenie dorosłych na pewne zachowania niewiele działa. Kiedyś
                nie działało na moich kolegów, teraz nie działa na mojego syna.
                Poza tym - mój syn i moja odpowiedzialność.

                No, zredukowaną mają zdolność czytania ze zrozumieniem i
                wypowiadania się NA TEMAT. I jeszcze zwykłe dobre wychowanie też
                mają zredukowane.
                • maxxt Re: problemem bedzie, gdy 14.04.08, 14:36
                  a po co wiazac? do rozumnego dziecka rozumnego rodzica dotrze. jakos zawsze jest
                  tak ze "bujaja" sie z reguły wybrane jednostki. pewnie te "zredukowane" z
                  pokolenie na pokolenie....tongue_out
                  co do odpowiedzialnosci- niestety jestes w błedzie. jak dziecior wyrznie głowa i
                  nie daj boze cos mu sie stanie to nauczyciel zawsze i niezmiennie bedzie winny.
                  bo nie dopilnował, pozwolił, nie zadbał. to ze powtarzal prosby po setki razy-
                  nie bedzie wazne. mnie dziwi nieodmiennie jedno- ze dla niektorych rodzicow ta
                  kwestia (bujanie) wydaje sie nie istniec. szkoda- w szkole obowiazkowo powinny
                  wisiec zdjecia czym moze skonczyc sie taka zabawa.
                  • 13monique_n Re: problemem bedzie, gdy 14.04.08, 15:24
                    Moim zdaniem - przesadzasz. Mój syn z "bujania się" wyrósł, co
                    stwierdzam z całą pewnością. Bujał się w 3 klasie szkoły
                    podstawowej, teraz jest w gimnazjum. Nie wyrżnał niczym i w nic.
                    (Jeśli nie liczyć sporej ilości urazów normalnych w przypadku
                    ruchliwych dzieci, nie pętanych "nie biegaj, bo się spocisz. A jak
                    się spocisz, to się przeziębisz" tongue_outPP). Więc mimo zredukowania
                    ilości otępiających puczeń, dał radę. I daje nadal. Podobnie córka.

                    Co do odpowiedzialności nauczycieli - są tacy, którzy świadomi jej
                    potrafią zająć dzieci/mlodzież tak, że kwestia staje się
                    bezprezdmiotowa. A są tacy, którzy nadmiarem otepiających zakazów
                    potęgują zmysł przekory obecny w wielu dzieciakach i kręci się koło
                    z uwagami w dzienniczku, które mogą zasilać internetowe portale
                    humoru z zeszytów szkolnych.

                    PS Mój syn miewa obecnie 1-2 uwagi na semestr. Konkretne,
                    uzasadnione.
                    • maxxt Re: problemem bedzie, gdy 14.04.08, 15:38
                      miał szczescie. i tyle. niektórzy tyle nie maja.
                      bujaja sie nie tylko "glabki-gałabki" ale i bardzo dobrzy uczniowie
                      zainteresowani lekcja i bioracy w niej czynny udział. takim uczniem był moj
                      rehabilitowany kolega. bujanie to byl taki nawyk, tik. jedni gryza długopisy,
                      inni maluja kwiatki, jeszcze inni sie bujaja. i to tłumaczenie ze "bujanie" to
                      nic takiego jest "redukowaniem" kwestii zdrowia i bezpieczenstwa dziecka.
                      p.s. nie zycze absolutnie, ale jesli syn buja sie nadal ( w koncu nie dasz glowy
                      co robi na lekcjach a sprawy i tak dla ciebie nie ma)to róznie molze byc.
                      • 13monique_n Re: problemem bedzie, gdy 14.04.08, 15:45
                        No, zwyczajnie pozostaje mi zaufać:
                        1) synowi, że trochę podrósł i ma inne sposoby kanalizowania energii
                        2) nauczycielowi, że potrafi zająć klasę tym, co robi i mówi, tak,
                        ze dzieciaki (te przerośnięte) nie maja czasu na bujanie się na
                        krzesłach
                        3) sprzętom szkolnym-tutaj krzesłom - które obecnie nie są na
                        nóżkach, ale na czymś takim smiesznym, co wraz z wygięciem
                        ergonomicznym krzesła skutecznie uniemożliwia bujanie się.

                        PS Sorry, ale ja zwyczajnie napisałam, że uwaga na temat bujania się
                        dzieciaka - jako przykład złego zachowania - to jest bzdura. Nie
                        byłam zwolenniczką bujania się jako takiego. To tak tytułem
                        wyjasnienia.
                        PS2 Gdy mój syn w jakikolwiek sposób na lekcjach nie przestrzega
                        pewnych kanonow zachowania, to ja dostaje sygnał od jego
                        wychowawczyni. To jest cudowna i mądra młoda kobieta, która
                        doskonale wie, co który ancymonek w jej klasie potrafi zrobić, co
                        załatwiac z delikwentem, a z czym trzeba iść do rodziców.
        • izabelski Re: hola hola! 11.04.08, 00:21
          z tym motywem odnosnie chronienia kolezanek - zauwazylam, ze moaj
          corka czesto pozno wychodzi ze szkoly
          powiedziala mi, ze czesco sciera tablice i pisze na niej za kolege
          (a sa para odpowiedzialna za robienie tego codziennie) date na
          nastepny dzien

          w naszym przypadku - byla to nadopiekunczosc starszej siostry
          przelana na leniwego kolege
          smile
    • 13monique_n Lanza2 - tutaj masz link 11.04.08, 10:10
      www.charaktery.eu/psychologia_w_szkole/2007/04/2343/Bez-kompetencji-spolecznych-ani-rusz/

      Ponieważ wiemy, że bycie rodzicem nie jest proste, chcemy pomóc
      dzieciom w rozwoju, nie tłamsić, ale i nie folgować, to warto szukać
      różnych źródeł. Ja polecam "Charaktery" i ich dodatki, w tym
      przypadku to "psychologia w szkole". smile Powodzenia
    • alabama8 Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 11.04.08, 10:18
      Moja mama była wzywana bo córka nie chodzi w spódnicy tylko ciągle w
      spodniach wink
      A ja nie lubię kiecek i już. Do dziś nie noszę, a mam już na karku
      trzydziechę.
    • aatuasia Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 12.04.08, 19:49
      Ha,ha jak bym czytała opinię o moim dziecku pięknie to ujęłaś ja rozmawiam z
      moją córką bardzo dużo ale i tak wiem że kiedy mnie przy niej nie ma to i tak
      robi po swojemu ktoś mi kiedyś powiedział że nie mamy wpływu na to jakie będą
      dzieci one ze swoim charakterem już się rodzą możemy jedynie przekazywać im
      nasze mądrości życiowe pomagać im wprowadzać je w życie a jak dzieci z tego
      skorzystają to czas pokaże pozdrawiam
    • lolinka2 Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 13.04.08, 13:59
      Oj oj... pani ma ewidentny problem, a twoja córka niekoniecznie
      Jej zachowanie świadczy o tym, że jest typową 9-latką, ciekawą
      świata, lekko nudzącą się tym, co masowe i szablonowe (stawiam na
      dziecko zdolne), no i nade wszystko ziewającą nad starożytnymi
      metodami nauczania stosowanymi przez nauczycielkę.

      Dla "pokrzepienia serc", o mojej córce jej nauczycielka (średnio
      wydolna) mówi, że:
      - rozmawia na lekcjach
      - odpowiada na pytania nie skierowane do niej
      - poucza dzieci
      - siedzi krzywo w ławce
      - "zdjęła bluzę i kręciła nią nad głową"
      - "jadła na przerwie wafelek leżąc na podłodze"
      - "stawała na głowie" (w tzw czasie wolnym)

      Moja córa chodzi do zerówki, do zajęć przygotowana, materiał
      opanowany najlepiej w klasie, z grupą się dogaduje jak to dzieci w
      tym wieku - raz lepiej raz gorzej, realizuje się opiekuńczo wobec
      koleżanki z całościowymi zaburzeniami rozwojowymi...
      No i "poważne problemy" sprawia wychowawczyni, a ta "zupełnie nie
      wie, co z nią zrobić" hihihi...
      • 13monique_n Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 14.04.08, 10:10
        lolinka2 napisała:

        > Dla "pokrzepienia serc", o mojej córce jej nauczycielka (średnio
        > wydolna) mówi, że:
        > - "zdjęła bluzę i kręciła nią nad głową"
        Ojojoj! big_grinDD Uważaj, bo ona ta bluzą dziecku innemu w oko może i coś
        tam (parafrazuję i wyprzedzam jedną z uwag powyżej big_grinDD)
        > - "jadła na przerwie wafelek leżąc na podłodze"
        O rety! A wiesz, ile tam jest bakteriii! O matko, biedne dziecko sie
        struje tongue_outPP
        > - "stawała na głowie" (w tzw czasie wolnym)
        A jak się przewróci? big_grinDD
        Przepraszam za żartobliwą reakcję, ale nie mogłam się oprzeć po
        pewnym wpisie nieco wyżej.
        Widzę, ze na szczeście ludzie są swiadomi tego, że dzieci sa
        ruchliwe i w miejscu może je zatrzymać jedynie nauczyciel z iskrą
        Bożą. Starożytny typ w rodzaju "dzieci i ryby głosu nie mają.
        powinny przerwy spędzać chodząc param w kółko po korytarzu szkolnym"
        nie powinien pracować w szkole. Tego rodzaju osoy szkodzą nawet
        hodowli roślin, które są bardzo czułe na jakoś sprawowanej nad nimi
        opieki. Tym bardziej czułe są dzieci.
    • e-ftalo Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 16.04.08, 16:46
      Ale ten artykuł jest raczej adresowany do pani wychowawczyni,która swoimi
      poglądami udowodniła brak kompetencji społecznych i wychowawczych.
    • asia06 Re: Problem z córką (9 lat) proszę o pomoc 17.04.08, 01:55
      > -rozmawia na lekcjach
      > -odpowiada na pytania nie skierowane do niej

      To są jedyne uwagi, które są nieco słuszne. Ale to tylko nieco. Bo u
      dobrego nauczyciela dzieci na lekcjach zachowują się poprawnie.
      Wiem, co mówię, bo sama jestem nauczycielką. Zawsze irytowały mnie
      uwagi nauczycieli odnośnie złego zachowania uczniów. Uczyłam te same
      dzieci i jakoś nigdy nie miałam problemów z dyscypliną na lecji. Jak
      sobie nauczyciel uczniów ustawi, takich ma.

      Cała reszta zarzutów to bzdura, a zupełnie rozbroiła mnie uwaga o
      zabawie z chłopcami.

      Mała poucza inne dzieci. Cóż, widocznie więcej od nich wie. I
      dobrze. Dorośli też wypowiadają swoje zdanie, o ile je posiadają.

      Kłóci się z kolegami. I dobrze. Nie jest sierota przynajmniej i
      broni swego zdania.

      Siedzi krzywo w ławce. Widocznie tak jej wygodnie albo ławka
      niedostosowana. Dziecko z własnej woli niewygodnie nie będzie
      siadać.

      Problem masz nie ty i twoja córka, ale nauczycielka.
Pełna wersja